Dwujezycznosc!

21.06.10, 23:53
Mam pytanie dla mam albo ojcow dzieci ktorzy mieszkaja za granica.
Czy rozmawiacie z dzieckiem po polsku albo w jezyku kraju w ktorym
mieszkacie. Bo niektorzy z mojej rodzina twierdza ze mowic po polsku
glosno to jest wstyd i ze nie bedzie sie umial porozumiec z
rowiesnikami. Moj syn ma 2 latka nie chodzi jeszcze do przedszkola jest
w domu mowie do niego tak i tak i widze ze zaczyna sie mieszanina
dlatego pytam.
    • loira Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 00:20
      Wstyd po polsku mowic??? Ciekawa ta rodzinka... A co do meritum, jesli zalezy ci
      na tym, zeby dziecko mowilo po polsku to tylko w tym jezyku mow do niego. No i
      baaardzo polecam to forum:
      wielojezycznosc
      w rodzinie
    • alika77 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 00:26
      obecnie już nie mieszkam, ale mieszkałam kilka lat za granicą.
      zawsze mówiłam do dziecka tylko i wyłącznie w swoim języku
      (czyli po polsku), a jej ojciec w swoim (czyli po czesku). nie
      wyobrażam sobie innej sytuacji. wstydem dla mnie byłoby, gdyby moje
      dziecko nie znało mojego ojczystego języka i swoich korzeni.
    • doa1980 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 00:39
      Mowie do malego w domu i w towarzystwie polskim tylko po polsku,w
      towarzystwie anglojezycznym zwracam sie do malego tylko po
      angielsku.U nas narazie przewaza angielski w mowie malego,ja pytam
      jakis wyraz po polsku a on mi odpowiada po angielsku.
      W polowie maja jakos mowie do malego,zeby powiedzial "oko" a on mi
      odpowiada eye (aj)i pokazuje na oko,mowie powiedz "gorace" a on do
      mnie "hot",mowie powiedz "nie ma"-jak juz cos zjadl albo sie
      skonczylo a on rozklada rece i mowi "all
      gone".I wiele innych wyrazow latwiej mu po angilesku,od tygodnia na
      oko powtarza oko,nie ma jest nie ma smile Wiekszosc jeszcze przewaza po
      angilesku,ale widze,ze bedzie dobrze smile
      .
    • myelegans Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 02:30
      Mow do dziecka po polsku, nie przejmuj sie co mowia inni. Mow po polsku w
      domu i miejscach publicznych.
    • donkaczka Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 09:13
      forum juz masz poczytaj sobie

      zawsze po polsku, w niemieckojezycznym towarzystwie tez po polsku

      jesli ty mieszasz jezyki i rozmawiasz z nim nie po polsku, to masz prawie
      pewnosc, ze niedlugo polski porzuci zupelnie
      mnie najbardziej zawsze przerazala wizja, ze moje dzieci moglyby nie znac
      polskiego i nie moglabym z nimi pogadac od serca o zyciu, milostkach, klopotach
      wiec mam cisnienie na super polski, niemiecki wchodzi sam
    • mw144 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 10:18
      W domu, "na mieście" jeśli rozmawiamy między sobą i z polskojęzyczną
      rodziną - po polsku. Jeśli ktoś nas zaczepi na ulicy lub większość
      towarzystwa nie zna polskiego - po angielsku.
    • kiniox Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 12:12
      Z informacji, które znalazłam na temat dzieci dwujęzycznych,
      wyciągnęłam wnioski takie, że najlepiej mówić do dziecka w jednym
      języku i to macierzystym. Po pierwsze, nie powinno się mieszać osób
      i jezyków, bo wielojęczne małe dzieci łączą w głowie język z daną
      osobą, a nie z sytuacją (przynajmniej na początku). Po drugie, nie
      mówić w języku, którego nie zna się perfect, żeby nie zaszczepiać
      błędów lub złego akcentu. Po trzecie, za granicą możesz być jedynym
      źródłem polskiego dla swojego dziecka, więc jeśli nie nauczy się od
      Ciebie, to nie nauczy się wcale. Po czwarte, podobno dziecko
      dwujęzyczne często zaczyna mówić trochę później niż inne dzieci i
      początkowo trochę miesza języki, ale szybko nadrabia zaległości. My
      w domu i poza nim mówimy do syna wyłącznie po polsku. W żłobku, u
      lekarza, na palcu zabaw mówią do niego po francusku. Synowi jeszcze
      wszystko jedno. I tak w tym wieku najwięcej czyta z twarzy i gestów.
      • najma78 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 13:45
        Po drugie, nie
        mówić w języku, którego nie zna się perfect, żeby nie zaszczepiać
        błędów lub złego akcentu.

        Jesli ktos nie urodzil sie lub jako dziecko nie wyjechal za granice nigdy nie
        bedzie znal jezyka perfekt a akcent pozostanie na zawsze, zreszta i ''nativy''
        nie mowia bezblednie to nie powod aby nie rozmawiac z dziecmi w dwoch jezykach.
        Zreszta dzieci szkolne potrafia poprawic przekrecone slowa doroslych hahaha
        To prawda, ze dziecko na poczatku kojarzy jezyk z osoba, na przykladzie wlasnych
        dzieci moge powiedziec, ze mowienie w dwoch jezykach o ile sie je zna w miare
        dobrze nie jest niczym niekorzystnym, szczegolnie dzieciom, ktore do 3-go roku
        zycia nie maja kontaktow z jezykiem kraju, w ktorym zyja wyjdzie to na dobre.
        Oczywiscie dzieci w szokole w koncu zalapauja jezyk ale nie przychodzi to bez
        trudu, czesto stresu dla dzieci i wymaga czasu - dluzszego lub krotszego ale
        zawsze. Co do akcentu - jesli w domu, towarzystwie, na ulicy czyli wszedzie poza
        szkola rozmawia sie tylko w jednym jezyku to nawet u osob urodzonych w danym
        kraju akcent pozostanie przykladem sa chocby spolecznosci azjatyckie w UK.
        Moje dzieci urodzone za graniaca od ok. 10m-ca zaczely przedszkola, pozniej
        szkola (starsze)opiekunki itp. w sumie 60-70% proc to jezyk angielski, a w domu
        rozmawiamy po polsku (ucze tez dzieci pisac i czytac) a juz w towarzystwie, w
        ktorym wiekszosc nie zna polskiego po angielsku, podobnie na placach zabaw, w
        sklepach itp. wychodze z punktu, ze sama nie czuje sie komfortowo gdy otaczaja
        mnie ludzie mowiacy w jezyku, ktorego nie rozumiem. Osiedlismy na stale za
        granica i nie oszukuje sie, dla moich dzieci polski nie jest juz pierwszym
        jezykiem i nie bedzie, sama znam angielski calkiem niezle, choc wciaz sie ucze i
        pewnie juz bede zawsze, ale nie chce tez sytuacji, ze nie bede mogla zrozumiec
        swojej corki rozmawiajacej z kolegami dlatego rozmawiam z nia po angielsku, z
        synem musze bo on dopiero zaczyna mowic po polsku (za miesiac skonczy 3 lata).
        • kiniox Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 22:17
          Mnie jednak bardziej przekonują argumenty przeciwko takiemu rozwiazaniu, ale nie
          wątpię, że u Ciebie może się sprawdzać.
          Fajny artykuł o wielojęzyczności (nic szczególnie naukowego):
          www.pinezka.pl/byl-sobie-czlowiek-arch/2624-wielojezycznosc-fakty-i-mity
          • najma78 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 23:40
            kiniokx ja jak najbardziej uwazam, ze dzieci nalezy uczyc jezyka
            dodatkowego, ktory zna sie dobrze a juz na pewno jezyka,ojczystego
            jesli mieszka sie w innym kraju lub w zwiazkach mieszanych,
            osobiscie stosuje metode naturalna czyli rozmawiam z dziecmi, czytam
            im polskie ksiazki (oboje jestesmy Polakami)itd. Efekty sa dobre.
            Staram sie jednak nie przesadzac w zadna strone.
            Co do przydatnosci jezykow obcych w zyciu nie ma chyba watpliwosci.
            Chcialam jednak zwrocic uwage na kilka spraw poruszonych w tym
            artykule. W UK czy w USA z nauka jezykow obcycych nie jest tak zle
            jak autor pisze ( w PL tez nie jest lepiej)sytuacja rozni sie jednak
            gdyz angielski jest jezykiem w zasadzie miedzynarodowym wiec i
            nacisku na inne az takiego nie ma, choc dzieci sa kierunkowane i dla
            zdolnych lub tych co chca mozliwosci nauki tychze jest mnostwo.
            Ubawil mnie tez akapit o zatrudnianiu chinskich opiekunek w USA -
            tiiia zamozni rodzice maja swoje fanaberie ale nie ludzmy sie
            opiekunki Chinki czy Meksykanki sa poprostu o wiele tansze. Kiedys i
            Polki bylu zatrudniane w krajach zachodnich jako nianie i bynajmniej
            nie z powodu parcia rodzicow na nauke polskiego.
            Caly artykul okresle jako taki sobie.
            • kiniox Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 10:13
              Artykuł mnie przekonuje w kwestiach językowych, a nie organizacyjno-
              społecznych (jeśli mogę się tak wyrazić). Chociaż akurat wśród moich
              znajomych wybór niani jest bardzo często podyktowany również jej
              językiem ojczystym, właśnie po to, żeby dziecko od małego obcowało z
              jakimś językiem, który rodzicom wydaje sie potrzebny. Nie wiem, jak
              jest w USA pod tym względem, bo mieszkam w Belgii, ale jak widzisz,
              to sie naprawdę zdarza i nie trzeba mieć w tym celu "fanaberii".
              Osobiście uważam to za wybór lepszy, niż np. posyłanie przedszkolaka
              na zajęcia językowe do szkoły. Mam koleżankę, która takie małe
              dzieci (trzyletnie) uczy angielskiego. Opowiadała mi, że kiedyś
              przed świętami połowa maluchów nie przyszła na zajęcia. Ojciec
              jednego z pozostałych ucieszył się wtedy, że "dzięki temu przerobią
              więcej materiału". No, litości...
              Ale, jak powiedziałam, ja jestem zwolennikiem przytoczonej zasady
              OPOL, a Ty przecież nie musisz. Jeśli sprawdza się u Was inne
              rozwiązanie, to super. Na przykładzie znajomych widzę jednak, że z
              czasem dzieci wychowywane za granicą, jeśli rozmawiają z rodzicem w
              kilku językach, to zaczynają wypierać polski, w sposób naturalny
              skłaniając się do tego języka, którym posługują się w szkole i na
              podwórku. A skłonić nastolatka do posługiwania się polskim w takich
              warunkach bywa czasem bardzo trudno. Wolę więc nie utrudniać sobie
              dodatkowo zadania. Mieszkamy w Belgii, więc innych języków nauczy
              się tak czy siak, w szkole, na podwórku, na ulicy etc. Pozdrawiam.
              • najma78 Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 13:08
                Kiniox - w moim odczuciu ten artykul to pseudonaukowy wywod, a przyklady w nim
                podane na poziomie gimnazjum. Duzo slow malo tresci. Masz prawo miec inne zdanie.
                Tak jak wczesniej napisalam nalezy znalezc zloty srodek, w kazdym przypadku
                bedzie to wygladalo nieco inaczej.
                Co do Belgii - mieszkalam tam 15 m-cy, pracujac jako opiekunka dziecieca i
                jednoczesnie uczac sie jezyka, bylo to dawno temu, nadarzyla sie okazja nauki
                jezyka wiec skorzystalam. Bylam jedna z wielu mlodych ludzi z Polski pracujacych
                w zamoznych rodzinach i zapewniam cie, ze nie zatrudniano nas ze wzgledu na
                nauke j. polskiego, dzieci mowily po francusku, w szkole uczyly sie takze
                flamandzkiego i angielskiego a dla tego, ze bylysmy poprostu tansze. Zapewniano
                nam wikt i opierunek oraz zajecia jezykowe w szkole oraz wyplate, ktora byla nie
                wspolmierna do zarobkow miejscowych nian a nam i tak sie oplacalo.
                Dla niektorych rodzicow zatrudnianie nian obcojezycznych do dzieci ze wzgledu na
                nauke jezyka chocby to byl dialekt plemienia z centralnej Afryki moze nie byc
                fanaberia, dla wielu to bedzie fanaberia a inni pomimo, ze dobrze sytuowani to
                jednak na swietnych stanowiskach pracujacy w korporacjach po 12h i majacy kredyt
                na dom chca miec poprostu tanio.
                • kiniox Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 13:57
                  Ten artykuł w założeniu nie miał być naukowy i wyraźnie to
                  napisałam, więc nazywanie go "pseudonaukowym", żeby go dodatkowo
                  zdyskredytować jest niepotrzebne. Jednak, mimo że nienaukowy,
                  bardziej mnie przekonuje do OPOL niż Twoje argumenty. Uważam Twoje
                  podejście za słuszne w środowiskach jednojęzycznych, ale w
                  wielojęzycznych jest to IMO podejście ryzykowne. Po co uczysz
                  dzieckpo języka, którego ono nauczy się od kolegów i w szkole, tylko
                  LEPIEJ? Chyba że to Ty chcesz się od dziecka uczyć języka (jeśli
                  wnioskować z tego, że wspomniałaś o rozumieniu, o czym córka
                  rozmawia z koleżankami).
                  Co do Belgii, to żyją tu (na szczęście) nie tylko Belgowie. Niektóre
                  polskie rodziny, które znam, zatrudniają opiekunkę również ze
                  względu na język i nie chodzi o dialekty afrykańskie (po co ta
                  przesada?), tylko o najzwyklejszy angielski, francuski, niemiecki
                  czy niderlandzki. Niektóre rodziny. To nie znaczy wszystkie. Są
                  oczywiście ludzie, którzy zawsze postawią na rozwiązanie tańsze.
                  Byłam lata świetlne temu nianią we Włoszech i widziałam małe dzieci
                  pod pieką nianiek z Maroka, czy Pakistanu. Nianie nie były w stanie
                  powiedzieć jednego słowa po włosku, nie rozumiały kultury, siedziały
                  w swoich nikabach, czy innych chustach (na szczęście nie w burkach)
                  na plaży i nie były w stanie nawet pobiegać z dzieckiem. Zawsze mnie
                  zastanawiało, czy matki sie nie boją, że nie będą nawet umiały
                  wezwać pogotowia w przypadku nieszczęścia. Ale im własnie chodziło
                  głównie o cenę robota do karmienia i obserwowania dziecka, więc
                  oczywiście wiem, że bywa tak, jak piszesz. Powinnaś też rozróżnić
                  pomiędzy językiem polskim w Belgii, a językiem hiszpańskim w USA.
                  Polskiego na świecie uczą się niemal wyłącznie szaleni pasjonaci
                  (lub ludzie z fanaberiami,pewnie ci sami, którzy uczą się dialektów
                  afrykańskich wink ). Raczej niewielu rodziców zatrudniłoby Polkę ze
                  względu na język, to dla mnie tak oczywiste, jak dla Ciebie zbędność
                  dialektu afrykańskiego. Natomiast hiszpański, zwłaszcza w USA, jest
                  wyjątkowo praktyczny, więc nie sądzę, aby tylko ludzie z fanaberiami
                  chcieli zatrudnić nianię ze względu na język. A niska cena takiej
                  niani, to dla rodziców niewątpliwie dodatkowy bonus. Albo odwrotnie,
                  cena najważniejsza, a język to bonus. Tak czy siak, język niani bywa
                  nieobojętny. Ale to już potężny OT.
                  • najma78 Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 14:48
                    kiniox napisała:

                    Po co uczysz
                    > dzieckpo języka, którego ono nauczy się od kolegów i w szkole, tylko
                    > LEPIEJ?

                    Nie ucze dziecka jezyka tylko z nim rozmawiam, wychodzi to zupelnie naturalnie
                    podobnie jak z polskim.

                    Chyba że to Ty chcesz się od dziecka uczyć języka (jeśli
                    > wnioskować z tego, że wspomniałaś o rozumieniu, o czym córka
                    > rozmawia z koleżankami).

                    Ja znam jezyk w stospniu calkiem niezlym, pracuje m.in.w szkole jako asystent
                    nauczyciela, wiec nie w tym rzecz ze ja sie chce uczyc od dziecka, ale w tym ze
                    znam sporo polskich rodzin, a czesto mieszanych w ktorych kazde z rodzicow zna
                    dobrze tylko wlasny jezyk i czesto nie rozumieja wlasnych dzieci, ktore
                    rozmawiaja z rowiesnikami lub innymi osobami w innym jezyku. Chodzi mi o to, ze
                    najczesciej nieznajomosc j. polskiego w zasadzie dzieciom nie grozi, a mialam do
                    czynienia juz z przypadkami, ze po kilku latach w szkole jezyk tubylcow jest
                    nadal opanowany na bardzo niskim poziomie, przyczyna to spore ograniczenie
                    dostepu do tego jezyka. Moje spostrzezenia odnosza sie glownie do UK, gdyz tu
                    Polakow jest najwiecej, czesto w pracy i po towarzysza im rodacy a w domu polska
                    TV, ostatecznie dzieci z jezykiem angielskim maja do czynienia 38 tyg. w roku po
                    6h dziennie, wcale nie tak duzo.


                    > Co do Belgii, to żyją tu (na szczęście) nie tylko Belgowie. Niektóre
                    > polskie rodziny, które znam, zatrudniają opiekunkę również ze
                    > względu na język i nie chodzi o dialekty afrykańskie (po co ta
                    > przesada?), tylko o najzwyklejszy angielski, francuski, niemiecki
                    > czy niderlandzki.

                    Niektore zatrudnia jesli jest duze prawdopodobienstwo przydatnosci czwartego
                    jezyka wynikajace z roznych okolicznosci np. perspektywa przeprowadzki do
                    Niemiec lub zwykla fanaberia wynikajaca z przesadzonych ambicji, bo tak nazwe
                    nauke dodatkowego jezyka w tym wypadku czwartego przedszkolaka, a wlasciwie
                    dziecka do 3-4 roku zycia. W Belgii i tak dziecko nauczy sie w szkole
                    francuskiego, flamandzkiego i angielskiego a w domu dodatkowo polskiego.
                    • kiniox Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 15:02
                      najma78 napisała:
                      > znam sporo polskich rodzin, a czesto mieszanych w ktorych kazde z
                      rodzicow zna
                      > dobrze tylko wlasny jezyk i czesto nie rozumieja wlasnych dzieci,
                      ktore
                      > rozmawiaja z rowiesnikami lub innymi osobami w innym jezyku.

                      Rozumiem, w czym tkwi problem. W UK są jednak inne realia, bo jest
                      tam bardzo duża społeczność polska. W Belgii język polski nie jest
                      taki wszechobecny, chociaż oczywiście - bez przesady, dla chcącego
                      jest wiele możliwości.

                      najma78 napisała:
                      > Niektore zatrudnia jesli jest duze prawdopodobienstwo przydatnosci
                      czwartego
                      > jezyka wynikajace z roznych okolicznosci np. perspektywa
                      przeprowadzki do
                      > Niemiec lub zwykla fanaberia wynikajaca z przesadzonych ambicji

                      Niektórzy rodzice, których dzieci nie chodzą do miejscowego
                      przedszkola, boją się, że dzieci będą miały problemy w szkole, stąd
                      te opiekunki. Jednocześnie nie chcą przekazać dziecku złego akcentu,
                      czy innych błędów i dlatego wolą native speakera.

                      Myślę, że inne problemy językowe pojawiają się na różnych etapach
                      życia dziecka i trzeba sobie jakoś radzić w zależności od sytuacji.
                      My postanowiliśmy rozmawiać z synem wyłącznie po polsku i tego
                      wyboru się trzymamy, a jaki będzie rezultat, to zobaczymy.
                      Pozdrawiam.
                      • najma78 Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 19:07
                        Kiniox zgadzam sie, bo nie ma jednej ani dwoch idealnych metod,
                        wszystko zalezy od okolicznosci w jakich znalazla sie dana rodzina.
        • camel_3d Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 08:18
          najma78 napisała:

          > Po drugie, nie
          > mówić w języku, którego nie zna się perfect, żeby nie zaszczepiać
          > błędów lub złego akcentu.
          >
          > Jesli ktos nie urodzil sie lub jako dziecko nie wyjechal za granice nigdy nie
          > bedzie znal jezyka perfekt a akcent pozostanie na zawsze, zreszta i ''nativy''
          > nie mowia bezblednie to nie powod aby nie rozmawiac z dziecmi w dwoch jezykach.

          kilka miesiecy temu w ambasadzie mama polka powiedziala do synka. "Das ist
          DEINE neue Passport"... wiesz jak to sie tlumaczy? To jest twoja nowa paszport.

          Prosze, nie wmawiaj mi, ze nativy tak powiedza.
          • najma78 Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 12:48
            Camel widocznie ta kobieta nie zna jezyka nawet w stopniu podstawowym, ja
            pisalam o dobrej znajomosci jezyka - wtedy mozna rozmawiac z kazdym. Czy Polacy
            nie robia bledow jezykowych mowiac w swoim ojczystym jezyku? Mam znajomych tu w
            UK Polakow pochodzacych ze wsi lub malych miast, poludniowo-centralna PL i
            poludnie, wlos sie naglowie jezy (od razu zaznaczam ze z innych rejonow rodacy
            tez robia bledy) gdy sie tego slucha, czasem az trudno zrozumiec o co chodzi,
            dodam, ze osoby z matura lub po studiach.
    • green_hill Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 12:22
      Syn ma 13 miesiecy i jeszcze nie mowi. Oboje z mezem jestesmy Polakami, w domu mowimy tylko po polsku, przeciez w obcym jezyku sztucznie by to brzmialo. Zalezy mi bardzo, aby syn dobrze mowil po polsku. Za kilka miesiecy mlody pojdzie do zlobka, potem do przedszkola, niemiecki wejdzie mu do glowy sam i to od razu bez akcentu. Twoja rodzina nie ma racji, dzieci w tym wieku sa bardzo chlonne i bez wysilku przyswajaja sobie drugi, trzeci jezyk, jesli maja stale z nim kontakt. A argument o wstydzie jest co najmniej dziwny, oglednie mowiac. I pachnie kompleksami.
    • agy25 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 13:41
      Juz ktos wyzej polecil forum o wielojezycznosci - prawdziwa kopalnia
      wiedzy! Przekazanie dziecku wiekszej ilosci jezykow to prawdziwy
      skarb i bonus na przyszlosc. Spotkalam sie z wieloma osobami, ktore
      nie przekazaly dzieciom swojego jezyka z wielu wzgledow i po latach
      tego zaluja (nie mowietylko o Polakach) a ich dzieci nadrabiaja jako
      dorosli w pocie czola czac sie jezyka zeby poznac swoja rodzine i
      korzenie. Sama mam corke 2-latke a wokol niej 4 jezyki. Ja mowie z
      nia po polsku, tata po portugalsku, w domu jest angielski (choc nie
      zwracamy sie do niej bezposrednio po angielsku, oglada duzo dvds w
      tym jezyku i ma spory zasob slownictwa). Na dodatek 2 razy w tygodniu
      chodzi do zlobka, gdzie ma francuski. Mala mowi duzo, powoli buduje
      proste zdania (nawet stara sie odmieniac wyrazy po polskuwink, nie
      miesza jezykow, za to czesto nazywa przedmioty w kilku jezykach. Po
      francusku mowi njmniej, rozumie co panie do niej mowia, powie
      'bonjour' czy 'merci'. Ale na nauke francuskiego jeszcze ma czaswink
      Jedno jest pewne - warto sie wysilic i dziecko wychowac dwujezycznie,
      mimo, ze nie jest to latwe.
    • dag_dag Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 13:54
      Moja 6-latka jest dwujęzyczna. W domu mówimy zawsze i tylko po polsku, umie
      pisać i czytać w języku polskim, poprawnie się nim posługuje. Po angielsku
      rozmawiamy z nią jedynie gdy towarzystwo tego wymaga, przy znajomych, itd. Na co
      dzień w szkole i wśród jej przyjaciół córka posługuje się tylko angielskim.
      Na Twoim miejscu zrezygnowałabym z mówienia do synka w dwóch językach. Nauczyć
      potrzebnych zwrotów, słówek - jasne, ale bez mieszania.
      • sabrina_30 Re: Dwujezycznosc! 22.06.10, 22:25
        u mnie jest troszke odwtotnie bo mieszkamy w Polsce ale maz jest obcokrajowcem.
        On do dzieci a teraz z synem mówi w swoim języku a ja w swoim. Jeu jest poprostu
        wygodniej i chciałby, żeby rozumieli sie chociaż z dziadkami. Jak syn zaczał
        mówić wiecej i najpierw mówił po Polsku dopiero później zaczeła sie
        mieszaninawink)). Teraz w wieku 4 lat i 3 miesięcy nie ma problemu z porozumieniem
        sie z tata w jego jezyku i już nie miesza słów. Corka własnie wchodzi w etap
        mówieniasmile)). A czemmu wstyd???
        • nika1310 Re: Dwujezycznosc! 23.06.10, 09:46
          u mnie jest taka sama sytuacja jak u sabriny. ale moje dzieci niestety mówią
          tylko po polsku - ale bardzo wczesnie zaczęły mowic poprawnie i dużo- pomiędzy
          1,5 roku a 2 latkami już mowily plynnie. Drugi język kiepsko, sporo rozumieją,
          ale nic nie mowią, ale tata się nie zraża- mowi do nich tylko w swoim języku,
          choć ze mna rozmawia po polsku, więc wiedzą że rozumie. Mamy nadzieję że w koncu
          zalapią. To żaden wstyd mówić w swoim języku, co to za pomysł.
    • camel_3d OPOL 23.06.10, 08:14
      slyszalas?

      OPOL--one parent, one language.
      dla mnei tragiczne jest jak sylasze matke polke, lub ojca polaka, mowiacego do
      dziecka po niemiecku..lamana niemszczyzna. to jest wstyd.
      mowie do malego wylacznie po polsku nawet jezeli jestesmy w towarzystwie inny,
      nie mowiacych po polsku ludzi.
      wstyd jest pojeciem wzdglednym. Jezeli nie masz sobie nic do zarzucenia, nie
      masz si eczego wstydzic.
      • maultier1 Re: OPOL 23.06.10, 15:01
        My do dzieci mowimy tylko po polsku.
        Starszak chodzi w Szkocji do przedszkola. Po roku rozumie co sie do
        niego mowi po angielsku. Coraz wiecej slowe, wyrazen tez zna. Jak
        narazie w zdaniach lubi mieszac ze soba dwa jezyki. W raporcie na
        temat postepow dziecka co mi jego wychowawczyni przedstawila bylo ze
        dziecko rozumie, powtarza slowa po angielsku, jak cos potrzebuje to
        potrafi przyjsc i sie porozumiec, uzywa prostych zwrotow
        angielskich. Kobita powiedziala ze jak dla niej to ok jak na
        polskojezyczne dziecko. A i jeszcze przestwila mi program
        indywidualnych zajec z moim synkiem tzn spedzanie czasu z wychowawca
        przy stoliku i przy korzystaniu z obrazkow nauka nowych slow.

        Znowu corka (niecale 2 latka) juz zaczyna lapac slowka od starszka i
        z bajek. Po wakacjach zaczyna przedszkoe wiec zobaczymy jak to
        bedzie.
        • ewikowa Re: OPOL 23.06.10, 20:22
          Z pierwszej reki.
          Ja sie urodzilam w anglojezycznym kraju. Rodzice (Polacy) do nas
          mowili tylko i wylacznie po Polsku w domu - pomimo tego, ze obydwoje
          pracowali w szkolach anglojezycznych i mama uczy angielskiego. Miedzy
          soba z bracmi mowimy do siebie raczej po angielsku bo jest szybciej i
          latwiej natomiast wszyscy mowimy plynnie po polsku. Mialam 14 lat jak
          bylam w polsce po raz pierwszy a potem dopiero 10 lat pozniej.
          Mieszkam w polsce od kilku lat i wiele osob nie wie, ze jestem
          urodzona zagranica - bo tego nie slychac w akcencie.
          Ja do mojej coreczki od urodzenia mowie tylko i wylacznie po
          angielsku a tata mowi tylko po polsku. My z mezem mowimy miedzy soba
          po polsku. Coreczka mowi narazie lepiej po angielsku niz po polsku
          ale to sie wszystko wyrowna jak pojdzie do przedszkola i do szkoly.
          Powiem wam, ze dopiero teraz doceniam ile wysilku wlozyli rodzice w
          to zebysmy byli dwujezyczni i bardzo to doceniamsmile
          Ani ja ani maz nie udajemy ze nie umiemy/rozumiemy drugiego jezyka bo
          to jest nienaturalne natomiast jak maz wyda polecenie po polsku to ja
          powtarzam po angielsku, i na odwrot, wiec staramy sie jej 'podawac'
          dwa jezyki jak tylko jest mozliwe. Jak narazie bardzo skuteczniesmile

          zycze powodzenia i umiejetnosci ignorowania spoleczenstwasmile beda
          kiedys zazdroscic dwujezycznego dziecka. A na dodatek, dziecko bedzie
          moglo sie dogadac z obydwoma stronami rodzinysmile
Pełna wersja