Ile kosztuje dziecko?

08.10.10, 18:18
Drogie Mamy (bo zakładam, że to głównie działacie na tym forum). Mam proste pytanie, jak w temacie. By rozwiać wątpliwości - tak, chodzi o alimenty. Moja wciąż-jeszcze-żona domaga się na nasza półtoraroczną córkę Anię kwoty 2.000 zł miesięcznie (!). Ja szacuję rzeczywiste potrzeby Ani na znacznie mniej. Chcę jednak płacić kwotę, która będzie stanowiła przyzwoitą partycypację w kosztach utrzymania dziecka. Zarabiam ok 2.500/m-c netto. Napiszcie proszę, jak oceniacie realne miesięczne koszty utrzymania 1,5 rocznego malucha. Dziękuję z góry.
    • semi-dolce Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 18:28
      Oj, takich dyskusji było juz tyle na tym i innych forach...

      Ile kto ma, tyle wydaje.

      A co do alimentów - dostaję na syna więcej, niż chce twoje żona. I wcale nie jest to dużo.
    • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 18:30
      a dziecko jest pod opieka opiekunki, w żłobku czy babci- czyli za darmo? Czy zony? Czy córka korzysta jeszcze z pieluszek? Czy pije mleko modyfikowane czy jest na piersi? Jeżeli nie ma kosztów opieki, pieluch, żłobka i mleka modyfikowanego to myślę że na jedzenie + ubrania + zabawki to około 800zł miesięcznie. Czasem wypadną koszty leków dodatkowo, czy jakieś wakacje ekstra, to odpowiednio więcej.
      • pitu_finka Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 18:34
        800 pln to na pewno nie będzie przyzwoita partycypacja, jak trafi na zły miesiąc to połowę tego zostawi w aptece. Dodatkowo koszta opieki z pewnością muszą być, bo dziecko samo w domu nie siedzi, jeśli zajmuje się nim matka, to trzeba jej to zrekompensować bo wtedy sama nie pracuje. 2000 które chce Twoja żona wcale nie wydaje mi się wygórowaną kwotą.
        • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 18:39
          no tak, ale on zarabia 2500zł. Zejdź na ziemie. To z czego ma życ? To ma byc realna kwota, która pozwoli na utrzymanie dziecka. Może z dzieckiem babcia siedzi- za darmo, może JEGO matka? Albo obydwie babcie? Może żłobek za 200zł? A przecież rodzice są dwoje, nie tylko on płaci 100%,, ona tez płaci na dziecko- powinni sie podzielic po połowie. Przecież ojciec też pewnie będzie sprawował opiekę chocby w weekendy.Żona nie jest ubezwłasnowolniona. Są różne powody rozstania- może ona zawiniła, może on.
          • joshima Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:08
            nika1310 napisała:

            > no tak, ale on zarabia 2500zł. Zejdź na ziemie.
            No właśnie. Zejdź na ziemię. Należy się zastanowić, czy 2500 to cała rzeczywista kwota, czy też oficjalna kwota na umowie, bo i tak bywa. Dziewczyna sobie z kosmosu tych 2000 nie wzięła chyba.
    • klubgogo Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 18:58
      1200 żłobek, pampersy 3 x 50, i jakieś jedzenie poza żłobkiem oraz ubranka, spokojnie może dojśc do 1600-1700, ale jak zajdzie koniecznośc wizyty u lekarza, 100 zł jednorazowo, to sam widzisz.
      • esofik Re: Ile kosztuje dziecko? 16.10.10, 00:59
        dlaczego ojciec ma ponosić 100% kosztów
        matka jest niezdolna do pracy?
    • joshima Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:02
      Ja rozumiem, że kokosów nie zbijasz. Jednak jeśli chcesz uczciwie to ocenić, to weź pod uwagę, mama Twojego dziecka będzie musiała zapłacić komuś za opiekę nad dzieckiem lub zrezygnować z pracy. Wszystko zależy od tego, gdzie mama z dzieckiem będą mieszkać bo od tego zależą koszty utrzymania.

      Swoją drogą to powinieneś się cieszyć, że nie zażądała alimentów dla siebie.
      • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:20
        wiesz co, joshima. Mam znajomą, która znalazła sobie kochanka, wystawiiła męża ciuchy za drzwi- chata była jej, po babci, wprowadził sie nowy facet, pracować jej się nie chciało, bo zaszła w ciążę z nowym, dziecko w przedszkolu za 280zł miesięcznie, przez resztę czasu z babciami, w weekendy z ojcem, i oczekiwała że pierwszy facet- ojciec dziecka będzie utrzymywał ją i dziecko a ona w niczym nie będzie partycypować. Nie wszystko jest czarno białe, czasem jest szare. Ja uważam że jeśli ona da 800zł i on da 800zł to na jedno dziecko wystarczy. Ja bym chciała tyle miec na każde z moich dzieci
        • joshima Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:38
          Zgadza się. Bywają i takie przypadki. Jednak chciałam zauważyć, że gdybać to sobie możemy w obie strony, bo autor wątku nie napisał nic konkretnego.
    • rajtuzek Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:02
      jeżeli nie chodzi do żłoba i nie ma opieknki 1000zł wystarczy.
    • karro80 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 19:08
      Wiesz co ale córeczka chodzi do żłobka czy jest opiekunka,? Bo to chyba generuje największe koszty. Wiesz jesli jest szansa normalnie sie ugadać to mozna by po rpostu dzielić się wydatkami "stałymi" (typu jakies plus minus wyżywienie, żłobek i coś ekstra na ubranko czy zabawkę)i np dokładać przy okazji szczepień płatnych, kupna fotelika czy ubranek sezonowych,wsponianej choroby, potem szkolnej/przedszolnej wyprawki - wiadmo, że dziecko generuje koszty "falowo".
      Tak naprawde wiadno, że jak jest więcej kasy to sie dziecku kupi cos więcej, coś fajniejszego, ale wiadmo, że musisz z czegoś żyć.
      Spróbujcie jakos realnie sie dogadać, może się da.

      Może żona się boi, że teraz masz tzw dobre chęci a potem trudno bedzie egzekwować? może jakaś umowa na piśmie by to rozwiązała, uwzględniajaca jakas kwote stałą i te niespodzieane/wieksze wydatki, bo 2tys to ona nie dostanie przy Twoich zarobkach.
    • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 20:36
      Ja mam z mężem taki układ, że jak się rozwiedziemy to dostanę alimenty minimum 4-5 tyś.
      Już Ci piszę dlaczego. Fakt, że mąż zarabia dużo, więc nie zabrałabym mu środków do życia. I tak mógłby żyć luksusowo.
      Więc liczę ratę za mieszkanie/samochód (lub pieniądze za wynajem), przedszkole (prywatne), ubrania, zabawki, zajęcia dodatkowe. Przecież nie będziemy nagle w kartonie mieszkać i jeździć hulajnogą.. No i on na pewno nie chciałby odbierać SWOJEMU dziecku możliwości/środków na edukację i rozwój.
      Ja zaś płaciłabym czynsz + opłaty, paliwo, jedzenie (no sry ale ja nie zarabiam i nie sądzę, że kiedykolwiek będę, tyle co mąż).
      Więc pewnie mimo tak 'dużych' wg. Ciebie alimentów ledwie wiązałabym koniec z końcem.
    • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 20:42
      Z resztą. Jedź i kup SWOJEMU dziecko 'wyprawkę' jesienno- zimową (kurtki, kombinezony, buty, ocieplane spodnie, rajstopy, kilka czapek, szaliki itd.) i jak wrócisz to pogadamy. Potem kup wiosenną, przywieź pampersy i zapłać za jakieś zajęcia. To jest TWOJE DZIECKO. Sąd nie zasądzi matce 2 tyś. jak masz 2,5. Ale to nie powód do radości dla Ciebie. Bo jak matka nie będzie pracowała (opiekując się dzieckiem) to owszem, będzie żyła z tej kasy kosztem TWOJEGO dziecka. Więc jak ona dostanie 1000zł to Ty pamiętaj o tej małej istocie którą spłodziłeś i dbaj o nią. A nie jedynie o to ile kasy Ci zostanie.
      • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 19:49
        Leneczka wink)

        To zejdz na ziemie wink))

        MOja kolezanka wlasnie sie rozwodzi.
        Jej maz, jaki byl taki byl, nieisttotne i nie mnie go oceniac, ja go nei znam.
        Caly czas fundowal dziecku, a to prywatne przedszkole,a to wynajmowal mieszkanie, ona nie pracowala, zajmowala sie dzieckiem.

        Teraz zapowiedzial, ze ogolnie to ma gdzies. Oplaci jej mieszkanie do wrzesnia.
        Mial zaplacic za przedszkole, ale.. juz okazalo sie, ze .. dziwne bo zaczyna wspominac, ze bedzi eplacil polowe.


        Rezczony maz mojej kolezanki zarabia cholernie dobrze, jest zatrudniony jako marynarz, na zachodnich statkach, wiekszosc roku go nie ma.
        I co???

        Z ustalen zostaje jedno wielkie g.
        Taka prawda.

        I ta moja kolezanka tez liczyla, ze facet okaze sie gosciem na poziomie. Okazal sie petakiem.
        Jak zreszta wiekszosc rozwodzacych sie facetow, ktorzy nie rozwodza sie tylko z zona ale i z dzieckiem.
        • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 08:55
          To może mi z oszczędności na spluwę starczy i pozbawię go możliwości dalszego rozpłodu.
          A tak serio.. Chyba dla takiego 'tatusia' najlepszą metodą jest 'oddać' dziecko na jakiś czas. Ciężkie dla matki ale pouczające dla rodzica nr. II. Mój by oddał młodego na 2 dzień z 10 tyś. tongue_out
          I nie dlatego, że jest złym ojcem, ale dlatego, że nie ma pojęcia czym jest opieka full time nad dzieckiem i zamartwianie się np. o to czy jajka schodzą młodemu do woreczka i jak wyjść z anemii lub umyć włosy/zęby, jaki rozmiar ubrań/pieluch..
          Wiedza matczyna jest bezcenna tongue_out
          • deodyma Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 15:09
            leneczkaz, ale pod warunkiem, jesli tatus bedzie chcial sie tym dzieckiem zajmowac chocby przez jeden dzien...
            znam przypadek pary, gdzie to pan po 16 latach odszedl od zony i dwojki dzieci, kupil gdzies w miescie kawalerke, spotyka sie co rusz z innymi kobietami a dziecmi w ogole sie nie interesuje a jesli juz, to tylko w soboty zabiera je do siebie na 2 godz.
            facet ma swietnie prosperujaca firme a kobieta na dzieci kasy wydebic od niego nie moze, wiec pomaga jej tesc, ktory wstydzi sie za syna i swieci za niego oczami.
            babka nawet nie wie, gdzie mieszka jej byly, bo on nie podal jej nawet swojego adresu zamieszkania i nie daj boze niech cos sie wydarzy, nie wie, gdzie go szukac.
            w otoczeniu postrzegany byl jako wzrorowy ojciec i maz, teraz wylazi szydlo z worka.
      • memphis90 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 22:42
        Ja tam mam 2 tyś na utrzymanie całej naszej 4-osobowej rodziny...
        • marika012 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 10:36
          memphis90 napisała:

          > Ja tam mam 2 tyś na utrzymanie całej naszej 4-osobowej rodziny...

          Ale 2 tyś na wszystko ??? Opłaty za mieszkanie, paliwo, może rata kredytu, czy tylko "na życie"- jedzenie, chemia, ubrania leki.
          • naomi19 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 14:54
            marika- nie rozumiesz co znaczy słowo "utrzymanie"?
            • marika012 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 19:41
              Spotkałam się z różną interpretacją tego słowa więc dopytuję.
    • agg3 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 20:44
      ja juz bylam chyba z kazdej strony takiej sytuacji wink
      bylam dzieckiem na ktore ojciec nie placil alimentow ani nie bral zadnego udzialu w jego zyciu. jestem ciocia dziecka gdzie ojciec placi alimenty, zona ulozyla sobie zycie po raz drugi.
      i sama jestem matka dziecka, na ktore ojciec placi alimenty. i wiem, ze matki lubia przesadzac wink
      moja rada jest taka, usiadzcie z matka dziecka, podliczcie koszta utrzymania dziecka (wlaczajac w to oplaty za mieszkanie, prad itd. bo przeciez na dworcu dziecko nie spi) i ustalcie rozsadna kwote.
      wez pod uwage, ze ona poza praca zawodowa w domu dalej "pracuje" przy dziecku, nie ma mozliwosci nadgodzin, a jak chce gdzies wyjsc to musi zatrudnic np. nianie (a mo do tego takie samo prawo jak Ty). z drugiej strony pieniadzmi nalezy zarzadzac adekwatnie do tego jak sie zarabia. Ty tez musisz miec na zycie!
      ciezki temat...
      • angelsik Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 21:43
        Boże, powiem szczerze, że zaczynam Wam troszeczkę zazdrościć, że możecie (co niektóre) pozwolić sobie na wydatek miesieczny na dziecko 2000 tyś.( o tych 4-5 tys nie wspominamwink
        Mam również małe dziecko, starsze od Twojego o rok. Fakt, że siedzi z babciami na zmianę,wiec opieka mnie kosztuje, ale szczerze to ok 2 tyś po opłatach to zostaje nam na 3 os rodzinę łącznie. I wcale nie uważam ze mamy źle. Mały chodzi ślicznie ubrany( nie bede tu polecała uwielbianego przeze mnie allegro czy ciuszków używanych bo nie każdy to lubi i toleruje wiec zaznaczam tylko dla szacujacych moje wydatki;p),zawsze najedzony, raz czy dwa razy w mies. dostaje jakąs zabawkę, częsciej ksiązeczkę, kredki itp. potrzbne rzeczy do rozwoju maluszka. Wszystko zależyna pewno standardu Waszego totychczasowego życia i łacznych zarobków.
        Mi na dziecko 1,5 roczne szło mesięcznie myśle ok. 500 - 600zł. Ale zaznaczam, że nie każdego miesiaca kupowałam ciuszków na 300 zł ponieważ zakupy robię na all i wynosilo duzo taniej, Oli w tym okresie nie jadł już słoiczków tylko wszytsko robiłam/gotowalam sama, nie chorował mi więc kupowałam tylko potrzbne witaminki.
      • poznanianka77 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 21:45
        Jezeli piszesz prawdę o zarobkach swoich to 2000 na jedno dziecko to jest dużo. Ja mam co miesiąc 3000 na dwójkę dorosłych, dziecko 14 miesięcy i drugie 13 lat. Starszy syn jest niepełnosprawny więc dla niego tez potrzebuje pieluch, cewników i lekarstw. Oprócz tego rehabilitacja i co jakis czas sprzęt ortopedyczny np wózek inwalidzki.

    • marika012 Re: Ile kosztuje dziecko? 08.10.10, 22:03
      Teraz sąd nie patrzy na papier z zarobkami ale realne możliwości zarobku. Jeśli facet ma dobre wykształcenie, żona wykaże że dobrze im się żyło i to życie finansował mąż to sąd nie uwierzy że ojciec zarabia 2500.
      Siostra mojego męża jest w takiej sytuacji. Facet wykazał groszowe zarobki 1500 zł. A mieli na zagraniczne wakacje, mieszkanie luksusowo urządzone, opiekunka do odbierania dziecka ze szkoły i posiedzenia z młodą 3 godzinki za 1200 miesięcznie, dziecko ubrane jak z żurnala, zasypane zabawkami itd itd. Sąd zasądził alimenty takie jakie chciała matka dziecka. I jeszcze się tatusiowi w twarz roześmiał. Ten sąd - oczywiście big_grin
      To wszystko w czerwcu tego roku się działo.
      • gwen_s Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 19:53
        musiała laska trafić na dobrego sędziego, moja siostra miała tak samo, koleś wykazał małe zarobki itd. Dostała 300zł alimentów... co życie to historia
        • muchaklucha Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 12:31
          Przypadki są różne: Sąd nakazał matce iść do pracy, bo rodzice mają wydawać na dziecko PO RÓWNO. Bo to WSPÓLNE dziecko. Jeśli on ma dać 500 ona też. Przypadek z 2006 roku. NIE MA REGUŁY.
          • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 12:40
            Pyszne wink
            Jak nic powod do apelacji. Sad nei ma bowiem mozliwosci NAKAZANIA i nie jest takim organem, ze moze Cie zmusic bys pracowala.
            Co wiecej, w obecnej sytuacji gospodarczej znalezienie pracy jest dosc trudne i wykazanie, ze np. szukasz pracy od roku i nie mozesz jej znalezc jest dosc proste (mimo wyksztalcenia itp).
            Zapytasz jak to mozliwe??
            Ano tak to:
            - musisz odprowadzic dziekco do przedszkola pomiedzy 7 a 8
            - musisz odebrac dziekco max o 17 (czyli pracujesz max 7 godzin, bo jeszcze dojazdy, nie znam pracodawcy, ktory na to wyrazi zgode, chyba ze jestes niepelnosprawna i pracodawca jest zakl;adem pracy chronionej)
            - jesli juz znajdziesz prace zaraz sie okaze, ze ciagle chodzisz na zwolneinia, wiec zaraz i tak cie zwolnia...

            I tak sie to kreci.
            Aha. A jak sad taki "mundry" to niech Cie zatrudnia wink Najlepiej za co najmniej 300 netto, by wystarczylo na przedszkole, oplacenie kredytu itp
            • muchaklucha Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 13:11
              Pewnie, że nie ma prawa nakazania... Ale jesli matka zaraba 400 zł jako nauczycielka w dużym mieście to sorry. Dlatego dostała 300 zł alimentów a nie tysiąc jak tam chciała. Bo ma możliwości zmienić pracę. Ma wykształcenie i warunki.
              Co do odwozenia dziecka: Ja meża posiadam i mimo tego, że pracuję codziennie odwożę dziecko do przedszkola, mało tego odbieram je,(mąż nie bierze w ogóle w tym udziału) pracuje osiem godzin i czasami idę na zwolnienie!!!! Nikt mnie nie zwolnił. Troche już pracuję. W obecnej sytuacji gospodarczej DA SIĘ ZNALEŹĆ PRACĘ. Dobrą. Trzeba tylko chcieć.
              • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 14:04
                Powiedz mi JAKIE realne mozliwosci ma ta matka, by zmienic prace???
                Myslisz, ze ta praca na ulicy lezy??? Nauczyciel to myslisz, ze co??
                Oho, juz wiem, powiesz, ze korepetycje moze dawac. Jasne, a w tym czasie swoje dziecko wezmie i zahibernuje, bo ono sie samo soba zajmie...

                Badzmy powazni.

                A z tym "chciec" to Ci powiem, zalezy gdzi emieszkasz i nie mow mi, ze ludzie teraz maja sie przeprowadzic, jesli maja np. pomoc w postaci rodziny, a mieszkaja np. w Bialymstoku. Tak ma byla zona mojego kolegi. I cholera ma kiepska prace. I cieszy sie, ze w ogole ma. jasne, mozna jej powiedziec: przeprowadz sie do Gdanska, Warszawy, ale ona ma pomoc w postaci rodzicow w tym Bialymstoku, co tez jest wazne.

                PS
                To, ze Twoj maz Ci nie pomaga nie jest powodem do dumy, a raczej do wspolczucia
                • muchaklucha Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 14:39
                  To nie jest moje zdanie tylko zdanie sądu, który stwierdził, że matka ma REALNE możliwości znalezienia pracy w swoim miejscu zamieszkania. Wystarczy np. zwiekszyć etat... Ja wiem, ze fajnie kończyć pracę o 12smile Raczej sędzia miał wgląd w akta, a nie tysmile Przypadek, o którym piszę jest wyjątkowo roszczeniowy. Myślę, że akurat w tej danej sytuacji sąd miał rację, ponieważ kobieta ta zmieniała juz 3 razy pracę, za każdym razem będąc na długim zwolnieniu chorobowym z powodu ciąży. KOBIETY, OD KTÓRYCH ODCHODZĄ MĘŻOWIE NIE ZAWSZE SĄ WSPANIAŁE, ŚWIĘTE I KRYSZTAŁOWE. Ja znam takie przypadki. Mało tego, POLSKIE MADONNY mogę policzyc na palcach jednej ręki.
                  Nie musisz mi współczuć z powodu mojego męża, albowiem uważam, że odwiezienie dziecka do przedszkola i praca na etacie absolutnie dają się pogodzić, i nie jest to WIELKA SPRAWA, boże mój!! Nic na to nie poradzę, że małżonek ma pracę w kompletnie innym kierunku... W przeciwnym razie na pewno wrobiłabym go w ten straszny obowiązek, a tymczasem sama poszłabym się przespać... hehe.
                  • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 18:22
                    Nie no jasne.
                    Matka idzie i mowi: zadam zwiekszenia etatu,a dyrekcja mowi: a nie, nie ma mozliwosci,. bo wie pani, pani Kasiu, nie mam kasy. I albo pani przyjmuje te pol etatu, ktore mam dla pani albo przyjme iles osob, ktore chetnie stoja w kolejce, w tym iles, ktore nawte za darmo popracuja.

                    Powiem Ci jeszcze cos. Ja bedac w ciazy tez bylam na zwolnieniu. I cholera wcale nei chcialam. I tez pewnie powiesz, ze we blbie mi sie poprzewracalo. Pewnie tak. Znacznie bardziej te ciaze wolalabym spedzic jak wiekszosc pan w domu nic nei robiac, ale moje zwolnienie skonczylo sie w szpitalu z wenflonem w reku, gdzi enawet do kibla wstac nei za bardzo moglam.
                    A ta matka, o ktorej piszesz moze miala podobnie. Ale jak widac Ty wiesz lepiej.

                    Co do odbierania dziecka z przedszkola. Nie uznaje tego za straszny obowiazek. Bardziej wspolczuje Ci, ze Twoj maz kompletnie olewa temat nawiazywania wiezi z dzieckiem, lecz Ty oczywiscie tego nei zrozumiesz. I to bardzo dlugo
                    • muchaklucha Re: Ile kosztuje dziecko? 12.10.10, 08:32
                      Hehe Bo odwożenie dziecka do przedszkola jest JEDYNĄ możliwością nawiązania więzi ojca i dziecka. Może wasze życie jest tak ubogie smile Nie bądź smieszna. Czas poszerzyć horyzonty i nie patrzec na życie wyłącznie poprzez swoją WYJĄTKOWĄ SYTUACJE ZYCIOWĄ, bo wyjątkowa ona wcale nie jest. Będziemy się licytować, kto ma gorzej??? Ja nie mam i uważam, że powinnyśmy zakończyć tę dziwną rozmowę.
                      Mimo wszystko zyczę miłego dnia.tongue_out
                      • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 12.10.10, 09:43
                        Moja sytuacja wcale nei jest wyjatkowa.
                        Obawiam sie jednak, ze patrze na wiele innych matek, zahukanych, ktore maja caly dom na lbie i ... ojcow, ktorzy cale tygodnie lataja do pracy, wracaja wieczorami do domu, tak zmeczonych, ze padaja na dziob.
                        ja wiem, zaraz napiszesz, ze Twoj akurat maz jest wyjatkowy, ze ma czas na nawiazywanie kontaktu, zajmowanie sie dziecmi i inne rzeczy...

                        Bajki, bajki, bajki.
                        Popatrz kto chodzi na zwolnienia, popatrz kto lata na wywiadowki, popatrz kto lata za zajecia z dziecmi???
                        Na zajeciach w multicentrum w wiekszosci matki. Ojciec jak sie jeden zjawi to wszystko.

                        Wiec wybacz. Nie oceniam, natomiast umiem obserwowac i wyciagac wnioski wink I nie klamie tak jak Ty wink gloryfikujac swoja rodzine.
    • w_miare_normalna Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 12:11
      2 tysiące złotych jest to spora kwota. O ile dziecko jest zdrowe to jest to przesada, jednak nasza 2latka astmatyczna i alergiczka non stop lata po specjalistyach, tu recepty tam recepty i pewnie ze 2 tys. by wyszły.
      na same pieluchy (jeszcze nie odpieluchowana) wydajemy ok.100 zł, liczę 2 paczki w miesiącu (tyle, że córka ma uczulenie na dużo jedzenia, i jeśli dostanie coś co ją uczula to potrafi zrobic do 8 kup dziennie) mleko co 3 dni po 13 zł. Do tego lekarstwa doustne, do inhalacji no i raz w miesiącu przechodzimy zapalenie oskrzeli.Plus codziennie jakiś danonek, lizak, jakiś ciuszek to się uzbiera.
      Ale jeśli dziecko jest zdrowe, to raczej 2 tysiące złotych(!!) to ogromna kwota. pieluchy, mleko, ciuszki i raz na jakiś czas słodkiego, pewnie zmieściłabym się w tysiącu smile
      • ma_niusia Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 12:34
        Rany, chciałabym mieć 2tys zł na dziecko!
        Właśnie w tym tygodniu jadę składac pozew, dziecko pieluchowe, chorowite, alergiczne, ciągle na lekach, żłobek prywatny (musze pracować a do państwowego się nie dostał). Ciuszki mamy po znajomych albo z allegro. Zabawki jak Babcia kupi. Najgorzej jest z lekami i jedzeniem bezmlecznym i bezglutenowym.
        Piszę o 1000zł, bo wiem jakie ojciec dziecka ma realne możliwości. Zresztą do pozwu należy dołączyć tabelkę z wyliczonymi kosztami utrzymania dziecka. Ja przyznam szczerze, że jak liczyłam bez zabawek, słodyczy, wakacji i butów to mi wyszło w sumie 2600zł (teoretycznie każdy rodzic po połowie z tego powinien łożyć....) Ale doliczcie sobie teraz jakieś "ekstra" wydatki, wakacje, zajęcia dodatkowe, buty na zimę...
        • w_miare_normalna Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 12:48
          Ja pisałam pozew bez tabeli z wyliczonymi kosztami utrzymania dziecka. Tylko na sprawie sądowej sędzia zapytała mnie ile mniej więcej wydaje na dziecko.
        • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 13:17
          naprawdę wyszło ci 2600zł miesięcznie na jedno dziecko jak podliczyłaś wszystko?Ja nie wiem dziewczyny na co Wy wydajecie. Czyli przy 3 dzieci byście chciały/wydawały 8000zł miesięcznie tylko na dzieci?? Ja nie wiem, może ja jakaś przedpotopowa jestem, nie oszczędzam na niczym, ale nawet 2500zł na same dzieci to nie wydaję. 300zł przedszkole, do tego kolacja- (jajko+ danonek+sok, bułka+ banan) i jedzenie na weekend=200zł. To razem 500zł już z przedszkolem. 200zł ekstra na ubrania, mc donalds, jakieś zabawki, książki, sala zabaw + 100zł. To daje 800zł. I dodaję ekstra 200zł na nieprzewidziane wypadki, dodatkowy prąd, wodę, proszek do prania itp. Z pediatry korzystam państwowo. Czynsz płacę, ale i tak bym płaciła gdyby nie było dzieci. Ubranka i zabawki po dzieciach sprzedaje na allegro i odzyskuję 60-70% wydanych pieniędzy. Mozecie wyszczególnic na co niektore wydajecie 4 tysiace miesięcznie? Dla mnie to jakaś abstrakcja. I sztuczne naciaganie. Do przedszkola za 2000zł też można posłać, ale po co, skoro są państwowe i sporo w nich miejsc. Teraz np nasze przedszkole juz przyjmuje z list rezerwowych i dzwoni po rodzicach szukając chętnych dzieci.
          • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 13:40
            Ja liczyłam moje 4 tyś z ratami za mieszkanie, samochód + przedszkole (800zł), karnet na basen 160zł, 4x w m-cu na hali zabaw- 100zł., co m-c ok 200zł na zabawki, ok 500zł (średnia) na ubrania. Mleko pije z kartonu ale wcześniej pił modyfiikowane 27zł za puszkę. Pieluchomajtki- 2 paczki (już nie nosi). Jego jedzenie- jakieś serki, eko warzywa, mięso ze sprawdzonego źródła, pełoziarniste makarony, owoce ...

            No i nikt nie pisze o 'gróbszych' sprzętach. Obecnie trzeba synkowi kupić fotelik - 1.000zł, a gdzie wózek, rowerek, podkładka pod dupkę na krzesło tongue_out. Urządzenie pokoiku to już przemilczę..

            Dziecko to nie tylko jedzenie i s*aie (za przeproszeniem).
            • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 14:23
              serio wydajesz 6000zł rocznie na ubranka dla dziecka? cztery kurtki z nexta rocznie, naprawdę ładne to koszt 600zł, 10 par spodni po 70zł - 700zł, koszulki niech bedzie że 20 sztuk- 10 letnich i 10 zimowych po 40zł każda to 800zł. Buty ecco 3 pary 1000zł. To jest razem 3100zł. I to dużo na wyrost, bo które dziecko ma 10 par spodni nowych rocznie...
              • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 08:49
                No może przesadziłam, ale to dlatego, że ostatnie co pamiętam to wieeeelka wyprawka jesienno- ziomowa z kombinezonami, kurtkami, butami, kaloszami, spodniami na deszcz itd.
            • ant-nat Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 12:17
              Czyli każdy liczy na miarę swojego standardu. Moje dzieci
              Zamiast miesięcznie na zabawki 500 zł dostają zabawki za 50 zł (i raczej nie co miesiąc)
              fotelik nie za 1000 tylko za 480 młoda a za 390 starszak
              o pokoiku nie wspomnę bo dla takich dzieci nie ma potrzeby wywalać kasy na pokoik. Śpią w naszej sypialni, każde ma swoje łóżeczko ale czasami śpią z nami. Zabawki mają w pokoju dziennym bo tam najwięcej spędzają czasu. Zabawki trzymamy w pojemniku wielkim z biedronki za 9,90.
              Ciuchy mam po starszych dzieciach brata na co dzień, od święta i "między ludzi" ubranka kupują dziadkowie a my jak nam coś szczególnie wpadnie w oko lub jest potrzeba kupienia czegoś.
              najczęściej rzeczy oglądam w sklepie (np. wózek, zabawki) i kupuję taniej na allegro nowe lub używane.

              Gdybym nie musiała oszczędnie żyć moje dzieci miałyby wszystko nowe i drogie. Bo rzeczy nowe i drogi cieszą rodziców bo małe dziecko jeszcze nie ma świadomości co i ile kosztuje.

              Pamiętam jak synek się cieszył jak mąż zrobił mu wielki garaż na samochód z kartonowego pudła po pampersach. Zrobił mu nie dlatego, że nas nie stać na zabawkowy garaż tylko z nudów. A synek za każdym razem jak spojrzy na to pudło mówi "tata bum bum dom" i jest bardzo dumny.
            • betty842 Re: Ile kosztuje dziecko? 12.10.10, 14:29
              leneczkaz napisała:
              co m-c ok 200zł na zaba
              > wki, ok 500zł (średnia) na ubrania

              No nie mów,że co miesiąc wydajesz 200zł na zabawki i 500zł na ubrania???
              Ja nie wiem czy ja chociaż 500zł (bo może mniej) wydaję NA ROK na ciuchy dla małego...
              Wiesz wg mnie na dziecko wydaje się tyle na ile można sobie pozwolić.Jesli ktoś zarabia np 10 tys. to może sobie pozwolić na takie luksusy o jakich piszesz ale jak ma dużo mniej to też dziecko utrzyma i uwierz mi dziecko też może być szczęśliwe. Ja na swoje dziecko przeznaczam ok 250-350zł/miesiac (przedszkole,mm,jedzenie,ubranka,zabawki) i wcale nie uważam,że moje dziecko jest bardziej pokrzywdzone niż dziecko bogatych ludzi.Ma wszystko czego potrzebuje-naszą miłość,jedzenie,ładne ubranka,zabawki,kolegów z przedszkola.Od czasu do czasu jedziemy na basen czy na jakieś karuzele.Co mu więcej potrzeba?
              • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 00:16
                A ja mysle, ze albo zmyslasz piszac:

                Ja na swoje dziecko przeznaczam ok 250-350zł/miesiac (przedszkole,mm,jedzenie,ubranka,zabawki)

                albo tak Ci sie wydaje, bo nigdy tego nie policzylas, a w rzeczywistosci kwoty sa o wiele wyzsze. Nie mam pojecia co to za przedszkole, co to za jedzenie i co to za ubrania. No chyba, ze jestescie zwolnieni calkowicie z oplat, ubrania sa wylacznie po innych dzieciach, a jedzenie to kolacja w tygodniu i calodzienny koszt wyzywienia w weekendy. Wtedy jestem w stanie uwierzyc w takie wyliczenia.

                Koszt utrzymania mojego dziecka to od 1.800 do 3.400 pln. W tej chwili ma prawie 2 lata. Kwoty nie sa wziete z sufitu, gdyz zbieram wszystkie rachunki. Tak wysokie koszty sa zwiazne z problemami zdrowotnymi. W kosztach sa zawarte pieluchy, mleko, leki, woda, soki, jedzenie, ubrania, leczenie, rozrywka ( tak dziecko w takim wieku moze miec rozrywke w postaci rytmiki, saloniku smyka), ubrania (kupowane wylacznie na wyprzedazach), obuwie, zabawki, partycypacja w oplatach stalych, szczepionki i wieksze wydatki typu fotelik samochodowy czy wozek.
                Nie zawarlam w tych kosztach niani czy tez przedszkola, gdyz syn jest ze mna w domu. Gdy pojdzie do przedszkola to do tego dojdzie jakies 700 pln.


                Co do alimentow, to kilka osob sie tutaj wypowiedzialo, ze 'po rowno'. Otoz niekoniecznie i mam nadzieje, ze mamy wystepujace z pozwem do sadu sa lepiej zorientowane od tych forumowych. Sad bierze pod uwage osobiste starania osoby sprawujacej opieke nad dzieckiem i wowczas druga strona moze placic nie 50% kosztow utrzymania, ale np. 70%. Wszystko zalezy jednak od danej sytuacji.
                I sad nie zasadza alimentow wg zarobkow, tylko wg potrzeb dziecka i mozliwosci zarobkowania. Jesli koszt utrzymania dziecka wynosi na osobe 2 tys., a ona zarabia 2,5 tys, podczas, gdy faktycznie w danej branzy moze zarobic 6 tys., to jej biznes w tym, zeby znalezc lepiej platna prace i miec na alimenty.
                • betty842 Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 19:30
                  listopadowka2008bis napisała:

                  > A ja mysle, ze albo zmyslasz piszac:
                  >
                  > Ja na swoje dziecko przeznaczam ok 250-350zł/miesiac (przedszkole,mm,jedzenie,u
                  > branka,zabawki)
                  >
                  > albo tak Ci sie wydaje, bo nigdy tego nie policzylas, a w rzeczywistosci kwoty
                  > sa o wiele wyzsze. Nie mam pojecia co to za przedszkole, co to za jedzenie i co
                  > to za ubrania.

                  No powaga,nie wydaję więcej na dziecko niż 350zł. Za przedszkole płacę ok 100zł/miesiąc (5h w tym jest śniadanie i dwudaniowy obiab). Mały ogólnie jest niejadkiem więc w domu je niewiele (np na kolacje pół kromki chleba,1-2 ziemniaki z obiadu,jakiś owoc). Mleko pije modyfikowane,czasem krowie-nie wydaję na nie więcej niż 50zł/miesiąc. Ubranka po domu ma po synu kuzyna lub z ciucholandu. Takie lepsze na wyjście kupuję mu na allegro tzw "mega paki"-używane ale firmowe,w bardzo dobrym stanie.Może niektóre matki czerpią satysfakcje kupując np. w coccodrillo a ja czerpię satysfakcję że kupiłam tyle fajnych firmowych ciuszków za tak niewiele."Mega paka" starcza mi czasem na rok (płacę ok 150-170zł za ok 35sztuk).Nowe ciuszki też czasem kupuję. Buty kupuję w normalnym sklepie,nie żadne bartki czy inne firmowe.Zabawek nie kupuję co miesiac. Tak więc wierz lub nie,ale nie wydaję na dziecko więcej niż 350zł/miesiąc.
                  • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 23:42
                    To placisz niesamowicie niewiele za to przedszkole i jestes cholernie gospodarna smile
                    • gagatka70 A co to są buty z "normalnego sklepu"? 14.10.10, 22:17
                      Moja córka póki co Bartków nie miała, bo moim zdaniem są niezbyt fajne ( przepraszam wszystkich wielbicieli tej marki), sztywne, twarde i rzeczywiście w stosunku do tego, co sobą przedstawiają, są rzeczywiście drogie. Kupuję droższe, bo wolę dołożyć. Oczywiście rozumiem, że są osoby, których na drogie buty nie stać, ale jeżeli oszczędzasz na butach dla dziecka dla zasady, to ja takiej oszczędności nie popieram. W maju kupiłam córce balerinki w jednym z sieciowych znanych sklepów, bo wiedziałam, że kupuję buty na 1 raz ( impreza) i żal mi było wydawać dużą kwotę. Masakra, buty w ogóle nie wyprofilowane, noga dziecka mokra, nawet odsprzedać toto wink na Allegro mi głupio, bo czubki się porysowały przez te parę godzin i nie chcę sie kompromitować twierdzeniem, że buty są dosłownie nowe.
                      Ale generalnie to ja niespecjalnie potrafię oszczędzać na dziecku. Na same ciuchy, gry, zabawki i KSIĄŻECZKI podejrzewam, że wydajemy średnio ok. 400 zł/mies. O przedszkolu to nawet nie wspomnę, bo do publicznego córeczka się nie dostała... Nas dziecko dużo kosztuje, może kiedyś zacznę liczyć.
                      • betty842 Re: A co to są buty z "normalnego sklepu"? 15.10.10, 10:06
                        gagatka70 napisała:

                        > Moja córka póki co Bartków nie miała, bo moim zdaniem są niezbyt fajne ( przepr
                        > aszam wszystkich wielbicieli tej marki), sztywne, twarde i rzeczywiście w stosu
                        > nku do tego, co sobą przedstawiają, są rzeczywiście drogie. Kupuję droższe, bo
                        > wolę dołożyć. Oczywiście rozumiem, że są osoby, których na drogie buty nie stać
                        > , ale jeżeli oszczędzasz na butach dla dziecka dla zasady, to ja takiej oszczęd
                        > ności nie popieram.

                        Kupuję dziecku buty w takim sklepie gdzie i ja kupuję buty. Nie są to buty firmowe.Nie chodzi mi o oszczędność,tylko wg mnie niektóre buty niewiele różnią się od siebie (firmowe od niefirmowych). Zawsze zwracam uwagę czy sa dobrze wyprofilowane itp.Koleżanka dla swojego dwulatka kupowała buty firmowe i okazało sie że mały ma płaskostopie i teraz musi chodzić w "pięknych" butach ortopedycznych. Tak więc nie przemawia do mnie twierdzenie,że firmowe (czyt. drogie) buty są najlepsze dla dziecka. Aa,jeszcze mi sie przypomniało. W zeszłym roku kuzynka przyniosła mi zimowe buty po swoim synku (firmy Olang,cena z pudełka 149zł). I co z tego,że buty firmowe,drogie jak były okropne. Podeszwa tak gruba i sztywna że mały chodził jakby miał na nogach buty narciarskie a po zdjęciu stopy miał jak sople lodu (a niby grube były).
                        A jak było kiedyś? Nie było firmowych butów i tylu ludzi ma normalne stopy.Nie dość że chodziło sie w zwykłych butach (nieprofilowanych) to jeszcze dzieci chodziły w nich jedno po drugim (no i może to miało wpływ np na to że któreś krzywo chodziło lub miało płaskostopie).
              • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 15:39
                Już pisałam gdzieś w dole, że może przesadziłam z tymi ubrankami, bo mi się kojarzy z ostatnim czasem jesienno- zimowej wyprawki która kosztuje fortunę.
                Jeżeli zaś chodzi o zabawki to chyba nawet zaniżyłam kwotę uncertain
          • ma_niusia Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 16:30
            nika1310 napisała:

            > naprawdę wyszło ci 2600zł miesięcznie na jedno dziecko jak podliczyłaś wszystko
            > ?

            Nawet nie wszystko podliczyłam, bo piszę, że bez ubrań, butów i zabawek... itp.

            Do państwowego żłobka się nie dostał, prywatny, najtańszy w okolicy 1050zł miesięcznie. Nie mamy w domu ogrzewania ani ciepłej wody - znaczy mamy ale na prąd więc ten "dodatkowy" prąd doliczam, a to spora kwota. Żłobek jest bez wyżywienia, zresztą mały jest okropnym alergikiem, bezglutenowy bezmleczny a do niedawna jeszcze bezjajeczny, więc sama mu gotuję. I tak mnie nie stać na eko mięso czy warzywa, więc kupuje normalne, ale staram sie wybierać lepszej jakości. Też kosztuje. Paczka 4 szt bułeczek bezglutenowych - 12zł. Potrafi zjeść w dwa dni. Policzcie sobie... A i tak nie kupuję mu często bo mnie nie stać. Bezglutenowy makaron - paczka 8-10zł. Leki na odporność i alergię - liczyłam wychodzi średnio 100zł miesięcznie, jak choruje i dochodzą dodatkowe leki (a czesto choruje) to dwa razy tyle. Mleko na receptę. Korzystamy wyłącznie z państwowej służby zdrowia więc nie dochodzą dodatkowe koszty lekarzy. W związku ze słabą odpornością i alergią raz w tygodniu jeździmy do tężni (koszt dojazdu i bilet za 9zł pozwoliłam sobie doliczyć do kosztów utrzymania). Pieluch używa, średnio 1,5 paczki na miesiąc to około 80zł. Kosmetyki do skóry z AZS, emolienty, które nie są tanie... Dwa razy w miesiącu basen po 10zł. I tak się uzbierało...
            • nika1310 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 18:48
              to ja muszę kandydować na miano najgospodarniejszej roku, bo ja się mieszczę w 2000zł na 2 dzieci i jeszcze mi zostaje...
              • malgoska182 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 19:09
                Chyba mam szanse byc przed Toba.smileDo tej pory wyrabialam sie w 1200-1300 zl.miesiecznie na 2 osoby-ja i 2 letnia corka.W tym czynsz,oplaty(prad,tel.komorkowy,internet,gaz),jedzenie,pieluszki ,ubrania.W ubieglym miesiacu mialam wielkie wydatki w Aptece ,wiec 1600 mi poszlo(antybiotyki kilka razy ,bo dla siebie i corki,syropy,krople,inhalator).W wakacje(lipiec) tez poszlo mi troche wiecej,ale rozbilam wydatki na 2 miesiace (bylysmy na wakacjach) i wtedy mniej wydalam w sierpniu.Wiec srednio wydaje 1300.Ubrania i zabawki bardzo sporadycznie kupuje.Mam zawalone polki ,wiec pozbywam sie ,malo dokupuje.
          • joshima Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 18:58
            nika1310 napisała:

            > naprawdę wyszło ci 2600zł miesięcznie na jedno dziecko jak podliczyłaś wszystko
            > ?Ja nie wiem dziewczyny na co Wy wydajecie.
            Po prostu trzeba mieć świadomość, że są w Polsce miejsca tańsze i droższe. Bierzesz to pod uwagę? A to, że są dzieci wymagające specjalnej diety, bierzesz pod uwagę? A to że są dzieci wymagające specjalnych kosmetyków, które są drogie jak cholera, bierzesz pod uwagę? I tak dalej i tak dalej.


            > Do przedszkola za 2000zł też można posłać, ale po co, skoro są państwowe i sporo w nich miejsc.

            Nie rób sobie jaj. Może i są miejsca w Polsce, gdzie s państwowych żłobkach są wolne miejsca, ale niestety nie wszędzie jest tak słodko.
          • naomi19 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 15:14

            Ja nie wiem, może ja jakaś przedpotopowa jestem,

            nika- nie przejmuj się, nie jestes jedyna przedpotopowa, mam nadzieję, że jest nas jeszcze sporp smile
    • namrata86 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 12:31
      Mam 1,5 rocznego synka. I wiesz co 2500 zł to mamy na miesiąc na trzy osoby i mamy się bardzo dobrze. Więc wydaje mi się,że 2000 zł na jedno dziecko to za dużo. Ile wydajemy na synka? Pije mleko modyfikowane, ale mało to jest około 150 zł na mleko, dwie paczki pampersów miesięcznie to jest 100 zł. Ubranka kosztują dużo, wszystko kupuje nowe lub w używane na allegro, bo nie mam od kogo ubranek dostać w rodzinie. Teraz kupiłam kurtkę zimową za 60 zł, zestaw czapka-szalik-rękawiczki to 60 zł, buty zimowe 130 zł. Więc kosztuje. Inne ubranka kupuje na bieżąco, więc np trzy-pak bodziaków kosztuje koło 40 zł. Niedawno szczepiliśmy synka na pneumokoki, szczepionka 250 zł. Ale ubrania zimowe kupujesz raz, góra dwa razy na jedną zimę. Szczepień nie ma już narazie więcej w tym wieku. Więc policz sobie koszt mleka, pampersów i ewentualnie niańka, lub żłobek + jedzenie w domu i załóżmy 150 zł na ubranka. Myślę,że 1000 zł spokojnie by wystarczyło, choć ja tyle nie wydaję, napewno nie w każdy miesiąc. No i zabawki, firmowe są drogie po 100-150 zł. Ja np odkładam sobie zazwyczaj 50 zł na zabawki, jak coś mi zostaje to dorzucę do tej kwoty i zazwyczaj kupuje co miesiąc coś nowego. Ale to nie jest mus, mój synek ma masę zabawek, aż nadto.
    • slonko1335 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 12:38
      Poproś ją o rozliczenie tych kosztów. Trudno tutaj coś sugerować bo nie znamy dokładnie sytuacji, kto zajmuje się dzieckiem na co dzień? dziecko jest zdrowe?
    • d.alicja Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 15:28
      koszt utrzymania dzecka to jedno, a realne mozliwosci placenia przez ciebie alimentow to druga sprawa. jesli masz 2500 zl na reke, to mysle, ze sedzia moze przeznaczyc 1/3 twoich zarobkow na dziecko. przeciez nie narzuci ci kwoty ktorej potem nie bedziesz mogl lozyc.

      niestety osobiscie nie znam nikogo kto dostaje 2000 zl alimentow sad choc faktem jest, ze dziecko "kosztuje" . niestety kwoty ustalone u moich znajomych to srednio 500 zl, ale dzieci nie maja szans nawet na platne zajecia pozalekcyjne sad takze wszystko zalezy od tego ile mozesz dac i ile faktycznie chcialbys dac. jesli uczciwosc jest twoja mocna strona to zawsze poza alimentami mozna umowic sie ze cos dodatkowego oplacisz ty. mimo rozwodu mozna sie dogadac przeciez.
      powodzenia!
    • zebra12 Re: Ile kosztuje dziecko? 09.10.10, 17:33
      Ja mam 330 zł na dziecko. Sąd uznał, że to i tak dużo. Eks mąz pracuje na czarno i żalił się przed sądem, że nie ma środków do życia, że sam tez musi się utrzymać itp...
      • lullanka07 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 08:23
        zanim zaczelam czytac odpowiedzi uznalam ze twoja zona jest jakas powalona,skad jej sie wzielo 2500tys n takiego malucha (no chyba ze musi zostawic go z niania bo nie ma wolnej babci pod reka).
        wg mnie pampersy -100zl miesiecznie
        mleko -tez okolo 100
        ubranek i zabawek co miesiac nie kupujesz wiec dodatkowa 100 na cos extra wystarczy.
        aa i sloiczki,soczki itp chociaz dziecko w tym wieku powinno jesc wszystko to co dorosli wiec dodaje znow 100.
        mysle ze 500zl na 1,5 roczniaka to swiat i ludzie.

        oczywsicie jesli matka oplaca niania to jej miesieczny koszt to 1000-2000
        zlobek prywatny pewnie z 1000,panstwowy ok 300

        nierozumiem jakie moga byc zajeia dodatkowe dla 1,5 roczniaka i inne atrakcje ktore koniecznie musi miec a za ktore trzeba placic.

        wiec jesli mama ma co zrobic z maluchem kiedy jest w pracy-500 jest ok.
        jesli nie trzeba wziasc pod uwage dodatkowe koszty ktore sie dzieli po polowie.
        • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 08:40
          Ja nie wiem DLACZEGO i SKAD ludziom sie bierze, ze koszty utrzymania dziecka dzieli sie po polowie.

          Zadajmy takich pare prostych pytan:
          - z kim mieszka dziecko
          - kto sie dzieckiem zajmuje, gdy to jest chore (tym samym bierze zwolnienie i otrzymuje NIZSZA pensje i podpada w pracy??)
          - kto pierze, gotuje, sprzata?
          - kto jest na strazy pozostaly czas, gdy dziecko jest w domu? (opieka, spacery, bezpieczenstwo, czytanie, kapanie itp)

          Oczywiscie.
          Mozecie miec takie podejscie, ze przeciez to obowiazek matki. A ja pytam DLACZEGO??? Czy ona sobei to dziecko zrobila sama?? Zdecydowala sie na dziecko przy okreslonych zalozeniach, miedzy innymi takich, ze bedzie miala przy sobie kogos, kto jej pomoze, gdy np. bedzie miala bolesna miesiaczke i bedzie tylko chciala polezec (samotnej matce nie wolno nawet takich fanaberii miec).

          Dlaczego wiec ma ponosic polowe kosztow???
          Ojciec zwykle zjawia sie na wizyty, nie zawsze, nieregularnie i np. w moim przypadku KAZDY sie dziwi, ze ma tak duzo wyznaczone (13 godzin tygodniowo).
          Teraz podsumujcie sobie ILE godzin spedza kazda z was z dzieckiem, ile kazda nocy przesiedziala, bo bylo chore, jak wyglada kazdy dzien, gdy dziecko odbiera z przedszkola i podsumujcie. A potem porownajcie z tymi 13 godzinami.

          Pozdrawiam zwolenniczki rownouprawnienia. W kosztach wink
          • malgoska182 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 09:00
            madziulec Ty ze swego punktu widzenia masz racje.
            Moje podejscie do kwestii ,kto daje z siebie wiecej,kto ma gorzej jest troche inne.Oczywiscie nikt ,kto decyduje sie na dziecko nie bierze pod uwage tego,ze zwiazek sie rozleci,ze bedzie samotna matka.
            Liczy na oparcie w drugiej osobie.Jednak zycie nie zawsze jest rozowe i czesto bardzo rozni sie od zycia z marzen.I mysle,ze kazda dorosla osoba powinna sie nad tym zastanowic.Co bedzie ,jak zostanie sama? Ustawowo to oboje rodzice sa odpowiedzialni za utrzymanie ,rozwoj i wychowanie dziecka.Jako matka,ktora swiadomie zdecydowala sie na bycie matka i teraz musialabym sama zatroszczyc sie o byt naszej corki, napewno bym to zrobila.Nigdy by mi do glowy nie przyszlo wyliczac kosztow nieprzespanych nocy ,pracy przy dziecku,opieki nad dzieckiem.To moje dziecko i walka w sadzie o to ,kto da wiecej czy proba oszustwa ,ze sie nie ma z czego dac ,swiadczy o malej odpowiedzialnosci.Mozna oszukac sad ,zone ,ze sie jest biednym,ale wlasne dziecko?Zona ,czasami upokorzona,skrzywdzona odejsciem meza(zdrada) chce sie odegrac i zada jak najwiecej(plac , bo przyjemnosci kosztuja).Wtedy to jest walka, a dziecko pionkiem w grze.
            "Każdy następny post z tą sygnaturką będzie usunięty. To ostatnia prośba o zmianę. "by bj32 po umieszczeniu przeze mnie w sygnaturce tekstu w jez.angielskim.Moze myslala,ze to tekst w jez.kosmitow z Matplanety?
            • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 09:07
              Ej, a można się prawnie zawczasu jakoś zabezpieczyć?
            • madziulec Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 17:29
              Malo przezylas.

              Tak, mozna oszuliwac dziecko. Zaczyna sie od tego, ze mowi sie bardzo prosto: nie mam pieniedzy. Tymczasem podjezdza sie coraz lepszym samochodem, nosi sie coraz lepsze ciuchy, kupuje si enastepna dzialke, buduje nastepny dom.
              Nie wspominam o tym, ze na rozprawach sadowych opowiada sie o tym, ze pokrywa sie koszty wyjazdow sluzbowych i inne podobne debilizmy.

              Wiec uwierz mi, ze faceci pogrywaja niesamowicie.
              Czytajac opowiesci niektorych dziewczyn kiedys tez myslalam, ze to bajki. Teraz wiem, ze nie.
          • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 09:04
            Dodatkowo (co często podkreślam na forum). Część z tych matek było przez pewien czas Profesjonalną Kurą Domową. I nagle mąż odnajduje długonogą koleżankę z pracy i daje 500zł BO TYLE KOSZTUJE POŁOWA UTRZYMANIA DZIECKA. A matka, pakuje się w torbę i pod most.
            Zakładamy tu, że wszystkie matki mają mieszkania własne, więc tylko czynsz płacą. Ja musiałabym opłacić ratę kredytu lub wynająć mieszkanie. 1000zł minimum (nie wiem jakim cudem..). Zakładając, że średnie 'kobiece' zarobki w moim mieście są na poziomie 1500zł, więc w sam raz starczyłoby mi na mieszkanie i moją połowę na utrzymanie dziecka. A mi zostałoby świeże podlaskie powietrze smile
        • agulle Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 09:42
          lullanka07 napisała:
          > mysle ze 500zl na 1,5 roczniaka to swiat i ludzie.

          a widzisz, koszty utrzymania dziecka nie kończą się na pampersach i słoiczkach, baa nawet na pensji dla niani.

          Do tej pory dziecko mieszkało gdzieś z rodzicami, miało dach nad głową, więc dlaczego po rozejściu się rodziców dziecko nagle ma stracić ten dach nad głową, albo przeprowadzić się do gorszego mieszkania, bo matka/ojciec samodzielnie nie jest w stanie go utrzymać?
          Może i mało zużywa wody i prądu (chociaż właściciele pensjonatów inaczej uważają i właśnie za małe dzieci nie chcą dawać zniżek) ale są jeszcze stałe opłaty abonamentowe do mediów, sprzęty (kuchenka, pralka etc) się psuja, zużywają, dziecko z nich bezpośrednio nie korzysta, ale przecież rodzić mieszkający z dzieckiem musi mu je zapewnić.
          Dlaczego sam ma mu je zapewniać?

          To jest tylko góra lodowa kosztów.

          • lullanka07 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 12:03
            agulle napisała:

            >
            > Do tej pory dziecko mieszkało gdzieś z rodzicami, miało dach nad głową, więc dl
            > aczego po rozejściu się rodziców dziecko nagle ma stracić ten dach nad głową, a
            > lbo przeprowadzić się do gorszego mieszkania, bo matka/ojciec samodzielnie nie
            > jest w stanie go utrzymać?
            > Może i mało zużywa wody i prądu (chociaż właściciele pensjonatów inaczej uważaj
            > ą i właśnie za małe dzieci nie chcą dawać zniżek) ale są jeszcze stałe opłaty a
            > bonamentowe do mediów, sprzęty (kuchenka, pralka etc) się psuja, zużywają, dzi
            > ecko z nich bezpośrednio nie korzysta, ale przecież rodzić mieszkający z dzieck
            > iem musi mu je zapewnić.
            > Dlaczego sam ma mu je zapewniać?

            no sorry ale to juz klopot matki a nie koszty utrzymania dziecka.
            koszty ponoszone na dziecko wiaza sie z wydatkami na niego a nie poprawa warunkow bytowych matki.
            jesli matka nie chce stracic komfortu jaki miala do tej pory niech sama go sobie zapewni a nie wymaga od ojca jej dziecka zeby placil za wynajecie jej mieszkania.
            matka takze ponosi odpowiedzialnosc za dziecko.
            >

            >
            • agulle Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 12:46
              nie rozumiem, nie masz dzieci czy jak?
              Nie byłoby ci przykro, że Twoje dzieci nagle musiałby przeprowadzić się z 3 pokojowego mieszkania do kawalerki, gdzie nawet nie mają swojego pokoju?
              Zamiast mieszkać na dotychczasowym osiedlu, gdzie czuje się u siebie musi wyprowadzić się gdzie indziej nie wspominając, ze małe dzieci w ogóle źle znoszą zmiany., przeprowadzki.
              Że do tej pory mama była z nimi w domu, lub wcześniej wracała z pracy i poświęcała im swój czas i nagle mama znika na całe dnie, bo musi zarobić pieniądze, lub więcej pieniędzy? W dodatku tata się wyprowadził.
              Że zamiast jeździć do żłobka, przedszkola naszym "brum brum" trzeba wcześniej wstać i lecieć na przystanek i czekać na autobus, a potem przesiadka i jeszcze spacer do celu?

              Naprawdę ważniejsze by dla ciebie było, żeby twojemu "eks" nie zmniejszył się poziom życia, niż twojemu dziecku?

              A gdyby wysokość pensji miała być wyznacznikiem z kim dzieci zostają po rozwodzie, no to już w ogóle pogratulować wspaniałomyślności.

              Nie byłam w takiej sytuacji ani jako dziecko ani jako matka, ale mam dzieci i jak sobie tylko pomyślałam jakie musiałyby zajść zmiany w ich życiu, gdyby nam z mężem przyszło do głowy się rozstać, niestety mniej od niego zarabiam jak większość kobiet w Polsce (mniej od swoich mężów, nie mojego) to się płakać chce.
              • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 14:36
                Przecież i tak się zmniejszy poziom życia matki i dziecka. Bo opłaty były takie same a pieniędzy 2x więcej. Ja liczę tylko 'podstawowe' środki typu mieszkanie, samochód, przedszkole, ubrania, jedzenie... Ale już nie będzie żadnych wczasów, super rowerków, wizyt w halach zabaw itd...
                Mamusia będzie styrana pracą, samotnym wychowywanie dziecka i wiecznym oszczędzaniem.
                I tak ich życie się zmieni na -.
            • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 14:29
              Już nie wiem czy Ty jesteś tak ****** czy pod publikę gadasz jakby piątek klepki brakowało? Czyli ojczulek daje 500zł a matka idzie do kartonu mieszkać. Nie chce się dyskutować z takimi ...
              • naomi19 Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 16:49
                500zł jest na utrzymanie dziecka a nie luksusy mamuśki. Jakby nie miała mężusia i dziecka, to by mieszkała w schronisklu dla bezdomnych? Masz gdzie mieszkać tylko dlatego, że mężuś dobrze zarabia. Bierz się do roboty dziewczyno!
    • agulle Dopiero teraz pytasz? 09.10.10, 19:30
      Masz 1,5 roczne dziecko i dopiero teraz zaczęło Cię internować ile kosztuje jego utrzymanie?
      Gratuluję !!!
      • martaburska Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 11:09
        Czytam tak ten cały wątek i Wasze wypowiedzi i szczerze mówiąc trochę mnie to przeraża.

        Między wierszami Waszych wypowiedzi można wyczytać, że skoro ojciec odszedł z domu / rozstali się to On ma płacić jakieś kary za to? A Wy kobiety jesteście niewinne i stawiacie się w sytuacji ofiar.

        Po pierwsze jak ludzie się rozstają to ZAWSZE jest wina po obu stronach!
        Dlaczego więc tylko faceci mają ponosić koszty rozstania?

        Dla mnie zrozumiałe jest, że koszty utrzymania i wychowania dziecka czy to w czasie bycia razem czy po rozstaniu należą do OBOJGA rodziców! PO RÓWNO!!!

        Nie można zatem żądać od męża "4 tysięcy" chyba że sama druga strona drugie 4 tysiące dokłada = razem 8000 - wtedy wystarczy dla 6-7 półtoraroczniaków smile

        Mam dziecko już wprawdzie 4 letnie, ale alergiczkę od początku na butli mleka kupowanego w aptece, co miesiąc leki, kremy itp. i NIGDY nie wyszło mi 2000 na małą.... a Ty autor pisze, że 2000 to tylko jedna strona daje - czyli druga strona powinna dokładać drugie 2 tysie.

        W chwili obecnej Emma chodzi do prywatnego przedszkola, chodzi na tańce, balet, dodatkowe zajęcia, nie oszczędzam na jedzeniu dla niej, na zabawkach i ubraniach jakoś też nie i 2000 tysiący to nie wydajemy.
        Rozumiem wliczanie kosztów kredytu mieszkaniowego, ale już samochodu nie... to już wygoda mamusi, niestety.

        Ponadto jeśli tak piszecie, że przecież pracujecie w domu, zajmujecie się dziećmi itp i tak narzekacie to niech dzieci po rozstaniu mieszkają z tatusiami i koniec!

        Dla mnie jasne jest, że kosztami utrzymania dziecka dzielimy się PO RÓWNO. Bo to dziecko jest nasze wspólnie, a nie więcej ojca... i dlatego ma więcej płacić.

        A jeśli kobitka nie chce rezygnować z poziomu życia jaki wiodła będąc w małżeństwie to niech idzie do pracy a nie próbuje wykorzystać sytuację, że mąż / ojciec więcej zarabia po ojciec dziecka nie ma obowiązku zapewnienia byłej żonie lub partnerce odpowiednich warunków życia tylko DZIECKU! A to różnica..

        Teraz pewno spadną na mnie gromy... ale trudno takie jest może zdanie.
        jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców i nigdy nie było ani od mojej mamy ani później ode mnie roszczeń od ojca większych niż rzeczywiście było to potrzebne.

        Ale niestety gdy ludzie się rozstają rozpoczyna się walka... i to niestety nie wiele ma wspólnego "dobrem dzieci"...natomiast dużo z wykorzystywaniem ich w wojnie rodziców, w kwestii finansowej również.






        • agulle Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 12:23
          gromów sypać nie zamierzam ale jednak pierdoły opisujesz:

          martaburska napisała:

          > Czytam tak ten cały wątek i Wasze wypowiedzi i szczerze mówiąc trochę mnie to p
          > rzeraża.
          >
          > Między wierszami Waszych wypowiedzi można wyczytać, że skoro ojciec odszedł z d
          > omu / rozstali się to On ma płacić jakieś kary za to? A Wy kobiety jesteście ni
          > ewinne i stawiacie się w sytuacji ofiar.


          Ano chodzi o to, żeby to dziecko nie płaciło kar za to, że rodzice się rozstali.
          Zauważ, ze tu, w tym wątku to kobieta podjęła się wychowywania dziecka, więc wszystkie piszą o kobiecie w roli samotnej matki. Owszem są i samotni ojcowie, ale tu jest o matce.
          I jednak zawsze ta strona, z którą mieszka dziecko jest na gorszej pozycji, bo musi udowadniać na co są jej potrzebne pieniądze, płacący alimenty daje co miesiąc stała kwotę i nic go wiecej nie obchodzi, nikt go nie rozlicza na co wydaje resztę, ile mu zostało, czy korzysta z luksusów etc

          Jeżeli kobieta do tej pory nie pracowała, bo zajmowała się domem, to powinna dostawać jeszcze alimenty na siebie, bo poświeciła swój rozwój zawodowy na korzyść rodziny.


          >
          > Po pierwsze jak ludzie się rozstają to ZAWSZE jest wina po obu stronach!
          > Dlaczego więc tylko faceci mają ponosić koszty rozstania?


          Facet/matka odchodzący od domu ma ponieść koszty utrzymania dziecka, w takim samym stopniu w jakim to robił do tej pory, nie uważasz?

          >
          > Dla mnie zrozumiałe jest, że koszty utrzymania i wychowania dziecka czy to w cz
          > asie bycia razem czy po rozstaniu należą do OBOJGA rodziców! PO RÓWNO!!!
          >
          > Nie można zatem żądać od męża "4 tysięcy" chyba że sama druga strona drugie 4 t
          > ysiące dokłada = razem 8000 - wtedy wystarczy dla 6-7 półtoraroczniaków smile


          A dlaczego nie? jeżeli do tej pory facet przynosił do domu 4 tys. zł a matka 800zł, lub nic bo zajmowała się domem, to jednak drastyczne zmniejszenie dochodów z tych 4tys do np alimentów 500 zł odczuje dziecko, bo nie będzie miało takich/tylu jak wcześniej zabawek, takich/tulu jak wcześniej ubrań i wielu innych z tej półki cenowej na którą było rodziców stać gdy byli razem.
          >
          > Mam dziecko już wprawdzie 4 letnie, ale alergiczkę od początku na butli mleka k
          > upowanego w aptece, co miesiąc leki, kremy itp. i NIGDY nie wyszło mi 2000 na m
          > ałą.... a Ty autor pisze, że 2000 to tylko jedna strona daje - czyli druga stro
          > na powinna dokładać drugie 2 tysie.


          Aaa, rozumiem, ze mieszkacie pod mostem i innych kosztów utrzymania (czynsz, media, benzyna, bilety komunikacji publ) nie macie?
          No wybacz nie każdy tak ma za darmo.


          >
          > W chwili obecnej Emma chodzi do prywatnego przedszkola, chodzi na tańce, balet,
          > dodatkowe zajęcia, nie oszczędzam na jedzeniu dla niej, na zabawkach i ubrania
          > ch jakoś też nie i 2000 tysiący to nie wydajemy.
          > Rozumiem wliczanie kosztów kredytu mieszkaniowego, ale już samochodu nie... to
          > już wygoda mamusi, niestety.

          >
          Jeżeli dziecko do tej pory było wożone autem, dlaczego teraz nagle ma zacząć marznąć na przystankach autobusowych? Jak widzisz nie tylko wygoda mamusi.


          > Ponadto jeśli tak piszecie, że przecież pracujecie w domu, zajmujecie się dzieć
          > mi itp i tak narzekacie to niech dzieci po rozstaniu mieszkają z tatusiami i ko
          > niec!


          Autor nie pisze, ze chciałby się zająć swoim dzieckiem i koniec!

          >
          > Dla mnie jasne jest, że kosztami utrzymania dziecka dzielimy się PO RÓWNO. Bo t
          > o dziecko jest nasze wspólnie, a nie więcej ojca... i dlatego ma więcej płacić.
          >


          Jak już wcześniej pisałam ucierpiałoby tylko dziecko, które i tak już ucierpiało, bo nie ma przy sobie na stałe drugiego rodzica.


          > A jeśli kobitka nie chce rezygnować z poziomu życia jaki wiodła będąc w małżeńs
          > twie to niech idzie do pracy a nie próbuje wykorzystać sytuację, że mąż / ojcie
          > c więcej zarabia po ojciec dziecka nie ma obowiązku zapewnienia byłej żonie lub
          > partnerce odpowiednich warunków życia tylko DZIECKU! A to różnica..


          Widzisz jak kobiecie spadnie poziom życia to i dziecku spadnie a tak już być nie powinno.
          Decydując się na to, że kobieta rezygnuje z kariery zawodowej, żeby zająć się domem, facet powinien wziąć pod uwagę, ze po ich ewentualnym rozstaniu będzie musiał utrzymywać dwa domy, żeby jego dziecku nie pogorszyła się jakość życia.
          Na szczęście polskie prawo w tej kwestii zbliża się do standardów zachodnich i coraz częściej oboje rodziców zaczyna brać odpowiedzialność za swoje dzieci po rozwodzie. Wiadomo, jeżeli ktoś będzie chciał umyć ręce od odpowiedzialności to mu się uda, np pracując na czarno.


          > Teraz pewno spadną na mnie gromy... ale trudno takie jest może zdanie.
          > jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców i nigdy nie było ani od mojej mamy ani
          > później ode mnie roszczeń od ojca większych niż rzeczywiście było to potrzebne

          > .
          Ale widzisz, jednak musiałaś sobie rościc jakieś prawo, więc ojciec sam z siebie wziął na siebie odpowiedzialności za to, ze spłodził dziecko. Trzeba było mu przypominać:
          >
          > Ale niestety gdy ludzie się rozstają rozpoczyna się walka... i to niestety nie
          > wiele ma wspólnego "dobrem dzieci"...natomiast dużo z wykorzystywaniem ich w wo
          > jnie rodziców, w kwestii finansowej również.


          Oczywiście, że tak, ale matki najczęściej też walczą o godne życie dla swojego dziecka.

          • nika1310 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 13:39
            o nie jest takie proste jak piszesz. Baaaardzo często to jednak kobieta odchodzi z dzieckiem do innego partnera.Mąż cały dzień był poza domem, pracował, nie zajmował się w wolnym czasie żoną i dziećmi a ten drugi jest taki opiekuńczy i kran umie naprawić i ma taki dobry kontakt z córcią. I odchodzi, albo wystawia mężowi ciuszki za drzwi a wprowadza się ten drugi. Żona nadal ma mieszkanie, ma nowa rodzinę, nadal nie pracuje- bo dziecko, bo trzeba uprać, ugotować itp. Czy w takiej sytuacji mąż powinien płacić nie tylko na dziecko ale także na żonę? Ja bym dyskutowała. Czy dziecku zmniejszy sie standard życia przez to że taty nie ma i mieszka w wujkiem? Czy żona powinna cos dostac bo się tak ''poświęcała'' i nie pracowała dla dobra rodziny? Jednak coś za coś, żeby ona nie pracowała to on musiał pracować za dwoje. Ona utraciła dochody, ale na własne życzenie. nikt jej do kaloryfera nie przywiązał w domu. Chciała być w domu z dzieckiem? chciała, to był jej wkład w rodzinę, ale ona niczego nie utraciła- bo ona tez pracowała, tylko że w domu. Bo on jej stworzył takie warunki. wydaje mi się że ja w adekwatnej sytuacji bym była wdzięczna mężowi za te parę lat luksusu siedzenia w domu, że nie muszę się zrywać o 5-6 rano i lecieć do fabryki, że nie stoję na nogach 10 godzin itp. Uznalabym że cos się skoncztyło, fajnie było, ale czas zacząć nowy etap swojego życia i tez zacząć pracować. Dziecko w przedszkolu jak jest tak by było i dla dziecka nic by się nie zmieniło, poza brakiem taty. Ale to juz od taty zależy czy dziecko by odczuło ten brak czy nie
            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 14:25
              W sytuacji kiedy mamusia pozostała na takim samym poziomie życia, ojciec płaci za dotychczasowy standard życia dziecka- przedszkole, ubrania, zajęcia dodatkowe, jedzenie itd. Jako, że jak napisałaś nie pracuje nie ma z czego dać połowy na dziecko a nowy wujek może nie mieć ochoty zostać sponsorem cudzego dziecka.
          • martaburska Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 14:59
            gromów sypać nie zamierzam ale jednak pierdoły opisujesz:


            Ano chodzi o to, żeby to dziecko nie płaciło kar za to, że rodzice się rozstali.
            Zauważ, ze tu, w tym wątku to kobieta podjęła się wychowywania dziecka, więc wszystkie piszą o kobiecie w roli samotnej matki. Owszem są i samotni ojcowie, ale tu jest o matce.
            I jednak zawsze ta strona, z którą mieszka dziecko jest na gorszej pozycji, bo musi udowadniać na co są jej potrzebne pieniądze, płacący alimenty daje co miesiąc stała kwotę i nic go wiecej nie obchodzi, nikt go nie rozlicza na co wydaje resztę, ile mu zostało, czy korzysta z luksusów etc

            Jeżeli kobieta do tej pory nie pracowała, bo zajmowała się domem, to powinna dostawać jeszcze alimenty na siebie, bo poświeciła swój rozwój zawodowy na korzyść rodziny.

            NO NIE MOGĘ! POŚWIĘCIŁA SWÓJ ROZWÓJ ZAWODOWY NA KORZYŚĆ RODZINY? DO CHOLERY A KTOŚ JEJ KAZAŁ? TO BYŁA ŚWIADOMA DECYZJA WIĘC PRETENSJE TERAZ DO SAMEJ SIEBIE!

            NAJLEPIEJ TO ROBIĆ Z SIEBIE OFIARĘ - O JA BIEDNA NIESZCZĘŚLIWA, A CO POWIESZ O KOBIETACH KTÓRE ODCHODZĄ OD MĘŻÓW DO INNYCH FACETÓW? TEŻ NALEŻY IM SIĘ OD MĘŻA FINANSOWANIE JEJ I JEJ NOWEGO KOCHASIA?
            OJCIEC MA ZAPEWNIĆ DZIECKU A NIE MATCE ODPOWIEDNIE WARUNKI!

            Facet/matka odchodzący od domu ma ponieść koszty utrzymania dziecka, w takim samym stopniu w jakim to robił do tej pory, nie uważasz?

            I VICE VERSA, FACET/MATKA ZOSTAJĄCY MA PONIEŚĆ TAKIE KOSZTY JAK DO TEJ PORY. TO DZIAŁA W DWIE STRONY! MAMY RÓWNOUPRAWNIENIE...

            A dlaczego nie? jeżeli do tej pory facet przynosił do domu 4 tys. zł a matka 800zł, lub nic bo zajmowała się domem, to jednak drastyczne zmniejszenie dochodów z tych 4tys do np alimentów 500 zł odczuje dziecko, bo nie będzie miało takich/tylu jak wcześniej zabawek, takich/tulu jak wcześniej ubrań i wielu innych z tej półki cenowej na którą było rodziców stać gdy byli razem.

            TAK NAPRAWDĘ TO WSZYSTKO ZALEŻY OD TEGO CZY RODZICE CHCĄ SIĘ DOGADAĆ.
            TAK W OGÓLE TO ZABAWKI TO NIE SĄ KOSZTY UTRZYMANIA TYLKO PRZYJEMNOŚCI, A PYTANIE BYŁO O KOSZTY UTRZYMANIA. JEŚLI LUDZIE SĄ ODPOWIEDZIALNI TO KOSZTAMI UTRZYMANIA SIĘ PODZIELĄ A ZABAWKI TAKIE JAK DOTYCHCZAS OJCIEC BĘDZIE KUPOWAŁ SAM BEZ MUSU, BO BĘDZIE CHCIAŁ! A NIE BO MU KAŻĄ!

            > Mam dziecko już wprawdzie 4 letnie, ale alergiczkę od początku na butli mleka kupowanego w aptece, co miesiąc leki, kremy itp. i NIGDY nie wyszło mi 2000 na młą.. a Ty autor pisze, że 2000 to tylko jedna strona daje - czyli drug stroNa powinna dokładać drugie 2 tysie.
            > Aaa, rozumiem, ze mieszkacie pod mostem i innych kosztów utrzymania (czynsz, me
            > dia, benzyna, bilety komunikacji publ) nie macie?
            > No wybacz nie każdy tak ma za darmo.

            NIE MIESZKAMY POD MOSTEM, MAMY KREDYT NA MIESZKANIE, NA SAMOCHÓD, PŁACIMY CZYNSZ I TE WSZYSTKIE INNE OPŁATY ALE MIELIŚMY JE ZANIM URODZIŁA SIĘ EMMA I BYŁYBY GDYBY SIĘ NIE URODZIŁA WIĘC NIE ROZUMIEM JAKI TO MA ZWIĄZEK Z UTRZYMANIEM DZIECKA.
            CZY JAK ROZWODZĄ SIĘ LUDZIE KTÓRZY NIE MAJĄ DZIECI TEŻ MĄŻ MA POŁOWĘ OPŁAT ROBIĆ ŻONIE? Z JAKIEJ RACJI?

            > > W chwili obecnej Emma chodzi do prywatnego przedszkola, chodzi na tańce,
            > balet,
            > > dodatkowe zajęcia, nie oszczędzam na jedzeniu dla niej, na zabawkach i u
            > brania
            > > ch jakoś też nie i 2000 tysiący to nie wydajemy.
            > > Rozumiem wliczanie kosztów kredytu mieszkaniowego, ale już samochodu nie.
            > .. to
            > > już wygoda mamusi, niestety

            > Jeżeli dziecko do tej pory było wożone autem, dlaczego teraz nagle ma zacząć ma
            > rznąć na przystankach autobusowych? Jak widzisz nie tylko wygoda mamusi.

            NIE MUSI MARZNĄĆ, MATKA NIECH TEŻ BĘDZIE CHOĆ TROCHĘ ODPOWIEDZIALNA ZA DZIECKO A NIE TYLKO PATRZY ABY KTOŚ ZADBAŁ O JEJ WŁASNY T...EK I DZIECKO. A GDZIE JEST TU ROLA MATKI? TYLKO WOŻENIE SIĘ SAMOCHODEM BEZ PONOSZENIA KOSZTÓW. NIESTETY NIE MA TAK, NIC DARMO...

            > > Ponadto jeśli tak piszecie, że przecież pracujecie w domu, zajmujecie
            > się dzieć
            > > mi itp i tak narzekacie to niech dzieci po rozstaniu mieszkają z tatusiam
            > i i ko
            > > niec!
            >
            > Autor nie pisze, ze chciałby się zająć swoim dzieckiem i koniec!

            TO BYŁ KOMENTARZ DO INNYCH WYPOWIEDZI, CIEKAWA JESTEM CZY TAKIE SAMO PODEJŚCIE MIAŁYBY MAMUSIE, GDYBY TO OJCOWIE MIESZKALI Z DZIEĆMI A ONE MIAŁY PŁACIĆ TAKIE A NIE INNE ALIMENTY!

            > > Dla mnie jasne jest, że kosztami utrzymania dziecka dzielimy się PO RÓWNO
            > . Bo t o dziecko jest nasze wspólnie, a nie więcej ojca... i dlatego ma więcej p
            > łacić.
            >
            > Jak już wcześniej pisałam ucierpiałoby tylko dziecko, które i tak już ucierpiał
            > o, bo nie ma przy sobie na stałe drugiego rodzica.

            NO TAK NAJLEPSZYM SPOSOBEM NA ZMNIEJSZENIE CIERPIENIA DZIECKA JEST KOLEJNA ZABAWKA ZA 200 ZŁ I KOLEJNA BLUZECZKA ZA 150. NIE BĄDŹ ŚMIESZNA! PIENIĄDZE NIGDY NIE WYNAGRODZĄ DZIECKU BRAKU JEDNEGO Z RODZICÓW. SZKODA TYLKO ŻE WIĘKSZOŚĆ RODZICÓW W OGÓLE O TYM NIE MYŚLI.

            A jeśli kobitka nie chce rezygnować z poziomu życia jaki wiodła będąc
            > w małżeństwie to niech idzie do pracy a nie próbuje wykorzystać sytuację, że mąż /
            > ojcie
            > > c więcej zarabia po ojciec dziecka nie ma obowiązku zapewnienia byłej żon
            > ie lub
            > > partnerce odpowiednich warunków życia tylko DZIECKU! A to różnica..

            >
            > Widzisz jak kobiecie spadnie poziom życia to i dziecku spadnie a tak już być ni
            > e powinno.
            > Decydując się na to, że kobieta rezygnuje z kariery zawodowej, żeby zająć się d
            > omem, facet powinien wziąć pod uwagę, ze po ich ewentualnym rozstaniu będzie mu
            > siał utrzymywać dwa domy, żeby jego dziecku nie pogorszyła się jakość życia.
            > Na szczęście polskie prawo w tej kwestii zbliża się do standardów zachodnich i
            > coraz częściej oboje rodziców zaczyna brać odpowiedzialność za swoje dzieci po
            > rozwodzie. Wiadomo, jeżeli ktoś będzie chciał umyć ręce od odpowiedzialności to
            > mu się uda, np pracując na czarno.

            NO TAK FACET MA BRAĆ WSZYSTKO POD UWAGĘ! NIE NIE NIE, KOBIETA POWINNA UMIEĆ ZADBAĆ O SIEBIE A NIE LICZYĆ NA MĘŻA, TOP WŁAŚNIE DZIĘKI TAKIM POSTAWOM MAMY MALTRETOWANE ŻONY, KTÓRE NIE ODEJDĄ OD MĘŻÓW BO PRZECIEŻ OBIE NIE PORADZĘ... BO JA CAŁE ŻYCIE NIE PRACOWAŁAM - NA WŁASNE ŻYCZENIE, NIE MOŻNA NIKOGO WINIĆ ZA DOKONANE W ŻYCIU WYBORY.

            > > Teraz pewno spadną na mnie gromy... ale trudno takie jest może zdanie.
            > > jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców i nigdy nie było ani od mojej ma
            > my ani
            > > później ode mnie roszczeń od ojca większych niż rzeczywiście było to pot
            > rzebne

            > > .
            > Ale widzisz, jednak musiałaś sobie rościc jakieś prawo, więc ojciec sam z siebi
            > e wziął na siebie odpowiedzialności za to, ze spłodził dziecko. Trzeba było mu
            > przypominać:
            > >
            I CZEMU MA TO DOWODZIĆ? ŻE CO MIAŁAM ŻĄDAĆ OD OJCA KUPIENIA MI DOMU Z BASENEM I WYCIECZKI DOOKOŁA ŚWIATA TYLKO DLATEGO ŻE Z MATKĄ IM NIE WYSZŁO? ŻARTY JAKIEŚ.
            OJCIEC MÓJ DOKŁADAŁ DO MOJEGO UTRZYMANIA TAK JAK POWINIEN, NIE UTRZYMYWAŁ NAM SAMOCHODU I WILL Z BASENEM I POWIEM CI, ŻE TAK BYŁO LEPIEJ, DLA MNIE PO ROZWODZIE WAŻNIEJSZE BYŁO SPOTKANIE Z OJCEM A NIE 10 NOWYCH ZABAWEK I TAK CZUJĄ DZIECI RODZICÓW ROZWIEDZIONYCH.

            > > Ale niestety gdy ludzie się rozstają rozpoczyna się walka... i to nies
            > tety nie
            > > wiele ma wspólnego "dobrem dzieci"...natomiast dużo z wykorzystywaniem ic
            > h w wo
            > > jnie rodziców, w kwestii finansowej również.

            >
            > Oczywiście, że tak, ale matki najczęściej też walczą o godne życie dla swojego
            > dziec
            NO COOMENTS
        • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 14:19
          Ależ kochana, ja Ci podliczyłam poszty utrzymania NASZEGO dziecko NA TYM SAMYM POZIOMIE. I mojemu mężowi na tym takę by zależało. Więc jeśli nagle samochód staje się dobrem luksusowym to JA bym zrezygnowała z prywatnego przedszkola do którego musiałabym 10 min. iść i 20 jechać. A ojciec mojego dziecka SAM CHCE żeby dziecko chodziło do prywatnego. Więc albo za nie zapłaci i za moje auto (ratę, ja zaś bęzynę), albo sam zawozi dziecia. Bo ja np. z basenu bym nie wiozła 40 min. autobusami rozgrzanego, zasypiającego na rękach 2-latka.

          To zależy od tego jaki poziom ojciec dziecka chce jemu zapewnić. Jak chce, żeby dziecko nadal mieszkało w pięknym, ciepłym mieszkanku, żeby chodziło do dobrego przedszkola, na zajęcia.. Żeby było dobrze odżywione to płaci ile może... I nie ważne czy jest to 2 czy 12 tyś. jeśli on ma wystarczająco dużo środków.

          Opcjonalnie, może nie dać i spadnie nam (mi i JEGO DZIECKU) o 10 pięter. Bo dziecia zapiszę do najbliższego, państwowego przedszkola (blisko i tanio), na zajęcia dodatkowe będziemy chodzić za blok tongue_out Czeeekaj, nie będziemy mieli czasu, bo będę poza domem co najmniej 9- 10h. (przecież muszę zarabiać i nie mam samochodu). Zarobię 2. 000 przy dobrych wiatrach z czego ok 1700 wydam na raty/opłaty. Więc zostanie mi 300zł. Pół mogę przeznaczyć na dziecko. Czy to ma oznaczać, że ojciec dziecka ma także dać 150zł?
          • makarona1 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 14:52
            leneczkaz

            Ty naprawdę rzeczywista jesteś, czy z jakiejś innej planety się urwałaś?
            Żenująca próba dowartościowania się kosztem tych, które mają dużo mniej. Lepiej się z tym aby czujesz?
            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:18
              No ale z czym? Z tym, że nie chciałabym, aby po (opcjonalnym) rozwodzie mojemu dziecku nie żyło się gorzej niż teraz?
              Dzieci nie są głupie i też potrafią dostrzec zmiany na gorsze.
              Tu najgorszą zmianą jest zniknięcie tatusia + ........
          • malgoska182 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 14:55
            laneczkaz przeciez Ty tez mozesz zarobic 4000 zl+ .Dlaczego zakladasz ,ze zarobisz 2000? Jesli ukonczylas dobra uczelnie,znasz min.2 jezyki obce ,to i w woj.podlaskim mozesz miec wiecej niz srednia krajowa.
            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:21
              Nie no mogę. Jestem dość młoda, więc wszytko przede mną tongue_out
              Ale wiem, że prawnicy (w firmie męza) po iluśtam latach pracy zarabiają ok 3000- 3500zł.
              Więc te 4000+ są dla wybranych. Super by było, żebym to była ja ale zakładam, że może się to nie udać od razu. A tu omawiamy odejście mojego męża dziś (lub jutro ;p).
              • ant-nat Re: Dopiero teraz pytasz? 11.10.10, 12:40
                Nie trzeba być prawnikiem żeby zarabiać 3000-5000. Podobno śmieciarze dobrze zarabiają (właśnie w takie widełki) No minusem jest to że nie nos się garnituru tylko brudny kombinezon.
                • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 11.10.10, 13:29
                  Piszemy o Podlaskim i zarobkach netto? To chyba sie przebranżuję tongue_out
          • nika1310 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 15:05
            Państwowe przedszkole za domem też może być fajne. Dziecko nie widzi różnicy czy przedszkole kosztuje 1500zł czy 300zł. Ważne jest dla niego, czy spotka tam ciepłe osoby i fajnych kolegów. A czy meble będą z IKEA czy z Meblika to uwierz mi, dziecko tego nie zauważy. To my, dorośli, uświadamiamy dzieciom tę subtelną różnicę i w jakiś sposób to dziecko ''programujemy''. Puenta jest taka, że na ile kogoś stać - tyle wydaje. W przypadku rozwodu dochodzi inna kwestia, zawsze któraś strona jest pokrzywdzona. I chce się przez te pieniądze ''na dziecko'' odegrać na tej drugiej stronie. Albo płacąc mniej, albo żądając dużo więcej. I to chyba najbardziej o to tu chodzi. Można kwestie pieniędzy uregulować jak ludzie, dogadując się. Ja dam tyle i tyle a na basen w weekendy i do sali zabaw pójdę z dzieckiem sam. Albo ja nie dam ci na wakacje, ale sam zabiorę dziecko w atrakcyjne dla niego miejsce. A ty masz czas dla siebie i rób co chcesz w tym czasie. Moze tu byc tez niezadowolenie ze strony matki- bo on pewnie pojedzie z dzieckiem ale i z nową zoną, albo pójdą we 3 na basenjak szczęśliwa rodzinka- odbierają mi dziecko. Ale to juz temat na inny wątek
            • naomi19 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 18:16
              Można kwestie pieniędzy uregulować jak ludzie, dogadując się.

              hahahahah
              dobre
              to żart, prawda?


              (żona, która żąda 2000 alimentów miesięcznie chyba nie jest osobą, z która da się dogadać, w wyp[adku kiedy mąż nie zarabia 10 000 tylko 2,5!)
          • martaburska Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 15:07
            leneczkaz napisała:

            > Ależ kochana, ja Ci podliczyłam poszty utrzymania NASZEGO dziecko NA TYM SAMYM
            > POZIOMIE. I mojemu mężowi na tym takę by zależało. Więc jeśli nagle samochód st
            > aje się dobrem luksusowym to JA bym zrezygnowała z prywatnego przedszkola do kt
            > órego musiałabym 10 min. iść i 20 jechać. A ojciec mojego dziecka SAM CHCE żeby
            > dziecko chodziło do prywatnego. Więc albo za nie zapłaci i za moje auto (ratę,
            > ja zaś bęzynę), albo sam zawozi dziecia. Bo ja np. z basenu bym nie wiozła 40
            > min. autobusami rozgrzanego, zasypiającego na rękach 2-latka.

            NO TAK A PANIUSIA DO PRACY TO PÓJŚĆ NIE MOŻE, JAK NIE MIAŁAŚ DZIECKA TO NIE PŁACIŁAŚ ZA CZYNSZ, KREDYT I SAMOCHÓD??? WIĘC CO TO MA WSPÓLNEGO Z UTRZYMANIEM DZIECKA.
            SAMA MÓWISZ ŻE OJCIEC CHCE A TO RÓŻNICA CHCIEĆ A RÓŻNICA BYĆ ZMUSZANYM BO MATCE NIE CHCE SIĘ D..Y RUSZYĆ DO PRACY.

            > To zależy od tego jaki poziom ojciec dziecka chce jemu zapewnić. Jak chce, żeby
            > dziecko nadal mieszkało w pięknym, ciepłym mieszkanku, żeby chodziło do dobreg
            > o przedszkola, na zajęcia.. Żeby było dobrze odżywione to płaci ile może... I n
            > ie ważne czy jest to 2 czy 12 tyś. jeśli on ma wystarczająco dużo środków.
            >
            > Opcjonalnie, może nie dać i spadnie nam (mi i JEGO DZIECKU) o 10 pięter. Bo dzi
            > ecia zapiszę do najbliższego, państwowego przedszkola (blisko i tanio), na zaję
            > cia dodatkowe będziemy chodzić za blok tongue_out Czeeekaj, nie będziemy mieli czasu, b
            > o będę poza domem co najmniej 9- 10h. (przecież muszę zarabiać i nie mam samoch
            > odu). Zarobię 2. 000 przy dobrych wiatrach z czego ok 1700 wydam na raty/opłat
            > y. Więc zostanie mi 300zł. Pół mogę przeznaczyć na dziecko. Czy to ma oznaczać,
            > że ojciec dziecka ma także dać 150zł?


            NIE ALE NIE NAJWAŻNIEJSZE JEST DLA DZIECKA CZY MIESZKA TU CZY TAM, CZY MA DWIE CZY DWADZEIŚCIA ZABAWEK I UBRANIA OD GUCCIEGO! NAPRAWDĘ, DZIECIAK MA TO GDZIEŚ, SZCZEGÓLNIE JAK MA LAT 2. WAŻNIEJSZYM JEST CZAS JAKI MAMA I TATA Z NIM SPĘDZAJĄ I TO PRAWDA STARA JAK ŚWIAT.
            ALE W NASZYM SPOŁECZEŃSTWE PIENIĄDZ MA NAJWIĘKSZĄ WARTOŚĆ I TYLKO ON SIĘ LICZY. RODZICE LUB RODZIC HARUJĄ OD ŚWITU DO NOCY ABY DZIEĆ MIAŁ ROWEK ZA 2000 CZY QUADA ZAMIAST TEN CZAS POŚWIĘCIĆ NA WYCHOWYWANIE I PRZEBYWANIE Z DZIECKIEM.

            A POTEM DZIECI WYCHOWUJE SZKOŁA, ULICA I KOLEDZY I POTEM KROK TYLKO DO ALKOHOLU I NARKOTYKÓW. A POTEM WSZYSCY SIĘ DZIWIĄ ŻE TAKI GRZECZNY BYŁ, WSZYSTKO CO CHCIAŁ TO MIAŁ, KAŻDĄ RZECZ CO ZAMARZYŁ TO DOSTAWAŁ I CZEMU ZACZĄŁ ĆPAĆ, NO CZEMU?

            A TO TEMU, ŻE NIE POTRZEBNE BYŁY MU RZECZY, ŻYCIE NA WYSOKIM POZIOMIE TYLKO RODZICE KTÓRZY PRZY NIM BĘDĄ!


            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:16
              Po pierwsze to nie krzycz (podpowiedź- duże znaki).

              > NO TAK A PANIUSIA DO PRACY TO PÓJŚĆ NIE MOŻE

              No ja akurat z tych 'paniuś' co to do pracy chodzą, ale pisałam za ogól matek z których przynajmniej połowa oddaje się byciu Perfekcyjną Kurą domową.

              JAK NIE MIAŁAŚ DZIECKA TO NIE PŁA
              > CIŁAŚ ZA CZYNSZ, KREDYT I SAMOCHÓD???

              Nie. Mieszkałam z rodzicami, studiowałam (ale też pracowałam).

              WIĘC CO TO MA WSPÓLNEGO Z UTRZYMANIEM DZI
              > ECKA.

              Standard życia DZIECKA.

              > SAMA MÓWISZ ŻE OJCIEC CHCE A TO RÓŻNICA CHCIEĆ A RÓŻNICA BYĆ ZMUSZANYM BO MATCE
              > NIE CHCE SIĘ D..Y RUSZYĆ DO PRACY.

              Chce bo jest z tych mężczyzn dla których celem nadrzędnym jest zapewnić byt rodzinie lub w razie jej rozpadu - dziecku. A ja do pracy chodzę.

              > NIE ALE NIE NAJWAŻNIEJSZE JEST DLA DZIECKA CZY MIESZKA TU CZY TAM, CZY MA DWIE
              > CZY DWADZEIŚCIA ZABAWEK I UBRANIA OD GUCCIEGO! NAPRAWDĘ, DZIECIAK MA TO GDZIEŚ,
              > SZCZEGÓLNIE JAK MA LAT 2.

              Jak najbardziej się zgadzam. Baaa, nawet napisałam, że ja jestem za zwykłym przedszkolem a mój mąż za prywatnym. Więc zakładam, że i po rozwodzie miałby takie same plany nt. syna.

              WAŻNIEJSZYM JEST CZAS JAKI MAMA I TATA Z NIM SPĘDZAJ
              > Ą I TO PRAWDA STARA JAK ŚWIAT.

              No ale chwilowo rozwaliliśmy idealną rodzinną sielankę i omawiamy bycie samotnym rodzicem.

              ALE W NASZYM SPOŁECZEŃSTWE PIENIĄDZ MA NAJWIĘKSZĄ WARTOŚĆ I TYLKO ON SIĘ LICZY.
              > RODZICE LUB RODZIC HARUJĄ OD ŚWITU DO NOCY ABY DZIEĆ MIAŁ ROWEK ZA 2000 CZY QU
              > ADA ZAMIAST TEN CZAS POŚWIĘCIĆ NA WYCHOWYWANIE I PRZEBYWANIE Z DZIECKIEM.

              Mój mąż akurat pracuje do 15 góra 16, także my nie z tych. Codziennie chodzimy rodziną na spacery, basen, wycieczki, hale zabaw itd. Dziś zaliczyliśmy park, ZOO (ni było zwierząt uncertain), zakupy, rodzinny obiad u dziadków itd. ... Więc ogólnie się z Tobą zgadzam.


              > A POTEM DZIECI WYCHOWUJE SZKOŁA, ULICA I KOLEDZY I POTEM KROK TYLKO DO ALKOHOLU
              > I NARKOTYKÓW. A POTEM WSZYSCY SIĘ DZIWIĄ ŻE TAKI GRZECZNY BYŁ, WSZYSTKO CO CHC
              > IAŁ TO MIAŁ, KAŻDĄ RZECZ CO ZAMARZYŁ TO DOSTAWAŁ I CZEMU ZACZĄŁ ĆPAĆ, NO CZEMU?
              > A TO TEMU, ŻE NIE POTRZEBNE BYŁY MU RZECZY, ŻYCIE NA WYSOKIM POZIOMIE TYLKO ROD
              > ZICE KTÓRZY PRZY NIM BĘDĄ!

              Hmmmmm. Mam nadzieję, że nasze dzieci będziemy wychowywać my wspólnie jako rodzina.
          • naomi19 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 15:10
            laneczkaz... kiedy ty skończysz. Nie dziwię się, że mąż się z tobą rozwodzi...
            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:05
              Hahhaha. No ja nic o tym nie wiem. Mój mąż także smile
          • makarona1 Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 15:22
            leneczkaz napisała:

            A ojciec mojego dziecka SAM CHCE żeby
            > dziecko chodziło do prywatnego. Więc albo za nie zapłaci i za moje auto (ratę,
            > ja zaś bęzynę), albo sam zawozi dziecia. Bo ja np. z basenu bym nie wiozła 40
            > min. autobusami rozgrzanego, zasypiającego na rękach 2-latka.

            He he

            SAM CHCE, bo na razie mu to nie grozi.
            Jak pozna nową, długooonogą Niunię i spłodzi jej kilkoro potomków szybko zacznie liczyć swoje zarobki i uwierz mi mało będzie go obchodził Wasz basen, markowe ubrania i cały ten cyrk. W końcu bez tego też da się żyć, a jak Niunia będzie równie dobrą egoistką jak Ty- szybko będziesz musiała się prosić o 500zł na dzieciaka. I znajdzie się na to paragraf.
            Aleś naiwna kobieto...
            • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:06
              Nie ten typ faceta (co to zapomina o swoim dziecku), ale co ja będę tłumaczyć..
        • madziulec Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 17:33
          Droga Marto wink)

          Mam samochod. Prawde mowiac jest mi teraz z roznych powodow zupelnie niepotrzebny i sluzy wylacnzie po to, by wozic dziecko wink))
          I gdybym nie miala tego pieprzonego samochodu to moje dziecko nie mialoby szans dotrzec do przedszkola logicznie (30 minut dobrego marszu i zero szans dojazdu bo nei ma autobusu), nie ma szans dojazdu na zajecia dodatkowe (dojazd kiepski, ok. 1 godzine, kiepskie polaczenie, samochodem 20 min) itp.

          Ja jesli potrzebuje jezdze pociagiem wink
          Wiec chetnei sprzedam auto, bo to dla mnei tylko i wylacznie koszt. Problewm, ze jakso nie wypbrazam soebi w zime budzic dziecko o 6 rano i wychodzic o 7, by leciec w 20 stopniowym mrozie do przedszkola. Ale widze, ze to moja wygoda, a nie zdrowie mojego dziecka.
          No coz, zawsze wiedzialalm, ze we lbie mi sie poprzewracalo,.
          • martaburska Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:01
            madziulec napisała:

            > Droga Marto wink)
            >
            > Mam samochod. Prawde mowiac jest mi teraz z roznych powodow zupelnie niepotrzeb
            > ny i sluzy wylacnzie po to, by wozic dziecko wink))
            > I gdybym nie miala tego pieprzonego samochodu to moje dziecko nie mialoby szans
            > dotrzec do przedszkola logicznie (30 minut dobrego marszu i zero szans dojazdu
            > bo nei ma autobusu), nie ma szans dojazdu na zajecia dodatkowe (dojazd kiepski
            > , ok. 1 godzine, kiepskie polaczenie, samochodem 20 min) itp.
            >
            MADZIULEC JA NIE NEGUJE KONIECZNOŚCI POSIADANIA SAMOCHODU, SAMA MIESZKAM W TAKIM MIEJSCU, GDZIE BEZ SAMOCHODU ANI RUSZ.
            CHODZI MI TYLKO O TO, ŻE NIE WYOBRAŻAM SOBIE PO ROZWODZIE KAZAĆ MOJEMU MĘŻOWI ZA TEN SAMOCHÓD PŁACIĆ, BO Z JAKIEJ RACJI.

            > Ja jesli potrzebuje jezdze pociagiem wink
            > Wiec chetnei sprzedam auto, bo to dla mnei tylko i wylacznie koszt. Problewm, z
            > e jakso nie wypbrazam soebi w zime budzic dziecko o 6 rano i wychodzic o 7, by
            > leciec w 20 stopniowym mrozie do przedszkola. Ale widze, ze to moja wygoda, a
            > nie zdrowie mojego dziecka.
            > No coz, zawsze wiedzialalm, ze we lbie mi sie poprzewracalo,.

            JA BUDZĘ MOJE 4 LETNIE DZIECKO CODZIENNIE O 5:20 MIMO IŻ JEŻDŻĘ SAMOCHODEM, NIC SIĘ MŁODEJ NIE DZIEJE WIĘC SIĘ DA.
            A CO MAJĄ POWIEDZIEĆ OSOBY, KTÓRYCH NIE STAĆ NA SAMOCHÓD - CO ONE NIE DBAJĄ O ZDROWIE SWOICH DZIECI? NIE KAŻDEGO STAĆ NA POSIADANIE SAMOCHODU, JAKOŚ SOBIE RADZĄ I ŻYJĄ, DZIECI TEŻ.

            A TAK W OGÓLE TO NIE ZROZUMIAŁAŚ SENSU MOJEJ WYPOWIEDZI LUB NIE DO KOŃCA DOBRZE SIĘ WYRAZIŁAM CHODZIŁO MI O TO, ŻE PO ROZSTANIU NIE WIDZĘ POWODU DLACZEGO MÓJ BYŁY MIAŁBY PŁACIĆ MOJE RATY ZA SAMOCHÓD SKORO BYŁ, JEST I BĘDZIE MÓJ. TO DO MNIE NALEŻY A NIE DO BYŁEGO. JAKBY TAK BYŁO JAK DZIEWCZYNY PISZĄ TO NIEZALEŻNIE OD TEGO CZY MASZ DZIECI I SIĘ ROZSTAJESZ CZY NIE MASZ ICH I SIĘ ROZSTAJESZ BYŁY MA OPŁACIĆ POŁOWĘ KOSZÓW TWOJEGO ŻYCIA, A TO TAK NIE WYGLĄDA.
            I WYGLĄDA NA TO, ŻE POSIADANIE DZIECI POWODUJE POWSTANIE NOWYCH KOSZTÓW JAK RATA ZA SAMOCHÓD, KREDYT ZA MIESZKANIE , CZYNSZ ITP. CO MA PO ROZWODZIE W POŁOWIE PŁACIĆ BYŁY MĄŻ. DZIWI MNIE TO BO JA MIAŁAM TE KOSZTY (KREDYT, CZYNSZ, WODA, ŚWIATŁO, GAZ, SAMOCHÓD) ZANIM URODZIŁA SIĘ MŁODA...
            >
            • madziulec Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 19:28
              Martow, wielka prosba.
              Nie musisz wreszczec. Ja sluch mam dobry. I dociera do mnie normalnym glosem (o ile wiesz co chce przekazac wink

              Pytasz z jakiej racji kazac mezowi placic za samochod wink Hmm..
              Zadam Ci przewrotne pytanie. Ja mialam swoj samochod, ktory kupilam SAMA. Ojciec mojego dziecka sklonil mnie do sprzedazy tego samochodu, twierdzac, ze jestem w ciazy, wymagam wiec lepszego samochodu, bezpieczniejszego, przy czym gdy dziecko sie urodzi to bede potrzebowac samochodu wiekszego do wozenia wozka i dziecka.
              Ok wink Byla to decyzja wspolna, bo nei jestem bezwolna lalka z tipsami.
              Pieniadze ze sprzedazy samochodu przeznaczylam na wspolne wydatki.

              Ojciec mojego dziecka wzial w leasing samochod (na swoja firme). Po czym wyprowadzajac sie... zabral samochod.
              I teraz tak: mnie nie bylo stac na zakup nastepnego samochodu (dlaczego - masz odpowiedz wyzej), samochod zas, ktory zostal kupiony specjalnie dla mnie i dziecka nijak nie byl ojcu dziecka potrzebny. (ma i mial sluzbowy)
              Tak, mozesz pomyslec, ze jestem pazerna.
              Ale pewne decyzje podejmujesz, bo masz informacje czy dane dotyczace aktualnej sytuacji.

              Gdybym wiedziala, ze.. to bym np. nie zdecydowala sie na zakup mieszkania na totalnym zadupiu, skad jest wszedzie daleko, nie sprzedalabym samochodu.. no i wiele innych rzeczy. Ale zycie to nie gra, gdzie naciskasz "save".

              Aha wink
              Co do rat za mieszkanie.
              Tez jestem ciekawym przypadkiem.
              Otoz swojego czasu z ojcem mojego dziecka kupilismy mieszkanie, Pol na pol.
              Po czym moj eks wzial jak to sie mawia dupe w troki i juz. On nie bedzi eplacil i ma to gdzies. Mieszkanie jest w darowiznie przekazane dziecku, ale kredytu si enie da, to mozliwe, ze wiesz.. No i co???
              Kto ma placic kredyt i dlaczego ja, skoro mieszkanie nie jest moje???
              I powiem Ci zupelnie szczerze, wcal enie mam ochoty tu mieszkac, problem, ze nawet nie moge tego mieszkania sprzedac wink))
            • halapta Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 21:10
              martaburska ty chyba facetem płacącym alimenty jesteś, albo zoną faceta, który płaci alimenty na dziecko ze swojego poprzedniego związku.

              martaburska napisała:
              JA BUDZĘ MOJE 4 LETNIE DZIECKO CODZIENNIE O 5:20 MIMO IŻ JEŻDŻĘ SAMOCHODEM, NIC
              > SIĘ MŁODEJ NIE DZIEJE WIĘC SIĘ DA.
              > A CO MAJĄ POWIEDZIEĆ OSOBY, KTÓRYCH NIE STAĆ NA SAMOCHÓD - CO ONE NIE DBAJĄ O Z
              > DROWIE SWOICH DZIECI? NIE KAŻDEGO STAĆ NA POSIADANIE SAMOCHODU, JAKOŚ SOBIE RAD
              > ZĄ I ŻYJĄ, DZIECI TEŻ.

              I w związku z tym inne dzieci rozwiedzionych rodziców też powinny wstawać o 5:20?
              Mają wozić swoje dzieci autobusem, bo innych ludzi nie stać na samochód?
              Na szczęście jeszcze nikt rodzicom nie każde jak mają postępować ze swoimi dziećmi, więc i ty nie pouczaj kto powinien jeździć autem i co dziecku wystarczy a co rozrzutność .
              >
              > A TAK W OGÓLE TO NIE ZROZUMIAŁAŚ SENSU MOJEJ WYPOWIEDZI LUB NIE DO KOŃCA DOBRZE
              > SIĘ WYRAZIŁAM CHODZIŁO MI O TO, ŻE PO ROZSTANIU NIE WIDZĘ POWODU DLACZEGO MÓJ
              > BYŁY MIAŁBY PŁACIĆ MOJE RATY ZA SAMOCHÓD SKORO BYŁ, JEST I BĘDZIE MÓJ. TO DO MN
              > IE NALEŻY A NIE DO BYŁEGO. JAKBY TAK BYŁO JAK DZIEWCZYNY PISZĄ TO NIEZALEŻNIE O
              > D TEGO CZY MASZ DZIECI I SIĘ ROZSTAJESZ CZY NIE MASZ ICH I SIĘ ROZSTAJESZ BYŁY
              > MA OPŁACIĆ POŁOWĘ KOSZÓW TWOJEGO ŻYCIA, A TO TAK NIE WYGLĄDA.
              > I WYGLĄDA NA TO, ŻE POSIADANIE DZIECI POWODUJE POWSTANIE NOWYCH KOSZTÓW JAK RAT
              > A ZA SAMOCHÓD, KREDYT ZA MIESZKANIE , CZYNSZ ITP. CO MA PO ROZWODZIE W POŁOWIE
              > PŁACIĆ BYŁY MĄŻ. DZIWI MNIE TO BO JA MIAŁAM TE KOSZTY (KREDYT, CZYNSZ, WODA, Ś
              > WIATŁO, GAZ, SAMOCHÓD) ZANIM URODZIŁA SIĘ MŁODA...
              > >


              zaiste ciekawe, czegóż żeś się tak rozgorączkowała?
              A gdzie solidarność jajników?
              • madziulec Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 21:26
                halapta napisała:
                > A gdzie solidarność jajników?
                A to nei pamietasz dowcipu, w ktorym jasno wychodzi, ze faceci zawsze sie kryja, a baby zawsze (nawet najlepsze przyjacioleczki) beda sobie swinkie podkladac???
                • leneczkaz Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 21:29
                  Smutne..
                  • madziulec Re: Dopiero teraz pytasz? 10.10.10, 22:40
                    leneczkaz napisała:

                    > Smutne..
                    Raczej takie zycie.


                    Wracajac do tematu:
                    Pisalam Ci wczesniej o tej mojej kolezance. Niestety jej maz zakochany z synku, sam mowil o prywatnej szkole, firmowych butach, no slowem wszystkim co najlepsze, szkolach jezykowych i tak dalej. Jej rola miala polegac na gotowaniu, sprzataniu, wygladaniu pieknie (jest pierunsko atrakcyjna, co by nie mowic..) i wychowywaniu dziecka.

                    Obecnie zaczyna powoli wycofywac sie z wydatkow na dziecko, wychodzi, ze jednak dziecko nie potzrebuje prywatnej szkoly (jeszcze 2 miesiace temu byla niezbedna), raptem nei musi nosic firmowej kurteczki (moze nosic z hipermarketu) itp.
                    O wakacjach w tej chwili mowy nie ma.

                    Takie zycie.
                    Mam nadzieje, ze on jednak okaze sie mezczyzna a nie kolejnym petakiem rozwodzacym sie z dzieckiem a nie z kobieta.,
                    • deodyma Re: Dopiero teraz pytasz? 11.10.10, 15:17
                      madziulec, a czy ten facet ma juz inna?
                      jesli tak, to by wiele tlumaczylo, bo tamtej moze przeszkadzac sam fakt, ze funduje dziecku wszystko to, co dla niego najlepsze.
                      jesli nie ma innej, to kutas nie ojciec i tyle.
                      • deodyma Re: Dopiero teraz pytasz? 11.10.10, 15:18
                        oczywiscie dodam jeszcze, ze nic go nie usprawiedliwia i z czasem dojdzie do tego, ze nie bedzie mu sie nawet chcialo utrzymywac kontaktow z dzieckiem.
                      • madziulec Re: Dopiero teraz pytasz? 11.10.10, 18:25
                        Nie, nie ma.

                        Ale powiem Ci, ze z opowiesci roznistych wynika, ze tak naprawde to wielu facetow rozwodzac sie z zona niestety automatycznie rozwodzi sie z dzieckiem.

                        Problem tez polega na tym, ze to zwykle kobiety dokladnie wiedza ile co kosztuje w domu, ile wydaja na jedzenie, utrzymanie domu itp... W zwiazku z tym facet kazda kwote uznaje za za wysoka, bo nei zdaje soenbie sprawy ile tak naprawde kosztuje dziecko
    • nandii Re: Ile kosztuje dziecko? 10.10.10, 14:44
      Dziecko kosztuje. Ale zalezy kto do czego jest przyzwyczajony. Na małego wydajemy ok 600-700 zł miesięcznie i niczego mu nie brakuje, w tym złobek 280 zł i tym co miesiąc jakas zabawka. Jednak alimenty nie są zasądzane od widzimisię mamusi tylko od możliwości zarobkowych ojca, dziecko i ojciec mają mieć równą stopę życiową.
    • mama-ola Re: Ile kosztuje dziecko? 11.10.10, 14:14
      - Jeśli do tej pory mieszkacie razem, to chyba wiesz, ile wydawaliście na dziecko?
      - W jednych miejscowościach żyje się taniej, w innych drożej.
      - Co innego życie na co dzień, co innego jednorazowe wydatki, np. buty na zimę.
      - Utrzymujesz dziecko, nie żonę. Jeśli np. ona nie pracuje, to nie znaczy, że masz ją utrzymywać.
      - Policz 1/2 niani czy żłobka, 1/2 pieluch, 1/2 jedzenia i picia, 1/2 ubrań itd. itp. A dodaj do tego, co Ci wyjdzie, jakieś 30-50% na nieprzewidziane wydatki.
    • luthien79 Re: Ile kosztuje dziecko? 12.10.10, 09:49
      My na rzeczy związane z dziećmi wydajemy miesięcznie ok. 3000 PLN (dwójka dzieci poniżej 3 roku życia, opiekunka - żebym mogła pracować wink). Czyli na jedno dziecko ok 1500 PLN - a nie wliczam tu rzeczy dodatkowych, typu fotelik samochodowy, mebelki do pokoju, wyprawka zimowa (ech, prawie 700 pln nie ma po zakupie 2 par butów i 2 kombinezonów, żeby nie było - bez szału, kupiliśmy Bartki, jeden kombinezon nowy, jeden używany), partycypacja w czynszu/ogrzewaniu itd... No z tych dodatkowych rzeczy wyjdzie tak z 200 PLN na miesiąc (na 1 dziecko).
      To daje około 1800 koszty utrzymania 1 dziecka. Jak to podzielić na 2 osoby, i przy założeniu zarobków podobnych u mamy dziecka, jak u autora wątku, to myślę, że 800 pln alimentów będzie ok. (i przy założeniu, że ojciec od czasu do czasu dokupi np. zabawkę, kurtkę czy inny ciuch). Aha, i te koszty będą w miarę stałe w czasie - dziś opiekunka, potem zajęcia dodatkowe typu angielski itd, jakieś kino, więcej jedzenia - i koszt się niespecjalnie zmieni...
      Ale przy założeniu, że jeszcze każda z osób płaci sobie oddzielnie mieszkanie itd, to przy takich zarobkach alimenty 800 PLN wydają się być niemożliwe do zasądzenia.


      • naomi19 Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 04:33
        Jaki ma związek- koszty utrzymania dziecka i ogrzewanie w domu. Jakbyś nie miała dzieci, to nie ogrzewałabyś mieszkania? <szok> Może jeszcze wliczyć czynsz, albo lepiej- ratę za mieszkaniebig_grin Tudziez opłaty za internet...
        • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 15:26
          Wyobraz sobie, ze do alimentow wlicza sie czesc dziecka za oplaty stale typu czynsz. Jest to osoba zameldowana, dodatkowo zwieksza sie oplata za smieci, zuzycie wody, pradu, ogrzewanie etc. Jesli dziecko jest w wieku, gdy korzysta juz z telewizji i internetu, to tez mozna to wliczyc w koszt utrzymania.
          To jest zgodne z prawem i logika, bo gdybym nie miala dziecka, to bym nie prala np. 4 razy w tygodniu, tylko 2. Przez to by byly mniejsze oplaty za zuzyta wode i prad.
          Jest tez wiecej gotowania, wszelkie urzadzenia typu niania elektroniczna zra prad na potege.
          • mama-ola Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 20:32
            > Wyobraz sobie, ze do alimentow wlicza sie czesc dziecka za oplaty stale typu cz
            > ynsz.

            A wlicza się opłaty stałe ojca, u którego dziecko mieszka przez część tygodnia?
            Wyobraźmy sobie (bardzo prawdopodobną sytuację), że ojciec bierze dziecko do siebie na weekend albo na co drugi weekend. On też płaci, rzecz jasna, czynsz plus ratę kredytu bądź za wynajem. Część tego przypada na dziecko, które u niego pomieszkuje, tak? I prąd, i gaz, i woda odpowiednio za 4 lub 8 dni w miesiącu?
            • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 13.10.10, 23:39
              Oplaty moze doliczyc ta osoba, u ktorej dziecko jest zameldowane. Tyle wykladnia prawa. Co do opieki naprzemiennej, to reguluje sie takie kwestie takze na sprawie sadowej. Reszta, to juz dobra wola rodzicow, co do dogadania sie w pewnych sprawach.
              Ja rozumiem tok myslenia, ze gdyby nie bylo dziecka, to tez by sie placilo czynsz za mieszkanie, tez by byly oplaty za zuzycie wody. Jednak po raz wtory napisze, ze te oplaty by byly nizsze i wlasnie o ta roznice sie rozchodzi.
        • ma_niusia Re: Ile kosztuje dziecko? 14.10.10, 10:38
          > Jaki ma związek- koszty utrzymania dziecka i ogrzewanie w domu. Jakbyś nie mia
          > ła dzieci, to nie ogrzewałabyś mieszkania? <szok> Może jeszcze wliczyć
          > czynsz, albo lepiej- ratę za mieszkaniebig_grin Tudziez opłaty za internet...

          Dziecko mieszka ze mną, w mieszkaniu nie ma ogrzewania ani ciepłej wody, mamy termę na prąd i ogrzewanie na prąd. Jakby nie było dziecka na pewno nie ogrzewałabym aż tyle (wiem jak było w poprzednich latach, mam porównanie na rachunkach za prą chociażby), nie zużywałabym aż tyle ciepłej wody (kąpiele dziecka, mycie pupy po kupie, dodatkowe zmywanie i mycie butelek, więcej sprzątania, mycia podłóg, prania...).
          I tak, dzielę te koszty po połowie, doliczam również opłatę za tv, bo szczerze mówiąc aktualnie tylko Młody ogląda czasami bajki w tv (nie mam dvd, komputer mamy tak kiepski, że nie da się na nim odtworzyć żadnego filmu), ja nie mam czasu na tv.
          I właśnie zastanawiam się wink nad doliczeniem połowy kosztów internetu, bo w większości korzystam z niego w związku z dzieckiem: szukam leków, czytam o badaniach, szukam kontaktów do lekarzy, przychodni, a także korzystam z allegro żeby mu kupować tańsze ubranka.
          Ojcie z z dzieckiem od kilku miesięcy przestał się widywać kompletnie, więc nie ponosi w związku z nim żadnych kosztów. Dodam tylko, że aż mi głupio bo to jego rodzice i rodzeństwo (babcia i ojciec chrzestny dziecka) przyjeżdżają, przywożą zabawki i ubranka...
          • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 14.10.10, 11:14
            Dodam tylko, że aż mi głupio bo to jeg
            > o rodzice i rodzeństwo (babcia i ojciec chrzestny dziecka) przyjeżdżają, przywo
            > żą zabawki i ubranka..

            A dlaczego Ci głupio? Przecież to jego najbliższa rodzina. Gdyby Tobie coś się stało mogliby wystąpić o pełną opiekę nad młodym.

            A takiemu 'tatusiowi' to ja bym nawet klimatyczne do alimentów doliczyła indifferent
          • naomi19 Re: Ile kosztuje dziecko? 14.10.10, 22:14
            I właśnie zastanawiam się nad doliczeniem połowy kosztów internetu,
            O masakra. A jeśli on też szuka informacji nt dzieci w internecie, to Ty mu zwróc połowę jego kosztó.Albo jeśli kupił książkę- to połowę płacisz Ty... Szał...
            • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 14.10.10, 23:24
              Wydaje mi sie, ze to jest przesada. Internet owszem, pewnie mozna wliczyc w koszta, ale wtedy, kiedy to dziecko z niego fizycznie korzysta. Nie sadze, by bylo to mu do czegokolwiek potrzebne przed okresem szkolnym. Nawet nie wiem czy przez pierwsze kilka lat szkoly bedzie mial potrzebe korzystania z internetu, bo jest mu potrzebne cos na lekcje.
              Telewizja tez jest wedlug mnie troche dyskusyjnym odliczeniem.
            • ma_niusia Re: Ile kosztuje dziecko? 15.10.10, 09:12
              naomi19 napisała:

              > O masakra. A jeśli on też szuka informacji nt dzieci w internecie, to Ty mu zwr
              > óc połowę jego kosztó.Albo jeśli kupił książkę- to połowę płacisz Ty... Szał...
              >

              Przecież piszę, że ojciec od miesięcy wogóle nie widuje dziecka, nie kontaktuje się ze mną, nie odbiera nawet telefonów, nic. Nie wspomnę o zainteresowaniu zdrowiem dziecka, które jest silnym alergikiem, aktualnie ma lekką anemię, ma duże problemy gastryczne z podejrzeniem zespołu złego wchłaniania, celiakii. Nie jestem lekarzem, nie stać nas na prywatnych lekarzy, a państwowa służba zdrowia niestety rzadko umożliwia pełną i szybką diagnostykę dziecka.

              Korzystam też z allegro żeby kupować mu ubranka. ojciec nic mu nie kupił od przynajmniej pół roku, ja wiele dostaję od rodziny i znajomych ale czasem coś jest potrzebne, mam wybór biegac po ciucholandach (na nowe nas nie stać), tracić czas i może nie znaleźć tego co potrzebuję albo kupować na allegro, gdzie zajmuje to kilka minut.

              Moim zdaniem to nie jest przesada.

              Oczywiście, gdyby ojciec płacił za prywatne wizyty lekarskie i kupował mu potrzebne ubranka nigdy w życiu nie doliczyłabym kosztów internetu.
              • leneczkaz Re: Ile kosztuje dziecko? 15.10.10, 10:35
                Proszę Cię, nawet się nie tłumacz! W ogóle ja nie rozumiem jak można być tak ograniczonym i nie widzieć tego, że Twoja 'połowa' utrzymania to nieprzespane noce, zamartwianie się chorobami, przez to mniejsza wydajność w pracy, niemożność podjecia dodatkowego zajęcia lub dorabiania w weekendy. Już o jakichkolwiek wyjściach nie wspominając. A tatuś pracuje jak chce, robi co chce, pewnie się rozbija po imprezkach.. Ale nie, kasę dzielimy po równo. Śmiech na sali i wstyd za ludzi tak myślących.
                Dla mnie każda matka samotnie wychowująca dziecko jet świętą i należy jej się wszytko co najlepsze...
                • listopadowka2008bis Re: Ile kosztuje dziecko? 15.10.10, 15:38
                  To dziekuje Ci bardzo za cieple slowa smile I za to, ze chociaz Ty widzisz, ze "polowy' nie sa w tym przypadku rowne. Mam wrazenie, ze wiele kobiet na tym forum, traktuje kobiety, ktore samotnie wychowuja dziecko, jak zerujace na swoich bylych partnerach.
                  Argumentacja przedstawiona przez Pania, ktora chce odliczyc internet mnie jednak przekonuje.
                  • a_gurk Re: Ile kosztuje dziecko? 16.10.10, 00:01
                    Dodam do tego, że niektóre matki-polki są kurami domowymi nie z wyboru ale z konieczności. Np. dziecię choruje poważnie i stale i podjęcie pracy zawodowej przez obojga rodziców nie jest możliwe. Najczęściej, ekhem, zostają z owym dziecięciem matki, nie kazdy ma na podorędziu usłużną rodzinę lub odpowiednią kasę na opiekunki. Jeżeli owego drobiazgu do opieki jest więcej, praca kobiety w domu staje się koniecznością, chyba ze mąż/partner zarabiał gorzej i jest lepszy w te klocki smile. I nagle druga strona po kilku latach wspólnego życia postanawia żyć oddzielnie lub inne wychodza inne powody rozstania i taka jedna forumowiczka z drugą mówia owej pani, że ofiarą życiową była, że nie pracowała, a chorym dzieckiem się zajmowała lub/i wychowywała gromadkę dzieci na ludzi. Ponieważ urodziłam młodych dość późno, mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że 2 tys. na jedno dziecko jest podstawową kwota umożliwiającą normalne jego wychowywanie. Nie moje luksusy a tego dziecka podstawowy byt. Dla mnie wystarczyłby samodzielny pokój w mieszkaniu studenckim, zupki z kubka i ciuchy z ciuchlandu. Przeżyłam tak mimo stałej pracy wiele lat i wcale nie było mi tak źle. Nie wyobrażam sobie jednak takiego życia dla dziecka/dzieci, które oprócz miłości, potrzebują pełnowartościowe wyżywienie, lekarstwa, ubranie stosowne do pory roku, przynajmniej podstawowe zabawki, zapewnioną opiekę na czas mojej pracy, jakąś przestrzeń życiową do sprawnego rozwoju fizycznego itp. itd. I nie wyobrażam sobie, żeby mi miał ktoś plunąć wyzwiskami w twarz, bo zamiast wysyłać dziecko do przedszkola z comiesięcznym zapaleniem oskrzeli/ ucha/ tchawicy/płuc i dzielnie chodzić codziennie do pracy (zwolnienia niemile widziane) wolałam zostać z nim w domu i dopilnowywać, by przynajmniej miał miesiąc-dwa przerwy między infekcjami. No taka ohfiara życiowa jestem. Mąż w tym czasie pracuje i się kształci pełnoetatowo.
                    A pracę inną to mogę szukać w UK. Niestety nie jestem inżynierem budownictwa lub lekarzem z rzadką specjalności. Kurczę jakoś nie urodziłam się ze zdolnościami w tym kierunku ... .
Pełna wersja