Budzi się z krzykiem "nie, nie"...

11.03.04, 13:44
Od około tygodnia moja 21 miesięczna córeczka budzi się z płaczem i
krzyczy "nie, nie" ( jeszcze z zamkniętymi oczami) i zrywa się gwałtownie.
Nad ranem kiedy się obudzi zabieram ją do naszego łóżka. Dotąd było tak, że
jak się obudziła to zanim wstałyśmy to przytulałyśmy się, bawiłysmy się,
chichotały, łaskotały itp. i dopiero później jak zdecydowanie chciała iśc do
zabawek to wstawałyśmy. Teraz w żaden sposób nie moge jej zatrzymać. Krzyczy
i chce wyjśc z łóżka. Czasem pokazuje paluszkiem w strone swojego pokoju i
mówi "tam!". W dzień budzi się też z płaczem i woła "mama", nie chce dać się
babci wziać na ręce ( ja jestem w pracy). Niewiem czy coś jej może dolegać,
czy to kwestia emocjonalna, czy w tym wieku można jeszcze winić za coś zęby ?
Może któraś z Was przechodziła ze swoim dzieckiem coś takiego?

Pozdrawiamy,
Ania z Dominiką
    • mijuli1 Re: Budzi się z krzykiem "nie, nie"... 11.03.04, 14:05
      Nie wiem... Nie miałam takich doświadczeń. Spróbuj może PODEJRZEć relacje
      dziecko-babcia i dziecko-tata. A może to dlatego, że wychodzisz do pracy,
      zostawiasz dziecko na jakiś czas i ono czuje się z tego powodu zagrożone.
      Zagrożone tym, że możesz wyjść i ono zostaje bez Ciebie... Poobserwuj ją. Ile
      mała miała miesięcy jak wróciłaś do pracy? Może to miało miejsce niedawno?
    • jagasz Re: Budzi się z krzykiem "nie, nie"... 11.03.04, 14:53
      Ania u mnie jest podobnie, córeczka ma 27 m-cy, czasami krzyczy przez sen i się
      nie budzi, ale czasami się budzi jeżeli mnie przy niej nie ma to przychodzi do
      mnie (ja np. szykuję się do wyjścia dopracy, albo jem śniadanie), moja mama
      chce się nią zająć, wtedy mała krzyczy, "nie babciu nie" i leci do mnie, nie da
      się babci ani wziąć na ręce, ani z nią nie chce rozmawiać. po prostu nic tylko
      ja. Nie podejrzewam mojej mamy o znęcanie się nad dzieckiem. Ania podejrzewam,
      że jest to związane z tym ,że pracujemy i wychodzimy z domu. Strasznie nad tym
      ubolewam, ale nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w domu.
      Pozdrawiam
      aga
      • aniade Re: Budzi się z krzykiem "nie, nie"... 11.03.04, 15:19
        Ja też nie sądzę, że chodzi o relacje z babcią z którą córeczka spędza
        większość dnia bo po prostu ją uwielbia. Dawniej jak rano babcia przyszła to
        mnie nawet nie chciała zrobić pa pa jak wychodziłam do pracy. Ale jak
        przychodzę to teraz wygania babcię, myślę że to oznaka radości z mojego powrotu
        do domu. A do pracy wróciłam jak Misia skończyła pół roku.
        A co powiecie na to że oglądanie telewizji i to że dzieci bardzo przeżywają to
        co widzą na ekranie może prowadzić do zaburzeń emocjonalnych ( skracając i
        upraszczając temat )? Bo moja mała zakochała się w Kocie Budziku i jak nie
        ogląda to cały dzień musi lecieć płyta z piosenkami z programu.
    • marzek2 Re: Budzi się z krzykiem "nie, nie"... 11.03.04, 15:24
      Wiecie dziewczyny to ciekawe, bo moja Mika miała jakiś czas temu taki okres
      właśnie płakania przez sen i stanowczego "nie" przez sen, a ja wcale nie chodzę
      do pracy, tylko siedzę w dziećmi w domu i jeśli gdzieś wychodzę, to raczej
      rzadziej niż częściej. Mała miała taki czas parę miesięcy temu (teraz ma 2
      latka) i szczerze mówiąc jakoś samo przeszło. Myślałam, że może jej po prostu
      coś się śni, bo już w końcu ma przeżycia taka mała dziewczynka smile). Poza tym
      Mika jest uparta i z często mówiła "nie" w dzień, więc nie dziwiło mnie, że
      mówiła to nawet przez sen (jeśli śniło się jej np to, czego nie chciała robić w
      dzień smile) Najczęściej po paru "nie" spała spokojnie dalej, czasem faktycznie
      budziła się z krzykiem, stawała w łóżeczku, wtedy szłam, uspokajałam, widać było
      oda razu, że coś ją przestraszyło. Podobno czas 2 lat to okres jakichś zmian w
      osobowości maluszków, a wszystkie dzieci tu wspominane są bliżej lub dalej od
      tego wieku, może dlatego? Skoro nie ma żadnych drastycznych zmian w życiu
      dzieciaczków?
Pełna wersja