Ci "mniej uzdolnieni":)

26.02.04, 11:47
Witajcie!
Zainspirował mnie wątek o dzieciach szczególnie uzdolnionych.
Jedna z Mam napisała w tymże wątku,że jej zdaniem dziecko 3-letnie,które zna
literki,umie liczyć itd.to normalne zjawisko.
Mam pewne wątpliwości...
Mój synek(3,5) jest bardzo mądrym dzieckiem,bardzo szybko zaczął mówić(w
wieku 15 miesięcy całe zdania),ma bardzo dobrą pamięć-czasami aż mnie
zaskakuje itd.
Ale nie zna jeszcze alfabetu,liczy poprawnie najwyżej do 10 i nie specjalnie
się tym interesuje,woli się bawić i oglądać bajki.
Mamy 3-latków co wy na to?
Czy są tu jakieś dzieci,które są"równie mało zdolne"wink?
    • s.sylvia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 12:06
      To prawda!
      Uważam, że wiele zależy od tego jak wiele i w jaki sposób poświeca się czas
      dziecku.
      Mój synek 2,8 - jak wspomniałam w ww wymienionym poście, dużo bawi sie
      plastycznie - czy w związku z tym, że pięknie maluje, lepi z plasteliny, zrobił
      łańcuch na choinkę z kolorowego papieru, samodzielne bombki, czy Mikołaje z
      wydmuszek i waty - tzn, że jest wybitnie uzdolniony plastycznie.
      Moim zdaniem nie - to tylko my rodzice pokazujemy dzieciom, że jest
      taki "kierunek".
      Podobnie mamy czy tatusiowie, którzy z dzieckiem śpiewają, bo potrafią i lubią,
      uczą dzieci piosenek - mają dzieci wybitnie uzdolnione muzycznie.
      Niekoniecznie, ale mogą, bo te dzieci pracują nad tym mocniej niz inne.
      Podobnie z liczeniem i pisaniem - dziecko samo nie nauczy sie pisać czy liczyć -
      to rodzice, opiekunowie muszą im pokazać, że coś takiego jest.
      Oczywiście jedne dzieci uczą się szybciej inne wolniej, moim zdaniem wynika to
      z tego, ze każde dziecko jest inne - dorosli też mają rózne zainteresowania,
      jedni lubią czytać, inni pisać, jeszcze inni wolą matematyke, a jeszcze inni
      sztuke.
      Uważam, że najważniejsze jest pokazać dzieciom kierunki, dac mozliwosc wyboru.
      One same zadecyduja w czym beda najlepsze!smile)))
    • judytak Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 13:08
      dziecko trzyletnie na ogół jest w stanie rozpoznać litery - oczywiście o ile te
      litery ktoś mu pokazuje, wyjaśnia, i robi to po kilka - kilkanascie razy

      są dzieci, których samych to ciekawi, są dzieci, których mamy mają właśnie taki
      pomysł, żeby dziecku pokazywać litery, i są dzieci oraz matki, którzy mają inne
      zainteresowania

      w tym wieku uczenie literek nie jest szczególnie rozwijające (chociaż
      oczywiście też nie jest szkodliwe), niczym nie różni się od rozpoznawania
      innych obrazków - np. marki samochodów, rasy psów itp.

      i nie przyspiesza nauki czytania, bo składanie wyrazów z liter jest zupełnie
      inną czynnością, do której trzeba dojrzeć

      pozdrawiam
      Judyta
    • olaj10 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 15:15
      Ja róznież mam wątpliwości. Ba! Śmieszy mnie to.
      Moje dziecko skończyło w styczniu 3 lata.
      Nie liczy do iluś tam, nie czyta, nie układa puzli ogromniastych. I co? Mam
      sobie włosy z głowy rwać? Otóż nie!
      Ma 3 lata, skoro chce, abym czytała mu bajki, bawiła się w sklep czy pocztę,
      robię to, ponieważ mały z niego chłopczyk. Przed nim przedszkole i szkoła.
      Na naukę ma czas, a wiadomości przyswaja te, które chce wink, wszystko w swoim
      czasie.

