olunia882-to-ja
20.09.10, 19:04
tak mnie naszlo jak czytalam o sytuacjach kiedy musimu a kiedy nie ustepowac dziecku, tam wiele z was pisze madre slowa, wiec was prosze o rade.
sytuacja wyglada tak: mam 2,5 letniego synka, jedynaka, od malego ze mna, maz pracowal.
oboje bylismy za granica, mieszkalismy w domu gdzie teren byl ogrodzony, mlody mial gdzie sie wylatac wybawic do oporu. na zakupy wieksze itp zabieralam wozek, jak chcial jechal, jak nie szedl obok, nawet spokojnie.
teraz w lipcu wrocilismy na stale do Polski, mieszkam w centrum miasta, gdzie blok kolo bloku, male place zabaw, blisko na kazdym kroku skrzyzowania, samochody, ulice.
i oto moj problem: maly nie chce w wozku-to rozumiem, bo jest wulkanem energi,chce saam chodzic, biegac, szalec. i jak mu wytlumaczyc aby szedl spokojnie obok? wyrywa sie, biegnie, nie patzry ze ulica, masa samochodow, idzie kilometr przede mna, raczej biegnie, ucieka, ja za nim, wkoncu ja w nerwach, on w nerwach i robi sie ze spaceru histeria i nerwowosc.
rozumiem ze ponad dwa lata mieszkal tam gdzie samochodow nie bylo-bo mielismy blok na uboczu miasta, teren zagrodzony, a tu niestety nie. on nie rozumie nowych zasad, wyjscie z nim konczy sie jak zwykle porazka. on jest zywy, energiczny, wszystko jest dla niego nowe, kazdy kat, ale to miasto nieprzyjazne na takie biegania samemu po chodniku. wiec prosze o wasze rady, kazda, bo juz nie mam sil z nim walczyc na ulicy. nie lubie krzyczec na dziecko, wole wytlumaczyc, ale moje slowa trafiaja nie wiem gdzie. mowie, pokazuje jak chodza inne dzieci z mamami, i nic. wkoncu doszlo do tego, ze nie chce mi sie wychodzic z wlasnym dzieckiem.
on uwielbia place zabaw, chyba jak kazde dziecko, ale tam tez musimy dojsc, a za reke sie wyrywa, lub jak mowie ze musi tak isc bo obok ulica, to wpada w szal, beczy, kladzie sie na chodniku, jak go puszcze ucieka mi, biegnie wprost pod samochody.
nie wiem jak sobie z nim poradzic.nie slucha mnie wcale. zachowuje sie tak jak pies spuszczony ze smyczy albo dziki ogier, nieusluchany.
a w domu zlote dziecko. przeciez na dworze jest kazdego dnia, nie trzymam go pod kluczem, nie wiem dlaczego sie tak zachowuje.prosze o porady bo ne mam juz sil.