ameliadol
12.08.10, 11:00
Witam,
chyba za chwilę oszaleję. Mój syn idzie niedługo do przedszkola, a gdy ktoś go
się ktoś dorosły zapyta:
" Jak masz na imię?" Odpowiada: Bąbeleczek albo Kot
"Prosze pani, jak on ma na imię?" odpowiada z krzykiem i wrzaskiem i płaczek:
Ja nie jestem On
" Jak masz maluszku na imię- Michałek?" odpowiada z krzykiem i wrzaskiem i
płaczek: Ja nie jestem Michałek jestem Bąbeleczek
Jeśli zapytają się go rówieśnicy odpowiada tak samo...
Najczęściej dorośli patrzą z uśmiechem a dzieci ze zdziwieniem i przestrachem
i na kogo patrzą- na mnie.
co ja mam z tym zrobić?
Uczę go łagodnie: że Bąbeleczek to może być dla mamy i taty w domu, ale gdy
gdzieś idziemy to jest Filip.
Gdy mam już dość: mówię po prostu że ma na imię Filip a nie żaden kot ani
bąbeleczek....
Najgorsze jest to, że ostatnio doszło do tego, że nawet gdy
dziadek/babcia/mama/tata etc. zwrócą się do niego po imieniu np. Filipku masz
ochotę na lody? jest ryk i krzyk, że on nie jest Filip. Gdy się zwrócimy do
niego Bąbeleczku to jest ryk i krzyk że on jest kot.Gdy się zwrócimy do niego
kotku to jest ryk że on nie jest kot.
Tak banalna sprawa, a on cały czas ryczy i krzyczy z tego powodu....to jak ja
mam do własnego dziecka mówić? syneczku też nie działa bo jest ryk i krzyk.
Staraliśmy się mu też wytłumaczyć, że może być Filip Kot albo Filip
Bąbeleczek, ale też był ryk i krzyk.
Bąbeleczek wziął się stąd, że babcia na niego tak mówiła jak był mały i mu się
spodobało, a Kot od bajki Kot Filemon (już mu nie puszczamy, bo tak się
wczuwał, że chodził wszędzie na czworakach)
Pomocy bo oszaleję!