Praca na cały etat a czas dla dziecka

30.09.10, 13:02
Po lekturze kilku niedawnych wątków (w tym o mamach na wychowawczym z wyboru, oraz ile czasu spędzacie z dziećmi) oraz w związku z faktem, że od jutra tego czasu dla dziecka będę miała znacznie mniej, naszło mnie na ten wątek.
Do pracy musiałam wrócić kiedy córka skończyła 6 miesięcy (od stycznia tego roku). Do dziś (9 miesięcy) pracowałam na pół etatu - 4 dni w tygodniu po 5 godzin a piątki miałam wolne. Był to układ prawie idealny, prawie bo minusem było jednak tylko pół pensji.
Od jutra wracam na cały etat. Nie mam innego wyjścia. No i już od kilku dni brzuch mnie z nerwów boli, bo po prostu nie wiem, jak to będzie wyglądało w praktyce. Chodzi mi właśnie o czas, jaki będę mogła spędzać z córką, która obecnie ma 15 miesięcy.
Do tej pory zajmowała się nią przez te 4 dni babcia. Ja wracałam do domu ok 15:00 i do 19:00- 19:30 bylam na wyłączność córki. Potem przed 20:00 kąpiel i o 20:00 lulu.
Teraz do domu będę wracać nie wcześniej niż 18:30, więc ile tego czasu nam zostanie?! W planach mam oczywiście przesunięcie godziny kąpieli i pójścia spać na 21:00. Nie wiem czy mała wytrzyma tyle w formie, niby wciąż miewa po 2 drzemki w ciągu dnia, ale je też będzie trzeba jakoś przeorganizować, tą popołudniową jakoś przesunąć, żeby mi o 19:00 już nie wyła, że śpiąca.
Czuję się maksymalnie rozdarta, ale naprawdę nie mam wyjścia. Marzę o urlopie wychowaczym, ale z jednej pensji nigdy byśmy sobie nie dali rady, szczególnie że wciąż nie mamy nawet własnego mieszkania.
Jak Wy to robicie, drogie pracujące na cały etat mamy, jak to wygląda u Was technicznie? Ile czasu jesteście w stanie dać dziecku po pracy cały dzień? Idzie jesień, zima, już teraz o 19:00 jest ciemno zupełnie, spacery ze mną raczej odpadną, pozostanie zabawa w domu. Ale i tak to za mało...
Czuje się, jakbym od nowa szła do pracy po macierzyńskim, jakbym straciła cały czas, jaki miałam dla córki. Dno. Jest o tyle gorzej, że w ten weekend jeszcze przeprowadzamy się do kolejnego wynajmowanego mieszkania, jak mnie w nim od poniedziałku nie będzie tyle godzin to córka chyba szału dostanie w nowym otoczeniu bez mamy. Wszystko tak się beznadziejnie zbiegło w czasie...
    • najma78 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:13
      Niestety, ale jakby nie liczyc to pracujac na caly etat nie ma sie czasu dla dziecka/ci zbyt duzo, no chyba, ze sie ta prace zaczyna o 6 rano a konczy o 14-15, ale wtedy zazwyczaj jest sie bardziej zmeczonym i dzien konczy wczesniej. Doby nie da sie rozciagnac, przedluzyc o pare godzinsad. Mialam okres na szczescie nie tak dlugi pracujac na pelen etat tzn. 37h tygodniowo i nie oszukuje sie czasu mialam malo nie tylko dla dzieci. szkoda, ze nie mozesz pracowac w dotychczasowych godzinach.
      • i.jarzab Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:28
        Ja też wróciłam do pracy gdy mały miał 6 m-cy, ale od razu na cały etat. Również nie dali byśmy rady z 1 pensji więc nie miałam wyboru. Moja sytuacja jest na tyle dobra, że pracuję od 7 do 15, no a w domu jestem najpóźniej o 15:30. Dla młodego mam więc ok 4,5 h, bo kąpiemy go ok 20.
        Jedyny ogromny minus to moje zarobki -1300netto, no ale coś za coś więc staram się nie narzekać. Tygodnie szybko mijają, a weekendy są całe nasze wink

        Życzę powodzenia, na pewno dacie radę!
    • zazou1980 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:32
      wszystko da się jakoś pogodzić, ja miałam doła w związku z pracą w zeszłym roku i dosłownie cieszyłam się jak młoda chorowała, bo mogłam iść na zwolnienie lekarskie (miała anemię, a to było przeciwwskazaniem do żłobka). w tym roku jest już zupełnie inaczej, może dlatego że córka bardzo lubi żłobek i dosłownie do niego biegnie. chodzi do żłobka zawsze jak jest zdrowa, nawet jak ja mogę pracować z domu (wcześniej zostawała ze mną) - tak jest np. dziś - zaprowadziłam młodą do żłobka, a potem wróciłam do domu, odwaliłam robotę i teraz rozkoszuję się ciszą. w żłobku się wyszaleje i wybawi, zdąży za mną stęsknić. mam dla młodej czas zawsze po 17, ale ona i tak większość czasu bawi się sama albo z tatą...
    • pagaa Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:33
      ja mam tak, że koło 8 prowadzę synka do żłobka, w domu jestem tak na 18, mały ma 14,5 mies. jakoś dajemy radę, idzie spać tak 20-21, zależy.
      staram się być z nim, czasem nie jest łatwo, bo coś wyskoczy, ale jest ok. z nim jest tak, że w żłobku jest ok, tata go odbiera i jest ok, ale jak już wejdę do domu, to domaga się mojego towarzystwa, muszę się z nim bawić, przytulać , być bliziutko po prostu. nie ma histerii jak idę do toalety, czy takie tam, ale jak jestem, to ciągnie za rękę i kaze siadać koło siebiewink duzo go przytulam, mówię do niego, bawimy się, oglądamy książki. za to w weekend jesteśmy dla niego na wyłącznośćwink oczątki są trudne, ale dacie radę.
    • maja_2006 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:40
      Wiem co czujesz... Ja wróciłam do pracy 1 września (synek 15 m-cy), na pełny etat skrócony o godzinę (karmienie). Do tej pory jeszcze nie mogę się przyzwyczaić i pogodzić z tym. Wychodzę o 7 rano (mały jeszcze śpi), a wracam o 15, więc nie jest źle, bo synek chodzi spać około 20, ale tego czasu ciągle mało. Nie jest łatwo jednocześnie poświęcać czas dziecku (które chodzi za mną krok w krok) i jeszcze zrobić coś w domu. Staram się więc inne rzeczy robić dopiero jak mały pójdzie spać. Zostaje z nianią i po tych 8 godzinach z nią jest niby wybawiony i nie chce się bawić, tylko albo chce żebym go nosiła albo wisi na cycku. Ja też w pracy strasznie za nim tęsknię, więc chętnie bym poświęcała cały swój czas po pracy, ale niestety nie zawsze jest to możliwe. Chyba po prostu musimy się z tym pogodzić, przyzwyczaić do tego, a wtedy może i dziecku będzie łatwiej, bo przecież ono odczuwa nasze stresy. Powodzeniasmile
    • ma_niusia Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 13:44
      Bardzo dobrze rozumiem Twoje rozterki. U mnie sytuacja trochę inna (wróciłam do pracy w styczniu, ale pracowałam na zmiany, często zaczynałam o 16:30 więc wiele czasu spędzałam z dzieckiem, na zmianę z tatą dziecka; potem straciłam pracę, rozstaliśmy się z ojcem dziecka, zostałam samotną matką, byłam "na bezrobociu" 3 miesiące - ponownie spędzając z synem cały czas, dzień i noc; od lipca znalazłam pracę na pełen etat na drugim końcu miasta; nie mam blisko rodziny, mały nie dostał się do państwowego żłobka, jest w prywatnym), ale wiem jak się czujesz! Wiele matek przezywa to samo i wiem, że łatwo mówić (bo mi tez to mówili jak wracałam do pracy i wcale nie wierzyłam!), ale ułoży się. Ja mogę podpowiedzieć Ci tylko jak ja mam zaplanowany dzień, może z czegoś skorzystasz.
      Pobudka około 6:30 ja się szykuję do pracy i pakuję jedzenie dla Młodego (alergik na specjalnej diecie, więc sama mu gotuję) do żłoba, budzę go, ubieram, 5 minut zabawy i wychodzimy. Około 7:30 Syn w żłobku a ja w drodze do pracy (jeżdżę tramwajem więc mam czas na czytanie książek i słuchanie muzyki!). Po pracy wpadam na 15 minut do domu (w tym czasie nastawiam pranie, zbieram wyschnięte pranie (nie prasuję bo szkoda czasu tylko koszule wizytowe prasuję raz na rok he he), zmywam naczynia, myję butelki Młodego, czasami odkurzam i wycieram kurze). I około 17:30-18:00 odbieram Synka ze żłobka - prosto na spacer - obowiązkowo! Plac zabaw, park, karmienie kaczek, spacer ze znajomymi, czasami niewielkie zakupy. Nawet jak jest ciemno to przecież są latarnie i fajnie się biega od latarni do latarni smile Jak pada deszcz tez wychodzimy w kaloszach i pelerynie i chlupiemy w kałużach smile Spacer do 19:00-19:30 i do domu, gdzie nadal się razem bawimy, czytamy książeczki, potem kolacja, kąpiel, mnóstwo przytulania, czasami jeszcze w międzyczasie bajka w tv i około 20:30-21:00 Młody zasypia. Wtedy ja biorę się za gotowanie dla niego obiadku (gotuję co 2-3 dni i część zamrażam, więc to niecodziennie), sama coś zjem, mam czas na internet, tv, książkę, ogarnięcie jakichś dodatkowych rzeczy i zasypiam (w zależności od tego czy gotuję i ile czasu mi to zajmuje) około 22:30-23:30.
      Wygląda to kiepsko z tym czasem, ale ja tez nie miałam wyjścia w kwestii pracy, dlatego cały czas po powrocie z pracy staram się poświęcać Młodemu, poza tym mamy weekendy. Młody chętnie pomaga mi w sprzątaniu, gotowaniu, uczestniczy w pracach domowych, więc to też forma spędzania razem czasu. Na każdy weekend mamy inne plany, a to ZOO a to basen, a to wyjazd do rodziny czy znajomych, a to tężnie, a to "wycieczka" do odległego parku w którym są jeszcze nam nieznane place zabaw, różnie.

