mamuna2
30.03.04, 11:24
Chciałam się zapytać, która z Was tego doświadczyła i jakie zmiany w Waszej
psychice zauważyłyście.Czy owo niechcenie wpłynęło na stosunek do dziecka?
Jak szybko pozbierałyście się psychicznie po porodzie? Czy patrząc na swoje
dziecko myślicie: Ty rośniesz, a moje życie się skończyło? Czy Wasz partner
pomógł Wam przez to przejść?
Rozumiem, że ten wątek jest trudny i nie wiem czy ktoś zdecyduje się
szczerze odpowiedzieć. Nie chcę bić piany.Chcę poznać doświadzenia innych
osób, które przez to przeszły. Jest to temat tabu, kobieta nie ma prawa
publicznie przyznać się do tej niechęci, by nie zostać potępioną.
Ja urodziłam swoją Niechcianą 2.5 roku temu i do dziś nie mogę pogodzić
się z tą sytuacją.Moja mała urodziła się jako trzecie dziecko, zresztą
planowane, ale nie w tym czasie.Całą ciążę płakałam, po porodzie też, ale w
kącie, żeby nikt nie widział.Wiedziała o tym moja położna i pamiętam jak
kazała mi ją przytulić w obawie przed odrzuceniem. Problemem nie jest miłość
do niej, ale gwałt jaki został zadany mojej psychice i ból,że gdyby urodziła
się kilka miesięcy póżniej to byłaby najbardziej oczekiwaną istotą pod
słońcem.Paradoksalnie jest najbardziej rozpuszczona z całej trójki,
wycałowana, wypieszczona i nie jest to próba rekompensaty ( nie została
odrzucona)lecz, kwestia naszej praktyki rodzicielskiej.Doznała najwięcej
miłości i ciepła, bo wiedzieliśmy jak ją dać, ale ciągle boli mnie serce.
Dlaczego w domu, gdzie tak na Nią czekano, pojawiła się za wcześnie
przynosząc ból zamiast radości. Dlaczego???
Dziewczyny odezwijcie się, proszę