Wróg sportu

14.07.10, 11:01
Mój 6-letni synek nie lubi "konkretnego" sportu. Nie potrafi jeździć
na rowerze, nie lubi zabaw w głębszej, niż do kolan wodzie. Na placu
zabaw biega, wspina się po drabinkach, ale jeśli chodzi o bieg, to
młodsi koledzy są zdecydowanie szybsi. A co do roweru, to nawet nie
próbuje nauczyć się jeździć. Synek jest szczupły, nie ma wady
postawy, ani wad stóp, kolan itp. Wiem, że działania "na siłę" mogą
przynieść więcej szkody niż pożytku, ale co robić, żeby go zachęcić
do sportu? Gdy pójdzie do szkoły i zobaczy, że odstaje od kolegów,
może być wytykany palcami i może mu być ciężko nadrobić sportowe
braki sad.
    • lupa_87 Re: Wróg sportu 14.07.10, 11:54
      Uważam, że czepiasz się dziecka i budujesz w nim kompleksy na zapas.
      Skąd wiesz czy będzie odstawał? Nie musi lubić sportu wcale. Poza
      tym jest tyle form aktywności, których jeszcze nie spóbował, że
      pewnie coś mu podpasuje.
      Daj mu spokój niech robi to co mu sprawia przyjemność a nie to co
      lubią robić inne dzieci.
      • jagabaga92 Re: Wróg sportu 14.07.10, 12:01
        > budujesz w nim kompleksy na zapas.

        Od budowania kompleksów w naszej rodzinie jest teściowa ("zobacz, a
        np. Julka to potrafi jeździć na rowerze, a ty NIE!")sad. Ja próbuję
        go zachęcić, ale on powtarza jak mantrę: "Dzisiaj nie mam ochoty". I
        gadaj tu z takim...
    • sarabanda2 Re: Wróg sportu 14.07.10, 12:08
      A ja cię rozumiem, bo to trochę co innego, niż gdyby nie lubił
      rysować czy budowac z klocków. Sport jest zdrowy, pomaga zachować
      dobrą kondycję, sprawność jest przydatna w życiu. Ja mam 10-latka,
      który miał trochę podobnie. Zapisywaliśmy go na różne, ciekawe
      wydawałoby sie zajęcia sportowe, ale zawsze był tak nieszczęśliwy,
      że rezygnowaliśmy. Ciągle mam nadzieję, że sam dostrzeże, jak to
      fajnie być wysportowanym. Z tym że nasz raczej lubi ruch, taki
      barziej niezobowiązujący, rower, piłkę nożną - na własnych
      warunkach, zeby się nie przemęczyć i żadnych instruktorów!
      Trochę niepokoi mnie tylko ten rower. Może ma problem ze wzrokiem? U
      synka znajomych w ten sposób zauważono wadę wzroku, że nie chciał
      jeździć, bo nie mógł wtedy patrzeć jednym okiem, musiał używac
      dwóch. A może jakieś zaburzenia równowagi? Chociaz córeczka
      znajomych opanowała jazdę jako 9-latka i wszystko z nią ok.
      • jagabaga92 Re: Wróg sportu 14.07.10, 12:41
        Wzrok ok. On, gdy jedzie na rowerze, to rozgląda się na wszystkie
        strony (jest typem obserwatora, który wszystko musi zarejestrować;-
        )), a nie mysli, że trzeba patrzeć, jak i gdzie się jedzie, że trzeba
        prosto siedzieć na siodełku. Był juz moment (w ubiegłym roku), że
        prawie załapał, ale pogorszenie pogody zaprzepaściło wszystkie
        wysiłki, bo gdy znów wyszliśmy na rower, było po staremu i tak juz
        zostało sad
    • joshima Re: Wróg sportu 14.07.10, 18:32
      A czy ktoś w Twojej rodzinie jeździ rowerem?
      • jagabaga92 Re: Wróg sportu 15.07.10, 09:54
        joshima napisała:

        > A czy ktoś w Twojej rodzinie jeździ rowerem?

