Dogadać się z własnym dzieckiem

28.09.10, 11:52
Mam w domu 2,5 latkę i nasze wspólne życie to ciągłe podchody, kombinowanie, odwracanie uwagi a i tak kilka razy dziennie musi pokrzyczeć, popłakać bo inaczej dzień stracony.
Jednego dnia od razu sie ubierze, drugiego godzinne negocjacje- bo chce załozyc spódnicę , ale rajstop już nie tylko skarpety, a bluzkę chce z pieskiem i na nic tłumaczenia , że ta bluzka właśnie się pierze, do tego zakłada prawy but na lewą stronę bo tak chce i nie ma zmiłuj. Podobnie jest z kapielą myciem zębów- raz bez oporów, innym razem nie i już- bo nie da rady, bo to ją boli, bo nie lubi itd.
Wyjścia lub wyjazdy gdziekolwiek też często źle się kończą , bo jak już dojedziemy na miejsce zaczyna się mazać, że chce do domu.
Cały czas się zastanawiam jakby tu do niej zagadać, żeby np. wypiła syrop bez oporów- bo często nie chce nawet spróbować a jak już wypije to mówi : ale dobre.
Wiem, że to taki wiek, ale czy to się poprawi?
Kiedy z dzieckiem mozna się już porozumieć, kiedy docierają do niego argumenty- np. myjemy zęby po jedzeniu, że się nie zrobiły w nich dziurki, zakładamy rajstopy do spódnicy bo będzie zimno w nogi.
    • mamasi Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 14:26
      u nas 2,5 roku to była niezła walka, jak u ciebie, minęła po jakimś miesiącu, gdy ostro zaczeliśmy zwracać uwagę na to by być konsekwentnym. Mówiliśmy że ma to i to założyć a jak nie to nie idziemy, no cóż testuja nas maluchy, moja od wczoraj znou wkroczyła na tą samą ścieżkę, więc wiem co czujesz. Głowa do góry i powodzenia
    • joshima Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 14:44
      agrafka781 napisała:

      > Kiedy z dzieckiem mozna się już porozumieć, kiedy docierają do niego argumenty
      > - np. myjemy zęby po jedzeniu, że się nie zrobiły w nich dziurki, zakładamy raj
      > stopy do spódnicy bo będzie zimno w nogi.
      IMO takie rzeczy trzeba tłumaczyć dziecku od samego początku, nawet jak się nam wydaje, że nic nie kapuje. Chociaż i tak nie można mieć pewności, że przez to będzie lepiej podczas buntu trzylatka.
      • tola_i_tolek Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 14:52
        Cały czas jej tłumaczę, zresztą tłumaczyłam od zawsze- tylko teraz jakbym rzucała grochem o ścianę.
    • oli_2 Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 15:35
      Nie wiem czy u Ciebie poskutkuje ale jezeli chce skarpet do spódnicy to ok powiedz jej, jak macie balkon to ubierz ja w kurtkę czapkę i wyjdź na balkon na 1 nim i zaraz powie zimno mi, a Ty wiec jak skarbenku idziemy i zakładamy rajstopki?
    • mojamalakoza Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 18:20
      Moja ma już ponad 3 lata i nadal "każdy dzień to walka", u nas jest to o tyle trudne że mała do tej pory spędzała większość z tatą który ulegał aby mieć święty spokój, dużo czasu też spędzał z babcią która ulegała, jak to babcie zwykle maja w zwyczaju. Często miałam wrażenie że tylko ja wychowuję dziecko i miałam już tego serdecznie dosyć bo dlaczego to ja zawsze mam być tym "złym policjantem" nie dosyć że mało z dzieckiem przebywałam to ciągle musiałam ją "prostować" po tym jak tata lub babcia rozpuścili.
      Teraz poszła do przedszkola wiec mam nadzieję że niedługo będzie mi trochę łatwiej
    • epreis Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 19:17
      odpuszczam we wszystkich tych sytuacjach kiedy to jest możliwe.
      jak chce nosić prawy but na lewej nodze?!-proszę bardzo,i tak za kilka minut przychodzi poinformować,że zamienia bo jej niewygodnie.

      jeśli bluzka którą chce założyć jets brudna/w praniu/mokra/do prasowania/nie nadaje się do założenia,wyciągam dwie inne które wiem,że lubi i karzę z tych sobie wybrać. jak wybrzydza,informuję,że liczę do 3,albo wybiera ona albo wybieram ja.

      w syt.jak dziś,bo ona nie chce ubrać kurtki mówię,że już jest jesieńi każdy zakłąda kurtkę bo jest zimno,jak się nadal upiera- zakładam,no chyba,że mocno się szarpie- szukam innego sposobu (czasem pozwalam wybrać kurtkę,czasem informuję,że jak się nie ubierze to my wychodzimy a ona jest taka malutka i chyba nie chce zostać w domu,czasem brat ją przekonuje)

      jak nie chce myć zębów,zostawiam w wannie,wychodzę i czytam bajkę bratu,a ona "traci"

      ale generalnie staram się nagradzać,czyli jak wyjątkowo chętnie i ładnie "współpracuje" ze mną,to chwalę - jaką to jest fajną dziewczynką i jak się grzecznie zachowuje itp itd...

      argumenty docierają do niej od dawna,jeśli ona sama tego chce bo to wyjątkowo uparty stwór.
      ale porozumiewamy się od bardzo dawna....
    • czarny.chochlik Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 19:43
      jesteś z Maluchem cały czas w domu czy pracujesz na codzien? Czy moze byc to zwiazane ze zbyt mala iloscia spedzanego wspolnie czasu ? w sumie duzo się teraz o tym mowi.
      Na stronce są porady na temat więźi rodzic - dziecko - > wieczorgier.pl/pages/porady-dla-rodzicow.php
      Może rzeczywiście wspolnego czasu przy grach spróbujesz i może metodą nagrody coś wskurasz.
    • karro80 Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 28.09.10, 20:02
      Nie wiem czy kwestia wieku,czy charakteru bardziej bo moja tak ni ma(też 2,5 roku) - w wygłupach tak, nieraz zakłada majty czy rajtki na głowę i biega tak po domu, ale to dla jaj.
      Jeśli czegos nie che założyć albo uparcie zdejmuje(czapkę czy bluzę)to zdaję się na nią, bo znaczy, że za gorąco czy coś,w drugą strone tez działa-np każe se zapiąc kurtkę bo dydy(kiepdko jeszcze gada, wiele pokazujewink).
      Z drugiej strony ja nie dawałam mojej jakiś wyborów w sensie chcesz założyć czerwoną czy zielona bluzeczkę -szykowałam, informowałm i tyla. Też jakoś wczęsniej nic nie tłumaczyłam czemu ma cos zakładać, ona nawet nie wie czemu nosi okulary,po prostu powiedziałam, że trzeba(jak była młodsza sciągała) i faktycznie nosi, wie, że rano trzeba przynieść do czyszczenia mamie, jedyne co jej tłumaczę to buty, bo czasm sobie naszykuje szmaciaki, bo bardzo je lubi a pada, no to mówię, że tych nie można bo przemokną i musimy naszykować inne.
      A z myciem zębów ona tez nie wie po co -po prostu -myjemy zęby, mama myje i tata -u nas rano i wieczorem, po jedznieu niewink -ale to taki pewniak, jak kapiel czy to, że matka rano pije kawęwink -może trzeba udawać, że tak ma być?
      aaa u nas od początku przy myciu zebów bła piosenka o zębach, jakoś to razem dość wesoło wychodzi -młoda nawet mówi o o o na mycie zębów.
      Może jakieś piosenki do tych "przykrych" czynności? my mamy nawet taką na zamykanie w łożeczku, poniważ tylko na noc jest pielucha to śpiewamy"na pupie pieluszka idziemy już do łozka"

      ok przeczytałam co napisałm - i uśmiałam się z siebie.
    • katriel Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 29.09.10, 22:22
      > Kiedy z dzieckiem mozna się już porozumieć, kiedy docierają do niego argumenty
      > - np. myjemy zęby po jedzeniu, że się nie zrobiły w nich dziurki, zakładamy raj
      > stopy do spódnicy bo będzie zimno w nogi

      Do mojego 16-miesięczniaka docierają. Tzn. zakaz/nakaz poparty tłumaczeniem
      działa zdecydowanie lepiej niz zakaz/nakaz luzem. Ale pewnie za parę miesiecy
      przestana docierac...
      • agrafka781 Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 30.09.10, 07:06
        No własnie, do mojej też docierało jeszcze kilka miesięcy temu z teraz - chyba odpuszczę na kilka dni, niech sama decyduje, może to cos da.
        • majula79 Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 30.09.10, 11:16
          Doskonale wiem co czujesz. Moja jest taka sama. Od jakiś 2 tygodni nie możemy się z nią dogadać. O wszystko jest płacz,krzyk. Niezależnie czy mówię grzecznie, spokojnie czy warczę w złości, jest tak samo. Na nic się zdają tłumaczenia, proszenie-czasem nie mam już siły. Mąż ma jeszcze mniej cierpliwości i ciągle się złości. Do żłobka nie chce chodzić, jak już ją zostawiamy to cały dzień potrafi przesiedzieć pod drzwiami i mówi Pani, że ona czeka na mamusię bo zaraz po nią przyjdzie, a jak ją odbieram to cieszy się 2 minuty i znowu krzyki. Mam nadzieję, że to taki okres, że minie sad
    • plusimisi Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 30.09.10, 11:28
      ja mam tylko sposób na podanie syropu... Właśnie młody ma kaszel. Co istotne- uwielbia syrop witaminowy sanostol, więc idę do niego- w jednej ręce trzymam łyżkę z syropem na kaszel a w drugiej butelkę sanostolu, Pytam - chcesz??? Tu Pada- Taaaak!! rach ciach i po krzyku! Na inne pytania nie odpowiem ale równie chętnie poczytam smile
      • agrafka781 Re: Dogadać się z własnym dzieckiem 30.09.10, 11:51
        Moja też ma kaszel- też były awantury, ale znalazłam sposób: jej ulubiona ciuchcia "Tomek" też ma kaszel , więc najpierw syropy dajemy Tomkowi a potem jej smile
        A jesli chodzi o ubieranie , to kiedy nie chce załozyc kurtki wtedy ja ją biorę i mówię: ok, jak Ty nie chcesz to ja ją założę- zwykle mi ją zabiera i zakłada sama.
        Kurcze, czy już zawsze trzeba będzie tak kombinować???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja