thegimel
15.06.10, 21:37
Wczoraj wybrałam się z synem na plac zabaw. Przyszła zaprzyjaźniona mama z
córeczkami i było całkiem fajnie mimo złej pogody. Przyszła też pani z dwójką
dzieci. I z pieskiem. Piesek bez smyczy, bez kagańca, obsikał większość
zabawek i ławek. Zwróciłyśmy pani uwagę, że pies powinien mieć smycz i
kaganiec, a poza tym, że plac zabaw to nie jest miejsce dla psa. Pani coś tam
odburknęła pod nosem i nic. Piesek dalej siusia gdzie popadnie. Zwróciłyśmy
uwagę ponownie, to usłyszałyśmy, że to nie jej pies. W końcu poszła. Dziś
pogoda lepsza, więc dzieci kupa i znów pani z pieskiem, piesek znowu luzem,
obsikane ławki, koniki, zjeżdżalnia. Pani znów twierdzi, że piesek nie jest
jej. Wezwałyśmy straż miejską. Pani w końcu przyznała, że piesek jest z nią.
Okazało się, że pani jest nianią, a piesek należy do dzieci i pani nie umie
przed wyjściem pieska zamknąć. Faktycznie, wielki problem zamknąć psa w domu,
zwłaszcza, że nie jest to duży pies. A w ogóle nie zna nazwiska dzieci,
których pilnuje, adresu też nie zna. Na koniec usłyszałam, że prowadzę dziecko
na smyczy, a ona się nie czepia (syn biega w szeleczkach). Czy naprawdę tak
ciężko wpaść na to, że pies nie powinien przebywać na placu zabaw, a już
absolutnie luzem. Pies był przyjacielski, zgadza się, ale szczekał donośnie i
niektóre dzieci się bały. Poza tym każdy pies, który ugryzł człowieka zrobił
to kiedyś pierwszy raz. Poza tym większość zabawek została obsikana. Mój syn
ma 1,5 roku, bierze często palce do buzi. Nie będę mu przecież przecierała za
każdym razem kiedy coś dotknie, a nie mam ochoty, żeby lizał psie siki.
Przychodzi na plac czasami babcia z wnuczkiem i też z psem. Ale pies uwiązany,
zawsze trzymany na uboczu, nie znaczy terenu, a babcia ma zawsze woreczek na
wypadek gdyby zdarzyło się "nieszczęście". Tego psa też nie powinno tam być,
ale jest tolerowany dzięki postawie właścicielki. Innym razem gdy zwróciłam
uwagę pani, której pies sikał koło piaskownicy, usłyszałam, że przecież "Ona
tylko szcza". Ręce i nogi opadają. Dodam, że mieszkamy w małym mieście, gdzie
jest gdzie psa wyprowadzić, są łąki, jest kilka nieużytków. Czy my naprawdę
jesteśmy czepialskimi mamusiami?