        My (ja i mąż) chcielibyśmy, ale dopóki młody nie nauczy się, to
        wycieczki rowerowe odpadają sad
        • joanna_poz Re: Wróg sportu 15.07.10, 10:09
          no i tu sama sobie odpowiedziałaś.
          skoro nie jeździcie rowerami, to w jaki sposób syn ma to polubić?

          może nie jesteśmy maniakami rowerowami, ale mieszkając koło lasu i
          majac tam fajne trasy w sezonie wiosenno- letnio- jesiennym jeżdzimy
          codziennie lub co 2-gi dzień.
          jak syn był mały jeżdził w foteliku.
          potem przyszła pora na trojkołowy własny rowerek - oczywiscie nie do
          lasu, nie na wspolne wycieczki - ale pasja została zasiana.
          potem przyszedł czas na 4 kołowy - i tym już jeżdziliśmy do lasu, w
          trojke na rowerach, nawet na kilkumetrowe trasy.
          nauka na 2 kolkach trwała 15 minut (rok wczesniej probowaliśmy, ale
          nie chwycil, wrocilismy do 4) - i syn zaproponował od razu... jazdę
          do lasu.

          dla nas to jest element życia.
          skoro Wy nie jeździcie to i syn nie widzi w tym nic atrakcyjnego.
    • solaris31 Re: Wróg sportu 15.07.10, 10:01
      rozumiem Twoje obawy - ale z drugiej strony, czy dziecko MUSI
      lubieć wszystko?

      są dzieci, których aktywność fizyczna ogranicza się do biegania bez
      celu na podwórku. może właśnie rywalizacja w szkole go obudzi. a
      jeśli nie, no to tłumacz, że nie można być we wszystkim dobrym, ale
      trzeba się oczywiście starać. i rozwijaj w dziecku to, co jest w
      nim dobre, żeby miało poczucie swojej wartości - na zasadzie - nie
      biegam najszybciej, ale najszybciej liczę wink coś w takim
      klimacie wink jak młody złapie kompeksy, to przewalone sad
      • pelapa Re: Wróg sportu 15.07.10, 11:35
        Przecież autorka nie pyta jaki bat kupić aby młodego zapędzić do
        sportu tylko jak go zachęcić wink. I słusznie, bo nawet jesli nie ma w
        tym kierunku szczególnych uzdolnień to dziecko powinno miec
        przekonanie że sport jest ważny. A kompleksy i tak załapie jak
        będzie ostatnią osobą wybieraną do grupy na wf, na zasadzie "o rany,
        Franek jest z nami, no to już przegraliśmy"
        Czy działają na niego przekupstwa?
        Np. "Jedziemy na lody, ale rowerem, ja Cię trzymam." W nauce
        najwazniejsza jest systematyczność, aby choć chwilę pojeździć
        codziennie.
        Inne aktywności, to tylko próbować, może coś mu podpasuje. Nie
        poddawaj się, zwykle chłopcy chcą być wysportowani. Może potrzebuje
        rywalizacji?
    • hermetyczka Razem trzeba:) 15.07.10, 12:36
      sluchaj, a jak u was zer sportem? znaczy wy, jako rodzice?
      no coz, moj syn chodzi do klasy sportowej, moja 5 latke tez tan wysle. ale u nas
      sport jest OD ZAWSZE, tzn rower na poczatku wlasnie w foteliku, basen od 3 msc
      zycia (nooo, z przerwam), narty od 3 rż, mlody wie, ze jak chce pogadac, to
      trzeba iśc z matka na rolki, bo ma wtedy doskonaly humorsmilepilka z tatusiem etc.
      a oprócz tego duzo nieskrepowanego biegania, nie sidzenia w domu przy kompie.
      hmm, musisz dac przyklad. dlaczego dzieciak nie moze jechac z wami na rowerze na
      tych nieszczesnych 4 kołkach.
      btw, popatrz jak jezdzi na 4 kołkach, czy szybko itp, bo tylko wtedy zalapie na
      2 kolkach. może lepiej pocwiczyc jeszcze na 4? polecam odkrecenie pedałów, robi
      sie laufradziksurprised) u nas po sezonie na laufradzie nala sie nauczyla w 15 min w
      wieku 4 lat.
      razem na basen, zobaczy jak fdajnie rodzice plywaja, rolki tez polecam i narty
      zima- nigdzi esie tak fajnie nie gada jak jadac gondolkąsmile
      • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 12:41
        No tak, przykład rodziców jest ważny smile
        Ale 4 kółka to porażka, dziecko łapie złe nawyki, przechyla sie z
        rowerem, nie uczy sie trzymać równowagę. Odkręcenie pedałów jest
        super pomysłem (jak sie da, bo czesem sterczą takie
        przyspawane, "nieodkręcalne" szpikulce)
        • hermetyczka Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 13:36
          Ale 4 kółka to porażka, dziecko łapie złe nawyki, przechyla sie z
          > rowerem, nie uczy sie trzymać równowagę. -
          zgadzam sie, ale ja widzialam rodzicow, ktorzy ucza jezic dzieci, ktore nie
          umieja pedalowac, lub maja strasznie slabe nogi
          • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 13:41
            hermetyczka napisała:

            > Ale 4 kółka to porażka, dziecko łapie złe nawyki, przechyla sie z
            > > rowerem, nie uczy sie trzymać równowagę. -
            > zgadzam sie, ale ja widzialam rodzicow, ktorzy ucza jezic dzieci,
            ktore nie
            > umieja pedalowac, lub maja strasznie slabe nogi

            No tak, wtedy stary dobry rower na kiju jest niezbędny. Pilnować
            tylko aby łapał równowagę - pozwalać na lekkie przechyły a potem
            łapać i aby sam trochę pedałował. Ciężko, własnie uczę syna.
            Najgorzej jest jak już sam podjeżdza a ty musisz biec smile
            • hermetyczka Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 13:54
              NIGDY nie nalezy uzywac tego przeokropngo polskiego zreszta tylko kija! to
              dopiero wyrabia zle nawyki, polecam rozmowe z jakimkolwiek trenerem na ten temat.
              ustawic sie na malutkiej gorce, dziecko podjezdza, lapie rownowage, zaczyna
              pedalowac. pewnie upadasmile i tak w kolo macieju...
              ew. mozna trzymac za siodelko- kij to tragedia!
              • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:01
                Możesz napisać coś więcej? Bo nam opornie idzie, a innych sposobów
                niż kij nie znam. Za siodełko odpada, nie dam rady. Czterem kółkom
                mówimy nie, już przerabialiśmy. Ja nie trzymam na kiju, własciwie
                tylko asekuruję jak prawie pada. Pedałów nie odkręcę, nie da się-
                przynitowane. Z górką jest problem, mam tylko taką wyłożoną kostką z
                granitową posypką - działa jak popier ścierny. Jakie są jeszcze
                sposoby? Podpowiadz coś.
                • joanna_poz Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:08
                  mi się wydaje że trzeba po prostu utrafić w moment, kiedy dziecko
                  jest w stanie szybko zalapać.

                  moj jeżdził jak szalony na 4 kolkach.
                  probowaliśmy wlasnie z tym nieszczesnym kijem jak miał 4 lata. po 2
                  czy 3 próbach porażki odpusciliśmy.
                  po roku ponowiliśmy probę, bez żadnego kija - i dziecko po prostu
                  zaczeło jechać (tata za nim biegiem). po 15 minutach nauki przyszli
                  do domu, powiedzieli, że już syn umie - i jedziemy do lasu. i
                  pojechalismy na wycieczkę 3 km.
                • hermetyczka Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:14
                  1. odpowiedz sobie na pytanie, czy twoje dziecko jest gotowe pod wlasnie tymi
                  wzgledami- tj sila nog i umeijetność pedałowania- musi byc biegła. musi umiec
                  pedalowac szybko-inaczej nie utrzyma rownowagi
                  2. jeżeli chodzi o pedaly-hmm, chyba g.owniany rowerek macie. może dziecku sie
                  na nim żle jezdzi??? polecam np giant animator, moja corka m 16, choc malutka,
                  ok 100 wzrostusmile jest ciezki, ale bardzp stabilny
                  3. co to znaczy, ze nie macie innej górki??? to pedjedzcie gdzis indziejsmile ale
                  gorka musi być malutka, u nas to po prostu spadek chodnika, dziecko nie może
                  nabierac predkości, tylko sie tak toczyć.ale dośc dluga.
                  odpycha sie nogami (mozna spróbowac z pedałami, my tak zrobiliśmy, jak widzisz,
                  ze utzymuje rownowagę, nogi do góry, o póxniej wolasz "pedałuj". i nie trzymasz
                  go, na bogasmile
                  sukces gwarantowany. koniecznie wyrzućcie kij.
                  jak oporny- kup uzywany laufrad, lub w komisie rowerek, ktoremu odkrecisz/urwisz
                  cale pedaly. na pewno nauczy sie lapac równowagę i juz.

                  • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:26

                    > 1. odpowiedz sobie na pytanie, czy twoje dziecko jest gotowe
                    pod wlasnie tymi
                    > wzgledami- tj sila nog i umeijetność pedałowania- musi byc biegła.
                    musi umiec
                    > pedalowac szybko-inaczej nie utrzyma rownowagi

                    Jest, jest bardzo "fit" wink Od 3 lat pływa, świetnie kraulem, więc
                    nogi ma silne.

                    > 2. jeżeli chodzi o pedaly-hmm, chyba g.owniany rowerek macie.
                    może dziecku sie
                    > na nim żle jezdzi??? polecam np giant animator, moja corka m 16,
                    choc malutka,
                    > ok 100 wzrostusmile jest ciezki, ale bardzp stabilny

                    Mamy taki z 16 calowymi kołami, aluminiowy. Ale pedały są nie do
                    odkręcenia, próbowalismy przy córce.

                    > 3. co to znaczy, ze nie macie innej górki??? to pedjedzcie
                    gdzis indziejsmile ale
                    > gorka musi być malutka, u nas to po prostu spadek chodnika,
                    dziecko nie może
                    > nabierac predkości, tylko sie tak toczyć.ale dośc dluga.
                    > odpycha sie nogami (mozna spróbowac z pedałami, my tak zrobiliśmy,
                    jak widzisz,
                    > ze utzymuje rownowagę, nogi do góry, o póxniej wolasz "pedałuj". i
                    nie trzymasz
                    > go, na bogasmile
                    > sukces gwarantowany
                    .

                    Tak mogę zrobić, spoko. Córka by już na rower więcej nie wsiadła,
                    młody się otrząśnie, splunie piachem i pojedzie dalej. Musze wyczaić
                    górkę z trawą lub gruntową drogę bo na betonie skończy się szyciem.
                    Choć na tym kiju to już niewiele brakuje, ja tylko wysiadam
                    kondycyjnie w tym upale wink A własciewie dlaczego jest taki zły?
                    Jeśli się dziecka nie trzyma tylko łapie w ostatnim momencie przed
                    zaryciem kolanami w beton to chyba podobnie jak z tą górką tylko dla
                    wrażliwszych dzieci mniej bolesnie? Bo akurat młodemu to wszystko
                    jedno wink
                    • hermetyczka Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:47
                      nie, nie możesz górki z trawą znaleźcsad muszą sie kola łatwo obracać, musi byc
                      równo w miare. gruntowa, ale ubita może byc- ale niekoniecznie. rozumiem, ze
                      dziecko ma kask, długi rekaw i spodnie długie. górka to może zle określenie- to
                      musi byc taki nachylony troche chodnik, ulica, jak połozysz piłkę, zeby sie
                      potoczyla.
                      żade szycie, rany, niepotrzbnie panikujesz. po prostu sie przewróci- moja corka,
                      która jezdzi jak hmm kretyn, sciga sie z nastolatkami etc- pada tak 2, 3 razy
                      dziennie. ma otarte nogi i lokcie, tylko tyle. spokojnie, rower jest bezpieczny.
                      chyba masz tendencje do nadopiekuńczościwink wlasnie dlatego m.i. nie powinno sie
                      uzycwac kija- dziecko musi samo wyczuc sytacje, nie "nauczysz" łapac równowagi-
                      sam sie musi nauczyc.
                      btw- ile razy juz twoj syn upadł??? smile bo jak sie nie przewróci to sie nie
                      nauczybig_grin ja mojego syna podcinalam, zeby upadl na nartach- nauczyć sie, ze tonic
                      starsznego, jak sie wstaje etc- konieczna czesc nauki.
                      wyluzuj. niech sie sam uczy.
                      • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:58
                        O matko, pierwszy raz ktoś mi powiedział że jestem nadopiekuńcza big_grin,
                        a nawet że opiekuńcza wink Z szyciem to poprostu mamy już wprawę, już
                        jesteśmy po wywiadzie srodowiskowym.
                        Pewnie że ma kask, długie spodnie nie teraz. Taką górkę mamy na
                        naszym podjeździe, tylko ta posypka.... No moze w długich spodniach
                        i rękawach... zobaczymy. Upadł tysiące razy, a na rowerze... no nie
                        wiem, nie liczyłam smile Dwa razy przeleciał przez kierownicę ale jemu
                        to wszystko jedno. Niczego sie nie boi, osiwieję przez niego.
                        Ostatnio na nartach znudziło mu się jeżdzić na oślej łączce,
                        pojechał na czarny szlak - skosem przez drzewa i muldysmile
                        Instruktor mało nart nie połamał smile Hardcore mi się trafił, kazdy
                        kto go widzi to oczom nie wierzy. ADHD już wykluczyliśmy.





                        0
                    • hermetyczka Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 14:51
                      nie, nie możesz górki z trawą znaleźcsad muszą sie kola łatwo obracać, musi byc
                      równo w miare. gruntowa, ale ubita może byc- ale niekoniecznie. rozumiem, ze
                      dziecko ma kask, długi rekaw i spodnie długie. górka to może zle określenie- to
                      musi byc taki nachylony troche chodnik, ulica, jak połozysz piłkę, zeby sie
                      potoczyla.
                      żade szycie, rany, niepotrzbnie panikujesz. po prostu sie przewróci- moja
                      corka,która jezdzi jak hmm kretyn, sciga sie z nastolatkami etc- pada tak 2, 3
                      razy dziennie. ma otarte nogi i lokcie, tylko tyle. spokojnie, rower jest
                      bezpieczny.
                      chyba masz tendencje do nadopiekuńczościwink wlasnie dlatego m.i. nie powinno sie
                      uzycwac kija- dziecko musi samo wyczuc sytacje, nie "nauczysz" łapac równowagi-
                      sam sie musi nauczyc.
                      btw- ile razy juz twoj syn upadł??? smile bo jak sie nie przewróci to sie nie
                      nauczybig_grin ja mojego syna podcinalam, zeby upadl na nartach- nauczyć sie, ze to
                      nic starsznego, jak sie wstaje etc- konieczna czesc nauki.
                      wyluzuj. niech sie sam uczy.
                      • pelapa Re: Razem trzeba:) 15.07.10, 15:10
                        Sorki, post wstawił mi się powyżej Twojego. Dzięki za rady smile
            • joshima Re: Razem trzeba:) 16.07.10, 20:29
              pelapa napisała:

              > No tak, wtedy stary dobry rower na kiju jest niezbędny.
              Wystarczy rower biegowy. Rower z kijem to niewypał IMO.
    • ewuncia.a Re: Wróg sportu 15.07.10, 14:20
      Nie każdy przecież musi lubić sport. Ja nigdy za nim nie przepadałam i tak mi zostało. Na wf-ie byłam raczej tą z najsłabszych, ale nikt mi nigdy z tego powodu nie dokuczał. W innych rzeczach byłam lepsza od kolegów i koleżanek, którzy z kolei błyszczeli w sporcie. Świat stawia na różnorodność. Może w końcu jakiś rodzaj ruchowej aktywności przypadnie Twemu synowi do gustu, byle nic na siłę.
      • pelapa Re: Wróg sportu 15.07.10, 14:38
        ewuncia.a napisała:

        > Nie każdy przecież musi lubić sport. Ja nigdy za nim nie
        przepadałam i tak mi z
        > ostało. Na wf-ie byłam raczej tą z najsłabszych, ale nikt mi nigdy
        z tego powod
        > u nie dokuczał. W innych rzeczach byłam lepsza od kolegów i
        koleżanek, którzy z
        > kolei błyszczeli w sporcie.

        Jak rozumiem byłaś dziewczynką wink A chłopcy to w większości prości
        ludzie i najlepszą pozycję w grupie ma nie ten, co najlepiej się
        uczy, tylko kto najlepiej kopie w piłę wink Stad rozumiem niepokój
        autorki, bo chce uchronić syna przed kompleksami z tego powodu.
        Trzeba "tylko" znaleźć aktywność która mu podpasuje.
        Ja też nie lubiłam sportu, nie byłam do niego zachęcana. A teraz
        lubię i wiem że jest ważny dla zdrowia i sylwetki smile Swoje dzieci
        też zapisuję na różne zajęcia, pewnie nie będa sportowcami ale niech
        próbują. Poza tym te 2 godziny ciszy w domu po treningu na basenie -
        bezcenne.
      • jagabaga92 Re: Wróg sportu 15.07.10, 14:44
        To witaj w klubie smile Ja też nigdy nie byłam sportsmenką, ale pływać
        umiem i na rowerze umiem jeździć, chociaż faktycznie nie przepadam za
        jazdą na rowerze. Jednak od czasu do czasu fajnie byłoby się
        przejechać na rodzinną wycieczkę. Dodam, że oprócz samodzielnej jazdy
        mojego syna (a właściwie jej braku) dochodzi jeszcze problem
        bezpieczeństwa na drodze sad

        Może rzeczywiście pozwolimy mu na samodzielną decyzję o rozpoczęciu
        nauki jazdy.
        • ewuncia.a Re: Wróg sportu 15.07.10, 15:04
          A ja z kolei jak już to na rower wsiądę i pojeżdżę z przyjemnością, a pływać się najzwyczajniej w świecie boję smile Myślę, że ten typ po prostu tak ma, "kaleka" ze mnie i tyle smile A synek może w końcu jakąś dyscyplinę polubi, np. gry zespołowe. Kto powiedział, że nie będzie umiał i lubił grać w nogę, ręczną czy siatkę. Może to jest sport właśnie dla niego?
      • hermetyczka Re: Wróg sportu 15.07.10, 15:13
        Jat moga nigdy za nim nie przepadałam i tak mi zostało

        i ja tego wlsnie nie akceptuje. sport moga sobie wybrać, ilość treningów tez, ale nie akceptuje ich braku. nie chce, zeby im tak zostało!!! sport jest w zasadzie warunkiem podstawowym zdrowego zycia, masz obowiazek moralny pomóc dziecku wybrac coś, co go w tym kierunku zaiteresuje.
        a szczególnie mojej corce sportu nie odpuszcze, moja babcia o takich panienkach/paniusiach co nic nie robiły mowiła ciumcia rumciawink
        fajnie pogadac z kolega na basenie, iśc w gory, na tenisa, jezdze z przyjaciółmi na narty etc- jak inaczej spedzac czas??? umowia sie z szefem na robienie konfitur??? czy na ławeczke??
        dzieci, które nie lubia sportu to najczesciej:
        1. napotykajace opór rodziców (niech lepiej spokojnie siedzi bo sie skaleczy, lepiej niech pooglada, wiecej pozytku etc)
        2. dzieci z problemami np wynikajacymi z SI. a to sie leczy
        • ewuncia.a Re: Wróg sportu 15.07.10, 15:46
          Dziewczyno, co Ty pleciesz. To, że ktoś nie uprawia konkretnej dyscypliny sportu nie oznacza, że coś jest z nim nie tak i że w ogóle nie lubi ruchu i wysiłku fizycznego. Ja nie uprawiam żadnej konkretniej dyscypliny, ale uwielbiam długie spacery, pojeżdżę na rowerze, kiedyś pogrywałam w tenisa ziemnego. Nie wyobrażam sobie, by moi rodzice, gdy byłam mała, zmuszali mnie do zajęć sportowych skoro mnie to wcale nie rajcowało. Jeśli dziecko woli czas poświęcić np. na grę nauki na instrumencie, czytanie itp. to dlaczego na siłę zmuszać go do uprawiania sportu. Ruch na świeżym powietrzu możesz im zapewnić chodząc na spacery, zabierając na wypady w góry, organizując rodzinne przejażdżki rowerowe.
          • hermetyczka Re: Wróg sportu 15.07.10, 16:03
            Ruch na świeżym powietrzu możesz im zapewnić chodząc na spacery, zabierając
            na wypady w góry, organizując rodzinne przejażdżki rowerowe.

            oczywiscie, dlaczego nie. jak najbardziej. pod warunkiem, ze dziecko np umie
            jezdzić na rowerze. wypady w gory jak najbardziej- w rodzinach, gdzie sie nie
            uprawia sportu to sie po prostu nie dziejesmile NB, dla mnie wedrowki gorskie to
            tez uprawianie sportu. w ogole poprzez termin uprawianie sportu mam na mysli
            jakakolwiek aktywnośc fizyczna, ale REGULARNA, a nie sporadyczna. spole. yl
            zycia- tyradycznie pojezdze, pojde od czasu do czasu na spacer- to nie jest
            uprawianie sportu, to nie jest zdrowy st

            Nie wyobrażam sobie, by moi rodzice, gdy byłam mała, zmuszali mnie do zajęć
            sportowych skoro mnie to wcale nie rajcowało.

            tez sobie nie wyprazam ZMUSZANIA do sportu. zachecanie i owszem. i nie wyobrazam
            sobie, zeby moje dzieci zaden sport nie RAJCOWAL. jak nie jedna dyscyplina, to
            druga. z mama i tata. moj uprawia konkretne dyscypliny, moja corka tez bedzie.
            ale syn najbardziej lubi aspekt spoleczny w sporcie, gadanie, rywalizacje, obozy
            etc. acha, czyta bardzo duzo. acha, nie jest "miesniakiem" (termin wymyslony
            przez tych, co im sie nie chce d... ruszyc, bo jest m jak milosc), ma I miejsce
            w klasyfikacji naukowej jego rocznika (ok 80 osob). jedno drugiego nie wyklucza.

          • pelapa Re: Wróg sportu 15.07.10, 16:11
            Jeśli jazda na rowerze jest 2 x tygodniowo i do tego ze 2 długie
            spacery to uprawiasz sport. Nie potrzeba do tego instruktora. A jak
            wypad w góry 1 x w roku i spacer w niedzielę to prowadzisz siedzący
            tryb życia, który nie służy Tobie i daje zły przykład dziecku. Gra
            na instrumencie, brydż i szachy to nie sport, umówmy się wink Ja swoim
            dzieciom też nie odpuszczę, muszą ruszać się intensywnie
            przynajmniej 3 x w tygodniu OPRÓCZ spacerów i biegania po placu
            zabaw. Bo "czym skorupka za młodu nasiąknie..." Na szczęście nie
            muszę ich zachęcać, także nie doradzę w meritum sprawy. Ale nie
            odpuściłabym nigdy... Jak nie ta dyscyplina to inna ale niech coś
            robią!
            PS efekty już widać. Oboje są sprawni fizycznie i szczupli.
            Patrzenie na ich płaściutkie brzuszki i delikatne mięśnie pod skórą
            to przyjemność. I niech tak zostanie!
            • ewuncia.a Re: Wróg sportu 15.07.10, 16:48
              Czasem odnoszę wrażenie, że dzieci służą wielu rodzicom do realizacji ich marzeń. Równie dobrze mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie, by moje dziecko nie skończyło studiów wyższych i niz zrobiło doktoratu, bo u nas przecież kariera naukowa to rodzinna tradycja. Nie wyobrażam sobie ... i co z tego skoro moje dziecko może po prostu nie mieć na to ochoty. Szkoda słów ... Pozdrawiam i żegnam!
              • hermetyczka Re: Wróg sportu 15.07.10, 16:56
                wiesz, można miec dobre zycie bez doktoratu, studiów wyzszych. bez zdrowia- nie.
                a podstawa zdrowia jest higieniczny tryb zycia. a to sie wpaja od maleńkiego.
                tak mam ambicje- zeby moje dziecko bylo zdrowe. a bez aktywności fizycznej nie
                bedzie. wpisz mi linka- ze sie to da zrobic bez ruszania sie. i popatrz na nasze
                spoleczeństwo- bo moje kolezanki pytaja: jak ci sie chce? one wola na shopping
                isc- a ja smigam z dzieciakami na rolkach...
                a pozniej mowia: bo moja kasia taka niesmiała, trzeba ja z wf zwolnić, bo tam
                pan niedobry- karze piłka rzucac i na czas biegac. a ona tak placze...
                • pelapa Hermetyczka 15.07.10, 17:07
                  Co za zbieżność poglądów, pisałam to samo w tym samym czasie. I to
                  nie w jednym watku, choć ja staram sie owijać w bawełnęwink Czy Ty nie
                  mieszkasz gdzieś w pobliżu???? big_grin
              • pelapa Re: Wróg sportu 15.07.10, 16:59
                To nie marzenia, to konieczność!! Sport jest w życiu bardzo ważny,
                nie wyczynowy, ale systematyczny ruch w ogóle. Czy to źle że chcę
                aby były zdrowe? Aby miały dobre nawyki? To proces zwany
                wychowaniem. Ty uważasz że sport nie jest obligatoryjny w życiu
                człowieka, ja uważam że jest, podobnie jak higiena osobista - nauka
                na instrumencie i doktorat niekoniecznie. Dziecko uparwiających
                sport rodziców będzie uważało że to coś normalnego. Ale ok, i tak
                każdy zostanie przy swoim zdaniu.
                Pozdrawiam
                • azile.oli Re: Wróg sportu 15.07.10, 18:16
                  Nigdy nie lubiłam sportu, lekcje wf były dla mnie tragedią. Nie
                  znaczy to, że prowadziłam siedzący tryb życia, ale zawsze najwolniej
                  biegałam, nie zrobiłam przewrotu i nie przeskoczyłam przez kozła.
                  Jako dziewczynie mi to uchodziło. Mam dwoje dzieci, już
                  nastoletnich.
                  Syn był dość sprawny, ale córka - wypisz-wymaluj , cała mamusia.
                  Zapisałam dzieci na judo. I to był przełom. Oboje są obecnie w
                  kadrach wojewódzkich, młoda w kadrze Polski. Nie mogę uwierzyć, że
                  dziecko , najwolniejsze w biegach w czwartej klasie ukończyło
                  gimnazjum z tytułem najlepszej sportsmenki.
                  I tak się zastanawiam - czy ze mnie też dałoby się coś zrobić?
                  Żeby było ciekawiej - nie żałuję, że nie próbowałam. W dorosłym
                  życiu nijak nie cierpię z tego powodu, że nie jeżdżę na nartach czy
                  rolkach. Wolę pójść na spacer.
                  • phantomka Re: Wróg sportu 15.07.10, 20:40
                    A dlaczego ten kij do nauki jazdy na rowerze, to takie okropienstwo?
                    Podejrzewam, ze wiekszosc z nas sie w taki sposob nauczyla jezdzic i
                    jakos dalo rade i nie spowodowalo zadnych problemow z lapaniem
                    rownowagi. Nagle okazuje sie, ze tak nie wolno, hehe.
                    Moja corka polubila rower dopiero wtedy, gdy dostala taki naprawde
                    wymarzony. Wczesniej miala spadkowy po kuzynie i nie ciagnelo jej do
                    tego.
                  • hermetyczka Re: Wróg sportu 15.07.10, 20:42
                    mój syn trenuje judo, córka tez bedziesmile wlasnie nie balet, gimnastyke art i
                    inne cuda tylko judo. wspaniala ogolnorozwojówkasmile
    • mama2008.1 Re: Wróg sportu 19.07.10, 13:04
      ale czepiasz sie dzieciaka. Mój mąż jest dorosły, do wody wchodzi
      tylko do kolan, nie lubi sportu i co w tym złego ma inne pasje,
      jeden lubi sport inny lubi cos innego. Dwuletni syn za to kocha
      wode, pływa juz w rekawkach leci do niej na "złamanie karku".
      Wchodzi najgłebiej jak sie da jak dalej sam nie może woła mnie zeby
      go prowadzic a jak ma rekawki to płynie na głebine. Uwielbia grac w
      noge, oczywiście wszystkie te sportowe wyczyny robi ze mna mama, bo
      tata nienawidzi sportu. Lepiej poobserwuj go i zobacz moze w innej
      kategorii jest lepszy od rówiesnikow.
    • mama2008.1 Re: Wróg sportu 19.07.10, 13:06
      A jezeli ju tak uparlas sie na ten rower ze musi jezdzic kup mu
      rowerek biegowy, który uczy utrzymywac równowage ciała. To taki bez
      kół juz 3 latki na nim śmigaja a potem bez problemu przesiadaja sie
      na normalny rower.
    • jackie71 Moja córeczka też generalnie tak ma. Chyba po mnie 20.07.10, 00:01
      Nigdy nie lubiłam sportu, nienawidziłam uważanego za luźny przedmiot wf-u, w
      zimie wkurzałam sie, bo na sali było cholernie zimno, brudził mi sie dres ( w
      lecie koszulka), bo było brudno, a latem było mi za gorąco i nienawidziłam
      żużlowej bieżni. Dyscypliny w rodzaju piłka ręczna przerażały mnie, skakanie
      przez kozły to dla mnie była parwie śmierć smile))... Tak naprawdę ze sportu lubię
      taniec smile))( tak, tak, jakieś kluby) i pływanie w słonym morzu, bo to nie męczy
      smile. Moja córcia też nie znosi zimna i wysiłku fizycznego, nawet chodzić zaczęła
      w wieku 17 miesięcy, co otoczenie napawało grozą wink. Ma 2,5 roku i bawię sie z
      nią tak, zeby się trochę poruszała, skaczemy sobie, biegamy po pobliskim
      trawiastym boisku, wspina się na zjeżdżalnię, bo lubi. Zabieram ją często na
      plac zabaw w centrum handlowym, bo to też lubi. I nie mam do niej pretensji ani
      oczekiwań w kwestii sportu- tak bardzo ją rozumiem smile)))...
      Życie ma być przede wszystkim w miarę miłe.
      • only-tolok Re: Moja córeczka też generalnie tak ma. Chyba po 20.07.10, 11:34
        Bardzo często jest tak ,że to właśnie rodzice przekazują dzieciom niechęć do
        sportu. Oczywiście robią to zupełnie nieświadomie. Jeśli dziecko widzi,że jego
        rodzice nie jeżdżą na rowerze, nie ćwiczą w żaden sposób to naturalne jest to,że
        on ich naśladuje. Trzeba dziecku pokazać,że ruch może być przyjemnością
    • jackie71 Moja córeczka też tak ma- po mnie ;) 20.07.10, 00:05
      Nigdy nie lubiłam sportu, nienawidziłam uważanego za luźny przedmiot wf-u, w
      zimie wkurzałam sie, bo na sali było cholernie zimno, brudził mi sie dres ( w
      lecie koszulka), bo było brudno, a latem było mi za gorąco i nienawidziłam
      żużlowej bieżni. Dyscypliny w rodzaju piłka ręczna przerażały mnie, skakanie
      przez kozły to dla mnie była parwie śmierć smile))... Tak naprawdę ze sportu lubię
      taniec smile))( tak, tak, jakieś kluby) i pływanie w słonym morzu, bo to nie męczy
      smile. Moja córcia też nie znosi zimna i wysiłku fizycznego, nawet chodzić zaczęła
      w wieku 17 miesięcy, co otoczenie napawało grozą wink. Ma 2,5 roku i bawię sie z
      nią tak, zeby się trochę poruszała, skaczemy sobie, biegamy po pobliskim
      trawiastym boisku, wspina się na zjeżdżalnię, bo lubi. Zabieram ją często na
      plac zabaw w centrum handlowym, bo to też lubi. I nie mam do niej pretensji ani
      oczekiwań w kwestii sportu- tak bardzo ją rozumiem smile)))...
      Życie ma być przede wszystkim w miarę miłe.
    • jagabaga92 Jeździ Jeździ Jeździ !!! SAM!!! 21.07.10, 09:13
      Mój "wróg sportu wink" od wczoraj zupełnie sam jeździ na dwóch
      kółkach!!! Teraz wytrwale ćwiczy "nawrotki" bez podpierania się big_grin
      Powiem tak - matczyno-babcina strachliwość wink zupełnie nie idzie w
      parze z szybkim nauczeniem się jazdy na rowerze dwukołowym. Z tatą
      wystarczyło 2 x 15min big_grin
Pełna wersja