vulpes1978
12.03.10, 12:11
Witam wszystkich.
Zdecydowałam się napisać, ponieważ być może ktoś z Was borykał się z podobnym
do naszego problemem.
Moja córka ma 4,5 roku, jest jedynaczką. Ja mam 32 lata, mąż 36.
Do 8. miesiąca życia mojej córki siedziałam z nią w domu, potem wróciłam do
pracy. Dzieckiem opiekowały się na zmianę babcie. Z racji tego, że razem z
mężem prowadzimy firmę, mogłam sobie pozwolić na nieplanowane dni wolne,
zostanie w domu gdy dziecko czuło się gorzej, wcześniejsze powroty itd. Od
początku staramy się poświęcać córce dużo uwagi: wspólne zabawy, rysowanie,
wygłupy, rozmowy itd itd. Na palcach można policzyć dni kiedy zostawiliśmy
Małgosię na noc u dziadków (z racji wyjazdu służbowego). Małgosia jest
dzieckiem cieszącym się dobrym zdrowiem, uważam, że jest wyjątkowo
inteligentną dziewczynką.
A teraz problem: we wrześniu córka poszła do przedszkola. Wytrwała tam
dosłownie 4 dni. Małgosia deklarowała chęć pójścia do przedszkola, rozumiała,
dlaczego trzeba tam chodzić. Pierwszy dzień był OK, potem zaczął się płacz, a
potem wymioty, apatia. Poradziłam się pedagoga, który polecił zabranie dziecka
z przedszkola. Odczekaliśmy parę tygodni i wrócilismy do przedszkola, tym
razem w moim towarzystwie. Małgosia niezbyt chętnie, ale uczestniczyła w
zajęciach, a ja siedziałam sobie w sali, gdzieś w kąciku. Po kilku dniach
zostałam na korytarzu. Małgosia wiedziała że siedzę tuż za drzwiami, ale nie
dała rady, płakała strasznie, wróciły wymioty. Pedagog oraz dyrekcja
przedszkola poradzili nam abyśmy zrezygnowali. Tak też zrobiliśmy. Od tego
czasu jednak Małgosia bardzo boi się dzieci. Reaguje płaczem na wizytę np,
znajomych z dzieckiem. Nie chce zostać z innym dzieckiem sama w pokoju (mimo,
że my jesteśmy za ścianą). Owszem, po kilku, kilkunastu minutach przełamuje
się i zaczyna bawić, ale ogólnie nie ciągnie ją do dzieci, boi się ich.
Ogólnie od czasu nieudanej próby przedszkolnej stała się bardziej lękliwa.
Bardzo mnie to niepokoi, za miesiąc mamy wizytę u psychologa dziecięcego.
Zastanawiam się, czy może być tak, że dziecko po prostu się nie przełamie? Że
lęk przed innymi dziećmi i przed rozstaniem z najbliższymi stanie jej na
przeszkodzie w normalnym rozwoju socjalnym i psychicznym? (o dziwo, dorosłych
Małgosia w ogóle się nie boi i chętnie z nimi rozmawia, ale z obca osoba nie
zostanie sam na sam - np. z moją koleżanką.)
Proszę o radę, może ktoś miał podobny problem?