Przesadzam? O opiece.

02.05.10, 23:58
Mamy malutkie podworko, ale z dwoma wyjsciami i wieloma zakamarkami.
Nie zostawiam dziecka na tym podworku samego, więc z reguly pilnuję
sama nie tylko swoje dziecko. Podobnie nie zostawiam mlodego (4,5
roku)na podworku naszego nowo budowanego domu. Tam zakamarkow nie
ma, w sąsiedztwie też nikogo (niedaleko jest rodzina, zdarzylo mi
sie ich 3 latka podprowadzac do domu, bo jak nas zobaczyl, to
przychdzil do mojego dziecka). Zawsze muszę miec dziecko na oku.
Jak wchodzę do domu (otwarte drzwi i niskie okno na podworko) po
cokolwiek muszę miec z dzieckiem kontakt glosowy (krzyczę co chwilę
imię synka). Co sądzicie? Czy ja przesadzam?
    • mama-osama Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 00:12
      Nie, nie przesadzasz. 4,5 roku to nie jest czas na naukę
      samodzielności aż do tego stopnia. Nigdy nie wiadomo na jaki pomysł
      dziecko wpadnie. Z resztą pozostawienie bez opieki dziecka do lat 7
      jest karalne. Ja swojego prawie 6 latka nie odważyla bym się
      zostawić samego na dworze mimo że mam dom zagrodzony, z domofonem
      itp. Córka sąsiadów natomiat biega sama po ogrodzie odkąd nauczyła
      się chodzić - to jest głupota i skrajna nieodpowiedzialność moim
      zdaniem.
      • alfa36 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 00:16
        Pytam, bo obserwuję mnostwo dzieci, ktore są same pod blokiem; ktore
        biegną kilkanascie metrow przed rodzicem na chodniku, obok ruchliwej
        drogi, itd. Pytam, bo małż twierdzi, ze wlasnie przesadzam i dlatego
        moj synek jest malo otwarty, bo wiecznie kontrolowany.
        • epreis Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 10:50
          mój 4,5 latek biega przedemną, wie gdzie jest ulica i gdzie ma się zarzymać, wie,że biec przedemną może ale wie,że ja muszę go widzieć (czyli nie ucieka za zakręty, nie chowa mi się)- ja jestem spokojna, bo znam swoje dziecko i wiem,że jest rozsądny.

          nie wypuściłabym go natomiast samego na podwórko, z prostego powou- pod moim blokiem nie ma takich warunków.
        • sikorka68 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 14:22
          I ma dużo racji. Pilnowanie dziecka nie musi równać się sterczeć bezpośrednio mu
          nad głową. Dziecko, to nie "ciemna masa", która tylko czeka kiedy sobie krzywdę
          zrobić. Daj dziecku tzw. pozorny luz. Nie powinien nawet wiedzieć, że jest
          pilnowany. Zaowocuje potem, kiedy sam już będzie wychodzić na ulicę. Nie będzie
          się zachowywać, jak bryś, który się zerwał z uwięzi. Dzieci "czujnie" pilnowane
          tak potem mają.
          Krótko: mam podwórko zamykane na klucz\pilota. Nie ma możliwości, aby wyszły
          same na ulicę. Wystarczy. Jestem w domu, albo w ogrodzie (zależnie od potrzeb).
          Przez okno widzę wszystko, co trzeba. Zawsze widzę, co robią i w razie potrzeb-
          reaguję.
          • lucusia3 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 21:33
            Dołączam się. Takie trzymanie dziecka na smyczy jest zabójcze.
            Ja mam już wyrośnięte, ale nigdy nie były w klatce z mamusią na karku, choć nigdy też nie było tak, że nie miałam na nich oka. One sa duże, samodzielne i żyją. Dziecko naszych przyjaciół,jako nastolatek, zginął, bo nie wierzył rodzicom ostrzegającym przed niebezpieczeństwem. A oni go ostrzegali i chronili przed wszystkimi rzeczami, które mogły być niebezpieczne. Wszyscy mogli się huśtać, on nie, bo huśtawka nie miała pełnych barierek; wszystkie dzieci biegły przed rodzicami na plac zabaw, on musiał jak pies iść przy nodze mamusi; kumple jeździli na swoich rowerach wyczynowych,on nie, bo to niebezpieczne i mogą się zdarzać się wypadki, na ognisku rodzinnym wszyscy nastoletni chłopcy mogli rąbać drewno,on nie, bo mógł sobie zrobić krzywdę. Robił więc wszystko, jak nie było rodziców - pił alkohol, gdy innych to niekoniecznie bawiło, szalał na cudzym rowerze na skoczni, itd. I sam sobie udowodnił, że matka nie miała racji- w jednej sytuacji, w drugiej, w piętnastej. Kłamała, więc nie była wiarygodna. W jednej sytuacji miała rację, ale on już jej nie wierzył. Zginął. A koledzy, którzy huśtali się, biegali, bawili się w publicznej piaskownicy i rąbali drewno - żyją. Oni wiedzą, bo ich nauczyli rodzice, jak odróżniać różne stopnie niebezpieczeństwa i jak decydować.
            Może to okrutne co pisze, ale mnie cudze nieszczęście bardzo otworzyło oczy i wiele nauczyło.
            • turbo_wesz Re: Przesadzam? O opiece. 07.05.10, 10:17
              nic dodać, nic ująć. podpisuję się pod tym obiema rękami

              dziecku trzeba czasem dać popełnić swoje własne błędy, inaczej nie doceni nauki na cudzych
    • kasia236 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 01:28
      Jakie dzieci są same pod blokiem ? 5-letnie ?
      Nigdy nie zostawiłabym mojego 5,5 latka samego na podwórku pod
      blokiem !
      A co do domu,to wygląda na to że z racji budowy,nie jest tam
      bezpiecznie,więc ci się nie dziwię.
      Moje dzieci latają po działce 1000m,całe dnie,w zeszłym roku,syn 4,5
      i córka 1,5 byli na dworze,a ja czasem musiałam wejść do domu,czy to
      do toalety czy przygotować obiad.
      Ale domek mam niewielki ,drzwi otwarte,okno z kuchni wychodzi na
      podwórko,więc prawie cały czas ich widzę.Nie ma też nic
      niebezpiecznego,gdzie mogliby wejść czy wpaść.

      Z twojego postu emanuje jakaś panika,czy naprawdę ZAWSZE musisz mieć
      dziecko na oku ? myślisz że jak spuścisz je z oczu na 10 sekund to
      coś mu sie stanie,tak pytam,bo ciekawa jestem ile czasu zajmuje ci
      wejście do domu po COKOLWIEK ,czyli wejść ,wziąć i wyjść,czy też
      masz na mmyśli wejście do domu na 5-10 minut ?
      W opisanych przez ciebie sytuacjach,myślę że nie przesadzasz,ale mam
      nieodparte odczucie /nie wiem,może sposób napisania postu/ że jest w
      tobie coś z nadopiekuńczej mamy.
      Ja staram się dawać mojemu synowi poczucie że jest dzielny ,bo
      np.myśli że ja pojechałam z mężem windą a jemu pozwoliłam wejść na 4
      piętro po schodach samemu,a naprawdę mąż pojechał a ja zapindalałam
      po cichaczu za nim,był dumy z siebie jak paw smile
      Obserwuję dzieciaki ale staram sie nie pokazywać im tego.
      Uważam że dziecko,które czuje się ciągle kontrolowane i bez przerwy
      czuje nasz oddech na swoim karku,może mieć niskie poczucie wartości
      i brak pewności siebie.


      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

      Pozdrawiam
      • turzyca Roznica pokolen... 06.05.10, 14:13
        > Jakie dzieci są same pod blokiem ? 5-letnie ?
        > Nigdy nie zostawiłabym mojego 5,5 latka samego na podwórku pod
        > blokiem !

        Jaka jest jednak roznica pokolen. Moje dziecinstwo przypadlo na lata
        osiemdziesiate i wszyscy grupowo bawilismy sie na podworku przed oknami bloku,
        te zabawy to jedne z moich fajniejszych wspomnien. I nawet najbardziej
        przewrazliwione matki swoje dzieci puszczaly, mimo ze podworko oczywiscie nie
        bylo ogrodzone.
        • sikorka68 Re: Roznica pokolen... 06.05.10, 14:24
          Trochę się pozmieniało jednak.
          • turbo_wesz Re: Roznica pokolen... 07.05.10, 10:18
            więcej aut przede wszystkim
        • arieska Re: Roznica pokolen... 06.05.10, 14:39
          turzyca napisała:
          > Jaka jest jednak roznica pokolen. Moje dziecinstwo przypadlo na lata
          > osiemdziesiate i wszyscy grupowo bawilismy sie na podworku przed oknami bloku,
          > te zabawy to jedne z moich fajniejszych wspomnien. I nawet najbardziej
          > przewrazliwione matki swoje dzieci puszczaly, mimo ze podworko oczywiscie nie
          > bylo ogrodzone.

