asiula1987
10.07.10, 22:23
chrzciny kojarza mi sie z malymi berbeciami w becikach przesypiajacych cala
msze (choc roznie bywa) ale nie bardzo moge sobie wyobrazic chrzest wiekszego
dziecka juz chodzacego np
a wlasnie jestem w takiej sytuacji, synek byl ochrzczony juz w szpitalu ze
wzgledu na bardzo zly stan zdrowia czekajaca go podroz do inengo miasta i tam
operacje, wiec niewiele sie zastanawiajac ochrzcilismy malego ale to tylko sam
sakrament byl i kiedy ksiadz nam w szpitalu tlumaczyl reguly to jakos wszystko
mi ulatywalo bo wiadomo zamartwialam sie o synka a dopiero niedawno jakos tak
sobie z mezem przypomnielismy ze trzeba jeszcze "zrobic" dopelnienie tego
chrztu...
czyli uroczystosc w kosciele ale bez wypowiadania przez ksiedza slow sakramentu
i tu jest problem bo synek ma 1,5 roku chodzi wszedzie go pelno ogolenie
przechodzi jakis bunt wszystko musi byc tak jak jemu sie podoba jak nie to
wrzask jak sie mu cos nie pozwoli to wzrask kladzenie sie na podlodze itd
i teraz sie tak zastanawiam jak to wyglada w praktyce z takim juz chodzacych
dzieckiem...czy mozna wziasc wozek zeby przynajmniej chwile posiedzial? czy
mozna mu cos dawac do picia czy drobnego do jedzenia zeby sie chwile zajal? a
jesli juz nie wytrzyma czy moze sobie lazic (lub z kims z doroslych bo
przewaznie mnie za reke ciagnie za soba) po kosciele???