mag2174
06.08.10, 13:43
Poniżej scenka z mojego życia z czterolatkiem. Czytałam w fachowej
literaturze, że dopiero u 4,5 letniego malucha zaczyna coś się
zmieniać na plus. A do niedawna był naprawdę taki grzeczny…..
Ja: Kochanie idziemy się myć poproszę
Synek: Nigdy
Ja: proszę chodź się umyć – pobawimy się w wannie
Synek: Nigdy, przenigdy – nie widzisz, ze się bawię klockami?
Ja: Syneczku, jest już późno mama cię prosi, pobawisz się jak się
umyjesz – pobawimy się razem (staram się jak mogę)
Synek: Sama idź się umyj
Ja (podniesionym głosem lekko): Nie igraj ze mną tylko chodź się myć
lub to nie było miłe proszę słuchaj mamy etc.
Synek spokojnie: To ty ze mną nie igraj lub to ty mnie słuchaj.
Ja (zdenerwowana i krzycząca): Masz natychmiast iść do łazienki
(zaczynam gonić moje dziecko po pokoju, aby złapać je i zanieść do
łazienki)
Synek (uciekając i śmiejąc się bo traktuje to jak cudowną zabawę):
Nie, nie, nie!!!! (Krzyk)
Ja (jeszcze bardziej zdenerwowana, głos podniesiony): Jak się nie
umyjesz to gaszę świtało i natychmiast idziesz spać lub inna wersja
wyrzucam klocki lub alternatywnie zawołam tatę (jakby miało to coś
zmienić...) lub inna kara, która aktualnie wydaje mi się właściwa.
Czasem groźbę kary wymieniam na wizję nagrody za umycie się (np.
obejrzysz bajkę, poczytamy, zbudujemy rakietę etc. - to co lubi
najbardziej) - obie opcje niestety olewa
Synek (zły): Nic nie powiem, Nie lubię Cię, Idź sobie.
Ja (chcę skończyć konflikt, aby nie było płaczu i histerii -
wreszcie mam pomysł): Chodź się szybko kąpać bo: – wersje skutkują
na zmianę i nie zawsze 1) tata się wykąpie pierwszy i przegrasz,
wersja 2) pozwolę Ci wyprać podczas kąpieli ręcznik (zalana
łazienka, woda z mokrego ręcznika, tak fajnie kapie na podlogę) 3)
wykąpiesz się z pluszakami bo są straszeni brudne (trzeba potem
suszyć) 4) zrobisz miksturę z szamponu (niestety w efekcie
zmarnowane całe opakowanie)
Synek: Decyduje się iść do łazienki zachęcony powyższym, ale
oczywiście idąc wyje, że i tak nie chce – no ale przynajmniej idzie
i daje się rozebrać i wchodzi do wanny.
Ja: wycieńczona siadam obok wanny, a synek kąpie się zadowolony, a
potem powyższa historia powtarza się, jak trzeba w końcu wyjść z
wanny…
Czy Wasze 4latki tez miały/mają, tzn. własne zdanie na każdy temat i
własne plany i czy TO mija jak piszą u 4,5 – 5 latków ?