nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko

20.09.10, 19:04
tak mnie naszlo jak czytalam o sytuacjach kiedy musimu a kiedy nie ustepowac dziecku, tam wiele z was pisze madre slowa, wiec was prosze o rade.
sytuacja wyglada tak: mam 2,5 letniego synka, jedynaka, od malego ze mna, maz pracowal.
oboje bylismy za granica, mieszkalismy w domu gdzie teren byl ogrodzony, mlody mial gdzie sie wylatac wybawic do oporu. na zakupy wieksze itp zabieralam wozek, jak chcial jechal, jak nie szedl obok, nawet spokojnie.
teraz w lipcu wrocilismy na stale do Polski, mieszkam w centrum miasta, gdzie blok kolo bloku, male place zabaw, blisko na kazdym kroku skrzyzowania, samochody, ulice.
i oto moj problem: maly nie chce w wozku-to rozumiem, bo jest wulkanem energi,chce saam chodzic, biegac, szalec. i jak mu wytlumaczyc aby szedl spokojnie obok? wyrywa sie, biegnie, nie patzry ze ulica, masa samochodow, idzie kilometr przede mna, raczej biegnie, ucieka, ja za nim, wkoncu ja w nerwach, on w nerwach i robi sie ze spaceru histeria i nerwowosc.
rozumiem ze ponad dwa lata mieszkal tam gdzie samochodow nie bylo-bo mielismy blok na uboczu miasta, teren zagrodzony, a tu niestety nie. on nie rozumie nowych zasad, wyjscie z nim konczy sie jak zwykle porazka. on jest zywy, energiczny, wszystko jest dla niego nowe, kazdy kat, ale to miasto nieprzyjazne na takie biegania samemu po chodniku. wiec prosze o wasze rady, kazda, bo juz nie mam sil z nim walczyc na ulicy. nie lubie krzyczec na dziecko, wole wytlumaczyc, ale moje slowa trafiaja nie wiem gdzie. mowie, pokazuje jak chodza inne dzieci z mamami, i nic. wkoncu doszlo do tego, ze nie chce mi sie wychodzic z wlasnym dzieckiem.
on uwielbia place zabaw, chyba jak kazde dziecko, ale tam tez musimy dojsc, a za reke sie wyrywa, lub jak mowie ze musi tak isc bo obok ulica, to wpada w szal, beczy, kladzie sie na chodniku, jak go puszcze ucieka mi, biegnie wprost pod samochody.
nie wiem jak sobie z nim poradzic.nie slucha mnie wcale. zachowuje sie tak jak pies spuszczony ze smyczy albo dziki ogier, nieusluchany.
a w domu zlote dziecko. przeciez na dworze jest kazdego dnia, nie trzymam go pod kluczem, nie wiem dlaczego sie tak zachowuje.prosze o porady bo ne mam juz sil.
    • olunia882-to-ja jeszce dodam... 20.09.10, 19:05
      ze nie mam polskich znakow wiec sory za trudniejsze czytanie
    • alpepe Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 20.09.10, 19:18
      tresujemy źrebaczka. Chce iść na plac zabaw, ma się trzymać ręki, dopóki nie powiesz, że już może iść sam. Na każdą próbę wyrwania na wolność, ściągamy cugle czyli albo pod pachę i do domu, albo trzymamy, tłumaczymy, co robi źle i dajemy do wyboru, albo się zacznie zachowywać, albo idziemy do domu. Nie będzie łatwo, ale chyba wolisz to niż jakiś wypadek. Możesz jeszcze kupić szelki ze smyczą, tak, takie wynalazki mają za granicą.
      Kiedyś mi się córka starsza, już jako przedszkolaczka nagle wyrwała, a tam akurat ruchliwy wyjazd. Jak na nią nawrzeszczałam, jakiś kierowca, pod którego auto o mało co się nie dostała, na mnie nawrzeszczał, że nie wrzeszczy się na dzieci, ale nie widział tego, że omal jej nie przejechał...
      Wiem, ile nerwów będzie cię kosztowała konsekwencja w działaniu, ale przecież wszystko zrobisz, by uchronić dziecko przed utratą zdrowia i życia, prawda?
      • dzoaann Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 20.09.10, 20:28
        po pierwsze szelki, a po drugie tak jak pisze alpepe. Każde wyrywanie się kończy spacer.
    • olunia882-to-ja Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 20.09.10, 22:00
      wiem o tych szelkach, nawet kupilam, leza w szfie, po pierwsze mialam opory, bo to tak jakbym wyprowadzala psa,ale coz, nawet w tym widzac ze nic nie moze kladzie sie na ulicy i juz, dalej w tym nie ujdzie.wiec szlam z nim na rekach, on sie wywijal jak moze, ledwo o utrzymalam i szybko do domu. wiec szelki sa gdzies tam schowane. co do wozka jak juz go wsadze to w nim jedzie kawalek, ale mieszkam na 4 pietrze, bez windy, waska klatka wiec potem nie latwo mi wejsc z dzieckiem i wozkiem. mimo ze jest lekki bo ma moze z 7 kg, to plus 15 kg mojego dziecka jest dla mnie ciezkie. dlatego wozka staram sie unikac.a jeszcze jak mi na spacerze wywija numery w wozku to i tak wypuszczajac go nie dam rady z wozkiem za nim leciec i go gonic, bo albo musze na srodku chodnika zostawic wozek i biec po dziecko albo spokojnie jechac z pustym i patrzec czy juz wpadl pod kola. wiec wozka nie biore.nie wiem co sie z nim stalo, to bylo naprawde fajne i usluchane dziecko, teraz mam diabelka z rogami.
      • ma_niusia Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 09:13
        Ja też polecam szelki ze smyczą dopóki się nie nauczy i koniecznie fajne zabawy do czasu dojścia do placu zabaw czy parku. Najpierw opracuj sobie najkrótszą trasę, najbliższe miejsca. Po drodze ja z moim ogromnie energicznym Synkiem (ale już bez szelek, da radę, tylko że my do parku mamy 3 minuty...) pokazuję mu po kolei samochody i mówię jaki to kolor (później będe mówić marki samochodów), każdy kwiatuszek i każdego pieska oglądamy dokładnie. Bawimy się w a kuku zza słupów, murków i latarni. I nawet nie zauważa ulicy, dochodzimy do parku a tam już hulaj dusza smile
    • deodyma Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 11:58
      nasz miewa takie napady, ze nie slucha i jesli tlumaczenie nie pomoze, idzie do wozka, albo maz bierze go pod pache i do domu.
      w sobote odbilo mu do tego stopnia, ze wyl nam na miescie bez opamietania i cholera wie, o co mu chodzilo.
      nie bylo innego wyjscia i maz musial na niego huknac, zeby sie uspokoil a ja sama myslalam, ze szlag mnie trafi.
    • truscaveczka Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 13:32
      Jak moja Młoda zaczynała się odwózkowywać, nie wiedziałam co zrobić - i jakaś dziewczyna na forum poradziła mi taką zabawę: bierzesz delikwenta za łapkę i mówisz powoli "idzieeeemy, idzieeeemy" i idziesz z malcem śmiesznie, przesadnie wolnym krokiem itp. Po 15-20 krokach zmieniasz komunikat na "biegniemy, biegniemy" i szybciutki bieg drobnymi kroczkami. Po kilkunastu metrach jest "STOP!" i zatrzymujemy się + pozytywna stymulacja "Ale ładnie, jak się fajnie bawimy! Jak się ładnie zatrzymałeś!" I apiać od początku smile Po tygodniu mogłam nawet nie trzymać Młodej za rękę, bo na "STOP!" reagowała skamienieniem w punkcie przebywania smile I pierwszy krok do opanowania dziecka poza domem zrobiony.

      Druga kwestia to bezpieczeństwo przy ulicy - zostaje zdarta płyta "Przy ulicy i przez ulicę idziemy za rękę. Samochody są niebezpieczne." Jednocześnie ja bym postawiła na wyraźny komunikat: "Jesteśmy DALEKO od ulicy, więc tu możesz biegać." I pozwolić biegać w bezpiecznych miejscach.

      Po trzecie - konsekwencje złego zachowania. Należy przed spacerem przypomnieć zasady - "Jeśli będziesz biegał koło ulicy, włożę cię do wózka/zabiorę do domu, bo to, co robisz, jest NIEBEZPIECZNE i może ci się stać krzywda." Przypominanie zasad jest ważne, najlepiej, żeby jeszcze pozwolić mu pokombinować, co się może stać, jeśli będzie uciekał. Samemu pokombinować oczywiście, niech się zastanawia. Nie można jeszcze za bardzo liczyć u takiego malca na zapamiętanie konsekwencji typu wypadek, ale a nuż wink Przy czym ja jestem zwolenniczką jednego przypomnienia zasad przy pierwszym wystąpieniu niepożądanego zachowania - z ostrzeżeniem, ze jeszcze raz tak zrobi, to wózek/dom.

      Jeśli w domu jest dzieckiem współpracującym, to i na dworze powinno się udać - zdarta płyta i ćwiczenia powinny pomóc smile
      • ma_niusia Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 15:01
        No ja właśnie zaczęłam od niedawna z tym "stop" ale jeszcze na razie nic nie załapał uncertain
        • truscaveczka Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 15:10
          Ale całą zabawę? No to ćwicz - w końcu się utrwali smile
          • ma_niusia Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 22.09.10, 09:22
            No właśnie nie całą, tylko bieganie i stop. Ale w takim razie poćwiczymy ten cały schemat, wiem, że trzeba cierpliwości, ale spróbujemy od dziś!
      • leneczkaz Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 15:08
        My się bawiliśmy w 'STOP' i zawsze działa, bo kojarzy się z zabawą smile

        U nas 'tresurę' przeprowadziło też przedszkole, jako, że chodzą na spacery trzymając się węża i nie ma tam miejsca dla uciekinierów. Dziś mnie zastrzelił całkiem idąc ze mną, trzymając się wózka, na hasło 'idziemy przez ulicę' mały podniósł prawą rękę do góry i idzie big_grin Ja go tego nie uczyłam..
      • olunia882-to-ja Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 16:33
        truscaveczka napisała:

        > Jak moja Młoda zaczynała się odwózkowywać, nie wiedziałam co zrobić - i jakaś d
        > ziewczyna na forum poradziła mi taką zabawę: bierzesz delikwenta za łapkę i mów
        > isz powoli "idzieeeemy, idzieeeemy" i idziesz z malcem śmiesznie, przesadnie wo
        > lnym krokiem itp. Po 15-20 krokach zmieniasz komunikat na "biegniemy, biegniemy
        > " i szybciutki bieg drobnymi kroczkami. Po kilkunastu metrach jest "STOP!" i za
        > trzymujemy się + pozytywna stymulacja "Ale ładnie, jak się fajnie bawimy! Jak s
        > ię ładnie zatrzymałeś!" I apiać od początku smile Po tygodniu mogłam nawet nie trz
        > ymać Młodej za rękę, bo na "STOP!" reagowała skamienieniem w punkcie przebywani
        > a smile I pierwszy krok do opanowania dziecka poza domem zrobiony.

        zastosowany, dzialalo na 15 minsmile ale nie moge sie poddac, jutro kolejna zabawa.

        > Po trzecie - konsekwencje złego zachowania. Należy przed spacerem przypomnieć z
        > asady -

        dziasia ustalilam z mlodym, ze kupie mu jego wymarzony gumowy mlotek ja bedzie szedl grzecznie-podzialalo, szedl i dostal zabawke, ale czy nie bedzie chcial zawsze cos za cos?
        • truscaveczka Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 21.09.10, 16:39
          Lepiej nagradzać czynnością niż rzeczą - pójściem na huśtawki, rysowaniem kredą itp. A najlepiej - pochwałą smile Zobaczysz, jaki będzie dumny, gdy mu powiesz, że mądrze zrobił i bardzo sie cieszysz smile
    • olunia882-to-ja Re: nieokielznany dziki rumak-czyli me dziecko 22.09.10, 20:06
      dzieki za rady, dzisiaj szedl za reke, pochwaly robia swoje, choc wczesniej tez przeciez chwalilam. dzisiaj bylo dobrze.oby tak dalej,noo w piaskownicy zrobil numer jak musial isc do domu, ale jakos przeszlo szybko.
Pełna wersja