      Pozdrawiam
      Ola
    • kari7 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 15:15
      Powiem ci ze tez mnie zastanowiło, bo moim zdaniem mój 3,5 latek nieodstaje od
      normy ( a jakie są wkońcu te normy? znowu porówywanie!), liczyć potrafi do 10
      ale czasmi się myli, z cyferek narysuje jedynkę a tak w ogóle to zdolnosci
      plastyczne ma chyba średnie...I nie wiem czy taka znów normą sa czytające i
      liczące 3 latki.Wniosek jeden: niezbyt sie przykaładałam do wychowania skoro
      taki mamy brakismile
      Takze mój mały tez z tych "mniej zdolnych" ale dla mnie najmądrzejszy 3,5
      latek na świecie.
      • olaj10 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 15:20
        O właśnie smile)
    • mamagabi Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 17:24
      Wypowiem się też w tym wątku. Moje zdanie jest takie że wszystkie dzieci mają
      jakieś zdolności ale niekoniecznie muszą się one ujawnić w wieku trzech lat i
      najważniejsze jest stworzenie dziecku takich warunków żeby dziecko mogło się
      rozwijać ale całościowo a to daje właśnie zabawa. Dorosły czasem nawet nie zdaje
      sobie sprawy z tego że dziecko właśnie wtedy najwięcej się uczy. Jeśli skupimy
      się na jednej dziedzinie to zaniedbamy inne. Dziecko też nie może wyrastać w
      przekonaniu że jest wyjątkowe i przez to niejako lepsze od rówieśników.
      Gabbrysia była zawsze wysoka dużo i ładnie mówiła i do tego była bardzo śmiała,
      z każdym kto tylko wykazywał zainteresowani ucinała sobie pogawędki czym
      wzbudzała zachwyt wszystkich wokoło jaka ona duża jak łanie mówi itp, no ale
      dzieci dorastają i inne dzieci też zaczęły więcej mówić ijuż nie wyróżniała się
      tak na ich tle i pochwały zaczęły słabnąć a ona była do tego przyzwyczajona.
      Efekt jest taki że teraz bardzo przeżywa wszystkie niepowodzenia i jest bardzo
      nieodporna na krytyke, chce być we wszystkim najlepsza a nie jest możliwe żeby
      ktoś był we wszystkim dobry.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i ich dzieciaczki Asia
    • sylvieska Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 21:10
      Najpierw zacznę od podziękowania za wątek...dzięki Aniah.mamakrzysia. Mam
      nadzieję, że co niektóre mamy po jego przeczytaniu wystopują…przemyślą i
      zastanowią się i…nie dadzą się zwariować. Pozwolę sobie na małe pisanie i
      przemyślenia będące konsekwencją tematu…taką maleńką dygresję. Mądrze piszecie…
      mamy takie dzieci jak je w dużej mierze „ulepimy” . A my..no właśnie…chwilami
      mam wrażenie, że wpychamy własne dzieci w „wyścig szczurów” już od kołyski, bo…
      no właśnie…powodów jest wiele…bo ma im być lepiej niż nam… bo mają mieć super
      dobrze w życiu…bo gloria z naszych wspaniałych dzieci spadnie na nas "cud"
      rodziców…bo…no właśnie…bo nasze dziecko nie może być gorsze od dziecka sąsiada…
      Nie porównujmy dzieci niczym samochodów na giełdzie. Nie czujmy się
      niespełnione wychowawczo bo nasze dziecko tego czy sramtego nie potrafi. Nie
      czujmy się źle bo nasz maluch nie potrafi grać na fortepianie i klaskać
      rzęsami. To apel do mam, którym coś podobnego choćby przez chwile przemknęło
      przez głowę a do mam piszących powyższe posty…do mam "mniej uzdolnionych"
      dzieciaków…mądre z Was kobiety…a przede wszystkim mądre z Was mamy : - )))) .
    • milorzab Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 26.02.04, 21:13
      Aniu!
      Muszę tu wpisać Ignasia smile Nie liczy, nie zna za bardzo literek, ale ja się do
      tego nie przykładam. Wydaje mi się, że bez sensu jest uczenie dziecka przez
      miesiąc czegoś, czego potem nauczy się w jeden dzień! Oczywiście są
      inteligentne dzieci, ale większość to, moim zdaniem, dzieci tresowane.
      Miałam nawet wpadkę w przedszkolu Zielona Ciuchcia. Wchodzimy z Ignasiem do
      sali, on pyta o te nieszczęsne literki, a ja, że tu dzieci uczą się literek,
      ale, że to sala dla starszych dzieci. A pani na to, że to sala trzylatków!!!
      Bawię się z Ignasiem w to, co on lubi. Dużo rozmawiamy, czytamy, ciągle coś
      budujemy i oczywiście zajmujemy się Tosią. Wydaje mi się, że należy starać się
      zainteresować dziecko różnymi rzeczami, patrzeć, co je pociąga. Np. Ignaś
      uwielbia zwierzątka, ma encyklopedię, sprawdzamy w niej to, czego nie wiem.
      Może mi nie zależy na tym, żeby mieć wybitnie inteligentne dzieci, ale na tym,
      żeby je nauczyć żyć dobrze, wrażliwie, mądrze.
      Pozdrawiam.
    • adzia_a Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 08:40
      No własnie, mnie się chce śmiać z tych porównań wink Zacznę od tego, że moja
      córeczka mówiła całymi zdaniami w wielu 1,5 roczku, i wciąż słyszałam o jej
      niesamowicie szybkim rozwoju, że mam genialne dziecko itp.

      Teraz ma 3,5 roku, mówi tak jak jej rówiesnicy, a manualnie jest duuużo dużo za
      nimi wink)) Puzelki układa co najwyżej z 35 kawałków, rysować nie potrafi w
      ogóle, z literek rozpoznaje A i T, liczy w porywach do pięciu.

      A ja się nie przejmuję, na wszystko przyjdzie czas. Zresztą lubię jej czytać :-
      )))

      Poza tym, jak się tak wsłuchać, to ona całkiem rozsądnie mówi czasem smile a
      przyznacie, ze to rzadsza cecha u ludzi niż liczenie do stu smile))
      • lidqa Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 08:55
        zaczne od tego ze moj synek ma dopiero 7 miesiecy i to co wiem, wiem z ksiazek
        i praktyki w szkole jako nauczycielka. otoz kazde dziecko ma sluch absolutny.
        LAtwo to uzasadnic np akcentem, bo czemu uczac sie jezyka w niemowlectwie
        mowimy z akcentem takim jak wszyscy dookola a juz w wieku lat nastu chocbysmy
        za granice wyjechali zawsze mamy juz obcy akcent. i tenze sluch nam sie od
        niemowlectwa starzeje i nieksztalcony zanika. I dlatego dzieci rodzicow z
        rodzin muzycznych z regoly sa takie strasznie uzdolnione ze od malego w tym
        kierunku rodzice je popychaja. mozna nauczyc czytac 3 letnie dziecko, kazde.
        NAwet jak chcecie to wam powiem jak (najlepiej jak ono teraz ma roksmile).
        NIektorzy mowia, ze to zabieranie dziecinstwa, albo wyscig szczurow. Mi sie
        wydaje ze jesli dziecko przy nauce sie dobrze bawi (a to konieczny warunek) i
        wlasciwie nie wie ze sie uczy czegos, a mama wtedy poswieca mu przeciez czas,
        to takie dziecko jest tym zachwycone i nie jest to zadne zabieranie
        dziecinstwa. Ja w kazdym razie bede uczyc czytac, co wcale nie przekresla tego
        ze mam zamiar mu dlugo czytac na glos. i nie po to zeby szpanowac przed
        znajomymi jego umiejetnosciami tylko widze jak to potem wyglada w szkole.
        Wiadomo ze im latwiej przychodzi dziecku nauka tym ono przezywa mniej stresow w
        szkole. A jesli dziecko nie czyta super to zadania z matematyki nie zrobi bo
        nie rozumie tresci jesli ją "duka". takie jest to nasze szkolnictwo ze czesto
        rozna sie do srodka. i nie jest tak ze moje dziecko sie bedzie w szkole nudzic
        jesli sie nauczy czytac, a jeli nawet, to wole zeby sie nudzil niz zeby plakal
        ze nic nie rozumie.
        tamten watek tez mnie troszke smieszy ale powim wam ze jakiekolwiek dziecko do
        psychologa jest wyslane zawsze dostaje papier ze jest uzdolnione. oni maja
        przestarzale testy. zobaczcie ile mam mowi ze ich dzieci rozpoznaja literki w
        wieku 3 lat. Jak mysmy byli mali to jesli 6-latek czytal to bylo cos! czasy sie
        zmieniaja i dzieci coaraz wczesniej zdobywaja wiedze dzieki min telewizji,
        dostepowi do komutera itd. i wogole to bym tak mogla nawijac i nawijac ale juz
        skoncze bo sie za bardzo rozpisalam i taksmile
        • aniah.mamakrzysia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 11:03
          Oczywiście,że ważne jest,jak dużo i w jaki sposób poświęca sie czas dziecku.
          Jak najbardziej rozumiem też Mamy,które uczą swoje dzieci literek,gdy te je o
          to proszą,wyrażnie się tym interesują.
          S.Sylvia napisała,że dziecko samo nie nauczy się pisać i liczyć,to rodzice
          muszą im pokazać,że coś takiego jest.-jasne,tylko czy to musi być trzyletnie
          dziecko,które ma jeszcze następne 3 lata,zanim pójdzie do szkoły?
          I jak tu nie mówić o wyścigu szczurów?
          Nauczy się wcześniej czytać nie będzie miał w szkole problemów z treścią zadań
          matematycznych? bzdura
          Zdolne dziecko będzie w krótkim czasie czytało lepiej,niź to uczone na siłę od
          trzech lat.
          A przynajmniej spędzi dzieciństwo na zabawie,a nie spełnianiu chorych ambicji
          rodziców,których dzieci nie mogą być gorsze,od sąsiadów.
          Najważniejsze,żeby je nauczyć żyć dobrze wrażliwie i mądrze-jak napisała Asia
          (miłorząb)
          Podpisuje się pod tym rękami i nogami
          Pozdrawiam,Ania
          • s.sylvia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 15:17
            aniah.mamakrzysia napisała:
            "S.Sylvia napisała,że dziecko samo nie nauczy się pisać i liczyć,to rodzice
            muszą im pokazać,że coś takiego jest.-jasne,tylko czy to musi być trzyletnie
            dziecko,które ma jeszcze następne 3 lata,zanim pójdzie do szkoły?
            I jak tu nie mówić o wyścigu szczurów?"
            Aniu - chyba nie za bardzo się zrozumiałysmy.
            Wogóle mam wrazenie, ze wszystkie w sumie myślimy podobnie tylko w różny
            sposób to przekazujemy.
            Wątek jest ciekawy, dlatego tu napisałam, a nie dlatego, że czuje sie mamą
            dziecka mniej uzdolnionego.
            W którymś mądrym poście tutaj zostało już napisane - najważniejsze żeby
            poswiecać swoim dzieciom czas i bawić sie z nimi.
            Ania - mi chodziło o to, że jedni rodzice i dzieci czerpią radosc ze wspólnego
            malowania, inni, czytania, jeszcze inni z zabawy w literki.
            To nie ma nic wspólnego z wyścigiem szczurów.
            Mojego synka nie interesuja ani literki ani cyferki - zna i potrafi nazwać "8"
            bo na tym kanale mamy Mini Mini i mały sam przełącza pilotem. I tyle. Mi ta
            ósemka w zupełności wystarczysmile))
            A że razem lubimy bawić sie w malowanie - to dużo malujemy.
            I wcale nie dlatego, żeby był kiedyś lepszy od kogoś - tylko dlatego że oboje
            bardzo to lubimy.
            Dziewczyny wyluzujcie - i tak każda mama ma swojego najzdolniejszego skarba i
            to powinno być najważniejsze, a nie dziecko pani Kowalskiej czy Iksińskiej.
            Z tym wyścigiem szczurów - to juz przesadziłyściesmile
            Może gdzies tak jest, ale nie w moim otoczeniu.
            pozdrawiam serdecznie i życzę wiecej słońcasmile))
    • sylvic Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 11:07
      Czytam ten watek i po prostu nie mogę, nie mogę nie zabrac głosu.

      zresztą chyba nie powinnam sie wtracać ale skoro juz w pierwszym poście padła
      aluzja do mojej wypowiedzi to co tam...

