Walka z czterolatkiem… - też tak macie?

06.08.10, 13:43
Poniżej scenka z mojego życia z czterolatkiem. Czytałam w fachowej
literaturze, że dopiero u 4,5 letniego malucha zaczyna coś się
zmieniać na plus. A do niedawna był naprawdę taki grzeczny…..

Ja: Kochanie idziemy się myć poproszę
Synek: Nigdy
Ja: proszę chodź się umyć – pobawimy się w wannie
Synek: Nigdy, przenigdy – nie widzisz, ze się bawię klockami?
Ja: Syneczku, jest już późno mama cię prosi, pobawisz się jak się
umyjesz – pobawimy się razem (staram się jak mogę)
Synek: Sama idź się umyj
Ja (podniesionym głosem lekko): Nie igraj ze mną tylko chodź się myć
lub to nie było miłe proszę słuchaj mamy etc.
Synek spokojnie: To ty ze mną nie igraj lub to ty mnie słuchaj.
Ja (zdenerwowana i krzycząca): Masz natychmiast iść do łazienki
(zaczynam gonić moje dziecko po pokoju, aby złapać je i zanieść do
łazienki)
Synek (uciekając i śmiejąc się bo traktuje to jak cudowną zabawę):
Nie, nie, nie!!!! (Krzyk)
Ja (jeszcze bardziej zdenerwowana, głos podniesiony): Jak się nie
umyjesz to gaszę świtało i natychmiast idziesz spać lub inna wersja
wyrzucam klocki lub alternatywnie zawołam tatę (jakby miało to coś
zmienić...) lub inna kara, która aktualnie wydaje mi się właściwa.
Czasem groźbę kary wymieniam na wizję nagrody za umycie się (np.
obejrzysz bajkę, poczytamy, zbudujemy rakietę etc. - to co lubi
najbardziej) - obie opcje niestety olewa
Synek (zły): Nic nie powiem, Nie lubię Cię, Idź sobie.
Ja (chcę skończyć konflikt, aby nie było płaczu i histerii -
wreszcie mam pomysł): Chodź się szybko kąpać bo: – wersje skutkują
na zmianę i nie zawsze 1) tata się wykąpie pierwszy i przegrasz,
wersja 2) pozwolę Ci wyprać podczas kąpieli ręcznik (zalana
łazienka, woda z mokrego ręcznika, tak fajnie kapie na podlogę) 3)
wykąpiesz się z pluszakami bo są straszeni brudne (trzeba potem
suszyć) 4) zrobisz miksturę z szamponu (niestety w efekcie
zmarnowane całe opakowanie)
Synek: Decyduje się iść do łazienki zachęcony powyższym, ale
oczywiście idąc wyje, że i tak nie chce – no ale przynajmniej idzie
i daje się rozebrać i wchodzi do wanny.
Ja: wycieńczona siadam obok wanny, a synek kąpie się zadowolony, a
potem powyższa historia powtarza się, jak trzeba w końcu wyjść z
wanny…

Czy Wasze 4latki tez miały/mają, tzn. własne zdanie na każdy temat i
własne plany i czy TO mija jak piszą u 4,5 – 5 latków ?
    • ata99 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 14:02
      Mam tak czasem z 3,5 latkiem. Pomaga uprzedzenie dziecka o tym, że ma
      skończyć zabawę (w końcu nikt nie lubi gwałtownie kończyć fajnej
      zabawy), czyli: "kochanie za chwilę kąpiel, możesz ułożyć jeszcze jedną
      fortece i kończymy". Warto opóźnić kąpiel itp o te kilka minut (w
      trakcie których nie zawadzi przypomnieć o umowie". Przeważnie działa :-
      )
    • mama_kotula Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 14:14
      Popełniasz ten sam błąd co ja popełniałam, a potem długo musiałam odkręcać - czyli wdajesz się w dyskusje z dzieckiem. Prosisz, grozisz, negocjujesz, przekupujesz - a dzieciątko i tak ma to w rzyci i utwierdza się w przekonaniu, że to ono rządzi. Doskonale rozumiem - jesteś zmęczona i chciałabyś, aby wieczór przebiegł w spokojnej atmosferze a dzień się wreszcie skończył wink

      Problem polega na tym, że decyduje dziecko, a nie ty - co prowadzi wyłącznie do kłopotów.

      Jeśli dziecko bawi się klockami, nie zapowiadaj z nagła: idziemy się myć. Przyjdź do dziecka, usiądź z nim, zapowiedz koniec zabawy za, na przykład, 10 minut - pobawcie się chwilę RAZEM (kluczowe słowo, uwierz) i faktycznie RAZEM skończcie zabawę. Nie dopuść do tego, aby dziecko zaczęło budować coś nowego, posprzątajcie razem (ostrzeżenie: w pierwszych dniach będziesz sprzątać sama, podczas gdy dziecko będzie wyć).
      Następnie bierzesz dzieciątko za bety i prowadzisz do łazienki. Bez krzyku. Znaczy, dzieciątko będzie krzyczeć i wyrywać się, pewnie kopać, bić, wrzeszczeć że cię nienawidzi. Ty spróbuj się powstrzymać (tak, wiem, łatwo powiedzieć).

      Najważniejsza zasada: nie wdawaj się w dyskusje z dzieckiem. Tak, wiem, w obliczu powszechnego "dzieciorodzicopartnerstwa" jest to niepopularna zasada, bo wszystkie mądre poradniki nakazują kolejno "liczyć się ze zdaniem dziecka", "dawać dziecku alternatywy" i tak dalej, co przy niezbyt wprawnym zastosowaniu prowadzi do takich szopek jakie się odbywają u ciebie.

      Logistyka wieczorna to w wielu domach, łącznie z moim, koszmar - ponieważ rządzi wtedy głównie zmęczenie: rodziców i, w mniejszym stopniu, dziecka.
      • mag2174 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 14:33
        dzieki za podpowiedzismile Widzę, że generalnie trzeba zaakceptować, że
        mała mądrala nie pójdzie z uśmiechem się kąpać - kiedy przecież
        miała inne plany na wieczór.

        Tylko ciężko znieść, że moje małe, które niedawno mówiło ciągle -
        kosiam mamę - teraz najczęściej mówi nie lubie cię i nie mów do
        mnie. Z drugiej strony za sprawiane przyjemności potrafi się
        wspaniale odwdzięczać i być przesympatycznym chłopczykiem.

        Ale bardzo źle znosi odmowę. Raz nawet powiedział, ze wyprowadza się
        z TEGO domu (do babci!)- kiedy nie pozwoliłam na myszkowanie w
        lodówce o 21.00. Powiedzialam, ze bardzo mi przykro z tego powodu,
        ale jak musi to trudno.wink

        • mama_kotula Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 15:19
          Moje starsze dziecko wyprowadza się do babci średnio raz dziennie, więc jestem
          przyzwyczajona ;P.
          Młodsze zaś grozi że poprosi mamę przyjaciółki aby ją adoptowała suspicious
          • mag2174 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 15:21
            uff ulżyło mi, że to normawink
            • mama_kotula Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 16:42
              Nie wiem, czy to norma, ale zawsze raźniej, że inni też tak mają tongue_out
              • mag2174 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 16:50
                dokładnie - o to chodziwink

                u nas najgorzej radzi sobie dziadziuś, jak słyszy od wnusia nie
                kocham cie, idź sobie. Naprawdę się obraża na małego. Inni na
                szczęście starają się to olewać. Nawet przemiła sąsiadka - która
                usłyszała od mojego dziecka, że nię będzie z nią rozmawiał bo jest
                stara. A ona jak na złość ciągle go zaczepia, a ja się muszę
                wstydzić, HA! No, ale ona jest emerytowanym pedagogiem i wie o co
                chodziwink
                • stypkaa Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 09.08.10, 12:12
                  Ja się podpisuję pod tym co napisała mama_kotule. Dodam tylko, że
                  mam 5,5 latka i nie przeszło mu takie zachowanie, a wręcz dopiero
                  niedawno zaczął mówić: nie kocham cię, nie lubię cię, zostaw mnie,
                  idź sobie smile
                  U nas pomaga uprzedzanie dzieci co nastąpi za chwilę i ustawianie
                  budzika,żeby mogli skończyć coś co robią. Jak zapika dzieje się to
                  co zostało zapowiedziane. Bez wdawania się w dyskusje.

                  Pozdrawiam i zyczę cierpliwości smile
      • falka32 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 18:55
        u mnie opis będzie krótszy smile - po zlanej pierwszej prośbie druga jest
        ostrzeżeniem a potem zabieram klocki i idę z dzieckiem do łazienki wykorzystując
        swoją przewagę fizyczną. Ewentualnie w trakcie okazuję swoje zdumienie "ale
        czemu płaczesz, przecież powiedziałam, że idziesz się myć..." i robię swoje.
        Przyznam, że w życiu bym się nie posunęła do przekupywania możliwością
        wypaprania szamponu czy innej niemile widzianej demolki. Aktualnie w 9
        przypadkach na 10 wystarcza moja pierwsza prośba a dziecko nie wygląda na
        zastraszone smile
    • osmag Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 06.08.10, 23:00
      Mój starszy, dziś 19-letni syn wyprowadzał się z domu w wieku ok. 4
      lat. Daliśmy mu torbę do spakowania i zapytaliśmy czy na pociąg trzeba
      go odprowadzić czy sam da sobie radę. Od razu mu przeszło.
      Potem jeszcze raz za jakis czas stwierdził, że ma najgorszych rodziców
      na świecie. Zaproponowałam, że napiszemy ogłoszenie iż poszukuje nowych
      rodziców. Nie chciał. Stwierdził, że wszyscy rodzice są okropni.
      Dlatego zostanie u swoich.
      To są frustracje i nie należy się nimi przejmować. To, że mówi nie
      kocham Cię lub nienawidzę nie znaczy, że tak myśli. Jest poprostu zły,
      że nie może robić tego na co ma akurat ochotę. Takie życie
    • koza_w_rajtuzach Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 19:25
      Moja córka też ma 4,5 roku i nie zawsze jest różowo, chociaż raczej w większości
      przypadków można się z nią dogadać.
      Wydaje mi się, że Twój błąd może polegać na tym, że Ty prosisz syna i trochę się
      z nim tak jakby "cackasz" zamiast po prostu poinformować, że dajesz mu czas aż
      skończy budowę z klocków, a po tym czasie pora się kąpać. Na pewno dla dziecka
      nie jest fajne to jak nagle musi przerwać zabawę, dlatego dobrze jest go do tego
      wcześniej przygotować. Obecnie nie mam problemów z zachowaniem córki, ale gdy
      takie miałam, po urodzeniu się jej brata to dobrze sprawdziły się naklejki jako
      nagrody za różne rzeczy. Dziecko to bardzo dobrze motywuje do tego, żeby
      prawidłowo się zachowywać, bo widzi, że jest to doceniane.
      A co się tyczy słów, że dziecko nie kocha, to chyba najmądrzejsze jest
      odpowiadać na takie teksty, to co radzi superniania, czyli "a ja cię kocham" i
      na tym urywać temat.
    • epreis Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 19:36
      > Ja: Kochanie idziemy się myć poproszę
      > Synek: Nigdy
      > Ja: proszę chodź się umyć – pobawimy się w wannie
      > Synek: Nigdy, przenigdy – nie widzisz, ze się bawię klockami?

      byłoby prościej jakbyś w tym momencie powiedziała
      -"ok,to jak skończysz przyjdź do łazienki.ja idę puścić wodę"

      u nas to działa.
      wyobraź sobie twój podobny dialog z mężem czy kimkolwiek innym
      ty gotujesz,prasujesz,czytasz książkę-zajmujesz się czymkolwiek i słyszysz "TERAZ,KONIECZNIE TERAZ zostaw to i chodź bo JA tak chcę i już!"
      przyjemnie tak jak ktoś nie ma do ciebie szacunku?!

      więcej empatii,dziecko też człowiek
      • mama_kotula Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 23:07
        Cytatbyłoby prościej jakbyś w tym momencie powiedziała
        -"ok,to jak skończysz przyjdź do łazienki.ja idę puścić wodę"

        u nas to działa.


        U nas to nie działało, bo dzieciątko miało w rzyci kończenie, ponieważ budowanie z lego było zdecydowanie ciekawsze od perspektywy jakiejś nudnej kąpieli wink. Poza tym, dzieciątko fiksowało się na budowaniu z klocków i zapominało, że matka coś mówiła o kąpieli.

        Generalnie do tej pory u nas się sprawdza - w wielu sprawach - metoda "na upierdliwą matkę" tongue_out. Czyli - nie zlecam dziecku "posprzątaj pokój i chodź do łazienki" i wychodzę, żeby potem się wściekać - raczej staram się stać dziecinie nad głową i wydawać jednostkowe, krótkie, konkretne, czasem nawet absurdalne polecenia (ot, dzisiaj ze 3 razy spokojnie powtórzyłam do córki "wstań z materaca" zanim wydałam następne polecenie pt. "pozbieraj karty z podlogi" tongue_outtongue_out). Niektórym wydaje się śmieszna litania "wstań" - "złóż wszystkie karty razem" - "włóż karty do pudełka" - "odstaw pudełko na półkę", niemniej mam w nosie, że kogoś to śmieszy, na moje dzieci to działa, widzę, że lepiej wykonują wszelkie polecenia jak są nadzorowane i jak postępuje się z nimi na modłę postępowania z adehadowcami.
    • emporium1 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 19:41
      Walka z czterolatkiem to niełatwe zadanie. Dzieci teraz są bardziej muskularne niż kilkadziesiąt lat temu a co za tym idzie wymagają więcej siły w walce. Ja ze swoim czterolatkiem walczyłem we wszystkich możliwych stylach walki i muszę przyznać że nie osiągnąłem sukcesu. W poradni rodzinnej zasięgnąłem porad od Pani psycholog, która powiedziała mi żeby użyć w najmniej oczekiwanym momencie przedmiotów które znajdują się w domu i akurat są pod ręką np kija od mopa, psiej smyczy, deski do prasowania czy nawet łopaty.
      Niestety to wszystko na nic. Czterolatek to było zbyt wielkie wyzwanie jak dla mnie dlatego musiałem go uśpić. Na początku śpiewałem mu kołysanki ale nie odnosiło to większego skutku więc uśpiłem go zastrzykiem od znajomego weterynarza. Śpi już trzy miesiące bydlak i najgorsze że zaczął śmierdzieć... ale przynajmniej walczyć mu się nie chce.
    • zajacowna Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 19:57
      o Jezu.. dzieki za ten watek.. ja juz myslalam ze ja jestem nie normalna.. a z
      moim dzieckiem cos nie tak.. jego ukochane wyrazenie ktore slysze 100x dziennie
      to + NIGDY W ZYCIU NIE ZROBIE:::
    • mamaigiiemilki Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 07.08.10, 22:16
      ja robiłam i robię nadal tak, jak juz ktoś napisał - mówię, że za
      15min trzeba się myć, potem przypominam że za 10 a potem że za 5 i
      trzeba sprzątać zabawki; u nas to zawsze działało;
      tak samo postępuje, jak trzeba wyjść np. z placu zabaw, od koleżanki
      itp.
      • mag2174 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 09.08.10, 10:56
        Dziękuję za wszytskie konstruktywne uwagi i podzielenie się
        doświadczeniami. Staram sie stosować sprawdzone rozwiązania -
        oczywiście na moje małe nie wszystko działa - informowanie, że za
        chwilę kończymy zabawę i przypominanie o tym rzuciłam ostatnio, bo
        raczej pogarszało sprawę, bo wiedział, ze zaraz koniec i jeszcze
        bardziej się denerwował (chociaż na placu zabaw działa). Wzięcie na
        ręce i zaniesienie do łazienki porzuciłam odkąd przekroczył 20 kg -
        i jest naprawdę silny.

        Chyba ta upierdliwa mama, która do skutku mówi i mówi co ma zrobić
        dziecko trochę skutkuje.

        Jeszcze raz dzięki wink
        • alpepe Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 10.08.10, 11:55
          no, spasiony, to fakt, ale i tak bym takiego wzięła pod pachę i do łazienki. Nie
          ma, że mi tu dziecko rządzi.
      • magda_bad Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 10.08.10, 10:50
        no to ja się cieszę, że z moją 4-latką póki co /odpukać/ tak nie mam
        czasami - ale rzadko zdarzają się akcje na placu zabaw - jak ona nie chce iś do
        domu - ale rzeczywiście jak kilka osób wspomniało powyżej - powiedzenie dziecku,
        że za X minut idziemy , lub wspominanie, że jeszcze tylko pohuśta się lub coś
        tam i idziemy powoduje, że spokojnie bez protestów idziemy do domu
        czasami akcja ze sprzątaniem - jak nie chce posprzątać to mówię tylko - że
        wszystko wyrzucę do śmieci - działa momentalnie, ale też staram jej się pomagać
        - być przy niej jak sprząta /czyt. ja trzymam pudło na zabawki a ona sprząta wink

        swoją drogą to ja mam chyba odwrotnie do niektórych z was - moje dziecko aż do
        przesady wyznacza sobie samo karę - jeśli wie, że coś złego zrobiła to idzie do
        kuchni, siada na krześle i nie pozwala się do siebie zbliżyć, bo twierdzi, że
        musi pomyśleć - jak miałam z nią problemy - pyskowałą, krzyczałą /jakiś rok
        temu/- to zanosiłam ją do kuchni , sadzałam na krześle i mówiłam że ma wrócić
        jak się uspokoi.. tak jej to w krew weszło, że teraz wystarczy że zobaczy moją
        złą minę wink
    • asia_i_p Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 09.08.10, 16:08
      Są takie nastroje czasem - ale u nas działa odpuszczenie sprawy na chwilę i
      wrócenie do niej za chwilę. Plus działa - i za diabła i ciężką cholerę nie wiem,
      dlaczego "Anka, liczę do trzech. Raz..." - nigdy nie dała mi jeszcze doliczyć do
      trzech. Ja wiem, że niby jest taka metoda, ale ostatni raz próbowałam ją
      wprowadzać, kiedy dziecko miało 1,5 roku "Anka, na te drabinki nie wchodzimy,
      liczę do trzech i cię ściągam. Raz...", a dziecko popylało po drabinkach,
      mamrocząc pod nosem "da..ci..da...ci.." (chyba miało to znaczyć dwa, trzy). Więc
      dałam spokój. A teraz działa i nie wiem dlaczego. Ale nie nadużywam, bo się
      boję, że jak raz doliczę do tych trzech i nie będę miała wizji, co dalej, to mój
      autorytet legnie w gruzach.
    • camel_3d ale bez sensu... 09.08.10, 20:17
      a jakbys ty ogladala film i ktos by cie na sile odciagnel.

      powiedz mu ze ma jeszcze 10 minut na zabawe i potem idzeicie sie mys..bez
      dyskutowania.
      • epreis Re: ale bez sensu... 09.08.10, 20:18
        tylko wiesz,pojęcie czasu dla 4latka to jeszcze abstrakcja.

        co to jest 10 minut?!tzn,ile?
        • camel_3d Re: ale bez sensu... 10.08.10, 13:00
          tzn pokazujesz mu na zegarku gdzie jest teraz duza wskazowa i gedzie bedzie jak
          po9 niego przyjdziesz.
          ja to robie z moim dwulatkie..jak siezdi z akierownica w samochodziesmile)) ze ma 5
          minut..pokazuje wskazowke..i juz. potem pokazuje ze juz jest w innym miejscu i
          koniec siedzenia..do tej pory dziala.
    • malpa513 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 09.08.10, 21:46
      o rety, moja tez tak ma, awantury mamy co dziennie, płacz i obrazanie
      sie co godzine, ja jestem wyzywana od niedobrych mam, córka mówi mi ze
      mnie nie lubi i nie kocha, koszmarrr
      • mag2174 Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 10.08.10, 10:26
        a propos liczenia 1,2,3 - na mojego synka jeszcze dosłownie miesiąc
        temu działało - a teraz już lepiej kombinuje, bo jak mu mówię -
        licze do trzech i to czy tamto - to on spokojnie opowiada - NIe...
        to ja Ci mamo liczę 1,2,tsy... i mówi co mam zrobić.

        Generalnie ciężko go przegadać - na wszystko ma riposte. Chociaż jak
        pisała mama powyżej najgorzej jest jak wszyscy są zmęczeni. Jeżeli
        chociaż jedna ze stron jest w dobrej formie to dogadać się jest
        duużo łatwiej.

    • pola.cocci Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 10.08.10, 10:48
      Macie... tak samo albo gorzej z usypianiem, jedzeniem i ubieraniem
      sie - chociaz nie zawsze. Raz jest lepiej raz gorzej.
      • nullik Re: Walka z czterolatkiem… - też tak macie 10.08.10, 12:13
        Na mojego młodego bardzo dobrze działa nastawianie minutnika.
        Na przykład: najpierw info, że zaraz kończy zabawę. Za chwilkę info,
        że jak zapika zegarek, to idzie się myć. Przynajmniej jak na razie
        nie ma problema. Zawsze daję mu czas, żeby sie jeszcze troszkę
        pobawił. Czasem jeszcze zanim zapika minutnik zgłasza, że jest
        gotowy do kapieli.
Pełna wersja