      Mało tego czasu, mało, ale nie ma wyjścia. Najgorzej będzie pierwszego dnia, po upływie tygodnia będzie już nieco łatwiej. Zobaczysz!
      Najlepiej zrobić sobie pewne plany i założenia, ja na przykład założyłam, że nie będę co chwila dzwonić do żłobka pytać się jak tam Młody i trzymam się postanowienia chociaż czasami trudno, bo a to miał gorszy poranek i może mu źle a to coś... Poza tym do momentu zaśnięcia jestem dla dziecka, czasami zdarza się, że wspólnie zmywamy czy np. zmieniamy pościel, ale to sporadycznie. Posprzątać mogę później, a jak nie sprzątnę to nic się nie stanie! Całe dnie w pracy wymyślam ciekawe zabawy i sposoby spędzania czasu (bezpłatne lub tanie, bo i tak nie mam kasy na jakieś ekstra wydatki), szperam w internecie gdzie i kiedy w weekendy są jakieś fajne imprezy dla dzieci, jakieś targi, festyny, coś takiego.

      Trudno pocieszać w takiej sytuacji, ale jeśli nie ma wyboru (ja nie miałam i Ty jak widzę też nie masz), to nie mogę się obwiniać o coś co nie jest moją winą, tylko powinnam myśleć konstruktywnie - jak najlepiej wykorzystać ten czas, który mam smile

      A przyszłościowo pomyśleć o zmianie pracy/zawodu... ale to łatwo mówić, sama wiem wink Ale warto!

