Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dziecko

23.09.10, 11:35
Witam.
Mój 3 latek właśnie poszedł do p-la we wrześniu.
I już na 2 dzień pani przedszkolanka (z II zmiany) powiedziała mi, że mały jest bardzo ruchliwy, lata wszędzie, nie usiądzie i że trzeba go stale pilnować i że ja mam też go pilnować w domu. Ja odpowiedziałam: tak oczywiście jest ruchliwy i zwracam cały czas na niego uwagę w domu.
Na następny dzień powiedziała, że mały był niegrzeczny: nie chcał zasnąć i na jej próby położenia go i uciszenia w łóżeczku po prostu zaczął ją kopać.
Mówiła, o tym do mnie, lecz w obecności małego, który stał i płakał słysząć jak Pani mówi, o tym, i mówi, o tym że będzie miał karę (zakaz oglądania bajki w domu) za niegrzeczne zachowanie.
Stał i płakał. A pani cały czas podkreślała , że mały był niegrzeczny.
Opadła mi szczęka i wyszłam z p-la z dzieckiem. Opadła mi dlatego, że zawstydzała dziecko.
Starałam się w domu porozmawiać z nim o tej sytuacji, żeby nie kopał Pani i żeby leżał w łóżeczku podczs leżakowania,a jeżeli nie chce spać, to żeby chociaż leżał i przytulił się do poduszki. Żeby nie przeszkadzał innym dzieciom, bo one chcą zasnąć.

Na następny dzień odbierając go z p-la Pani jak mnie zobaczyła w drzwiach to od razu do mnie podleciała i powiedziała przy małym (znowu przy nim), że mały był dziś niegrzeczny, bo nie siadział przy stole podczas posiłku, biegał po sali z pełną buzią i przeszkadzał innym dzieciom skupić się na jedzeniu. Powiedziała, że takie sytauacje nie mogą się zdarzać w p-lu i tak być nie może.

Ja jej na to: tak mały, jak nie chce już jeść, to najzwyczajniej odchodzi od stołu. A ona , że tak nie może być, że musi siedzieć i czekać cierpliwie aż wszyscy zjedzą.

Powiedziałam jej, że uczymy go siedzieć przy stole, ale mały jest bardzo ruchliwy i zawsze uciekał.

Najzwyczajniej jej nie pasuje takie zachowanie, bo jasne jest, że Panie przedszkolanki wolałyby, aby wszystkie dzieci chodziły równo, jadły razem, bawiły się razem w czasie zabawy, tańczyły razem w czasie tańców, śpiewały razem w czasie śpiewu, itp.

Zawsze jak odbieram teraz małego z p-la to idę po niego z drżącym sercem co też dziś negatywnego usłyszę na temat mojego malucha?

Obiecałam sobie, że powiem Pani, aby mówiła o zachowaniu małego bez obecności jego. Jeżeli chce coś negatywnego powiedzieć o nim, to żeby powiedziała to tylko mi.
To jest jeszcze adaptacja, mały musi przejść ją bez krytyki, a tu Pani od razu z grubej rury przy nim go krytykuje każdego dnia.
Nie pozwolę , żeby raniła go w ten sposób. Będę mu tłumaczyć w domu (lecz to jest trudne bo mału nie usiedzi w miejscu spokojnie aby wysłuchać i wiecznie gdzieś go gna).
Obiecalam sobie, że codziennie będę go chwalić więcej i mówic mu, że jest mądrym chłopcem.
Co więcej mały bawi sie z dziećmi (np. w piaskownicy), nie wyrywa nikomu zabwek (widzę w życiu codziennym), czeka na swoją kolej, np. jak ktoś się huśta na huśtawce i to mówi, że poczeka.
Jest tylko bardzo ruchliwy i nie usiedzie przy stole długo. Często pytam się go o jego zdanie, np. czy woli te kredki czy inne. Czy woli jechać do babci, czy iść po kasztany. Czy woli zjeść to, czy coś innego itp...

Co o tym sądziecie, że wszystkie dzieci siedzą i jedzą a mały zwiewa i śmieje się jak Pani go nakłania do porządku. Czy są mamy które taż mają dzieci, na które wiecznie już od samego początku narzekają Panie przedszkolanki? Czy możecie podzeilć się tym, jak sobie radzicie z tego typu emocjami, i co o tym sądziecie?

Żałują, że u nas w p-lu nie ma monitoringu, chciałabym podejrzeć jak mały się zachowuje przy Paniach i jak one postępują w stosunku do niego.


    • jotka_k Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:02
      takie są w przedszkolu zasady: podczas posiłku wszystkie dzieci siedzą przy stole, nie wstają i nie odchodzą od niego pojedyńczo tylko razem, jak sobie wyobrażasz dopilnowanie bezpieczeństwa dzieci podczas posiłku gdy część będzie jeść a część biegać po sali ?
      to nie o to chodzi co wolałyby panie, nauczycielki tak na marginesie a nie przedszkolanki, tylko o to, że w przedszkolu dziecko uczy się współpracy w grupie i musi przywyknąć do tego że w danej chwili jest czas na zabawę a w innej na zajęcia dydaktyczne, takie są reguły które dziecko musi zaakceptować
      • najma78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:10
        A to jest przedszkole karne, bo zasady tam panujace sa dziwne? Te ''nauczycielki'' lub akurat ta konkretna najwyrazniej nie ma pojecia o pracy z malymi dziecmi, ale chyba ma jakiegos przelozonego? Dzieci nalezy uczyc odpowiedniego zachowania np. siedzenia przy stoliku w czasie posilku a nie biegania, ale panie nauczycielki nie powinny miec z tym problemu o ile dziecko nie ma zaburzen np. w postaci ADHD, natomiast zmuszanie do spania czy nawet lezenia to jakis kosmos, a juz tego rodzaju rozmowy przy dziecku i wogole ich forma jest nie do przyjecia.
        • iod100 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:21
          moja córka nie leżakuje w przedszkolu (jako jedyna) co prawda siedzi grzecznie, nikomu nie przeszkadza. panie jej nie zmuszają do leżenia. jeżeli chodzi o moją córę to ona jest ogólnie grzecznym dzieckiem, ale mojej koleżanki syn (razem chodzą do przedszkola) jest z natury wink nie grzeczny a panie jak coś mówią na jego temat to np no dzisiaj nam dał w kość ale zawsze z uśmiechem na twarzy i w żaden sposób nie krytykując ani dziecka ani nie obrażając rodziców. zapytałam się pań czy mają jakieś uwagi co do mojej córki to powiedziały że to za wcześnie na uwagi i jeszcze muszą bardziej poznać dzieci (też w tym roku pierwszy raz poszła), więc osobiście dziwię się pani, że już pozwala sobie na takie uwagi. oczywiście może powiedzieć, żebyś się postarała nauczyć go siedzenia przy stole, aż wszyscy zjedzą, ale żeby aż tak hmmm
        • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:53
          ''bo nie siadział przy stole podczas posiłku, biegał po sali z pełną buzią i przeszkadzał innym dzieciom skupić się na jedzeniu. Powiedziała, że takie sytauacje nie mogą się zdarzać w p-lu i tak być nie może.

          Ja jej na to: tak mały, jak nie chce już jeść, to najzwyczajniej odchodzi od stołu. A ona , że tak nie może być, że musi siedzieć i czekać cierpliwie aż wszyscy zjedzą.''

          Wiesz to są zasady elementarnego wychowania, ze podczas posiłku siedzimy przy stole, nie biegamy z pełną buzią. To , ze twoje dziecko jest ruchliwe to nie argument, bo większość dzieci jest ruchliwa, powinnaś nauczyć dziecko zachowania podczas posiłków, bo to nie tylko o maniery chodzi. Biegając z pełną buzią, pewnie jeszcze wówczas coś dziamoli, może sie zadławić. Później to juz wiadomo ,wina pani wychowawczyni, że nie dopilnowała. Gdyby naśladując Twoje dziecko, wszystkie inne zaczęły biegać z jedzeniem w paszczy?Główny problem jaki tu widze, to to , że zjesz sie urażona dlaczego to ktoś czepia się Twojego syneczka. Dlaczego inne dzieci potrafią siedzieć a twój nie? Każde z nich w wieku 3 lat jest pierwszy raz w przedszkolu. O kopaniu pani już nawet nie wspominam, bo to karygodne. Jeśli nawet syn nie śpi, to powinien spokojnie sobie leżeć i pozwolić innym dzieciom odpoczywać. W przedszkolach nie praktykuje się dzielenia grupy na dzieci śpiące i nie. Dla jednego rozkapryszonego chłopca nik nie zmieni reguł w przedszkolu. Setki dzieci korzysta z placówek wychowawczych i jakoś potrafią sie dostosować, Twój syn też musi.


          A to jest przedszkole karne, bo zasady tam panujace sa dziwne? Te ''nauczycielk
          > i'' lub akurat ta konkretna najwyrazniej nie ma pojecia o pracy z malymi dziecm
          > i, ale chyba ma jakiegos przelozonego?

          najma o jakich karach ty piszesz? przecież dziecko nie zostało ukarane, pani chciała tylko wyegzekwować od niego zachowanie jakie wymaga sie od reszty dzieci? to, ze rozmawia z rodzicami i sygnalizuje problem to chyba dobrze?
          • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:59
            ''Masz dobrą intuicję, że Twój syn nie powinien tego słuchać, to nie jest dla niego dobre ani przyjemne, nie działa też wcale wychowawczo''

            Uważasz, że pni która zarobiła z kopa od dziecka, które nie chciało dostosować sie do reszty dzieci była z tego powodu szczęsliwa? miałam 2 dzieci w przedszklu, w którym leżakowały i nigdy nie było problemów z tym aby spokojnie poleżeli gdy nie mieli ochoty na sen.
            • mama-ola Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:28
              > ''Masz dobrą intuicję, że Twój syn nie powinien tego słuchać, to nie jest dl
              > a niego dobre ani przyjemne, nie działa też wcale wychowawczo''
              >
              > Uważasz, że pni która zarobiła z kopa od dziecka, które nie chciało dostos
              > ować sie do reszty dzieci była z tego powodu szczęsliwa?

              To, że dziecko źle zrobiło (i unieszczęśliwiło panią), nie oznacza automatycznie, że pani też ma prawo zrewanżować się zrobieniem mu przykrości. Jest dorosła i taką ma pracę - chowa urazę do kieszeni i zachowuje się cywilizowanie. Uwagi rodzicom przekazuje się na osobności, no chyba że są to pochwały tak naprawdę przeznaczone do uszu dziecka, a tylko pozornie wypowiadane do rodzica. A negatywy - na osobności.

              > miałam 2 dzieci w prze
              > dszklu, w którym leżakowały i nigdy nie było problemów z tym aby spokojnie pole
              > żeli gdy nie mieli ochoty na sen.

              Uwielbiam takie "argumenty". Czy to, że z dwójką Twoich dzieci nigdy nie było problemów, coś wnosi do tej sprawy?... No proszę Cię... Dodaj jeszcze, że dziecko sąsiadki zasypiało w trymiga - a będzie jeszcze pomocniej. Wspomnij, że kuzyna dzieci mówiły przy tym wszystkim wkoło "miłych snów", a pomożesz stokroć bardziej. Nie zapomnij nadmienić o córce koleżanki swojej koleżanki, która najszybciej z wszystkich zmieniała piżamkę... - wszystko się może przydać autorce wątku w rozwiązaniu jej problemu, dawaj!

              Pozdrawiam smile
            • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:45
              Ale pierdaczysz za przeproszeniem co ci slina na jezyk przyniesie.
              Najlepiej te sama miare przylozyc do 3latka i do doroslej wyksztalconej kierunkowo (chyba?) kobiety
          • mona_mayfair Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:03
            Uważasz, że forma, w jakiej problemy z dzieckiem zostały zgłoszone tez jest ok? Zdaje mi się, że jak ktoś decyduje sie na pracę z dziećmi, powinien zdawać sobie sprawę z tego, iż nie są to same aniołki, ale czasem bedzie tez trzeba spacyfikować diabełka. Dla mnie nie do przyjęcia jest to, że tak "nauczycielka" mówiła takie rzeczy przy dziecku. Co chciała tym osiągnąć? Dowalić trzylatkowi? Bardzo ambitne...
            • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:35
              Może nie miała możliwości powiedzieć na osobności? Miała wyjść z sali, zaprosić do gabineciku i zostawić dzieci bez opieki? Często są sytuacje, gdy kilkoro rodziców jednoczenie odbiera dzieci i wówczas opowiadanie o zachowaniu dziecka w obecności innych jest negatywne. Ale jeśli tylko opowiada jak się dziecko zachowywało , to nie widzę w tym problemu. Dziecko jest przecież świadome co robiło, wiec o dowalaniu mowy nie ma. Gdyby przy dziecku mówiła, ze sie zmoczyło podczas snu, to ok, uważam , ze to negatywne. Ale w tym wypadku rozgrzeszam jej zachowanie. Sama wolałam zawsze słuchać o zachowaniu dziecka w jego obecności, aby móc w razie wątpliwości wyjaśnić pewne rzeczy. Przewrażliwione jesteście i tyle. Trzeba zabrać się za wychowywanie dziecka, tłumaczyć, ze z pełną paszczą nie biega się podczas jedzenia i , ze je się przy stole. Uważam,ze zrobiła to i tak w delikatny sposób. Zawsze mogła powiedzieć, ze zachowuje sie jak cham i bandzior.


              w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

              Objaw przedawkowania Radia Maryja.
              • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:40
                Konkluzja może być tylko jedna ''szkoła/ przedszkole uczy a wychowuje rodzina''. Dziecko powiela wzorce jakie ma w domu, tak samo z zachowaniem. EOT.
                • mama-ola Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:41
                  > Dziecko powiela wzorce jakie ma w domu, tak samo z zachowaniem.

                  Bzdury klepiesz. Chyba nie masz dzieci. Ja mam dwójkę - różnią się od siebie, jakby powielały moje zachowanie, musiałyby się zachowywać chyba identycznie? Przemyśl sobie to zagadnienie, zanim znów coś napiszesz.
          • najma78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:46
            joanka-r napisała:


            >
            > najma o jakich karach ty piszesz? przecież dziecko nie zostało ukarane, pani ch
            > ciała tylko wyegzekwować od niego zachowanie jakie wymaga sie od reszty dzieci?
            > to, ze rozmawia z rodzicami i sygnalizuje problem to chyba dobrze?

            A kara dla dziecka nie bylo to jak sie zachowala? Chlopiec stal i plakal...a opiekunka opowiadala matce ''pierdoly'', ze tak to okresle, bo jasno z tego wyglada, ze nie umie postepowac z dziecmi, poprostu sobie nie radzi, a jest od tego wlasnie w tym przedszkolu, no chyba, ze oczekuje, ze rodzice tam posiedza i pomoga w opiece nad dziecmi...Dzieci w tym wieku czesto wstaja od stolu i biegaja z jedzeniem w ustach, sa ruchliwe, maja wazniejsze rzeczy do zalatwienia niz posilek, ale opiekunki potrafia w miare szybko nauczyc je co i jak, a niestety czesto jest tak, ze dzieci zmusza sie wrecz do siedzenia i jedzenia, albo do siedzenia i czekania jak inni skoncza, a czemu dziecko nie mogloby skonczyc wczesniej i isc sie bawic? Albo zmuszanie do lezakowania, masakra, skoro pani dostala kopa to znaczy ze musiala go zmuszac i byla na tyle blisko, ze sie wyrawal/szamotal i kopnal bo raczej nie podszedl do niej i nie kopnal jej w doope tak bez powodu. 3-latki to sa jeszcze male dzieci, ucza sie pewnych zachowan, ucza sie tez poprzez zabawe, trudno aby byly zdyscyplinowane, grzeczne (to pojecie wzgledne) i reagowaly na komendy pan przedszkolanek, jesli one takich dzieci oczekuja to musza chyba zweryfikowac swoje przygotowanie zawodowe.
          • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:58
            W przedszkolach nie praktykuje się dzielenia grupy
            > na dzieci śpiące i nie. Dla jednego rozkapryszonego chłopca nik nie zmieni regu
            > ł w przedszkolu.

            U mojego syna w przedszkolu tez zasada jest ze 3latki lezakuja. Moj nigdy nie spal chyba ze w wyjatkowych sytuacjach. W sypialni pani przestawila jego lozeczko blizej drzwi wejsciowych i oddzielila go od reszty spiacej grupy takim parawanem zaimprowizowanym z tablicy, na ktorej sie wywiesza prace dzieci. Moj syn, ktory tez jest bardzo aktywnym dzieckiem siedzial sobie spokojnie i ogladal ksiazeczki, pani mu czytala lub ukladal klocki. Pani sie z nim dogadala, ze ma byc cicho. Da sie, moze wystarczy sprobowac a nie silowac sie z dzieckiem. Ale to osoba z pedagogicznym wyksztalceniem chyba powinna najlepiej wiedziec.
      • mona_mayfair Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:24
        jotka_k napisała:
        > to nie o to chodzi co wolałyby panie, nauczycielki tak na marginesie a nie prze
        > dszkolanki, tylko o to, że w przedszkolu dziecko uczy się współpracy w grupie i
        > musi przywyknąć do tego że w danej chwili jest czas na zabawę a w innej na zaj
        > ęcia dydaktyczne, takie są reguły które dziecko musi zaakceptować

        To te nauczycielki chyba kiepskie są, skoro trzylatka, który, jak sama napisałaś, dopiero uczy się zasad panujących w przedszkolu krytykuja w ten sposób. Zdaje sie, że one między innymi, właśnie po to tam są, by dzieci tych zasad uczyć. Nie radzą sobie i najłatwiej jest po dzieciaku pojechać, niz przyznać sie do tego, że nie potrafią nad nim zapanować. Moj syn tez jest bardzo ruchliwy, ciekawski itp ale sa sposoby, by nakłonić go do różnych pożądanych zachowań. Te panie, zdaje się, mają wykształcenie odpowiednie do pracy z dziećmi, ale chyba nie bardzo potrafią z tego korzystać.
      • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:52
        > to nie o to chodzi co wolałyby panie, nauczycielki tak na marginesie a nie prze
        > dszkolanki, tylko o to, że w przedszkolu dziecko uczy się współpracy w grupie i
        > musi przywyknąć do tego że w danej chwili jest czas na zabawę a w innej na zaj
        > ęcia dydaktyczne,

        No wlasnie, jak slusznie zauwazylas ONO SIE UCZY, ono sie dopiero uczy a w wielu przedszkolach wymaga sie od 3 latka po tygodniu od jego zeby to juz umialo.
        Czego w taklim razie te panie chca je jeszcze uczyc?suspicious
        Moim zdaniem to nie maja ochoty uczyc a dostac bezproblemowy i ulegly egzemplarz.
        • tusia-mama-jasia Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 18:50
          To prawda, "się uczy". Ale nie tego, że z pełną buzią się nie biega. To można bez problemu wyegzekwować od rozgarniętego półtoraroczniaka. Siedzenia przy stole, niekopania itd. uczy się dziecko w domu i takie rzeczy powinno już umieć idąc do przedszkola, na tym m.in. polega świadome przygotowywanie dziecka do przedszkolnego startu. Z tego co pisze autorka wątku, synek zachowuje się mocno niewłaściwie i nie jest to winą pani.
          Natomiast krytykowanie w obecności dziecka rzeczywiście jest pomysłem fatalnym. Jeśli miało to miejsce w obecnosci innych dzieci/rodziców - to jeszcze gorszym. Taka forma przekazu zdecydowanie nie powinna mieć miejsca. Ale tylko forma budzi moje zastrzeżenia, nie treść /zakładam, że przy leżakowaniu nikt nie zmuszał dziecka do spania, tylko pani próbowała je położyć, m.in. po to, by nie rozpraszało innych i żeby weszło w rytm przedszkolnego dnia, który zakłada tę chwilę wyciszenia/.
          Powiem szczerze, choć może niedelikatnie, że mam alergię na hasło "dziecko jest ruchliwe" gdy próbuje się w ten sposób tłumaczyć ewidentne braki wychowawcze... Kto pracował choć trochę z grupą dzieci wie, jak jedno czy dwoje takich maluchów może zdezorganizować pracę. Co nie znaczy, że nauczyciel sobie nie poradzi. Znaczy to tyle, że cierpią na tym pozostałe dzieci. I że bez współpracy z domem nauczyciel nic nie zdziała, niestety.
          • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 19:11
            Ale nie tego, że z pełną buzią się nie biega. To można b
            > ez problemu wyegzekwować od rozgarniętego półtoraroczniaka.

            Alez ja wcale nie pisalam, ze tego sie uczy. Czytaj dokladnie to co ja napisala jak i post, na ktory odpowiadalam.

            zakładam, że przy leżakowaniu nikt nie zmusza
            > ł dziecka do spania, tylko pani próbowała je położyć,

            Pani probowala je polozyc wykorzystujac swoja przewage fizyczna a maly, ktory jeszcze nie rozumie dlaczego musi lezec w naturalnym odruchu probowal sie wyrwac i stad kopniak. Coz w tym takiego strasznego i dziwnego? Zreszta do wyciszenia wcale nie trzeba lezec, mozna cichutko siedziec i sie bawic nie rozpraszajac innych.
            • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 14:19
              '' Zreszta do wyciszenia wcale nie trzeba lezec, mozna cichutko siedziec i sie bawic nie rozpraszajac innych.''

              taaaaaaaaa super pomysł za dwa dni będzie siedziała polowa grupy a za tydzień przestaną w ogóle rozkładać leżaki. Brawo za pomysłowość. To mogła napisać tylko matka jedynaka.
              • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 14:34
                Po pierwsze to nie jest moj pomysl a nauczycielek w przedszkolu mojego dziecka.

                Po drugie pomysl jest juz przetestowany z powodzeniem na moim synu ( a wczesniej pewnie na wielu innych dzieciach). Moj syn przez caly poprzedni rok lezal moze ze 2 razy na lezaku bo zasnal a reszte przesiedzial na tymze lezaku ogladajac ksiazke lub pani mu czytala lub siedzial kolo lezaka i ukladal klocki. Nikomu w spaniu nie przeszkadzal, pani przesunela jego lozko blizej wejscia i postawila miedzy nim a reszta tablice. A kiedy raz sie zdarzylo, ze byl niegrzeczny i glosno sie zachowywal to go pani posadzila na karnym krzesle.

                Po trzecie nie jestem matka jedynaka.
              • tusia-mama-jasia Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 10:44
                Jestem matką jedynaka i w życiu nic podobnego nie przyszło by mi do głowy, prooooszę przestańcie już z tymi stereotypami! Jedynak nie jest dzieckiem drugiej kategorii, podobnie jak matka jedynaka nie jest mniej świadomą matką! Takie komentarze doprowadzają mnie do bezsilnej rozpaczy. "Typowy jedynak" - mowią ludzie na widok schizy dwulatka w sklepie. Ale jeśli schizuje dziecko obdarzone rodzeństwem mówi się "taki etap, wyrośnie z tego". A jeśli jedynak zachowuje się jak człowiek = istota społeczna, to słyszy zdumienie: "jestes jedynakiem?? a nie widac tego" /to z doświadczeń własnych cytuję, mam pecha być jedynaczką/. Jakby jedynactwo było jakąś skazą na urodzie/rozumie/kompetencjach społecznych i diabli wiedzą czym jeszcze.
                A ten wątek sam w sobie już obala głupi stereotyp...
          • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 19:14
            Kto pracował choć trochę z grupą dzieci wie, jak jedno czy dwoje takich maluc
            > hów może zdezorganizować pracę. Co nie znaczy, że nauczyciel sobie nie poradzi.
            > Znaczy to tyle, że cierpią na tym pozostałe dzieci.

            Tak juz jest droga Tusiu i ten kto choc troche pracowal z dziecmi zdaje sobie z tego doskonale sprawe.
        • silje78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 16:37
          a co rodzic robił przez trzy lata? słodko czekał na przedszkole, aż panie wszystko nadrobią? rodzice wychowują dzieci, panie mogą tylko ich wspomóc przez trzymanie się określonych zasad.
          nikt nie oczekuje od trzylatków czegoś co jest od nich niemożliwe, ale najlepiej pobimbać przez trzy lata i później liczyć na to, że przedszkole/szkoła odwali za nas brudną robotę.
          • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 18:11
            Ale jakich zasad ?
            Wymien mi te zasady bo nie wiem, poza siedzeniem przy stole, co do ktorego sie zgadzam z pania.
            Ze dziecko ruchliwe, nie usiadzie na chwile i wymaga pilnowania? To nie jest lamanie zadnej zasady bo w domu nie bylo koniecznosci jej stosowania. W przedszkolu musi sie nauczyc i przystosowac do grupy ale z takim wymogiem spotyka sie dopiero pierwszy raz w zyciu, wczesniej nie mialo gdzie trenowac.

            Wykonywanie polecen?
            Dziecko moze byc posluszne wobec rodzicow ale jesli ma charakterek to nie bedzie sluchac wszystkich. zwlaszcza jesli rodzice zawsze tlumaczyli dlaczego takie a nie inne polecenie wydaja moze miec problem bo nie rozumie sensu niektorych szkolnych zasad.

            Nie chce spac kiedy inne dzieci spia? To tez zadna zasada zlamana, po prostu w domu nie spalo a w przedszkolu i w tym przypadku musi sie nauczyc dostosowywac do innych.

            Kopniecie? Autoprka pisala, ze dziecko nie jest agresywane, kopniak zostal sprzedany w szamotaninie. DWidocznie dziecko nie zna "zasady", ze pani moze stosowac wobec niego sile.


            • silje78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 19:10
              przeczytałaś też moją drugą odpowiedź. mam nadzieję, że ze zrozumieniem.
              tak zasad, dziecko ma się nauczyć, ale jeśli w domu zasad nie było, to czego można oczekwiać od nauczycielki, która ma na głowie grupę dzieci? ma się zajmować jednym maluchem, który dezorganizuje jedzenie, leżakowanie, zabawę i pracę z innymi dziećmi?
              poza tym nigdzie nie wyczytałam, że nauczycielka kładła go na siłę (gdzie jest napisane o szamotaninie? ). autorka wątku napisała, że na próby kładzenia i uciszania maluch zareagował agresją? normalne? dla mnie nie, a nie mam w domu aniołka.
              nie stwierdzam, że rodzice położyli wychowanie dziecka, ale nie rozumiem też żalu mamy, której malec przeszkadza innym dzieciom w spaniu, jedzeniu, "nauce". moja córka też nie śpi w przedszkolu. zasnęła może 2-3 razy. leży lub siedzi na łóżku, bawi się swoim misiem, ogląda ksiażeczki. nauczycielka przy okazji mojego pytania o małą spytała czy śpi w domu. powiedziałam, że od ponad roku nie.
              • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 19:47
                Ty wciaz piszesz o zasadach ale ja w dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego dziecko, ktore jest w przedszkolu od tygodnia musi znac zasady pracy w grupie skoro do tej pory bylo zawsze z matka, jeden na jeden? Zasad sie dziecka uczy ale niektorych zasad nie pozna dopoki nie znajdzie sie w grupie. Zrozumialabym, gdyby pretensje pojawily sie po kilku miesiacach przedszkola ale w pierwszych dniach?

