Jak mnie to wkurza....

23.03.10, 22:23
Mam taki problem...ogólnie mieszkam w UK ale teraz przyleciałam z
moją córeczką do rodziców w odwiedziny na 2miesiące..i chodzi
konkretnie o to że mam córeczke-2latka jest raczej niejadkiem
dlatego nie daje jej zbytnio słodyczy czasem coś tam dostanie bo gdy
zje coś słodkiego to normalne jedzenie typu śniadanie obiad chodzi w
odstawke no i pojawił się problem gdy przyleciałam do rodziców
ponieważ mieszka tutaj też mój brat z żoną i synkiew-też
2letnim.bratowa już od rana karmi synka słodyczami a to lizaczek a
to mamba a to żelki itp, itd...no i jak moja mała to iwdzi to jest
ryyyyykkk straszny próbowałam rozmawiać z bratową ale ona mówi mi że
przecież mojej córce nie daje to jej sprawa jak dba o zęby i zdrowie
synka jak ciągle lata z lizakami i słodyczami ale co zrobić jak moja
córka widzi nu niego np lizaka to już jest po śniadaniu nie zje i
tak płacze już mnie nerwy biorą.....
    • mama-ola Re: Jak mnie to wkurza.... 23.03.10, 22:58
      Rozumiem Twoje racje, ale bratowa jest u siebie. Mogłaby się nagiąć
      dla gości, gdyby ci wpadli w wizytą na parę dni, no - tydzień. Ale
      przez 2 miesiące dopasowywać się do diametralnie innych
      przyzwyczajeń innych ludzi? Kto byłby do tego zdolny?... Pomijam
      fakt, że na zdrowie by jej wyszło, i owszem smile
      • mmiicchheellee Re: Jak mnie to wkurza.... 23.03.10, 23:04
        raczej nie jest u siebie tylko u moich rodziców...bo nie mają gdzie
        mieszkać więc mieszkają u moich rodziców
        • mama_kotula Re: Jak mnie to wkurza.... 23.03.10, 23:20
          mmiicchheellee napisała:

          > raczej nie jest u siebie tylko u moich rodziców...bo nie mają gdzie mieszkać więc mieszkają u moich rodziców

          No, to straszne że twój brat mieszka u swoich rodziców. Zgroza po prostu. Jest u siebie, bo tam mieszka. A ty przyjechałaś w gości, mimo, że to twój rodzinny dom. Paradoks, co?

          Po tym wpisie myślę, że problemem wcale nie są słodycze suspicioussuspicious, problemem jest bratowa.

