Nie daje rady z dzieckiem

10.09.10, 11:01
Witam.

Moj syn ma obecnie 14 m-cy. A ja jestem nim wykonczona! Od malego byl marudny, z czasem doszedl placz a teraz jeszcze krzyki. Byl i jest wymagajacy - szybko sie nudzi zabawkami, otoczeniem. Do dzis nie potrafi sam sie pobawic chocby 5 minut. Nie moge go zostawic ani na chwile - wpsina sie na krzesla/kanapy itp, odrazu wstaje i leci do tylu, wiec musze byc przy nim by nie spad na podloge. Grzebie w smietniku - od 3 m-cy uczymy go,ze nie wolno. Poczatkowo to bylo mowenie i pokazywanie "nu nu", z czasem klapsy a teraz zdarzy mi sie krzyknac. Z innymi rzeczami jest podobnie. Nie mam na niego sily - jest uparty, jak cos chce to sie drze jakby go ze skory obdzierali, a zmiana zainteresowania nie pomaga bo wciaz wraca do tego co chce. W nocy budzi mi sie 4-7 razy - karmie piersia, oszukiwanie, lulanie itp nie sprawdzily sie. Pracuje tez 8 h, dziecko jest z nianka, gdy mam isc go odebrac to szczerze mowiac to nie chce mi sie - maly na sam moj widok krzyczy i poplakuje, rownoczesnie biegnac do mnie i tulac sie. Spacery to tez horro - by isc z nim do sklepu najpierw jade wozkiem, potem biega sobie np. w parku i do sklepu - nie wysiedzi w wozku, a nie zawsze ma ochote na jedzenie chrupkow/bulki/paluszkow. Jak juz jestem w sklepie to ciagle krzyczy, prezy sie w wozku. Zeby isc z kims w odwiedziny to albo pedze na leb na szyje, by jak najkrocej siedzila lub w ostatecznosci niose go na rekach.

Gdy byl mniejszy i tylko marudny to myslalam, ze mu przejdzie. Ale im starszy jest tym gorzej. Zastanawiam sie co ze mnie za matka, skoro nie potrafie zajac sie wlasnym dzieckiem. I czemu akuratmi sie trafil maly tyran? Jak widze inne dzieci siedzace w wozkach, nie krzyczace to az zazdroszcze tym mamom. Inaczej wyobrazalam sobie macierzynstwo - wiedzialam ze bedzie ciezko ale nie sadzilam, ze az tak. Czasami mam ochote wyjsc i nie wrocic do domu.

Gdyby to byly problemy tylko z dzieckiem, moze jakos dalabym rade. Ale dochodza jeszcze inne - z partnerem, do ktorego ucieklo gdzies uczucie i z moja namolna rodzina, nie dajaca mi spokoju. Jestem wykonczona, a dziecko naprawde daje mi w kosc sad Nie wiem co mam z nim zrobic. Nawet jak mowie do niego z usmiechem, przytulam, caluje, chwale - on i tak za chwile sie drze. Az odechciewa sie miec takie dziecko sad
    • nika1310 Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 11:42
      niestety czasem macierzyństwo okazuje się nie takie różowe jak na reklamach w telewizji. Dzieci mają różny temperament, mój synek tez był w tych płaczących, krzyczących, wiele błędów także popelniamy przy pierwszym dziecku my sami, z karmieniem, usypianiem, jedzeniem nocnym, smokiem, przegrzewaniem itp. ty masz w sumie odskocznię od tego bo pracujesz. Inaczej zaplanuj dzień z dzieckiem, moze zakupy mozesz zrobic po drodze do niani jak jesteś jeszcze bez dziecka, albo w drodze do pracy, ewentualnie coś dokupić na ryneczku w budkach, bez konieczności wchodzenia do dużych sklepów. W domu wsadzaj dziecko do kojca, wrzuć tam zabawki, jak upadnie to na poduszki, na czas Twojej kąpieli czy gotowania w kuchni przypnij go w foteliku do karmienia z jakąś książeczką,włącz bajkę (tak tak, świat się nie zawali od jednej bajki w telewizji) chwile się sobą zajmie, a jak chwilkę popłacze to tez się nic nie stanie. Świat się nie zawali, nie leć od razu na każde kwęknięcie, dziecko ma teraz najprawdopodobniej okres lęku separacyjnego i po prostu chciałby się z Tobą nie rozstawać wcale, ale tak nie można. Czasem dzieci po prostu takie marudne już są , a z małej marudy wyrasta trochę większa- poczytaj na forum starsze dziecko posty- moje dziecko ciągle jest niezadowolone. Na temperament dziecka nie mamy za bardzo wpływu, możemy próbować trochę go zmienić, ale nie ma gwarancji że się uda. I tak będziesz go kochać, tak czy siak
    • ankh_morkpork Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 11:52
      > Grzebie w smietniku - od 3 m-cy uczymy go,ze nie wolno. Poczatkowo to bylo mowenie
      > i pokazywanie "nu nu", z czasem klapsy a teraz zdarzy mi sie krzyknac.

      Załóżcie antydzieciową blokadę na drzwiczki do szafki, w której stoi kosz na śmieci. Jeśli kosz nie stoi w szafce, to go wstawcie do szafki i załóżcie do niej blokadę. Jeśli się nie mieści do szafki, kupcie nowy taki, co się zmieści. Tak samo szuflady, inne szafki, gniazdka elektryczne. Oszczędzicie sobie nerwów. Widocznie grzebanie w koszu jest dla malucha interesujące, a wasza reakcja mu to potwierdza, jest za mały aby zrozumieć Wasze zakazy.

      > Do dzis nie potrafi sam sie pobawic chocby 5 minut.

      Jest widocznie za mały na to, aby umieć bawić się sam. Niektóre typy tak mają. Może jeszcze nie potrafi się skupic dłużej na jednej czynności? Czasem też trzeba dziecku pokazać, jak się daną zabawką bawić.

      > Spacery to tez horro - by isc z nim do sklepu najpierw jade wozkiem, potem biega sobie n
      > p. w parku i do sklepu - nie wysiedzi w wozku, a nie zawsze ma ochote na jedzen
      > ie chrupkow/bulki/paluszkow.

      Albo spacer - albo zakupy. Nie łącz jednego z drugim. Ty idż na zakupy, a mąż niech spaceruje z dzieckiem, albo odwrotnie. Zakupy może zrobić w drodze z pracy do domu ten rodzic, który nie odbiera dziecka od niani i się nim nie zajmuje.

      > Gdyby to byly problemy tylko z dzieckiem, moze jakos dalabym rade. Ale dochodza
      > jeszcze inne

      I zachowanie dziecka, zwłaszcza wrażliwego, może być ich odbiciem / reakcją na atmosferę, jaka w związku tymi innymi problemami panuje w domu i w Waszym małżeństwie.

      - z partnerem, do ktorego ucieklo gdzies uczucie

      No jak w domu ma rozczarowaną macieżyństwem, wykonczoną, pełną pretensji kobietę, to mu pewnie mina rzednie. Masz może tzw. baby blues albo depresję poporodową? Może jesteś po prostu przeciążona pracą i obowiązkami domowymi? Zmieńcie organizację czasu (np. sposób robienia zakupów) i podział obowiązków w "gospodarstwie domowym".

      > i z moja namolna rodzina, nie dajaca mi spokoju.
      To każ swojej rodzinie "sp..." Nie obraź się, ale serio mówię. Nie pozwalaj swojej rodzinie wtracać się w Twoje życie rodzinne i małżeńskie, ogranicz kontakty z nimi, jeśli to konieczne. Niech mąż Ci pomoże.
    • ma_niusia Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 12:26
      Nie wygląda to różowo. Ja z moim też mam problemy (jestem samotną pracującą matką), ale nie aż takie. Ale wszystko ma jakąś przyczynę i na wszystko jest jakiś sposób. Tylko trzeba je (i tą przyczynę i sposób) znaleźć.
      Ja bym zaczęła od psyche. Narzekasz, masz problemy... nastrój zły, brak ochoty na zabawy z dzieckiem, zmęczenie, wszystko naraz. Wiem, że to łatwo mówić, ale musisz zacząć od poprawienia sobie humoru. I nie mówię tu o doraźnych przyjemnościach typu nowy ciuch, masaż, czy co tam lubisz (chociaż to też od czasu do czasu jest konieczne), ale o wyeliminowaniu przyczyn. Ja też czasami nie mam już siły do własnego dziecka, ale to są momenty, wyjątki. Zazwyczaj biegnę do niego jak na skrzydłach, mam dobry humor i mój uśmiech do niego nie jest wymuszony, nie muszę się starać... Nie nie, nie jestem idealną matką, pracowałam nad tym też długo! Zorganizuj tak czas, obowiązki, żebyś mogła czas po powrocie z pracy poświęcić dziecku. Ja nie mam pomocy męża, a jednak tak robię. To czas na spacer (zakupy w budce koło parku, gdzie Młody zawsze dostaje owoc czy coś), wspólne nastawianie prania jesli trzeba a reszta to zabawa, kolacja wspólna, kąpiel, przytulanie i spanie. Gotuję i sprzątam jak Syn zaśnie, odkurzam w weekendy. Mój czas jest czasem dla dziecka. Jak śpi albo jak raz na jakiś czas pojedzie do babci ja mogę spokojnie obejrzeć głupkowaty film w tv czy wziąć długą pachnącą kąpiel. Młody ma spokojną, szczerze uśmiechniętą mamę. To takie ogólne rady ale chyba wiesz o co mi chodzi?

      Po drugie dziecko może być takim "egzemplarzem" trudnym, ale wychowywać je trzeba. Nie przez klapsy i krzyk, chociaż wiem, że czasami z tej bezsilności trudno się powstrzymać. Kosz na śmieci wstaw do szafki i zamknij, za każdym razem jak się zbliża mów, że brudne, fuj, no no no. Zabezpiecz całe mieszkanie odpowiednio i niech szaleje ile się da a najlepiej skacz razem z nim, wspinajcie się wspólnie na kanapę - wiesz jak fajnie? CO do samodzielnej zabawy mój też nie umie/nie lubi. Zmieniaj mu zabawki co jakiś czas, ja tak robię, ma mnóstwo zabawek, z czego część schowana i jak wyciągam po 3-4 tygodniach to są dla niego jak nowe i jakiś czas jest nimi zafascynowany a tamte poprzednie chowam. Pozwalaj się bawić cudownymi rzeczami jakimi są drewniane łyżki i sitka w kuchni, gąbka i butelka z szamponem w łazience itp itd. Zawsze coś takiego ciekawego można znaleźć. Staraj się, żeby przedmoioty, których nie może dostać nie leżały na wierzchu, no trudno, na jakiś czas trzeba schować wszelkie wazoniki, kwiatki, nie wiem co tam jeszcze, u mnie nic takiego nie ma. Wymyślaj ciekawe zabawy na przykład zrób mu domek w kuchni pod krzesłem i ty możesz coś robić w kuchni co chwila robiąc a kuku pod krzesło itp. Jak na spacerze sa takie jazdy to niechodź z nim po zakupy. Spacerujcie. Skoro chce chodzić, niech chodzi, prosę bardzo. Place zabaw wszystkie okoliczne zwiedzajcie. Oglądajcie roślinki i zwierzątka, a na ulicy ja zawsze wyliczam po kolei kolory przejeżdżających samochodów i potrafi na tym skupić się przez 10 minut smile

      I pamietaj: DO osiemnastki tak nie będzie!
      To najważniejsza rada jaką dostałam od mojej mamy. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija wink
      Kiedyś mu przejdzie, a Twoją rolą jest mu pomóc w tym trudnym okresie, uczyć go, wychować. Ale i nie dac się zwariować, więc najpierw zadbaj o siebie, odetchnij, usmiechnij się i do dzieła smile
    • karolina17w Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 12:48
      Dziekuje za odpowiedzi.

      ankh_morkpork napisała:
      > - z partnerem, do ktorego ucieklo gdzies uczucie
      >
      > No jak w domu ma rozczarowaną macieżyństwem, wykonczoną, pełną pretensji kobiet
      > ę, to mu pewnie mina rzednie. Masz może tzw. baby blues albo depresję poporodow
      > ą? Może jesteś po prostu przeciążona pracą i obowiązkami domowymi? Zmieńcie org
      > anizację czasu (np. sposób robienia zakupów) i podział obowiązków w "gospodarst
      > wie domowym".

      Z partenerm jest tez taki problem, ze on nie dojrzal do roli ojca. Nadal na 1 miejscu stawia swoje przyjemnosci i zlosci sie gdy maly nie idzie spac np. o 21, bo on nie moze grac. CZesto przez to ja zajmuje sie malym wieczorami, bo synek czuje zlosc ojca i jest wycie. A ja juz dawno sie pogodzilam z tym, ze dziecko to nie robot. Bedzie chcial spac to usnie. Nie chce - to nie. Nic na sile. Z obowiazkami tez mam problem bo partner az(w jego minemaniu) zmywa naczynia. Czasem na wspolke zamieciemy podlogi czy je umyjemy. Rzomowy, tlumaczenie,prosby nie pomagaja. Rozmawialam nawet z jego mam, proszac o interwencje bo wiem ze darzy ja duzym szacunekm, ale to tez nic nie dalo.

