maskotka-przytulanka - od czego to zależy?

03.08.10, 14:18
Zainspirowana sąsiednim wątkiem o zagubionej przytulance chciałam Was zapytać,
od kiedy Wasze dzieci zaczęły się bawić maskotkami?

Mój syn dostaje ich sporo w prezencie i nie przejawia nimi żadnego
zainteresowania, jak dostanie jakąś zabawkę to daje jej przynajmniej 5minutową
szansę, pluszaków w ogóle nie zauważa. Właściwie sama nie wiem dlaczego, ale
od czasu do czasu podejmuję próbę zaprzyjaźnienia jakiegoś misia tzn. wkładam
go łóżeczka, ale też pozostaje niezauważony. Syn miewa swoje ulubione
książeczki albo zabawki mechaniczne, przy czym żadna nie przebywa na tronie
dłużej niż miesiąc. Innymi słowy - nie przywiązuje się w ogóle do rzeczy.

Czy inne dzieci też tak mają? Czy to się kiedyś zmieni (syn ma ponad dwa
lata)? Od czego to zależy?

Pytam z ciekawości, sama do tej pory przechowuję swoją ukochaną przytulankę i
mam do niej wielki sentyment smile
    • monikaa13 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:22
      Córka ma 3,5 roku i żadnej przytulanki nie ma. Bywały okresy, że coś
      tam sobie brała do zasypiania. Przez jakiś czas kotka, potem krówkę,
      potem pieska, potem znów kotka. Różnie to bywało. W tej chwili nic
      nie ma. Od czasu do czasu bierze lalkę.
      • lacitadelle Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:27
        > tam sobie brała do zasypiania. Przez jakiś czas kotka, potem krówkę,
        > potem pieska, potem znów kotka.

        My zasypiamy przytuleni, syn często przyssany, a pomiędzy nami np. sporych
        rozmiarów metalowy wóz strażacki smile
    • dziub_dziubasek Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:23
      Syn nigdy nie pałał uczuciem do żadnych przytulanek, za to córka od kiedy miała
      8 m-cy upodobała sobie pewnego miśka i jest w nim zakochana do tej pory (ma 2
      lata). Mis chodzil z nią na początku do żłobka nawet, kiedyś zostal w żłobkowej
      szatni- oj był problem z uśnięciem i ciężka noc, bo misia nie było.
      Kazde dziecko jest inne...
    • lula_p Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:28
      może nie trafił jeszcze na TEGO pluszaka? wink Mój też wykazywał
      średnie zainteresowanie pluszakami, tzn lubił, ale nie wyróżniał
      żadnego, do żadnego nie był przywiązany. Ale gdy miał 18 miesięcy i
      wyjechaliśmy na parę dni do rodziny męża znalazł tam w pokoju cioci
      króliczka, zaadopotował go natychmiast i od tamtej pory się z nim
      nie rozstaje smile W tym wieku też mniej więcej zaczął się bawić innymi
      pluszakami, wysadza je na nocnik, karmi, udaje, że rozmawiają ze
      sobą itd. Ale królik oczywiście jest najważniejszy, zawsze i
      wszędzie mu towarzyszy
    • linkap_wawa Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:40
      Wydaje mi sie ze to kwestia charakteru. Moj Krzys nigdy nie
      przejawial zainteresowania pluszakami. Owszem ma swoje ulubione
      zabawki, ale tez nie jest to jakas obsesja. Jak nie ma ulubionych -
      bawi sie innymi. A wracajac do pluszakow - Krzychu nie jest typem
      pieszczocha, wiec moze po prostu nie ma potrzeby posiadania
      przytulanki. Ma za to smoka (takego do ssania)wink
      Krzyś, ur. 24.12.2008
      • kamelia78 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 15:10
        Moja córeczka tez nie przejawiła zainteresowania pluszakami i
        lalkami,które miała dopóki w wieku 13mies. dostała króliczka. To
        była miłość od pierwszego wejrzenia! wink Wcale jej sie nie dziwię
        króliczek jest wyjatkowo mięciutki i sympatyczny. I tak go kocha juz
        od 4 miesięcy. I mam wrażenie ,że coraz bardziej,bo na początku
        tylko go tuliła i karmiła z butelki,a teraz z nim śpi,króliczek był
        już z nami na wakacjach razem z misiem,bo misia też pokochała,gdy ją
        pocieszył w nocy w czasie ząbkowania(ale to nie to samo co
        króliczek wink). I gdy go widzi to autentycznie się
        cieszy,piszczy,gada po swojemu,tuli z całych sił. Ale ona ma naturę
        przylepy,lubi się przytulać do tych,których kocha. smile
    • camel_3d Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 14:57
      moj tez nie przejawia jakichs nadzzwyczajnych uczuc do maskotek... za to bylem u
      znajomych 2 dni i zakochal sie w robocie... spal z nim i nosil non
      stop..skonczyl si eplaczem..bo robot nalezy do corki znajomych...i niestety jest
      nei do kupienia...juz nie jest produkowany..albo kosztuje w sieci okolo 230 €...sad
    • budzik11 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 15:23
      Moje dzieci (5 i 3l.) w ogóle nie bawią się przytulankami. Oczywiście mają ich
      cała masę, bo dostają takie prezenty, ale trafiają do wielkiego, plastikowego
      worka w szafie. Nie używali nigdy żadnych pieluszek czy przytulaków itp do
      zasypiania, nie zasypiały nigdy same, zawsze mogły się przytulić do mnie (jeśli
      już nie zasypiali przy piersi) więc może to z tego wynika.
      • dziub_dziubasek Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 15:25
        Moje dzieci tez z nami sypiają, nie usypiają samotnie, zawsze przy nas, więc u
        nas to wpływu nie miało. Córka i tak wszędzie łazi ze swoim misiem.
      • batutka Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 15:33
        budzik11 napisała:

        > Moje dzieci (5 i 3l.) w ogóle nie bawią się przytulankami. Oczywiście mają ich
        > cała masę, bo dostają takie prezenty, ale trafiają do wielkiego, plastikowego
        > worka w szafie. Nie używali nigdy żadnych pieluszek czy przytulaków itp do
        > zasypiania, nie zasypiały nigdy same, zawsze mogły się przytulić do mnie (jeśli
        > już nie zasypiali przy piersi) więc może to z tego wynika.


        niekoniecznie z tego wynika, tak niektóre dzieci mają i już smile
        moja 3-letnia córka baaardzo długo zasypiała na moich, męża rękach, przytulona
        do nas, ale dodatkowo miała (i ma do dziś) swój ukochany kocyk, bez którego
        usnąć się nie da
        dziś już nie zasypia na naszych rękach, czytamy jej przed snem, ale kocyk nadal
        przytula smile
        • kamelia78 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 16:30
          > budzik11 napisała:
          >
          Nie używali nigdy żadnych pieluszek czy przytulaków itp d
          > o
          > > zasypiania, nie zasypiały nigdy same, zawsze mogły się przytulić
          do mnie
          > (jeśli
          > > już nie zasypiali przy piersi) więc może to z tego wynika.

          A mi sie wydaje,że to kwestia charakteru,no i na pewno genów.
          Dorośli sa rózni,więc i dzieci też.Jedni ludzie przywiązuja się do
          przedmiotów,są sentymentalni inni nie,jedni są bardziej uczuciowi i
          wylewni inni nie. Ja też miałam ukochanego misia,którego wszędzie
          zabierałam i w swoim łóżku nie raz spałam nie tylko z nim,ale z
          wszystkimi przytulankami,bo mi sie wydawało,że pozostałym jest
          smutno,że nie moga spać ze mną. wink Mój mąż miał ukochany samochodzik
          bez którego nigdzie sie nie ruszał,więc nic dziwnego,że mała ma
          swojego ukochanego króliczka. A poza tym takie przytulanki bywają
          przydatne,pomagają przetrwać trudne chwile,gdy dziecko idzie do
          żłobka albo zostaje z opiekunką albo długą podróż,wizyte u lekarza
          czy przeprowadzkę,itp.
        • lula_p Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 22:34
          też nie sądzę, żeby to, czy dziecko jest piersiowe miało tu jakieś
          znaczenie. Młody też jest piersiowy, dużo się przytulamy, ale
          króliczka też kocha smile
          • lupa_87 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 08:22
            Synek ma prawie 3 lata i jedyną przytulanką jaką kiedykolwiek chciał
            jest pielucha tetrowa - nazwał ją "Moje Maleństwo"
    • mustardseed Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 15:29
      Mój syn, obecnie lat 4, też nigdy nie przkonał się do żadnego
      pluszaka. Za to sypiał z ulubionymi samochodami, narzędziami i
      innymi wżebrowchodzącymi zabawkami. Najgorzej wspominam ciężarówkę z
      Aut, taką rozkładaną, z prysznicem (!) w srodku. Te małe elementy
      wiecznie się gubiły, a syn MUSIAŁ mieć je wszystkie w łóżku do snu.
      Na szczęście mu przeszło. Do następnego pojazdu zapwene.
    • cibora Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 16:41
      Witam.
      Staś też nie ma przytulanki. Ma 27 miesięcy. Znajoma pani psycholog powiedziała, że to pewnie dlatego, że na razie przytulanką jest cycuś i mamusia (przypuszczam, że w takiej kolejności smile) Więc nie ma potrzeby mieć zastępstwa.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • mika_p Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 18:15
      Karolina była maleńka, jak się zakochała w kotku, na pewno jeszcze nie stawała,
      czyli miała 7-9 miesięcy. Głównie obśliniała mu ogon. Kotek był malutki,
      wielkości ludzkiej dłoni (plus ogonek), bardzo miękki i lekki. Był czas, że
      wszedzie go zabierała, potem sporadycznie, a jak zostałw starym samochodzie, to
      miesiącami w nim leżał.

      Druga miłość to była pluszowa Laa-Laa, tu już dłużej i mocniej, spała z nią,
      nosiła do przedszkola. Ale przestała.

      I nigdy nie było to obsesją. A tego się bałam, bo znajomi mają córkę, która już
      poszła do szkoły, a nie potrafiła się rozstać z małą poduszeczką.

      A Pierworodny nie miał ukochanego pluszaka. A jak raz miał fazę na jakiegoś
      militarnego typa z McDonalda, to faktycznie - mąż musiał swego czasu użyć swego
      uroku osobistego, jak pan zaginął, a oficjalnie w McD już tej zabawki nie było.
      Nieoficjalnie jeszcze była na składzie i dziecko było szczęśliwe smile) A potem i
      oryginał sie znalazł.
      A jak dziecku po kilku latach przypomniałam, ze to była ukochana zabawka, to
      zrobiło wielkie zdziwione oczy ;D
      • lacitadelle Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 10:09
        > I nigdy nie było to obsesją. A tego się bałam, bo znajomi mają córkę, która już
        > poszła do szkoły, a nie potrafiła się rozstać z małą poduszeczką.

        No właśnie ja do tej pory tak trochę żałowałam, że syn nie uznaje żadnego
        nieożywionego zastępstwa do przytulania, ale jak czytam, jakie cuda się dzieją
        po zagubieniu maskotki, to widzę, że wszystko ma swoje plusy i minusy.
    • green_hill Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 20:07
      Syn dostal od mojej szwagierki przytulanke-kotka. Mial wtedy 8 miesiecy. Kotka pokochal od razu, zwierzak sluzy glownie do zasypiania. Innych przytulanek syn nie powaza, chociaz ma ich kilka.
    • koza_w_rajtuzach Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 20:13
      moja córka ma 4,5 roku i też nie przejawia zainteresowania pluszakami. Jak jej
      coś przypadnie do gustu, to zachwyt nie trwa długo. Myślę, że ona sama nawet nie
      wie jakie ma dokładnie zabawki. Najważniejsze to są dla niej drewniane klocki i
      tory drewniane z kolejką. Często buduje jakieś domki z klocków dla innych
      zabawek, ale to jest zupełnie przypadkowa rzecz, którą wybierze do zamieszkania
      w tym domku. Nie, absolutnie do zabawek się nie przywiązuje, a już szczególnie
      nie do pluszaków. Nigdy nie miała też problemu, żeby z innymi dzielić się
      różnymi rzeczami, ba, często chętnie je rozdaje dzieciakom, bo przyjemność
      sprawia jej jak może komuś przyjemność sprawić wink. Pani w przedszkolu
      stwierdziła, że nie widziała dziecka, które tak chętnie dzieliłaby się z innymi,
      z taką przyjemnością z samej możliwości dzielenia się, a często przynosiła do
      przedszkola zabawki z domu.
      • koza_w_rajtuzach Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 03.08.10, 20:17
        a syn ma 1,5 roku i z przytulaków uznaje tylko pieluszkę tetrową wink. Zawsze mnie
        dziwiły dzieci, które spały z pieluszkami tetrowymi na głowie, aż urodziłam syna
        i okazało się, że on ma jakąś szczególną słabość do takich pieluch wink).
    • silje78 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 09:35
      moja córka ma tygryska, a w zasadzie 5 identycznych. nie wiem po
      czym poznaje tego jedynego, ale doskonale wie, który jest ten
      ukochany.
      ma dużo pluszaków, ale w sumie bawi się tymi tygrysami i ma jeszcze
      dwa koty. jeden mały i drugi taki dłgugi i pokraczny. nazwała je
      lila mała i duża i z nimi też śpi. ale ukochany jest misiu - fuj
      (długo nie pozwalała go uprać...). pierwszego z 5 dostała jak miała
      pół roku.
    • ladetre Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 11:34
      Mój synek zaczął jakieś 3 tygodnie temu - gdy już skończył 2,5 roku. Wcześniej w ogóle go nie interesowały, ani do przytulania ani do zabawy. Teraz mówi, że to są jego przyjaciele - wybrał 4 maskotki i wszędzie je nosi - z nimi je, karmi je, rozmawia, uczy, opowiada im bajki, zabiera ze sobą do sklepu - zawsze ma dylemat, bo do sklepu pozwalamy mu wziąć tylko jedną. Idzie z nią i tłumaczy jej świat: "zobacz owieczko, tu jest nasz domek, a tu inny domek, tu stoi samochód. To skoda, ale to nie jest skoda Antosia itp. - cały czas z nimi rozmawia.
      Więc może i u Was przyjdzie z czasem.
      • megan1501 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 13:25
        Moja córka dostała kiedys , miała wtedy niecałe dwa lata maskotkę od
        praktycznie obcej osoby (koleżanka teściowej) i od tej pory jest to
        jej jedyna ulubiona maskotka z którą śpi a ma już 7 lat . Ma wiele
        innych maskotek niestety niechetnie sie nimi bawi , zresztą swojego
        kaczorka tez w ciągu dnia nie zauważa ale jak przychodzi wieczór i
        pora do łózka pierwsze co to go szuka . Trudno w to uwierzyć ale
        nie przespała ani jednej nocy bez niego . po tylu latach kaczorek
        nie wygląda już tak elegancko jak na początku smile ale córka nie
        wyobraza sobie snu bez niego
    • minerwamcg Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 04.08.10, 22:19
      Nasza mała ma jedną jedyną maskotkę, którą sama sobie wybrała - z wielkiego
      kosza pełnego pluszaków w Ikei wyciągnęła sobie dwa zszyte razem jeże, dużego i
      małego. I to musiały być konkretnie TE, innych takich samych nie chciała. Te i
      koniec. Był to pierwszy i jak dotąd ostatni wypadek, że kupiliśmy zabawkę bo
      dziecko zobaczyło i się uparło smile
      Miała wówczas pół roku z małym haczykiem. Odtąd jeże towarzyszą jej stale,
      mieszkają w łóżeczku, choć czasem nosi je po domu. Jeże mają obcmoktane nosy,
      większemu już z pyszczka "uciekło" wypełnienie, więc też nie wyglądają bardzo
      wyjściowo - ale są ukochane i koniec.
    • tufuu Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 05.08.10, 09:59
      Moje mają całe tony maskot, które leżą, kurza się i czekają na lepsze czasy. I
      wśród tej masy ta jedna jedyna,.która jest z Nimi juz od paru dobrych latek.
    • lidpot Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 08:50
      Moja Maryśka nie zauważa maskotek. Zauważa za to ciągniki, samochody, pociągi
      itp (22 m-ce)
      a jej "mądra" matka - czyli ja, wpadła wczoraj na pomysł że kupi jej jakąś
      maskotkę do spania. W smyku są takie fajne milusie nieduże maskotki z serii"blue
      nose" .No śliczności (zdanie mamy..big_grin ).Kupiłam jej jeżyka.
      przyniosłam do domku, dałam jej ,mówię, że śliczny i wogóle, i że chyba jest już
      bardzo śpiący i że on będzie spał teraz z Marysią. Marysia popatrzyła na mamę ,
      kiwnęła główką i zabrała go do pokoju.
      Po jakimś czasie (to było około 21:30) przychodzi i ciągnie mnie za rękę - jeżyk
      pod kołderką robi "aaa", a Mańka...dale do zabawek..smile
      Cel osiągnięty połowicznie..smile)
      • matylda07_2007 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 09:06
        To jest kwestia upodobań. Moja córka 3 letnia od zawsze kocha maskotki i mogłaby mieć ich tysiące. Ma te bardziej ulubione, ale jest ich kilka. Śpi zawsze z jakimiś w łóżku wink Czasem się przytuli do zabawki, czasem nie.
        Mój siostrzeniec znowu za maskotkami nie przepada, ma 6 lat, nadal śpi z rodzicami, ale "Askami" musi się i tak obłożyć. Aski to dwa pieski.
    • zabulin Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 10:32
      Od czego to zależy? Nie mam pojęcia. Ja nigdy nie mialam ulubionej
      zabawki.

      Moj syn (2,5 roku) natomiast przeciwnie. Jako niemowlak dostal od
      mojego kuzyna maskotkę- myszke. Wiadomo- wtedy stala na meblach.
      Zainteresowal się nią jak mial troche ponad rok.
      Na poczatku przy usypianiu glaskał się jej ogonkiem po buzi.
      Potem "Mimusia" zawladnęła jego sercem bez reszty. Wszędzie z nami
      jeździ- na wakacje, do znajomych, wczoraj byla w kosciele smile

      "Mimusia" jest prana gdy syn spi już głęboko smile
      • minerwamcg Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 14:42
        No właśnie! Z praniem jeży też mamy problem. Pierze się je w słoneczny dzień
        rano, żeby wywiesić na słońce - wtedy wyschną do wieczora. Ale w zimie zdarzyło
        mi się suszyć na kaloryferze suszarką do włosów - żeby tylko na noc były gotowe...
        • zabulin Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 14:58
          Ale w zimie zdarzyło
          > mi się suszyć na kaloryferze suszarką do włosów - żeby tylko na
          noc były gotowe
          > ...


          Raz wrzuciliśmy Mimusię do pralki wieczorem, jak Maly zasnął.
          Przebudził się i mąż suszył stwora suszarką. Syn nawet nie płakal
          bardzo. Po prostu siedział na lożku, podpieral głowę ręką i czekał
          aż Mimusia wroci do łożka. Dwuletni skrzat smile
          • kamelia78 Re: maskotka-przytulanka - od czego to zależy? 09.08.10, 16:00
            zabulin napisała:

            > Raz wrzuciliśmy Mimusię do pralki wieczorem, jak Maly zasnął.
            > Przebudził się i mąż suszył stwora suszarką. Syn nawet nie płakal
            > bardzo. Po prostu siedział na lożku, podpieral głowę ręką i czekał
            > aż Mimusia wroci do łożka. Dwuletni skrzat smile

            Pierwszy raz,gdy chciałam wyprać królika powiedziałam jej,że jest
            brudny i trzeba go wyprać,razem wsadziłyśmy go do
            pralki,nastawiłam ,przyjęła to na spokojnie.Już dużo gorzej było gdy
            królika wyciągnęłyśmy,mokrego i zmiętego,zaczął się płacz,powiesiłam
            na suszarce,dalej płacze,pokazuje plauszkiem na niego.Suszarkę
            musiałm wynieść do łazienki i pilnować ,by się tam przypadkiem nie
            znalazła.Za drugim razem wyprałam królika wieczorem gdy już
            zasnęła,a suszarkę na balkonie postawiłam tak,żeby go nie widziała.
            Na szczęście było gorąco ,więc na rano był gotowy do zabawy. smile
Pełna wersja