          Mialam tak samo-po przedszkolu ganialam w dziaciakami pod blokiem. Rodzice
          czasem zerkali przez okna czy pociechy na miejscu i nic sie nikomu nie stalo. A
          tu czytam o watpliwosciach, czy dziecko moze sie przez chwile bawic samo w
          ogrodzie (domu jednorodzinnego!). Moze to kwestia innych czasow (w latach
          80-tych bylo bezpieczniej?) albo konkretnie dziecka-ja nie mialam ciagot do
          oddalania sie, bylam poinstruowana w zakresie kontaktow z obcymi osobami itd.,
          zawsze bylam w zasiegu wzroku. Prawda tez jest taka, ze najgorliwsza opieka nie
          zapewni calkowitego bezpieczenstwa, niestety do nieszczescia wystarcza sekundy.
          Przegiecie w jakakolwiek strone jest niedobre - zarowno calkowity "samopas" jak
          i prowadzanie wszedzie za raczke i wyreczanie we wszystkim i tylko wypatrywac,
          jak wyrosnie ostatnia łamaga, w dodatku aspołeczna, bo zawsze glownie z mamusia.
    • camel_3d zdecydowanie przesadzasz... 03.05.10, 08:53
      strach to jedno..ale nadopiekunczosc to drugie.

      • aloiw1985 Re: zdecydowanie przesadzasz... 03.05.10, 11:45
        potwierdzam.
        Uważam ze niestety Twój mąż ma racje i chowasz dzieci w kontrolowanym świecie
        gdzie nie ma miejsca na rozwijanie ich zmysłów. Dziecko z wiekiem nie nauczy się
        odpowiedzialności, natomiast Ty możesz dziecko nauczyć pewnych zachowań. Mój 3.5
        latek wie co to ulica wie na jakim świetle przechodzi się na druga stronę i wie
        ze za żadne skarby nie przechodzi się beze mnie na druga stronę ulicy
        co więcej za jakiś czasu zobaczymy tu Twój watek zatytułowany RATUNKU JAK
        NAUCZYĆ DZIECI Samodzielności (w sensie nigdzie bez Ciebie się nie ruszają)
        • lia.13 Re: zdecydowanie przesadzasz... 06.05.10, 16:50
          a czy ty wiesz, że zgodnie z polskim prawem pozostawianie samodzielnie dziecka
          poniżej 7 r.ż. jest karalne?
          Tu nie chodzi o to, żeby z dzieckiem siedzieć w piaskownicy, czy podtrzymywać go
          na trzepaku gdy robi fikołki. Chodzi jednak o to, by pilnować aby nie robił
          głupstw. W przeciwnym przypadku mamy sytuację jak sprzed roku bodajże, gdy matka
          z babcią w kuchni przygotowywały kiełbaski i sałatki, dziadek rozpalał grilla, a
          5-letni chłopczyk utopił się w beczce z deszczówką, mimo iż kilkakrotnie
          upominano go, że nie służy ona do zabawy. Cóż, dzieci bywają nieposłuszne,
          ciekawskie, i czasem, pozostawione bez opieki, kończą źle.
          • lucusia3 Re: zdecydowanie przesadzasz... 06.05.10, 22:48
            A mój syn stał przed kościołem z teściową, jej teściową i siostrą teściowej. Pilnowały 3latka cały czas. Gdy podeszłam z córką,która musiała do toalety, synuś, po kolana w płytkim rowie, wyławiał rzęsę. Panie nie zauważyły. Oczywiście nic się nie stało, ale mogło. I był pilnowany. Oczywiście można te panie uznać za idiotki (a nie są nimi), za ślepe, nieodpowiedzialne. Ale to nie jest prawda - wypadek może się zdarzyć zawsze. Już pisałam wyżej - ja nie wierze w zamykanie dziecka pod kloszem, ale w naukę rozsądku i samodzielności.
            Obecnie mój syn - wyrośnięty nastolatek wydaje się, że potwierdza moje (i wielu osób wyżej) koncepcje.
        • daga_1 Re: zdecydowanie przesadzasz... 07.05.10, 10:41
          Ja pilnowałam moich dzieci pod blokiem do 7 lat. Nie znaczy to, ze stałam im nad
          glową, ale siedzialam na lawce obok, a one się bawiły na placu. Zostawianie
          dziecka 4-letniego samego na placu jest nieodpowiedzialnością. Widziałam jak
          takie dziecko spadło ze zjeżdżalni glową na beton. Czego się nauczyło według
          Ciebie, że nie wolno zjeżdżać? Jakby był z matką, to by bezpiecznie sobie zjeżdżał.
          • margonik Re: zdecydowanie przesadzasz... 14.05.10, 23:37
            > Widziałam jak
            > takie dziecko spadło ze zjeżdżalni glową na beton (...)

            Nie zostawiam córki (3 i pół roku) samej na podwórku, ale czy fakt,
            że siedzę obok na ławce sprawi, że nie spadnie ona głową na beton?
            Nie zamierzam jej asekurować, gdy zjeżdża ze zjeżdżalni, czy wspina
            sie po drabinkach - to już nie ten wiek!

            Fakt, że dziecko spadło na beton to wina administratora placu zabaw,
            który nie powinen dopuścić, by pod zjeżdżalnią ten beton się
            znalazł. Wina także rodziców, że pozwalają sie na takim placu bawić -
            niezależnie, czy siedzą obok, czy nie.

            Co do dzieci, które idą kilkanaście metrów przed rodzicami... moje
            idzie (a nawet śmiga na hulajnodze czy rowerze). I wie, że jak
            zawołam, to trzeba się zatrzymać, że samemu nie wolno wejść na
            ulicę. To ograniczone zaufanie (przy ruchliwych ulicach nie pozwalam
            jej sie od siebie oddalać), ale jednak zaufanie - oparte na
            wychowaniu, przestrzeganiu, tłumaczeniu i znajomości własnego
            dziecka.
    • budzik11 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 12:16
      Ja mam własne ogrodzone podwórko, z domofonem, ale i tak dodatkowo zamykam
      furtkę na klucz żeby dzieci nie wyszły na drogę (mieszkamy na nowym osiedlu na
      wsi, ruch jest symboliczny, ale jest) i nie zostawiam ich samych na podwórku - a
      żadnych zakamarków nie mamy, nawet schodów, tylko wielki trawnik i różne drzewka
      - bo ze zjeżdżalni mogą spaść, młodszy kiedyś zwisnął głową w dół z huśtawki bo
      podniósł sobie jedną barierkę i pochylił się do przodu. Starsza ma 4,5, nie
      pozawalam jej samej wychodzić poza podwórko, jeździć rowerem itp - a chodzi po
      osiedlu jej rówieśnica z patologicznej rodziny - dzwoni do kolejnych domów żeby
      ja wpuszczać, żeby mogła pobawić się z dziećmi , jej matka nigdy nie wie, gdzie
      córka jest. A co za problem wsadzić dziecko do samochodu i odjechać? W nosie
      mam, czy ktoś mnie uważa za nadopiekuńczą, robię to, co uważam za słuszne a nie
      to, co się komu podoba.
      • camel_3d Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 12:44
        straszne..takie ciagle zamykanie dzieci..4 latek ograniczony do
        swojegopodworka...nie ma kolegow..z ktorymi moze swobodnie brykac..i ta "inna"
        patologiczna.. gorsza... odspearowana od tych lepszych..z domkow.... jakis
        koszmar. nawte nie ma szansy poznac co to "normalna" rodzina i zabawa, skror
        wszysc ytak sie zamykaja na klucze...
        wiesz co..mieszkam w Niemczech..to malo ktore daomki maja bramy, bloty i
        ogrodzenia..
        • anyx27 Re: Przesadzam? Tak, przesadzasz. 03.05.10, 13:04
          Oczywiscie, ze przesadzasz. Wszystko w granicach rozsądku, bo przegięcia w żadną
          stronę nie są fajne. Młoda ma 5.5 rok i rok temu latem zaczęła sama wychodzic na
          dwór. Sama, tzn. bez nas, ale pod opieką dorosłych. mieszkamy w kameralnym
          budynku, zamkniętym, ogrodzonym. Naszych podwórkowych dzieci jest kilkanaścioro,
          w wieku 3-6lat teraz siedmioro. Zasada jest taka, że ZAWSZE jest ktoś dorosły,
          kto jest na podwórku (czasem 1 rodzic,czasem kilku). Dzieci ponizej 3. roku
          zycia wychodza tylko z rodzicami, starsze często same.
          Oczywiście, gdyby nie było takich warunków, to nikt dziecka by nie puscił
          samego, ale powtarzam, że ZAWSZE jest ktoś dorosły,tylko nie zawsze akurat to
          jesteśmy my.

          Teraz przeprowadzamy sie do mieszkania z ogródkiem i już sie nie mogę doczekać,
          az moje dziecię będzie mogło bawić się wreszcie samo w naszym ogródku smile

          Nawet nie pomyślałam, ze można mieć ogródek i nie puszczać samego kilkulatka do
          niego.

          Trzymanie w klatce dziecka, czy jak kto woli, pod kloszem wink zupełnie mi nie
          odpowiada. Kilkulatek to jest już istota rozumna, która powinna uczyć się
          odpowiedzialności i samodzielności przede wszystkim.

          Nie popieram puszczanie samopas dziecka kilkuletniego na dużym blokowisku czy
          przy ruchliwej ulicy, ale przydomowy ogródek to już przesada.
        • budzik11 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 14:36
          camel_3d napisał:

          > straszne..takie ciagle zamykanie dzieci..4 latek ograniczony do
          > swojegopodworka...nie ma kolegow..z ktorymi moze swobodnie brykac..

          co ty bredzisz?? kto napisał, że nie ma kolegów?? Moja córka chodzi od 2 lat do
          przedszkola, poza tym ma kolegów (raczej koleżanki) na osiedlu, z którymi się
          bawi, oni przychodzą do nas, my do nich - ale dzieci nie chodzą SAME, bez opieki
          dorosłych, bo o tym jest wątek. To, że moje dziecko nie włóczy się samo po
          osiedlu, znaczy, że nie ma kolegów??

          i ta "inna"
          > patologiczna.. gorsza... odspearowana od tych lepszych..z domkow.... jakis
          > koszmar. nawte nie ma szansy poznac co to "normalna" rodzina i zabawa, skror
          > wszysc ytak sie zamykaja na klucze...

          Może nie masz nic przeciwko temu, żeby zawszone i brudne dziecko bawiło się z
          twoim, żeby niszczyło jego zabawki i właziło z zabłoconymi nogami na twoja
          kanapę, oraz rzucało ku*wami i p*zdami w towarzystwie twojego dziecka, może
          lubisz zajmować się, ponosić odpowiedzialność (bo jak dziecko spadnie z twojej
          zjeżdżalni, to do kogo będą pretensje?) i karmić cudze dziecko - ja nie mam
          ochoty tego robić. Szkoda, że dziewczynka (i 4 jej rodzeństwa) nie pozna co to
          normalny dom, ale od tego ma swoją matkę, a nie mnie, zupełnie nie czuję sie
          odpowiedzialna za to dziecko.

          > wiesz co..mieszkam w Niemczech..to malo ktore daomki maja bramy, bloty i
          > ogrodzenia..

          No i? Może u ciebie nie ma takiej patologii, u mnie jest i nie chcę, żeby moje
          dzieci się bawiły ze śmierdzącymi, wiecznie brudnymi i chorymi, z glutami do
          pasa, "kolegami". Zresztą to na szczęście wyjątek w okolicy, większość to
          normalne rodziny.
          • leneczkaz Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 20:31
            Przeczytaj sobie książkę 'Toksyczne dzieciństwo'. Piszą tam o Tobie.
          • camel_3d Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:56
            no i to wystarczy... bo oni przychodza do was..a wy do nich..a poza tym na kluch
            pozamykane. no cudownie wrecz..po prostu genialnie... wrecz do nasladowania...
            koledzy w przedzkolu..tez niesamowite... a pozatym szlaban i klucz. niee..wybacz
            ale ktos chyba ma jakies lekko zwichrowane podejscie do tego co znaczy opieka.

            a co do patologicznej dziewczynki. widzisz..najlatwiej sie odciac, zamknac na
            klucz i trzymac tych lepszych. A patologia za brama. Mam inne podejscie...
            Wolalbym jej dac przyklad, jak si erozmawia, jak zachowuje..mozna..ale trzeba
            sie troche wysilic. A nie na kluch brame i fora ze dwora. Takie podejscie bije z
            twojego posta. 4-5 letnia dziewczynka nie moze byc az tak patologiczna, na jaka
            probujesz ja wykreowac. No i pytanie... co to za osiedle..takei lepsze, ze tam
            patologiczne rodziny mieszkaja?...

            Nie wloczy si epo osiedlu..i do ilu lat bedziesz je tak pod kluczem trzymala?


            > Może nie masz nic przeciwko temu, żeby zawszone i brudne dziecko bawiło się z

            wiec jako dobra, poprawna kobieta z lepszej sfery pokaz jej lepsze zycie, jak
            nie byc zawszonym. naucz ja rozmawiac normalnie. tylko nie mow, ze ona jest do
            tego jeszcze glupia i niekumata.

            > twoim, żeby niszczyło jego zabawki i właziło z zabłoconymi nogami na twoja
            > kanapę,

            zawsz emozna poprosic o zdjecie butow przy wejsciu..prawda?



            > zjeżdżalni, to do kogo będą pretensje?) i karmić cudze dziecko - ja nie mam
            > ochoty tego robić.

            wiesz co..nie obraz sie..ale ja nie chcialbym mieszkac na takim osiedlu, gdzei
            mieszkaja tacy ludzie jak ty.. moze ona jest glodna? a ty masz to w d.pie. bo ty
            masz pelny talerz... wiesz co...wstyd mi ze ktos moze az tak sie posunac...
            gdyby do mojego malucha przychodzilo jakies dziecko glodne i brudne to na pewno
            bym mu przynajmneij kolacje albo obiad dal...



            > Szkoda, że dziewczynka (i 4 jej rodzeństwa) nie pozna co to
            > normalny dom, ale od tego ma swoją matkę, a nie mnie, zupełnie nie czuję sie
            > odpowiedzialna za to dziecko.

            szkoda, ze ktos taki jak ty mieszka kolo nich..bo ktos normalny moze by i dal
            jej szanse, zeby poznac co to normalna rodzina..choc akurat nie uwazam za
            normalne bandy snobow...

            >
            > > wiesz co..mieszkam w Niemczech..to malo ktore daomki maja bramy, bloty i
            > > ogrodzenia..
            >
            > No i? Może u ciebie nie ma takiej patologii, u mnie jest i nie chcę, żeby moje
            > dzieci się bawiły ze śmierdzącymi, wiecznie brudnymi i chorymi, z glutami do
            > pasa, "kolegami". Zresztą to na szczęście wyjątek w okolicy, większość to
            > normalne rodziny.
            • budzik11 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 12:48
              camel_3d napisał:

              > ktos chyba ma jakies lekko zwichrowane podejscie do tego co znaczy opieka.

              Przypominam, że mówimy o małych (2,5 i 4,5) dzieciach a nie nastolatkach.
              Ciekawe, czy twoje dziecko ma zupełną swobodę i moze sobie chodzić, gdzie chce?
              Moje mogą, ale nigdy nie same. Nie wiem, jak długo będę dzieci trzymała "pod
              kluczem" - aż uznam, że maja na tyle zdrowego rozsądku, żeby mogły bezpiecznie
              chodzić same po ulicach. I przypominam, co już ktoś wyżej napisał -
              pozostawienie dziecka poniżej 7rż. bez opieki (czyli pozwalanie mu chodzić bez
              opieki po ulicach) jest przestępstwem i jest karalne. Czyli mam jeszcze jakieś
              2,5r. w przypadku starszej.

              Mam inne podejscie...
              > Wolalbym jej dac przyklad, jak si erozmawia, jak zachowuje..mozna..ale
              trzeba
              > sie troche wysilic.
              >
              (...)
              > wiec jako dobra, poprawna kobieta z lepszej sfery pokaz jej lepsze zycie, jak
              > nie byc zawszonym. naucz ja rozmawiac normalnie.


              (...)>
              > zawsz emozna poprosic o zdjecie butow przy wejsciu..prawda?
              >
              ona ma nie tylko brudne buty - ona ma brudne NOGI - mam ją jeszcze myć?

              > moze ona jest glodna? (...)
              > gdyby do mojego malucha przychodzilo jakies dziecko glodne i brudne to na pewno
              > bym mu przynajmneij kolacje albo obiad dal...

              Mam ją uczyć rozmawiać, pokazywać normalne życie, zajmować się nią, myć, karmić,
              może powinnam ją adoptować?? Nie żartuj, doktor Judym się znalazł. Dziewczyna ma
              matkę, która jest za nią odpowiedzialna. Ja mam swoją dwójkę, którą muszę się
              zajmować, karmić i ubierać. Tym bardziej, że to dziecko jest jak pasożyt, raz
              się ją poczęstuje to przychodzi codziennie i jeszcze starszych braci
              przyprowadza (sprawdzone przez sąsiadów). Ja nie jestem opieką społeczną i tyle.
              To nie fikcja literacka, gdzie mała Geniusia Lombke/Trombke/Bombke przychodziła
              na "obiadki".
              • camel_3d Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 13:21
                ja neistety mieszkam w samym centrum duzego miasta przy 6 pasmowej ulicy..mam
                raczej male mozliwosci wypuscic 18 miesieczne dziecko na ulice...dlatego spedza
                cala dzien w zlobku. maja duzy ogrod i biegaja po nim jezeli pogoda na to
                pozwoli. Oczywiscie sa opiekunki, ale dzieci maja ogromna swobode.

                natomiast 4.5 latka na pewno puszcze przynajmniej do sklepu. tym bardziej, ze
                nei musi przechodzic przez ulice.

                aha... mieszkam w wiezowcu i mam duzy balkon, dzeicko spedza na nim sporo czasu
                beze mnie. Staram sie nei kontrolowac go na kazdym kroku, a raczej uczyc ze
                pewnych rzeczy sie nie robi.

                nagle okazalo sie, ze dziewczynka ma nie tylko brudne buty, ale juz brudne
                nogi..a pewnie cala w gownei jest umazana, ma 100 chorob zakaznych i na 100%
                jest tredowata. Albo ty masz sterylne mieszkanie i dzeici nigdy si enie brudza,
                bo pewnei bawiac sie w ogrodzie sa w kombinezonach, zeby jeszcz enie nawdychyla
                si ebrudnego powietrza..a noz okazaloby sie ze w poblizu przeszlo jakis dziecko
                z nizin spolecznych i zanieczyscilo powietrze.
                Przykro mi, twoje agrumenty nie trafiaja do mnie, bo biedna, bo sprowadza
                braci... zrob im czasem kanapke i niech ida... skoro biedna nei jestes..to
                kawalek chleba z maslem raz na tydzien cz dwa na pewno cie nei zrujnuje...
                Ale wiezs..rob jak uwazasz, twoje dzieci, twoj dom.. twoja sprawa.
                • budzik11 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 14:39
                  camel_3d napisał:

                  maja duzy ogrod i biegaja po nim jezeli pogoda na to
                  > pozwoli. Oczywiscie sa opiekunki, ale dzieci maja ogromna swobode.
                  >

                  To tak jak moje dzieci, tylko są nie w żłobku a we własnym domu.

                  > natomiast 4.5 latka na pewno puszcze przynajmniej do sklepu. tym bardziej, ze
                  > nei musi przechodzic przez ulice.

                  Nie wiem jak w Niemczech, ale juz pisałam, że w Pl to jest karalne. W ubiegłym
                  roku była bardzo głośna sprawa jak małego chłopca (chyba 4-latka?) rodzice
                  wysłali wieczorem po lody - wszystkie media o tym huczały, rodzina dostała
                  kuratora.

                  >
                  > nagle okazalo sie, ze dziewczynka ma nie tylko brudne buty, ale juz brudne
                  > nogi..

                  od razu napisałam, że wchodzi z zabłoconymi NOGAMI na kanapę, gdybyś nie
                  zauważył. I tak, ma nie tylko brudne buty, ale i nogi - byłam świadkiem, jak
                  dziewczynka ta przyszła "towarzysko" do domu naszej pediatry (też ma 4-letnią
                  córkę) i miała tak brudne nogi, że gospodyni chodziła za nią ze szmatą bo mała
                  zostawiała za sobą błotne ślady na podłodze. Dosłownie.

                  a pewnie cala w gownei jest umazana, ma 100 chorob zakaznych i na 100%
                  > jest tredowata. Albo ty masz sterylne mieszkanie i dzeici nigdy si enie brudza,

                  Nie mam sterylnego mieszkania, moje dzieci się brudzą ale są regularnie (raz
                  dziennie) myte, ale ta dziewczynka to chodzący brud i smród (tak, w zeszłym roku
                  łaziła z kupą w majtkach i za nic nie chciała się przebrać). Słabo mi się robi
                  jak pożycza od mojej córki rower, mam ochotę umyć po niej kierownicę. Tym
                  bardziej, że odrobaczałam niedawno dzieci i bardzo dbam o ich higienę.

                  >zrob im czasem kanapke i niech ida... (...)
                  > kawalek chleba z maslem raz na tydzien cz dwa na pewno cie nei zrujnuje...

                  Robię im i nie tylko ja, bo oni łażą od domu do domu, wszyscy mają juz ich dość,
                  bo człowiek np. uśpił dziecko a Martynka mimo, że mówi jej się, że małe dziecko
                  śpi w domu, potrafi 10 minut naciskać dzwonek domofonu. I to nie jest raz na
                  tydzień czy dwa, tylko codziennie. A jak przyjdzie i zacznie się czymś bawić -
                  nie ma, że trzeba się dzielić, wymieniać - ona huśta się na huśtawce a moje
                  dziecko płacze, bo nie może się doprosić o swoją kolej. Oni (to rodzeństwo)
                  zachowują się jak dzieci z domu dziecka - sa agresywni, zaborczy, nie potrafią
                  się dzielić/wymieniać/bawic w grupie. Jak coś dorwą - jest już ich. Wszyscy w
                  okolicy wiedzą, że rodzeństwo P. jest jak wrzód na d*pie. Niestety.
                  • phalene0 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 15:30
                    Jesteś naprawdę beznadziejna-z takich matek jak ty wyrasta przysłowiowia dulszczyzna zanieczyszczająca społeczeństwo.
                • budzik11 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 15:01
                  camel_3d napisał:

                  > ja (...) mam (...) 18 miesieczne dziecko
                  >
                  > natomiast 4.5 latka na pewno puszcze przynajmniej do sklepu. tym bardziej, ze
                  > nei musi przechodzic przez ulice.
                  >

                  Jeszcze coś - tobie, jako ojcu 1,5 rocznego dziecka może się wydawać, że 4,5
                  latek to już takie duże i rozsądne dziecko. Ale tylko teoretyzujesz. Zobaczymy,
                  co powiesz, jak twój syn naprawdę będzie miał t 4,5 roku, na ile rzeczywiście
                  będziesz mu pozwalał. Śmiem twierdzić, że punkt widzenia zależy od punktu
                  widzenia, jak zwykle.
                  • mama-008 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 15:55
                    BINGO!
                  • anettchen2306 Re: bo w De wyglada to troche inaczej ... 06.05.10, 10:50
                    Nikogo nie dziwi widok 5-6 latka wedrujacego samemu do szkoly przez
                    pol miasta (lub poruszajacego sie komunikacja miejska) lub po bulki
                    do pobliskiego sklepiku. Przed szkola do ktorej chodzi moj starszy
                    syn tez nie widuje codziennie tlumu mamus/tatusiow odbierajacych 6-
                    latka ze szkoly lub przyszkolnego przedszkola (Vorschule -
                    opowiednik zerowki). Faktycznie nie mam tutaj plotow (lub bardzo
                    rzadko), wiec dziecko trudno jest "zamknac". Mamy ogrodek (ogrodzony
                    niewielkim walem ziemnym z jednej strony), moja 2,5 latka bawi sie
                    czesto w nim sama. Wychodze od czasu do czasu (gdy mam akurat jakies
                    zajecie w domu) i spogladam co robi. Wie, ze na ulice wyjsc sama nie
                    moze. Gdy chce wyjsc na ulice - wowczas przychodzi do nas i pyta,
                    czy z nia pojdziemy smile Sadze, ze w wieku 4- 5 lat pozwole jej pojsc
                    do sklepiku z pieczywem znajdujacego sie 30 m od naszego domu smile
                    Rowerem po ulicy nie moze jezdzic ale tylko dlatego, ze mieszkamy na
                    niezlej gorze, ruch smaochodowy praktycznie zerowy.
                    Co do nieingerowania w to, jak wygladaja/zachowuja sie dzieci
                    znajomych, sasiadow, niekarmienia ich, separowania od wlasnych
                    dzieci ... A potem pojawiaja sie komunikaty w prasie/telewizji o
                    zaglodzonych/zabiedzonych/maltretowanych dzieciach o ktorych to
                    wszyscy wiedzieli a jednak nikt niczego nie widzial/nie zauwazyl/nie
                    zrobil ... Moj syn ma kumpla (starszego o 2 lata) z
                    takiej "patologicznej rodziny" (narkotyki, alkohol, czesciowe
                    ograniczenie praw rodzicielskich). Gdy w jego domu wybucha klotnia -
                    wowczas F-
                • asia_i_p Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 09:49
                  Poczekaj, aż będziesz miał 4,5 latka.
                  Jak miałam dwulatkę, też mi się wydawało, że 4,5 to już stara baba
                  jest. A teraz widzę, że to małe dziecko - za małe na podwórko
                  otoczone ze wszystkich stron dosyć ruchliwymi ulicami. Sklep owszem,
                  ale na zasadzie, że ja stoję na zewnątrz - jeszcze nie próbowałyśmy,
                  ale niedługo spróbujemy.
                  4,5 latka bezdyskusyjnie trzeba mieć na oku. Dyskusyjne jest, czy
                  nie czas już przechodzić na tryb "opieki ukrytej" - ze mną tak
                  robili w dzieciństwie - ja na podwórku, a ktoś non-stop tkwi przy
                  oknie (rzeczywiście non-stop, nie zerka w czasie innych robót), albo
                  ja do sklepu, a ktoś o 10 metrów za mną. Ja nie wiedziałam o tej
                  opiece, więc czułam się dumna i samodzielna, a oni po paru próbach
                  wiedzieli, że zachowuję się rozsądnie i już naprawdę można mnie
                  puszczać samą.
              • berdebul Re: Przesadzam? O opiece. 05.05.10, 23:16
                budzik11 napisała:
                I przypominam, co już ktoś wyżej napisał -
                > pozostawienie dziecka poniżej 7rż. bez opieki (czyli pozwalanie mu chodzić bez
                > opieki po ulicach) jest przestępstwem i jest karalne.

                Może czas więc zgłaszać tę niedopilnowaną dziewczynkę i jej rodzeństwo jeżeli ma mniej niż 7 lat? Zainteresować policję/opiekę społeczną. Naprawdę nie szkoda Ci dzieciaka? Jej coś może się stać jeżeli jest ciągle bez opieki.
            • free.zolwik Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:49
              No sorki, moja kuzynka przygarnęła takie dziecko. Przez 2 lata zapraszała do
              swojej córeczki, karmiła, czasem dała zabawkę. A potem smarkata pobiła jej
              dziecko tak z nudów, a jej nawymyślała od k*. Jak później kuzynka spotykała ją
              na ulicy, to znowu słyszała bluzgi. Jakoś nie udało się przekonać dzieciaka, że
              bycie grzecznym jest fajne.
          • kalina886 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:58

            > Może nie masz nic przeciwko temu, żeby zawszone i brudne dziecko
            bawiło się z
            > twoim, żeby niszczyło jego zabawki i właziło z zabłoconymi nogami
            na twoja
            > kanapę, oraz rzucało ku*wami i p*zdami w towarzystwie twojego
            dziecka, może
            > lubisz zajmować się, ponosić odpowiedzialność (bo jak dziecko
            spadnie z twojej
            > zjeżdżalni, to do kogo będą pretensje?) i karmić cudze dziecko -
            ja nie mam
            > ochoty tego robić. Szkoda, że dziewczynka (i 4 jej rodzeństwa) nie
            pozna co to
            > normalny dom, ale od tego ma swoją matkę, a nie mnie, zupełnie nie
            czuję sie
            > odpowiedzialna za to dziecko.
            >
            > > wiesz co..mieszkam w Niemczech..to malo ktore daomki maja bramy,
            bloty i
            > > ogrodzenia..
            >
            > No i? Może u ciebie nie ma takiej patologii, u mnie jest i nie
            chcę, żeby moje
            > dzieci się bawiły ze śmierdzącymi, wiecznie brudnymi i chorymi, z
            glutami do
            > pasa, "kolegami". Zresztą to na szczęście wyjątek w okolicy,
            większość to
            > normalne rodziny



            Nie o tym wątek, ale co ci dziecko zawiniło? Nie jego wybór i wina,
            że ma taką rodzinę.
            Aż się niemiło czyta. Ty i twoja rodzina jesteście lepszymi ludźmi
            bo macie pieniądze itd. ? - bo tak zabrzmiało.
          • anita_zu Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 23:09
            budzik11 napisała:

            budzik11, sorry, ale beznadziejna jestes. NAjlepiej przeglosuj w
            gminie zeby getta dla patologicznych zbudowali, bo jeszcze sie Twoja
            Ksiezniczka (albo Ksiaze) w rozowych gaciach poprudzi. Wstyd
            doprawdy!
            >
            > co ty bredzisz?? kto napisał, że nie ma kolegów?? Moja córka
            chodzi od 2 lat do
            > przedszkola, poza tym ma kolegów (raczej koleżanki) na osiedlu, z
            którymi się
            > bawi, oni przychodzą do nas, my do nich - ale dzieci nie chodzą
            SAME, bez opiek
            > i
            > dorosłych, bo o tym jest wątek. To, że moje dziecko nie włóczy się
            samo po
            > osiedlu, znaczy, że nie ma kolegów??
            >
            > i ta "inna"
            > > patologiczna.. gorsza... odspearowana od tych lepszych..z
            domkow.... jaki
            > s
            > > koszmar. nawte nie ma szansy poznac co to "normalna" rodzina i
            zabawa, sk
            > ror
            > > wszysc ytak sie zamykaja na klucze...
            >
            > Może nie masz nic przeciwko temu, żeby zawszone i brudne dziecko
            bawiło się z
            > twoim, żeby niszczyło jego zabawki i właziło z zabłoconymi nogami
            na twoja
            > kanapę, oraz rzucało ku*wami i p*zdami w towarzystwie twojego
            dziecka, może
            > lubisz zajmować się, ponosić odpowiedzialność (bo jak dziecko
            spadnie z twojej
            > zjeżdżalni, to do kogo będą pretensje?) i karmić cudze dziecko -
            ja nie mam
            > ochoty tego robić. Szkoda, że dziewczynka (i 4 jej rodzeństwa) nie
            pozna co to
            > normalny dom, ale od tego ma swoją matkę, a nie mnie, zupełnie nie
            czuję sie
            > odpowiedzialna za to dziecko.
            >
            > > wiesz co..mieszkam w Niemczech..to malo ktore daomki maja bramy,
            bloty i
            > > ogrodzenia..
            >
            > No i? Może u ciebie nie ma takiej patologii, u mnie jest i nie
            chcę, żeby moje
            > dzieci się bawiły ze śmierdzącymi, wiecznie brudnymi i chorymi, z
            glutami do
            > pasa, "kolegami". Zresztą to na szczęście wyjątek w okolicy,
            większość to
            > normalne rodziny.
          • lucusia3 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 22:54
            Jeżu kolczasty, jak dobrze, że nie ma takich ludzi jak budzik11 w naszej okolicy! Są zamożniejsi i biedniejsi; lepiej i gorzej wykształceni; pracujący na etacie, posiadający swoje dochodowe przedsiębiorstwa, pracujący w wolnych zawodach, a i bezrobotni czy renciści, ale to są normalni, kulturalni ludzie. Żadnych takich palantów. Ale mieliśmy szczęście kupując dom!
      • aloiw1985 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 16:12
        skoro masz to w nosie to po co zadajesz pytanie na forum bo nie rozumiem
    • najma78 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 12:41
      Moim zdaniem nie przesadzasz. Mam spory ogrod dookola domu z tym ze dzieci bawia
      sie z tylko z tylu bo tam mam ich na oku, caly czas, choc to nasza wlasnosc a
      bramy maja porzadne zamki, to jednak wole czuwac.
    • mamaigiiemilki Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 13:34
      każdy postępuje jak uważa- ja zostawiałam i zostawiam swoje
      dziewczyny same na podwórku, furtka jest zamknięta ale nie zawsze na
      klucz; dzieci z sąsiedztwa mogą wejść i się z nimi bawić;
      i tak mi się wydaje, że jako rodzice to zawsze będziemy odczuwać
      niepokój o nasze dzieci; jednak one muszą się nauczyć bycia bez
      rodziców;
      aaaaaa- moje najpierw już jako maluchy zostawały same w pokoju
      (bezpiecznym dla nich), potem na podwórku ale ze mną, potem na parę
      minut same, itd.
      • maultier1 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 15:46
        Ja swoje zostawiam na ogrodku za domem. Drzwi zawsze mam otwarte,
        furtka z ogrodka zamknieta. Jak cos robie np w kuchni to co chwile
        zerkam czy wszystko ok.
    • joshima Nie 03.05.10, 16:33
      W każdym razie ja sądzę, że nie przesadzasz.
    • mikams75 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 16:43
      trudno powiedziec czy przesadzasz jak nie wiem dokladnie jakie to dwa wyjscia i
      jakie zakamarki masz. Jesli dom jest w budowie to pewnie nie jest zbyt
      bezpiecznie w okolicy.
      Ja sama nie mam domku, ale marzy mi sie taki z ogrodkiem, gdzie moglabym dziecko
      samo puszczac.
      Zabezpieczylabym ile sie da, miala caly czas otwarte okno, drzwi i bym nie
      wlaczala muzyki itp. zeby slyszec w razie czego.
    • mw144 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 21:37
      Zdecydowanie przesadzasz. Mój 4 latek informuje mnie tylko dokąd, ewentualnie z
      kim idzie i kiedy wraca, to mi wystarcza.
      • sonia-3 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:04
        To co pisze moja przedmówczyni mw144 jest dla mnie niewiarygodne. Pracuję w szpitalu dziecięcym i były już u nas dzieci potrącone przez samochód, zgwałcone, pobite, objedzone(dosłownie)przez psy - to były dzieci pozostawione bez opieki. Jasne, że to nie są częste przypadki, ale nawet jeśli było ich dosłownie kilka, to dzięki Bogu nie dotyczyły mojej córki, której nie pozostawiam bez opieki, bo jest jeszcze za mała- ma 5 lat.
        • intrygantka1 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 13:43
          > To co pisze moja przedmówczyni mw144 jest dla mnie niewiarygodne. Pracuję w szp
          > italu dziecięcym i były już u nas dzieci potrącone przez samochód, zgwałcone, p
          > obite, objedzone(dosłownie)przez psy - to były dzieci pozostawione bez opieki.
          > Jasne, że to nie są częste przypadki, ale nawet jeśli było ich dosłownie kilka,
          > to dzięki Bogu nie dotyczyły mojej córki, której nie pozostawiam bez opieki, b
          > o jest jeszcze za mała- ma 5 lat.

          Ja słowa mw144 odebrałam jako dobry żart. I myślę, że to jednak żart jest.
          Niepotrzebnie się jeżysz.
        • maretina Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 21:57
          nie znasz środowiska, w którym zyje Twoja przedmówczyni.Może tam od razu nie
          gwałcą, nie ma oczka wodnego, nieczynnych kopalni ze stumetrowymi dziurami, za
          to jest plac zabaw, trawa, drzewo.....
        • mka16 Re: Przesadzam? O opiece. 15.05.10, 15:43
          nie przesadzasz, a jesli ktos mysli inaczej to kompletnie brak mu
          wyobrazni! Nigdy nie zostawilabym mojego 4 latka samego na podworku
          nigdy, wystarczy moment i tragedia gotowa, gdybysmy mowili o 7-8
          latku o co innego
      • hanna26 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:15

        mw144 napisała:

        > Zdecydowanie przesadzasz. Mój 4 latek informuje mnie tylko dokąd,
        ewentualnie z
        > kim idzie i kiedy wraca, to mi wystarcza.


        big_grin big_grin big_grin

        A gdy spotka takiego malucha pan policjant i zapyta: "Co ty tu
        robisz dziecko samo, bez mamy?", czterolatek zapewne odpowiada bez
        zająknięcia:
        - Ależ idę do mojej koleżanki, która mieszka tylko kilka ulic dalej.
        Proszę się nie martwić, mam w razie czego pieniądze na taksówkę.
        Zresztą co to pana obchodzi? Mam jest powiadomiona"... big_grin



        PS. Kiedy czytam niektóre karkołomne bzdury zawarte w postach, nie
        wiem: śmiać się, czy podziwiać fantazję autorek.
        • carinica011 Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:25
          mamo, idę z panem władkiem do niego do domu, będziemy oglądac jakiś filmy, a
          później porobimy sobie zdjęcia... wrócę jak skończy.
          mw napisz, gdzie mieszkasz, z chęcią zawiadomię sąd rodzinny. jesteś bezmyślna.
          • maretina Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 21:59
            oczywiście. żadnej z was nie wpadnie do głowy inna, bardziej realna i lepsza myśl.
        • misiupka1 Re: Przesadzam? O opiece. 17.05.10, 09:38
          ja mysle ze to jednak byl zart... mimo ze tez odpisalam z oburzeniem,
          ale chyba nie poznalam sie w pore
          • anyx27 Głos rozsądku 23.05.10, 15:10
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,7879874,Dzieci_zielononozki.html
      • mama-008 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 15:56
        > Zdecydowanie przesadzasz. Mój 4 latek informuje mnie tylko dokąd,
        ewentualnie z
        > kim idzie i kiedy wraca, to mi wystarcza.

        Chryste Panie...
        • hanna26 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 16:34
          mama-008 napisała:

          > > Zdecydowanie przesadzasz. Mój 4 latek informuje mnie tylko
          dokąd,
          > ewentualnie z
          > > kim idzie i kiedy wraca, to mi wystarcza.
          >
          > Chryste Panie...



          Mamo-008, nie wierz we wszystko, co piszą anonimowe mamuśki. Równie
          dobrze mogłaby napisać, że syn zawsze po powrocie z przedszkola
          dorabia sobie pracą na budowie i oddaje jej z tego połowę pensji. wink
          • intrygantka1 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 13:48
            hanna26 napisała:

            > mama-008 napisała:
            >
            > > > Zdecydowanie przesadzasz. Mój 4 latek informuje mnie tylko
            > dokąd,
            > > ewentualnie z
            > > > kim idzie i kiedy wraca, to mi wystarcza.
            > >
            > > Chryste Panie...
            >
            >
            >
            > Mamo-008, nie wierz we wszystko, co piszą anonimowe mamuśki. Równie
            > dobrze mogłaby napisać, że syn zawsze po powrocie z przedszkola
            > dorabia sobie pracą na budowie i oddaje jej z tego połowę pensji. wink
            >
            >

            no właśnie big_grin. Mnie na oko post mw144 wygląda na żart i tak go też przyjęłam, a
            nawet uśmiałam się przy nim. Znacznie gorzej wypada w mojej ocenie ta panna, co
            to jej dzieci z "patologicznymi" zadawać się nie mogą, coby pasożyta nie
            złapały. Tu, i owszem, można potępić. Przykro czyta
            • free.zolwik Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:58
              Tak się wszyscy chcą bratać, a jakoś widzę, że patologia zawsze bawi się sama. A
              poza tym nie mylcie patologii ze złą sytuacją finansową. Jest mnóstwo ludzi
              biednych, ale do patologii się nie zaliczają.
              • maledicere Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 19:03
                Jasne! Sasiedzi sa niezamozni, maja piatke dzieci, ale to niezwykle przyzwoici
                ludzie, acha - swoich dzieci pilnuja jak oka w glowie, tam nie ma ganiania
                samopas....


                > poza tym nie mylcie patologii ze złą sytuacją finansową. Jest mnóstwo ludzi
                > biednych, ale do patologii się nie zaliczają.
      • zonkastonka Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 09:02
        Nie przesadzasz. Ja mieszkam w domku z ogrodem, którym jak na razie przypomina
        wielką piaskownicę (czarna ziemia i drzewka, trawa "się sieje" smile. Mojego
        DWULATKA nie zostawiam samego na dworze, pomimo zamkniętej furtki i bramy. Nie
        znaczy to oczywiście, że łażę za nim krok w krok. Nie mam też stracha wejść po
        coś do domu, ale nie trwa to dłużej niż 5 min.

        Co do tego, że w Polsce wszyscy się zamykają w swoich ogródkach/domach/zagrodach
        - tak, w Polsce tak jest, taką mamy mentalność, trudno. Mieszkałam 20 lat w
        bloku na 10 piętrze, codziennie jeździłam windą. Nie powiem, żebym się z
        sąsiadami zaprzyjaźniła. "Dzień dobry" i każdy patrzy w czubek butów.

        I jeszcze a propos opieki: koleżanka pojechała "za mężem" do Anglii, zabrała
        11-letniego syna. Zostawiła go kiedyś na 9 h w domu bo był przeziębiony, nie
        mógł iść do szkoły, a ona musiała iść do pracy. Sąsiedzi kierowani troską
        zawiadomili policję i miała problemy sad Tam podobno do 13 r.ż. musi być ktoś z
        dzieckiem (powinna była zatrudnić baby-sitter). To dopiero patologia! smile
      • misiupka1 Re: Przesadzam? O opiece. 17.05.10, 09:32
        To zart chyba? Albo nie wyjasnilas do konca.
        Jak powie, ze wychodzi do parku, ze swoim 4 letnim kolega, to puszczasz dwojke
        czterolatkow samych do parku? Nie wierze.
        Czy masz na mysli, ze mowi ze idzie z dorosla ciocia na spacer, to co innego,
        czy moze na podworko do kolegi, ktory mieszka zaraz obok? Bo to duza roznica...
        a poza tym czy czterolatek, to nie powinien sie mamy pytac czy moze, a nie
        informowac ze idzie?
    • ik_ecc Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 22:40
      Te wyjscia sa zawsze otwarte czy zamkniete?

      Ja mam ogrodek (jedna furtka, zamknieta, nie na klucz ale corka nie
      dalaby rady sama otworzyc), w ktorym corka (5 lat) jest bardzo czesto
      sama - mam tez psy, ktore narobilyby halasu jakby ktos wchodzil.

      Corke puszczam tez czasami na plac zabaw z 2 dziewczynkami - 9 i 11
      lat - sa to dzieci, ktore znam bardzo dobrze i ktorym ufam - opiekuja
      sie corka lepiej niz moj maz. wink Maja ze soba zazwyczja walkie-
      talkie na wszelki wypadek.

      Ale wszystko to indywidualna sprawa. Znam niemal wszystkich sasiadow
      i chyba wszystkie sasiedzkie dzieci - do nikogo nie mam zadnych
      zarzutow. Okolica jest bardzo spokojna, park jest niedaleko, itd.

      • anita_zu Re: Przesadzam? O opiece. 03.05.10, 23:17
        A tak na temat- to moim zdaniem przesadzasz. Ja sie wychowalam w
        czasach kiedy cala ulica (polna i przyjazna) byla naszym placem
        zabaw. Tak jest do dzisiaj, bo na tych samych podworkach bawia sie
        dzisiaj nowe pokolenia puszczone "samopas" i sa przeszczesliwi. Nie
        wyobrazam sobie siedziec przy piaskownicy mojego dzieciaka do
        momentu az skonczy lat 7. O Jezu, straszna mysl. Mysle ze jak maly
        bedzie mial 4 lata to sam sie w tym piachu zacznie babrac, tzn z
        kolegami. A bezpieczenstwo to tez kwestia wychowania moim zdaniem.
        Oczywiscie wypadki sie zdarzaja, ale jak sie dobrze zna swoja
        okolice (czytaj - maly skrawek trawnika z piaskownica i zjerzdzalnia
        przy bloku) to raczej mozna dziecko uczulic na czyhajace
        niebezpieczenstwa a potem wystarczy mu juz tylko zaufac i wrocic do
        swoich zajec. Ja wychodzilam z domu wczesnym rankiem i wracalam
        tylko na posilki (podczas wakacji) i tak robili wszyscy moi
        przyjaciele z ktorymi spedzalam lata dziecinstwa. Dzisiaj tak robia
        moi mali kuzyni i ich przyjaciele z "ulicy". Nie jestesmy z rodzin
        patologicznych.. Amen
        • camel_3d Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 13:33
          przyznam,z emialem podobne dziecinstwo. z jednej strny duzy ogord..z drugiej
          strony kamienicy duzy park. do ogrodu moglem wychodzc od keidy mialem 3-4 lata,
          do parku tez od zawsze, pod opiekasmile starszej o 2 lata kolezankismile na plac zabaw
          oddalony od kamienicy o jakies 300m tez mneij wiecej od 4 roku zycia. Majac 5
          lat poszedlem odebrac kolege z przedszkolasmile z wlasnej inicjatywa..i naklamalem
          jeszcz epani, ze jego babcia mnie przyslala bo nie moze przyjsc. Komorek do
          sprawdzenie nei bylo big_grin

          Dzieciaki byly szczesliwe..duzo wolnosci..fakt ze nei bylo tez tylu samochodow
          co teraz... Ale ile radoche z odkrywania coraz do dlaszych ulic i zakamarkow.
          Z naszej 7 dwojka wyrosla na patologiczne przypadki..niestety..ale to wina
          rodziny i wychowania - bicie za byle co itd...
          • alfa36 Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 14:14
            Dzięki za odpowiedzi. Nie ukrywam, ze kilka z Was mną trochę
            potrząsnęło... i dobrze. Chcę wychowac samodzielne i odpowiedzialne
            dziecko. A pewnie zachowuję sie jak kwoka... Co prawda nadal nie
            zamierzam zostawiac mojego 4,5 latka samego na podworku ani tu,
            gdzie teraz mieszkam (niemoznosc zamknięcia podworka), ani poki co w
            nowo budowanym domu (smieci budowlane uprzątnięte, ale bramy jeszcze
            nie ma). Ale za rączkę przestanę prowadzac. Moje dziecko
            teoterycznie wie, jak sie zachowac na ulicy, nie zdarzylo mu się
            wybiec, ani wyrwac mi się. Tylko, ze mnie przesladuje wizja
            wybiegnięcia dziecka na ulicę...
            Dodam, ze w wieku 6 lat sama wracalam z zerowki. Do jakiegos momentu
            szlam z mamą koleżanki, potem juz sama (jakies kilkaset metrow),
            rowniez wieczorem (ok. 18). Do tej pory nie mogę pojac, jak rodzice
            mogli się o mnie nie bac.
            • margo_kozak Re: Przesadzam? O opiece. 04.05.10, 15:17
              nie wiem czy przesadzasz, bo uwazam, ze znasz swoje dziecko najlepiej i wiesz do
              czego jest zdolne.

              ja mojego 3,5 latka zostawiam, ale brama i furtka sa zamkniete, a klucz
              niedostepny. co chwila wygladam i patrze co robi. zreszta jak jest cieplo to
              siedze na dworze głownie
    • beliska Re: Przesadzam? O opiece. 05.05.10, 13:40
      Moje na razie samo w ogrodzie nie przebywa, bo ma 20mscy,
      ale bywały u nas czterolatki, które same bawiły się.
      Czteroletnie dzieci sąsiadów jak jeszcze nie było pomiędzy naszymi działkami ogrodzenia same przychodziły do 'cioci', bawiły się na obydwóch działkach.
      Nie zamierzam aż tak pilnować młodej na jej własnym podwórku
      i tylko czekam aż podrośnie. Budowa to inna bajka i tu względy
      bezpieczeństwa najważniejsze, bo wystarczy deska z wbitym gwoździem
      i stopa może być na wylot przebita.


    • scarlet_s Re: Przesadzam? O opiece. 05.05.10, 21:21
      Nie przesadzasz.
    • mama_kotula Re: Przesadzam? O opiece. 05.05.10, 21:46
      Moim zdaniem nie przesadzasz.

      Ale ja prostolinijna jestem i wychodzę z założenia, że lepiej mieć dzieci nadmiernie "zaopiekowane" niż martwe (zaginione, zgwałcone, pogryzione przez bezdomne psy, których masa kręci się po osiedlu, niepotrzebne skreślić).

      PS. Patologii też do domu nie wpuszczam. Nie mam misji uzdrawiania świata i pokazywania biednym dzieciom jak to żyją wyższe sfery tongue_outtongue_out
    • mara_jade73 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 01:34
      Mam zamknięte patio z placykiem zabaw ale nie puściłabym tam samego
      mojego pięciolatka. Z tego co zauważyłam inni rodzice też dzieci w
      tym wieku nie puszczają samych.
    • 0wiolcia0 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 09:27
      ja też uważam, że nie przesadzasz, przeraziłaś mnie tym 3-latkiem
      • naopak81 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 11:38
        raz w zyciu mama odprowadzila mnie do szkoly to byl 1 dzien w szkole od tamtej
        pory chodzilem sam ponad 2 km w jedna strone nieraz zostawalem sam z 4 letnia
        siostra. moj 2 letni syn zostaje sam w domu na 5-7 minut w tym czasie wychodze
        zapalic.. nieraz obserwuje go z zewnatrz co w tym czassie robi, okna mam na
        wysokosci glowy..na podworku nieogrodzonym bawi sie sam oczywiscie zerkam na
        niego za otwarta brame nawet jak wyjdzie nic mu si nie powinno stac mieszkamy na
        odludziu..czy jestem zlym rodzicemsmile ???
    • tarantinka Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 11:47
      Nie znam Twojego dziecka, ani tego podwórka itp. Nie mam pojęcia czy
      jesteś nadopiekuńcza czy nie.
      Ale skoro Twój mąż ci tak mówi to na 90% wie co mówi. W takich
      sprawach mężczyzni mają adekwatniejszy odbiór zagrożeń itp.
    • pacynka27 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 12:46

      Zdecydowanie przesadzasz. Mam 7,5 letnie dziecko i w wieku 3 lat bawiło się
      swobodnie w ogrodzie przy domu oraz na osiedlowej uliczce razem z siostrą
      cioteczną i sąsiadką (w dodatku z rodziny patologicznej - O ZGROZO!!!, która to
      sąsiadka wyżerała memu dziecku jedzenie, wypijała picie, niszczyła zabawki i
      przeklinała, przyprowadzała starszych braci ale jakoś nie przyszło mi do głowy
      żeby tę dziewczynką traktować jak zadżumionego śmiecia i separować od niej moje
      dziecko).
      • hanna26 Re: Przesadzam? O opiece. 08.05.10, 10:09
        pacynka27 napisała:


        która to
        > sąsiadka wyżerała memu dziecku jedzenie, wypijała picie, niszczyła
        zabawki i
        > przeklinała, przyprowadzała starszych braci, ale jakoś nie
        przyszło mi do głowy
        > żeby tę dziewczynką traktować jak zadżumionego śmiecia i separować
        od niej moje
        > dziecko).



        Chyba nie zazdroszczę Twojemu dziecku takiego towarzystwa.

        My z mężem przeklinających ludzi unikamy i naszym dzieciom także nie
        fundujmy zabawy z takimi osobami. Ale są mamusie, którym najgorsza
        podwórkowa łacina wcale nie przeszkadza.
        Twoja sprawa.
        • pacynka27 Re: Przesadzam? O opiece. 13.05.10, 20:14
          Zauważ że napisałam "przeklinała". A było to wtedy jak syn miał 3 lata. Teraz ma
          7,5 a tamta dziewczynka 10. I wyobraź sobie od dawna nie przeklina. Przykład
          naszej rodziny, to że przez nas jest akceptowana, przychodzi do nas, wiele jej dał.
          Mnie to bardzo cieszy smile A mój syn się cieszy bo ma fajna koleżankę.
    • eas_y Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 12:49
      NIE PRZESADZASZ. Moja siostra 20 lat temu w wieku ok 3 lat wyszła
      sobie z domu nie zauwazona przez nikogo w gumaczkach założonych
      odwrotnie na nogach, wyszła sobie za brame i gdzies szła...mama
      swięcie przekonana ze mała siedzi i ogląda tv robila obiad...
      zatrzymali sie jacys ludzie samochodem.. całkiem obca babka
      przyprowadziła siorę za ręke z pytaniem CY TO DZIECKO JEST STĄD??
      Mama mało sie nie spaliła ze wstydu...
      Morał? Nigdy za wiele uwagi nad maluchami!
    • klarak Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 13:08
      przesadzają ci, którzy tego nie robią. dlatego tyle w Polsce wypadków z udziałem
      małych dzieci
    • lavinka Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 15:25
      Nie widzę jakiegokolwiek problemu by mąż pilnował dziecka zamiast
      Ciebie. W ten sposób będzie miał możliwość zaobserwowania w praktyce
      jak to wygląda. A Ty oduczysz się stania nad dzieckiem i drżenia za
      każdym razem gdy go minutę nie widzisz. 5 lat to za mało, by
      zostawiać dzieciaka luzem w polu,ale na zamkniętym terenie, gdzie nie
      ma niebezpiecznych urządzeń typu odbezpieczona kosiarka - kontakt
      głosowy co kilka minut wystarczy.
      • upsy.daisy Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 16:09
        uważam, że zostawienie 4 latka bez opieki jest skrajną nieodpowiedzialnością
        nie chodzi o to,żeby non stop ślęczeć nad nim, ale na oku trzeba mieć takiego
        dzieciaka - to maluch, któremu może jakaś głupota wpaść do głowy, on nie ma
        jeszcze, że tak powiem "mądrości życiowej" i doświadczenia, żeby przewidzieć
        swoje każde zachowanie i o nieszczęście łatwo
        • lavinka Re: Przesadzam? O opiece. 07.05.10, 10:54
          Niby tak,ale po drzewach zaczyna się chodzić dopiero w podstawówce.
          Wśród 3-5latków najwięcej wypadków wydarza się paradoksalnie w domu,
          nie w plenerze smile
    • annataylor Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 16:55
      moim zdaniem to przesada, ja pamiętam jak byłam mała (miałam 3-4 lata)
      i sama chodziłam po podwórku przed blokiem, w prawdzie mama widziała
      mnie z okna, ale to nie zmienia faktu, że miałam dużo wolności -
      krzywdy nigdy sobie nie zrobiłam...
      • kasia236 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 21:03
        annataylor
        Latałaś po dworze przed blokiem jak miałaś 3-4 latka ?
        To że nigdy sobie krzywdy nie zrobiłaś,wcale nie znaczy że twoja
        mama robiła dobrze, nie wierzę też że twoja mama bez przerwy cię
        widziała przez okno,jak bym zobaczyła takie małe dziecko samo przed
        blokiem to wezwałabym policję ! to nie normalne,dla mnie to znak że
        albo rodzina patologiczna,albo psychiczna albo dziecko niechciane.
        Piszesz jak to było z tobą, a w jakim wieku masz dziecko ?
        Sądzę że albo bardzo malutkie albo wcale,i mam nadzieję że ty
        będziesz mądrzejsza od swojej mamy.

        Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

        Pozdrawiam
        • gulcia77 Re: Przesadzam? O opiece. 07.05.10, 07:56
          Wiesz co? Ja też biegałam po podwórku jak miałam 3-4 lata i 99%
          dzieciaków z mojego osiedla też. Raczej nie było patologii. Była po
          prostu zwykła normalność. To z dzieci chowanych pod kloszem nabijało
          się całe podwórko. Jestem cała, zdrowa i nienawidzę tego co się w
          ostatnich latach stało z "mamuśkami". Najzwyczajniej na świecie
          zwariowały. Na szczęście moja siostra jest normalna. Jej syn ma 5,5
          roku, wychodzi sam, nigdy nie ucieka z placu zabaw, chodzi nam do
          sklepu po drobne zakupy. Mam jednak porównanie z jego rówieśnikami i
          widzę, że jest o niebo bardziej samodzielny, zrównoważony i nie
          zachowuje się jak pies zerwany ze smyczy, kiedy tylko mama nie
          widzi. a jest bardzo żywym dzieckiem.
    • aguniag1 Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 17:40
      Moim zdaniem przesadzasz i to bardzo.
    • carmelaxxx Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:10
      przesadzasz. Jesli na twoim wlasnym podworku nie ma jakis niebezpiecznych dziur,
      drutow i innych rzeczy ktore zazwyczaj zabezpiecza sie jak dziecko wchodzi do
      ogrodu to nie rozumiem czemu dziecko nie mialoby sie tak samo bawic?
      ja synowi 5 lat pozwalam na drobne zakupy w oddalonym od domu doslownie 15
      metrow sklepiku. Dziecku trzeba malymi krokami pozwalac na smodziene poznawanie
      swiata, wtedy malymi kroczkami uczy sie dbania samo o siebie.
      • anita_zu Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:20
        Ja nie wiem, ale mi sie zdaje, ze jak sie 3 latce powie ze nie wolno
        samemu wychodzic z domu, to takie dziecko raczej "prosby" wyslucha.
        Mi sie zdaje ze moj niemal dwulatek slucha mnie we wszystkim prawie
        i przed zrobieniem jakiejs glupoty patrzy na mnie i czeka na reakcje
        (kiwniecie glowy na tak- robi glupote dalej, na "nie"- przestaje to
        robic)- na "nie" kiwam tylko wtedy jak cos jest dla niego
        niebezpieczne, ale jak chce np sobie wysypac piasek na buty to mu
        pozwalam, niech sie sam uczy na swoich bledach. Ale moze ja bardzo
        spokojne dziecko mam i nie znam sie na rzeczy. Ja w kazdym razie
        swoje dziecko bede wypuszczala na przyblokowy plac zabaw jak bedzie
        mialo 4 latka (no chyba ze cos sie w tej kwestii jego zachowania
        zmieni i nagle zglupieje i bedzie mial ochote skakac z drzewa czy
        wybrac sie na samotna wycieczke na przeciwlegle osiedle).
    • antidotumm Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:16
      Moja coreczka na swoj wlasny ogrodek zaczela wychodzic sama dopiero w wieku lat
      szesciu, przedtem ani Ona do tego nie dazyla, ani ja bym nie byla zachwycona.
      Takie malenstwo nie ma jeszcze wyobrazni.
      • x.armide Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:23
        zgodnie z prawem to nie mozesz rowniez zostawic 15-latka samego w domu. ale rozumiem , ze dla ciebie to tez nie problem. no bo jak to taka dziecinke samam w domu zostawic a samemu wyjechac na weekend z mezem.
      • maledicere Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 18:52
        U nas (brak ruchu kolowego) tez niektorzy wypuszczaja trzy- cztero -letnie
        dzieci na pare godzin samopas, ale sa to rodziny typu "tatko siedzi, mama pije
        piwo".
        Ja nie jestem przesadny, ale sama wypuszczam corke od kiedy skonczyla 6 lat, ale
        i tak wygladam co parenascie minut....
        • batutka Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 19:11
          nie wyobrazam sobie puscic 4-letnie dziecko samo, bez opieki
          czterolatek to jeszcze maluch, bez wyobrazni - zrobi cos glupiego, stanie sie
          jakies nieszczescie, a ja bym potem nie mogla sobie wybaczyc swojej beztroski do
          konca zycia
          ma jeszcze czas na samodzielnosc
          nie obchodzi mnie, co sobie inni o mnie pomysla, ze jestem nadopiekuncza,ze
          matka-kwoka: moim obowiazkiem jest dbac o bezpieczenstwo dziecka, a takowego mu
          nie zapewnie, puszczajac samopos
          • maretina Re: Przesadzam? O opiece. 06.05.10, 21:53
            puścić dziecko same to nie znaczy, że nie masz nad nim dozoru. można pilnować
            dyskretnie, masz wtedy kontrolę nad tym jak dziecko sobie radzi i wiesz o nim
            więcej niż wówczas, kiedy zawsze jesteś dla niego na widoku. ja puszczam 4.5
            latka przed blok na podwórko. teren bezpieczny, z dala od ulicy, z balkonu widzę
            cały plac zabaw. przed wyjściem z domu dziecka ustalam z nim co może a co nie.
            mówię, że będę co jakiś czas na balkonie na niego patrzeć.trudno jest zdecydować
            się na to co ja robię, ale ja jestem matką kwoką i przez to mój syn ciągle był
            na mojej pępowinie. te "samodzielne" wyprawy z mieszkania przed blok wiele w nim
            zmieniły.... np. to, że kiedy był w szpitalu mogłam chodzić na noce do domu, gdy
            tymczasem rodzice 7 latków koczowali na stołkach, bo ich dzieci nie pozwalały im
            odejść nawet do bufetu ka kawę.jestem dumna z mojego syna, że tak dobrze sobie
            radzi i z siebie, że jakoś wbrew swoim zapędom i obawom potrafię zdobyć się na
            coś takiego.
            ps. ja byłam puszczana "samopas" w wieku 4 lat i wszyscy moi rówieśnicy z
            osiedla również, plebsem nie byliśmy. ot, zwykłe dzieciaki z ze zwykłych domów.
            a co do plebsów.... jak łatwo niektórzy z Was dzieci z trudnych rodzin odgradza
            od siebie i swoich dzieci.... to bez sensu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja