13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje przez

13.07.10, 21:19
niego. Dziewczyny z przykrością muszę stwierdzic, że mój syn wpędził
mnie w straszną nerwice. On wje non stop od urodzenia. Był badany na
różne typy chorób od niemowlęcia, latam z nim po lekarzach, a oni
nie znajdują przyczyny. Ten dzieciak to typowy przykład wrażliwca.
Ja naprawdę wytrzymałam już dużo, ani razu nikomu nie żaliłam się na
nigo bo myślałam że mu przejdzie a tu nic. On łazi za mną wszędzie
do kibla, do kuchni non stop beczy, pobawi się może z godzinę w
ciągu dna (nie odstępując mnie na krok). Czy mogę podac mu coś na
uspokojenie??? Nie mówię że chcę go szprycowac, ale coś
nieszkodliwego coby choc na chwilę go wyciszyło. Tylko nie dawajcie
mi rad żebym sama coś wzięła bo biorębig_grin jestem już strzępkiem
nerwów. Poradzce coś dobre kobitkisad
    • rybalon1 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:26
      miałam to samo z synem , do tego budzenie się 6 x w nocy - kupiłam w aptece
      Melisal ( bez recepty) i podawałam 2 x dziennie rano i na wieczór po 1 łyżeczce
      - muszę przyznać , że pomogło. To jest na bazie melisy, krzywdy mu tym nie
      zrobisz ale trzeba podawac systematycznie jakiś 2 tyg potem zobaczysz czy jest
      różnica jak będzie lepiej zrób przerwę i za 2 tyg znów podawaj. Tak z wyczuciem
      żeby nie podawać non-stop. Mój syn jakoś po tym Melisalu się uspokoił , lepiej
      spał jak się unormowało już to przestałam podawać. Tak doradziła mi pediatra.
      • makurokurosek Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:33
        "To jest na bazie melisy, krzywdy mu tym nie
        > zrobisz "

        Skoro jest tak bezpieczne to po co przerwa i to już po dwóch tygodniach od
        rozpoczęcia stosowania
        • mama2008.1 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 18.07.10, 21:15
          bo to zioło nieszkodliwe ale mozna sie uzależnic a szczególnie tak
          małe dziecko.
      • rysia-mama Re: rybalon1 dzięki 13.07.10, 21:47
        rybalon1 napisała:

        > miałam to samo z synem

        lejesz miód na moje serce bo już sama przy nim wymiękam
        popytam jeszcze w aptece i chyba zakupieuncertain
    • makurokurosek Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:32
      Trudno oczekiwać od dziecka w tym wieku samodzielnej zabawy. To jest całkowicie
      normalne, że cały czas chce być blisko ciebie, a na każde twoje zniknięcie (
      choćby tylko do toalety) reaguje płaczem .

      "Czy mogę podac mu coś na
      > uspokojenie??? Nie mówię że chcę go szprycowac, ale coś
      > nieszkodliwego coby choc na chwilę go wyciszyło'

      Proponuję kilkudniowy wyjazd bez dziecka. Z twojego postu wręcz zieje niechęć do
      dziecka i opieki nad nim. Zostaw malca z ojcem lub babcią i wyjedz na kilka dni
      sama, a po powrocie ustal z mężem rozkład dnia tak abyś przynajmniej jedną
      godzinę dziennie miała tylko dla siebie.
      Twoje dziecko naprawdę zachowuje się całkowicie normalnie i nie ma sensu ładować
      w niego środki uspokajające,nie ma środków które nie wpływały by na organizm
      dziecka.
      • rysia-mama Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:42
        No właśnie problem polega na tym że normanie to się nie zachowuje,
        bo każde normalne zachowanie dziecka w tym wieku to chyba nie ciągły
        płacz to moje 3dziecko i odróżniam normalne zachowanie od
        ndpobudliwego. Wyjazd nie wchodzi w gre bo nikt nie chce podjąc się
        opieki nad moim dzieckiem nawet jego ojciec ucieka w pracę by tylko
        miec chwilę spokoju zresztą nie dziwie się mu najchętniej zrobiłabym
        to samo.
        • joshima Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:54
          rysia-mama napisała:

          > No właśnie problem polega na tym że normanie to się nie zachowuje,
          > bo każde normalne zachowanie dziecka w tym wieku to chyba nie ciągły
          > płacz

          W tym wieku to akurat tak tongue_out O lękach separacyjnych zapewne wiesz?
          • rysia-mama Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:59
            joshima napisała:


            >
            > W tym wieku to akurat tak tongue_out O lękach separacyjnych zapewne wiesz?

            wiem, wiemwink
        • makurokurosek Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 22:05
          > No właśnie problem polega na tym że normanie to się nie zachowuje,
          > bo każde normalne zachowanie dziecka w tym wieku to chyba nie ciągły
          > płacz to moje 3dziecko i odróżniam normalne zachowanie od
          > ndpobudliwego

          Każde dziecko jest inne,inaczej reaguje, jedno w tym wieku jest bardziej
          samodzielne drugie mniej ale każdy trzynastomiesięczniak potrzebuje stałej
          adoracji matki.
          Podejrzewam, że wszystkie problemy i nerwy zrzucasz na najmłodsze bo w obecnej
          chwili to ono jest najbardziej absorbujące. spójrz na to obiektywnie, na twój
          stan wpływ ma nie tylko malec ale rownież starsze dzieci i relacje z mężem.
          Prawdopodobnie gdyby to było twoje jedyne dziecko wcale jego zachowanie nie
          odbierałabyś jako nadpobudliwego, po prostu byłabyś mniej zmęczona dniem
          codziennym, mniej rzeczy byłoby na twojej głowie,miałabyś więcej energii.
          Według mnie jeżeli juz teraz zaczniesz winić malca za twoje zdenerwowanie i już
          teraz zaczniesz faszerować go środkami uspokajającymi to już na zawsze
          pozostanie mu łata tego gorszego i nadpobudliewego.

          "Wyjazd nie wchodzi w gre bo nikt nie chce podjąc się
          > opieki nad moim dzieckiem nawet jego ojciec ucieka w pracę by tylko
          > miec chwilę spokoju zresztą nie dziwie się mu najchętniej zrobiłabym
          > to samo. '

          .Zrzucasz na malca odpowiedzialność za swoje zmęczenie i zdenerwowanie zamiast
          szukać winnego w mężu, który zamiast pomagać woli zwinąć nogi za pas.
          Ot po prostu zagoń męża do opieki nad dzieckiem,i nie ma ze nie chce czy nie
          może do jasnej anielki to tez jego dziecko.

          Zrób to samo co mąż znajdz sobie odskocznie, bo zrucanie winny za szczeniackie i
          nieodpowiedzialne zachowanie ojca na malca tylko krzywdzi malca.

          • 0wiolcia0 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 19:28
            makurokurosek Brawo, pięknie wszystko ujęłaś
        • mama2008.1 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 18.07.10, 21:32
          absolutnie nie zostawiaj go nagle samego bo to jeszcze może
          pogorszyc sprawe, ja mam " normalne"( w sensie nie płaczace) dziecko
          ale gdy chce go zostawic najpierw go do tego przygotowuje. To jest
          typowy wrażliwiec jest ci napewno cieżko, ale nie pozwalaj rodzinie
          uciekac od niego dla spokoju. Oni powinni go poznac nie tylko wtedy
          gdy płacze, ale gdy sie bawi. Faktycznie wyjdz na chwile z domu ale
          dosłownie po pieczywo do sklepu pod domem, zobaczysz jaka bedzie
          jego reakcja. Zawsze wczesniej głosno i wyraznie mów ze wychodzisz
          nawet jak płacze, on cie słucha. Jezeli jakos to " przezyje" bez
          wiekszej histerii na drugi dzien znowu wyjdz na 5 minut, a gdy sie
          uda zwiekszaj czas co 5 minut. Jeżeli histeryzuje odpuść. w tym
          wieku dzieci tez bardzo silnie przezywaja leki, nie takie senne czy
          boja sie duchów itd. Boja sie że mama pojdzie do łazienki i juz jej
          nie bedzie, wejdzie do pokoju i zniknie, to oznaki pierwszej
          wyobrazni, dlatego maluchy tak kurczowo trzymaja sie nogi matki, moj
          tez tak miał . Tylko twój problem jest taki że on płacze i trzyma
          sie ciebie od urodzenia. A moze czesciej okazuj mu miłosc, przytulaj
          go czesto, adoruj go. wiem ze to trudne przy trójce dzieciaczków,
          ale spróbuj to napewno ma podłoże emocjonalne z którym on sobie nie
          radzi i pokazuje ci najlepiej jak umie czyli płacze.
      • ola11mar Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:46
        U nas było podobnie, a w gorsze dni jest tak nadal. Tyle, że przerodziło się to
        w marudzenie i jęczenie. Z wiekiem jest coraz lepiej. U nas okazało się, że
        częściowa przyczyna płaczu i marudzeniu były owsiki. Młodą prawdopodobnie
        męczyły w brzuszku i przez to była rozdrażniona. Po prze leczeniu purantelum
        znacznie się poprawiło. Ale niestety każde dziecko jest inne i może Twój synek
        ma taki charakter i nic na to nie poradzisz. Trzeba cierpliwie czekać, aż
        wyrośnie. A jeśli chodzi o samodzielną zabawę, to moja córka potrafi się tak
        bawić max 10 minut do póki nie zorientuje się, że poszłam do kuchnismile
        • rysia-mama Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 21:58
          ola11mar napisała:

          >
          > częściowa przyczyna płaczu i marudzeniu były owsiki. Młodą
          prawdopodobnie
          > męczyły w brzuszku i przez to była rozdrażniona.

          u nas pasożyty sprawdzone i wykluczoneuncertain
          • my_valenciana Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 23:10
            Z moim synem jest podobnie - z tym, że on nie płacze - jojczy
            poprostu a jak mu coś zabronię to wtedy ryczy, czyli wiele razy
            dziennie, najczęściej krótko. Taki typ człowieka. Jak jestem sama, z
            dzieckiem w domu, to jest przy mnie ZAWSZE - czy gotuję czy
            sprzątam, czy sikam. Nie mogę go zostawić choć po to, by zejść po
            schodach i otworzyć komuś drzwi - bo wyje. Wyje, kiedy jestem w
            kuchni non stop - od zawsze. Nawet, kiedy nie wyje to i tak wszędzie
            za mną łazi. Nawet ukochaną bajkę przerywa i biegnie za mną, jak
            wyjdę z salonu.
            Taki człowiek - jeśli jest zdrowy, to pogodzić się pozostaje. Pewnie
            wyrośnie.
    • nadzieja78 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 13.07.10, 23:37
      Mój 13,5 m też widzi mamę przede wszystkim. Z tym, że ja pracuję i nie ma mnie
      tylko dla siebie. Synek jest absorbujący sam nie lubi się bawić. Może sie zając
      swoją ulubioną zabawą czyli otwieraniem i zamykaniem szuflad czy drzwi pod
      warunkiem, że ma mnie na oku. Jeśli zniknę z pola widzenia jest pedzenie za
      mamą. Raczej nie wypuszcza sie sam w spacer po mieszkaniu tylko musi mieć kogoś
      na oku. Lustro też mu się bardzo podoba bo tam widzi małego chłopczyka.
      Zawsze był taki, wszystko było ok pod warunkiem, że ktoś jest obok. Jeśli nie to
      jest jęczenie bo inaczej to trudno nazwać. Więc dla mnei to chyba normalne, że
      dziecko tak sie zachowuje nie inaczej. Powoli mu przejdzie, a przynajmniej mam
      taką nadziejęsmile
    • hermetyczka dr bach 13.07.10, 23:56
      drbach.pl/
      przeczytaj sobie o kroplach bacha, mozna je kupic w wielu aptekach, sa dosc
      popularne w innych krajach np anglii.
      na poczatek proponuje rescue remedy- o dziala nawet na moją histeryczną suke...
      a co dopiero na moje dzieci i mniebig_grin
      potem proponuje sie wczytać, przeanalizować dziecko i mozna osiągnąć fajne
      rezultaty. acha, najczesciej efekty po ok 3 tygodniach, choc moj pies i syn maja
      od razu...
      doraznie moze być melisa, albo homeopatyczne tabletki sedative pc, fajnie
      rozpuszczaja sie w wodzie.
      i to rescue remedy zaaplikuj sobie tezsmile tak naprawde gleboko wierze, ze to
      jakie jest dziecko zalezy przede wszystkim od nas. moze jakas terapia dla ciebie?
      ja cie rozumiem, bo to sikanie z dzieckiem na reku doprowadzalo mnie do
      glebokiej depresji. ale to miiiijaaabig_grin zatesknisz jeszcze za dzieciakiemsmile
    • listopadowka2008bis Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 00:14
      Z opisu widze swoje dziecko. Nie wiem czy moj model nie byl/ jest gorszy smile
      Teraz ma 19 msc i jest troche lepiej, ale doszly bunty, wycie, zeby cos wymusic
      i takie tam. Masz przecietne wyjace dziecko. Trudno, zdarza sie wink Ja tez znam
      szczesliwcow, co maja anielskie dzieci i cholernie im zazdroszcze smile
      Dla mnie recepta bylo zapisanie sie na zajecia (taniec) raz w tygodniu, gdzie z
      Mlodym zostaja moi rodzice, a ja smigam. Bardzo mnie to odstresowuje i daje
      powera do dalszej walki smile Zdecydowanie Tobie polecam smile Musisz tak jak radze
      dziewczyny czesc obowiazkow przekazac mezowi, czy mu sie to podoba czy tez nie.
      Ja bym dziecka jednak nie faszerowala, bo pewnie jak zaczniesz, to juz tak
      bedzie do podstawowki wink)))))
      Uszy do gory smile Jak pokazuje ten watek, nasz, mam 'wyjcow etatowych' jest wiecej smile
      • lupa_87 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 08:30
        Ja bym poszła do pediatry, żeby dobrał coś delikatnego na
        uspokojenie dla dziecka. Jeśli problem jest faktycznie baaardzo duży
        to bym również zasięgnęła porady psychologa dziecięcego - może są
        jakieś metody łagodnego przyzwyczajania dziecka do separacji z mamą.
        Ojca bym przymusiła do opieki i koniec, w tym czasie Ty wychodzisz z
        domu i się relaksujesz tak jak lubisz.
        Teraz to już masz błędne koło, bo dzieco się denerwuje, ty się
        denerwujesz, dziecko się denerwuje że ty się denerwujesz....
        • makurokurosek Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 08:48
          Jeśli problem jest faktycznie baaardzo duży
          > to bym również zasięgnęła porady psychologa dziecięcego - może są
          > jakieś metody łagodnego przyzwyczajania dziecka do separacji z mamą.

          Proszę cię to jest trzynastomiesięczne dziecko, a nie trzylatek.
          Najlepiej od razu iść po zaświadczenie o ADHD i faszerować go psychotropami, bo
          jak roczne dziecko śmie zawracać matce głowę zamiast samodzielnie zająć sie
          zabawą czy zaspokajaniem swoich potrzeb.

          Lupa chyba pomyliły ci się etapy rozwoju.
    • izazdo pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 09:16
      Co to znaczy "typowy przykład wrażliwca"? Tresowałaś dziecko wg metod
      nieboszczki Hogg? Z moich obserwacji wynika, że na silne lęki separacyjne skarżą
      się matki stosujące się do jej metod. Melisę można podać dziecku incydentalnie,
      kiedy nie może np. z wrażenia zasnąć po dalekiej podróży. Ale poić regularnie?
      Zresztą w pewnym momencie i tak się na nią uodporni (rozwinie się tolerancja,
      poczytaj o mechanizmach lekomanii) i będziesz musiała podawać mu coraz większe
      dawki aż mu rozwalisz wątrobę (każdy ksenobiotyk, w tym leki, choćby ziołowe,
      jest metabolizowany w wątrobie). Gratuluję pomysłu. Jako biochemik powątpiewam,
      aby terapia pyłkami kwiatowymi była skuteczniejsza niż placebo, ale trzeba
      przyznać, że placebo bywa całkiem skuteczne.

      Jeśli możesz to najpierw odpocznij (wyjedź gdzieś bez dziecka choć na kilka
      dni), a potem zacznij dziecku dawać bliskość bez ograniczeń. Spijcie razem, w
      dzien nos go w mei tai na plecach (o ile nie pracujesz, jesli pracujesz to nie
      wiem co ci poradzic). Poswiec mu maksimum czasu i uwagi. Bo wyglada na to, ze ma
      niezaspokojona potrzebe, ktorej nie wyleczysz lekami. Dziecko dalej bedzie mialo
      deficyt, ale otępione lekami nie będzie go wyrażać i problem powróci po
      odstawieniu.

      To normalne, że noworodki i małe niemowlęta płaczą. W przeciwieństwie do tego,
      co pisze TH, nie skladaja się wyłącznie z układu pokarmowego i potrzebują
      bliskości bardziej niż jedzenia (dowiodły tego eksperymenty na małpach, które
      preferowały atrapę matki włochatą i niedającą mleka niż drucianą karmiącą).
      Trzeba kupić chustę, nosić, spać z dzieckiem i reagować na każdy płacz. Przez
      pół roku jest ciężko, ale potem dzieci stają się bardzo samodzielne i są
      pogodne. Natomiast dzieci traktowane metodami TH mogą również być pogodne (jeśli
      ich potrzeba bliskości nie jest zbyt silna), ale jeśli jest silna, to stają się
      wiszącymi na nodze, wiecznie płaczącymi i niesamodzielnymi roczniakami. W
      przeciwienstwie od dzieci wychustowanych, ktore wyprzytulane przez pol roku w
      okolicach 9 miesiaca maja mamy dość i wędrują odważnie w świat na czworaka. Taki
      paradoks.

      • hermetyczka Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 09:35
        UUUWIELBIIIAAAM te wywody pseudopsychologiczne.
        mysle, ze matka trojga dzieci może bez treningu tracy hogg powidziec, ze jej
        dziecko jest nadwrazliwe.
        moj syn byl, choc o niej wtedy nie slyszlam, nosilam, tulilam, karmilam etc- i
        nerwice mialam, depresje tez. na szczescie nie musialam sie poswiecac i moglam
        szczesliwie wrocic do pracy, bo kredyt, bo chlebek..wink
        u nas pomohglo zastwosowanie metod a la tracy, choc powtzram, nic o niej nie
        slyszalam. dziecko sie wyraznie uspokoilo po ustawieniu dnia po nauczeniu
        zasypiania. wyraznie, powtarzam. wielka korzysc dla dziecka z tego byla.
        nie kazdy jest gotowy do do rzucenia WSZYSTKIEGO (zwroc uwage, ze autorka 3
        dzieci, ty, jak mniemam jednobig_grin) żeby byc tylko z tym jednym wrazliwcem, tym
        bardziej ze wczesniej czy pozniej trzeba mu jakos pomoc, nie kazde dziecko z
        tego "wyrasta", a temu dziecku jest zle z samym soba. moj syn wymagal pomocy,
        nie wyrosl, wymagalo to radykalnych kroków pod okiem juz psychologa. tak wiec
        wyluzuj, nie pisz tych slodziarstw, rodem z katolickiego magazynu dla mamusiek.
        a esencje bacha na pewno nie zaszkodza big_grin jak napisalam, zarowno moje dzieci,
        jak i pies wrazliwe na to "placebo">
        • izazdo Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 12:09
          > matka trojga dzieci może bez treningu tracy hogg powidziec, ze jej
          > dziecko jest nadwrazliwe

          Matka nie napisała, że dziecko jest nadwrażliwe, tylko że jest przykładem
          wrażliwca, a to słowa żywcem z TH. Może przypadek. Ale TH tak ma: albo dziecko
          daje sie ustawic, a jak sie nie daje, to jest poprzeczniakiem, ktory jest
          niezadowolony z reinkarnacji (!)

          > u nas pomohglo zastwosowanie metod a la tracy, choc powtzram, nic o > niej nie
          > slyszalam

          A autorce, jak widac, jednak nie pomoglo.


          > nie kazdy jest gotowy do do rzucenia WSZYSTKIEGO (zwroc uwage, ze autorka 3
          > dzieci, ty,
          jak mniemam jednobig_grin) żeby byc tylko z tym jednym wrazliwcem, ty


          Coż, noworodka nie obchodzi, ile dzieci jeszcze ma matka, on ma potrzeby i
          trzeba je zaspokoic. Jesli ma sie 3 dzieci to tym bardziej sprawdza sie noszenie
          w chuscie, bo dziecko dostaje bliskosc, a matka w tym czasie moze sie bawic ze
          starszym albo robic obiad. I tym bardziej w takiej sytuacji trzeba inwestowac w
          bliskosc, bo wtedy po 6-9 miesiacach dziecko bedzie mialo dosc noszenia i bedzie
          sie samo bawic na podlodze, a nie wisiec na nodze i ryczec.


          >moj syn wymagal pomocy,
          > nie wyrosl, wymagalo to radykalnych kroków pod okiem juz psychologa.

          Psycholog pewnie stwierdzi, ze lek separacyjny to normalny etap rozwoju i trzeba
          przeczekac. Doswiadczenia mam chustujacych wskazuja jednak, ze dzieci noszone w
          chuscie albo w ogole go nie maja, albo przebiega o wiele łagodniej.

          > a esencje bacha na pewno nie zaszkodza big_grin jak napisalam, zarowno moje dzieci,
          > jak i pies wrazliwe na to "placebo">

          Nie zaszkodzą właśnie dlatego, że to placebo. Placebo nie znaczy "nieskuteczne".
          • colalight77 Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 16:22
            izazdo napisała:


            > Coż, noworodka nie obchodzi, ile dzieci jeszcze ma matka, on ma potrzeby i
            > trzeba je zaspokoic. Jesli ma sie 3 dzieci to tym bardziej sprawdza sie noszeni
            > e
            > w chuscie, bo dziecko dostaje bliskosc, a matka w tym czasie moze sie bawic ze
            > starszym albo robic obiad. I tym bardziej w takiej sytuacji trzeba inwestowac w
            > bliskosc, bo wtedy po 6-9 miesiacach dziecko bedzie mialo dosc noszenia i bedzi
            > e
            > sie samo bawic na podlodze, a nie wisiec na nodze i ryczec.

            pytanie podstawowe: ile masz dzieci?
            ja mam dwoje z mała roznica wieku i to co piszesz, taki wyidealizowany obraz
            mamusi z dziecmi (z jednym w chuście, z drugim się bawi na podłodze, mając to
            pierwsze w chuście i jednocześnie robi obiad...) jest zupełnie od czapy
            jedno, a dwoje dzieci to w ogóle inna bajka i takie rady nijak się mają do
            rzeczywistości
        • monnap Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 20:28
          No tak, nie ma to jak wredne rady nie rady matek z jednym dzieckiem.
          A skad wy wiecie ze to normalne ze jej dziecko wyje caly dzien??Jak
          dla mnnie nie jest to normalne. Moj syn mial uregulowany dzien,
          nigdy ze mna nie spal, a chodze do pracy na czesc etatu i mam dwoje
          niemowlat i bardzo pogodne dzieci. Ja autorce moge tylko wspolczuc i
          jakies farmazony o tym ze to normalne w tym wieku mozna sobie
          wsadzic w d.pe. Mam nadzieje ze uda Ci sie znalec jakis sposob aby
          wyciszyc swojego synka, a glupimi uwagami sie nie przejmuj, pelno tu
          jakis niewyzytych i sfrustrowanych matek, ktore sobie tutaj dokazuja
      • colalight77 izazdo - a co z matką? 14.07.10, 10:53
        jak czytam takie wywody, jak Twoje, to mam wrażenie, że kobieta została
        stworzona tylko po to, żeby być w ciąży, potem urodzić dziecko i poświęcić się
        mu w 100% zapominając o sobie, o swoich potrzebach, o swoich słabościach, o
        swoich marzeniach, planach itp.
        dziecko jest ważne, ba..najważniejsze, ale kobieta, matka ma zadbać również i o
        siebie, o swoją kondycję i psychiczną i fizyczną
        a czytając siebie dochodzę do wniosku, że matka ma nosić dziecko na rękach przez
        cały dzień, spełniać każdą jego zachciankę, nosić w chuście, na wieczór położyć
        się z nim do łóżka i spać razem
        a ja się pytam gdzie jest czas dla niej? gdzie miejsce na odpoczynek, na własne
        przyjemności
        a wieczorem nie ma prawa położyć się z mężem do łóżka i tak zwyczajnie pogadać,
        poprzytulać się, poczytać książkę, gazety, pooglądać telewizję
        a może ma być tylko na wyłączność dziecka?
        dziecko zapłacze, chce na ręce, a matka szybciutko, choćby zmęczona była
        niezmiernie, ma je przytulać i nosić cały dzień?
        nie chodzi o zaniedbywanie dziecka, ale o to, żeby w tym całym jego wychowaniu
        nie zapomnieć o sobie, bo zmęczona, a co za tym idzie znerwicowana matka nie
        jest dobrą matką
        mam wrażenie, że w Polsce pokutuje nadal obraz MATKI-POLKI, która najpierw jest
        inkubatorem, potem mleczarnia, a potem służącą (i dla męża i dla dzieci) - a jak
        przypadkiem pomyśli o sobie, to jest be
        a nie daj Boże karmi mlekiem modyfikowanym i nauczy dziecko samodzielnego
        zasypiania, to w ogóle jest do bani
        nie mówiąc już o tym, że wieczorem dziecko zasypia, a ona idzie do męża do łóżka
        i razem odpoczywają - przecież dziecko POWINNO spać z nimi, najlepiej do 18 roku
        życia, wtedy będzie się czuło bezpieczniej
        a że matka wyczerpana, nie ma czasu dla siebie - A KOGO TO INTERESUJE
        przecież MATKĄ jest
        • makurokurosek Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 11:26
          Przepraszam cie, a gdzie jest ojciec dziecka? czy jego rola kończy sie tylko na
          przekazaniu plemników. Jego zasranym obowiązkiem jest pomoc matce tak aby ta
          mogla odpocząć, zrelaksować się, a dziecko miało zaspokojone potrzeby bliskości.
        • bacha1979 Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 11:34
          Naskoczyłyście na izazdo, ale przecież ona wyraźnie zasugerowała autorce, że
          należy odpocząć.
          • colalight77 Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 11:56
            bacha1979 napisała:

            > Naskoczyłyście na izazdo, ale przecież ona wyraźnie zasugerowała autorce, że
            > należy odpocząć.

            nie chodzi o jednorazowy odpoczynek, bo ten na nic się przyda
            chodzi o to, żeby codziennie i matka i dziecko byli zadowoleni
            co z tego, że matka raz na rok pojedzie sobie gdzieś na parę godzin?
            ktos też wspomniał o ojcu - oczywiście, ale często jest tak, że to ojcowie
            siedzą całe dnie w pracy, a matka zapieprza od rana do wieczora
            tak więc jak już pisałam: nie chodzi o chłodne traktowanie dziecka, o to, żeby
            je nie przytulać, ale o to, że jeśli matka chce sobie odpocząć, zjeść, poczytać,
            to powinna to robić, wytłumaczyć dziecku, że też ma prawo do odpoczynku
            nie można wychowywać dzieciaka w takim przekonaniu,że zapłacze, a matka rzuca
            wszystko i bierze je na ręce, bo ono akurat ma ochotę się z nią pobawić
            fajnie - zabawa z dzieckiem super sprawa, ale jeśli matka np. je albo coś
            ważnego robi (też dla siebie), to dziecko musi chwilę poczekać
            mam koleżankę, która nie może zjeść porządnie, nie może poleżeć w wannie, bo
            dziecko płacze i ona rzuca wszystko i leci spełniać jego zachcianki
            parę dni temu nie dokończyła zupy, bo dziecko akurat miało ochotę na puzzle
            ktoś powie; świetna matka
            ale...gdzie w tym wszystkim jest ona i jej potrzeby
            dziecko nauczone, że matka nie ma prawa do tego, żeby odpocząć, jest tylko i
            wyłącznie matką i tyle
            • lacitadelle Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:30
              > to powinna to robić, wytłumaczyć dziecku, że też ma prawo do odpoczynku

              Rocznemu dziecku wytłumaczyć, że matka ma prawo do odpoczynku?

              albo Ty jesteś z kosmosu, albo ja...

              Jest taki okres w życiu dziecka, że potrzebuje ono bardzo dużo uwagi, niektóre
              praktycznie non stop (pod warunkiem, że nie śpią). Przy okazji ten okres
              charakteryzuje się tym, że nie potrafi zrozumieć tego, że matka potrzebuje
              odpoczynku. Taki był mój syn, nigdy przenigdy nie leżał sobie grzecznie sam i
              nie gaworzył, nawet w gondoli nie mogłam go wozić. Na szczęście dziecko ma dwoje
              rodziców, a okres ten trwa krótko, na szczęście trzymając dziecko w chuście
              można zajmować się innymi sprawami, wreszcie - dziecko, którego potrzeby od
              początku są zaspokajane, wyrasta z tego etapu dużo szybciej.

              Ja rozumiem, że można być zmęczonym, że trudno wszystko pogodzić, oczywiście
              popieram w dwustu procentach radę znalezienia jakiegoś czasu dla siebie (ja np.
              szybko poszłam do pracy, dzięki czemu mogłam trochę odpocząć i zarobić na
              opiekunkę i nie pozwoliłam mojemu mężowi na uciekanie w pracę, choć miał takie
              silne zapędy). Rozumiem, że opieka nad dzieckiem jest megauciążliwa, dla
              niektórych (np. dla mnie) nieprzyjemna (zaczęłam się cieszyć z przebywania z
              własnym dzieckiem, jak skończyło rok). Ale nie ma się co czarować, że dziecko
              roczne to wszystko zrozumie. Moim zdaniem lepiej się z tym pogodzić, że to taki
              etap, że się stosunkowo szybko skończy i że zrozumienie i zaspokojenie potrzeb
              dziecka zaprocentuje. I czas dla siebie organizować kosztem np. sprzątania,
              gotowania, męża czy innej rodziny (o ile istnieje), czegokolwiek byle nie dziecka.
            • makurokurosek Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:45
              ale o to, że jeśli matka chce sobie odpocząć, zjeść, poczytać
              > ,
              > to powinna to robić, wytłumaczyć dziecku, że też ma prawo do odpoczynku

              W jaki sposób chcesz rocznemu dziecku wytłumaczyć, że mama chce poczytać i ma
              się samo zając sobą.
              Może opisz jak według ciebie to powinno wyglądać, bo ja sobie nie wyobrażam
              wytłumaczenia roczniakowi, że mam teraz czas dla siebie i maa się cicho zając
              zabawą .

              "> parę dni temu nie dokończyła zupy, bo dziecko akurat miało ochotę na puzzle
              > ktoś powie; świetna matka'

              Mylisz pojęcia, czym innym jest zdroworozsądkowe uczenie dziecka że mama tez
              musi zjeść, ubrać się czyli wykonać czynność która zabiera kilka do kilkunastu
              minut , a czym innym jest wymaganie od roczniaka aby na godzinę zajął się sobą
              bo mama ma ochotę poczytać.

              '> ktos też wspomniał o ojcu - oczywiście, ale często jest tak, że to ojcowie
              > siedzą całe dnie w pracy, "

              Jeżeli nie ma możliwości wymóc na meżu pomocy ( ale w tym przypadku mąż szuka
              ucieczki ) to warto pomyśleć o opiekunce lub w przypadku starszych dzieci
              zwiększyć im zakres obowiązków
              • izazdo Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 13:00
                > Jeżeli nie ma możliwości wymóc na meżu pomocy ( ale w tym przypadku mąż szuka
                > ucieczki)

                Nie wiadomo, czy maz szuka ucieczki, moze duzo wiecej zarabia i duzo wiecej
                pracuje, rozne sa modele podzialu obowiazkow w zwiazkach.

                Mozna jeszcze sprobowac wszystko robic z dzieckiem i wlaczac je do zabawy, np.
                jesc sniadanie i dac dziecku lyzeczke, zeby mame "karmilo" (moj syna sam na to
                wpadl, przylecial z lyzeczka, gdy jadłam). Dzieci w tym wieku zaczynają lubić
                naśladować dorosłych. Daj dziecku cokolwiek, pokaz, jak tego uzywac i niech robi
                to, co ty.
                • makurokurosek Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 13:29
                  Owszem ucieka w pracę, o czym sama autorka napisała

                  'Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz
                  Autor: rysia-mama 13.07.10, 21:42

                  .... Wyjazd nie wchodzi w gre bo nikt nie chce podjąc się
                  opieki nad moim dzieckiem nawet jego ojciec ucieka w pracę by tylko
                  miec chwilę spokoju zresztą nie dziwie się mu najchętniej zrobiłabym
                  to samo. "

                  • izazdo Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 13:34
                    A klubik malucha albo coś w tym stylu? Chociaż z doskoku, zeby trochę odpocząć
                    od dziecka? Najpierw autorka musi odpoczać, bo jest w takim stanie, że spędzanie
                    czasu z dzieckiem nie polepszy sytuacji.
                    • makurokurosek Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 13:42
                      Najpierw autorka musi odpoczać, bo jest w takim stanie, że spędzani
                      > e
                      > czasu z dzieckiem nie polepszy sytuacji.
                      >

                      Ale o tym to każda wypowiadająca sie tu osoba mówi, a do tego aby znaleźć trochę
                      czasu dla siebie należy w końcu zacząć wymagać pomocy od męża
                    • rysia-mama Re: powrót do pracy 14.07.10, 15:30
                      izazdo napisała:

                      > A klubik malucha albo coś w tym stylu?


                      Niestety odpada, maluch zadrze się na śmiercsad Już próbowałamuncertain
                      Sytuacja jest trochę beznadziejna, dziecko nie toleruje nikogo prucz
                      mnie. Przy mnie jęczy i wyje przy ojcu, babci i obcych to już jest
                      mega wrzask, no chyba że ja jestem obok to wtedy nie.
                      Bawi się jedynie na dworzu ze starszym rodzeństwem na placu zabaw
                      ale to trwa jeieś 20-30min. Za 2tyg wracam do pracy narazie na
                      jakieś 1/3etatu, to dla mnie zbawienie bo będzie to odskocznia od
                      tego wyjca, jednak bardzo się martie że biedaczek spazmów dostanie
                      podczas mojej nieobecności i co wtedysad
                  • rysia-mama Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 15:37
                    makurokurosek napisała:

                    > Owszem ucieka w pracę, o czym sama autorka napisała
                    >

                    Zgadza się tak napisałam, poprostu trudno wytrzymac te ciągłe
                    marudzenie, jednak w weekendy tatuś jest w domu i mimo jego
                    szczerych chęci dziecko nie chcę by zajmował się nim ojciec ani
                    babcia, no chyba że ja jestem obok wtedy jest wszystko ok.
                    na minute odstąpic mnie nie chcę,
                    • makurokurosek Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 16:42
                      Miałam identyczną sytuację z moją córką, która zgodnie z opinią wszystkich
                      znajomych matek była super spokojnym dzieckiem, stąd moja opinia, że jest to
                      zupełnie normalny etap rozwoju dziecka.
                      W naszym przypadku mała zaczęła odseparowywać się ode mnie gdy miała około 2
                      lat. w wieku 1,5 roku poszła do żłobka,oczywiście przy rozstaniu był płacz ale
                      przy wychodzeniu nie mogła zdecydowac się na wyjście.
                      Teraz ma 5 lat i od co najmniej roku jestem 100% córusią tatusia.
            • izazdo Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:46

              > mam koleżankę, która nie może zjeść porządnie, nie może poleżeć w wannie, bo
              > dziecko płacze i ona rzuca wszystko i leci spełniać jego zachcianki
              > parę dni temu nie dokończyła zupy, bo dziecko akurat miało ochotę na puzzle
              > ktoś powie; świetna matka
              > ale...gdzie w tym wszystkim jest ona i jej potrzeby
              > dziecko nauczone, że matka nie ma prawa do tego, żeby odpocząć, jest tylko i
              > wyłącznie matką i tyle


              W modelu rodzicielstwa towarzyszącego na płacz reaguje się natychmiast tylko
              pierwsze 6 miesięcy. Wtedy dziecko uczy sie, ze mama jest i zaspokaja jego
              potrzeby, ze w razie jakiejkolwiek katastrofy przybiegnie na pomoc. Akumulatorki
              poczucia bezpieczeństwa i bliskości zostają naładowane. To wymaga poświecen, ale
              to inwestycja, ktora szybko zaczyna sie zwracac. Maluch 7-8 miesieczny juz nie
              chce siedziec w chuscie, woli bawic sie na podlodze. Maluch roczny na podlodze
              potrafi sie bawic samodzielnie nawet cały dzień, z przerwami na karmienie i
              drzemke. Wiem, co pisze, mam taki model w domu (pracuję w domu przy komputerze,
              a on się przy mnie bawi i nie przeszkadza). A na poczatku byl horror: nie dawal
              sie odlozyc ani na moment, domagał sie nieustannego noszenia i spal tylko przy
              piersi. Nie wiem, co to lęk separacyjny - jak wyjdę na chwilę i mały nie
              zauważy, to chodzi po mieszkaniu na czworakach i pyta (pyta, nie placze!)
              "mama?". Ma 12,5 miesiąca, więc jest w tym samym wieku co dziecko autorki. Nigdy
              nie płakał, gdy wychodziłam z domu, machał papa i przesyłał buziaki. I z
              doświadczenia chustujących mam wynika, że z innymi dziecmi jest tak samo.
              Oczywiscie, moze sie zdarzyc, ze dziecko chowane wg TH tez bedzie tak reagowalo,
              bo jego potrzeba bliskosci bedzie minimalna. Ale w druga strone - zeby maluch
              wychustowany bez ograniczen w pierwszym polroczu wisial potem na nodze i ryczal
              - nie slyszalam.

              W definicje macierzynstwa jest wpisane poswiecenie. Mozna je tylko odrobic na
              roznych etapach. Albo nosisz przez 6-9 miesiecy i pozniej masz spokoj, albo
              uczysz samodzielnego spania od noworodka i pozniej masz wiszenie na nodze i ryk
              z byle powodu, albo całkowitą deprecjację potrzeb i problemy wychowawcze z
              uczniem czy nastolatkiem.
              Chyba, że trafi się model niepotrzebujący bliskości, ale to akurat byłoby dla
              mnie sygnałem niepokojącym. Takie dziecko będzie idealnie działać wg schematów
              TH, ale może się okazać, że bedzie miec problemy w życiu późniejszym.

              Po tych 6-9 miesiącach trzeba oczywiście zacząć tłumaczyć i stawiać granice. Nie
              do pomyślenia jest dla mnie np. że matka przerywa posiłek, bo 2-latek chce iść
              na rower. Nie słyszałam jednak o takich przypadkach, żeby dzieci wychustowane
              zamieniały się w terrorystów żądających natychmiastowej reakcji powyżej 9
              miesiąca życia. Nie jest to w każdym razie wpisane w ten model wychowawczy.
              • colalight77 Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 16:00
                izazdo napisała:

                > Ale w druga strone - zeby maluch
                > wychustowany bez ograniczen w pierwszym polroczu wisial potem na nodze i rycza
                > l
                > - nie slyszalam.

                no własnie kolezanka to taki model mamy, która zawsze jest przy dziecku, nosiła
                w chuście, malec cyca ssał bardzo długo
                po prostu mama-idealna
                tylko, ze teraz dziecko nauczone, ze mama nie ma prawa do odpoczynku, za nic ma
                to, że mama chce zjeść - ma byc z nim i koniec kropka
                a mama nie skończywszy zupy, leci, że tak powiem z wywieszonym językiem przez
                cały dom, bo dziecko chce się bawić puzzlami
              • dynema Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 18:51
                Wszystko by bylo pieknie ladnie jakby sie ta teoria zawsze
                sprawdzala - ale sie nie sprawdza.
                Jedyna osoba, ktora znam, ktora ma takie dzieci(!) jest mama kolegi
                mojego syna, mieszkajaca prawie po sasiedzku - tak wiec wiem jak
                zyja, spedzamy czasem razem cale dnie na piknikach, wyjsciach,
                zawodach dzieci itp. wiem jak zyja.

                Jest to kobieta, ktora osiagnela bardzo wiele zawodowo i po 35 roku
                zycia postanowila calkowicie zrezygnowac z pracy i skupic sie na
                rodzinie. Urodzila 3 dzieci co 3 lata, karmione piersia co najmniej
                2 lata, mama dostepna 24/7, noszone wszedzie razem, ciagle przy
                matce, w domu gosposia, ogrodnik - czas poswiecany tylko dzieciom a
                nie garom, brak stresow finansowych czy w zwiazku.

                A dzieci takie jak opisane w tym watku, placzace, jeczace,
                obrazajace sie, ryczace pod dzwiami toalety, dostajace spazmow w
                sklepie kiedy matka nie chce czegos kupic,...I po 6 miesiacach
                zycia im nie przeszlo - cala trojka wymusza rzeczy maniulujac
                placzem, 5 latek sika pod siebie placzac jak matka nie trzyma go na
                rekach. W innych sytuacjach zachowuja sie normalnie - ida do szkoly,
                przedszkola, bawia sie itp. po prostu zostaly nauczone ze matka jest
                na kazde jekniecie, kazde zawolanie i o ile przy znajomych/ ojcu
                zachowuja sie jak dzieci w ich wieku, to przy matce zadaja noszenia
                na rekach i od 5 last nie byla w toalecie z mniej niz 2 swoich
                wychustowanych dzieci.
                • lacitadelle Re: izazdo - a co z matką? 15.07.10, 11:47
                  Zawsze trzeba starać się szukać tzw. złotego środka, być dla dzieci, kiedy tego
                  potrzebują, ale myśleć też o sobie i reszcie świata.

                  Przegięcia w żadną stronę nie są dobre, naturalne rodzicielstwo też może być źle
                  pojęte.
        • izazdo Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:15
          > jak czytam takie wywody, jak Twoje, to mam wrażenie, że kobieta została
          > stworzona tylko po to, żeby być w ciąży, potem urodzić dziecko i poświęcić się
          > mu w 100% zapominając o sobie, o swoich potrzebach, o swoich słabościach, o
          > swoich marzeniach, planach itp.


          Nie tylko, ale nie da sie ukryc, ze pierwszy rok zycia (a szczegolnie pierwsze
          polrocze) wymaga gigantycznych poswiecen. Nie ma macierzystwa bez poswiecenia.
          Tak sie sklada, ze małe niemowlę równouprawnienie ma w nosie, ono łaknie matki.
          Ojciec może nakarmić, przewinąć, wykąpać i pojsc na spacer (i powinien, zeby
          matka odpoczela), ale da dziecku tego, czego potrzebuje najbardziej na tym
          etapie zycia - bliskosci matki.

          >czytając siebie dochodzę do wniosku, że matka ma nosić dziecko na >rękach prze
          > z
          > cały dzień,

          nie na rekach, tylko w chuscie, niekoniczenie caly dzein, ale tyle, ile dziecko
          tego potrzebuje. Albo zainwestuje czas w pierwszym polroczu i pozniej bedzie
          miala spokoj, albo bedzie nosić wiecznie wyjącego, 12-kg roczniaka

          >spełniać każdą jego zachciankę,

          nie odrózniasz zachcianki od potrzeby
          • colalight77 Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:27
            izazdo napisała:

            > nie odrózniasz zachcianki od potrzeby
            >
            zachcianki też, uwierz mi
            raz dziecko ma potrzebę, raz ma zachciankę
            nie widzę też konieczności spania z dzieckiem a jednym łóżku
            dziecko ma matkę cały dzień, ja na przykład mam dwoje dzieci i cały dzień się
            bawimy, przytulamy (bawią się też razem) i na wieczór jestem tak zmęczona, że
            nie wyobrażam sobie sytuacji, że dziecko mi wchodzi do łóżka, a ja z nim śpię do
            rana
            wieczorem, jak dzieci śpią można robić tyle fajnych rzeczy i po prostu
            zrelaksować się, odpocząć - to czas tylko dla mnie i męża
            ktoś powie: dziecko potrzebuje spać z matką - a ja powiem: a matka potrzebuje
            odpoczynku choćby wieczorem
            wiadomo, że jest tak jak pisałaś: trzeba się dziecku poświęcic szcególnie jak
            jest malutkie, ale też nie wolno zapominac o sobie i swoich potzrebach
            • izazdo Re: izazdo - a co z matką? 14.07.10, 12:53
              Zaproponowałam wspolne spanie, poniewaz dziecko autorki ma objawy niedoboru
              matki. Skoro mama skarzy sie, ze domaga sie caly dzien bliskosci, to znaczy,
              dziecku ze bliskosc w dzien nie wystarcza. Trzeba nadrobic zaleglosci. Zwykle z
              dzieckiem spi sie na poczatku (jesli dziecko tego sie domaga), a potem stopniowo
              to ogranicza (przenosi do lozeczka stojacego obok wlasnego lozka, odsuwa
              lozeczko, przenosi do innego pokoju). W tym przypadku radziłabym niejako cofnąć
              sie do etapów, które zostały pominięte. Inaczej dziecko będzie przychodzić w
              nocy z płaczem, kiedy nauczy się samo wychodzić z łóżeczka. I co wtedy zrobi
              matka, zamknie sypialnię na klucz w imię prawa do własnego wypoczynku i
              małżeńskiej intymności?
      • leneczkaz Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 11:05
        Ona ma już dwoje innych dzieci.
        • makurokurosek Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 11:32
          > Ona ma już dwoje innych dzieci.

          To raczej świadczy tylko o tym, że ma więcej na głowie, mniej energii i mniej
          cierpliwości,łatwiej wyprowadzić ją z równowagi, a na jej stan psychiczny
          wpływają nie tylko problemy z malcem.

      • green_hill Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 14:24
        Co to znaczy "typowy przykład wrażliwca"? Tresowałaś dziecko wg metod
        > nieboszczki Hogg? Z moich obserwacji wynika, że na silne lęki separacyjne skarż
        > ą
        > się matki stosujące się do jej metod.

        Wiesz, ja Tracy Hogg znam tylko z nazwiska, nie mialam w reku zadnej pozycji, a swojego syna tez moge nazwac wrazliwcem (lub nawet nadwrazliwcem).

        Mlody prawie 15 miesiecy jest uwieszony na mnie, nie moge wyjsc z pokoju, pojsc sama do ubikacji. Bawi sie sam tylko w mojej obecnosci. Jest nieufny, "sceptycznie nastawiony do swiata" - mawia moja pediatra, nie pozwala sie dotkac nikomu oprocz mnie i mojego meza. I z reguly jeczy, marudzi, jojczy, oszalec mozna.

        Jestem na wychowawczym, tulilam, bawilam (robie to nadal), nosilam 5 bitych miesiecy na rekach, bo nie dal sie ani na chwile odlozyc na podloge (chusta nie przeszla, nie znosil). Dziecko ma mnie caly czas od urodzenia. Spimy razem, tzn. mlody zasypia bez wiekszych problemow w swoim lozeczku i pierwsze pare godzin spi w nim, a potem przelazi do mnie na materac. Spanie - od 4 miesiaca zycia - kiepsko (wczesniej - rewelacja, mimo, ze cala noc spal w swoim lozeczku).

        Osobiscie drazni mnie przekonanie, ze karmienie piersia, chusta i spanie z dzieckiem to niezawodne panaceum na wszelkie leki, bolaczki wieku niemowlecego. Karmilam piersia, nosilam calymi dniami, spie z dzieckiem i co? Moj syn w dalszym ciagu jest marudny, absorbujacy, wymagajacy ciaglej uwagi. Wiec teorie zaprezentowane przez Ciebie w tym poscie moge sobie o kant tylka potluc. Przeciez dzieci nie przychodza na swiat z jednej sztancy jako tabula rasa, tylko rodza sie z okreslonym charakterem, jedne sa otwarte, radosne, inne wycofane, wrazliwe. No tak, ale przeciez wystarczy pozwolic wisiec u cycka non stop, zapakowac w chuste i spac latami w jednym lozku i wszystko bedzie cud miod malina. Cokolwiek naiwne podejscie jak dla mnie.

        Wcale nie dziwie sie autorce watku, ze doprowadzona do ostatecznosci szuka rozwiazania z puli lekowej.
        • hermetyczka Re: pachnie mi tu Tracy Hogg... 14.07.10, 15:11
          Osobiscie drazni mnie przekonanie, ze karmienie piersia, chusta i spanie z
          dzieckiem to niezawodne panaceum na wszelkie leki, bolaczki wieku niemowlecego.
          Karmilam piersia, nosilam calymi dniami, spie z dzieckiem i co? Moj syn w
          dalszym ciagu jest marudny, absorbujacy, wymagajacy ciaglej uwagi. Wiec teorie
          zaprezentowane przez Ciebie w tym poscie moge sobie o kant tylka potluc.


          ot, wlasnie, dobrze powiedziane. ja to znam z innej strony. attachment
          parenting, nowa rzecz na zachodzie, jest baaaardzo popularna w wielu krajach mi
          azjatyckim. i dokladnie, o doope rozbic. dzieciaki sie dra, noszone caly czas, w
          chustach czy na rekach, na zawolanioe cycka maja w gebie, spanie z dzieckiem
          nawet 10 letnim jest standardem (mimo wielu łózek w domu), jest
          metoda...antykoncepcji big_grin i nic. sa niespokojne, jako starsze dzieci maja
          powazne problemy adaptacyjne, maja chyba nawet wiecej zachowań podchodzacych pod
          adhd. a matka to taka wyrobnica, taka jak opisujesz, bo dla mnei obraz matki i
          rodziców w attachment parenting jest obrazliwy, zredukowany do potrzeb dziecka.
          a ja mam prawo do swoich potrzeb, mam prawo do godziny spokoju dziennie, ma
          prawo do nieskrepowanego seksu w swoim lozku, a nie sofie w saloniewink
          acha, z moim synem tak wlasnie postepowalam: spal z nami, noszony non stop w
          nosidle, karmiony do roku praktycznie na zadanie i gooowno. my znerwicowani, a
          on starsznie biedny. nadal nadwrazliwy etc. pomoglo postawienie granic,
          nauczenie (a nie czekamie nie wiadomo ile, az dorosnie!!) samodzielności,
          pokazanie, ze potrafi, etc. ooojjj, jak mi to teraz procentuje. a to sposoby
          podchodzące pod tracybig_grin bo one dzialaja.
          z corka postepowalam mieszanie i to jest chyba wlasciwa droga.
          a wiesz, ty po prostu masz male doswiadczenie, jeden nuiemowlak i tyle. malo
          czasu uplynelo, zeby powiedziec, ze twoje metody dzialaja, mozd masz taki
          egzemplarz? poczekaj, to zobaczysz. co ci z tego niemowlaka wyrosnie. oczyma
          duszy widze te posty niedlugo o braku adaptacji w przedszkolu, czekaniu jak
          dorosnie, a potem o indywidualnym nauczaniu szkolnymbig_grin pewnei zmienisz nika,
          zeby nikt cie nie guglał, nie?
          spróbuj odrabiac zadanie z dziećmi z niemowlakiem w chuście, ew, erozmawiac z
          pania dyrektor przedszkola. pomijajac to, ze noszenie moze zrobic z ciebie po
          prostu kaleke po jakims czasiesad ale co tam, grunt to ta blizkośc...
          denerwuja mnie takie skrajne opinie, i szczegolnie wyglaszane na podswawie
          lektury, bo sorki, ale wychowanie 1 dziecka do 1 roku nie daje ci jeszcze
          madrosci na wszystko.
    • jagabaga92 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 14:44
      A czy Twój synek nie jest na coś uczulony? Bo np. mój synek - skazowiec
      - gdy dostał coś, co mu nie słuzyło, też taki był (maruda i płaczek).
      • rysia-mama Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 15:54
        jagabaga92 napisała:

        > A czy Twój synek nie jest na coś uczulony? Bo np. mój synek -
        skazowiec
        > - gdy dostał coś, co mu nie słuzyło, też taki był (maruda i
        płaczek).
        >


        badania to wykluczyłyuncertain
        • jagabaga92 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 15:11
          a jakie to badania alergiczne w wieku 13 miesięcy są wiarygodne? Ja o
          takich nie słyszałam.
    • manna_poranna Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 14.07.10, 15:59
      ja Cię rozumiem
      moja córka ma prawie 4 lata i nadal jojczy i wyje milion razy dziennie, rzecz
      jasna była chustowana, 14 msc karmiona piersią i 2 lata tylko ze mną ...

      Widzisz, dzieci są różne i do każdego trzeba znaleźć klucz. Kluczem do mojego
      dziecka jest absolutny spokój. Coś, co po 8 godzinach pracy jest dla mnie
      nieosiągalne. Ale działa.

      nawiasem mówiąc gdyby moja jak miała 13 msc godzinę w ciągu dnia się zajęła
      soba to bym pewnie ocipiała ze szczęścia. big_grin
    • mama-ola Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 12:03
      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi, ale tak się domyślam, że
      mogły pójść w kierunku "to normalne", "nie oczekuj od dziecka
      samodzielnej zabawy" itd. To dla równowagi dodam, że istnieją dzieci
      w tym wieku, które potrafią się same bawić. I odstępują mamę dość
      często. Mój mały lata za mną do ubikacji, ale nie zawsze, czasem,
      jak go nagle fala tęsknoty zaleje, ale w żadym razie nie non-stop.

      Nie wiem, jak było u Ciebie, ale mój synek miał "trening"
      samodzielności od pierwszych dni życia. Jest przyzwyczajony, bo
      nigdy nie miał 100% mojej uwagi. Tak ze 40% góra ;P Jest czuły,
      fajny, kochający, ale u nogi nie wisi. Brat, obowiązki domowe,
      samodzielne zasypianie, kojec - i nauczył się, że mama bywa parę
      metrów od niego, bo jest zajęta.
      Opracuj jakiś "trenig" dla niego, musi się nauczyć samodzielności,
      bo zwariujesz.
      Powodzenia smile
      • verdina Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 13:33
        Na pewno dyskusja o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia
        bardzo pomogła autorce smile

        Zazwyczaj matka najlepiej wie, czy jej dziecko zachowuje się normalnie, czy nie.
        Więc jeśli tak czujesz, to raczej nie ma sensu tego kwestionować.

        Mam bardzo podobny przypadek w domu. Znam więc z autopsji, co piszesz.
        Mój synek jest nadwrażliwy dotykowo, jest nadwrażliwy również na inne bodźce,
        reaguje na nie niewspółmiernie.
        Świat zewnętrzny jest dla niego źródłem stresu, tak jakby nie ogarniał tego co
        się wokół dzieje. Stąd u niego nadmierna koncentracja na mnie - pozwala odciąć
        się od męczących bodźców zewnętrznych, zwłaszcza w nowych sytuacjach - poza
        domem, gdy przychodzi ktoś obcy, gdy ktoś go zaczepia, dotyka itp.
        Nieodstępowanie na krok, wiszenie, wspinanie się po mnie, wymuszanie wzięcia na
        ręce itp.
        Ktoś kto zetknął się z takim dzieckiem i wie jak może wyglądać jego reakcja na
        wyjście mamy z pokoju, nigdy nie powie, że to rozwojowy lęk separacyjny.
        Nie piszesz, jak z jedzeniem, spaniem, motoryką. Ale poczytaj może o SI. Może
        okaże się, że tu tkwi problem, lub jego część problem, a może nie.
        www.integracjasensoryczna.org.pl/
        My stosujemy różne zabawy i ćwiczenia pod kierunkiem specjalisty i mamy już
        poprawę w wielu aspektach ale te darcie się, o którym piszesz niestety jak na
        razie bez zmian wink

        Moim zdaniem daruj sobie farmakologię czy zielarstwo - przyniesie tylko skutek
        tymczasowy, a przyczyna zachowania pozostanie.

        Mnie pomaga jeszcze nieporównywanie go do innych dzieci, pogodzenie się, że ten
        typ tak ma i trzeba to po prostu przetrwać wink
        Aha, odpoczynek na pewno nie zaszkodzi ale problemu nie rozwiąże.


        • dynema Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 16:09
          Do autorki watku:

          Nie piszesz jak jest karmiony, ale cos co mozesz od razu zrobic i na
          pewno nie zaszkodzi, to upewnic sie ze nie dostaje zbyt duzo cukru:
          zadnych kaszek z cukrem,herbatnikow, dzemow, "kubusiow" (do picia
          tylko woda), pieczywa z nieopisanym skladem (dodawany jest nie tylko
          cukier, ale czesto tez mleko), nie podawaj owocow a tylko warzywa.
          Przeczytaj ulotki tego co mu podajesz, mozesz sie zdziwic ile
          zawieraja cukru fabrycznie robione np. kaszki dla dzieci.

          Wylacz telewizor.

          Nic nie szkodzi poczytac sklad spozywanych produktow, a moze pomoc.
          Daj znac czy zauwazysz jakas roznice.

          A dla siebie: starsze dzieci, o ile ich wiek pozwala sprzedaj
          dziadkom/ wujkom/ciotkom na jakis tydzien - dwa wakacji.
          Przynajmniej sie odciazysz.
    • memphis90 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 16:15
      Moja córcia ma 21 miesięcy i zachowuje się podobnie. Nic, tylko mama i mama, a
      każde moje zniknięcie to fontanna łez i wielka rozpacz. Spodziewałam się czegoś
      takiego, ale po narodzinach naszego synka- a nie już przed tym wydarzeniem. Dla
      mnie jednak nie jest to nic nienormalnego, nie zamierzam podawać dziecku żadnych
      leków- bo wszelkie uspokajacze upośledzają rozwój.p Po prostu daję jej (w miarę
      możliwości) to, czego potrzebuje- czyli siebie. Kiedy była mniejsza zawsze
      reagowałam na każde jej zawołanie, pozwalałam chodzić ze sobą do łazienki i
      miałam naprawdę fajne dziecko. Widać znów potrzebuje więcej mojej uwagi...
      • hermetyczka Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 17:23
        nie zamierzam podawać dziecku żadnych leków- bo wszelkie uspokajacze
        upośledzają rozwój.p



        hola hola - zapedziłas sie. melisa jest uzywana w herbatkach dla dzieci, w
        kaszkach. od lat. nic nie upośledza! lekarstwa homeo przeciez nie działająsmile

        wyluzujcie, ludzie.
        • memphis90 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 16.07.10, 10:10
          Wiesz, w moim odczuciu wszystko, co wpływa hamująco na funkcjonowanie układu
          nerwowego- hamuje różne jego funckje. Więc przy przewlekłym szprycowaniu dziecka
          lekiem uspokajającym możemy łatwo zakłócić jego rozwój. A melisa nie jest lekiem
          homeopatycznym, tylko ziołowym.
          • hermetyczka Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 16.07.10, 10:22
            Wiesz, w moim odczuciu wszystko, co wpływa hamująco na funkcjonowanie układu
            nerwowego- hamuje różne jego funckje.


            uff, dobrze,ze zaznaczyłaś, ze w TWOIM. bo wg spacjalistów i zywienia (vide
            wszechstronnie przebadane herbattki dla niemowlat z melisa, kaszki z dodatkiem
            owych) i lekarzy (np moj pan prof neonatologii, prawdopodobnie najbardziej
            ceniony w polscesmile mowil, ze problemem jest wlasnie ten zachwiany uklad nerwowy,
            i go trzeba wyciszac, bo wtedy wszystko sie poteguje- choc nie byly to srodki
            uspakajajace), tak nie jest.

            Więc przy przewlekłym szprycowaniu dziecka lekiem uspokajającym możemy łatwo
            zakłócić jego rozwój.

            primo, nikt nie mowi, o dlugotrwalym stosowaniu, secundo- trudno jednak melise
            podciagnac pod ten lek uspakajajacy


            A melisa nie jest lekiem homeopatycznym, tylko ziołowym.
            aaa, pewnie, ze masz racje. tylko ze ja np wczesniej pisalam oo leku homeo, wiec
            tez sobie tak jakos zastrzeglam.

            bez histerii, bez przesady, nie wart pisac, zeby tylko cos napisac...
            • leneczkaz Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 16.07.10, 10:59
              Oj, nie wiesz? Memphis jest lekarzem nad lekarzami i wszytko wie lepiej. A jak
              nie, patrz pkt. 1 wink
        • kammik Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 16.07.10, 11:47
          > melisa jest uzywana w herbatkach dla dzieci, w
          > kaszkach.

          W dawkach bez znaczenia leczniczego.
    • anetaldz Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 15.07.10, 17:14
      niczego mu nie podawaj!!! bo później mogą być tego opłakane skutki.
      Moja też jest rozdarciuchembig_grin Nie raz aż mi dzwoni w uszach bo nie
      mogę jej na chwilę zostawić bo od razu jest mamaaaaaaa i płacz
      krzyk itd. a na dodatek nauczyła się gryźć ze złości... Ma 13 mies.
      więc jeszcze nie można jej wszystkiego przetłumaczyćuncertain Zwykle staram
      się ją zająć czymś jeżeli muszę coś zrobić np wstawiam pranie to
      mała siedzi ze mna w łazience gotuje to ona na podłodze ma swój
      zestaw garnków i zawzięcie miesza w nich. Koleżanka ma bliźniaki
      starsze, ale też miała z nimi taki etap wyroślismile
    • mama2008.1 Re: 13mac a on ryczy bez opamiętnia, oszaleje prz 18.07.10, 21:14
      idz z nim do dobrego psychologa, sama nie dawaj żadnych psychotropow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja