Potrzeba mi rady - o dziecku :(

30.09.10, 21:36
Czasem brak mi opanowania. Mam córeczkę 3,5 roku. Jest wspaniała jak każde dziecko, ale czasem brak mi sił i nerwy mnie ponoszą. Wiem, że tak każdy się usprawiedliwia, ale ja jej tłumaczę, staram się jak mogę żeby miała szczęśliwe dzieciństwo i mąż też się stara. A ona ciągle ma fochy, jeszcze kilka miesięcy temu była radosna i wszystko supper, a teraz zamiast mówić 'jęczy' wszystko jest 'wyjęczane' a nie powiedziane. I dziś musiałam zejść na dół domu na 5 minut, zostwiłam ją z książkami a ona z nudów obgryzła całą książkę. I nie wytrzymałam dałam tą książką po łapkach. I teraz to sobie wyrzucam, ale ona jest mądra na tyle że wie że tak się nie robi a zrobiła bo jej się nudziło - jej odpowiedź. Poradzcie mi - czy to jakiś etap w rozwoju to jęczenie, to tak wyprowadza z równowagi
    • i_love_my_babies Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 21:41
      nie wiem, czy Cię pocieszę, ale mój ma prawie 6 lat i dopiero zaczyna się rozkręcaćwink
    • dziub_dziubasek Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 21:44
      Jako matka jęczącego 4,5 latka łączę się w bólu sad
      • i_love_my_babies Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 21:50
        u mojego jęczenie zaczyna się rano, jak otwiera oczy: boli mnie brzuch, nie mogę otworzyć oczuch, boli mnie noga,nie chcę tych majtek, te spodnie mnie cisną, nigdy nie założę jartuz, ta bluzka mnie gryzie, mamoooo, metkaaaaa, te spodnie mi spadają, zawiąąąążżżżż, nie chcę śniadania, boli mnie brzuch, będę rzygał, te buty nie, kurtke ale inną, czapka mnie ciśnie, i tak k***a ażnie pójdzie do przedszkola, a jak wraca zaczynamy na nowo

        mam nadzieję, że pocieszyłamwink
        • mama-1983 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 21:55
          mój ma 8 lat a jęczy jak stary dziadek.. mała dwa lata jęczy razem z bratem.. oszaleć można..
        • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 21:56
          Ooo taaak ;p

          Boli mnie brzuch to jest odpowiedź na wszystko. Najgorsze, że właśnie zaczęła chodzić do przedszkola i po 8 dniach dobrych nastąpiły dni bardzo złe, wejście do przedszkola=ryk że chce mamę i później od powrotu do domu 'mamo! <cokolwiek>'
          Chciałam być mamą na medal, niedenerwującą się i opanowaną, ale mam PMS i nerwówkę w pracy, chwilowy brak męża i dom na głowie, nie mogę tego ogarnąć. Przykro mi że tak ją potraktowałam a z drugiej strony mam ochotę dać jej popalić - tzn. nie włączyć bajek 3 dni albo coś co zapamięta jako karę. Tzn. nie zrobię tego ale myślę że też chciałabym zrobić jej na złość.
          • nenia1 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 22:04
            Ojej, ale mama to też człowiek.
            Co to znaczy mama na medal? Taka, która się nigdy nie denerwuje i nie czuje
            złości do własnego dziecka?
            To nie mama, to robotsmile
          • nangaparbat3 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 22:19
            Wygląda na to, że jesteś w bardzo kiepskiej formie - przecież już dałaś córce po łapkach za pogryzienie książki, a tu jeszcze chcesz jej "dac popalic". Cos jest grubo nie tak.
            Wygląda na to, że jesteś perfekcjonistką (chcesz byc "mamą na medal" i "zapewnic córce szczęśliwe dzieciństwo" - oba pomysły zupełnie zbyteczne, a nawet szkodliwe), w tej chwili przeciążoną obowiązkami w pracy i w domu, nie masz siły (bo niby kto by miał?) żeby wszystkiemu sprostac na poziomie, który by Cie satysfakcjonował - i wysiadłaś. A córkę obarczasz za to winą.
            No i na dodatek PMS - od połowy następnego cyklu radzę witaminę B6, może byc od razu z magnezem - bardzo skutecznie zapobiega smile
            Wracając do córki - jest problem, reaguje na stres bólem brzucha, gryzieniem - mnie by te objawy niepokoiły bardzo. I teraz popatrz: ona od 8 dni chodzi do przedszkola, to może byc niesłychanie stresujące. A w domu Ty - okropnie zestresowana. Jak takie malutkie dziecko ma sobie z tym wszystkim poradzic?
            Proponuję: odpuścic córce, dac jej prawo do jojczenia, zobaczyc w niej malutką dziewczynke, która staneła przed wielkimi wyzwaniami. Nie gniewac się na nią, że nie jest nieustająco usmiechnięta, pogodna i zadowolona, niech ma zwyczajne dzieciństwo i prawo do smutku złości i fochów. Nie winic siebie za to, ze tak jest.
            Odpuscic co tylko możesz z Twoich obowiązków i zorganizowac sobie choc odrobinę czasu na wypoczynek. Tez od córki.
            Zadecydowac, w jakiej dziedzinie chcesz byc perfekcyjna, a w innych pozwolic sobie na bylejakosc.
            • mikas73 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 06:30
              Zgadzam się z nangą. Przeczytaj uwaznie co napisała, może rzeczywiście odnajdziesz w tych radach swoje problemy. Miałam podobny okres z maluchem, kiedy wydawało mi się, że wciąż jojczy i marudzi. Zmieniłam podejście do niego i do siebie o 180 stopni. Nie mam juz marudy, mam wesołego synka, to prawda, że bardzo świrującego i absorbującego, któremu często się nudzi. Kiedy jego "nudy" osiagną zenit, mam wszystko gdzieś, pakuje w wózek i na spacer-park, plac zabaw - tam nigdy nie marudzi a ja nauczyłam się relaksować przy jego charakterku a przede wszytskim czerpać radość z tego jaki jest. Poświadczem, że magnez + B6 pomaga wink
            • a.va Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 11:38
              Nangaparbat, bardzo ci dziękuję za ten post, co prawda nie mam takich problemów, jak autorka wątku, ale po raz kolejny, czytając twoje wypowiedzi, znajduję w nich mądre spojrzenie na świat. Jesteś bardzo mądrą kobietą.
          • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:06
            Zestresowana jestes? I co ktos cie kaze za to?
            Dziecku daje popalic przedszkole (w ktorym pewnie nie czuje sie bespiecznie) i zdenerwowana, niecierpliwa mama. Najlepsze jest podchodzenie do tego z humorem i terapia smiechem.
        • monikaa13 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 22:29
          O kurka, to moja normalnie smile
          • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 22:44
            Jakiś czas temu, na tym forum ogłosiłam, że wyprowadzę moje życie na prostą drogę, będę sobie radzić z pracą, domem i dzieckiem i że będę na medal. Udawało się, aż do tego jęczenia. BOl brzucha był przed przedszkolem jeszcze, wydaje mi się że to próba wymuszenia, zazwyczaj skuteczna bo wszyscy stają na rzęsach. Moja córka ma 'full wypas' babcię i dziacka 10 min od domu i nianię w razie potrzeby. Widzę w niej małe dziecko, cudów nie wymagam tylko żeby chociaż trochę słuchała i reagowała. A, gdyby ktoś wymyślił - nie jest opóźniona tylko uparta uncertain
            • turzyca Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:42
              Potraktuj ja bardzo serio. Wypytac dokladnie o to gdzie boli, bo moze to naprawde stresowe bole brzucha. A jak nie stresowe, to moze nietolerancja? Niech ma wrazenie, ze bierzesz ja serio, a nie zbywasz.

              A potem zaserwuj bajeczke o pastuszku, ktory wolal "wilki", bo mu sie nudzilo, a jak wilki naprawde przyszly, to juz nikt na jego wolanie nie zareagowal. I odwoluj sie do tej bajeczki, zeby podkreslic, jak wazne jest zaufanie. Ze zawsze bedziesz stala po jej stronie, ale musisz byc pewna, ze ona jest z Toba uczciwa. Ale bierz tez serio jej uczucia, jesli wymysla bol brzucha zamiast powiedziec, ze boi sie isc do przedszkola, to niech wie, ze moze powiedziec, ze sie boi. A o bolu brzucha niech mowi wtedy, gdy naprawde ja boli. Ale pomagaj jej tez nazywac pewne rzeczy, ona jeszcze nie zawsze umie rozpoznawac prawidlowo swoich uczuc i odczuc, Ty musisz byc madrzejsza i wiedziec, co sie z nia moze dziac i Ty musisz wiedziec, jak sobie w takiej sytuacji poradzic. Latwiej wybrac poprawna wersje z podpowiedzi niz sformulowac samodzielnie od zera.
              Bo wiesz, paskudnie jest byc dzieckiem. Tyle rzeczy jeszcze sie nie wie, tylu rzeczy trzeba sie jeszcze nauczyc. Ty jestes przewodnikiem swojej corki, pomoz jej nauczyc sie zyc.
              • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:46
                No tak, wyszłam na mamorę jakąś. Jak zaczęła serwować bóle brzucha to wszystko przerobiłam, nawert badania na robale i nic nie wyszło. Nie wydaje mi się, żeby wtedy miała się czym stresować. Owszem, przedszkole to duża zmiana i stres też, ale jak trzeba to nawet przed leżakowaniem odbieram, jest tam na max 5.30 godziny. Idziemy spokojnie, bez popędzania bo ja mam luźną pracę, ale jeszcze tylko tydzień. Robiłam co mogłam, żeby przedszkole się kojarzyło tylko na plus. Bajeczka dość trudna dla 3,5latki chyba? Próbowałam prostego układu i też nie wyszło.
                • angazetka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:59
                  Niedawno zmieniłam pracę. Jest mi w niej cudownie, praca jest zgodna z moim wykształceniem, twórcza, w świetnym zespole. A po pierwszym tygodniu się pochorowałam tak, że trzy dni ani ręką, ani nogą ruszyć nie mogłam.
                  To ja - dorosła baba.
                  A ty zakładasz, że małe dziecko nie ma czym się stresować w zupełnie nowej sytuacji życiowej???
                • morekac Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 00:01
                  A słyszałaś o bólach brzucha pod wpływem stresu? Nawet jeśli nie ma robali czy niestrawności - brzuch może boleć ze zdenerwowania. Niektórzy tak reagują i wcale to nie jest takie rzadkie.
                  • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 00:14
                    Słyszałam ale pisałam wcześniej że owe bóle pojawiły się kiedy jej plan dnia był ustabilizowany i niezmienny, wymuszała tym różności i ból jak ręką odjął...
                    Teraz możliwe, że są prawdziwe ale jak odróżnić ból od udawania?
                • tully.makker Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 10:12
                  Nie wydaje mi się, żeby
                  > wtedy miała się czym stresować. Owszem, przedszkole to duża zmiana i stres też
                  > , ale jak trzeba to nawet przed leżakowaniem odbieram,

                  Powiedz, gdzie bylas, kiedy rozdawali empatie?
                  • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 10:16
                    Ja nie mówię że teraz się nie stresuje, tylko jakiś czas temu pojawiły się bóle brzucha i wg mnie były udawana po to, żeby wymusić.
                    Teraz owszem, ale jak odróżnić stres od wymuszania?
                    • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:26
                      Wymuszenie tez ma swoja przyczyne. Dziecko wymusza jak czegos chce lub czegos mu brakuje. Wez kiedys miska, i pobawcie sie w bolacy brzuszek. Moze dziecko powie ci dlaczego misia boli brzuszek.
                    • turzyca Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:46
                      > Teraz owszem, ale jak odróżnić stres od wymuszania?

