Histerie 20-miesięcznego chłopca

11.10.10, 12:32
Kilka tygodni temu mój 20-mieisęczny syn zaczął zmieniać się w małego terrorystę.
Nigdy nie miał super łagodnego charakteru, należał i nalezy do dzieci wymagających, jednak dało się funkcjonować. Przy ustalonym rytmie dnia i pomysłowym zagadywaniu, udawało się dogadać i dni wyglądały w miarę ok. Teraz jest koszmar.
Wszystko jest na "nie" Nawet czynności, które uwielbiał do tej pory, typu kąpiel, picie wody, mleka sa oprotestowane. Wyjście na dwór, ubranie go rano, próba nakarmienia to momenty, w których ja tracę kompletnie siły. Brak mi już pomysłów na zagadywnie, odwracanie uwagi.
Do tego doszło klasyczne zwalanie się na podłogę i płacz z wrzaskiem, walenie głową w ścianę. Sytuacje, które do tej pory przebiegały bezstresowo, nagle zaczęły urastać do rangi wydarzenia, kiedy to matka musi na głowie stanąc i coś osiągnać. Np kładzenie spać w dzień, do tej pory jadł przed spaniem, potem woda do butelezki, popijał sobie, ja w tym czasie przebierałąm go w piżanmkę, czytaliśy kilk aksiążeczek, pokazywał palcem które chce, potem robił ksiązkom pa,pa i do łóżeczka. Najczęściej zasypiasam, czasami pogada do siebie, powierci się, czasami pojęczy i zasypia. Teraz koniec, od kilku dni, żadna ksiązka nie jest dobra, nie chce czytać, przebierać się, krzyczy, kiedy wkłądam go do łóżeczka. Poodbnie wieczorem.
W nocy potrafi zerwać się z wrzaskiem, nie che na ręce, nie chce do łóżeczeka, nie chce wody, ucieka z rąk, lata po pokoju, najchętniej wpadłby do pokoju siostry starszej albo pokoju dziadka i tam się bawił.
Potrafi tak z pół godziny lub dłużej.
Dziś o 5.30 wrzeszczy, płacze, krzyczy "mama". Idę do niego, chcę przytulić, a on odpycha mnie, rzuca się na kołderkę i przewraca się z płaczem, nie daje sie pogłaskać. Chce wychodzić z pokoju. Taka scena trwała ok 45 min, najpierw ze mną potem z tatą, kiedy ja juz wymiękłam.
Najspokojniejszy jest z jednym opiekunem, kiedy jest więcej osób, biega cały czas za mną, chce na ręce, jak nie moge go nosić, albo i nie chcę (waży 11 kg, mój kręgosłup wysiada), rzuca się na podłoge i ryczy.
Najszybciej sie uspokaja, kiedy go zostawiam i pozwalm się wykrzyczeć. Kontroluje, czy krzywdy sobie nie robi. Jak widzi, że idę zająć się czymś innym, przychodzi za jakiś czas sam.
Strasznie jest ze mną związany, przez fakt, że nie pracuje. Miał na kilka godzin dziennie nianię do 16 miesiąca zycia. Był z nią zwiazany, zostawał, było ok. Niania musiała odejść, szukałam potem innej, żednej nie zaakceptował. Dopiero teraz od października wróciła niania, która pilnowała mojej córki kilk alat temu, i z ta zostaje. Ale zostaje na zasadzie, że nie widzi, kiedy wychodzę. Wiem, że powinien być przyzwyczajony do tego, ze mama może wyjśc, ale jak widzi mnie przy drzwiach, to jest mega hisyeria, Nie ważne, czy zostaje z tatą, babcią czy niania.


CZy to jest bunt dwulatka? Co mnie jeszcze czeka? Pytam, bo mimo, iz mam jeszcze córkę - 6 lat, to nigdy nie przechodziłam z nią czegoś podobnego.
Co robić, zeby unormowac sytuację?

pozdrawiam
Marysia


    • niebioska Re: Histerie 20-miesięcznego chłopca 11.10.10, 14:16
      moim zdaniem: tak. to jest bunt półtoraroczniaka, popularnie zwany buntem dwulatka smile.
      przy okazji łączę się w bólu. u nas zaczęło się tydzień temu odmową spania (padł o 1). jest na rękach - chce na podłogę, postawię - ryczy, że chce na ręce. i tak w kółko. ma 17 m-cy.
      • landrynka103 Re: Histerie 20-miesięcznego chłopca 11.10.10, 14:35
        o rany !!! weszłam tutaj szukać rady w swojej sprawie i trafiłam od razu na Twój post. Ja mam to samo! Wypisz wymaluj! Moja córka konczy za tydzień 20 miesięcy a ja zastanawiam się jak nie trafić do wariatkowa! Ten sam scenariusz co u Ciebie: wszystko na "nie". Z ubieraniem cyrki, z jedzeniem to samo, histerie na porządku dziennym, chce tylko na ręce, na rękach zaraz okazuje się ze tez jest źle, obraża się, wszystkim rzuca, bije kota itp. Do tego na spacerach wyrywa mi się i ucieka, a jak wołam za nią to przyspiesza! Dramat jakiś normalnie! Nie da się spokojnie normalnie w domu funkcjonować, ja jestem osobą dość nerwową i naprawde ciężko mi się czasem opanować. Najgorsze jest to ze i noce stały się udręką. Zasypia z trudem a jak zaśnie to po ok. 5 godz. budzi się i nie chce spać, za to szarpie mnie za piżamę, szczypie, kopie i włazi mi na plecy lub głowę i tak może być ze 2 godziny. Jestem rano totalnie nie wyspana przez co w dzień puszczają mi nerwy. Czy u Was noce tez sa takie niespokojne? Jestem ciekawa czy ktoś jeszcze coś tu mądrego doradzi...
        • mama-ola Re: Histerie 20-miesięcznego chłopca 11.10.10, 15:05
          > Zasypia z trudem a jak zaśnie to po ok. 5 godz. budzi się i nie chce spać,
          > za to szarpie mnie za piżamę, szczypie, kopie i włazi mi na plecy lub głowę i
          > tak może być ze 2 godziny.

          Czyli 2 godziny się łudzisz, że da się pospać? Marzenie smile Nie da się. Lepiej, gdybyś od razu wstała, a spać poszła później razem z dzieckiem. Mój synek też się budzi koło 5 i ja od razu wstaję, bo wiem, że próby dospania są na nic. Za to jak mały pada o 9, to ja idę spać razem z nim. Kładziemy się razem do mojego dużego łóżka, a przy mnie malec śpi spokojniej i dłużej i nawet jeśli się po godzinie obudzi, to jest szansa, że da się uspać jeszcze raz, na jeszcze jedną godzinę. Potem wstajemy koło 11 i jesteśmy obydwoje wyspani.

          Jak mój starszy syn był w tym wieku, to mu puszczałam teletubisie na dvd, on siedział i oglądał, a ja mogłam jeszcze pospać na wpół czuwająco. Ale młodszego bym nie zostawiła bez opieki, bo bym się bała, że sobie krzywdę zrobi. Dużo zależy od charakteru dziecka, jeśli jest spokojne i nie oderwie się od tv, to jest to jakiś sposób na dospanie i lepszy humor matki na resztę dnia.

          Dobrą metodą na prawie wszystkie kłopoty z humorami starszego syna (jak był w tym wieku) było uprzedzanie o wszystkim. Wielokrotne powtarzanie, co się będzie działo, że już się zaczyna dziać, że się dzieje. Na przykład: niedługo pójdziemy (czas przyszły) na spacer (to mówisz po dorosłemu, po dziecinnemu, z rozkładem na czynniki pierwsze typu: założymy buty, ty założysz, ja założę, założymy kurtki, bo jest zimno, pojedziemy wózkiem albo na nóżkach... itp. itd.), idziemy (czas teraźniejszy) na spacer (opowiadasz co się dzieje, że szukasz butów albo pytasz dziecko, gdzie są buty i chwalisz jak pokaże) itd. itp.

          Mój starszy syn nie znosił być zaskakiwany, przy czym zaskoczeniem dla niego mogło być cokolwiek. Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłonkę rano - histeria i domaganie się zasłonięcia. A jak uprzedziłam w kilkudziesięciu zdaniach, że odsłonię, bo rano, bo słońce, bo tak - to odsłonięcie przechodziło bez protestów.
    • rulsanka Re: Histerie 20-miesięcznego chłopca 11.10.10, 21:26
      To trudny okres przede wszystkim dla dziecka. Dojrzewa, ma inne potrzeby, więcej rozumie, ale nie może sobie wszystkiego poukładać. Stąd bunt przeciwko nie wiadomo czemu. Wbrew pozorom nie jest to bunt przeciwko rodzicom, czy ustalonym zasadom. Raczej próba zrozumienia świata na nowo, a żeby coś zrozumieć, trzeba czasem podważać podstawy.
      Pamiętam że takie skoki rozwojowe skutkowały u mnie dużym stresem, bo byłam przyzwyczajona do jakiegoś układu dnia, a tu syn nagle się zmieniał i zawalał się cały tajming. A sztuka życia z dzieckiem polega często na wyczucie właściwego momentu na wykonanie pewnych czynności. Stres matki plus stres dziecka to samonapędzająca się katastrofa. Moja rada na ten okres: wyluzuj, mniej planuj. Dziecko się zmienia. Być może układ drzemek będzie teraz inny lub w ogóle młody przestanie spać w dzień. Jak już zmiany się dokonają, nastanie na jakiś czas spokój.
      Staraj się ograniczyć sytuacje konfliktowe do minimum. Nie chce spać, niech nie śpi. Za kilka dni, miesiąc to się samo unormuje. Nie chce się ubierać, poczekaj chwilę, zagadaj, pozwól na samodzielność - ja założę ci jedną nogawkę, a ty drugą, daj wybór - chcesz bluzkę czarną czy żółtą? Jest mnóstwo sposobów. Ubierz maskotkę w ubranka dziecka, a młody niech ci pomaga, potem może sam zechce się ubrać.
      Staraj się unikać sytuacji, gdy syn jest doprowadzony do histerii. Czasem rzeczywiście jedyną radą jest wtedy przeczekać i się nie denerwować. Histeria sama w sobie nie jest niczym złym, byle sobie lub innym krzywdy nie zrobił. Dziecko odreagowuje w ten sposób nadmiar emocji.
    • my_valenciana Re: Histerie 20-miesięcznego chłopca 12.10.10, 00:26
      He he, mój 21 miesięczniak to samo. Jakiś tydzień temu zaczęły się histerie i wariactwa. Ja maksymalnie zagaduję, gadam nawet jeśli pozornie mnie nie słucha - jakbym do siebie gadała - w koncu podłapuje i zaczyna słuchać. Kiedy wrzeszczy w histerii to poprostu ignoruję i zajmuję się swoimi sprawami. Dzisiaj po gimanstyce z ubieraniem, kiedy już staliśmy na dole, i trzeba było ubrać kurtkę a on nie chciał, wkurzyłam się i rzuciłam jego kurtkę na podłogę, sama się ubrałam i usiadłam sobie na schodku - mały sam przyniósł mi kurtkę, żebym go ubrała. Z jedzeniem to samo - jadł ze smakiem - widziałam i za chwilę mówi "nie" - no to ja mówię - dobra, na co on, że jednak tak i otwiera dzioba.
      No jazda jest na maksa - zwłaszcza przy zmianie pieluchy - jest to dla mnie nowoś bo moje dziecko jest megaaktywne ale dość grzeczne, nigdy nie miał humorów i nie płakał bez powodu, no ale kiedyś musiało się zacząć.
      Myślę, ze dobrze też jest uprzedzać dziecko o wszystki, co się zdarzy - tak jak już ktoś napisał. Ja uprzedzam o tym, czego dziecko nie znosi, ze np. przyjdzie tata, ale zaraz będzie musiał wrócić do pracy - powtarzam to kilka razy i rozkładam właśnie na czynniki.
Pełna wersja