      Twierdzę, że znajomośc literek i liczenie to normalna rzecz w wieku 3-4 lat.
      I twierdze to na takiej podstawie - większość dzieci które ja znam spokojnie
      sobie z tym radzą, lepiej gorzej ale ta dziedzina nie jest im obca.
      Ale to oczywiście zależy tylko od rodziców - jeśli dziecko "woli" oblądać
      bajki, a rodzice twierdzą, że nie będa dziecka zainteresowywać bo to strata
      dzieciństwa, no to cóż... - - "Dzięki wam rodzice, że mnie to nie spotkało!!"

      --Inna sprawa, że równie normale jest to, ze dzieci tego nie potrafią, jedna
      radzą sobie gorzej inne lepiej i nie koniecznie trzeba robiś z tego wielkiego
      oh...

      Dla mnie oczywiste jest to, że rodzice lubia się chwalić swoimi pociechami - i
      bardzo dobrze, dlaczego nie??? Dlaczego w naszym społeczeństwie istniej jakać
      chora zasada, że ten kto potrafi coś więcej, zarabia więcej wznawany jest za
      jakiegoś aroganta, ufoludka.
      ----Dlaczego uważacie, że wasze dzieci sią "mało zdolne", NA JAKIEJ PODRTAWIE
      TAK TWIERDZICIE???? -
      • kari7 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 11:48
        Określenie "mniej zdolne" traktuje z przymrużeniem oka, także nie bierz tego
        tak poważniesmile
        Nie niedowarościowywuje swojego dziecka .przeciwnie - bardzo go chwalę za
        wszystko co zrobi.
        Ale po prostu chyba niebardzo potrafie chwalić sie publicznie swoim dzieckiem.I
        chyba to błąd. Nie lubię wyliczanek i licytacji, po prosty.Pewne rzeczy są dla
        mnie oczywiste w pewnym wieku dziecko powinno posiadać pewne umiejętnosci i
        tyle.I dbam o to żeby je osiagneło.I chyba nieodbieram mu szans na dobrą szkołę
        tylko dlatego,że nie liczy do 10 i nie pisz eliterek w wieku lat 3.Chyba,że
        obowiązek szkolny będzie od 4 roku życiasmile.Dlatego tak samo nie podoba mi
        się,ze jest ostatnio moda na wywyłanie 2-latków do przedszkola bo jak będą z
        3i4latkami to sie szybciej nauczą.
    • izunia6 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 11:55
      A mnie się wydaje, że definicja szczególnych uzdolnień dzieci jest źle
      pojmowana. Uczymy nasze dzieci czytać i pisać, bo tak na prawdę dla większości z
      nas to jedyna umiejetność, którą potrafimy przekazać. Natomiast czytać i pisać
      wszyscy i tak się w wieku 6 lat nauczą, a wcześniejszy okres lepiej poświęcić na
      kształcenie zupełnie innych zdolności, które zaprocentują w życiu i w szkole.
      Właśnie śpiewania piosenek, zapamiętywania wierszyków, budowania słownictwa,
      rysowania, zdolności manualnych, postrzegania świata i wrażliwości na przyrodę,
      abstrakcyjnego myślenia, wymyślania historyjek, fantazjowania, marzenia. Cóż z
      tego, że dziecko umie pisać, jak nie ma o czym?
      • wieczna-gosia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 12:58
        Uczymy nasze dzieci czytać i pisać, bo tak na prawdę dla większości
        > z
        > nas to jedyna umiejetność, którą potrafimy przekazać. Natomiast czytać i pisać
        > wszyscy i tak się w wieku 6 lat nauczą

        Zgadzam sie.
        Powiem wiecej- dziecka 3 letniego nie uczymy czytac i pisac a jedynie literek
        co z czytaniem i pisaniem ma niewiele wspolnego.
        Anie- moja najstarsza corke Babcia nauczyla pisac swoje imie w wieku wlasnie 3
        lat. Zuzia miala w tym czasie dwa i tez sie nauczyla dla towarzystwa. Natomiast
        czytaniem de facto zainteresowaly sie majac 5-6 lat i wtedy blyskawicznie
        zalapaly o co chodzi w skladaniu liter w wyrazy i nauczyly sie czytac pomimo
        tego ze nie znaly wszystkich liter- jak trafialy na nieznana- pytaly sie i tak
        to szlo.
        Oli nie uczylam czytac zupelnie- nie chcialo mi sie wink) a jednak przy starszych
        siostrach Ola nauczyla sie rozpoznawac niektore literki calkiem naturalnie i
        bez mojego udzialu. Troche sie nauczyla troche nie i jest OK.

        Mysle ze istnieja takie filary oceny postepow dziecka wink)

        kiedy zaczelo chodzic.
        kiedy zaczelo mowic.
        kiedy zaczelo rozpoznawac literki i cyferki
        itd w ten desen.
        A tymczasem to ze dziecko np szybko zaczelo mowic nie znaczy ze dalej sie w tym
        tempie bedzie rozwijac- gadula moze "poczekac" w pewnym momencie na rowiesnikow
        a "niemowa" nagle odezwac sie w wieku 2 lat piekna i poprawna polszczyzna.
        • lidqa Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 13:25
          "dolne dziecko będzie w krótkim czasie czytało lepiej,niź to uczone na siłę od
          trzech lat."

          wlasnie nie chodzi o to zeby uczyc na sile. to jest trudno wyjasnic, bo nie
          jestem w stanie przekazac tresci ksiazek w jednym poscie i nawet nie o to mi
          chodzi. A poaz tym w nauce czytania wogole sie nie uczy literek tylko slow,
          przynajmniej w metodzie dla malych dzieci. I wytlumaczcie mi co jest zlego w
          zabawie "w czytanie "??? A moja mama jest rehabilitantką i pracuje glownie z
          dziecmi z porazeniem dziecieco mozgowym i uczy je czytac w wieku 4 lat.
          wiadomo ze zalezy to od stopnia uposledzenia, ale to co chcialam przekazac w
          mim poscie to to, ze umiejetnosc czytania nie swiadczy o szczegolnych
          uzdolnieniach wcale ale tez nie musi byc efektem wyscigu szczurow.


          a apropos matematyki to uwierz ze np dyslektyk o dyzych zdolnosciach logicznego
          myslenia zadania nie rozwiaze jesli mu go na glos nie przeczytasz>
          • grzalka Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 15:47
            Wpadł mi w ręce (bo nie kupuję) Twój styl, a tam artykuł o amerykańskich
            rodzicach. Jestesmy daleko w tyle i mamy sporo do nadrobieniasmile) Lekcje muzyki,
            czytania, języków, pływania, rozwijania kontaktów społecznych, a wszystko już
            od noworodka. Może ktoś jest z USA i napisze, czy to wyobraźnia autora, czy
            najprawdziwsza prawda?
    • kajami1 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 16:49
      Mój brat w wieku 3 lat przeszedł zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Ze względu
      na możliwość wystąpienia powikłań również w obszarze intelektu miał wtedy
      robione testy na inteligencję. Przy normie 80-100, on miał 140. Gdy moja
      szczęśliwa i b.dumna mama poszła z tym wynikiem do lekarza, ten stwierdzł, że
      ma b.inteligentne dziecko, co może przynieść jej w przyszłości dużo radości
      bądź ogrom smutku.
      Niestety w wypadku mojego "genialnego" brata ta druga wersja okazała się
      prawdziwą. Wiele mama wycierpiała przez nieprzeciętną inteligencję mojego brata.
      Gdy ja zaszłam w ciąże powtarzała, żeby moje dziecko było zdrowe
      i...przeciętne. I miała świętą rację.

      Cieszmy się z przeciętności naszych dzieci, przegięcie w żadną stronę nie jest
      dobre.
      Pozdrawiam.
      Kasia
    • lechasia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 17:18
      Mój starszy syn, który obecnie ma 10 lat nauczył się czytać i liczyć w zerówce
      (jak większość jego rówieśników z grupy)i nigdy przez chwilę nie pomyślałam o
      nim , że jest mniej uzdolniony.W tej chwili radzi sobie w szkole bardzo dobrze,
      chodzi do klasy informatycznej i uwielbia matematykę i informatykę. Jego
      wychowawca twierdzi, że ma bardzo duży potencjał do przedmiotów ścisłych, a to
      czy go wykorzysta zależy tylko od niego. Ja jako rodzic napewno zapewie mu jak
      najlepsze warunki do nauki, ale niestety za niego się nie nauczę.
      A to czy dziecko pisze , czyta i liczy w wieku lat 3 nie przesądza o jego
      przyszłości. A mówienie do dziecka że jest wybitnie uzdolnione i naj może
      spowodować, że dziecko przy byle niepowodzeniu nie będzie potrafiło poradzic
      sobie z emocjami. Mam taki przykład w swoim otoczeniu -dziewczynka 9 letnia
      jeżeli nie zostanie oceniona najlepiej w klasie płacze i rzuca tym co ma pod
      ręką.
      Wychowywanie dzieci jest najtrudniejszym zadaniem, z jakim przyszło nam się
      zmierzyć.

      mama Matiego i Toniego
      • aniah.mamakrzysia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 21:11
        Sylvic-gdzie jest ta większość dzieci,chętnie je poznamsmile
        Może to tylko w przedszkolu mojego synka są "tak mało zdolne dzieciaki",bo
        większość z nich nie potrafi nawet jeszcze poprawnie mówić..
        Ci"mniej uzdolnieni",to oczywiście była ironia.Absolutnie nie uważam,że moje
        dziecko jest mało zdolne,a wręcz przeciwnie.Dla mnie będzie zawsze
        najwspanialszy i najmądrzejszy,tak jak i jego młodszy brat.
        Nie napisałam,że uczenie dziecka jest beee,tylko uczenie zbyt wczesne i na siłę.
        grzałka!też czytałam ten artykuł w Twoim Stylu,było tam równiez napisane,że
        dużo z tych przemęczanych przeróżnymi zajęciami dzieci,trafia na kozetki do
        psychologów,ponieważ nie potrafią sobie z tym dać rady.
        Pozdrawiam wszystkie Mamy(te od "mniej uzdolnionych dzieci"i te od bardzo
        zdolnych)smile
    • iberka Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 27.02.04, 21:19
      hmmm,nie wiem co myslec.kazde dziecko jest inne i tak jak dorosli kazde potrafi
      cos innego.Kubus ,obecnie 27 mcy> gada jak najety,jak zacznie to czasami mama
      wrazenie,ze buzia mu sie nie zamyka,sklada zdania z 3-4 wyrazow,czasami wiwcej
      ale robi sobie przerwy na to abym ja potwierdzila co mowismile.Puzzle uwielbia i
      potrafie kilka godzinɚ-3> siedziec i ukladac ណ-40 elementow>.Jak ma wene to
      9 policzy ᝺ jakos zapamietac nie mozesmile> , w ksiazeczce rozpozna
      litery,powiem,ze np na C jestt cytryna,na W wozek etc etc,zna na pamiec
      Lokomotywe,Murzynka i slonia Trabalskiego co 2 slowosmile.Wcale nie uwazam,ze
      jest jakos tam uzdolniony ale bardzo sie ciesze kiedy uczy sie czegos
      nowego...wszystko kiedys mu ie przyda i wole siedziec z nim 3 h nad puzzlami
      czy 2 nad ksiazkami niz przed TVsmile
      iza
    • ligia76 Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 29.02.04, 22:36
      Mój starszy syn Konrad (obecnie 10 lat) w wieku 3 lat nie liczył, nie czytał,
      itp. Ja ze swojej strony również nie naciskałam, nie uczyłam go na siłę (wcale
      nie był zainteresowany literkami, ani cyferkami pokazywanymi przez babcię).
      Jesli chodzi o umiejętności liczenia, znajomości literek, na tle innych (tych
      bardziej inteligentnych) dzieci w swoim wieku prezentował się dość przeciętnie.
      Obecnie jest w 3 klasie, a od 1 klasy znajduje się w czołówce (również w
      przeciwieństwie od tych bardziej inteligentnych).
      Dowodzi to tylko tego, że przyszłe sukcesy nie zależą od tego czy 3 letnie
      dziecko czyta, pisze, śpiewa 10 zwrotkowe piosenki, liczy w zakresie do 1000
      itd.
      "Na dwoje babka wróżyła"

      Pozdrowienia
      Ligia
      • adzia_a Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 08:47
        Dzięki Ligia... smile))
    • ida_dorota Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 09:31
      Ja czytałam i pisałam w wieku czterech lat. Byłam w stanie czytać sobie w tym
      wieku książki, chwalono się tym, uznawano za dowód na niezwykłego rozwoju.
      Teraz po latach uważam, że po pierwsze nie jest to wcale wyznacznikiem rozwoju
      dziecka, bo nauczyć tej umiejętności można przy dużej dozie dobrych chęci i
      cierpliwości bardzo wiele dzieci (oczywiście ma to związek z analizą i syntezą
      wzrokową i słuchową, więc wymaga pewnych uzdolnień), a po drugie kto będzie
      pytał dorosłego człowieka, w jakim wieku czytał i pisał?!!! Przecież w tym
      zakresie i tak nie pozostanie wyjątkiem, prędzej czy później inni mu dorównają,
      a nawet mają szanse go prześcignąć w wielu innych dziedzinach, które to dziecko
      zaniedba, zajmując się bez sensu czytaniem w wieku 3 lat.
    • milorzab Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 16:05
      Sylvic! W jednym się z Tobą muszę zdgodzić - w potępieniu bajek. Nie mam
      telewizora, komputer jest limitowany, bo w zasadzie siedzi przy nim mąż i
      pracuje. Ignaś ogląda bajki u dziadków, w domu max. 30 min dziennie i to nie
      codziennie, raczej co drugi, trzeci dzień. Pozostawienie dziecka przed
      telewizorem/komputerem z pewnością nie jest właściwym sposobem wychowywania.
      Co do chwalenia się dziećmi! Dla mnie jest różnica między chwaleniem dziecka a
      chwaleniem się dzieckiem. Ja chwalę mojego synka, wiem co jest dla niego
      problemem, gdzie coś w sobie pokonał(np. wychodzi od kolegi i mówi starałem się
      zgadzać), wzmacniam w nim dociekliwy umysł, bawimy się w rowijające zabawy. Nie
      wiem, czy jest zdolny. Wiem, że jest moim synkiem i że zawsze będzie dla mnie
      cudowny, niezależnie od tego, co umie. Kocham jego a nie jego IQ. Może dla tego
      mam takie spaczenie, że ja zawsze miałam wrażenie, że moi rodzice kochali we
      mnie mądrą Asię, a nie mnie. Zawsze dobrze się uczyłam, skończyłam studia, a
      nie potrafiłam do końca się w tym odnaleźć. Do tej pory nie umiem oddzielić w
      sobie moich ambicji od ambicji rodziców. Podkreślanie wagi intelektu powoduje,
      że tylko on wydaje się ważny. A tak nie jest. Dziecko ma się rozwijać
      wszechstronnie. Musi się nauczyć literek i tego, że jak ktoś się źle czuje, to
      trzeba mu pomóc. Musi nauczyć się czerpać satysfakcję ze swojej wiedzy, ale też
      z bycia z innymi, biegania, jedzenia, przygotowań do świąt, z całego życia.
      Pozdrawiam. Asia
      • anatemka Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 19:44
        napiszę, a co! najwyżej mnie zlinczujecie, ale że wirtualnie to co mi tam!
        Młody w kwietniu skończy 3 lata. Baaaardzo mało mówi. A ja go uczę czytać! nie
        po to żeby był taki do przodu, ale żeby stymulowac jego ogólny rozwój.Nie uczę
        go oczywiście w sposób taki jak w zerówce czy szkole. Zajmuje nam to ok.10 min
        dziennie, więc nie sądzę żebym zabierała mu dzieciństwosmile Słucha Mozarta i
        muzyki relaksacyjnej, lubi to. Czy umie liczyć? nie wiem, przeciez nie umie
        mówić! I mówię mu codziennie że jest mądry i potrafi zrobić wszystko co
        zechce!!
        • lidqa Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 20:42
          anatemko bardzo cie popieram. Ja tez zamierzam uczyc kube czytac nie dla szpanu
          tylko po to zeby stymulowac jego rozwój. moze nas obie zlinczujeciesmile
          • aniah.mamakrzysia Re: Ci "mniej uzdolnieni":) 01.03.04, 22:47
            Spokojnie,ja nie z tych,co bijąsmile
            W końcu,to forum dyskusujne i każdy ma prawo do własnego zdania.
            Tak a'propos jeszcze tego oglądania bajek-mój synek nie siedzi przed
            telewizorem 24h na dobęsmile
            Pozdrawiam
Pełna wersja