                > poza tym nigdzie nie wyczytałam, że nauczycielka kładła go na siłę (gdzie jest
                > napisane o szamotaninie?

                Ale nic o szamotanienie nie musialo byc pisane. Czy wedlufg ciebie sceny, w ktorej nauczycielka chwyta dziecko za ramiona, naciska w kierunku poslania i probuje przykryc kocykiem a dziecko probuje sie wyrwac i skopac koc nie mozna nazwac szamotanina, czy tego nie mozna nazwac kladzeniem na sile?
                Poza tym z tego co autorka pisala zarzuty pojawily sie na drugi czy trzeci dzien.
                Moje dziecko tez nie spalo, tez ogladalo ksiezeczki i bawilo sie klockami ale pani nie kladla go i dala mu zajecie a nie kazala lezec pod kocem. Poza tym kilkukrotnie dezorganizowalo lezakowanie zanim zrozumialo zasade a potem kiedy juz zrozumialo to ja stosowalo, czasem zapominalo i pani upominala a nawet wysylala na karne krzeslo (wiem, bo sam mi synek o tym mowil) az w koncu nauczylo sie i nie sprawialo problemow. Ale nikt po 3 dniach przedszkola nie mial pretensji ze dziecko niegrzeczne tylko mowili ze sie musi nauczyc zachowywac w tym momencie cicho.
                • silje78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 20:48
                  Czy wedlufg ciebie sceny, w kto
                  > rej nauczycielka chwyta dziecko za ramiona, naciska w kierunku poslania i pro
                  > buje przykryc kocykiem a dziecko probuje sie wyrwac i skopac koc nie mozna naz
                  > wac szamotanina, czy tego nie mozna nazwac kladzeniem na sile?
                  gdzie to wyczytałaś? może coś przeoczyłam.
                  • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 22:03
                    Ale o ktore chodzi? O przykrywaniu kocem pisala autorka w ktoryms poscie.
                    Natomiast jak inaczej mozna "polozyc dziecko" bez fizycznego kontaktu?
      • anek130 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 10:37
        a Ty zapewna Panią nauczycielką jesteś w przedszkolu? bo Twoja wypowiedź wskazuje na jakieś kompleksy.

        Ania
    • mikams75 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:32
      u nas dziecko moze wstac od stolu jesli skonczylo jesc i sie pobawic obok nie przeszkadzajac innym.
      I jak maluch nie chce spac to tez nie musi - tutaj rodzice decyduja jak opiekunki maja postepowac. Dzieci ktore nie spia moga sie pobawic w sali obok ale to jest czas na spokojna zabawe.
      I nigdy nie slysze krytyki typu - niegrzeczna tylko dostaje same fakty np. nie chciala sie ubrac i rzucala skarpetkami. Dziecko samo potwierdza ze tak bylo. A opiekunka np. ostatnio podczas takiej relacji zapytala mala: jutro bedziesz miala na pewno lepszy dzien i zalozysz skarpetki, prawda?
      • ewufi Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:45
        Przecież synek od niedawna jest w przedszkolu, minie trochę czasu i się dostosuje do regół tam panujących . Swoją drogą co to za pani przedszkolanka, co przy dziecku skarży na nie, to moim zdaniem niedopuszczalne. Koniecznie powiedz jej, żeby uwgi dotyczące synka przekazywała ci bez jego obecności. Z moim synem też było podobnie. Na początku skargi na niego, zastrzeżenia, ale w tym roku zbiera już same pochwały. Jakoś przetrwałam ten trudniejszy okres, tłumacząc dziecku, ale w pełni go akceptując i teraz jest dobrze. Nie martw się. Moim zdaniem 3 latek ma prawo być "żywy" i nie zawsze stosować się do zasad; dopiero się ich uczy przecież. Trzymaj się!
    • imogen0 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:36
      Ja uważam,że dobry pedagog poradzi sobie z każdym dzieckiem.
      Gdy mój syn chodził do przedszkola też często były skargi,że żywy,biega,skacze itp.
      Po półroczu przyszła nowa pani,świetny,doświadczony nauczyciel i skargi się skończyły.Kiedyś sama zapytałam ją czy syn nie rozrabia a ona się uśmiechnęła i powiedziała,że mój syn to żywy,pogodny 4 latek,nie odstający od innych zachowaniem i ona ma na niego sposoby,np.każe mu podlewać kwiatki,iść po zabawki itp.aby był w ruchu a z drugiej strony czuł się potrzebny(pękał wtedy z dumy,bo kwiatków to nie podlewa byle kto tylko on albo pani woźnasmile.
      Tak więc myślę,że do każdego dziecka jest klucz,a to skarżenie w obecności dziecka to jakaś masakra...
      • pelapa Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:45
        Mnie zastanawia co matka ma zrobić z wiadomością ze jej dziecko jest niegrzeczne? Jej nie ma w p-lu, więc co właściwie ma zrobić? Rozumiem informacje np: "proszę o układanie dziecka do lezakowania w sobotę i niedzielę bo nie chce lezakować "itp konstruktywną rozmowę. A informacja że jest niedobre, ruchliwe i sprawia kłopot to co to za informacja? Niech sobie Pani radzi, w końcu to chyba zawód zgodny z jej wykształceniem.
        • claire_de_lune Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:36
          no wlasnie. Problem polega na tym, ze rodzicow nie ma w przedszkolu, a takie sytuacje trzeba rozwiazywac natychmiast. Co ja zrobie z informacja, ze moje dziecko popchnelo kolege X. No dobrze, moge z nim porozmawiac, zeby tego nie robil (co zrobilam), ale sytuacja mogla byc bardzo rozna. Ten kolega wielokrotnie (przy mnie) popychal mojego syna, moze wiec byl to rodzaj reakcji na akcje. A moze nie. Ale ja tego nie jestem w stanie stwierdzic post factum. Poza tym po calym dniu moje dziecko nawet juz nie pamieta takiego zdarzenia, wiec moja z nim rozmowa jest troche bez sensu.
    • mama-ola Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 12:38
      Umów się z panią na rozmowę na osobności. Masz dobrą intuicję, że Twój syn nie powinien tego słuchać, to nie jest dla niego dobre ani przyjemne, nie działa też wcale wychowawczo. Bo to przecież nie jest tak, że on się zawstydzi i następnym razem bedzie grzeczniejszy. Przypuszczam, że nie o to tu chodzi, że Twój syn nie chce, ale o to, że nie może. Oczywiście ma się starać, ale czy ze starań coś wyjdzie, to już inna kwestia.
      Tylko szczera i spokojna rozmowa bez nerwów jest tu dobrym rozwiązaniem.

      Z drugiej strony - czy Twój syn jest takim dziwnym przypadkiem, z jakim przedszkolanki nigdy się w życiu się nie spotkały?... Nie mają umiejętności/pomysłów, jak go nauczyć?...
      Jak dla mnie to jest dziwne.

      Pozdrawiam smile
      • elcia12345 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:00
        Tak właśnie planuję porozmawiać z Pani na osobności, bez świadków (nie jak do tej pory w drzwiach) zwłaszcza mojego dziecka.
        Mały jest zapisanu na wizytę pierwszą u psychologa w celu diagnozy zaburzeń Integr. sensor.
        Mówiłam już Pani, że pewne objawy zaobserwowała i chcę żeby profesjonalista orzekł czy ma jakiekolwiek zaburzenia.
        Tak, rozmowa na osobności z Panią jest jedymym rozwiązaniem, bo nie jest łatwo iść do p-la z drżącym sercem i słuchać każdego dnia negatywów na temat własnego dziecka.

        • pelapa Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:28
          Po roku człowiek sie uodparnia. Ja nie dyskutuję, mówię "Takkk??? No tak wiem że to może być uciązliwe jak nie chce rysować" "Taakk, wiem że jest bardzo ruchliwy, rzeczywiście trudno mu usiedzieć na miejscu i kolorować księżniczki" Proponuję też właczyć się w życie przedszkola - jednostronnie wykorzystane kartki, kserowanie malowanek, "trójka klasowa", czekoladki z okazji dnia nauczyciela itp. Od razu dziecko zaczyna być lepsze wink
          • leneczkaz Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:59
            big_grin

            Trzeba przeczytać drugą część 'Niani w Nowym Jorku' smile
          • makurokurosek Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:24
            "Propo
            > nuję też właczyć się w życie przedszkola - jednostronnie wykorzystane kartki, k
            > serowanie malowanek, "trójka klasowa", czekoladki z okazji dnia nauczyciela it
            > p. Od razu dziecko zaczyna być lepsze wink"

            Jak dla mnie lekko chore i nie rozwiązujące problemu.
            Gdy w trakcie biegania wpadnie i wyleje na siebie gorącą zupę, tez wystarczą ci czekoladki?
            • pelapa Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 15:14
              Oczywiście że problemu nie rozwiązuje. I też uważanm że w przedszkolu obowiązują zasady i pewne zachowania są nie do przyjęcie. Ale (niestety) czesto takie "czekoladki" ułatwiają współpracę. Bo Pani inaczej nastawiona do dziecka zaczyna rozmawiać i współpracować z rodzicem a nie narzekać i oczekiwać rozwiązań z dnia na dzień. Przypinanie dziecku łatek "łobuz' "uparciuch" nie rozwiązuje problemu niewłasciwego zachowania. Czatowanie na rodzica aby mu powiedziec jakie ma niedobre dziecko też nie.
    • alpepe Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 13:34
      Tak, ty masz jedno dziecko do upilnowania i średnio ci tu wychodzi, to teraz postaw się w sytuacji przedszkolanki. A potem zacznij socjalizować dziecko.
      • pelapa Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:06
        Dwoje. I nie znasz ich więc nie wiesz czy mi wychodzi. Tak, syn jest ruchliwy, tak, nie chce malowac księżniczek. To może niech maluje silniki do samolotów? Można?
        A gadanie że jest ruchliwy i niedobry niczego nie wnosi. Doceniam wskazówki pedagogów i proponowanie rozwiązań. Ale nie toleruję nic nie wnoszącego narzekania. Praca to nie obowiązek, jak ktoś nie nadaje się/nie lubi pracy z dziecmi jest tysiące innych zawodów.
        Na szczęscie Pani zmieniłas się po drugim roku. Nowa okazała sie pedagogiem z powiłania a nie cierpiętnicą co ma tyle dzieci do upilnowania, więc najlepiej niech siedzą w kącie i bawią się nóżkami.
        • alpepe Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:27
          pelapa napisała:

          > Dwoje. I nie znasz ich więc nie wiesz czy mi wychodzi.
          Nie widziałam jeszcze dwuosobowej grupy przedszkolnej.

          > Na szczęscie Pani zmieniłas się po drugim roku. Nowa okazała sie pedagogiem z p
          > owiłania a nie cierpiętnicą co ma tyle dzieci do upilnowania, więc najlepiej ni
          > ech siedzą w kącie i bawią się nóżkami.

          OJP, pani się zmieniła, a ty zakładasz wątek piętnujący dawną panią? Współczuję pedagogom, którzy mają kontakt z tak pieprzniętymi mamuśkami.
          Nie bronię pani, ale widać, że dziecko wdało się w mamuśkę z pretensjami.
          Jeśli wlazłaś między wrony, musisz krakać, jak i one. Przedszkole nie jest obowiązkowe, z tego, co pamiętam z polskich realiów.
          • pelapa Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 15:08
            alpepe napisała:
            OJP, pani się zmieniła, a ty zakładasz wątek piętnujący dawną panią? Współczuję
            > pedagogom, którzy mają kontakt z tak pieprzniętymi mamuśkami.
            > Nie bronię pani, ale widać, że dziecko wdało się w mamuśkę z pretensjami.
            > Jeśli wlazłaś między wrony, musisz krakać, jak i one. Przedszkole nie jest obow
            > iązkowe, z tego, co pamiętam z polskich realiów.
            >
            Ja nie zakładam watku. Własciwie to do kogo piszesz? I w jakim celu są te epitety? Ulżyło ci? Podbudowałaś swój wiuu "mamuśki niepieprzniętej"?
    • yagnik A ja napiszę krótko 23.09.10, 13:54
      Twoje dziecko biegając z jedzeniem w buzi po pierwsze zagraża swojemu zdrowiu (bo może się udławić), po drugie zachowuje się niegrzecznie. Tak samo jak niegrzeczne są zachowania typu "kopnę panią przedszkolankę bo mi się coś nie podoba"
      Odbiegając nieco od tematu, dodam tylko że tzw. obowiązek leżakowania to straszna głupota no ale jeśli już takie są zasady w tym przedszkolu... cóż.

      Pani przedszkolanka. To co zaprezentowała to dupa nie konstruktywna rozmowa. Można powiedzieć "zauważyłam że pani dziecko zachowuje się tak i tak (i dalej) a musimy poszukać rozwiązania, proponuję abyśmy zrobiły tak i tak co pani o tym sądzi"
      • pelapa Re: A ja napiszę krótko 23.09.10, 14:12
        yagnik napisała:

        > Twoje dziecko biegając z jedzeniem w buzi po pierwsze zagraża swojemu zd
        > rowiu (bo może się udławić), po drugie zachowuje się niegrzecznie. Tak samo jak
        > niegrzeczne są zachowania typu "kopnę panią przedszkolankę bo mi się coś nie p
        > odoba"

        I.....? Co zrobic z tą wiadomościż po 6 godzinach od zaistnienia? Rozmowa powinna przebiegać raczej: "Proszę o porozmawianie z dzieckiem o........ i wdrażanie w domu obowiazku nie odchodzenia od stołu jesli wszyscy nie skończą jeść,, bo bieganie z jedzeniem stwarza zagrożenia........." Pani powinna też zrozumieć ze zajmie to jakis czas.
        • makurokurosek Re: A ja napiszę krótko 23.09.10, 14:19
          Po pierwsze skąd wiesz, ze tak właśnie ta rozmowa nie przebiegła, po drugie nawet gdyby tak nie przebiegła średnio rozgarnięty rodzić wie, że zaistniał problem i dla dobra dziecka muszę pomóc mu przystosować się do panujących w przedszkolu zasad poprzez np wprowadzenie podobnych zasad w domu.
          • franczii Re: A ja napiszę krótko 23.09.10, 14:32
            Chyba dokladnie opisala autorka, jak rozmowa przebiegla ...
        • yagnik Re: A ja napiszę krótko 23.09.10, 14:35
          > I.....? Co zrobic z tą wiadomościż po 6 godzinach od zaistnienia? Rozmowa powi
          > nna przebiegać raczej: "Proszę o porozmawianie z dzieckiem o........ i wdrażani
          > e w domu obowiazku nie odchodzenia od stołu jesli wszyscy nie skończą jeść,, bo
          > bieganie z jedzeniem stwarza zagrożenia........." Pani powinna też zrozumieć z
          > e zajmie to jakis czas.

          A co napisałam?
          Polonistka z uporem mi wmawiała że pisanie tego samego ubierając w inne słowa to lanie wody, widocznie Tobie nikt tego nie wytłumaczył.
          • pelapa Re: A ja napiszę krótko 23.09.10, 15:19
            Masz świętą rację, przepraszam. Zapamietałam tylko pierwszą część. Jednak trochę nerwowo reaguję, wątek jest mi bliski, choć dziecko mam inne.
    • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:13
      no wybacz ale ta pani ma racje a ty histeryzujesz na punkcie swojego dzieciaka - zawstydziła go mówiąc, że jest niegrzeczny bo.... był niegrzeczny? i płakał? I DOBRZE jak się zawstydzi to może zrozumie, dzieci w przedszkolu mają siedzieć przy stole przy posiłkach, lezeć w czasie leżakowania - i wierz mi nawet mój MEGA ruchliwy syn pojął to zanim skończył dwa lata ? (żłobek), jeśli ci nie pasuje przedszkole i to, że panują w nim jakieś zasady to wynajmij sobie opiekunkę, która będzie się użerała tylko z twoim jednym dzieciakiem, tylko wiesz - w szkole też będą obowiązywały zasady - i co wtedy? będzie wredna nauczycielka? wychowawczyni?
      • gazeta_mi_placi Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 19:44
        >będzie wredna nauczycielka? wychowawczyni?


        Oj tak.
        A potem wredna dziewczyna,żona,a możliwe całkiem że i wredny pan prokurator lub policjant uncertain
    • makurokurosek Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:14
      Wysyłając dziecko do przedszkola może warto byłoby najpierw nauczyć dziecka współżycia w grupie. Nauczyciel ma pod opieka 25 dzieci i musi wymagać ich respektowanie w przeciwnym razie bezpieczeństwo dzieci jest zwyczajnie zagrożone.
      Nie ma się co dziwić, że nauczycielka wymaga od ciebie podjęcia współpracy, owszem mogła powiedzieć to w milszy sposób, co nie zmienia faktu że powinnaś popracować nad zachowaniem syna.
      Co do omawiania sytuacji przy dziecku, dziecko i tak wie jak sytuacja wyglądała, wie co zrobił źle nie jest to wiec zawstydzanie dziecka, ale przekazanie informacji .
      Popracuj nad dzieckiem, bo albo nauczysz go zasad panujących w grupie albo czeka cię kilka dobrych lat wysłuchiwanie skarg o nieprzystosowanym społecznie łobuzie
      • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:42
        A jak niby ma rodzic nauczyc dziecko wspolzycia w grupie? To wlasnie przedszkole jest od tego.
        Rodzic powinien nauczyc siedziec przy stole w czasie posilku dla higieny i bezpieczenstwa z tym sie zgadzam. Ale pozostale przyklady niegrzecznosci? Skad ma umiec na poczatku kariery w placowkach oswiatowych wspolpracowac z grupa i brac udzial w zajeciach grupowych? Skad ma wiedziec, ze o tej i o tej godzinie musi lezec w lozeczku skoro do tej pory takiego zwyczaju w domu nie bylo?
        • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 14:55
          ale pani nie wspominała o braku udziału w zajęciach grupowych tylko o lataniu z jedzeniem w paszczy (w DOMU się uczy, że przy stole siedzi się póki WSZYSCY nie skończą - co innego jak tylko jedno dziecko je, ale ja np kładę nacisk na posiłki rodzinne i moje dziecko może odejść od stołu jak WSZYSCY zjedzą - a jest nas 4), mówiła, że KOPAŁ ją jak chciała go skłonić do położenia się nawet mój niespełna 4 latek wie, że nie wolno mu kopać - najlepiej nikogo, a już żeby nauczycielkę w przedszkolu???? toż to rozpuszczony gó...arz jest! NIE MUSI spać ale chwila wyciszenia się nie zaszkodzi mu, że jest bardzo ruchliwy - ok ale jak ma nad czymś się skupić to ma - w domu można trenować na zabawach typu puzle, malowanie, rysowanie, klejenie, wyklejanie, lepienie - mój ma problemy z koncentracją (OGROMNE! jesteśmy przed diagnozą o zaburzeniach i dysfunkcjach SI) ale jakoś go nakłaniam żeby jednak trochę się skoncentrował (a łatwo nie jest, naprawdę, a w obiegu jeszcze wyjątkowo wuchliwy 15 m-czniak) więcej powiem - mój syn mimo, że chodził do żłobka to ostatni rok był ze mną w domu, pewno zapomniał jak to w grupie być powinno, wypadł z obiegu i chociaż kładę nacisk na wiele rzeczy w domu miałam ogromne obawy o jego pójście do przedszkola - tymczasem panie nie mają do niego żadnych uwag - wykonuje polecenia, uczestniczy (w ograniczonym zakresie ale jednak) w zabawach grupowych, nie jest agresywny (bałam się, że będzie) nie ma z nim szczególnych problemów jak dotąd - czyli moja ciężka (naprawdę ciężka!) praca popłaca! i nawet jeśli dostałabym uwagi podobne do tych co autorka wątku (a spodziewałam się ich - no może prócz tego kopania, bo takim rozpuszczonym gnojkiem to on nie jest) to bym nad tym pracowała! nie tłumaczyłabym dziecku bo tłumaczenie to jedno a zwarte i ścisłe zasady wychowawcze i konsolidacja zachować w domu i poza domem jest tu podstawą!
          • mikams75 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 15:57
            maly komentarz: dziecko w innym towarzystwie i innym otoczeniu moze sie zachowywac inaczej niz w domu. Jedne na niepewnosc i nowe sytuacje reaguja agresja, inne zmieniaja sie w aniolki.
            Moje dziecko dopiero po pol roku zaczelo sie zachowywac tak jak w domu (czyli np. powiedziec glosno nie, rzucic w zlosci zabawka itp.) a ja zawsze bylam szczerze zdziwiona, ze ona tam taka ugodowa jest. A wszyscy twierdzili, ze sie swietnie przystosowala, chetnie chodzila, caly dzien byla pogodna, odbieralam ja zawsze usmiechnieta.

            dodam jeszcze do watku - u nas dzecko nie ma obowiazku uczestniczenia we wszystkim. Inna sprawa ze prawie wszystkie chca a moja cora jest pierwsza do kazdej zabawy jaka zaproponuja. Jesli jakies dziecko nie chce sie bawic w koleczku to opiekunki tylko zapraszaja do zabawy. Jak dziecko nie chce to nie. I nie widze tutaj zagrozenia czy niebezpieczenstwa - nie wiem co zlego moze sie stac w sali przystosowanej dla maluchow. A tej zupy tez nikt nie stawia na srodku sali zeby w nia wpadl jak odejdzie od stolu.
            Najczesciej jak sie zabawa juz zaczyna to dziecku ktore obserwuje z boku zaczyna sie podobac i dolacza.
            Nic na sile. Ja tez nie lubie brac udzialu we wszystkim co mi zaproponuja.

            poza tym dziecko debiutuje w przedszkolu i potrzebuje czasu zeby sie przystosowac i zalapac, ze maja siedziec razem przy stole. Jak sie zaprzyjazni bardziej z innymi dziecmi to wcale nie bedzie chcial sam odchodzic od stolu tylko poczeka na kolegow.


            • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 21:14
              > maly komentarz: dziecko w innym towarzystwie i innym otoczeniu moze sie zachowy
              > wac inaczej niz w domu
              wybacz ale się mocno nie zgadzam - wyuczone nawyki pozostają wyuczonymi nawykami i basta - i nie mów mi na miłość boską, że dziecko które w domu ma obowiązek siedzieć przy stole póki wszyscy nie zjedzą zacznie nagle z papą pełną jedzenia latać po sali w przedszkolu BO NIE UWIERZĘ
          • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 17:38
            Po pierwsze to o wspolpracy z grupa pisala Makurokurosek, ze rodzice powinni uczyc tego dzieci natomiast ja jej odpowiadalam, ze wspolpracowac sie moga nauczyc tylko w przedszkolu.
            Natomiast sli chodzi o skargi na dziecko autorki oraz forme tych skarg to tam bylo nie tylko, ze biega z jedzeniem ale ze generalnie ruchliwy, nie siedzi w miejscu i trzeba na niego uwazac (pierwsza skarga) . Siedzenia przy stole sie nie czepialam bo uwazam, ze dziecko od samego poczatku trzeba do tego przyzwyczajac.
            Co do wyciszania to ja sie jak najbardziej zgadzam tylko, ze trudno wymagac od dziecka 3letniego, zeby lezalo i nic nie robilo. I nauczycielka powinna to wiedziec. Ja mialam z dzieckiem ten sam problem i jakos potrafili sie z nim dogadac. Nauczycielka zajela mi dziecko ksiazeczkami i klockami i nie przeszkadzal innym. Taki kompromis. Natomiast kopanie nauczycielki bylo chyba wtedy, kiedy ona go sila do tego lozeczka kladla, tylko w takiej sytuacji dziecko mialo mozliwosc ja kopnac, po prostu sie bronilo i nie swiadczy to o agresywnym charakterze i rozwydrzeniu! Nie pochwalam ale jak najbardziej rozumiem, sama bym chyba kopnela . I nauczycielka tez to powinna zrozumiec. Sa inne metody na wyciszenie dziecka.
            No i straszenie dziecka kara w obecnosci matki, ze nie bedzie bajek za kare to przegiecie.
            I jeszcze jedno, to o czym napisala Mikas. Toz to dopiero poczatek przedszkola!
            Dziecko jeszcze sie nie wdrozylo. To ze nie placze i idzie chetnie nie oznacza, ze etap asymilacji ma za soba. Mnie w przedszkolu syna nauczycielki ciagle s zwracaly uwage bo moje dziecko tez problematyczne, charakterek, uparciuch i ruchliwy itp. ale zawsze bylo to mowione w formie jak ja moge dziecku pomoc i nie wymagano rezultatow od zaraz!
            • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 21:16
              > Po pierwsze to o wspolpracy z grupa pisala Makurokurosek
              ok a ja jej zwróciłam uwagę, że nie za bardzo w temacie się odezwała
              > Co do wyciszania to ja sie jak najbardziej zgadzam tylko, ze trudno wymagac od
              > dziecka 3letniego, zeby lezalo i nic nie robilo.
              myślę, że gdyby oglądał książeczkę po cichu nauczycielka nie robiła by problemu ALE on się wszak w ogóle nie dał spacyfikować tylko KOPAŁ!
              > nym. Taki kompromis. Natomiast kopanie nauczycielki bylo chyba wtedy, kiedy on
              > a go sila do tego lozeczka kladla, tylko w takiej sytuacji dziecko mialo mozliw
              > osc ja kopnac, po prostu sie bronilo i nie swiadczy to o agresywnym charakterze
              > i rozwydrzeniu!
              jakie na siłę?????????????????????????????????????????????????????????????????????
              • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 21:56
                > myślę, że gdyby oglądał książeczkę po cichu nauczycielka nie robiła by problemu
                > ALE on się wszak w ogóle nie dał spacyfikować tylko KOPAŁ!

                Pytanie, czy pani zaproponowala ksiazeczke badz jakakolwiek inna czynnosc poza lezeniem w lozku.

                > jakie na siłę??????????????????????????????????????????????????????????????????
                > ???

                Proba ulozenia w lozku wbrew woli jakby nie bylo jest dzialaniem na sile.
                • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 22:05
                  > Pytanie, czy pani zaproponowala ksiazeczke badz jakakolwiek inna czynnosc poza
                  > lezeniem w lozku.
                  pytanie czy miała szansę zanim dostała kopa
                  pytanie dlaczego nie mógl oglądać tej cholernej ewentualnej książeczki w leżaczku?
                  > Proba ulozenia w lozku wbrew woli jakby nie bylo jest dzialaniem na sile.
                  no fakt - to prawie jak palnięcie w łeb, przypalanie papierosem albo hmmmmmmmm kopaniem kogoś?
                  • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 23:23
                    A moze pani powinna byla najpierw zainteresowac ksiazeczka a potem powiedziec, zeby ja ogladal na lezaczku? A skoro juz pomylila kolejnosc to powinna swoj blad uznac i z pokora kopa przyjac jako konsekwencje wlasnego bledu i poprawic sie na przyszlosc.
                    Nie porownuje ukladania w lozku z kopem ani palnieciem w leb, nie do tego zmierzam, nie chodzi mi o to, ze to dziecko zabolalo, ze to przemoc czy cos w tym stylu, chodzi o to, ze kopniak (prawdopodobnie zasadzony przy wyrywaniu sie) byl zupelnie normalna instynktowna reakcja zdrowego czlowieka, nie tylko dziecka w sytuacji kiedy ktos probuje przymusic do czegos, czego ten czlowiek nie rozumie.
                    • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:12
                      > A moze pani powinna byla najpierw zainteresowac ksiazeczka a potem powiedziec,
                      > zeby ja ogladal na lezaczku? A skoro juz pomylila kolejnosc to powinna swoj bla
                      > d uznac i z pokora kopa przyjac jako konsekwencje wlasnego bledu i poprawic si
                      > e na przyszlosc.
                      no tak po kopie winna się pokajać
                      a może MOŻE wyślil się teraz- pani ma do położenia 25 dzieci i nie ma za bardzo możliwości negocjować z każdym z osobna????
                      • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:21
                        Nikt jej sie nie kaze kajac, wystarczy, ze zrozumie dlaczego ten kop mial w ogole miejsce, niestety z opisu wynika, ze pani ta pani niewiele rozumie i nawet kop nie byl w stanie do niej przemowic.

                        pani ma do położenia 25 dzieci i nie ma za bardzo
                        > możliwości negocjować z każdym z osobna????
                        Pani ma do polozenia 25 dzieci i silowym rozwiazaniem sobie tylko roboty doklada. Moj gdzyby go kladla recznie by sie rozwrzeszczal i tyle by bylo ze spania innych.
                        Nie z kazdym dzieckiem trzeba negocjowac, gdyby wszystkie dzieci byly jednakowo aktywne to taka instytucja jak przedszkole nie mialaby prawa zafunkcjonowac.
                • billy-jo Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 22:05
                  franczii napisała:


                  > Proba ulozenia w lozku wbrew woli jakby nie bylo jest dzialaniem na sile.

                  Pewnie dlatego zostala kopnieta.
          • tusia-mama-jasia Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 10:59
            O to to, wlasnie! Nas jest w domu tylko 2 sztuki, więc byciem w grupie nazwac tego niepodobna wink ale jednak pewne ogólnie przyjęte zasady i systematyczna cięzka praca wychowawcza, plus danie dziecku szansy, zeby przed przedszkolem pobyło w dziećmi tu i ówdzie /wakacje, gdzie sie razem z innymi je posiłki, klubiki itd. to też jakiś sposób/ - to daje rezultaty.
            Deela, nie ujęłabym tego może tak, hmm, dobitnie tongue_out ale podpisuję się pod sednem wink
            • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 27.09.10, 00:20
              Regularne bywanie w klubach, na placach zabaw, na piknikach z dzieciatymi przyjaciolmi, gdzie zawsze rodzic jest pod reka to jedno. Zostawienie po raz pierwszy w zyciu samego w grupie z obcym opiekunem to drugie.
              Nie kazde dziecko zachowuje sie tak samo w obecnosci rodzicow i kiedy zostanie zostawione samo. Nie kazde dziecko zachowuje sie w stosunku do nowo poznanej wychowawczyni i i nnych nauczycielek w przedszkolu tak samo jak w stosunku do matki i ojca.
              Nie wiem dlaczego wam z takim trudem przychodzi zrozumienie czegos, co jest moim zdaniem oczywiste.
    • camel_3d 2 pytania i..pogrzeb:) 23.09.10, 16:10
      ok..
      1... dziecko zachowuje sie tak, a nie inaczej... ok..pytanie czemu?
      jak zachowuje sie w domu? je grzecznie na krzeselku czy ciagle gdzeis chodzi, cos robi..ganiasz za nim z jedzeniem itd.

      2. jak jest w domu z "posluchem". Ile razy musisz cos powtarzac zanim dziecko zrobi to co ma zrobic. 1-2-10? czasem odpuszczasz bo maly cie ignoruje?


      Mase zachowan wynosi sie z domu. DZiecko, ktore idzie do przedszkola nagl enie postanawia...bede tak sie zachowywac..bo mam na to ochote. Zachowuj esie tak, jak w domu... No i do tego dochodzi stres z nowym otoczeniem..nowa opiekunka..ktora nie daje sobei w kasze dmuchac, jak mama..smile albo daje...

      Do tego zastanawiam sie, bo nie wiem, czy opiekunka dobrze zrobila mowiac o zachowaniu dziecka przy nim...
      w sumie to twoje zadanie..i powinna z toba porpzmawiac..a ty powinnas pogadac z nia jak to naprawic.
      Ale u mnei w zlobku opiekunka tez chwali dzici przy dzieciach i jezeloi jest cos nie tak, to tez przy nich o tym mowi.

      • camel_3d aj..i jeszcze... 23.09.10, 16:32
        mam wrazenie, ze prawie KAZDA mama z takim problemem jak twoj..pisze.. moje dziecko jest ruchliwe i zywe , apanie w przedszkolu chialby zeby bylo takie jak inne.
        wierz mi...prawie wszytskie dzieci sa ruchliwe. a gdyby kazde bylo takie, jak twoje w tym przypadku to przedzkole byloby po prostu polem bitwy, placzu i krzykow. W przedszkolu wlasnie o to chodzi, zeby dziecko zachowywalo sie w pewnych sytuacjach tak jak inne dzieci. Np..ma jesc razem, a jak nie chce jest to powinno byc przy stole. Ma sie polozyc z innymi dziecmi na drzemke. Nie musi spac, al np biegajac i halasujac obudzi inne dzieci.
        Razem maja isc na spacer... nie ma tak, ze wszytskei dzeici ida, a jedno biega dookola..bo jest inne, zywe i ruchliwe.
        Mysle, ze nauczy sie z czasem tego wszytskiego..na poczatku zawsze jest ciezko, jak sie przyjdzie z mamusinych ramion do "zorganizowanego" osrodka trafi..nagle trzeba si epoporzadkowac..nagle nie jest sie jedynym oczkiem w glowie mamy...tylko sa inne dzieci..itd

        Twoim zadaniem jest teraz po prostu pogadac z malym, o jego zachowaniu, zaczac wdrazac pewne obowiazki..np siedzenei do konca posilu..bez odchodzenia. Byle nei przedluzac posilku w nieskonczonosc.
        U mnie w zlobku dzieci sprzataja po posilku swoje talerza, sztucce, naczynia itd.
        przed snem wyciagaja materace ze stojakow przynosza swoje koldry i ida razem spac.
        (najstarsze ma 2 i pol roku, najmlodze 22 miesiace)...
        NIe wiem jakie obowiazki ma twoje dzeicko w domu, al emoze warto pomyslec o wdrazaniu do w domowe obowiazki..wyrzucanie smieci,m wkladanie bielizny do kosza..do pralki..itd...
      • franczii Re: 2 pytania i..pogrzeb:) 23.09.10, 18:09
        Zachowanie w przedszkolu nie zawsze jest takie jak w domu czy na placu zabaw. Wiele rozbieznosci w zachowaniu mojego syna w mnojej obecnosci i w zachowaniu beze mnie moglabym tu wypisac. Nie tylko jesli chodzi o posluszenstwo ale nawet zachowanie w stosunku do innych dzieci. A jesli chodzi o posluszenstwo to nauczycielki powinny znalezc sposobm, zeby sobie wyrobic autorytet u dzieci, to ze ja mam swoje sposoby, zeby zapanowac nad moim dzieckiem nie znaczy, ze bedzie ono sluchac wszystkic, zwlaszcza w pierwszych tygodniach przedszkola. Z wieloma zasadami dziecko spotyka sie po raz pierwszy wlasnie w przedszkolu (nie pisze tu o jedzeniu przy stole), trudno wymagac aby od razu sobie je przyswoilo. Trzeba dziecku dac troche czasu a nie wystarczy powiedziec i jutro nastapi cudowna przemiana.
        • yagnik Cicho 23.09.10, 19:23
          Skoro Camel_3d napisał że dziecko wszędzie się tak samo zachowuje to znaczy że

          1. Ma rację
          2. Jeśli nie ma to patrz pkt 1

          big_grin
          • camel_3d Re: Cicho 24.09.10, 10:55
            e tam..wszedzie....
            wiem, ze mlody w przedszkolu spi na materacu,,.a w domu zwial by z niego smile

            ale sam aprzyznasz, ze duzo zachowan wynosi sie jednak z domu.


            a 3latek ma juz sporo nawykow.



            > Skoro Camel_3d napisał że dziecko wszędzie się tak samo zachowuje to znaczy że
            >
            > 1. Ma rację
            > 2. Jeśli nie ma to patrz pkt 1
            >
            > big_grin
            • franczii Re: Cicho 24.09.10, 14:53
              > ale sam aprzyznasz, ze duzo zachowan wynosi sie jednak z domu.
              >
              >
              > a 3latek ma juz sporo nawykow.

              Owszem, przyznaje ale w tych opisanych przez autorke to jedyne zachowanie wyniesione z domu, ktorego moznaby sie czepic to jest to siedzenie przy stole. A wyobraz sobie, ze mnostwo rodzin nie jada w domu przy stole (nie pisze tu o autorce) tylko kazdy w swoim kacie ze swoja micha. Nie wierze, zeby dzieci z takich rodzin bezproblemowo w przedszkolu zasiadaly do wspolnych posilkow.

              Reszte opisanych zachowan to sytuacje, ktore pojawiaja sie po raz pierwszy w zyciu, po raz pierwszy w zyciu dziecko jest w instytucji oswiatowej, gdzie realizowac ma pewne okreslone cele. Po raz pierwszy musi sie dostosowac do wiekszosci bo po raz pierwszy znalazlo sie w grupie dzieci samo. Po raz pierwszy musi za autorytet uznac kogos innego niz wlasnych rodzicow. To za duzo na jeden raz dla 3latka. Madry nauczyciel da troche czasu, dziecko przeciez jeszcze nie zakonczylo okresu adaptacji, tzn. moze oficjalny okres adaptacji ma za soba ale prawdziwa adaptacja jest indywidualna i trwa od kilku tygodni nawet do roku.
    • mruwa9 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 16:23
      Nie czytalam wszystkich odpowiedzi, ale z wlasnego doswiadczenia: absolutnie nie kajaj sie przed nauczycielka i nie daj sie wpedzic w poczucie winy. W zachowaniu Twojego dziecka nie ma nic nagannego ani niezwyklego, ot, klasyczny przedszkolak. Jesli ktos ma problem, to jest to pani nauczycielka, ktora swoja nieudolnosc zawodowa chce przerzucic na dziecko. ja sugeruje za kazdym razem, gdy kobieta zaczyna atakowac dziecko, odpowiedziec pytaniem: a co dobrego zrobilo dzis moje dziecko ? O tym, ze biega , juz slyszalam. Teraz prosze mi powiedziec cos pozytywnego (przeciez niemozliwoscia jest, zeby czlowiek skladal sie wylacznie z negatywow).
      O regulach obowiazujacych w przedszkolu (ze np. podczas posilku siedzi sie przy stole) jak najbardziej mozesz z dzieckiem rozmawiac, ale bez atakowania i wpedzania w poczucie winy, trzymaj zawsze strone dziecka, wystarczy, ze wychowawczyni go gnoi, nie musisz dziecka dobijac sama.
      Jesli kobieta sie nie uspokoi, mozesz, mniej lub bardziej oficjalnie, zlozyc skarge do jej szefostwa. W ostatecznosci pozostaje zmiana przedszkola.
      • q_fla Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 16:31
        Zaproś do swojego domu kolegów syna (10 wystarczy) postaw wszystkim na stole kubki z piciem i talerzeki ze sztućcami, albo nie - talerze z ciepłą zupą i pozwól każdemu kto ma na to ochotę biegać wokół stołu, najlepiej z pełną buzią, najwyżej jej zawartość będziesz miała wdeptaną w dywan.
        I nie waż się żadnemu zwrócić uwagę, bo się może dziecko i jego mamusia zbyt zestresować.
        Powodzenia. tongue_out
        • q_fla Re: To było do autorki wątku n/t 23.09.10, 16:33

        • camel_3d Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 16:34
          a potem niech odbiora dzieci rodzice i pytaja jak dobrze dzieci sie bawily smile

          mam wrazenie, ze trzymanie zawsze strny dziecka jest bledem..duzym. dzeicko wie, ze moze na glowe innym wejsc a mama zeby nie wiem co i tak powie, ze weszlo na glowe..ale przeciez niezbyt cioezkie bylo.
        • mruwa9 Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 16:40
          I naprawde sadzisz, ze skarzenie martce jest skutecznym rozwiazaniem problemu? Kobieta sobie po prostu nie radzi i odpowiedzialnoscia za wlasna nieudolnosc probuje obarczyc matke. Przeciez nauczycielki przedszkolne nie zostaly wylonione droga lapanki, z tego, co wiem, maja wyksztalcenie pedagogiczne i chocby z racji posiadanego dyplomu powinne znac podstawy rozwoju dziecmi, oraz umiec sobie z nimi radzic w tego typu sytuacjach, zamiast skarzyc matce, co jest nie tylko nieprofesjonalne, ale i infantylne.
          • carmita80 Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 16:56
            Mruwa ma racje, takie zachowanie opiekunki jest nieprofesjonalne i ewidentnie widac, ze sobie nie radzi. Dziecko nalezy wychowywac, ale tez umiec z nim postepowac a osoby pracujace z dziecmi i majace odpowiednie wyksztalcenie to potrafia. Sama jestem mama 3-latka, ktory w przedszkolu jest od kiedy skonczyl 10 m-cy, przecietnego ani spokojnego ani nadpobudliwego, pelnego energii, i doprawdy nieokreslilabym jego roznych zachowan jako niegrzecznych tylko jako zwyczajne, uczy sie zachowan w okreslonych sytuacjach tak w domu jak i w przedszkolu, bywa ze wstaje od stolu po chwili i gdzies idzie bo akurat cos waznego ma do zrobienia i pewnie podobnie czasem robi w przedszkolu ale to nie powod aby z tego robic problem i przyszywac dziecku latke niegrzecznego. Trzeba go uczyc, tlumaczyc, motywowac a nie wymagac wiecej niz 3-latek jest w stanie pojac i wykonac.
          • leneczkaz Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 17:01
            Mam z 5 koleżanek po pedagogice. Jedna nienawidzi dzieci. Jedna nie ma pojęcia co z nimi robić. Jedna ma dziecko ale nie umie zająć się grupką itd.

            BTW ja po moich studiach powinnam być dyplomatą.
          • q_fla Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 17:18
            Tak, jasne...każde zgłoszenie matce problemu dotyczącego dziecka jest atakiem i brakiem profesjonalizmu.
            Czyli jako matka nic nie muszę, niech się inni męczą i niech nie próbują się skarżyć, bo mojemu synkowi może to zaszkodzić.
            • q_fla Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 17:27
              Btw, gdyby mnie nauczycielka zgłosiła podobny problem, podziękowałabym jej i zapytała o sugestie rozwiązania problemu, w jaki sposób powinnam z dzieckiem postępować, aby efekty były zadowalające dla obu stron. Wychowanie polega na współpracy między rodzicami a nauczycielami, poza tym sądzę, że większość matek nie jest do końca obiektywna i wszelkie uwagi dotyczące zachowania dziecka poza domem są cenne, bo często my rodzice nie potrafimy, albo nie chcemy (częściej) ich dostrzec.
              • yagnik Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 19:25
                > Btw, gdyby mnie nauczycielka zgłosiła podobny problem, podziękowałabym jej i za
                > pytała o sugestie rozwiązania problemu, w jaki sposób powinnam z dzieckiem post
                > ępować, aby efekty były zadowalające dla obu stron. Wychowanie polega na współp
                > racy między rodzicami a nauczycielami, poza tym sądzę, że większość matek nie j
                > est do końca obiektywna i wszelkie uwagi dotyczące zachowania dziecka poza dome
                > m są cenne, bo często my rodzice nie potrafimy, albo nie chcemy (częściej) ich
                > dostrzec.

                Tylko moim zdaniem tu tych sugestii i współpracy ze strony przedszkolanki zabrakło.
                • q_fla Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 21:40
                  Żeby być pewnym braku profesjonalizmu nauczycielki, trzeba by być świadkiem tej rozmowy.
                  Mamusia czuje się urażona faktem, że nauczycielka wskazała błędy wychowawcze mamusi przy dziecku.
                  Biedny chłopczyk pewnie traumę teraz przeżywa....
                  • billy-jo Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 21:47
                    q_fla napisała:

                    > Żeby być pewnym braku profesjonalizmu nauczycielki, trzeba by być świadkiem tej
                    > rozmowy.

                    trzeba by obserwowac opiekunke podczas jej pracy

                    > Mamusia czuje się urażona faktem, że nauczycielka wskazała błędy wychowawcze ma
                    > musi przy dziecku.
                    > Biedny chłopczyk pewnie traumę teraz przeżywa

                    Rozumiem, ze ty bylas w przedszkolu i wiesz jak pracuje opiekunka, znasz tez rodzicow i wiesz, ze zle wychowali dziecko...moglas o tym wspomniec
                    • makurokurosek Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 22:23
                      Autorka sama przyznała się do pewnych błędów wychowawczych, które zostały wytknięte przez nauczycielkę

                      "Ja jej na to: tak mały, jak nie chce już jeść, to najzwyczajniej odchodzi od stołu. A ona , że tak nie może być, że musi siedzieć i czekać cierpliwie aż wszyscy zjedzą. "
                      "Będę mu tłumaczyć w domu (lecz to jest trudne bo mału nie usiedzi w miejscu spokojnie aby wysłuchać i wiecznie gdzieś go gna). "
                      "Co o tym sądziecie, że wszystkie dzieci siedzą i jedzą a mały zwiewa i śmieje się jak Pani go nakłania do porządku"

                      Albo dziecko autorki jest wyjątkowo nadpobudliwe, albo co z tego opisu bardziej wynika zostały popełnione błędy wychowawcze, brak konsekwencji, brak jasnych zasad
                      • franczii Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 23:30
                        Rowniez moim zdaniem dziecko powinno jesc przy stole razem z cala rodzina. Nie tylko dlatego, ze tak jest higieniczniej, ze w ten sposob sie uczy i orzgotowuje do przedszkola, rowniez z innych wzgledow. Jednak obecnie coraz wiecej ludzi nie uczy tego dzieci bo sami przy stole nie jedza. I jeszcze uwazaja, ze wspolne jedzenie posilkow to przereklamowany przezytek. Byl pare tygodni temu na emamie watek stosowny, po lekturze ktorego juz nie dziwi mnie to, ze sa dzieci, ktore nie potrafia siedziec przy stole.
          • makurokurosek Re: Mam dla ciebie propozycję 23.09.10, 18:09
            Nie sądzisz, że nauczyciel ma obowiązek informowania rodzica o wszelkich problemach wychowawczych, nie sądzisz że współpraca rodzic - nauczyciel jest wskazana zwłaszcza gdy dziecko odbiega zachowaniem od reszty grupy ? Oczywiście najlepiej nie robić nic, w domu dzieciakowi pozwalać włazić na głowę ( autorka sama przyznała, że w domu dzieciak zachowuje się identycznie), a później mieć pretensje do wszystkich tylko nie do siebie
            • agatina8 makurokurosek i autorka 06.10.10, 11:30
              Tak, zawsze nalezy wspolpracowac, ale nauczycielka przesadza z glosnym i jednostronnym wypowiadaniem swojego zdania.
              Mam dwoje dzieci i I bylo podobne do tego 3latka i przy wspolpracy z MILYMI nauczycielkami udalo sie go duzo okielznac. Drugi moj maly, majacy 10000 glupich przykladow od satrszego synka jest super grzecznym, ugodowym i spokojnym dzieckiem.
              Duzo sie wynosi z domu, moze tak, ale moj 1 syn mial wiecej mozliwosci zeby byc grzecznym i poslusznym a nie byl.
              KAZDE DZIECKO JEST INNE NIEZALEZNIE OD WYCHOWANIA, no chyba ze go zupelnie brak....
              Pozdrawiam i zycze cierpliwosci i jezeli synek nie anajdzie zrozumienia i pomocy w przedszkolu (bo rozumiem, ze w domu ma) to bedzie trudno...takie dzieci potrzebuje akceptacji a potem pokierowania.
          • camel_3d mruwa9 ..a moze jest odwrotnie? 24.09.10, 10:57
            mruwa9 napisała:

            > I naprawde sadzisz, ze skarzenie martce jest skutecznym rozwiazaniem problemu?
            > Kobieta sobie po prostu nie radzi i odpowiedzialnoscia za wlasna nieudolnosc pr
            > obuje obarczyc matke.


            moze matka nie radzi sobie i teraz probuje sie wyzyc na opiekunce?

            kazdy przypadek jest indywidualny... i skor nie znamy ani autorki, ani sytuacji..anie dziecka..to raczej ciezko od razu wzalac na kogos wine w 100%...


    • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 17:51
      Na mojego wiecznie byly jakies uwagi ale bardzo konstruktywne, nie narzekanie. Zgodnie z sugestia zapisalam dziecko na terapie psychomotoryczna, terapeutka potwierdzila mi, ze moj syn jest najnormalniejszym inteligentnym, ciekawskim, bardzo aktywnym dzieckiem. Potrafi sluchac, skoncentrowac sie i przestrzegac zasad zabawy (to byly "zarzuty" pod adresem mojego syna) ale trzeba poswiecic mu odrobine uwagi.
      Nigdy nauczycielka w przedszkolu nie uzyla sformulowania "niegrzeczny". Zawsze tez mi mowial, ze dziecko potrzebuje wielu miesiecy, zeby naprawde sie zadomowic w nowej sytuacji jaka jest przedszkole. U nas kazdy wiek w przedszkolu ma jakies cele i celem 3latkow byla wlasnie integracja , nauczenie przestrzegania zasad, wspolpracy. A takich umiejetnosci nie nabywa sie z dnia na dzien.
      • mruwa9 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 23.09.10, 17:58
        no i o to loto. Czym innym jest zdanie relacji z przebiegu dnia (plus informacja , co zrobila wychowawczyni w celu rozwiazania problemu), a czym innym upokarzanie dziecka, skarzenie i rzucanie tekstami , ze jest niegrzeczny (co to w ogole znaczy?)
        • elcia12345 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 10:51
          Dziękuję wszystkim osobom za opinie, parady.

          Woli wyjaśnienia szczegółowszego:

          Mały w domu nie kopie sam z siebie nikogo, po to aby sprawić komuś ból, przykrość.

          Sądzę, że kopnął Panią jakby niechcąco, przypadkowo , bo Pani "zmuszała" go do położenie, uciszała, przykrywała, czyli robiła de fakto coś, co mu się nie podobało i kopał kocyk próbując go zepchnąć z siebie, a pani przypadkowo się " dostało", bo miało ręce blisko jego nóg.

          Natomiast powiedziała mi o tym z olbrzymim oburzeniem wymalowanym na twarzy, że : ON JA KOPNĄŁ".
          Wiem, to na 99 % (bo znam własne dziecko), że wcale nie zrobił tego umyślnie. Nie napiszę na 100 %, bo mogę jednak się mylić, ale jak napisałam, sądzę, że nie chciał jej zadać bólu i wyrazić poprzez kopnięcie : " spieprzaj dziadu...". To nie w stylu mojego dziecka.

          Chodzi mi o to, że przedszkolanki - POWINNY umieć rozmawiać z dziećmi i z rodzicami w sposób odpowiedni. Kurczę przecież to pedagodzy , którzy kształcili się jak pracować, dotrzeć do różnych charakterów dzieci. Kształcili się w jaki sposób przekazywać informację z obserwacji dzieci ich rodzicom.

          Chodzi o sposób zwracania się do mnie. Dobrze, że Pani powiedziała mi, że moje dziecko jest ruchliwe, odchodzi o stołu z pełną buzią. Ale chodzi mi o to, w jaki sposób przekazała te informacje, w jaki sposob dobrała słowa, jaki miała wyraz twarzy, że wręcz miała pretensję, że była wielce oburzona, że "wywlekała" złe zachowanie przy moim dziecku. Chodzi o styl przekazania. To dopiero pierwszy miesiąc, trudny dla dziecka i dla mnie, chodzi o delikatność przekazania informacji, żeby nie zniechęcić malucha i rodzica zarazem.

          A tqak jak napisałam wcześnie , mały jest wg. mnie Ok, to wesoły chłopiec, nie przepychający się i nie odpychający dzieci, nie bijący. Umie poczekać na swoją kolej, chętnie dzieli się rzeczami, zabawkami, jedzeniem, itp. Jest tylko ruchliwy, ciągle gdzieś go gna, coś ma wiecznie do załatwienia.

          Jeżeli chodzi o jedzenie, to od malutkiego, nie potrafił usiedzieć przy stole. Coś zawsze skubął i już był najedzony i już gdzieś musiał iść, coś sprawdzić w pokoju, czy jego miś leży tam gdzie leżał wcześniej.
          Nie latam za nim po mieszkaniu z łyżeczką i nie mówię: "zjedz jeszcze troszeczkę, no zjedz".
          Gdy zaczyna kręcić się przy stole, to pytam się: " czy już zjadłeś?. Jeżeli tak, to możesz iść i się pobawać" i tyle. NIe nakłaniam aby czekał i siedział, aż ja, czy tata zjemy do końca posiłek, bo wtedy wierci się i podchodzi do taty i podejmuje próby włażenia na niego. Więc jak jest ruchliwy to lepiej jak pójdzie i się pobawi w drugim pokoju.

    • maderta Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 13:32
      Ja takiej wiecznie skarżącej pani powiedziałabym tylko jedno zdanie: DOBRA WYCHOWAWCZYNI PORADZI SOBIE Z KAŻDYM DZIECKIEM.
      • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 13:39
        a ja powiedziałabym inaczej: DOBRA MATKA PORADZI SOBIE Z WYCHOWANIEM DZIECKA.

        Autorka ma bardzo rozkapryszone dziecko
        - dziecko nie wie ze nie nalezy siedzieć na stole ?
        - ze sie nie kopie nikogo ?
        - że jest czas na zabawę a czas na zajęcia edukacyjne i wtedy trzeba sluchac Pani ?

        Nauczycielka mowi to przy dziecku bo dziecko było w przedszkolu i chyba wie co się działo i jak sie zachowywalo. Wiekszość rodziców nie rozmawia z dziećmi po pwrotcie z przedszkola i autorka watku sama powiedziała,że bedzie rozmawiać I CHWALIĆ JAKIM ON JEST GRZECZNYM CHŁOPCEM.Grzecznym ? Gdzie ? bo ja tego nie widze.

        Mam praktyki w przedszkolu i jak widze niektore rozkapryszone gwiazdy to aż mi włosy stają dęba. Nauczycelka mowi do matki : prosze porozmawiać z dzieckiem a na drugi dzien dziecko robi to samo. na pytanie : czy mama z toba rozmawiała ? jest : nie miała czasu

        Przedszkole jest instytucją WSPOMAGAJACĄ rodziców w wychowaniu dziecka a nie ODWALAJĄCĄ CAŁĄ ROBOTĘ

        EH..
        • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 13:46
          A co do tego,że nauczycielka rzekomo wyżyła się na dziecku mowiąc przy nim jak się zachowało.. Jak miala sie zachowac nauczycielka
          a) nie mówić - źle bo potem jak sie stanie to wielki problem ALE DLACZEGO PANI WCZESNIEJ NIE SYGNALIZOWAŁA ZE JEST PROBLEM?
          B) mowić- źle bo mamusia ma pretensje,ze powiedziala coś negatywnego na kochanego syneczka
          c) zaprosić do gabinetu - co z resztą dzieci ?

          Syn podejrzewam,że byl ostrzegany ze jezeli jego zachowanie sie nie poprawi to sprawa bedzie zgloszona mamie. Nie poprawił sie wiec zmusił sie do placzu udając skruchę. Proszęeeee ja już takie sceny widziałam przez rodzicami ze to sie w głowie nie mieści. Sama tez się opiekuje dzieckiem ktore zzmusza się do płaczu np z takiego powodu ze pada deszcz. Gdy mowie: zostawie cię na chwile , uspokój sie i do mnie przyjdź- pobawimy sie. To chodzi za mna i płacze ( tak żebym to widziała).
          Jeszcze jedno do autorki: twoje dziecko nie jest pępkiem świata, jezeli nie nauczyłas podstawowych zasad kultury to nie miej pretensji do nauczycielki
        • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 14:45
          Dziwewczyno, ty masz praktyki w przedszkolu, to wlasnie widac, jaki material idzie na przedszkolnych wychowawcow.

          Dziecko kopnelo nie celowo a w odruchu obronnym kiedy nauczycielka stosowala wobec niego swoja przewage fizyczna. Ty bys sie nie wyrywala? To ty jestes nienormalna a nie dziecko.

          Ze jest czas na zabawe i zajecia edukacyjne to to dziecko bedzie wiedziec jak pojdzie do przedszkola w przyszlym roku a nie wymagaj tego od 3latka, ktory jest w przedszkolu od paru tygodni.

          >Nauczycelka mowi do matki : prosze porozmawiać z dzieckiem a
          > na drugi dzien dziecko robi to samo.

          Tak to se mozesz do doroslego. I ty masz pracowac z dziecmi? Zal mi bardzo twoich podopiecznych a gdybym miala wiecej empatii dla takich jak ty to moglabym napisac ze zal mi i ciebie bo jestes na prosciutkiej drodze do stania sie sfrustrowana i warczaca na swiat baba.
          • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 14:55
            moim zdaniem żal ci tego ponieważ mam racje. Dziecko nie ma prawa kopać, chodzić sobie po sali z pełna buzią i uwierz mi że dzieci po MIESIąCU bycia w przedszkolu doskonale o tym wiedzą. To nie są dzieci, ktore przyszły do przedszkola wczoraj- miesiąc to bardzo duzo.

            Jak wspominam swoje czasy w przedszkolu tam nie było takiego czegoś że dziecko kopało nauczycielke albo chodziło sobie po sali- kazdy znał zasady b byly one wprowadzone i powtarzane cały czas JUŻ OD PIERWSZEGO DNIA. Rozumiem,że dla niektorych matek taka postawa moze być oburzająca ale nie zapomnijcie o tym,że ja mam pod opieką 25 dzieciaczków. Jak kazdemu pozwalałabym na takie zachowania to nie miałoby to sensu. Dzieci po miesiacu już wychodzą na spacery, na plac zabaw i znają zasady panujące w grupie. żeby poznać to co wolno w przedszkolu a co nie NIE POTRZEBUJĄ ROKU.
            • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:02
              Moim zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo KAZDEGO dziecka.

              Odwróćmy sytuację: Jest wycieczka. Dzieci wiedza,ze trzeba iśc za reke i większośc idzie oprócz jednego dziecka. Ja zamiast zwracać uwagę na reszte dzieci szarpię się z jednym księciem ktory uważa że jemu wszystko wolno. W tym momencie inne wasze dziecko wpada pod samochód. Kogo obwinicie : nauczycielkę czy to dziecko ?

              Druga sytuacja: Jest śniadanie. Jedno dziecko chodzi po sali a nauczycielka sie szarpie z tym dzieckiem by usiadło. W tym momencie jedno dziecko wklada waszemu dziecku do oka widelec. Kogo obwinicie : dziecko ktore biegalo po sali czy nauczycielkę która temu nie zapobiegła ?

              Trzecia sytuacja: Dziecko podczas leżakowania zaczyna kopać nauczycielkę i niechcący dostaje się waszemu dziecku. Leci mu krew, ma podbite oko, trzeba jechac do szitala. Kogo obwinicie: nauczycielkę ktora temu nie zapobiegła czy dziecko ?

              Teraz Moje pytanie: Czy nie lepiej zwrócić uwage matce dziecka i porozmawiać z nia ( nawet przy dziecku) by zadbac o bezpieczeństwo waszych dzieci ? Patrzycie tylko na jeden przypadek, bardzo jednosronnie. Ja sie pytam : co z reszta dzieci ? ajlepiej dusić niektóre zachowania w zarodku a nie czekać aż się coś stanie i wtedy wielkie halo.
            • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:03
              Wiekszosc nie potrzebuje roku, zeby POZNAC zasady ale niektore potrzebuja roku , zeby sie tym zasadom PODPORZADKOWAC i nadal w normie sie mieszcza.
              A dziecko nie kopnelo pani w odruchu zlosci a w odruchu obronnym nie wiesz co to jest takiego, skoro roznicucy nie widzisz zadnej.
              • elcia12345 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 21.11.10, 00:29
                dzięki franczi za słowa otuchy i zrozumienie, wink))
            • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:07
              Czego mi zal?
              Ze wiem ze masz racje?big_grin Kochanie ja skacze ze szczescia, ze trafilam na profesjonalne nauczycielki w przedszkolu.
              A co mnie to obchodzi co bylo za twoich czasow, za naszych czasow to sie dzieci pralo pasem i co z tego?
            • sabciasal forma przekazywania uwag 24.09.10, 15:52
              kasiaczek181987 napisała:
              moim zdaniem żal ci tego ponieważ mam racje.

              nie masz. jestes tylko już negatywnie nastawiona do rodziców. to troche przerazajace, bo jak piszesz to dopiero praktyki. bardzo cenię nauczucielki w przedszkolu mojej córki, ale one nie zachowują się w taki sposób. uwgai przekazują dyskretnie, nie obwiniają rodzica, a przekazują oczekiwania w stosunku do zachowania w domu. po prostu korzystają z wiedzy pedagogicznej i proponują rozwiązania.
              mam wrażenie, ze świadomie nie zauważasz, że autorce nie tyle chodzi to treść uwag, a formę i miejsce ich przekazania. Bo te opisane były nie do przyjęcia, zupełnie nieprofesjonalne. Czego oczekiwała ta przedszkolanka informując matkę, że dziecko bedzie ukarane w domu brakiem bajek? tylko pokajania się matki chyba i poczucia własnej mocy.
              w
          • q_fla Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:48
            >Dziecko kopnelo nie celowo a w odruchu obronnym kiedy nauczycielka stosowała wobec niego swoja przewage fizyczna.

            Nie mogę się powstrzymać
            buahahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!
            Padłam. big_grin big_grin big_grin

            Jak pójdzie do szkoły i nauczycielka wlepi mu lufę tym razem znęcając się nad biednym chłopczykiem psychicznie - w odruchu obronnym palnie nauczycielkę w głowę kijem bejsbolowym. Ale to nic, w końcu się tylko bronił....
            • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 17:59
              Skoro padlas to juz lepiej sie nie podnosbig_grin
              Co ty pieprzysz? Jaka lufa?
              Tu chodzi o wkraczanie na przestrzen intymna drugiego czlowieka oraz obrone tej przestrzeni.
              Sa pewne umowne sytuacje, w ktorych przesztrzen intymna moze zostac przekroczona, nie pienimy sie kiedy ktos sie otrze o nas w windzie ale jesli w nowej nieznanej nam sytuacji slabo znany czlowiek naruszy nasza przestrzen to odruchowo sie bronimy. Czy to trzeba jak dziecku tlumaczyc?
              A jak ktos slabo zlapie cie za ramie i pociagnie a o zamiarach jego nie wiesz nic lub prawie nic to nie masz odruchu zeby walnac na odlew, jesli nie masz to masz zaburzony instynkt, tyle ci powiem a dziecko dziala naturalnie i odruchowo.
              • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 18:14
                "ktos slabo znany zlapie cie za ramie" mialo byc
              • q_fla Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 19:58
                W takim razie próba usadzenia rozrabiającego trzylatka do stołu (pociągając go za rękę w kierunku stołu) jest także naruszeniem jego prywatnej przestrzeni. big_grin
                Pewnie najlepiej by było jakby nauczycielka klęknęła przed synem autorki wątku i błagała go o położenie.
                A nie przyszło ci do twojej pustej makówki fakt, że inne dzieci chcą odpoczywać, spać?
                Takimi twoimi metodami wychowuje się przyszłych przestępców, w najlepszym razie pacjentów poradni psychoterapeutycznej, którzy nie są zdolni normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
                Sama pieprzysz głodne kawałki.
                • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 22:01
                  A nie przyszło ci do twojej pustej makówki fakt, że inne dzieci chcą odpoczywać
                  > , spać?

                  A moja makowka coz ma z tym wspolnego?big_grin
                  Ja doskonale wiem, ze inne dzieci musza, ze pani ma ich duzo ale ja mam lat 30 a dziecko ma lat 3, debiutuje w grupie, nie chodzi do przedszkola od miesiecy a sytuacja miala miejsce na drugi czy trzeci dzien, ma prawo tego nie rozumiec, trzeba mu to wytlumaczyc i dac czas zeby to zrozumial i sobie przyswoil. I tego sie ma nauczyc w przedszkolu, respektu i wspolpracy z grupa i nauczycielem,. Nigdzie nie pisze, ze jego zachowania nie trzeba korygowac, oczywiscie ze trzeba nawet uciekajac sie do umiarkowanego fizycznego nacisku. Ale tez nie ma sie co oburzac reakcja poczatkujacego przedszkolaka na ten fizyczny nacisk, do ktorego nie nawykl i przede wszystkim w sytuacjach, ktoee sa dla niego zupelnie nowe.
                  Dziecko Z CZASEM zrozumie (jesli mu sie bedzie tlumaczyc, upominac i to nie raz a wielokrotnie) i przyswoi sobie wiem z praktyki.
                  • q_fla Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 12:03
                    > A moja makowka coz ma z tym wspolnego?big_grin

                    Ma, ma i to bardzo wiele wspólnego tongue_out big_grin

                    > Dziecko Z CZASEM zrozumie (jesli mu sie bedzie tlumaczyc, upominac i to nie ra
                    > z a wielokrotnie) i przyswoi sobie wiem z praktyki.

                    Jak długo? Miesiąc, dwa, pół roku nauczycielka ma cierpliwie czekać i tłumaczyć aż szanowny trzylatek ZDECYDUJE SIĘ SAM usiąść do stołu i położyć na leżak?
                    • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 12:27
                      > Jak długo? Miesiąc, dwa, pół roku nauczycielka ma cierpliwie czekać i tłumaczyć
                      > aż szanowny trzylatek ZDECYDUJE SIĘ SAM usiąść do stołu i położyć na leżak?

                      Nie mam pojecia, to kwestia indywidualna ale na pewno jej cierpliwosc nie powinna sie skonczyc na trzeci dzien przedszkola.
                      U mojego syna, ktory mial problem z dostosowaniem sie do polecen, nie sluchal w czasie zajec grupowych i robil wszystko po swojemu, odbiegal tez jesli chodzi o relacje rowiesnicze czekali do przerwy bozonarodzeniowej. Ja sie dopytywalam i martwilam ale panie mi mowily, ze to dopiero poczatek i trzeba czekac bo tak moze przebiegac adaptacja. Po przerwie swiatecznej zapytalam, co mozna zrobic dla dziecka i zaproponowaly terapie psychomotoryczna. Terapeutka po paru zajeciach stwierdzila, ze jest najnormalniejszym dzieckiem, uczy sie zasad i wykonuje polecenia, bierze udzial w zajeciach, potrafi sie skoncentrowac i to nawet bardziej niz w tym wieku sdie oczekuje itp. tylko w przedszkolu gdzie jest chaos i zgielk ktore nie sprzyjaja koncentracji trezba mu wiecej czasu dac i tyle.
                    • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 12:33
                      I wyobraz sobie, ze ten moj niezdyscyplinowany syn mimo ze nikt go sila nie kladl na lozeczku, mimo ze nikt focha nie strzelal zrobil tak ogromny postep ze w tym roku moglam zapisac na zajecia sportowe i dzieciak jest skoncentrowany, potrafi sledzic i wykonywac polecania instruktora przez prawie godzine a w tamtym roku to bylo niemozliwe. W sporej grupie dzieci.
            • joanka-r Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 10:43
              ''Dziecko kopnelo nie celowo a w odruchu obronnym kiedy nauczycielka stosowała wobec niego swoja przewage fizyczna.''
              a po latach oglądamy na you tube filmy nagrywane komórką, jak ucze ń wkłada nauczycielowi kosz na śmieci na głowe, lub zabiera mu dziennik i wyciera sobie nim tyłek.

              Gdy ja chodziłam do szkoły,i nauczyciel wszedł do klasy to było slychac jak lata mucha w klasie, a w razie gadania w ruch szła drewniana linija i strzelano po łapach, az chłopaki sikali w majtki z bólu. Nikt nigdy nie slyszał aby ktoś miał problemy z uczniem i zdyscyplinowaniem go. A o kopaniu juz nie wspomnę. Za samo pyskowanie było sie zawieszanym w prawach ucznia...to tak obok temetu przedszkolnegotongue_out Aby była jasnośc, jestem przeciwna biciu dzieci jak i nauczycieli.
              • deela Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 10:47
                > Gdy ja chodziłam do szkoły,i nauczyciel wszedł do klasy to było slychac jak la
                > ta mucha w klasie, a w razie gadania w ruch szła drewniana linija i strzelano
                > po łapach, az chłopaki sikali w majtki z bólu. Nikt nigdy nie slyszał aby ktoś
                > miał problemy z uczniem i zdyscyplinowaniem go. A o kopaniu juz nie wspomnę. Za
                > samo pyskowanie było sie zawieszanym w prawach ucznia...to tak obok temetu prz
                > edszkolnegotongue_out Aby była jasnośc, jestem przeciwna biciu dzieci jak i nauczyciel
                > i.
                si! a jak nauczyciel wchodził do klasy to klasa miała zasrany obowiązek wstać i poczekać, aż nauczyciel pozwoli usiąść i NAJPIERW siadał nauczyciel a potem klasa (chyba, że pozwolił wcześniej), na znak szacunku do nauczyciela i dla ćwiczenia dyscypliny
    • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:04
      aha, mówienie jaka będę zlą nauczycielką nie jest żadym argumentem.
      • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 15:08
        Za to super argumentem jest gadanie jak to bylo za twoich czasow suspicious
        Zreszta to nie byl argument, na argumenty nie odpowiedzialas.
    • silje78 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 16:32
      forma przekazania, czyli przy dziecku, jest dla mnie niedopuszczalna. pozostałe kwestie jak najbardziej uzasadnione.
      przedszkole ma uczyć dziecko współżycia w grupie. nie chodzi o to żeby uczynić dzieci bezosobową masą, ale tego, że są pewne zasady, których należy się trzymać. wnioskuję, że sama tego dziecka nie nauczyłaś i teraz masz pretencje, że nauczycielka oczekuje od ciebie, że zaczniesz wychowywać swoje dziecko, że weźmiesz sprawy w swoje ręce.
      moja córka też jest bardzo ruchliwym dzieckiem (jak 99% trzylatków...). cały czas podskakuje, gada, kręci się. przy jedzeniu też jest jej ciężko usiedzieć spokojnie, bo ją to NUDZI (jej słowa wink ). ale tego pilnujemy. nie ma biegania podczas jedzenia. ma siedzieć, aż zje. jak się naje to odchodzi od stołu, ale nie wolno jej biegać z jedzeniem w buzi, choćby z powodu elementarnych zasad bezpieczeństwa. z tego co zrozumiałam młody nie skończył jeść, ale biegał z jedzeniem w buzi i przeszkadzał innym dzieciom. u nas w przedszkolu nikt dziecka nie zmusza, jak SKOŃCZY jeść to może odejść od stołu, ale z jedzeniem nie ma zabawy i koniec.
      co do spania, to pani nie powinna kłaść go na siłę, ale to TY masz nauczyć małego, że przemocą daleko nie zajedzie i nie dziw się, że nauczycielka nie świergoliła ze szczęścia, że została przez niego skopana.
      spójrz na swoje dziecko z boku, a nie z punktu widzenia urażonej mamy.
      • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 18:01
        A kto pania nauczy, zeby nie stosowala fizycznej przewagi kiedy kladzie dziecko spac? suspicious
        • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 18:02
          zeby nie wykorzystywala fizycznej przewagi mialo byctongue_out
          • maderta Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 22:55
            A w naszym przedszkolu nauczycielka uderzyła dziecko, na szczęście nie moje. Wyleciała z roboty.
    • maderta Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 24.09.10, 23:12
      W grupie mojej córki jest dziewczynka, której adaptacja trwała całe trzylatki, a i chyba jeszcze w czterolatkach nie było całkiem super, no może w drugim półroczu. Nie leżakowała, biła, gryzła dzieci. Wychowawczyni jednak oprócz przekazywania uwag pokierowała rodziców do specjalistów i cężka praca wszystkich przyniosła efekty. A dziecku groziło już wydalenie z przedszkola.
      • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 10:58
        reaumując: mam klękać przed dzieckiem i błagać go by usiadło do stolika/ nie chodziło samo po ulicy/ połozyło się/ sluchało itd ?

        Wszystkie jest naruszeniem przestrzeni prywatnej. Może niektore mądre mamusie same pojdą uczyć do przedszkola uczyć i dopiero wtedy się wypowiadają. Patrzcie realnie: w grupie gdzie jest 25 osób i jedna nauczycielka nie ma czasu na indywidualne podejście do ucznia chociaż nauczycielka robi wszystko żeby tak bylo. To jest życie. Zauważyłam bardzo roszczeniową postawę wobec nauczycielek czytając to forum, oczekiwania wręcz cudów. Jeżeli chcecie by dziecko miało indywidualną opiekę i nikt nie naruszał przestrzeni to zatrudnijcie służacą albo pilnowaczkę ( bo opiekunka będzie uczyła dziecko różnych zachowań)

        • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 12:15
          > reaumując: mam klękać przed dzieckiem i błagać go by usiadło do stolika/ nie ch
          > odziło samo po ulicy/ połozyło się/ sluchało itd ?

          A coz wy macie z tym klekaniem? big_grin
          Nie, nie masz, przede wszystkim chyba sie powinno dzieciom wytlumaczyc, co teraz beda robic i dlaczego trzeba byc cicho. Wszystkim razem a tym nielicznym, ktore dezorganizuja rowniez z osobna bo tak juz jest ten swiat urzadzony, ze dzieci sa rozne i jedne sa mniej inne bardziej wymagajace. I nie robic focha jesli ktores nie poslucha za pierwszym razem, i nie robic focha ze ktores trzeba upominac czesciej niz pozostale. A wtargniecie na przestrzen intymna jest jak najbardziej konieczne w przypadku dzieci ale nauczyciel powinien sie liczyc z naturalna reakcja obronna w takim przypadku ze strony dziecka i znow nie strzelac focha kiedy do szamotaniny dojdzie poniewaz:
          - jest to instynktowna reakcja, odruch na ktory nie bardzo mamy wplyw nawet my dorosli
          - dziecko ma prawo nie wiedziec, ze sa pewne sytuacje UMOWNE, w ktorych nauczyciel moze zastosowac fizyczny nacisk, zwlaszcza jesli z sytuacja ma do czynienia po raz pierwszy i nie rozumie jeszcze sensu takiego a nie innego polecenia
          - na poczatku przedszkola nauczyciel nie jest osoba na tyle dziecku znana , zeby moc bez problemow przekraczac przestrzen intymna, niektore dzieci (np. moje) nie sa spragnione kontaktu fizycznego z osobami, ktorych dobrze nie znaja i nawet na objawy czulosci np. objecie przez kogos niezbyt dobrze znanego nie reaguja pozytywnie. Moj 4latek sie juz tego nauczyl w przedszkolu, ze go dzieci inne obejmuja ale chodzil caly zeszly rok.
        • sabciasal znowou idajesz (?) że nie rozumiesz 25.09.10, 21:46
          wątek dotyczy sposobu i formy przekazywania uwag przez przedszkolankę. a ty zadajesz pytania jak poradzić sobie z dziećmi w grupie. nie wiem, jak - w wyniku własnej świadomej decyzji nie jestem pedagogiem a dzieci własnych mam dwoje. Wydaje mi się jednak, ze klękaniem to nic nie zdziałasz u trzylatków..;.....
          "Jeżeli chcecie by dziecko miało indywidualną opiekę i nikt nie naruszał przestrzeni to zatrudnijcie służacą albo pilnowaczkę ( bo opiekunka będzie uczyła dziecko różnych zachowań)"
          Cóż, jak nie ma argumentów - zawsze można przyatakowac. Jak przedszkolanka z pierwszego wątku.
    • gazeta_mi_placi Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 25.09.10, 21:57
      Baba zachowała się skandalicznie,nikt nie powinien narzekać na Twoje słoneczko!
      • kasiaczek181987 Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 17:39
        franczii - tłumacze wszytskim dzieciom co się będzie działo i co będziemy za chwilę robic..Niestety poki wytlumaczyłabym kazdemu dziecku z osobna,że ma iść leżakować czy zjeść to niestety byłby już czas odbioru dzieci z przedszkola…

        sabciasal - komentarz nie był dlatego że nie mam argumentów tylko dlatego by oświecic niektórych rodziców że w grupie gdzie jest 25 osób nie ma miejsca na indywidualną opiekę. Opiekunka będzie dziecku tłumaczyła dlaczego ma się położyć, dlaczego trzeba zrbić tak i tak. Nauczycielka tłumaczy wszystkim dzieciom a nie każdemu z osobna- proste

        gazeta_mi_placi – zgadzam się, nikt nie powinien narzekać na autorki wątku synusia, jej krolewicza, Pana i wladce świata.
        • franczii Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 21:14
          Tlumaczy sie wszystkim dzieciom i wiekszosc jak najbardziej to zrozumie. Kilka egzemplarzy bedzie takich, ze nie dotrze do nich za pierwszym razem i nauczyciel bezblednie potrafi takich z grupy wylowic i miec na nich oko i bardziej takich upominac i wytlumaczyc jeszcze raz. Nie do kazdego dziecka trzeba z osobna, do wiekszosci nie trzeba ale do niektorych owszem i jesli poswieci sie im wiecej tego czasu na poczatku to pozniej to sie zwroci bo i takie dzieci sie zasad ucza choc nieco wolniej, powtarzam wiem bo mam w domu taki wlasnie egzemplarz.
        • maderta Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 22:41
          Z całym szacunkiem, ale jak czytam twoje wypowiedzi to cieszę się, że nie jesteś wychowawczynią mojego dziecka.
          Wiem, co mówię, bo sama jestem wychowawczynią i to nie maluchów, tylko takich trochę większych dzieci, więc wiedzę pedagogizną posiadam.
    • mmk_online Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 23:01
      Proponuję udać się do dobrego psychologa dziecięcego. Skoro jesteś troskliwą matką, to tylko taki specjalista będzie mógł pomóc Tobie, a co najważniejsze Twojemu dziecku. Warto również popracować z dzieckiem nad zachowaniami niepożądanymi w społeczeństwie. Polecam parę metod z terapii behawioralnej (ABA). Na Twoim miejscu szukałabym przyczyny trudnych zachowań. Może okazać się, że nie zawiniła tylko przedszkolanka!
      • mmk_online Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 26.09.10, 23:04
        Miałam napisać, że zawiniła przedszkolanka ale jakoś tak mi wyszło.
    • viking-plus Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 04.10.10, 21:47
      a jak nastoletni maluszek kopnie panią na przystanku bo mu nie ustąpiła miejsca to mu powiesz nie kop pani bo się spocisz?
      Kobieto są pewne ZASADY, obowiązują w przedszkolu, piaskownicy, szkole, pracy na ulicy itd
      wszystkie 3 latki sa ruchliwe, jakby moją córkę w przedszkolu "demoralizował"taki chłopczyk wychowywany bezstresowo to ja też bym sie na niego zaczęła skarżyć do rodziców.
      • serducho.live Re: Narzekająca Pani w przedszkolu na moje dzieck 04.10.10, 22:30
        Kurcze ja napiszę swoje doświadczenia bo choć mineło już trochę czasu a ja nadal czuję żal do przedszkolanki z mojej wioski. Syn poszedł do zerówki rok temu też słyszałam że nie grzeczny i takie tam ale pewnego razu na moje pytanie Co dzisiaj robiły dzieciaczki? Pani powiedziała przy moim synku i kilku innych dzieciach Dzieci malowały a on coś nabazgrał, nawet nie wiem gdzie to jest . Mnie zwaliło z nóg. Potem były inne problemy typu wolny tok pracy, podejrzenie dysleksji...itp Jednym słowem powiedziała mi że się nie nadaje do pierwszej klasy bo sobie nie da rady, powiedziała że można zrobić badania w poradni ale ona go tam nie widzi. Badania zaraz zrobiłam i DZIECKO PONAD PRZECIĘTNA INTELIGENCJA wszystko super . Panie w poradni były bardzo z niego zadowolone tylko nie rozumiały czemu nie chciał nic rysować- ale ja wiedziałam czemu.
        Jak zaniosłam opinię i wyniki tego badania do przedszkola to Pani wzruszyła ramionami i powiedziała No zobaczymy.( z taką pogardą)
        Syn skończył klasę pierwszą z wyróżnieniem, obecnie jest w drugiej i mam nadzieję że więcej nie spotka na swojej drodze takich nauczycieli jak ta Pani. Dodam że w tym przedszkolu to tylko mój syn był ten najgorszy a wszystkie inne były super wiem bo obserwowałam na spotkaniach. Nie miałam możliwości przeniesienia go bo to mała wioska gdzie jest mała szkoła a w ich klasie 12 uczniów i jedno przedszkole
Inne wątki na temat:
Pełna wersja