      Powodzenia i mocno trzymam kciuki!!! Dacie radę na pewno!!!
      • malgorzata.basinska Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 20:51
        a nie lepiej odbierać dziecko zaraz po robocie z marszu a domowe rzeczy - robić jak zaśnie???
    • joanna_poz Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 14:27
      > Teraz do domu będę wracać nie wcześniej niż 18:30, więc ile tego czasu nam zost
      > anie?!

      a z czego będzie wynikac u Ciebie taka późna godzina powrotu do domu?

      ja na szczęscie wracałam do domu ok. 17 - i w kategoriach szczęscia traktowałam to, że moje dziecko nie dawało się położyć spać o 20smile (o 20 to spał tylko jako niemowlak)
      z wiekiem chodził coraz później spać - jako 3-4 latek nawet po 22, więc tego czasu trochę dla siebie mieliśmy.
      zasadę miałam taką, że po powrocie JEDYNĄ rzeczą z kategorii "prace domowe do zrobienia" to był obiad. żadnego prania, sprzatania itp tracenia czasu. czas tylko z dzieckiem. plus weekendy na maksa.
      • agni71 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 15:03
        zasadę miałam taką, że po powrocie JEDYNĄ rzeczą z kategorii "prace domowe do z
        > robienia" to był obiad. żadnego prania, sprzatania itp tracenia czasu. czas tyl
        > ko z dzieckiem. plus weekendy na maksa.

        Z ciekawości zapytam, kto i kiedy robił pozostałe czynności domowe, skoro ty na tygodniu nie i w weekendy tez nie.
        • joanna_poz Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 20:17
          w tygodniu opiekunka mnie wyręczała (w godzinach spania syna).
          w czasach przedszkola i teraz szkoły - nikt. czynności porządkowe przekładam na weekend.

          w weekend nie napisałam, że nic nie robię.
          opcja spędzania weekendu na maksa z dzieckiem daje możliwość wygospodarowania czasu rownież na porządki,w sytuacji, że dyspozycyjny (na maksasmile) jest tez tata dziecka.
          • daga_j Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 22:07
            Ja tak trochę nie na temat ale o tych opiekunkach mi się nasunęło, bo już nie raz słyszałam o tym, że opiekunka jak dziecko śpi to poprasuje, ugotuje czy posprząta w czyimś domu, choć nie ma tego w obowiązkach. Mogłaby siedzieć i nic nie robić, ale pewnie dla każdego wytłumaczeniem jest "z nudów". Miłe te kobiety opiekunki ale kurczę, czy nie lepiej jest posiedzieć z książką i poczytać, zamiast komuś kurze wycierać?! Dziwne.
            • joanna_poz Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 01.10.10, 09:00
              nasza i książkę poczytała i chatę mi "obskoczyła"smile
              no ale to był egzemplarz spotykany z taką samą rzadkością jak 6-tka w totolotka.
      • figa33 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 16:51
        joanna_poz napisała:

        > > Teraz do domu będę wracać nie wcześniej niż 18:30, więc ile tego czasu na
        > m zost
        > > anie?!
        >
        > a z czego będzie wynikac u Ciebie taka późna godzina powrotu do domu?

        No niestety pracuję od 9:00 do 17:30, przebić się przez Warszawę z Powiśla na Ochotę o tej porze zajmuje właśnie ok. godziny sad
        Myślałam o 2 opcjach minimalnego wcześniejszego pojawienia sie w domu ale nie wiem, czy coś z tego wyjdzie.
        Mianowicie mamy w pracy aż godzinną przerwę na lunch. Kiedy nie miałam dziecka, było to super rozwiązanie, praktycznie codziennie wychodziłam z biura, robiłam jakieś zakupy, spotykałam się ze znajomymi na kawkę itp. Ale teraz zawsze przynosze lunch z domu i jem go maksymalnie 15 minut, w ogóle nie potrzebuję tyle czasu ! Pół godziny jest ustawowe, a pół godz. "od pracodawcy" co oczywiście w praktyce oznacza właśnie późniejsze wyjście z pracy o pół godziny. Wiem, że mam prawo złożyć wniosek że chcę korzystać tylko z tej ustawowej przerwy i tak właśnie jutro zrobię. Pracodawca nie musi go niestety uwzględnić. I znajac zasady panujące u nas w firmie, mam neistety obawy...
        Druga rzecz to przerwa na karmienie. Dziewczyny, do kiedy można z niej korzystać ? Córka ma 15 miesięcy a ja wciąż karmię. Nie wiem czy w ogóle jest sens "wyskakiwać" z taką prośbą. Wiem, że mi przysługuje, ale czy jakiś przepis mówi, do kiedy ? Do tej pory nie przedstawiałam w pracy żadnego zaświadczenia, po prostu przy pół etatu wychodziłam pół godz. wcześniej.
        • mantha Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 18:26
          Moze porozmawiaj o tym, zebys przychodzila do pracy na 8? i czy ta idiotyczna przerwa az godzinna jest konieczna? moze tylko pol godziny i wtedy wychodzilabys o 16. moze w ramach cywilizowania sie naszego kraju pracodawca pojdzie ci na reke, przeciez nie prosilabys go o jakies cuda na kiju bo i tak jestes w takim ukladzie 8 godzin w pracy, ale za to mniej zestresowana i kombinujaca jak tu sie wyrwac 5 minut wczesniej.
        • joanna_poz Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 20:19
          nie ma ograniczenia "wiekowego" jesli chodzi o korzystanie z przerwy na karmienie.
          ja korzystałam do ukonczenia 1,5 roku przez syna (choc karmiłam do 2)
        • joanna_poz Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 20:28
          Figa, pogadaj z pracodawca o indywidualnych godzinach pracy (Kodeks Pracy daje taka mozliwość).
          pytanie tylko na ile pracodawca jest elastyczny.

          ja, jak syn poszedł do przedszkola poprosiłam o przejscie na 7/8 etatu. ta godzina duzo daje, wbrew pozorom.
          poki syn byl w przedszkolu pracowałam od 9 do 16. teraz jak zaczął I klase zmieniłam na 8:30 - 15:30.

          wiem, że nie każdy pracodawca jest na tyle ugodowy, ale pogadac można.
    • mama-ola Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 15:16
      Pracuję na cały etat, a do pracy mam daleko, poza domem jestem koło 11 godzin w sumie.
      Wracam o 17:30 do domu, a o 20 młodszy idzie spać, starszy - o 21. Cóż, przywykliśmy wszyscy do tego.
    • dziub_dziubasek Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 17:02
      Ja pracuję na pelen etat (wrociłam gdy córka miała rok). Starszak chodzi do przedszkola, młodsza od roku do żłobka. Wychodzę do pracy przed 7 (dzieci wstają ok. 6 więc mamy parę chwil dla siebie rano), kończe pracę około 15, 15.30 odbieram córkę ze żłobka, około 16 syna z przedszkola i od tej pory jestem cała dla nich. Na szczeście mam blisko do pracy i dosyć elastycznego pracodawcę.
      Dzieci kładą sie spać około 20-20.30.
    • malgorzata.basinska Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 20:45
      hej
      pocieszę Cię, że inni maja gorzej. ja córcię " zostawiłam " gdy brakowało jej 11 dni do 6m. Poszłam do pracy na cały etat - 8 do 16. Wstawało się o 6 !!!!! i wiozło się na 7mą do teściowej przez 9 m i odbierało około 16.30. potem jak miała 1,5 roku to chodziła do żłobka do 3 roku i też to samo do 7 do 16.30. teraz też to samo 7 do 16.30 przedszkole . Cały czas od 6 m zycia wstaje w tygodniu o 6 rano takie małe dziecko. A na dodatek w weekendy co drugi tydz chodzę na studia na żądanie roboty pod rygorem zwolnienia i nie widzę córci od 7 rano do 18 przez dwa dni czasem mam później zajęcia. na studia poszłam gdy miała 1,5 roku, na szczęście mąż z nią siedzi cały weekend i nie muszę jej nigdzie podrzucać. I taka sytuacja jest dla mnie tragedią bo jak wracam z roboty to jest 17 sta , zakupy, obiad, możemy pobawić się od 18 z minutami zająć się córcią. córcia idzie spać o 21.30. Na spacer jak jest tak jak dziś zimno nie da się iść tylko najwyżej na 20 minut bo też i zaraz ciemno.
      z jednej pensji to w życiu bysmy nie wyżyli bo jej jakby nie ma - na same opłaty a moja jest na życie. Jednym slowem chce mi się wyć. życie drogie a ja musże opłacić studia i przedszkole- nikt mi nie pomaga finansowo ani rodzice ani teście.
      powiem tak - chyba mam już znieczulicę - wstaje się bo trzeba idzie do roboty i oddaje dziecko do przedszkola - i nie wi co się tak naprawdę dzieje z dzieckiem , czy nie plakała czy zjadło. Czasem wewnętrznie chce mi się wyć. i co z tego.......
      • awtorek Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 21:20
        Ja niestety nic nie poradzę bo jestem na wychowawczym a pracuję na umowę zlecenie kilka godzin w tygodniu ale chciałam napisać, że strasznie współczuję autorce wątku i wszystkim mamom, które, chociaż by chciały, nie mogą sobie pozwolić na wychowawczy. U nas pomagają nam rodzice i ja też mogę trochę dorobić. Ale serce się kraje, jak czytam Wasze wypowiedzisad Uważam, że w naszym kraju bardzo trudno jest mieć dziecko - myślę o aspekcie ekonomicznym. Życie z jednej pensji jest zazwyczaj kompletnie nierealne, z kolei żłobek czy niania kosztują, więc duża cześć pensji odchodzi i właściwie nie wiadomo, co robić. A tak namawiają do rodzenia dzieci. Groteska!
        • blue.josi Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 21:29
          Moje Drogie, a ja mam pytanie: czy przy całej tej tęsknocie za dzieckiem czy niektóre z Was, tak jak ja, po prostu lubią chodzić do pracy, zarabiać pieniądze (nawet jeżeli to konieczność) i spełniać się na polu zawodowym?

          Dodam, że pracuję na pełen etat, Synuś (13mies) wcześnie wstaje więc mamy godzinkę rano i wieczorem 17-20:30. Weekendy oczywiście full. I choć tęsknie za nim to jednak w ciągu dnia jestem pochłonięta pracą i odmawiam myślenia o sobie jako o złej matce z tego powodu. Syn jest zdrowy, szczęśliwy i bardzo ukochany.

          Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie - zgadzam się że nie jest łatwo w tym kraju łączyć nasze wszystkie kobiece role.
          • mama-ola Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 30.09.10, 21:45
            Ja lubię pracować smile zawsze bardzo lubiłam smile Kiedyś dostawałam prawie depresji, a już na pewno apatii, jak przychodził piątek, bo oznaczało to dwa dni bez ukochanej pracy. Dziś juz nie jest aż tak, ale nadal pracę lubię smile
            • aretahebanowska Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 01.10.10, 08:48
              Ja też lubię chodzić do pracy. Za każdym razem wracałam z przyjemnością, młodzi mieli po około 7 mies. Generalnie mam nienormowany czas pracy ale część jednak muszę wykonywać w konkretnych godzinach (różnych). W dodatku w każdym tygodniu inaczej, czyli ogólny bałagan. Czasem widzę dzieciaki przez pół godziny, czasem jestem z nimi pół dnia. Dzieci mają też tatusia, który się nimi zajmuje kiedy mnie nie ma a jak były całkiem małe to pomagały też babcie i czasem jeden z dziadków. Jakoś dopasowujemy sobie ten czas. Chłopcy nie byli i chyba nadal nie są jakoś skrzywieni z powodu mojej pracy. Wyglądają na dopieszczonych. Nigdy nie mieliśmy problemów z wyjściem któregoś z nas do pracy. Mam czasem wrażenie, że większy problem mają z tym mamy niż dzieci.
    • yagnik Nie ilość 30.09.10, 21:30
      A jakość, będę powtarzała do znudzenia. Kwestia rozplanowania czasu z dzieckiem i intensywne wykorzystanie weekendów.
      Myślisz że córka będzie rozpamiętywała że "mama wracała o 18:30"? Wątpię ale z pewnością zapamięta zabawy z Tobą i te wszystkie fajne rzeczy które wspólnie zrobicie.

      Nie dramatyzuj smile
      • kanga_roo Re: Nie ilość 01.10.10, 08:24
        w tym wieku ilość oznacza jakość, niestety. dziecko potrzebuje obecności mamy, i poczucia bezpieczeństwa, jakie ta obecność daje, nie czarujmy się, że dziecko poniżej drugiego roku życia zapamięta super zabawy.
        musiałam wrócić do pracy, kiedy córka miała niecałe pół roku. wróć. zostałam zmuszona do powrotu, chociaż prosiłam o możliwość pracy w domu, telepracę, zlecenie, cokolwiek. na wychowawczy nie było nas stać, niestety. zaczęłam od 4/5 etatu, plus godzina na karmienie, potem zmieniłam na 7/8, bo to w sumie różnica niewielka. pracowałam więc początkowo 5,5 potem 6,0 godzin dziennie, wykorzystując wszystkie możliwe "zniżki" - wszystko dokładnie sobie przeliczyłam. kiedy mała miała półtora roku, odpadła mi przerwa na karmienie, pracuję 7 godzin i choć wiem, że mnie nie robiłoby różnicy, aby zostać godzinę dłużej, to już moim dzieciom-tak.
        do tego, co nie jest bez znaczenia kiedy dzieci sporo chorują, jeśli korzystasz z uprawnień związanych z urlopem wychowawczym (a do takich należy obniżenie wymiaru czasu pracy, na które pracodawca musi się zgodzić), nie można Cię zwolnić inaczej, jak dyscyplinarnie lub grupowo. oczywiście można straszyć zwolnieniem itp, ale na straszeniu się kończy. proponuję - wróć do pracy na 7/8 etatu i weź godzinę na karmienie smile
        • yagnik Re: Nie ilość 01.10.10, 08:52
          Ja mam inne zdanie na ten temat smile
          • ania_kr Re: Nie ilość 01.10.10, 09:32
            Co do tej godzinnej przerwy na lunch. Mój mąż tak miał w pracy i część ludzi się zbuntowała, w większości młodych mam. Okazało się, że wcale nie jest konieczna, nawet półgodzinna przerwa, bo na każdą godzinę pracy przypada 5min przerwy, co daje czas żeby zjeść na szybko coś w biurze, czy skorzystać z toalety. U męża w pracy zbiegło się to z zakładaniem systemu śledzącego ile kto pracuje na kompie i dzięki temu mój mąż pracuje 8 godz dziennie a nie 9. Wiem, że wszystko zależy od firmy, ale ja bym próbowała.
            • ania_kr Re: Nie ilość 01.10.10, 09:36
              A co do ilości i jakości. Jeśli ilość czasu spędzanego z dzieckiem zmniejszymy z 12godz do 2 to ciężko poprawić wynik jakością. Wszystko zależy od proporcji.
        • figa33 Re: Nie ilość 01.10.10, 09:49
          jeśli korzystasz
          > z uprawnień związanych z urlopem wychowawczym (a do takich należy obniżenie wy
          > miaru czasu pracy, na które pracodawca musi się zgodzić), nie można Cię zwolnić
          > inaczej, jak dyscyplinarnie lub grupowo. oczywiście można straszyć zwolnieniem
          > itp, ale na straszeniu się kończy. proponuję - wróć do pracy na 7/8 etatu i we
          > ź godzinę na karmienie smile

          Różnica jest taka, że ja nie wracam do pracy od razu po macierzyńskim czy wychowawczym, ja w pracy jestem już od 9 miesięcy - w obniżonym wymiarze godzin. Niestety nie był to mój własny pomysł, a pracodawcy, który po moim powrocie żekomo nie znalazł dla mnie takiej ilości pracy, aby wystarczyła na cały etat - ja wnioskowałam od razu o powrót na cały etat, ale to się nie udało. W pewnym sensie mogłabym walczyć, bo przepisy mowią jasno, że po powrocie z macierzyńskiego pracodawca ma obowiązek przywrócenia na to samo stanowisko, w tym samym wymiarze czasu i wynagrodzenia, a jeśli nie może na to samo stanowisko, to na inne, podobne ale bez zmiany wynagrodzenia. Mi nie pozwolili wrócić na cały etat, więc 9 miesięcy pracowałam na pół dziękując że w ogóle mam pracę. W praktyce niestety oni mieli rację, ponieważ de facto nie wróciłam do pracy bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, a po urlopie wypoczynkowym, z którego korzystałam jeszcze jakiś czas po macierzyńskim. Tak więc wróciłam na normalnych warunkach "do pracy" (chociaż w praktyce na urlop). Nie wiem, czy rozumiecie o co chodzi.
          Ale wracając do tego co pisze kanga_roo o skróceniu czasu pracy np do 7/8 etatu i niemożliwości zwolnienia, to niestety wcale nie jest już tak różowo z powodu luki prawnej, same poczytajcie :

          www.rp.pl/artykul/2,541810-Matki-wracajace--do-pracy---do-zwolnienia-.html
          Jednym słowem, w zaj.......ym kraju mieszkamy drogie mamy, nic tylko dzieci rodzić jedno za drugim. I ja, choć bardzo chcę mieć drugie, prawdopodobnie nigdy go mieć nie będę, bo mnie najzwyczajniej nie stać.
          • kanga_roo Re: Nie ilość 02.10.10, 01:00
            nie mam przed sobą przepisów, ale wydawało mi się, że możliwość zmniejszenia wymiaru godzin dotyczy całego okresu, w którym przysługuje Ci urlop wychowawczy. czyli do trzeciego roku życia dziecka. to raz. dwa, interesuje mnie jak wygląda przepis dot. zwolnień grupowych, w którym powiedzane jest, że można zlikwidować tylko jeden etat. trzy, przy zwolnieniu grupowym pracownikowi przysługuje odprawa w wysokości dwóch czy trzech pensji, więc pracodawca musi być już chyba baaardzo zdeterminowany, żeby tak zwalniać młodą matkę. (tfu tfu, odpukać smile)
            cztery, niestety, na ludzkie uczucia pracodawców nie ma co liczyć. nie ma co się łudzić, że jeśli się starasz i jesteś lojalnym pracownikiem, ktoś to zauważy i doceni. więc trzeba tak organizować sobie życie, żeby było jak najlepiej dla Ciebie, rodziny i dzieci.
    • kruszynka09 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 01.10.10, 11:10
      córcia ma 14 miesięcy,ja wróciłam do pracy na cały etat jak miała skończone 10,nie jest łatwo bo w domu z dojazdami nie ma mnie ponad 9 h 5-6 dni w tyg
      ale jak juz jestem to poświęcam jej cały swój czas i nadrabiamy zaległości bawimy sie turlamy oglądamy książeczki spacerujemy
      jest ciezko ale cóz w naszej "kochanej" Polscenie da sie zyc z jednej pensji niestety
    • dzidzia1975 Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 01.10.10, 13:31
      ja pracuje na 3 zmiany sad czesto sie mijam z moja rodzinka bo mała w przedszkolu ja wracam do domu gotowanie sprztanie pranie troszke snu i maz wraca odbiera córkę 3 lata kilka chwil wieczorem ide do pracy albo wracam rano to oni wychodza albo jak wracam późnym wieczorem to znowu cócia śpi...ciężko jest no ale...sytuacja tego wymagasad siedziałam prawie 4 lata w domu(ciąża przeleżana potem opieka nad małą i powrot do pracy a małą do przedszkola) szkoda mi ze ona rosnie nie widze i nie słysze czasami jej śmiesznych wymyslonych opowiesci nowych wrażen...sad mam dzien wolny po 4 dniach pracy i to jes NASZ WIELKI dzieńsmilesmile nic nie robie tylko soedzam z nia czas słuchajac bawias sie spacerujac itd. jest ciezko ze wszusytkim szczególnie rozterki emocjonalne sad cóż...póki co nic sie nie zmieni a cieszyc sie dzieckiem zdrowiem zyciem nie najgorszym wartosmile bo nie ejst az tak tragicznie
    • misia_matysia Re: Praca na cały etat a czas dla dziecka 01.10.10, 16:28
      Moja córka miała 7 miesięcy jak wróciłam do pracy i od razu na cały etat. U nas jest to rozwiązane tak, że ja zaczynam pracę później bo o 10 a mąż już o 16 odbiera córkę ze żłobka. Mój czas jest z rana a tatusia wieczorem dopóki ja nie wrócę. W końcu też jest rodzicem smile Ja wyliczyłam, że spędzam z córką około 6 godzin. Mało ale nadrabiamy w weekendy. Na pocieszenie ja znam tylko jedną mamę co siedzi z dzieckiem w domu. Takie życie niestety.
Pełna wersja