masakra z zachowaniem!!!

01.03.10, 13:38
witam!!! moj synek obecnie rok i 7 mcy od niedawna zachowuje sie
koszmarnie...otoz po pierwsze jak przyjezdza ktos do nas z dzieckiem to wyrywa
mu zabawki nie da niczym sie pobawic i jest wtedy ryk na calego!!! pozatym jak
cos mu sie nie spodoba nie po jego mysli to sie rzuca kopie nogami i przy tym
krzyczy w nieboglosy...tak bylo na ostatnich zakupach...w takim razie nie wiem
czy jest wlasnie sens brac go ze soba gdziekolwiek...zobaczyl cos na wystawie
i to samo wmawianie i prosby ze tego nie wolno itd nie pomagaja... tlumacze mu
zeby sie dzielil zabawkami itd ale to tez nic nie daje ma czasem przeblysk
dobroci i cos da ale baaardzo rzadko!!!
    • ga-ti Re: masakra z zachowaniem!!! 01.03.10, 13:51
      Pewnie zaczyna się bunt dwulatka smile No cóż musisz wykazać się dużą cierpliwością smile Ograniczaj sytuacje "buntogenne", na wrzaski terrorysty nie reaguj, jak zaczyna za bardzo się nakręcać to ja bym jednak radziła wyciszać, przytulać nawet na siłę, ja nie mogłaby długo słuchać płaczów moich dzieci sad

      Co do dzielenia się zabawkami... podobno to też normalne. Niby dlaczego ma się dzielić czymś co jest jego i jest bardzo ważne? smile
      Może taka rada praktyczna: niech goście przyniosą coś swojego i może uda się zrobić chwilową wymianę? Podobnie, gdy Wy idziecie do kogoś.

      A w sklepie pomaga buła w rękę albo lizak wink

      Powodzenia!
      • justa_m1 Re: masakra z zachowaniem!!! 01.03.10, 15:20
        To normalne w tym wieku. Potem dojdą problemy z ubieraniem, wszystko co
        zaproponujesz bedzie na NIE. Uważam że jak najbardziej trzeba tłumaczyć.
        Cierpliwości życzę
    • maks_olo skąd ja to znam ;) 01.03.10, 19:58
      u nas podobnie od paru miesięcy...
      jedynie cierpliwość i nie krzyczenie pozwala mi nie zwariować wink
      mogę jedynie pocieszyć, że tak nie jest ciągle od 5mscy - występują też dni
      spokoju... smile
      pozdrawiam
    • black-mama Re: masakra z zachowaniem!!! 02.03.10, 08:14
      U nas jest podobnie, syn ma teraz rok i dziewięć, zaczeło sie jakies 3
      miesiące temu, ciągle wrzeszczy, nic nie chce-krzyczy NIE- nawet jak w
      rzeczywistści coś chce, z zakupów z nim zrezygnowałam- chybaże tylko na
      chwilkę.On nawet przez sen krzyczy NIEEEE. jak sobie cos ubzdura, ze
      coś chce to masakra- odstawia takie przedstawienia, ze nie wiadomo co z
      nim wtedy zrobić. Tylko u nas nie ma problemu z dzieleniem się
      zabawkami, mój dzieć odkad skończył rok chodzi do klubu malucha na
      zajęcia 3 razy w tygodniu i tam sie nauczył- tam zachowuje sie bardzo
      poprawnie. Mam nadzieję, że to przejdzie, jestem pod koniec 5 tego
      miesiaca ciaży i coraz mi ciężej.
    • camel_3d moze zrozum... 02.03.10, 08:58
      takiego malego czlowieka...

      jezeli bierze twoje rzeczy to tez mu zabierasz, mowisz "NIE WOLNO" "TO
      MAMY"..itd... pokazujesz mu, ze to twoje. On tez pokazuje innym, ze to JEGO i
      tak po prostu reaguje...

      Natomiast co do wystaw. Przeciez on nie wie ze cos kosztuje, dla dzeicka
      pienadze, zarabianie itd to kompletna abstrakcja. Ono nie rozumie, dlaczego nie
      moze czegos dostac, co akurat stoi obok i siwetnie si eprezentuje. dla dzeicka
      polka w sklepie z zabawkami to to samo co polka w domu.
      Po prostu nie bierz go na zakupy...
      • magda_38 Re: moze zrozum... 02.03.10, 09:35
        cóż co do zabierania swoich rzeczy to ma rację, normalna reakcja ,
        postaw się w jego sytuacji np, przychodzi do Ciebie Twoja znajoma i
        zaczyna "bawić się" Twoją biżuterią lub wyciąga Twoje ciuchy z
        szafy - to co pozwolisz jej? Nie zapewne powiesz jej że wolisz aby
        nie ruszała Twoich rzeczy a dziecko jak ma powiedziec jak jeszcze
        dobrze nie mówi że to sa jego rzeczy i nie lubi jak ktoś się nimi
        bawi, wyrywa albo krzyczy to jedyne co potrafi narazie zrobić.
        Nie wszystkim chcemy się dzielić to normalne.
        Niech goście przyjdą ze swoimi zabawkami. Ciekawe czy ich dziecko
        pozwoli się nimi bawić twojemu dziecku? Ja zawsze zabieram jakąś
        zabawkę synkowi i dopiero jak sam zechce się nią podzielić to inne
        dziecko może się nią pobawić i odwrotnie. Dzieci dopiero uczą się
        współżycia w grupie. Dużo cierpliwości zalecam i akceptacji zachowań
        swojego dziecka. Z czasem będzie coraz lepiej.
        A w sklepie coż moze narazie ograniczyć jego uczestnictwo w zakupach
        dopóki będzie wstanie zrozumiec że nie wszystko co na półkach można
        mieć. Tak jak wcześniej pisałam dużo cierpliwości, wiem że to
        trudne bo już drugi wychowuję i przy córce w sklepie miałam podobną
        sytuację.
        • patir23 Re: moze zrozum... 02.03.10, 12:59
          dzieki kobietki za te słowa widze ze nie tylko moj taki gagatek...ale
          najbardziej wkurza mnie jak jestem z nim gdzies na tych zakuach jak gapia sie
          ludzie itd jakby sami tego nie przechodzili...ale macie racje nie bede go
          zabierac na zakupy poki byl maly bylo fjnie siedzial w wozku i obserwowal a
          teraz co zobaczy to chce i wyyyycie wiec nie ma co...bedzie wikszy to moze
          zrozumie...pozdrawiam
          • kalendarzowa_wiosna Re: moze zrozum... 02.03.10, 15:15
            powiem Ci tak: w takich sytuacjach największe widowisko robią rodzice! ci którzy
            szarpią, krzyczą, nawet biją sad
            Ci którzy reagują spokojnie, nie dają się wyprowadzić z równowagi, raczej
            wzbudzają podziw smile płaczące, wrzeszczące, kopiące ok. dwulatki są normalnym
            widokiem, aczkolwiek raczej na krótko, dziecko należy zabrać z miejsca
            publicznego, żeby nie zakłócało spokoju
            Jeżeli widzisz, że u Twojego malca takie zachowanie jest nagminne, daruj sobie
            wspólne zakupy. Po co narażać siebie i dziecko na stresy...
            • camel_3d Re: moze zrozum... 02.03.10, 20:32
              >płaczące, wrzeszczące, kopiące ok. dwulatki są normalnym
              > widokiem, a


              nie..nie sa normlanym widokiem. bo wogole nienormalne jest zabierac np 2 letnie
              dziecko do sklepu gdzie jest ogromna polka z zabawkami...
              • alkara Re: moze zrozum... 02.03.10, 20:48
                A ja nie do końca zgadzam się z teorią, aby dziecka nie brać na
                zakupy.
                Dziecko trzeba oswajać z ażdą sytuacją, z moimi dziećmi robię
                wszystko od urodzenia, chodzę na zakupy, jemy w mleczaku, spotykamy
                się z koleżankami na kawie. Nie powiem, że czasem nie jest trudno,
                ale wybieram lokale z fotelikami - dzieciaki posadzone, nie biegają,
                na zakupy wsadzam młodego do wózka sklepowego, starszej już nie
                muszę.Efekty takiego wychowania już są widoczne - zwłaszcza u 3
                latki. Rozumie, że nie wszystko jej kupie, umie zdecydować czy chce
                lizaka czy tik taki bo dostanie tylko jedną rzecz, rozumie że np
                dziś idziemy tylko pooglądać zabawkę do sklepu, a jak będę miała
                pieniążki to jej kupie, sama mówi że idziemy pooglądać, mówi że
                kupimy jutro smile Z młodym kłopoty jeszcze się nie zaczęły, ale wiem,
                że wszystko przede mną, dla mnie największym problemem na zakupach
                zawsze był fakt uciekania mi córki, ale już mamy to za sobą.
                Ale każde dziecko jest inne, każdy inaczej znosi histerię dziecka,
                no i każda mama ma inny "próg wytrzymałości". Ja raczej staram się
                być siłą spokoju (na zewnątrz, bo wewnątrz normalnie czasem aż wrze)

                A jak już lekcewarzenie takiego zachowania nie przynosi sutku, to
                biorę pod pachę i wychodzę, w ciche, ustronne miejsce i tam się
                wyciszamy.
                • camel_3d Re: moze zrozum... 02.03.10, 21:43
                  wiesz..niby masz racje...czesciowo uwazam..ale zauwaz np..ze w supermarkach,
                  polki z zabawkami sa tak umieszczone, zeby idac po cos niezbednego trzeba
                  przejsc kolo nich. Dla malego dwulatka widok tylu zabawek jest czyms nie do
                  opanowania...ot tak dziala marketing. Wiele mam zeby dziecko sie uspokoilo
                  kupuje mu te zabawke i juz.... widziaem taka akcje w lodzi w tulipanie. mama
                  kupila dziecku samochodzick, mimo ze mowila "masz juz taki, wczoraj
                  kupilismy"... dziecko plakalo ze chce miec dwa..wrzeszczalo,..no i kupila.
                  dla mnei kompletna porazka...
                  Uwazam, ze o ile na zakupy do osiedlowego sklepiku mozna pojsc.. to
                  ciagnacdwulata do supermarketu gdzie biega si epol godzny z wozkiem to jakas
                  kompletna pomylka. Czasem samemu ciezko sie oprzec tym fajnym towarom.
                  zreszta..przeciez mozna samemu pojsc do sklepu, bo nie wieze, ze z dzieckiem
                  nikt nie moze zostac... 8poza pojedynczymi przypadkami)
                  • alkara Re: moze zrozum... 02.03.10, 22:35
                    Oczywiście że samodzielne wypady do supermarketu są o wiele bardziej
                    komfortowe i zdecydowanie takie wolę, ale czasem nie ma innego
                    wyboru sad Cóż życie to nie bajka i czasem trzeba być wredną mamą,
                    bez serca i nie kupić drugiego samochodzika, ale to procentuje na
                    przyszłość. Nie powiem, że nie ulegam czasem córce, ba czasem sama
                    jej coś wciskam smile)))
                    Młodszy jeszcze siedzi w wózku sklepowym i zadowala sie chrupkami
                    bądź lizakiem, albo oglądaniem zabawki przez całe zakupy - potem ją
                    odkładamy odwracając uwagę małego.
                    Ja po prostu chcę uniknąć sytuacji, które znam z opowiadań moich
                    koleżanek, że dziecko które po raz pierwszy poszło do restauracji z
                    rodzicami w wieku 5 lat, zachowywało sie jak rozkapryszony dwulatek.

                    Generalnie obserwując swoje dzieci, zauważyłam (tutaj ameryki nie
                    odkryję), że dzieci tak jak dorośli mają "gorsze dni" na wszystko, i
                    nie ma tak, że dzieciak jest już zawsze najokropniejszy i
                    najniegrzeczniejszy. Drak drzemki, pragnienie, głód - potrafią
                    zrobić z aniołka diabełka smile

                    Jeszcze sobie przypomniałam, że z moją trzylatką, często przed
                    wejściem do sklepu na coś się umawiam, i tak postępuję w wielu
                    sytuacjach. Po prostu coś za coś smile Np paczka mamby za "pilnowanie"
                    się mamy w sklepie, albo za "pomoc" w wybraniu butów dla brata smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja