gwen_s
06.08.10, 17:52
Witam!
Już nie wiem jak mam sobie poradzić z problemem siusiania na nocnik. Synek ma 2,5 roku. We wrześniu idzie do przedszkola, od połowy maja uczę go robienia siusiu na nocnik. Jestem z nim cały czas w domu więc stwierdziłam, że będzie to odpowiedni też moment dla mnie by poświęcić mu wystarczająco dużo uwagi w tym temacie.
Początkowo wysadzałam go co dwie bądź 2,5 godziny. Kiedy siadał na nocnik robił siusiu za każdym razem. Przez pierwsze dni po kąpieli zakładałam pampersa. Szedł do swojego pokoju, kładł się do łóżka. Mijało kilkanaście minut, cisza w pokoju, a on schodził z łóżka i robił w pampersa. Po jakimś czasie - nie pamiętam chyba po 3 tyg - stwierdziłam, że skoro umie robić siusiu na nocnik to jak ściągnę mu całkowicie pampersa to zacznie i wołać kupkę...
Niestety, teraz jest dokładnie tak samo tyle, że zamiast pampersa są majteczki. Nie mam już siły, nie wiem jak mam już reagować. Początkowo mu tłumaczyłam, na spokojnie, że następnym razem jak będzie chciał kupkę to szybciutko trzeba zawołać i "zrobimy" na nocnik. Ostatnio już nie wytrzymuję nerwowo (jestem w ciąży, początki i hormony mi buzują), kiedy robi kupkę jeden raz to spokojnie mu tłumaczę, ale zdążył jeszcze dołożyć do tego np dodatkowe dwa razy kupkę, a jeżeli zdąży się wypróżnić za pierwszym razem to robi siusiu w majtki. Nawet jeżeli nie krzyczę to jestem pewna, że młody czuję jak jestem na niego wściekła...
Przestałam go wysadzać regularnie by zobaczyć czy sam będzie wołał (wcześniej sporadycznie mu się to zdarzyło nie "w porze" siusiu), no i niestety też porażka... Robi w majtki, non stop, mam już ponad dwadzieścia par majteczek dla niego, a pranie i tak co dwa dni maksymalnie muszę robić. Po każdym jego wysiusianiu wysadzam go dodatkowo, bo nie zawsze robi do końca, ale potrafi zrobić dwie kropelki, założę mu czyste majteczki minie 5-10 minut a on znowu ma mokrą bieliznę.
Staram się kontrolować czy nie wybuchać na niego gniewem by nie pogorszyć sprawy, ale na wieczór już brak mi jakiejkolwiek cierpliwości. Nie krzyczę bo brak mi na to sił, ale już nic mu nie tłumaczę, każę stać prosto, by go przebrać, posadzić i założyć czystą bieliznę (tzn ja mu przynoszę, zakłada sam). Nie wspominając o nockach, kładę mu podkłady na łóżko, ale on się rozkopuje, nie jednokrotnie podkład jest skopany a łóżko osiusiane. Jak go wybudzałam w nocy to był tak śpiący, że płakał i nie umiał zrobić siusiu na zawołanie. Teraz już w nocy nie robi, ale nad ranem nie zdążymy się obudzić, a on wtedy woła "mamusia zrobiłem siusiu".
Mam nadzieję, że mimo chaotycznej treści mniej więcej zrozumiecie jaki mamy problem i doradzicie mi jak mogę sobie i jemu pomóc...
Ostatnio nawet widziałam deskę na sedes z autami, jego ulubionymi, zastanawiam się czy jej nie kupić, nie wiem tylko czy jako prezent, z wytłumaczeniem mu, że jest już dużym chłopcem, czy lepiej iść z nim by sobie wybrał sam deskę by potem siusiać na nią i wołać przede wszystkim!
Ogólnie proszę o pomoc, bo "wysiadam"!!!
Z góry dziękuję za komentarze!