                      A jak reagujesz, gdy dziecko mowi, ze nie chce isc? Mowisz "ok, zadzwonie po babcie"? Czy "bez fanaberii, idziemy do przedszkola"?
                • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:20
                  Kurcze, mnie brzuch bolal przed kazda zoologia, a nic strasznego sie na niej nie dzialo i trwala tylko dwie godziny wink Dla dziecka czas ma inny wymiar.
                  wiesz co sie rzuca w oczy w tych wypowiedziach? Strasznie zalezy ci na opini otoczenia i bardzo latwo sama tez oceniasz. (dodalas, ze dziecko nie jest uposledzone, i ze wyszlas na "mamore" -czy jakos tak). Odpusc sobie i wyluzuj troche. Nie musisz miec wszystkiego poukladane i mozesz byc czasem mama-potworkiem. Czy to poukladanie nie odbilo sie czasem na dziecku? Dziecko swietnie przejmuje twoje stany i stresy. ty jestes spienta - dziecko tez bedzie. Mala ma prawo tez bac sie przedszkola, albo po prostu zabiegac o uwage (jak boli, to ja oczymuje i dobrze, ale uczy sie nieprawidlowego mechanizmu). Moze potrzebuje wiecej uwagi twojej (a nie babcinej), moze potrzebuje tej uwagi w inny sposob niz jej zapewniesz?
                  Ach, samo "robienie czegos zeby przedszkole kojazylo sie z czyms pozytywnym" nic nie da jak przedszkole dla dziecka pozytywne nie jest. Moze sie przyzwyczai i wszystko bedzie super, a moze jet typem "wyalienowanym" i nigdy nie bedzie super? (Ja przedszkola nienawidzilam i do dzis uwazam, ze byl to koszmar i trauma w moim zyciu. Obiektywnie przedszkolw bylo calkiem normalne, nic zlego sie tam nie dzialo. Zerowka byla juz bardzo fajna).
                  • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:35
                    Ps. jeszcze co do potrzeb...moze tez potrzebowac zdecydowanej mamy. Takiego..."dziendoobry, ale fajny dzien, up,up,up wstajemy i robimy to i to". Z zupelnym niezwracaniem na jeczenie. Na doroslych dziala, na dzieciach jeszcze nie testowalam wink
                  • turzyca Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:49
                    Titta, ortografy walisz takie, ze az mi zeby cierpna, ale piszesz z sensem. W sumie chyba pod kazda Twoja wypowiedzia w tym watku moge sie podpisac.
                    • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 21:03
                      Z przedszkolem problem jest dopiero w szatni, więc rozmawiamy i tłumaczę że szybko przyjdę itp.
                      Dowiadywałam się czy sobie radzi, radzi sobie całkiem dobrze mimo że dołączyła 16tego września, kiedy dzieci już 2tyg się znały.

                      Ból brzucha występuje jako odpowiedź na wszystko co się nie podoba, więc nie traktuję go poważnie w każdej sytuacji.
                      • morekac Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 02.10.10, 08:52
                        Ból brzucha występuje jako odpowiedź na wszystko co się nie podoba, więc nie tr
                        > aktuję go poważnie w każdej sytuacji.

                        A nie możesz, jak o tym bólu brzucha mówi - po prostu zapytać : Nie podoba ci się to i to?
                • turzyca Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:39
                  Baj
                  > eczka dość trudna dla 3,5latki chyba?

                  No to byla moja bajeczka z dziecinstwa i jestem o tyle pewna, ze byla to bajeczka przedszkolna, bo sytuacja, w ktorej pomyslalam "no tak to jak z tym pastuszkiem" zdarzyla sie, gdy mialam max. 5 lat (bo pozniej osoby, ktore braly w zdarzeniu udzial wyprowadzily sie z Polski).
                  Ale ja jestem o to pokolenie starsza i w moim czerwonym kapturku wilk zjadal babcie. Mozesz ja udwudziestopierwszowiecznic odzierajac z brutalnosci.


                  Nie wydaje mi się, żeby
                  > wtedy miała się czym stresować.
                  To jest Twoj odbior. Dla niej to moze byc bardzo powazny stres. A psychosomatyka bywa tak silna, ze wylacznie z nerwow mozna miec nie tylko bole brzucha, ale wymioty i biegunki. Chyba sie z tym nie spotkalas, ale naprawde sa ludzie, ktorzy na nieprzyjemne sytuacje reaguja silnie fizycznie. Z Twojego pierwszego postu wynika dla mnie, ze nie bierzesz skarg corki jako prawdziwej informacji, ale jako proby wymuszenia czegos. A ja naprawde moze ta sytuacja przerastac, moze nie umiec tego nazwac i naprawde moze ja bolec brzuch.

                  Jak nastepnym razem sie bedzie skarzyc, to kucnij, zeby byc na jej poziomie, przytul i spytaj sie, czy nie chce isc do przedszkola. Czy sie boi? Pytaj sie i o ludzi (kolegow, nauczycielki, obsluge) i o czynnosci (bo moze sobie z czyms nie radzi i denerwuje sie, ze znow bedzie ostatnia), przedmioty. Twoje dziecko probuje Ci cos powiedziec, tylko jej to nie wychodzi po polsku, sprobuj te informacje wydlubac.
                  • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:43
                    Ja bajke cwiczylam na trzylatkach, uprawiajacych wspinaczke i udajacych, ze spadaja. Fakt, bajka zostala poparta demonstracja co sie stanie, jak naprawde beda spadaly, ale odgrywanie sie skonczylo smile
    • d.o.s.i.a Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:09
      Moim zdaniem to typowe zachowanie wypieszczonej jedynaczki. Taka krolewna z fochami. Im bardziej mama (i pozostala rodzina) chce nieba przychylic tym wiekszy foch.
      Moze sprobuj jej wyznaczac granice swojej uwagi.
    • morekac Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:42
      A może trzeba było pochwalić, że była tak dzielna i została sama w domu?A obgryzioną książkę olać.
      • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 30.09.10, 23:48
        Ale ja byłam na ganku, krótko. Słyszała mnie bo zawsze do niej wołam, co robię i czy już idę.
        • morekac Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 00:15
          Ale właściwie dlaczego wymagasz od 3.5 latki, żeby panowała nad sobą, skoro ty też masz z tym kłopoty? Może to rodzinne po prostu?
          • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 00:16
            Nie wymagam, staram się nauczyć może nie tyle panowania nad sobą ile niewymuszania i oduczyć jęczenia.
            • d.o.s.i.a Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 00:41
              To olej to jeczenie i nie nadskakuj jej i nie spelniaj wszystkich zachcianek to sie dziecko raz dwa oduczy.
    • czar_bajry Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 01:28
      poszła od września do przedszkola?
      jeśli tak to może w ten sposób odreagowywać stres z tym związany.
      Mój syn tak miał.
    • zebra12 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 05:16
      No ja nie wiem, bo moje nie jęczą i nie jęczały. Czasem każde pomarudzi, ale w granicach normy.
    • franczii Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 08:13