      >
      > Albo spacer - albo zakupy. Nie łącz jednego z drugim. Ty idż na zakupy, a mąż n
      > iech spaceruje z dzieckiem, albo odwrotnie. Zakupy może zrobić w drodze z pracy
      > do domu ten rodzic, który nie odbiera dziecka od niani i się nim nie zajmuje.

      Hmm, proste roziwazanie, a ja na to nie wpadlam wink

      ma_niusia napisała:

      > Nie wygląda to różowo. Ja z moim też mam problemy (jestem samotną pracującą mat
      > ką), ale nie aż takie. Ale wszystko ma jakąś przyczynę i na wszystko jest jakiś
      > sposób. Tylko trzeba je (i tą przyczynę i sposób) znaleźć.
      > Ja bym zaczęła od psyche. Narzekasz, masz problemy... nastrój zły, brak ochoty
      > na zabawy z dzieckiem, zmęczenie, wszystko naraz. Wiem, że to łatwo mówić, ale
      > musisz zacząć od poprawienia sobie humoru. I nie mówię tu o doraźnych przyjemno
      > ściach typu nowy ciuch, masaż, czy co tam lubisz (chociaż to też od czasu do cz
      > asu jest konieczne), ale o wyeliminowaniu przyczyn. Ja też czasami nie mam już
      > siły do własnego dziecka, ale to są momenty, wyjątki. Zazwyczaj biegnę do niego
      > jak na skrzydłach, mam dobry humor i mój uśmiech do niego nie jest wymuszony,
      > nie muszę się starać... Nie nie, nie jestem idealną matką, pracowałam nad tym t
      > eż długo!

      Staram sie tak robic, staram sie cieszyc z tego ze dziecko zdrowe, ze takie bystre i szybko wszystkiego sie uczy. Ale przez to zmecznie nie zawsze mam sily. I checi.

      > Gotuję i sprzątam jak Syn zaśnie, odkurzam w weekendy.
      Tez tak robie smile Inaczej bym nie dala rady.

      >To takie ogólne rady ale
      > chyba wiesz o co mi chodzi?

      Tak, wiem co masz na mysli.

      >
      > Po drugie dziecko może być takim "egzemplarzem" trudnym, ale wychowywać je trze
      > ba. Nie przez klapsy i krzyk, chociaż wiem, że czasami z tej bezsilności trudno
      > się powstrzymać. Kosz na śmieci wstaw do szafki i zamknij, za każdym razem jak
      > się zbliża mów, że brudne, fuj, no no no. Zabezpiecz całe mieszkanie odpowiedn
      > io i niech szaleje ile się da a najlepiej skacz razem z nim, wspinajcie się wsp
      > ólnie na kanapę - wiesz jak fajnie?

      Mieszkanie jest zabezpieczone. Wiek ze klapsy i krzyki nic nie daja - ale tak jak piszesz, z bezsilnosci trudno jest sie powstrzymac. Nienawidze siebie za to, ze czasem mnie nerwy poniosa.

      >Pozwalaj się
      > bawić cudownymi rzeczami jakimi są drewniane łyżki i sitka w kuchni, gąbka i bu
      > telka z szamponem w łazience itp itd. Zawsze coś takiego ciekawego można znaleź
      > ć. Staraj się, żeby przedmoioty, których nie może dostać nie leżały na wierzchu
      > , no trudno, na jakiś czas trzeba schować wszelkie wazoniki, kwiatki, nie wiem
      > co tam jeszcze, u mnie nic takiego nie ma.

      Pewnie, ze pozwalam, chyba az za nadto bo ostanio oberwalam patelnia. Co nie moze to owszem, juz dawno pochowane.

      >I pamietaj: DO osiemnastki tak nie będzie!
      > To najważniejsza rada jaką dostałam od mojej mamy. Wszystko mija, nawet najdłuż
      > sza żmija wink
      > Kiedyś mu przejdzie, a Twoją rolą jest mu pomóc w tym trudnym okresie, uczyć go
      > , wychować. Ale i nie dac się zwariować, więc najpierw zadbaj o siebie, odetchn
      > ij, usmiechnij się i do dzieła smile

      Oby, oby! Bo zwarjuje inaczej wink
      • ma_niusia Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 13:12
        Mój partner na tyle nie dojrzał do roli ojca, że musiałam mu podziękować za wspólne życie i jestem sama z dzieckiem (on czasami wspiera finansowo i czasami odwiedza, szczególnie jeśli Młody jest chory). Pociesz się, że masz odrobinke lepiej bo chociaż czasami pozmywa wink
        Ja zmywam razem z Młodym i jest super zabawa, chociaż podłoga cała mokra to już nauczył się pięknie odkładać sztućce (oprócz noży) do koszyczka na miejsce i swoje butelki na półkę smile Podłogę myjemy razem z Młodym i kurze wycieramy też (ma swoją ściereczkę, gąbeczkę i zabawkowego mopa(!) którego czasami moczy w sedesie i myje sam podłogę hi hi hi - nigdy mnie to nie wkurzało, a zawsze śmieszyło, przy czym zawsze potem muszę drugi raz myć podłogę, ale to takie słodkie jak on się tak stara!). To taki przykład wink

        A przyjemność dla siebie czerpię ze wszystkiego - że w tramwaju w drodze do pracy dobrą książkę czytam, że jest ładna pogoda i mogę iść z Młodym na długi spacer, że pachnąca długa kąpiel czy że udało mi się raz w miesiącu do kina wyrwać.

        No i ja mam jeszcze jeden wielki powód do uśmiechu: od tego biegania w kółko sama za Młodym schudłam (w ciąży przytyłam 30kg) i ważę teraz mniej niż przed ciążą smile Normalnie laska ze mnie tongue_out A wszystko dzięki Synkowi smile

        Z takich rzeczy co jeszcze się unas sprawdziły: kup zwykły stetoskop (ewentualnie zestaw małego lekarza), kładź się na podłodze i dziecko jest lekarzem. Za pierwszym razem trzeba wszystko pokazać i opowiedzieć, a potem jak się nauczy to nie da Ci wstać! Ja tak robię i mam chwilę relaksu wink I jaki masaż przy okazji smile

        No i puszczaj muzykę - mój Młody uwielbia i zaraz chce tańczyć, nawet biorę go na ręce i tańcujemy sobie a i na nas samych muzyka ma dobry wpływ smile Śpiewaj mu jak najwięcej i tańcuj, to dobrze zrobi i Tobie i jemu smile Nie musisz od razu godzinę non stop, wystarczy w międzyczasie, tu 5 minut tu 5 minut ataki miły taneczno śpiewający przerywnik smile
    • mama-ola Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 13:37
      No to łatwo nie masz sad
      A niania też tak postrzega Wasze dziecko? Jak marudę, z którą trudno wyrobić?
    • semi-dolce Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 13:40
      Na moj gust to nie w twojej relacji z dzieckiem lezy przyczyna problemu i nie w dziecku jako takim, a w twoich relacjach z mężem/partnerem. I na tym powinnas się skoncentrować. Oraz na sobie samej - na swoim komforcie, dobrobycie i byciu zadowolona. Zrob cos dobrego dla siebie - zapisz sie na basen czy gimnastyke, wyznacz jeden wieczor tylko dla siebie w tygodniu, zostawiaj wówczas dziecko z niania/babcia/ojcem i rób to, co lubisz - kino, teatr, książki, jazda konna... Może warto pójśc do psychoterapeuty i opowiedziec mu o swoich problemach, uczuciach, zlości? To pomaga. Zobaczysz, że kiedy zadbasz o samą siebie i poczujesz się spełniona i szczęśliwa twoje relacje z dzieckiem takze samoistnie wypieknieją, zyskasz wiecej spokoju, cierpliwosci i sprawi ci przyjemność czas spedzony z synkiem.

      Natomiast co do szafek to zamiast bic dziecko kup blokadę na szafki albo inny kosz na smieci. Zabezpiecz i dostosuj mieszkanie tak, aby dziecko nie mogło zrobic nic zlego sobie i nie dokładalo ci pracy, po co stresowac i siebie i dziecko?

      Staraj się by dziecko jak najmniej czasu spędzało w wózku, niech chodzi samo. Po zakupy samo i w gosci samo, lepszy wolny spacer z samodzielnie idącym dzieckiem niz maraton z wózkiem. Jesli boisz się iść z nim np. przy ulicy kup szelki ze smycza dla dzieci, będziesz miec pewność, że nie wpadnie pod samochód. Mozesz tez spróbować nosic dziecko w nosidle ergonomicznym - mam manduce, w ktorej nosze mojego prawie dwulatka i kiedy wrzuce go na plecy i dobrze pozapinam ciężaru nie czuje sie prawie wcale a i dziecko zadowolone.

      Co do rodziny to każ im sie od ciebie odwalić. Niech zajma się swoimi sprawami. Potrenuj asertywnośc i nie pozwól sobie w kasze dmuchac. Co do partnera to cóż - twoja decyzja. Możesz zostawic tak, jak jest i sie meczyc, mozesz sprobowac ratowac związek (co bez jego wspólpracy sie nie uda), możesz go zostawić. Najpierw jednak zajmij się sobą tak, abys z sama soba czuła się dobrze, abyś poczuła się szczęsliwa ze swojego (swojego, nie partnera) życia - swojego macierzyństwa, swojej pracy, swojego hobby, a potem odpowiedz sobie na pytanie, czego chcesz, co bedzie dla ciebie dobre - i zrob to, nie przejmujac się rodzina. Twoje dziecko na tym skorzysta także, bo żeby dac dziecku szczęście to trzeba najpierw samej je mieć. Nie mozna dac komus czegos, czego sie nie ma.

      Trzymaj się smile
      • black_edith Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 14:21
        > Na moj gust to nie w twojej relacji z dzieckiem lezy przyczyna problemu i nie w
        > dziecku jako takim, a w twoich relacjach z mężem/partnerem. I na tym powinnas
        > się skoncentrować. Oraz na sobie samej - na swoim komforcie, dobrobycie i byciu
        > zadowolona.

        zgadzam się.
        To nie z dzieckiem masz problem, ale ze sobą i ze swoim związkiem - z doświadczenia wiem, że kiedy w związku jest jakiś problem czy kryzys, to z automatu pojawiają się problemy z dziećmi
    • karolina17w Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 14:17
      Dziekuje wam za wsparcie! Dawno nie slyszalam tak ilych slow i checi pomocy!

      mama-ola napisała:

      > No to łatwo nie masz sad
      > A niania też tak postrzega Wasze dziecko? Jak marudę, z którą trudno wyrobić?

      Wg niani maly wcale nie jest marudny. Za to jest bardzo samodzielny i pomocny. Nie wiem tylko ile w tym prawdy...

      Jedyny dzien kiedy mam wolne, to niedziele, rano partner zabiera dziecko na 4-5 h, wtedy mam czas dla siebie. I widze ze po tych kilku godzinach leniuchowania jestem zrelaksowana i z usmiechem przejmuje dziecko. Synek tez inaczej reaguje.

      Tylko w tygodniu jest najgorzej - za duzo obowiazkow; praca, dziecko po pracy, sprzatanie, gotowanie, zakupy... To mnie za bardzo przytlacza. Sa takie dni kiedy duzo rzeczy sama robie, ale jak juz nie mam sily to zaganiam partnera do pomocy - mowie ze nie mam sily a to i to trzeba zrobic.

      Nasza lekarka twierdzi ze syn prawdopodobnie jest taki nerwowy i absorbujacy oraz b. aktywny bo:
      1. mialam strasznie stresujaca ciaze, nie bylo dnia zebym niemusial sie czyms martwic
      2. jestem wrazliwa i wieloma rzeczami sie przejmuje(choc w natloku wydarzen w tyg. juz nie mam tak czasu myslec o takich rzeczach wink)
      3.ojecje dzieca to troche nerwus i w goracej wodzie kapany + niedojrzaly pod wzgledem ojcostwa

      Wszystko to razem sumujac sprawia, ze jest mi ciezko. A te chwile relaksu czy to w niedziele, czy wieczorem przed snem sa mi bardzo potrzebne.

      Raz jeszcze dziekuje wam slowa otuchy!
      • mama-ola Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 14:30
        > Wg niani maly wcale nie jest marudny. Za to jest bardzo samodzielny i pomocny.
        > Nie wiem tylko ile w tym prawdy...

        Może być sporo, zważywszy, że niania ma tylko jego na głowie, a Ty cały dom.

        A jakby tak ktoś za Ciebie sprzątał, robił zakupy i gotował obiad?
        Pomarzmy przez chwilę:
        Wracasz po pracy do domu, a tam błysk... wszystko wyprane, wyprasowane i w kosteczkę poukładane w szafie... zakupy w lodówce i szafkach... zupa na jutro w garnuszku...
        ATy - Ty zrzucasz tylko kurtkę i buty i jesteś cała dla dziecka. To jak się czujesz? Fajnie?
        • karolina17w Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 14:42
          mama-ola napisała:

          > A jakby tak ktoś za Ciebie sprzątał, robił zakupy i gotował obiad?
          > Pomarzmy przez chwilę:
          > Wracasz po pracy do domu, a tam błysk... wszystko wyprane, wyprasowane i w kost
          > eczkę poukładane w szafie... zakupy w lodówce i szafkach... zupa na jutro w gar
          > nuszku...
          > ATy - Ty zrzucasz tylko kurtkę i buty i jesteś cała dla dziecka. To jak się czu
          > jesz? Fajnie?