          I od razu przypomniała mi się jedna lasia na placu zabaw, co do mnie krzyczała, że to niedopuszczalne aby moje dzieci chodziły na boso i JA mam teraz jej córce wytłumaczyć, dlaczego moje dzieci chodzą na boso, a jej córka nie może tongue_outtongue_out
          To jest TWÓJ problem, a nie bratowej. To, że ty ograniczasz dziecku słodycze, nie znaczy, że bratowa ma się do tego dostosować.
          • mmiicchheellee Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 20:16
            no tak faktycznie problemem jest dla mnie moja bratowa z ktąrą znam
            się już parę lat, z którą raezm chodzimy na spacery z dziećmi której
            zawsze przyoże prezenty dla niej i dla dziecka nawet bez okazji i
            zktórą się bardzo dobrze dogaduje.....napisałam ten wątek nie dla
            tego że chce zmienić jej nawyki tylko dlatego że może jest tutaj
            jakaś mama która ma pomysł jak wytłumaczyć mojej córce że nie tylko
            słodyczami się żyje co mnie obchodzi że synek bratowej je słodycze
            tpo prawda jest troche grubasek i moim zdaniem tak ok 7lizaków
            dziennie i do tego w zestawie żelki i inne słodycze i jeszcze nie
            mycię zębów to lekka przesada ale to nie moja sprawa nigdy nie
            zwróciłąbym komuś uwagi jak wychowuje dziecko bo ja sama też nie
            jestem idealna.a jeśli chodzi o mieszkanie to ja też jestem u siebie
            mam tam swój pokój i mieszkanie jest przepisane na nas wspólnie więc
            też mogę czuć się jak u siebie i robić co chce.
            • mama_kotula Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 20:38
              To polecam w takim razie wnikliwą lekturę postu Semi-dolce.
              • lenka273 Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 22:35
                bylam w ubieglym roku w polsce na wakacjach wtedy z 3 letnim synkiem
                i gdy spotykalismy sie z moja siostra to ona tez ciagle podkarmiala
                mojego malego slodyczami(z tym ,ze on nie przepada za slodkim,ale
                posmakowaly mu takie male zamulajace cukierki i tez sie ich domagal
                powiedzialam siostrze ,ze tylko po posilkach moze mu dawac.natomiast
                jej syn je naokraglo(glowne posilki omija,ale to juz nie moja sprawa)
                ja nie mialam wiekszych problemow,mowilam malemu ,ze moze zjesc np 3
                i on mnie sluchabig_grin
        • memphis90 Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 20:41
          No to są u siebie...
    • alika77 Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 00:35
      a ja tam dobrze rozumiem autorke watku, bo doswiadczylam czegos
      podobnego, tylko na "mniejsza skale" wink moja corka ma w przedszkolu
      najlepszego kolege, ja skumplowalam sie z jego mama, no i czasami po
      przedszkolu idziemy do nich (jakos tak wyszlo, ze czesciej do nich
      niz do nas). no i tez tak jest - juz w drodze z przedszkola paczek,
      potem jakis wafelek, tu ciastko, a tam cukierek... no a po tym
      wszystkim jeszcze obiad, koniecznie przed tv "bo on inaczej nie
      zje". na szczecie moja mloda juz duza, zna zasady i wie, ze
      niezaleznie od tego, co je i co wolno jej koledze, ja obowiazuja
      takie zasady jak zawsze, czyli np. zadnych slodyczy przed posilkiem
      (bo wiem, ze wystarczy jeden wafelek i bedzie po obiedzie) i nie
      marudzi, nie jeczy i jakos sie z tym pogodzila wink ale rozumiem
      doskonale autorke, bo 2-latek to nie 4-latek i pewnie trudniej jej
      wytlumaczyc, dlaczego kuzyn moze, a ona nie. ja jednak pozostalabym
      konsekwentna, mysle, ze jak dziecko nie ma zlych nawykow to szybko
      zobaczy, ze placz nic nie da, pogodzi sie z sytuacja i przywyknie.
    • jezozwierzynka [...] 24.03.10, 00:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mar-ycha Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 07:08
        ale jaka znowu wielka krzywde robia wlasnemu dziecku, kazdy
        wychowuje swoje dziecko jak chce i co to kogo obchodzi,
        a co do tej "nieszczegolnie ladnej zlosliwosci" to faktycznie
        niemila i niemadra moze jeszcze niech szpitalem postraszy??????
    • zabulin Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 08:48
      No, zacznij się przyzwyczajać. Córa pojdzie między ludzi i będzie
      chciała to, co mają inni, a ty niekoniecznie akceptujesz.

      Ja tez mam dwulatka, siostra męża osiem m-cy starsze bliźnięta.
      Widujemy się często. Ona swoim dzieciom daje rzeczy, ktorych ja nie
      podaję synowi. jej sprawa. Powiedzialam jej kiedys, zeby mojemu
      dziecku nie dawala czekoladek, swoim może dać nawet po dużej
      tabliczce. Kwestia dogadania.

      Ale rozumiem- dwulatek chce i już. Dlatego luzuje czasem- są u
      babci, kuzyni dostają po ciastku z czekolada. On tez. W domu nie
      daję i kropka.

      Może popros ją, zeby na czas twoich odwiedzin nie karmila syna przy
      córce, abo nie wchodx do nichh jak on szama. Spróbuj sie dogadać.
    • semi-dolce Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 08:51
      Nie wszyscy ludzie wychowuja dzieci tak, jak ty. Wielu z nich pozwala im na
      rzeczy, na które ty córce nie pozwalasz. Tak będzie już zawsze. Musisz sie
      przyzwyczaić. Zawsze będzie jakies "dziecko z lizakiem". Musisz jakoś ten
      problem rozwiązać - wytłumaczyć córce dlaczego nie pozwalasz jej jeść słodyczy,
      zająć sie nia w czasie gdy chłopiec je lizaka tak, aby nie widziała,
      zaproponować inne, zdrowe słodycze dla obojga dzieci podczas waszego pobytu, czy
      tez czasem po prostu dac jej tego lizaka.I tak, twoja bratowa ma racje - to jej
      sprawa jak wychowuje własne dziecko.
      • bukmacherka34 Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 20:48
        Zgadzam się z Tobą zawsze będzie dziecko z lizakiem...teraz rola mamy by
        wytłumaczyć córce czemu słodyczy nie je. A tak do tego wątku, ja też młodemu
        słodyczy nie daję, ale rozbrajają mnie dorośli z mojej rodziny którym jak krowie
        na miedzy tłumaczę:"kupcie banana, jabłko, jogurt, soczek" a oni dalej kinder
        czekoladę przynoszą i mam co jeść wieczorkiemsmile
    • akonita Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 21:23
      moja coreczka(2latka i 4 m)rowniez jest niejadkiem i do jakiegos
      czasu udalo mi sie,ze nie wiedziala co to slodycz,ale kochane
      babunie a to kupily mambe a to lizaczka,zelki,tictaci,kinderki itp i
      musialam codziennie kupic jej cos slodkiego bo darla sie w
      sklepie,ale pomyslalam,ze koniec z tym bo kiedy je slodycze nie je
      wtedy nic innego i postanowilam odwracac jej uwage i zagadywac i
      jakis czas omijac babciunie i zakazalam im kupowac slodycze i UDALO
      SIE,mala nie wola nic poza chrupkami kukurydzianymi i
      paluszkami ,ale rzadko,wiec moze tez sprobuj jakos odwrocic jej
      uwage np.ze gdzies pojdziecie albo cos zrobicie,po prostu czym
      zainteresowac,acha a malej jescze mowilam ,ze dostanie mambe itp
      jezeli zje obiadek no a jak juz cos zjadla wtedy ochota na slodycz
      mijala bo byla najedzona
    • jakw Re: Jak mnie to wkurza.... 24.03.10, 21:45
      Semi-dolce ma rację - zawsze będzie jakiś "lizak", np:
      "Bo Zosia to może telewizję do kolacji oglądać"
      "A Kamil wcale nie musi chodzić na angielski"
      "A Ewie mama pozwala chodzić na randki"
      "A Adamowi nikt nie każe śmieci wynosić"
      i wieeele innych
    • camel_3d kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 22:24
      no to niech bratowa daje twojej corce slodycze...NIE TY--BRATOWA. Corka bedzie
      wiedziala, ze tylko ciocia jej daje slodycze i nie bedzie wymagala ich od
      ciebie. No i poza tym... 2 tygodnie zleca, corka bedzie szczesliwa, ty
      spokojnam, zeby jej nie wypadna..a po powrocie do domu znoe szlaban na
      slodycze... tez kobiety sobie wymyslaja,.
      Moj maly idzie do sasiadki (taka zastepczy babcia) i od reki biegnie do lodowki
      gdzie lezy jego czekolada..no wiem, daje mu czekolade, ciastka...itd.. w domu
      tego nie dostaje... i nie domaga sie..
      • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 22:42
        camel, poczytaj dobrze: nie 2 tygodnie, tylko 2 miesiace - to chyba
        jest roznica, prawda? w przypadku tak malego dziecka wystarczajaco
        duzo czasu, zeby zmienic dobre nawyki w zle i trudne do wykorzenienia.
        poza tym nie lapiesz tego, ze dziecko po zjedzeniu lizaka juz nie zje
        obiadu? tu nie chodzi o samo zjedzenie slodyczy jako takie, tylko o
        to, ze dziecko przez to traci normalne posilki. o ile kiedy taka
        sytuacja zdarza sie sporadycznie to mozna przymknac oko, o tyle nie
        wyobrazam sobie takich dwoch miesiecy.
        • camel_3d Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 22:51
          mysle, ze wszytsko da sie pogodzic..nawet dwa miesiace...
          faktycznie. ale jak napisaly poprzedniczki....
          autorka jest gosciem w tym domu, jej bratowa tam mieszka. Ok. bratowa moglaby
          troche ustapic i autorka troche ustapic... pewnie jakos da sie to
          rozwiazac..inaczej chyba nie beda dlugo zaprzyjaznione.
          • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 22:57
            > autorka jest gosciem w tym domu, jej bratowa tam mieszka.

