nie mam siły bawić się z synem

IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 14:25
Mam taki problem z moim synkiem dwuletnim, że nie potrafi się sam zająć
zabawą. Nic go nie interesuje. Trzeba mu wynajdować zabawy a i tak jego
zainteresowanie kończy się po minucie.
Mam jeszcze jedno maleństwo i niestety nie daje rady bawić się z nim. Po
prostu nie mam już siły. No i brakuje mi już pomysłów na zabawę.
W jaki sposób zachęcić go do samodzielnych zabaw?
    • mmala6 Re: nie mam siły bawić się z synem 12.03.10, 18:41
      to chyba nie jest tak, że nic go nie interesuje tylko, że chce się bawić z Tobą.
      A chce z Tobą, bo zajmujesz się młodszym.
      Poza tym dwulatek nie ma sprecyzowanych zainteresowańwink chyba że go posadzić
      przed tv....taki maluch interesuje się wszystkim i niczym. Musisz po prostu
      znaleźć dla niego czas albo być obok z małym na rękach i bawić się.
    • na_forum_na Re: nie mam siły bawić się z synem 12.03.10, 22:03
      to włącz go do pomocy. przy dziecku, przy pracach domowych. ale to
      wszystko z entuzjazmem, jakby to byla świetna zabawa. i niech ma
      poczucie, ze jest potrzebny, kochany i w ogóle naj smile

      Gość portalu: emma napisał(a):

      Po prostu nie mam już siły. No i brakuje mi już pomysłów na zabawę.
      > W jaki sposób zachęcić go do samodzielnych zabaw?
      • Gość: emma Re: nie mam siły bawić się z synem IP: *.ip.netia.com.pl 14.03.10, 20:51
        To nie jest tak, że on jest odrzucony.
        Młodsze dziecko ma 3 miesiące i dużo śpi jak to w tym czasie. Ja i mąż bardzo
        dużo poświęcamy mu (starszemu) uwagi i się z nim bawimy.
        Od małego zawsze ktoś z dorosłych się z nim bawi. Ale teraz jak jest drugie
        chciałabym to trochę ograniczyć, bo obowiązków mi przybywa a czasu mało.
        Odkąd urodziło się drugie dziecko nie zmieniliśmy się w stosunku do starszego
        dziecka. Zawsze jest rozpieszczany, przytulany i najsmile

        Nie mam siły się z nim bawić, ale się z nim bawię. Ale przecież to fizycznie nie
        możliwe calutki dzień się z nim bawić. Chociaż, żeby z pół godziny się sobą zajął.
        • maryq to nadal jest maluszek:) 15.03.10, 11:27
          Ha, potwierdza się to co wyczytałam gdzieś - że jak pojawia się
          młodsze dziecko, to to starsze zawsze nagle staje się już duże (to a
          prospos tego stwierdzenia "od małego" - on jest ciągle mały! Nic
          dziwnego że potrzebuje uwagi. A umiejętność samodzielnego zajęcia
          się dziecka w tym wieku jest minimalna albo żadna - choć oczywiście
          zdarzają się wyjątki
          Co nie zmienia faktu, że masz prawo być strasznie zmęczona i szukać
          rozwiązań. Może rzeczywiście włączanie dziecka w opiekę? może
          czytanie bajek, kiedy karmisz młodsze dziecko? Sama mam na razie
          jedno, i to bardzo malutkie, więc trudno mi doradzać tak naprawdę,
          bo nie znam jeszcze tego w praktycesad
          • sweetnice Re: to nadal jest maluszek:) 15.03.10, 12:09
            Moja córcia kończy za 2 tygodnie 2 lata, też jest problem z tym żeby
            sama zajeła sie zabawą, od wczoraj odkrylismy z mężem jakim fajnym
            gadżetem jest ciastolina. Córka mogłby się nią bawić cały dzień, nie
            moglismy jej wczoraj wyciągnąć na spacer, a jak tylko wróciła to od
            razu do ciastoliny. Spróbuj może dziecię załapie. Ja mogłam wczoraj
            dla dziecka nie istnieć, siedziało sie tylko przy niej żeby
            ciastolina nie była na dywanie, ale możesz pomysleć o jakimś miejscu
            gdzie dziecko nie zrobi większej szkody i może akurat
            wygospodarujesz dla siebie troszke czasu. Spróbuj cistolinę, jakieś
            dźwiękowe książeczki i pomału zostawiał mlodego na chwilkę, potem
            dłużej niech się powoli przyzwyczaja do bycia samemu, może kredki. A
            przypomniało mi sie moja młoda ma taka zabawkę po którek pisze się
            flamastrami potem wrzucasz misia do pralki i jest jak nowy, może to
            spodoba się twojemu dziecku. Pozdrawiam smile
            • Gość: emma Re: to nadal jest maluszek:) IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.10, 16:51
              Mamy i ciastolinę. Bawił się i od czasu do czasu bawimy się.
              Malujemy kolorowanki i na pustych kartkach, wymyślamy jakieś
              obrazki. Ale dzięki za radę.
              Sęk w tym, że synek jest przyzwyczajony tylko do zabawy ze mną lub z
              tatą.
              Nie wyobraża sobie chyba zabawy bez nas.
    • kachape Re: nie mam siły bawić się z synem 16.03.10, 21:13
      mam bardzo podbną sytuację. syna 23 mies i syna 2 mies
      starszak świetnie bawił się sam. teraz ma z tym problem.
      w nowej sytacji nie oczekuj takiej zmiany. on teraz tym większe
      będzie miał z tym trudności
      poza tym zwróciłam uwagę,że piszesz o nim w konktekscie
      negatywnym "nic go nie interesuje" - nie wyobrażam sobie takiego
      dwulatka, wybacz
      że zawsze się bawiłaś z nim,ale teraz chcesz to ograniczyć, bo nie
      masz sił
      nie masz sił - jasne, ale nie oczekuj od dwulatka, że nagle stanie
      się dorosły i stwierdzi "no tak, dam mamie odsapnąć, ma teraz tyle
      zajęć z nami dwoma". niestety teraz właśnie potrzebuje on jeszcze
      więcej uwagi

      ale oczywiście doskonale Cię rozumiem. Sił brakuje czasem bardzo -
      wiadomo. marzy się o chwili spokoju - jasna sprawa i oczywiście mamy
      do tego prawo.

      pomysły na zabawy - półnagie dziecko, miska z wodą na środku
      łazienki a w niej ulubione klocki i zero komentarzy "nie rozlewaj
      wody". za to po zabawie - równie fajny aneks do zabawy - mop do
      łapki i wycieranie podłogi

      - wciągani do pomocy w sprawach kuchennych itp - mój uwielbia
      obierać ze mną ziemniaki (wrzuca do wody) - to na podłodze. albo
      stać na krześle przy blacie i obserowować co robię

      - kartonowe pudełko po butach, albo i takie duże - ponawiercać
      dziry, kupić długą sznurówkę i pokazać jak się przeplata. mój lubi
      bardzo

      groch, fasola albo inne ziarno - ać dwa kubeczki i niech przesypuje
      jedno do drugiego. oczywiście bez komentarzy - "tylko nie na podłogę"

      totyle na szybko. powodzenia!
      • alika77 Re: nie mam siły bawić się z synem 18.03.10, 23:10
        > groch, fasola albo inne ziarno - ać dwa kubeczki i niech
        przesypuje
        > jedno do drugiego. oczywiście bez komentarzy - "tylko nie na
        podłogę"

        przyznam, ze groch, fasola i inne ziarenka byly u mojej corki
        wielkim hitem, wlasnie kolo drugich urodzin. fakt, bylo czasem przy
        tym troche balaganu, ale potrafila zajac sie tak godzine albo i
        dluzej, stawialam kilka misek na stole, mniejszych czy wiekszych
        kubeczkow, pare lyzek, jakas chochelke i ona tak to sobie mieszala,
        przesypywala, a ja siedzialam po drugiej stronie, czytalam ksiazke i
        zerkalam, czy czegos do nosa albo do ucha sobie nie wsadza wink
    • agibubu Re: nie mam siły bawić się z synem 17.03.10, 20:29
      zastanów się co synek lubi najbardziej - może rysowanie, a może
      samochody? Uderz z czymś nowym w temat który jest dla niego
      interesujący. Moje Małe lubi książki, więc jak chcę mieć chwilę
      wolną to proponuję nową książkę smile Lubi też zamknięte małe
      przestrzenie, więc "rozbiłam" na środku pokoju mały namiot. Bawi
      się. Wydaje mi się, że może warto powoli oswajać dziecko z
      zabawą "sam na sam" - nie dlatego nawet że żaden normalny i
      funkcjonujący w codzienności dorosły nie jest w stanie bawić się z
      dzieckiem cały dzień, ale dlatego, że dziecko też musi próbować coś
      sobie wymyślać - to pomaga w kształtowaniu się wyobraźni.
    • patrycja0 Re: nie mam siły bawić się z synem 18.03.10, 14:24
      Rozumiem Cię dobrze. Moja starsza córeczka też taka była tzn. wymagająca
      ciągłego bycia z nią i niestety tak jej zostało chociaż ma już 8 lat. Dlatego na
      drugie dziecko zdecydowaliśmy się dość późno bo dopiero gdy skończyła 6 lat.
      Synek jest zupełnie inny - potrafi się zająć czymś sam i chyba nie ma na to
      wpływu nasze zachowanie - po prostu inny charakter, ogólnie mniej wymagający i
      wiecznie zadowolony. Z córcią, zresztą bardzo słodką i kochaną, jednak zawsze
      było inaczej, absorobowała nas w 100 proc. Nie jest łatwo takiego dzieciątka
      skłonić do samodzielnej zabawy, mnie się to nie udawało. Ale Tobie życzę powodzenia!
    • camel_3d to troche nie tak.. 18.03.10, 21:30
      miejse 2 latka nie jest w domu ale wsrod rowiesnikow i innych dzieci. Dziecko
      nie lubi bawic sie samo tak samo jak nie lubi byc samo.
      Niestety jedynym rozwiazaniem jest zlobek (jezeli masz taka mozliwosc) lub
      czeste wychodzenie w miesca gdzie sa dzieci...
      • lupa_87 Re: to troche nie tak.. 18.03.10, 21:48
        Moj synek ma 2,4 i też nie pobawi się ze mną dłużej. Lata po domu i
        co chwila coś innego mu do głowu przychodzi. No chyba, że leci Bob
        albo Tomek wink
      • mama_kotula Re: to troche nie tak.. 18.03.10, 22:03
        Cytatmiejse 2 latka nie jest w domu ale wsrod rowiesnikow i innych dzieci.


        Camelku, poczytaj jakikolwiek podręcznik psychologii rozwojowej i napisz na
        forum, co tam jest napisane w temacie zabawy dwulatka z rówieśnikami i innymi
        dziećmi.
        • camel_3d Re: to troche nie tak.. 18.03.10, 22:13

          > Camelku, poczytaj jakikolwiek podręcznik psychologii rozwojowej i napisz na
          > forum, co tam jest napisane w temacie zabawy dwulatka z rówieśnikami i innymi
          > dziećmi.

          wiem, ze dwulatek nie koniecznie potrfai sie bawic z innymi dzeicmi w czystym
          tego slowa znaczeniu. Przebywanie wsrod innych dzieci to nauka od nich, nauka
          zycia w grupie, nauka zachowan socjalnych przez swego rodzaju zabawa..nawet
          azbieranie sobie zabawek jest nauka.
          Niestey "nowoczesne" spoelczenstwa odizolowaly dzieci od siebie.
          Dwulatek potrafi siwetnei obserwowac... i wymaga ciaglej interakcji..dlatego
          ciagle chce bawic sie z mama. Bo ona ma mu pokazac jak sie bawic..dziecko samo
          nie potrafi odgrywac rol (np).
          W zlobku dziecko ma kontakt z innymi dziecmi i wbrew temu co piszesz bawi sie z
          nimi - nie bawia sie w dom, nie odgrywaja rol, ale komunikuja sie wzajemnie,
          jedza razem posilki siedzac razem przy stole, razem spia ucza itd... zlobek jest
          swietym rozwiazeniem. 2 latek nie potrzebuje mamy non stop kolo siebie. To mama
          "potrzebuje" dwulatka....
          • alika77 Re: to troche nie tak.. 18.03.10, 23:17
            > Niestey "nowoczesne" spoelczenstwa odizolowaly dzieci od siebie.

            bo rozumiem, ze w zamierzchlych czasach dzieci byly wychowywane
            stadnie? bo mnie sie raczej wydaje, ze miejca typu zlobek sa
            wynalazkiem "nowoczesnych" spoleczenstw, kiedys dzieci po prostu
            wyrastaly w wielopokoleniowych rodzinach, gdzie zawsze ktos sie tym
            dzieckiem zajal albo bawilo sie z innymi dziecmi bedacymi w domu.

            > swietym rozwiazeniem. 2 latek nie potrzebuje mamy non stop kolo
            siebie. To mama
            > "potrzebuje" dwulatka....

            badania wskazuja na to, ze dla dziecka do 3 lat najlepsza forma
            opieki jest opieka jednej i tej samej osoby (niekoniecznie matki,
            moze byc opiekunka), dopiero potem dziecko osiaga taka dojrzalosc,
            zeby moglo zostac poslane do przedszkola (a i to nie kazde)
            • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 07:03
              bo widzisz..zle rozumiesz... dzieci byly wychowywane stadnie bo zamierzchlych
              czasach w domu bylo najczesciej wiecej niz jedno dziecko... pomijam ze bylo ich
              i dziesiecioro, gdzie najczesciej starsze dzieci zajmowaly sie mlodszymi itd.
              czyli jednak stadnie. nawet teraz w wielu malych plemionach, nie koniecznie
              zaraz afrykanskich, dzieci wychowywane sa przez cala wioske. Nikt nie trzyma
              2latak w domu (chacie) non stop i probuje go na sile zabawiac. Dziecko wychodzi
              z domu i jest pilnowane przez inne dzieci i innych ludzi. Tak to wyglada.

              > badania wskazuja na to, ze dla dziecka do 3 lat najlepsza forma
              > opieki jest opieka jednej i tej samej osoby (niekoniecznie matki,
              > moze byc opiekunka), dopiero potem dziecko osiaga taka dojrzalosc,
              > zeby moglo zostac poslane do przedszkola (a i to nie kazde)

              sa rozne badania i rozne ich wyniki. ogladalem program o eksperymencie w anglii.
              porownywano dzieci, ktore rozpoczynale pierwsza klase. okazalo sie, ze te ktore
              byly w przedszkolach i zlobkach duzo lepiej i szybciej dostosowywaly sie do
              grupy i innych dzieci. te ktore poszly do przedszkola wieku 4 lat lub dopiero
              do szkoly mialy dosc duze probelmy.
              Zreszta jak widac na forum, wiele mam skarzy sie, ze nie wie co ma przez caly
              dzein robic z maluchem, ten domaga sie zabawy, choc nie koneizcnie. Maluch
              domaga sie zeby ktos mu pokazal swiat, a nei bawil si ez nim. I wlasnei po to
              teraz mamy zlobki i przedszkole. Bo rodzice tak jak i w zamierzchlych czasach
              musza zajac sie zarabianiem na zycie. Oczywiscie wtedy polowali i pracowali na polu.
              • tedesca1 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 07:59
                ja sama widzę po moim synku jak bardzo lgnie do dzieci, gdy idziemy na plac
                zabaw i jest jakies dziecko - od razu do niego podchodzi, patrzy się w oczy, gdy
                przychodzą dzieci koleżanek to jest to dla niego największa frajda i może nie
                tyle, że potrafią "bawić się" razem, ale napewno spędzać razem czas.

                Do autorki - tak jak pisały dziewczyny wcześniej, a przynajmniej u mnie tak
                jest, że syn chce we wszystkim pomagać, wiesza ze mną pranie, wkłada do pralki i
                koniecznie sam musi wlać płyn, gdy ja chcę coś porobić w kuchni, a on akurat sam
                się nie chce zabawić - sadzam go przy stole i bawi się jabłkami, przekłada z
                miski do miski, liczy, kula, albo daję mu kubeczek i np trochę cukru, a on sobie
                gotuje, miesza, nawet rozbijał kiedyś schab smile dałam mu deskę, kotleta i
                rozbijał go chyba z pół godziny,

                druga rzecz mój syn akurat lubi zabawy typu malowanie, pieczątki, ciastolina,
                ostatnio kupiłam mu naklejki i przelepia sobie z kartki na kartkę (akurat na
                szczęście trafiłam na takie, które mają mało kleju i spokojnie można je odlepić
                i przylepić znowu, dzięki temu np ściany i meble nie ucierpiały), znikopis, a ma
                klocki? mój syn ma takie dość duże z wadera sam sobie układa wieżę,

                rozumiem, ze Ci ciężko, szczególnie przy małym dziecku, ale jakoś dasz radę,
                powodzenia
              • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 08:58
                > bo widzisz..zle rozumiesz... dzieci byly wychowywane stadnie bo
                zamierzchlych
                > czasach w domu bylo najczesciej wiecej niz jedno dziecko...
                pomijam ze bylo ich
                > i dziesiecioro, gdzie najczesciej starsze dzieci zajmowaly sie
                mlodszymi itd.
                > czyli jednak stadnie. nawet teraz w wielu malych plemionach, nie
                koniecznie
                > zaraz afrykanskich, dzieci wychowywane sa przez cala wioske. Nikt
                nie trzyma
                > 2latak w domu (chacie) non stop i probuje go na sile zabawiac.
                Dziecko wychodzi
                > z domu i jest pilnowane przez inne dzieci i innych ludzi. Tak to
                wyglada.

                no wlasnie, ale czasy sie zmieniaja i nikt nie bedzie ich niestety
                dostosowywal do tego, zeby dwulatek sie nie nudzil. a zlobek nie
                jest wcale zamiennikiem dla rodzin wielopokoleniowych i
                wielodzietnych, chociazby z tego wzgldu, ze jest tam iles dzieci w
                jednym wieku i z tymi samymi potrzebami, a to zupelnie inna
                sytuacja, gdzie jest mama, babcia i szescioro dzieci, z czego kazde
                w innym wieku.

                > porownywano dzieci, ktore rozpoczynale pierwsza klase. okazalo
                sie, ze te ktore
                > byly w przedszkolach i zlobkach duzo lepiej i szybciej
                dostosowywaly sie do
                > grupy i innych dzieci. te ktore poszly do przedszkola wieku 4 lat
                lub dopiero
                > do szkoly mialy dosc duze probelmy.

                jest roznica pomiedzy zlobkiem a przedszkolem. o ile zlobek uwazam
                za ostatnia wersje opieki nad dzieckiem (nie twierdze, ze jest zlem
                koniecznym, twierdze, ze majac mozliwosc, bylaby to dla mnie
                ostatnia opcja), o tyle zatrzymanie trzylatka w domu uwazam za wrecz
                szkodliwe dla niego i skandaliczna jest dla mnie sytuacja, ze w
                Polsce nie wszystkie dzieci maja mozliwosc pojscia do przedszkola.
                Poslanie 4-latka to juz pozno, wcale sie nie dziwie, ze potem
                dziecko moze miec problemy w szkole. Ale 4-latek a 2-latek to
                duuuuza roznica.

                Maluch
                > domaga sie zeby ktos mu pokazal swiat, a nei bawil si ez nim. I
                wlasnei po to
                > teraz mamy zlobki i przedszkole.

                taaaa... w przedszkolu mojej corki dzieci w ciagu zimy wyszly ze
                trzy razy na spacer (bo mroz, bo zimno, bo snieg, bo bloto, bo
                przeziebione...), a w czasie kiedy powinny robic cos konstruktywnego
                ogladaly bajki w tv... Rzeczywiscie, zobaczyly swiat, ze hoho.

                W "zamierzchlych " czasach dzieci z bogatych rodzin mialy nianki,
                ktore sie nimi zajmowaly, a do rodzicow mowily "pani mamo" i "panie
                tato" i znaly ich jedynie ze wspolnych posilkow (w sumie w
                niektorych wspolczesnych rodzinach nie ma nawet tego), a w ubogich
                rodzinach dzieci od malucha byly posylane do pracy - w polu, fabryce
                czy na sluzbe - takie to bylo poznawanie swiata.
                • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:04
                  > no wlasnie, ale czasy sie zmieniaja i nikt nie bedzie ich niestety
                  > dostosowywal do tego, zeby dwulatek sie nie nudzil. a zlobek nie
                  > jest wcale zamiennikiem dla rodzin wielopokoleniowych i
                  > wielodzietnych, chociazby z tego wzgldu, ze jest tam iles dzieci w
                  > jednym wieku i z tymi samymi potrzebami, a to zupelnie inna
                  > sytuacja, gdzie jest mama, babcia i szescioro dzieci, z czego kazde
                  > w innym wieku.

                  W złobku są dzieci od 5 m-cy do 3 lat.
                  I nawet nie porównuj styranej matki licznej gromadki do 5 skaczących 'cioć' w
                  żłobku co lecą na każde pierdnięcie dziecka, noszą na rękach i przez cały czas
                  stymulują- malują, śpiewają, puszczają bańki, wspólnie jedzą itd. Żadna
                  zapracowana matka czy inna murzynka nie poświęci dziecku tyle uwagi.
                  • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:21
                    > W złobku są dzieci od 5 m-cy do 3 lat.

                    tak, ale sa podzielone na grupy wiekowe, nie ma w jednej grupie
                    polroczniaka i trzylatka.

                    > I nawet nie porównuj styranej matki licznej gromadki do 5
                    skaczących 'cioć' w
                    > żłobku co lecą na każde pierdnięcie dziecka, noszą na rękach i
                    przez cały czas
                    > stymulują- malują, śpiewają, puszczają bańki, wspólnie jedzą itd.

                    taaa... juz widze te panie lecace na kazde pierniecie i stymulujace
                    na kazdym ktoku. pewnie takie sie zdarzaja, ale ile? 10%? 20%? bo
                    nie odwazylabym sie zaryzykowac stwierdzenia, ze chociaz polowa
                    podchodzi z taka pasja i powolaniem, zwlaszcza po kilku latach pracy
                    i przy tych zarobkach jakie maja.

                    Żadna
                    > zapracowana matka czy inna murzynka nie poświęci dziecku tyle
                    uwagi.

                    nie wiem, co mialas na mysli mowiac "inna murzynka" ale sensownie
                    oplacona dobra opiekunka z cala pewnoscia moze poswiecic wiecej
                    uwagi, niz "ciocia" w przedszkolu, nie zaniedbujac przy tym rozwoju
                    spolecznego, czyli uczestniczac w spotkaniach z innymi malymi
                    dziecmi, w jakichs zajeciach dla maluchow itd.
                    • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:30
                      > taaa... juz widze te panie lecace na kazde pierniecie i stymulujace
                      > na kazdym ktoku. pewnie takie sie zdarzaja, ale ile? 10%? 20%? bo
                      > nie odwazylabym sie zaryzykowac stwierdzenia, ze chociaz polowa
                      > podchodzi z taka pasja i powolaniem, zwlaszcza po kilku latach pracy
                      > i przy tych zarobkach jakie maja.

                      Mój jest w prywatnym, a że większość mam to panikary w żłobku było rano 3-je
                      dzieci i 3 nianie. Tak, latają na każde pierdnięcie bo obok jest biuro szefowej wink

                      > nie wiem, co mialas na mysli mowiac "inna murzynka" ale sensownie
                      > oplacona dobra opiekunka z cala pewnoscia moze poswiecic wiecej
                      > uwagi, niz "ciocia" w przedszkolu, nie zaniedbujac przy tym rozwoju
                      > spolecznego, czyli uczestniczac w spotkaniach z innymi malymi
                      > dziecmi, w jakichs zajeciach dla maluchow itd.

                      Hehe. Chodziło mi o murzynkę z afryki co ma stadko dzieci wink

                      A opiekunka to jak lotto. Ja nie mam tyle szczęścia. Sama byłam nianią i mimo,
                      że byłam tą która wyjątkowo lubiła swoje dzieci i poświęcała im masę uwagi i
                      energii to i tak dno i wodorośla, bo taka niania tak jak i mama ma dość po kilku
                      godzinach sam na sam z tyrankiem. Dosłownie dym uszami leci. Większość niań do
                      października do kwietnia zalega z dziećmi przed TV.
                      • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:46
                        > Mój jest w prywatnym, a że większość mam to panikary w żłobku było
                        rano 3-je
                        > dzieci i 3 nianie. Tak, latają na każde pierdnięcie bo obok jest
                        biuro szefowej
                        > wink

                        no to wez pod uwage ze nie kazdego stac na prywatny zlobek, reszta
                        skazana jest na zlobki panstwowe, gdzie niestety pewnie pan lecacych
                        na kazde pierdniecie jest mniej. aczkolwiek nie bede generalizowac,
                        bo znam swietne opiekunki z placowek panstwowych i beznadziejne z
                        prywatnych. ale wiem jak to wyglada, wiec nie oszukujmy sie, ze w
                        kazdym zlobku zyczenia i potrzeby dzieci spelniane sa zanim dzieci
                        zdaza nawet pomyslec.

                        > A opiekunka to jak lotto. Ja nie mam tyle szczęścia. Sama byłam
                        nianią i mimo,
                        > że byłam tą która wyjątkowo lubiła swoje dzieci i poświęcała im
                        masę uwagi i
                        > energii to i tak dno i wodorośla, bo taka niania tak jak i mama ma
                        dość po kilk
                        > u
                        > godzinach sam na sam z tyrankiem. Dosłownie dym uszami leci.
                        Większość niań do
                        > października do kwietnia zalega z dziećmi przed TV.

                        ja tez bylam niania, mialam troje dzieci w wieku od niemowlaka do 4-
                        latka. nigdy nie ogladaly tv i chociaz mialam ciezkie momenty, to
                        nie mialam ich dosyc po kilku godzinach. moze dlatego, ze moje
                        dzieci nie byly tyrankami, a moze dlatego, ze uwazam, ze nikt mi
                        niania nie kazal byc, wiedzialam na co sie decyduje i skoro podjelam
                        sie zobowiazania to mam je wypelnic a nie stroic fochy zmeczonej
                        zyciem ksiezniczki.
                        • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:54
                          > ja tez bylam niania, mialam troje dzieci w wieku od niemowlaka do 4-
                          > latka. nigdy nie ogladaly tv i chociaz mialam ciezkie momenty, to
                          > nie mialam ich dosyc po kilku godzinach. moze dlatego, ze moje
                          > dzieci nie byly tyrankami, a moze dlatego, ze uwazam, ze nikt mi
                          > niania nie kazal byc, wiedzialam na co sie decyduje i skoro podjelam
                          > sie zobowiazania to mam je wypelnic

                          To już masz własny mini- żłobek smile

                          a nie stroic fochy zmeczonej
                          > zyciem ksiezniczki.

                          Nie księżniczki a człowieka i nie fochy a potrzeby.
                          • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:03
                            >
                            > To już masz własny mini- żłobek smile

                            no chyba nie, bo w zlobku dzieci sa do 5. miesiaca do 3. roku zycia,
                            a ja mialam dzieci od 2. miesiaca do 4. roku.


                            > Nie księżniczki a człowieka i nie fochy a potrzeby.

                            jezeli ktos ma dosyc po kilku godzinach to sa to dla mnie fochy a
                            nie potrzeby. podejmujac prace, zwlaszcza odpowiedzialna, a taka
                            jest praca z dziecmi, trzeba liczyc sie z tym, ze moze byc ciezko i
                            jak ktos sie nie nadaje to niech sie nie pcha tylko po to, zeby
                            swiat zobaczyc. potrzeba to jest wtedy, kiedy trzeba odpoczac po
                            tygodniu pracy, a nie kiedy sie ma dosyc po kilku godzinkach z
                            dzieciakiem.
                            • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:07
                              > jezeli ktos ma dosyc po kilku godzinach to sa to dla mnie fochy a
                              > nie potrzeby. podejmujac prace, zwlaszcza odpowiedzialna, a taka
                              > jest praca z dziecmi, trzeba liczyc sie z tym, ze moze byc ciezko i
                              > jak ktos sie nie nadaje to niech sie nie pcha tylko po to, zeby
                              > swiat zobaczyc. potrzeba to jest wtedy, kiedy trzeba odpoczac po
                              > tygodniu pracy, a nie kiedy sie ma dosyc po kilku godzinkach z
                              > dzieciakiem.

                              Czyli matka płodząc dziecko powinna nastawić się na siedzenie w domu. Kropka i
                              koniec.
                              Ja kocham syna nad życie ale wiem, że dobrze nam robi ta kilkugodzinna rozłąka.
                              NAM. I mi i jemu. Jeśli on by kompletnie negatywnie zareagował na to
                              doświadczenie to nie upierałabym się przy swoim. Ale obserwuję swoje dziecko i
                              wiem co dla niego dobre.

                              I niestety nie jestem z tych mam które potrawią siedzieć w doborowym
                              towarzystwie 2 m-ce- 4 lata., bo lubię przebywać z innymi dorosłymi. Lubię tez
                              bardzo chodzić do pracy i w różne inne miejsca. Nie dyskwalifikuje mnie to jako
                              matki.
                              • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:16
                                > Czyli matka płodząc dziecko powinna nastawić się na siedzenie w
                                domu. Kropka i
                                > koniec.
                                > Ja kocham syna nad życie ale wiem, że dobrze nam robi ta
                                kilkugodzinna rozłąka.
                                > NAM. I mi i jemu. Jeśli on by kompletnie negatywnie zareagował na
                                to
                                > doświadczenie to nie upierałabym się przy swoim. Ale obserwuję
                                swoje dziecko i
                                > wiem co dla niego dobre.
                                >
                                > I niestety nie jestem z tych mam które potrawią siedzieć w
                                doborowym
                                > towarzystwie 2 m-ce- 4 lata., bo lubię przebywać z innymi
                                dorosłymi. Lubię tez
                                > bardzo chodzić do pracy i w różne inne miejsca. Nie dyskwalifikuje
                                mnie to jako
                                > matki.

                                ja o niani, ty o matce. przeciez to dwie rozne sprawy. ja mam tak
                                jak ty, nie jestem z tych symbiotycznych matek, co to z radoscia
                                przezywaja z dzieckiem kazdy dzien spedzajac z nim 24h/dobe. jednym
                                z najpiekniejszych dni (i dla mnie i dla mlodej) odkad urodzila sie
                                moja corka byl dzien, kiedy poszla do przedszkola wink absolutnie
                                jestem przeciwna teorii, ze jak dziecko sie ma to juz jestes tylko
                                matka, chyba ze ktos sie realizuje w takiej wersji, ale to juz jego
                                sprawa. ale ja mowilam o NIANI a nie o MATCE. podejmujac prace niani
                                podejmujesz zobowiazanie wykonaniania okreslonej pracy, za ktora
                                dostajesz okreslone pieniadze i dlatego tu nie ma miejsca na fochy.
                                jak w kazdej innej pracy, klienta nie interesuje twoj dzien, twoje
                                potrzeby i humory, tak i tutaj, jestes od wypelnienia obowiazkow i
                                koniec.
                                • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:20
                                  > ja o niani, ty o matce. przeciez to dwie rozne sprawy. ja mam tak
                                  > jak ty, nie jestem z tych symbiotycznych matek, co to z radoscia
                                  > przezywaja z dzieckiem kazdy dzien spedzajac z nim 24h/dobe. jednym
                                  > z najpiekniejszych dni (i dla mnie i dla mlodej) odkad urodzila sie
                                  > moja corka byl dzien, kiedy poszla do przedszkola wink absolutnie
                                  > jestem przeciwna teorii, ze jak dziecko sie ma to juz jestes tylko
                                  > matka, chyba ze ktos sie realizuje w takiej wersji, ale to juz jego
                                  > sprawa. ale ja mowilam o NIANI a nie o MATCE.

                                  No ale to jest różnica zostawić 2-3 dzieci pod opieką a jednego z nianią nie
                                  zawsze rewelacyjną co to fika koziołki z dzieckiem i recytuje wiersze.

                                  Znam tyle niań. Serio. I dlatego zdecydowałam się na Klub Malucha.

                                  podejmujac prace niani
                                  > podejmujesz zobowiazanie wykonaniania okreslonej pracy, za ktora
                                  > dostajesz okreslone pieniadze i dlatego tu nie ma miejsca na fochy.
                                  > jak w kazdej innej pracy, klienta nie interesuje twoj dzien, twoje
                                  > potrzeby i humory, tak i tutaj, jestes od wypelnienia obowiazkow i
                                  > koniec.

                                  W pięknym cudownym świecie co to rodzic inwigiluje każdy krok niani. W normalnym
                                  życiu jak się drzwi zamykają za ojcem zaczynają się rządy niani. I nie zmienisz
                                  tego nijak.
                    • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 21:26
                      "ciocia" w przedszkolu, nie zaniedbujac przy tym rozwoju
                      > spolecznego, czyli uczestniczac w spotkaniach z innymi malymi
                      > dziecmi, w jakichs zajeciach dla maluchow itd.


                      origami dla niemowlakow smile))) cos takiego kiedys widzialem smile hehehe
                • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:25

                  > no wlasnie, ale czasy sie zmieniaja i nikt nie bedzie ich niestety
                  > dostosowywal do tego, zeby dwulatek sie nie nudzil.

                  czyli co? ma sie nudzic w domu z mama, ktora musi ugotowac, posprzytac, wyprac,
                  isc na zakupy i miec jeszcze ciut czasu dla siebie? wlasnie to jest wymysl
                  naszych czasow mama i dzeicko w domu - sam na sam 24/7/365. najgorzej jeszcze
                  kiedy nei ma pomocy ze strony babci czy cioc itd..

                  a zlobek nie
                  > jest wcale zamiennikiem dla rodzin wielopokoleniowych i
                  > wielodzietnych, chociazby z tego wzgldu, ze jest tam iles dzieci w
                  > jednym wieku i z tymi samymi potrzebami, a to zupelnie inna
                  > sytuacja, gdzie jest mama, babcia i szescioro dzieci, z czego kazde
                  > w innym wieku.

                  wbrew temu ci ci sie wydaje grupa maluszkow w podobnym wieku nie jest az tak
                  koszmarna do opieki. W zlobku u mojego maluszka jest 12 dzieci ( w jego grupie)
                  i dwei opiekunki dla nich. Dzieci jedza punktualnie, spia punktualnie na
                  materacych, zadne nei ucieka. Opiekunki spokojnie sobie daja rade z taka grupa.
                  Dzieci maja mase zajec od rysowania po taplanie sie w ciescie, zabawe maka..itd.
                  A zima byly na dworze prawie kazdego dnia..o ile nei padalo i niebylo mrozu -20.
                  Nie wiem skad przekonanie, ze przemeczona i zestresowana matka jest lepsza
                  opiekunka i towarzyszka dla dziecka przez cal ydzien.... mam raczej inne zdanie
                  na ten temat.

                  > taaaa... w przedszkolu mojej corki dzieci w ciagu zimy wyszly ze
                  > trzy razy na spacer (bo mroz, bo zimno, bo snieg, bo bloto, bo
                  > przeziebione...), a w czasie kiedy powinny robic cos konstruktywnego
                  > ogladaly bajki w tv... Rzeczywiscie, zobaczyly swiat, ze hoho.


                  no to juz kwestia zlobka. tu gdzie chodzi moj maluch nei ma tv wogole. zreszta
                  zlobek jest polaczony z przedszkolem, w ktorym tez nie ma tv. za to raz w
                  tygodniu rozstawiany jest ekran i puszczany na nim film - tylko dla starszych
                  dzeici. maluchy robia cos innego.

                  > W "zamierzchlych " czasach dzieci z bogatych rodzin mialy nianki,
                  > ktore sie nimi zajmowaly, a do rodzicow mowily "pani mamo" i "panie
                  > tato" i znaly ich jedynie ze wspolnych posilkow (w sumie w
                  > niektorych wspolczesnych rodzinach nie ma nawet tego), a w ubogich
                  > rodzinach dzieci od malucha byly posylane do pracy - w polu, fabryce
                  > czy na sluzbe - takie to bylo poznawanie swiata.

                  w obecnych czasach dzieci z bogatych rodzin tez maja nianki i opiekunki. maja
                  prawatne szkoly, niektore z takim rygorem, ze wlosy moga osiwiecsmile a i w tamtych
                  czasach tych bogatyhc bylo malo, a biednych cala masa.
                  z czego nie wiem, jak w pl, ale tu do zlobka wcal enie chodzia dzeic bo rodzice
                  sa biedni, tylko dzieci, ktorych rodzice uwazaja, ze lepiej bedzie im w zlobku...
                  • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:35
                    > czyli co? ma sie nudzic w domu z mama, ktora musi ugotowac,
                    posprzytac, wyprac,
                    > isc na zakupy i miec jeszcze ciut czasu dla siebie? wlasnie to
                    jest wymysl
                    > naszych czasow mama i dzeicko w domu - sam na sam 24/7/365.
                    najgorzej jeszcze
                    > kiedy nei ma pomocy ze strony babci czy cioc itd..

                    a kto powiedzial ze dziecko ma byc non-stop tylko i wylacznie z
                    mama? czy to sa tylko takie dwie opcje - albo zlobek albo zamkniecie
                    w czterech scianach z mama? a nie mozna z mama wyjsc do innych
                    dzieci, na spotkania z dziecmi w zblizonym wieku, na jakies zajecia
                    muzyczne, plastyczne, gimnastyczne? bo ja z moja mloda na takie
                    chodzilam i obie bylysmy z tego zadowolone. i dlaczego mowic o
                    przemeczonej i zestresowanej mamie? bez przesady...! moja mama prala
                    we frani, musiala wystac wszystko w kolejkach, robienie mleka dla
                    dziecka trwalo pol h a nie jak teraz 5 minut, sloiczkow tez nie
                    bylo, trzeba bylo wszystko samemu gotowac, a miala dwojke dzieci w
                    odstepie dwoch lat i zadnej pomocy w postaci babci czy cioci i jakos
                    nas wychowala. czym te mamy teraz takie zestresowane i zmeczone?! no
                    ale moze dzieki temu ja i moj brat wyroslismy na ludzi, ktorzy
                    wiedza, ze zycie nie sklada sie z samych przyjemnosci, ze jest czas
                    na odpoczynek, na zabawe i na obowiazek i ze caly swiat nie jest od
                    tego, zeby nas zabawiac i stymulowac nasz rozwoj...



                    • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:43
                      > a kto powiedzial ze dziecko ma byc non-stop tylko i wylacznie z
                      > mama? czy to sa tylko takie dwie opcje - albo zlobek albo zamkniecie
                      > w czterech scianach z mama?

                      Ale żlobek to nie musi być 10 h. Może być 3-4 godziny.


                      a nie mozna z mama wyjsc do innych
                      > dzieci, na spotkania z dziecmi w zblizonym wieku, na jakies zajecia
                      > muzyczne, plastyczne, gimnastyczne?

                      Oczywiście, że nie bo na forum zostaniesz okrzyknięta totalnie wyrodną bo
                      takiego maluszka prowadzasz już po zajęciach. I będą pisać coś o szczurach..

                      moja mama prala
                      > we frani, musiala wystac wszystko w kolejkach, robienie mleka dla
                      > dziecka trwalo pol h a nie jak teraz 5 minut, sloiczkow tez nie
                      > bylo, trzeba bylo wszystko samemu gotowac, a miala dwojke dzieci w
                      > odstepie dwoch lat i zadnej pomocy w postaci babci czy cioci i jakos
                      > nas wychowala.

                      I co to miało nam przekazać? Że JAKOS was wychowała? Że nie miała na nic czasu i
                      była pewnie potwornie zmęczona?

                      >czym te mamy teraz takie zestresowane i zmeczone?!

                      mam Ci napisać mój plan dnia. Dnia który dla mnie dzis zaczął się o 4.30 a
                      skończy Bóg wie kiedy.. W którym, pracuję raz, pracuję dwa, gotuję, sprzątam i
                      jeszcze spędzam z synem ok. 10 godzin. W którym planuję zrobić większe zakupy bo
                      piątek i wyjść z koleżanką dzieciatą na halę zabaw. I nawet zjeść czasem. I stać
                      w korku 30 min.
                      No dosłownie taka matka to leży i pachnie.
                      • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:54
                        > I co to miało nam przekazać? Że JAKOS was wychowała? Że nie miała
                        na nic czasu
                        > i
                        > była pewnie potwornie zmęczona?

                        mialo to przekazac tyle, ze teraz jakos ludzie sa dziwnie malo
                        odporni na stres i zmeczenie. poza tym uwazam, ze akurat moja mama
                        nie wychowala nas JAKOS tylko bardzo dobrze, zawsze miala czas z
                        nami porozmawiac, rodzice dali nam wyksztalcenie, mieli czas na
                        wycieczki z nami, wakcje pod namiotem i rozmowy. wiec chyba da sie,
                        wystarczy chciec.

                        > Oczywiście, że nie bo na forum zostaniesz okrzyknięta totalnie
                        wyrodną bo
                        > takiego maluszka prowadzasz już po zajęciach. I będą pisać coś o
                        szczurach..

                        a czym rozni sie oddanie dziecka na kilka godzin do zlobka od
                        pojscia z nim na zajecia? niby dlaczego zlobek lepszy od zajec?

                        > mam Ci napisać mój plan dnia. Dnia który dla mnie dzis zaczął się
                        o 4.30 a
                        > skończy Bóg wie kiedy.. W którym, pracuję raz, pracuję dwa,
                        gotuję, sprzątam i
                        > jeszcze spędzam z synem ok. 10 godzin. W którym planuję zrobić
                        większe zakupy b
                        > o
                        > piątek i wyjść z koleżanką dzieciatą na halę zabaw. I nawet zjeść
                        czasem. I sta
                        > ć
                        > w korku 30 min.
                        > No dosłownie taka matka to leży i pachnie.

                        no chyba nie jest tak zle, skoro masz czas siedziec przy kompie i
                        prowadzic dyskusje na forum big_grin
                        • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:59
                          > mialo to przekazac tyle, ze teraz jakos ludzie sa dziwnie malo
                          > odporni na stres i zmeczenie. poza tym uwazam, ze akurat moja mama
                          > nie wychowala nas JAKOS tylko bardzo dobrze, zawsze miala czas z
                          > nami porozmawiac, rodzice dali nam wyksztalcenie, mieli czas na
                          > wycieczki z nami, wakcje pod namiotem i rozmowy. wiec chyba da sie,
                          > wystarczy chciec.

                          Ale czekaj. Piszesz o SOBIE. A co powiedziałaby mama WTEDY. Nie teraz po latach
                          jak już nie pamięta i nie boli (poród też był piękny i cudowny jak wspominasz po
                          10 latach wink).

                          > a czym rozni sie oddanie dziecka na kilka godzin do zlobka od
                          > pojscia z nim na zajecia? niby dlaczego zlobek lepszy od zajec?

                          Forum pała anty- miłością do zajęć dodatkowych. Mnie nie pytaj.


                          > no chyba nie jest tak zle, skoro masz czas siedziec przy kompie i
                          > prowadzic dyskusje na forum big_grin

                          Mam fajną pracę smile
                          • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:09
                            > Ale czekaj. Piszesz o SOBIE. A co powiedziałaby mama WTEDY. Nie
                            teraz po latach
                            > jak już nie pamięta i nie boli (poród też był piękny i cudowny jak
                            wspominasz p
                            > o
                            > 10 latach wink).

                            no dla mnie porod byl nijaki, ani piekny ani brzydki, bo mialam
                            cesarke i czulam sie, jakbym dziecko sklepie kupila a nie urodzila
                            wink
                            nie zaprzeczam, ze na pewno mama byla zmeczona. tak samo jak nie
                            zaprzeczam, ze teraz tez mamy maja prawo do zmeczenia. chodzi mi o
                            to, ze mam wrazenie, ze kiedys bylo wieksze poczucie obowiazku i
                            mniej uzalania sie nad soba, ludzie jakos zahartowani zyciowo byli,
                            a teraz tylko siedza i placza, bo zmeczeni, zestresowani i w ogole
                            do szkoly pod gorke.

                            > Mam fajną pracę smile

                            fajna, niefajna, nie wnikam. gdybys jednak byla taka zapracowana
                            praca i domem to nie mialabyc czasu na siedzenie przed kompem.

                            > Forum pała anty- miłością do zajęć dodatkowych. Mnie nie pytaj.

                            hm, nie zauwazylam, ale moze i tak. dla mnie zajecia z maluchami sa
                            genialnym rozwiazaniem dla mam, ktore nie chca lub nie moga oddac
                            dzieci do zlobka czy pod opieke niani.
                            • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:15
                              > nie zaprzeczam, ze na pewno mama byla zmeczona. tak samo jak nie
                              > zaprzeczam, ze teraz tez mamy maja prawo do zmeczenia. chodzi mi o
                              > to, ze mam wrazenie, ze kiedys bylo wieksze poczucie obowiazku i
                              > mniej uzalania sie nad soba, ludzie jakos zahartowani zyciowo byli,
                              > a teraz tylko siedza i placza, bo zmeczeni, zestresowani i w ogole
                              > do szkoly pod gorke.

                              Eee tam. Ja narzekam tylko na forum. Ogólnie jestem niepoprawną wręcz optymistką
                              smile. Chcę mieć stadko dzieci i tyrać jak wół. A potem narzekać i narzekać na swój
                              los hehe.

                              > fajna, niefajna, nie wnikam. gdybys jednak byla taka zapracowana
                              > praca i domem to nie mialabyc czasu na siedzenie przed kompem.

                              Jest piątek i nic już nie zdziałam dziś. Ale fakt. Pracuję przed kompem i mam
                              dużo luzu. Czasami zaś taką jadkę, że pacha się poci.

                              > no dla mnie porod byl nijaki, ani piekny ani brzydki, bo mialam
                              > cesarke i czulam sie, jakbym dziecko sklepie kupila a nie urodzila
                              > wink
                              Mi też wyszarpnęli dziecko spod płuc. Było super big_grin
                          • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 21:41

                            > Forum pała anty- miłością do zajęć dodatkowych. Mnie nie pytaj.

                            no wiesz..chodzenie z 2miesieczym dzieckiem na angielski smile albo
                            origami..tudziez na zajecia muzyczno taneczne jest na prawde godne polecenia smile))


                    • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 21:37

                      > a kto powiedzial ze dziecko ma byc non-stop tylko i wylacznie z
                      > mama? czy to sa tylko takie dwie opcje - albo zlobek albo zamkniecie
                      > w czterech scianach z mama? a nie mozna z mama wyjsc do innych
                      > dzieci, na spotkania z dziecmi w zblizonym wieku


                      i jeszcze ugotowac, posprzatac, wyprac itd... i tak kazdego dnia te spotkania?
                      bo one to raczej raz na tydzien prawda?

                      > przemeczonej i zestresowanej mamie? bez przesady...! moja mama prala
                      > we frani, musiala wystac wszystko w kolejkach, robienie mleka dla
                      > dziecka trwalo pol h a nie jak teraz 5 minut, sloiczkow tez nie
                      > bylo, trzeba bylo wszystko samemu gotowac, a miala dwojke dzieci w
                      > odstepie dwoch lat i zadnej pomocy w postaci babci czy cioci i jakos
                      > nas wychowala.

                      i myslisz, ez tak jej latwo bylo i cudownie? i chodzila non stop usmiechnieta
                      jak idiotka z amerykanskiego serialu? na pewno nie. gdyby miala mozliwosc
                      oddania dzieci do zlobka lub przedszkola, uzywania wspolczesnej prakli i
                      zaciagniecia chlopa do obowiazkow domowych to na pewno by z tego skorzystala.


                      > czym te mamy teraz takie zestresowane i zmeczone?!

                      tym samym czym matki kiedys. roznica w tym, ze teraz matki odwazaja sie o tym
                      mowic. do tego dochodzi cos czego kiedy snie bylo..ciagla presja czy dziecko
                      jest prawidlowe, czy ma proawidlowy zgryzik, czy ma prawidlowa wage, wzrost, czy
                      juz ma chodzic, a czemu nei chodzi... myslisz ze twoja matka z kazda duperela
                      biegala po lakerzach, chodzila na cwiczenia sensorczne..czy jakos tak..?
                      nieeeeeee....

                      >no
                      > ale moze dzieki temu ja i moj brat wyroslismy na ludzi, ktorzy
                      > wiedza, ze zycie nie sklada sie z samych przyjemnosci, ze jest

                      taaa....wiezs. tak to kazdy moze o sobie napisacsmile nawet lysy dresiarz,
                      napisze, ze wyrosl na ludzi..bo bmw masmile nie to, ze chce cie porownywac do
                      dresiarza...

              • memphis90 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 21:11

                > bo widzisz..zle rozumiesz... dzieci byly wychowywane stadnie bo
                zamierzchlych
                > czasach w domu bylo najczesciej wiecej niz jedno dziecko... \
                A wszystkie baby spotykały się z dzieciakami na darciu pierza big_grin
            • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 08:30
              alika77 napisała:

              > > Niestey "nowoczesne" spoelczenstwa odizolowaly dzieci od siebie.
              >
              > bo rozumiem, ze w zamierzchlych czasach dzieci byly wychowywane
              > stadnie?

              Weź nie błyskaj dziewczyno. Kiedyś matka miała dzieci rok po roku i żyła na
              kupie ze swoją matką i jej dziećmi i jeszcze siostrą z dziećmi. Tak dzieci były
              w stadzie.
              Spójrz na dzieci w Afryce albo Chinach (jak nie wybiją dzieci). Idzie matka i za
              nią stado. Albo matka trzepie jakiś obiad a dzieci w stadzie bawią się obok.
              • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:00
                > Weź nie błyskaj dziewczyno. Kiedyś matka miała dzieci rok po roku
                i żyła na
                > kupie ze swoją matką i jej dziećmi i jeszcze siostrą z dziećmi.
                Tak dzieci były
                > w stadzie.

                mozesz nazywac to stadem, ja nazywam to wielopokoleniowa rodzina big_grin
                kwestia kto skad sie wywodzi... big_grin
                • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:03
                  > Weź nie błyskaj dziewczyno.

                  swoja droga to klania sie kultura wypowiedzi i kultura osobista.
                  rozumiem, ze w twoim otoczeniu nie mozna prowadzic dyskusji nie
                  zaczynajac wypowiedzi "wez nie blyskaj", "co ty piep..." albo "spadaj
                  na drzewo". moze ta roznica bierze sie stad, czy ktos wychowywal sie w
                  rodzinie wielopokoleniowej czy w stadzie...
                  • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:04
                    Ja w żadnej w ww. bo jestem jedynaczką.
                    • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:22
                      > Ja w żadnej w ww. bo jestem jedynaczką.

                      no tak, to nawet widac
                      • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:37
                        > > Ja w żadnej w ww. bo jestem jedynaczką.
                        >
                        > no tak, to nawet widac

                        No i zaprzeczyłaś sama sobie, bo ja z tych co to mamusia siedziała ze mną do 5
                        lat (dzięki Bogu miałam 3 kuzynów). Powinnam być więc lepsza mądrzejsza i w
                        ogóle hop siup. A jestem taka sama jak np. mój maż który poszedł od razu do
                        żłoba. Choć wróć- jestem z 5 stanowisk niżej od niego..
                        • alika77 Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:59
                          > No i zaprzeczyłaś sama sobie, bo ja z tych co to mamusia siedziała
                          ze mną do 5
                          > lat (dzięki Bogu miałam 3 kuzynów). Powinnam być więc lepsza
                          mądrzejsza i w
                          > ogóle hop siup. A jestem taka sama jak np. mój maż który poszedł
                          od razu do
                          > żłoba. Choć wróć- jestem z 5 stanowisk niżej od niego..

                          a dlaczego niby powinnas byc madrzejsza i w ogole hop siup? czy ja
                          gdzies powiedzialam, ze dzieci ktore sa z mama do 18-tki sa
                          madrzejsze od tych zlobkowych? kompletnie co innego mialam na mysli.
                          • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 10:04
                            > kompletnie co innego mialam na mysli.

                            Czyli po prostu poczułaś się zaatakowana, że siedzisz w domu i masz się dobrze?
                            Jak spłodzę własny mini- żłobek to też zatrudnię nianię zamiast żloba wink
                • leneczkaz Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:10
                  Tak czy siak było dużo ludzi, dużo młodzian, gwar, hałas.. Poza tym siłą rzeczy
                  dzieci szybciej uczyły się samoobsługi, prac podręcznych i domowych i tak
                  dalej.. Tą rolę spełnia dziś żłobek bo w miastach i blokach ciężko sformować
                  rodzinę wielopokoleniową ze stadem dzieci.
              • camel_3d Re: to troche nie tak.. 19.03.10, 09:26

                > Spójrz na dzieci w Afryce albo Chinach (jak nie wybiją dzieci). Idzie matka i z
                > a


                oj w chinach obowiazkowo jest tylko JEDNO dzeicko. za drugie placi sie juz
                karesmile albo traci przywileje ...
    • izabellaz1 Re: nie mam siły bawić się z synem 19.03.10, 09:56
      Dwulatek nie zajmuje się sobą sam. Nie ma też ukształtowanych pasji, hobby czy
      czego tam jeszcze.
      Szkoda, że nie wręczysz mu kieszonkowego i nie wyślesz do kina...
      • sabrina_30 Re: nie mam siły bawić się z synem 19.03.10, 12:41
        powiem ja ja sobie radziłam, bo dyskusja która się tu rozwinęła na ten temat, to
        w zasadzie w znikomej części odpowiada na twoje pytanie. Jak mała karmiłam
        piersią to starszy syn siedział i czytałm mu bajkę, lub jak siedziałam na fotelu
        on odrysowywał mi stopy na kartce, czasem i mi pomazał, ale no cóż prawo dziecka
        smile)). Jak mała miała kolkę i ja nosiłam na rekach to sie troszke "ścigałam" z
        małym, albo kazałam mu sie schować a ja go będę szukaćsmile)) lub jak robiłam obiad
        to chowałm rózne ,rzeczy po kuchni i kazałm mu szukać. Tyle, że muj syn miał 3
        latka wiec i troszke inne może zabawy i wiecej rozumiał. Pozdrawiam
    • kasiak37 Re: nie mam siły bawić się z synem 19.03.10, 21:49
      moze tutaj znajdziesz cos:
      forum.gazeta.pl/forum/f,1014,Zabawy_z_przedszkolakiem.html
    • mikams75 Re: nie mam siły bawić się z synem 21.03.10, 19:35
      moja tez sie sama nie umie bawic, ale zauwazylam, ze ona nie zawsze potrzebuje
      towarzystwo do zabawy, ona potrzebuje mnie w poblizu.
      Wprawdzie mam jedno dziecko, ale bywalo, ze sobie cos czytalam, ale musialam byc
      obok malej, a ona bawila sie sama. Ale jak tylko sie oddalilam na pol metra to
      natychmiast domagala sie uwagi i towarzystwa.
      Moze twoj tez potrzebuje bliskosci bardziej niz kompana do zabawy?
      No i jak dziewczyny pisza - wciaganie w prace domowe. Wprawdzie pomoc zadna, ale
      sie zajmie na chwile.
Pełna wersja