          Idyllia big_grin Ktora by tak nie chciala wink
          • mama-ola Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 15:03
            > Idyllia big_grin

            Wtedy dziecko nie wydawałoby Ci się takie nieznośne? Wiesz, bo może to jest klucz do wszystkiego? Wtedy i partner wydałby Ci się bardziej równy - bo tak samo nic byś nie robiła jak i on.

            > Ktora by tak nie chciala wink

            Ja bym chciała! Ale na razie tak nie mam. Mąż nie chce, żeby ktoś obcy nam się po domu pod naszą nieobecność kręcił. Ale myślę, że z czasem go przekonam... W końcu niania zostaje w domu i żadnego dyskomfortu z tego powodu nie mamy, poza właśnie tym, że czasem się wstydzę, jak brudno jest albo kupa prania w łazience.
            Moje koleżanki mają taką pomoc domową i ja też strasznie nabieram na nią apetytu smile
            Zwłaszcza jak słyszę, jak nieduże pieniądze za to płacą, np. 6 zł za godzinę. U nas 5 godzin to by było maks! Czyli za 30 zł miałabym błysk w mieszkaniu! Ale mi się marzy...
            Ty też pomyśl o takim rozwiązaniu smile
            Miłego weekendu z synkiem smile
    • twitti Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 20:23
      Po pierwsze widac ze nie umie jeszcze dobrze chodzic, dlatego musisz za nim biegacsmile wiem bo sama non stop musze chodzic za corkawink tez nie usiedzi minuty samasmile
      Po drugie - kup zabezpieczenie na drzwi od smieci, to nie bedzie sam otwieral.
      Po trzecie - odstawi w nocy od piersi!przeciez to juz duzy chlopak! Arnika tez budzila sie co 2h na mleko jak ja karmilam. W koncu sie wkurzylam. Odstawilam ja w nocy. 2 noce to byl horror, ale oplacalo sie. Teraz ladnie spi i sie nie budzi. I sama sie odstawila od piersi juz calkowiciesmile
      A to ze marudny, to juz inna sprawa. Moze taki ma charakter. No i trzeba byc konsekwentnym. Tyle moge powiedziec, bo doswiadczenie mam mniejsze niz tysmile
      • karolina17w Re: Nie daje rady z dzieckiem 13.09.10, 16:22
        twitti napisała:
        > Po trzecie - odstawi w nocy od piersi!przeciez to juz duzy chlopak! Arnika tez
        > budzila sie co 2h na mleko jak ja karmilam. W koncu sie wkurzylam. Odstawilam j
        > a w nocy. 2 noce to byl horror, ale oplacalo sie. Teraz ladnie spi i sie nie bu
        > dzi. I sama sie odstawila od piersi juz calkowiciesmile

        A jak Ci sie to udalo? Bo moj syn w ciagu dnia juz nie je ode mnie, jedynie w nocy. Probowalam go odstawic - narazie bez efektu. Ani woda, ani mm, ani smoczek(choc bezsmoczkowy jest) ani lualnie, wozenie -nic.

        camel_3d napisał:
        > zamias ciagle nu nu.. i zakazow..daj mu wejsc na kanape, pomoz mu nawet w tym..
        > razem pogrzebcie w smietniku..skoro jest ciekawy co tam jest... przeciez tam n
        > ie ma nic czego wczesniej nie mialas w rekach. To ze nagle cos wyrzucilac nie z
        > naczy ze jest tredowate.

        A pozniej co? W parku do smietnika podejdzie, w gosciach tez? Na dluzsza mete to nie jest dobre rozwiazanie bo wg dziecko sie nauczy ze moze i potem bedzie ciezko oduczyc.

        > Niech sie wspina na krzesla, przeciez jakos musi sie uczyc i rozwijac fizycznie
        > . A ty mu pomagaj, zamias zabraniac. Poza tym zawsze mozesz organizowac kontrol
        > owane upadki.. jak sie wspona to asekuruj.. Mozesz podlozyc jakas gruba poduszk
        > e.... jak spadnei..naje sie strachu, ale nic mu si enie sstanie.

        Pewnie, ze pozwalam. Tyle ze ja wiem, ze dziecko moze upasc na glowe. A nie usmiecha mi sie zyc w starchu dniami(bo przyuscmy ze upadl na glowe przez 3 dni pod rzad nim zalapal)ze ma wstrzas mozgu.

        >Chce sie juz ruszac,
        > ...
        > Wyobraz sobie siebie, ciegle ktos patrzy co robisz, ciegle cie woza, tylko patr
        > zec ci wolno.. i bulke dostajesz. Dziecko ma kupe energii i musi ja jakos zuzyc
        > ..a w wozku si enie da.

        Wiem, ze chce sie ruszac. Nie bronie mu tego. Tyle, ze czasem sa pewne rzeczy ktore trzeba zrobic i koniec, a nie dam ray biegac za nim np. po sklepie i robic zakupy.

        ila79 napisała:
        > Dla mnie odkryciem był fakt, że mogę spać z dzieckiem, kar
        > mić przez sen i wogóle sie nie budzić. Odetchnęlam jak się skończyła ta szopka
        > z wstawaniem do niego. Przyszedł właściwy czas i teraz śpi sam.

        Tez probowalam - efekt byl taki ze bylam jeszcze bardziej niewyspana bo maly b. sie wierci w nocy i kazda jego zmiana pozycji mnie budzila. Tak wiec za to dziekuje wink

        Z ta jego ruchliwsoscia i ciekawosci poznawania swiata to nie tylko ja jestem zdziwiona. Znajomi ktorzy przychodza do nas i ktorych my odwiedzamy pierwszy raz z synkiem sa zdziwieni ze on jest non stop w ruchu. Nawet jedzac czy pijac chodzi, biega, turla sie itd. Staram sie go zajmowac roznymi rzeczami, nawet tymi nietypowymi. Pozwalam mu bawic sie np. garnakmi, miskami, drewnianymi lopatkami itd. Ale czasme sie zastanawiam czy nie za duzo mu pozwalam i czy w przyszlosci nie odbije to sie w ten sposob, ze dziecko nauczone bedzie ze moze wszystko.

        Z partnerem dogadalam sie juz w sprawie obowiazkow - mamy ustalone kto czym sie zajmuje. Co do opieki nad syniekm - po troche ustalone, ale jeszcze zobaczymy jak to w praktyce wyjdzie.

        Sama myslalam nad psychologiem/psychiatra. Bo okres ciazy byl dla mnie b. stresujacy przez moja rodzine (zwlaszcza matke) a po narodzinach dziecko bylo coraz gorzej. W efwkcie wyprowadzilismy sie w 3, zyjemy na swoim, ale glownie moja mama ma pretensje do mnie, ze nie mieszkam z nimi w domu, ze jestem z moim partnerem(nie akceptuja go) i ciagle mi zatruwa zycie, mowiac ze w ich domu jestem gosciem, ze nie mowie wszytkiego... ALe to zupelnie osobna historia.
    • agnieszka369 Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 20:38
      Witam,
      no cóż -to tak jak bym przeczytała o swoim synu.Od urodzenia płakał,krzyczał,wymuszał.Nigdy nie chciał jeździć w wózku,nigdy sam się nie bawił.Teraz ma 3,5 roku i jest najwspanialszym dzieckiem pod słońcem.Przeczekaj ,to minie.Jeszcze przyjdzie czas ,że będziesz się cieszyła swoim macierzyństwem.Pozdrawiam Cię gorąco.
      • naszaheidi Re: Nie daje rady z dzieckiem 11.09.10, 16:22
        To chyba jednak moj syn..Nie pociesze za bardzo,bo dzis ma 7 lat i tragedia!czasem nie chce mi sie z nim rozmawiac,bo wciaz sie klocimy,kazdy chce na swoim postawic.Corka to aniol a do niego jak nie mialam tak nie mam cierpliwosci.Szczerze to macierzystwem z nim sie nie cieszylam...do corki wzielam nianke i jest inaczej,jego sama chowalam i zle na tym wyszlismy obydwoje.
    • postka Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 21:39
      no ja się nie dziwię, że nie dajesz rady.... Odstaw od piersi. Przespane noce są nie do przecenienia. Zagoń chłopa do roboty używając argumentów ostatecznych jak będzie trzeba. Wydziel godziny opieki nad małym popołudniami, jak nie dajesz rady. Godzinę Ty, godzinę on i ulatniasz się z pola widzenia. Nie sprzątaj zbyt często, jak odkurzysz raz na tydzień albo nawet dwa świat się nie zawali. Jak się musi mały przewrócić, żeby się nauczyć, to niech się przewróci. Popłacze i zrozumie. Na spacery bez wózka, będzie miał dużo atrakcji, może się nie będzie wydzierał. I w czasie, jak Twój facet gra na komputerze, nie sprzątaj, nie zmywaj, nie gotuj - weź kąpiel, poczytaj książkę, odpoczywaj! Czas od położenia dziecka spać do Twojego zaśnięcia wykorzystuj maksymalnie dla siebie. Dasz radęsmile
      • srebrna_ta Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 22:05
        Moja rada to: odpuść sobie smile Ja sobie odpuściłam i żyjemy, fakt, w domu troche syf, a obiady jemy w pracy, ale sory, ja robot nie jestem i nie zamierzam się zarzynać, żeby kotlecik codziennie był. Nie prasuje, pralka pierze, ja wieszam jak mała śpi. Zakupy z dzieckiem robie minimalne i konieczne. Większe albo jak wracam z pracy, albo robi mąż. I zobaczysz, w końcu małżonek szanowny sam posprząta jak mu sie brud znudzi, i pranie wstawi jak gaci na tyłek czystych nie znajdzie a nawet zakupy zrobi jak kolejny dzień z rzędu będą pustki w lodówce.. A na jakieś pretensje odpowiadam, że ma więcej czasu i mniej obowiązków niż ja, no i rączki ma sprawne.
        A dziecko marudne, bo tęskni, u nas wszyscy zauważyli że jak tylko pojawiam się na horyzoncie to diabeł w moją wstępuje i zamienia się w wuwuzele.. Ja wrzaski przeczekuje, albo staram się czyms zająć. No i dużo przytulam jak już sie widzimy. Z przewracaniem się też wyluzuj, kilka razy upadnie to się nauczy że trzeba uważać.. Może brzmi paskudnie ale tak już jest.
        A z odstawieniem w nocy to może być prawda, ja karmie nadal piersią ale od dwóch tygodni daje w nocy koło 3 butle mleka i rzeczywiście potem już śpi, może jest po prostu głodny i twojego mleka mu już nie starcza? Jesteś przemęczona i zestresowana więc możesz już mieć niedużo pokarmu. Ja też się upierałam że pierś i pierś i że nie dam butelki, aż w końcu posłuchałam swojej mamy i z pokorą musiałam przyznać jej racje smile Mała budzi się już tylko dwa razy.. Spróbuj jak sie pierwszy raz obudzi dać ciepłego mleka z butli i zobaczysz ile pośpi..
        Pozdrawiam i życzę więcej dystansu do życia!
    • alpepe Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 22:13
      a było kupić szczura. Taki szczur by po roku zdechł i byłby spokój.

      Czytam, co napisałaś, z jednej strony rozumiem, a z drugiej, dziecko to nie zabawka. Dałaś go obcej osobie na wychowanie, a żądasz od dziecka nie wiadomo czego.
    • karro80 Re: Nie daje rady z dzieckiem 10.09.10, 23:36
      Tak z mojej osobistej perspektywy, (bo to co pisza dziewczyny jak najbardziej tak, opórcz szczura) -to był najbardziej upierdliwy okres kiedy dziec łazi juz wszedzie, a jest jeszcze mało stabilny i mało kumaty. I u nas to był ten czas, kiedy młoda która mogła sobie leżec na macie czy w wyrku i bawic się sama całkiem długo - wtedy na jakiś czas zatraciła te cudowne umiejętnosci.
    • nupik Re: Nie daje rady z dzieckiem 11.09.10, 11:37
      a może on tak reaguje ob mu ciebie brakuje? czy naprawde nie było wyjscia i musiałas na cały etat wrócic do pracy? to jeszcz emałe dziecko.....
    • camel_3d bo masz durne podejscie... 11.09.10, 12:41
      zamias ciagle nu nu.. i zakazow..daj mu wejsc na kanape, pomoz mu nawet w tym.. razem pogrzebcie w smietniku..skoro jest ciekawy co tam jest... przeciez tam nie ma nic czego wczesniej nie mialas w rekach. To ze nagle cos wyrzucilac nie znaczy ze jest tredowate.
      Niech sie wspina na krzesla, przeciez jakos musi sie uczyc i rozwijac fizycznie. A ty mu pomagaj, zamias zabraniac. Poza tym zawsze mozesz organizowac kontrolowane upadki.. jak sie wspona to asekuruj.. Mozesz podlozyc jakas gruba poduszke.... jak spadnei..naje sie strachu, ale nic mu si enie sstanie. Zapytaj tez nieni jak u niej sie zachowuje. Jezeli jest ok..to zastanow sie nad tym co ty robisz zle...nikt nie jest idealny i kazdy robi bledy...
      Chyba nie ma matki i ojcasmile, ktorzy by zrobili cud dziecko i nie poleknili zadnego beldu, wazne zyby tez byc lekko samokrytycznym.

      A muszisz go do skelpu zabierac? niech ojcec troche z nim posiedzi a ty idz na zakupy...
      Jak nie lubi wozka to kup nosidelko. On ma 14 miesiecy!!!! Chce sie juz ruszac,...
      Wyobraz sobie siebie, ciegle ktos patrzy co robisz, ciegle cie woza, tylko patrzec ci wolno.. i bulke dostajesz. Dziecko ma kupe energii i musi ja jakos zuzyc..a w wozku si enie da.



      • banaszka82 Re: bo masz durne podejscie... 13.09.10, 20:25
        "nu nu"...śmieszne..."nie" by nie zrozumiał...?
        • camel_3d Re: bo masz durne podejscie... 13.09.10, 20:36
          nie wiem..autorka napisala ze mu "nu nu " palcem pokazuje smile
          • banaszka82 Re: bo masz durne podejscie... 14.09.10, 11:53
            no wiem,wiem,rozumiem,ale na nieszczęście swych dzieci są takie matki,które nie wiedzieć czemu zniekształcaja wymowę mając swoje dzieci za głupie chyba...w czym "nie" jest gorsze od nu nu?Ostatnio usłyszałam "tutu" zamiast "pić"...zgroza...
            • pelapa Re: bo masz durne podejscie... 14.09.10, 13:04
              Uwielbiam jak o dzieciach wypowiadają sie osoby które dzieci nie mają. Wielce pomocne i niezwykle światłe są wypowiedzi takich "ekspertów".
              • banaszka82 Re: bo masz durne podejscie... 14.09.10, 16:29
                Do kogo pijesz?Ja mam jedno i camel też z tego co pamiętam.I wiem,że bicie to narzdęzie wychowawcze słabych ludzi.
    • ila79 Re: Nie daje rady z dzieckiem 12.09.10, 22:16
      <Az odechciewa sie miec takie dziecko >
      Bardzo przykre to zdanie jest. Nie chcę Cię oceniać, wydaje mi się, że jestes baaardzo zmęczona, a dzieciak jest wentylem przez który upuszczasz swoja parę wywołaną frustracją z powodu kłopotów z partnerem. Dziecko doskonale wyczuwa nastrój i atmosferę, nawet jak wydaje Ci się że wszystko jest ok. Myślę, że najpierw powinnas dojść do ładu z partnerem. To po pierwsze. No i masz pecha, że akurat natykasz się na same grzecznie siedzące w wózkach dzieci. To że Twoje jest dość żywiołowe, to tylko jego zaleta.
      Zastanów się też, czy nie jestes za bardzo skoncentrowana na asekurowaniu dziecka, żeby sobie czegoś nie zrobiło. Pozwól mu spaśc z tej kanapy i nabic sobie guza, będziesz miała problem z głowy. Dzieci za którymi wiecznie stoi anioł stróż sa nieostrożne i traca instynkt dbania o własne bezpieczeństwo. Wymyśl cos fajnego zamiast robić nu nu. Weź worek na śmieci, łap w niego powietrze i pozwól swobodnie opadać - to odwróci uwagę każdego dziecka od wszystkiego smile. Karmisz piersią - fajniesmile. Dla mnie odkryciem był fakt, że mogę spać z dzieckiem, karmić przez sen i wogóle sie nie budzić. Odetchnęlam jak się skończyła ta szopka z wstawaniem do niego. Przyszedł właściwy czas i teraz śpi sam.
      Podsumowując - masz normalne dziecko, ale jesteś zmeczona, zdenerwowana i w dodatku za bardzo sie przejmujesz bzdurami typu grzebanie w śmieciach (każde dziecko ma ten etap, to takie pasjonujące!). To nie dziecka wina.
    • klubgogo Re: Nie daje rady z dzieckiem 13.09.10, 08:43
      I kolejna mamusia do zgłoszenia do opieki. Przepraszam bardzo, ale czego Ty oczekujesz od dziecka, które jest bite i na które krzyczysz?! Będzie reagowało agresją, bo tego jest nauczone, a w przyszłosci nieźle Ci się synek odwdzięczy. Takie dziecko juz w tej chwili nie ma dla Ciebie szacunku, bo bijesz, bo krzyczysz!
      Zacznij od zmiany siebie, może jakiś psycholog Ci pomoże? Odstaw dziecko od piersi, będziesz mogła się wreszcie wyspac, i może będziesz przez to spokojniejsza. Błąd już jest popełniony i nie mozesz teraz obarczac dziecka, że jest nerwowe. To Ty spowodowałaś i musisz powoli naprawiac.
    • bellatrix01 Re: Nie daje rady z dzieckiem 13.09.10, 10:03
      Zupełnie jakbym czytała o mojej córeczce...Też są momenty, że najchętniej bym się rozpędziła i walnęła głową w ścianę wink z tą jednak różnicą, że ja jej pozwalam eksplorować dom - pod kontrolą rzecz jasna. Ona ma tyle energii, że nie wyobrażam sobie zabraniać jej ruszać się. Jak zaczęła chodzić to puściliśmy ją wolno, przyjęliśmy zasadę jak się nie przewrócisz - to się nie nauczysz i... nie było większych problemów. Teraz biega jak nakręcona, wie, gdzie są newralgiczne miejsca, na które ją uczulaliśmy np. progi i tam uważa.
      Też pracuję i powiem, że po powrocie do domu jestem mniej zmęczona niz po całym dniu spędzonym z młodąwink Ciężkie momenty były, są i pewnie będą. Czasem miałam wrażenie, że za chwilę dopadnie mnie jakaś depresja - nieprzespane noce, płacz od urodzenia, teraz "awantury" i wymuszenia, co ja wam będę pisała, same wiecie. Nie jeden raz płakałam w kącie, ale przecież mam zdrowe, energiczne dziecko, więc czego chcieć więcej? Ostatnio młoda stała się bardzie przytulasta. Jak przychodzi i kładzie mi głowę na ramieniu to jestem w siódmym niebiesmile)) Tylko czasem dopada mnie myśl, to będzie, jak rozpocznie się ten słynny bunt dwulatka wink Trzymam kciuki i pozdrawiamsmile
      • ant-nat Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 12:01
        Ja już jestem po buncie dwulatka i przed buntem dwulatki smile
        Tak jak piszecie mój syn to też ciężki egzemplarz - poczynajac od 3 miesięcznej kolki na buncie, wrzaskach, tłuczeniu głową w podłogę a nawet wyrywaniu włosów z głowy kończąc.
        na szczęście już mam to za sobą. Teraz syn ma 27 miesięcy i można z nim miło spędzać czas a były chwile, że normalnie nie miałam ochoty z nim przebywać - tylko wypchnąć do babci czy innych. A teraz skrobiemy razem ziemniaki, sprzątamy a nawet....wychowujemy młodszą siostręsmile
        Śmiać mi się chce jak widzę, gdy syn stoi nad nią wymachuje palcem i mówi "no, no dzidzi no no" znaczy nie wolno.
        Wszystko jset do przejścia polecam też książkę, która bardzo mi pomogła zrozumieć moje "trudne" dziecko. Tracy Hogg "Język dwulatka"
    • have_a_break Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 12:16
      Witaj
      Musisz być strasznie przemęczona całą tą sytuacją. Piszesz, ze masz sporo problemów z rodziną, partnerem....
      Co Ci mogę poradzić. Może zacznij od tego, aby sama sobie pomóc.
      Zorganizuj sobie jeden wolny dzień. Poproś partnera, albo kogoś z rodzinki (skoro i tak sie bardzo interesują ) o to by zajeli się małym.
      A Ty idź na spacer, kup sobie coś co poprawi Ci humor. Moze umów sie z przyjaciółka. poprostu zrób coś dla siebie!!! Coś o czym marzyłaś, a nie miałas na to czasu. zrelaksuj się.
      A potem usiądź i zastanów się, co mogłabyś zmienić. Może zabrać malucha na jakis bezpieczny plac zabaw, czy na tzw. kulki ( jak troche w nich poszaleje to się zdrowo umęczy hehe) , zeby się wyszalał porządnie. I moze faktycznie pozwól mu na trochę luzu i badanie świata, jak tu dziewczyny Ci radziły
      Pozdrawiam i życzę sukcesów w pracy z maluchem smile
      • pelapa Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 12:35
        Przezywasz najbardziej męczący dla rodzica okres w życiu małego dziecka. Mały rozumek i duże możliwości fizyczne przy malej koordynacji ruchowej. To minie, będziesz się z tego śmiać.
        Zrób akcję 1m 50 cm czyli uprzątnij wszystkie niebezpieczne rzeczy do tej wysokości, zabezpiecz szafki, rogi stołów, kontakty itd. Jedną szafkę zostaw, niech ma trochę radości. Pozwoli to na bezpieczne "puszczenie" dziecka samopas po domu. IMO małe stłuczenia są niezbędne w procesie rozwoju wink
        A chłopa do roboty!!!!
        • ma_niusia Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 13:37
          A co do spadania z łóżka jeszcze, to mój dość wcześnie nauczył się pięknie tyłem schodzić z łóżka (za każdym razem pokazywałam, pokazywałam aż do skutku), z wchodzeniem ma nadal problemy (łóżko jest wysokie). I co? Rozłożyłam dookoła łóżka materacyk, grubo złożony koc i poduszki, co jakiś czas sprawdzam czy są na miejscu i Młody niech sobie ćwiczy zawzięcie! Ale i tak nie pamiętam kiedy ostatnio spadł bo jest na tyle ostrożny, że zawsze się trzyma, asekuruje, podpiera nogami smile

          Mój jest też mega aktywny, bez przerwy w ruchu. I dobrze! Niech ćwiczy chłopak! A ja poruszam się przy nim trochę (schudnę, kondycję podciągnę), te skłony, przysiady, przebieżki.

          Poza tym na tym etapie rozwoju ja jestem za pozwalaniem dziecku na dużo. Nie na wszystko, na grzebanie w śmieciach się nie zgadzam (nauczył się, choć nie obyło się bez płaczu, podchodzi, zagląda do śmietnika i mówi "fuj"). Ale niech próbuje tego wszystkiego co dla niego nie jest niebezpieczne! Jak zacznie się werbalne porozumienie, będziemy tłumaczyć czego i dlaczego nie wolno, nie wypada...


          I dziewczyno, koniecznie postaraj się poukładać stosunki z partnerem i z rodziną! Wiem co mówię, bo z rodziną akurat nie miałam dużych problemów, ale z partnerem właśnie tak i nie jesteśmy już razem bo to co się działo odbijało się nie tylko na mnie ale i pośrednio na dziecku (chodziłam zestresowana w napięciu i tak też podchodziłam do dziecka!). A teraz czuję się spełnioną i (prawie) zadowoloną matką. Prawie, bo mam mało czasu dla dziecka, ale poza tym jest super smile
    • wilma.flintstone Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 20:04

      Klapsy? Takiemu maluchowi? shock
    • kaka7_ka Re: Nie daje rady z dzieckiem 14.09.10, 22:01
      możliwe że się powtórzę, nie czytałam wpisów innych. Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem to przy wybuchach zachować spokój, przytrzymać dziecko jeśli trzeba na siłę mówiąc tonem spokojnym ale stanowczym że nie podoba się jego zachowanie. Przy zakazach niestety trzeba być konsekwentnym, to moim zdaniem najważniejsza kwestia. Dziecko próbuje setki razy tych samych rzeczy choćby po to żeby przekonać się czy nadal mu nie wolno, czy mama znowu powie że to zabronione. Moje dziecko gdyby nie od początku odkąd się w ogóle porusza miało konsekwentnie zakazywane niektóre czynności i tak naprawdę bez klapsów (nie mocnych) i bez uderzania po rączkach w momentach kiedy po kilku ostrzeżeniach się nie posłuchało to weszłoby nam na głowę. Teraz ma 1,5 roczku, jeszcze niedawno potrafiła wrzeszczeć jakby ją ze skóry obdzierali i prężyć się choćby dlatego, że np. wsadziłam ją do wózka. Wtedy przytrzymuję ją siłą, staram się okazywać że to co ona robi mnie nie wzrusza i jaki efekt? Jak tylko ją przypnę i spokojnie robię dalej co mam robić ona widzi że nie ma sensu się męczyć bo i tak ze mną nie wygra i daje spokój. Jak dziecko widzi czuje spokój u rodzica to się nie podkręca bardziej a za to udziela mu się ten spokój i szybciej się uspokaja. Na początku tak mną targało takie zachowanie (a potrafiła często), że potrafiłam nią prawie rzucać w nerwach w tym wózku ale udało się. Musisz trochę poczekać na rezultaty, bo z tego co przeczytałam rozhulał Ci się już ostro, ale wierzę, że to z czasem ujarzmi syna. On musi wiedzieć że Ty rządzisz ale koniecznie musisz być opanowana
Pełna wersja