            no nie wiem, roznie mozna to interpretowac smile bratowa wprowadzila
            sie tam dopiero jak poznala jej brata, a dla autorki to jest dom
            rodzinny, w ktorym w dodatku ma swoj pokoj. tak wiec jak dla mnie sa
            na rownych prawach.
            ja nie widze powodu, dla ktorego ktorakolwiek z nich mialaby sie
            naginac i zmieniac przyzwyczajenia czy zasady. czasami nie da sie
            wypracowac kompromisu, a czasami nawet kompromis nie jest wskazany.
            jak dla mnie jest to sytuacja, gdzie trzeba po prostu pozostac przy
            swoich zasadach, byc konsekwentnym i tyle, bratowa niech sobie daje
            dziecku co chce, autorka watku nie daje i nie zgadza sie na dawanie
            i juz.
            • kasiaczek181987 pytanie techniczne... 24.03.10, 23:18
              co ma wspólnego twój problem z tym,że ty mieszkasz w UK ? czemu to tak
              zaakcentowałaś ?
              • alika77 Re: pytanie techniczne... 24.03.10, 23:20
                > co ma wspólnego twój problem z tym,że ty mieszkasz w UK ? czemu to
                tak
                > zaakcentowałaś ?

                chyba logiczne: to wyjasnia, dlaczego przez 2 miesiace bedzie
                mieszkala z rodzicami i bratowa, tak trudno sie domyslec?
            • mama_kotula Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 23:20
              Cytatbratowa niech sobie daje dziecku co chce, autorka watku nie daje i nie zgadza sie na dawanie i juz.

              No ale problem nie jest w tym, że bratowa wciska córce autorki słodycze - bo nie wciska, tylko w tym, że daje je swojemu dziecku i jej dziecko je słodycze, a córka autorki wątku dostaje wtedy wścieku i wyje, co stanowi dyskomfort dla matki.

              Myślę, że kompromis można by osiągnąć - poprosić bratową, czy by mogła nie dawać dziecku słodyczy przy małej, bo widzi, co się potem dzieje, ale i samemu stosować zasadę "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal", a czasem odpuścić.

              Niemniej jak autorka wątku wychodzi z założenia, że to ona jest tu u siebie i ma większe prawa, a bratowa nie jest u siebie, więc siłą rzeczy ma mniejsze prawa, to o jakim porozumieniu może być mowa?
              • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 23:30
                > Niemniej jak autorka wątku wychodzi z założenia, że to ona jest tu u
                siebie i m
                > a większe prawa, a bratowa nie jest u siebie, więc siłą rzeczy ma
                mniejsze praw
                > a, to o jakim porozumieniu może być mowa?

                czy ja wiem czy z takiego zalozenia wychodzi...? ja takiego wrazenia
                nie odnioslam
            • camel_3d Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 23:21
              jezeli zadna nie ustapi to bedzie ...raczej ciezko...
              • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 24.03.10, 23:31
                > jezeli zadna nie ustapi to bedzie ...raczej ciezko...

                a jezeli ktoras ustapi to dopiero wywola lawine frustacji i wzajemnych
                pretensji
                • camel_3d Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 08:55
                  czyli jestesmy w kropce bo obe beda nieustepliwe i ber kompromisow..zalatuje
                  niezla wiocha...
                  • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 09:31
                    > czyli jestesmy w kropce bo obe beda nieustepliwe i ber
                    kompromisow..zalatuje
                    > niezla wiocha...

                    ale dlaczego traktowac to w kategoriach "wiochy"? dla jednego
                    nieustepliwosc, dla innego konsekwencja. nie bardzo rozumiem,
                    dlaczego ktoras z nich ma zmieniac przyzwyczajenia, zasady, nawyki,
                    jesli to, jak do tej pory postepowaly bylo dla kazdej z nich dobre i
                    sie sprawdzalo. w czym problem, zeby kazdy pozostal przy swoim?
                    jedna daje slodycze, druga nie daje, a dziecko pobuczy na poczatku,
                    ale szybko zaakceptuje sytuacje. nie rozumiem Twojego parcia na
                    kompromis.
                    • camel_3d Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 10:06
                      dlatego, ze najlepszym i narosadnieszym rozwiazaniem w jakikolwiek konfliktach
                      jest kompromis i ustepstwa kazdej ze stron. w przeciwnym razie konczy sie to
                      nieprzyjemnosciami. ot i dlatego.
                      czemiu wiocha? ..bo dla mnei ludzie, ktorzy nie potrafia w zadne sposob
                      zrezygnowac z czegos lub pojsc na jakas wzajmena ugode sa prostakami. Wedlug
                      mnie podstawowa oznaka inteligencji i kultury jest umiejetnosc komunikacji na
                      takim poziomie, zeby z niej cos wyszlo. Np..wzajemna ugoda..czasem kosztem
                      naszych nawykow, przyzwyczajen itd. i to niewiele ma wspolnego z konsekwencja.

                      • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 10:34
                        > dlatego, ze najlepszym i narosadnieszym rozwiazaniem w jakikolwiek
                        konfliktach
                        > jest kompromis i ustepstwa kazdej ze stron. w przeciwnym razie
                        konczy sie to
                        > nieprzyjemnosciami. ot i dlatego.

                        taaa... malzenstwo ma wspolnie jechac na urlop, ona chce nad morze,
                        on w gory, nie moga sie dogadac, wiec ostatecznie jada nad jezioro i
                        przez dwa tygodnie chodza na siebie wsciekli i urlop jest do...
                        rzeczywiscie, kompromis jest zawsze najlepszym rozwiazaniem.

                        > czemiu wiocha? ..bo dla mnei ludzie, ktorzy nie potrafia w zadne
                        sposob
                        > zrezygnowac z czegos lub pojsc na jakas wzajmena ugode sa
                        prostakami.

                        prostakiem jest dla mnie osoba uwazajaca sie za lepsza od innych,
                        tylko dlatego, ze ma inne poglady. prostakiem jest dla mnie osoba
                        przeklinajaca. prostakiem jest dla mnie osoba nie bioraca pod uwage
                        obecnosci i uczuc innych ludzi. prostakiem nie jest dla mnie osoba,
                        ktora nie chce rezygnowac ze swoich zasad dlatego, ze znalazla sie w
                        jakiejs okreslonej sytuacji.

                        . Np..wzajemna ugoda..czasem kosztem
                        > naszych nawykow, przyzwyczajen itd. i to niewiele ma wspolnego z
                        konsekwencja.

                        ugoda to jest dla mnie, kiedy autorka watku dogada sie z bratowa,
                        zeby nie dawala slodyczy synkowi w obecnosci jej corki. to jest dla
                        mnie ugoda, ale nie kompromis, bo kazda sie trzyma swoich zasad -
                        bratowa dalej daje slodycze, autorka watku nie, a to jest
                        konsekwencja.
            • camel_3d Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 10:08
              alika77 napisała:

              > > autorka jest gosciem w tym domu, jej bratowa tam mieszka.
              >
              > no nie wiem, roznie mozna to interpretowac smile bratowa wprowadzila
              > sie tam dopiero jak poznala jej brata, a dla autorki to jest dom
              > rodzinny, w ktorym w dodatku ma swoj pokoj.


              autorka wprowadzila sie tam gdzie mieszka teraz (UK) po poprzednich
              wlascicielach. dla nich byl to dom rodzinny..(ew) i co to znaczy? ze teraz moga
              sobei wejsc i ustalac zasady?..
              nie.. autorka co prawda tam sie wychowala i mieszkala..ale opuscila gniazdo.
              Teraz jest ono zajete przez kogos innego i to dla tej drugiej osoby jest dom.
              Autorka jest teraz..niestety gosciem.
              • alika77 Re: kobiety to maja problemy....jezu 25.03.10, 10:39
                > nie.. autorka co prawda tam sie wychowala i mieszkala..ale
                opuscila gniazdo.
                > Teraz jest ono zajete przez kogos innego i to dla tej drugiej
                osoby jest dom.
                > Autorka jest teraz..niestety gosciem.

                moj brat i ja wyprowadzilismy sie wiele lat temu z domu rodzinnego.
                on juz nigdy do niego nie wrocil, ja przez jakis czas mieszkalam tam
                z corka. kiedy moj brat z rodzina przyjezdzal w odwiedziny, wszyscy
                byli na rownych prawach, nie bylo podzialow na "gosci" i "niegosci".
                poza tym akurat wyklocanie sie, kto ma wieksze "prawo" do bycia tam
                "u siebie" jest malostkowe i nie na miejscu i nie sadze, zeby akurat
                o to chodzilo autorce watku.
                • na_diecie_proteinowej alika77 25.03.10, 11:08
                  Weź idź ogród wypiel bo ostatnio bawisz się w adwokata wszystkich.
                  • alika77 Re: alika77 25.03.10, 12:13

                    > Weź idź ogród wypiel bo ostatnio bawisz się w adwokata wszystkich.

                    a widzisz, taka wada forum - kazdy moze pisac big_grin na szczescie mamy
                    wolny wybor i nie kazdy musi czytac big_grin a ogrodka niestety nie mam sad
Pełna wersja