agrafka781
28.09.10, 11:52
Mam w domu 2,5 latkę i nasze wspólne życie to ciągłe podchody, kombinowanie, odwracanie uwagi a i tak kilka razy dziennie musi pokrzyczeć, popłakać bo inaczej dzień stracony.
Jednego dnia od razu sie ubierze, drugiego godzinne negocjacje- bo chce załozyc spódnicę , ale rajstop już nie tylko skarpety, a bluzkę chce z pieskiem i na nic tłumaczenia , że ta bluzka właśnie się pierze, do tego zakłada prawy but na lewą stronę bo tak chce i nie ma zmiłuj. Podobnie jest z kapielą myciem zębów- raz bez oporów, innym razem nie i już- bo nie da rady, bo to ją boli, bo nie lubi itd.
Wyjścia lub wyjazdy gdziekolwiek też często źle się kończą , bo jak już dojedziemy na miejsce zaczyna się mazać, że chce do domu.
Cały czas się zastanawiam jakby tu do niej zagadać, żeby np. wypiła syrop bez oporów- bo często nie chce nawet spróbować a jak już wypije to mówi : ale dobre.
Wiem, że to taki wiek, ale czy to się poprawi?
Kiedy z dzieckiem mozna się już porozumieć, kiedy docierają do niego argumenty- np. myjemy zęby po jedzeniu, że się nie zrobiły w nich dziurki, zakładamy rajstopy do spódnicy bo będzie zimno w nogi.