      Z mojego doswiadczenia wynika ze dziecko, ktore dopiero zaczelo chodzic do przedszkola potrzebuje wzmozonej uwagi po powrocie do domu. U mojego syna przez caly poprzedni rok bywaly okresy marudzenia, zmiennego nastroju, zlosci. Jest to adaptacja do nowych wyzwan, ktore stawia przedszkole. Nam sie moze wydawac, ze dziecko chodzi sie tam tylko bawic z innymi dziecmi podczas gdy dla niego to intensywna nauka nowych zasad i zwyxczajow. Poza tym nawet jesli przez pare dni chodzila chetnie to o niczym nie swiadczy. Moj syn tez chodzil chetnie na poczatku kiedy to byla nowosc, niechec pojawila sie dopiero po miesiacu kiedy nowe zycie nabralo rutyny. Uwazam, ze w tej chwili powinnas byc bardziej wyrozumiala dla dziecka. Nie ustepowac w sprawach waznych ale dac jej prawo do tego jeczenia.
    • oneway9 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 08:48
      dzieci i ich zachowania sa czesto lustrami tego co same widza- stety albo niestety; w tym przypadku, przede wszystkim zastanow sie jak ty lub inni najblizsi reaguja na sytuacje stresowe, czy strzelaja fochy, czy przereagowuja, co mowia; moj syn np cierpial na bole kregoslupa i serca (np w okolicach kolana) po pobytach z babciasmile mama ktora boi sie piorunow to samo przekaze dziecku; oczywiscie pozniej nastepuja korekty zachowan pod wplywem wlasnych doswiadczen, ale dla 3,5 letniego dziecka ty jestes wzorem podstawowym.
      • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 09:48
        Z moich obserwacji wynika, że jestem jedyną osobą w otoczeniu córki która okazuje jakiekolwiek niepozytywne emocje, reszta 'chodzi na rzęsach' i inne takie. Chciałam ją wychować z jakimś średnim poczuciem co wolno a co nie, że czasem muszę pozmywać albo coś innego zrobić, ale nie ma szans -po przedszkolu ma mnie na 100%, i tak do 20ej, ale spać też ze mną chce i w nocy gdyby się przebudziła to mnie woła.
        Uprzedzając pytania, jest i tata ale b. dużo pracuje i czasem uda mu się wrócić żeby bajkę na dobranoc przeczytać, po bajce jest wołanie mamy. W weekendy mąż stara się dużo czasu spędzać z córką ale ona jest 'mamowa'.
        Chyba spowodowałam jakieś nieodwracalne zmamowienie a chciałam dobrze sad
        • zawsze_niebieskawa Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 11:03
          tulinka - a mamuj ile wlezie smile jeszcze zatęsknisz za tym, bo niestety mama prędzej czy później pójdzie w odstawkę smile niestety...
          • tullinka Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 11:12
            Dzięki Wam za rady i dobre słowa smile
            Szukam nadal dobrej drogi, ale dziś nie jęczy - nie poszła do przedszkola, bo chora. Chociaż obserwuję cudowne ozdrowienie...
            • oneway9 Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 11:28
              i bardzo dobrze! czy naprawde wolalbys aby ona bardziej lubila chodzic do przedszkola niz zostawac w domu z toba? i tak jak napisala poprzedniczka - ciesz sie tym, ze jest teraz cala twoja bo to trwa krotko, oj za krotko... po prostu jak cie odrywa od tego co robisz to powiedz z usmiechem, ze jak skonczysz to do niej przyjdziesz, ale dotrzymuj slowa! i staraj sie rzeczywiscie to robic z usmiechem wtedy ona tez tak bedzie robicsmile
              • titta Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:40
                Albo wlacz ja w robienie tego co robisz (i nie przejmuj sie ze chlapie, brudzi czy wiesza krzywo...)
        • d.o.s.i.a Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 15:42
          > Z moich obserwacji wynika, że jestem jedyną osobą w otoczeniu córki która okazu
          > je jakiekolwiek niepozytywne emocje, reszta 'chodzi na rzęsach' i inne takie.

          To jest chore. To chodzenie na rzesach. Dziecko dostaje wszystko, robi sie wymagajace. A jednoczesnie jest to sytuacja dla niego stresujaca, bo ono nie jest nauczone reagowania gdy cos idzie nie po jej mysli - bo sie dziecku wydaje, ze wszystko bedzie zawsze zalatwione dla niego. Gdy ma sytuacje stresowa w przedszkolu i przedszkole "nie chce" chodzic na rzesach i przychylac nieba, to dziecko sie gubi.

          C
          > hciałam ją wychować z jakimś średnim poczuciem co wolno a co nie, że czasem mus
          > zę pozmywać albo coś innego zrobić, ale nie ma szans -po przedszkolu ma mnie na
          > 100%, i tak do 20ej, ale spać też ze mną chce i w nocy gdyby się przebudziła t
          > o mnie woła.

          Dlaczego jestes dla niej na 100%?? Dlaczego jej nie nauczysz samodzielnej zabawy? Dlaczego nie dasz sygnalu, ze nie moze Cie miec ciagle na zawolanie?
        • morekac Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 16:46
          ale spać też ze mną chce i w nocy gdyby się przebudziła t
          > o mnie woła.
          To mija.
    • ihanelma Re: Potrzeba mi rady - o dziecku :( 01.10.10, 15:57
      Przestańcie się starać być idealni i "zapewniać szczęśliwe dzieciństwo" zachrzaniając wokół małej jak motorki... Dziecko jest szczęśliwe jak po prostu uczestniczy w życiu, niekoniecznie trzeba wokół niego tańczyć. Teraz jest w wieku, w którym już powinna być coraz bardziej samodzielna, także w zabawach. Ale skoro to robicie - mała się domaga uwagi i organizowania jej czasu w trybie ciągłym. Może byc też zmeczona wrażeniami z przedszkola.
      A wy też macie prawo do gorszego dnia, nerwów i zwykłego zmęczenia. A jak się zdarza taki dzień czy okres - zwykłe sytuacje tak wkurzają, że ma się ochotę przyczynę nerwów zlikwidować na dobre tongue_out.
      Nasze dzieciaki od małego wiedzą, że rodzic też człowiek - i to naprawdę procentuje. Dziecko naprawdę szybko i dużo się uczy.
    • gooochab a ja oduczyłam jęczenia:))) 02.10.10, 01:42
      To dość proste, mój ma niespełna 3 latka. Jak zaczynał jęczeć coś, mówiłam, że ja nic nie rozumiem co on jęczy i jak mi powie normalnie to ja dopiero zrozumiem. Kilkanaście razy i przeszło (no, ale u mojego jęczenie nie rozkręciło się na dobresmile)). Teraz wcale nie jęczy, czasem się zdarza, ale jedna moja uwaga, że nic nie rozumiem i przestajesmile))
      Zgadzam się, to może doprowadzić do rozpaczysmile Powodzenia
      • gooochab i jeszcze coś 02.10.10, 02:03
        Nauczyłam sie zawsze myśleć nad sposobem jak go podejść, żeby robił, zachowywał się tak jak ja chcę. To niekoniecznie jest zawsze prośba, czy rozmowa i tłuczenie mu, że tak trzeba. Jak chcę, żeby pozbierał klocki do kosza, to wrzucam jeden z daleka i czekam na efekt, resztę wrzuca sam, nawet nie pozwala mi ani jednego, bo to taka fajna i śmieszna zabawa. Ostatnio zrobił się trochę przekorny, więc ja idę w tym kierunku i jak chcę, żeby coś zjadł, to mówię, że to jest do jedzenia, ale zaraz dodaję "a nie, nie dam Ci, bo to za dobre".
        Wpoiłam mu kilka zasad, głównie o NIE NISZCZENIU ZABAWEK. Nie rzuca nimi i nie psuje. Doskonale wie, że jak czymś rzuci (a czasem się zdarza, że w zabawie uderza, czasem w nerwach rzuci) ta zabawka jest mu odbierana i ląduje na najwyższą półkę w salonie i oddam mu jak będzie grzeczny i nie będzie nic psuł. Za jakieś pół godziny oddaję. To samo tyczy się oderzanie kredkami - nie wolno, bo zabiorę. Jak zabrałam dwie to następnymi nie stukał, tylko już ładnie bazgrał i zaraz się upomniał, obiecał, że już nie będzie uderzał.

        Aha a z tą książką... podejrzewam, że nie uprzedziłaś jej, że wychodzisz, gdzie idziesz i kiedy wrócisz i co może robić w tym czasie, a jak wrócisz, to zobaczysz, czy ładnie?

        Rozumiem Cię, że to strasznie trudne, ja ostatnio chyba daję się trochę przełamać, albo to jakiś nowy bunt, bo nie mam siły już czasem i opadają mi ręce, jak słyszę kolejne "nie", najchętniej wtedy machnęłabym ręką, ale wiem, że nie mogę tego zrobić i delikatnie, ale muszę go przekonać do mojego zdania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja