Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych

01.04.04, 23:42
Poważnie...
Mam najnormalniejsze dziecko na świecie.Nie jest wybitne, ani utalentowane.

Otaczające mnie mamusie( również na tym forum) za wszelką cenę usiłują zrobić
ze swoich dzieci najwybitniejsze jednostki pod słońcem (zwykle oddając je na
8 godzin pod opieke nianiek).

Moje dziecko jest najzwyklejszym dzieckiem pod słońcem.Ma dwa lata.Lubi
teletubisie(oglądac bajki i książeczki), samoloty(latac i patrzec),koty
(wszystkie), chrupki kukurydziane,karuzelę( na placu zabaw), swoją bujawkę
zebre,książkę z Barneyem, szpinak i słoiczek Hippa młode jarzynki.
Gada w swoim języku od rana do wieczora, boi się tylko kratek (wiecie,takich
pod ktorymi jest przynajmniej 2 metry do ziemi).
Jest niezwykle kontaktowy i towarzyski.
Ot, zwykły 2 latek.
Przyznaje sie że nie zna, nie umię:
- abecadła
- wszytkich wierszy Brzechwy na pamięć
- pisac
- ba nawet czytać
- korzystać z nocnika w sposob perfekcyjny
- jeść ładnie
- nawet mówić zdania proste a nawet podrzędnie złożone...
Ale umie pływać.Ot, pocieszyłam się.

Miłej nocy,Pati



    • mbagnesk Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 01.04.04, 23:48
      Cześć.
      Dopisuję się smile
      Moja dziewięcioletnia córka jest co prawda wybitnie uzdolniona i wszystkiego
      uczyła się "przedterminowo", najlepsza uczennica w klasie i... itd.
      Ale mój trzylatek to taki bardzo fajny, wyjątkowy, przemiły i NORMALNY
      trzylatek.
      Czasem siknie w majty.
      Nie potrafi wypowiedzieć spółgłosek "k" i "g", a także "r". Aha, i sepleni
      (rety, jak uroczo!).
      I nie będę wymieniać dłużej tych "normalności".
      Za to oznajmiam, że ma najpiękniejszy dołeczek w prawym policzku, gdy się
      uśmiecha, jaki widziałam w życiu.
      O.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      • paulina483 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 04.04.04, 15:21
        Witam wszystkie mamy i ich normalne pociechy.Mój synek w lipcu kończy 2latka i
        jest najnormalniejszym dzieckiem na świecie!!Nie chce nauczyć sie robić siusiu
        na nocniczek kocha swojego cycusia ...Zaczyna nawet ładnie mówić, śpiewa
        oczywiście po swojemu.Lubi klocki samochody ,psy i książeczki..Wiem ,że
        przyjdzie taki czas ,że mój skarb będzie robił wszystko ,tak ,jak należy a
        jeśli nie to na pewno nie będę go mniej kochała.Jest dla mnie całym
        światem.Jeszcze do nie dawna wychowywałam go sama!!!Dziś troszkę się to
        zmienilo.Pozdrawiam wszystkich.Mama Maksymiliana.
    • redorek Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 07:37
      O to moja trzylatka też jest najzwyklejsza. Wierszyków kilka krótkich potrafi
      powiedzieć, opowiedzień treść obrazków w książeczkach z bajkami, treści bajek
      natomiast za bardzo nie zna, bo czytam znacznie wolniej niż ona MUSI przewracać
      kartki.
      Nie chodzi na angielski i nieszczególnie mi na tym zalezy, choć od wrzesnia
      bedzie miała w przedszkolu. Uroczo skleca zdania (niekiedy nawet złozone) myląc
      czasy, osoby, rodzaje i wszystko co tylko mozna, opycha się słodyczami
      (kontrola jakas oczywiscie jest z naszej strony) i nie wpływa to jakoś ujemnie
      na jej apetyt.
      Aha pływac nie potrafi bo ma zakaz chodzenia na basen (ZUM)
      Ja sie cieszę z jej normalności póki co bo myslę że w przedszkolu i szkole
      jakis zadzwyczajny talent (o którym jeszcze nie wiem) bedzie miała okazje
      rozwinąc, a na razie niech się cieszy błogim dzieciństwem.

      Redorek
    • agata_to_ja Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 11:02
      pooh_01 napisała:

      > Otaczające mnie mamusie( również na tym forum) za wszelką cenę usiłują zrobić
      > ze swoich dzieci najwybitniejsze jednostki pod słońcem (zwykle oddając je na
      > 8 godzin pod opieke nianiek).

      Chyba nie czaję... ja tak robię, kiedyś niania przez 8 godzinm, a teraz żłobek
      + niania. I że niby staram się zrobić z dziecka dziecko najwybitniejsze pod
      słońcem? Jakos mi to się logicznie nie układa. Mogę prosic o przybliżenie ew.
      rozwinięcie?

      Strasznie dawno nie byłam na edziecku, niegdys bywalczyni stała, codzienna i
      uzależniona, od samego prawie początku edziecka (luty 2001). Wiele się tu
      zmieniło, ale widzę, że jedno się jednak nie zmieniło - recepty na bycie
      idealną matką. Zawsze się pojawiały i nadal pojawiają.

    • maga18 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 11:17
      Moim dzieckiem przez 8 godzin opiekuje się niańka...Czy to przestępstwo ? Mam
      wrażenie, że uważasz takie mamy jak ja (czyli pracujące) za gorsze...
      • pooh_01 Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 12:15
        I to z innej strony niż sądziłam.

        Jasne że nie uważam takich matek za gorsze ale przyznam że bardzo mi żal takich
        dzieci.
        U nas na Ursynowie łącznie ze mną jest nas 2 ze swoimi dzieciaczkami wiec
        naprawde duzo duzo obserwuje.
        Najlepiej jest jak maluchem opiekuje sie babcia, dziadek ale oni zwykle sa
        mocno przewrazliwieni.To oni ganiaja za dzieckiem z banankiem, sprawdzaja co
        chwile czy uszko mu sie nie odkrylo i ubieraja je bardzo bardzo cieplo.Ale co
        rodzina to rodzina.Naprawde wyczuwa sie te miłość.
        Ale niestety zwykle kiedy my rodzimy dzieci dziadkowie sa jeszcze aktywni
        zawodowo.
        Takie czasy.
        A jesli chodzi o nianie to sa 2 kategorie.
        Mlode(studenki lub w wieku studenckim)- ktore absolutnie nie maja pojecia o
        rozwoju dziecka i jego potzrebach.Glownie znajduja sobie towarzystwo w postaci
        innej mlodej nianki i gadaja o bzdetach a dziecko bawi sie samo.
        Zapytane - opiekuja sie dzieckiem od niechcenia.
        Wiem co mowie, sama jestem studentka i dopoki nie mialam swojego dziecka to
        naprawde wielu rzeczy nie wiedzialam.A ostatnia rzecza o jakiej kazda matka
        marzy to chec eksperymentowania i zdobywania doswiadczen przez kogos na swoim
        dziecku.
        Starsze- juz odchowaly n -ta ilość dzieci, w tym swoich troche.Wlaśnie wczoraj
        z taką rozmawialismy.
        Siedziala na lawce i narzekala ale jej zimno, jeszcze 2 godziny, i wie Pani od
        9 do 8 a 3 razy w tygodniu do 10.Mały Mateuszek - nieśmiały piekielnie,
        siedzial na bujawce i ani sie ruszy.Bo wie Pani, jeszcze nigdy nie miałam
        takiego dziecka( mówi to przy dziecku!) ani to podejdzie, ani porozmawia.
        Oczywiście pogadałam z maluchem i zacząl się z nami bawić i naprawde fajne
        dziecko.

        Sama miałam Niankę bo miałam ambicje pozostania na 3 kierunkach studiów
        równocześnie.
        Swietna kobieta, pielęgniarka, broniąca się na pedagogice, sama majaca dziecko
        uposledzone(adoptowane!).
        Ale po pol roku powiedzialam sobie:
        - Stop, nie po to rodzilas dziecko aby ktos inny je wychowywał!!!!
        No i zrezygnowałam z 1 kierunku, na 2 wziełam tok indywidualny.Zaciagnełam tate
        do pomocy i 1 babcia się włączyła.

        A ja?
        Jestem najszczęsliwszą matką na świecie.Bawię się z moim dzieckiem każdego
        dnia, znam go doskonale.Jezdzimy na zajecia, do ZOO, do Lazienek, do Powsina.
        Raz bylismy z Muzeum...
        No i jezdzimy po swiecie.
        Daleka jestem od narzekania typu:ale mi zle w domu z dzieckiem, ale sie nie
        rozwijam zawodowo...

        Jasne ze sa rozne sytuacje.Jasne ze nie kazdego stac na zostanie w domu z
        dzieckiem, ze musi wrocic do pracy.Ale naprawde zarobicie wiecej niz placicie
        niance?????
        Omija was najlepsze...
        Pati

        • emilka30 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 13:25
          witam, bardzo ci zazdroszcze, ze masz taka mozliwosc siedzenia w domu z
          dzieckiem. Bardzo bym duzo oddala, aby miec taka mozliwosc, ale nie mam i nie
          mialam innej mozliwosci.Musialam wrocic do pracy, aby miec za co utrzymac
          dziecko.Oczywiscie mam meza, ktory rowniez zajmuje sie dzieckiem, ale sa takie
          czasy ze nie darady nie pracowac we dwoje. Faktycznie nianie biora duza,nie
          zajmuja sie dziecmi,tak jakbysmy same sobie zyczyly- czyli matki. Natomiast
          takie sa czasy,ze kobieta ktora nie ma pracy, albo ja ma szybko ja moze stracic
          wlasnie po urodzeniu, a nawet juz po zajsciu w ciaze.Takze nie oceniaj tak
          matek, bo to sa dwie kategorie- te ktore chca pracowac i faktycznie dziecko
          traktuja jak lalke, i te ktore wszystko by oddaly,aby moc byc z dzieckiem w
          domu,ale sytuacja materialna im nie pozwala. Tak to wyglada, matki musza
          pracowac, ja do pracy juz wrocilam, jak corcia miala 3,5 mias, bo nie mialam
          wyjscia.I nie mam babc,dziadkow, ktorzy zajmowaliby sie dzieckiem na kazde
          zawolanie, ale mojego meza siostra robi to nawet z ochota.
          Pozdrawiam
          • cheerio Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 21:16
            Takze nie oceniaj tak
            > matek, bo to sa dwie kategorie- te ktore chca pracowac i faktycznie dziecko
            > traktuja jak lalke, i te ktore wszystko by oddaly,aby moc byc z dzieckiem w
            > domu,ale sytuacja materialna im nie pozwala.

            A ja nie należę ani do jednej ani do drugiej kategorii.. bo chcę pracować i nie
            traktuję mojego dziecka jak lalki.
            Za to kocham ją jak nigdy nikogo na świecie i kiedy z nią jestem, to jestem na
            200%. Wyrzucam sobie, że tak mało, zaledwie ok. 5 godzin w ciągu dnia, za to
            weekendy poświęcam tylko dziecku. Pracuję najmniej jak mogę, po prostu krócej
            nie dam rady. ale z drugiej strony potrzebuję tej odskoczni, praca jest
            istotnym elementem mojego życia i nie chcę z niej rezygnować.
            Oprócz tego muszę pracować, bo muszę za coś żyć. Ale nawet gdybym nie musiała,
            chciałabym połączyć macierzyństwo z pracą.
        • iju Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 13:28
          To, co piszasz o pracujących mamach to jakaś prowokacja? Jeśli nie to bardzo
          dziękuje za receptę na życie i wychowywanie dzieci, może wyjaśnij mi jeszcze
          dlaczego poświęcanie czasu na studia jest lepsze dla dziecka niż poświęcanie
          czasu na pracę. A może należało najpierw studiować a potem mieć dziecko, może
          ktoś twoją postawę też uzna za niewłaściwą? Jeszcze jedno, krytykujesz babcie,
          a kawałek dalej sama piszesz, że Twoim dzieckiem opiekuje się babcia, brak
          konsekwencji? Dziękuje za wzór matki idealnej (jakbym słyszała moją teściową,
          też zawsze wie co dla innych jest najlepsze).
          • pooh_01 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 13:52
            Po pierwsze moje dziecko ma kontakt ze swoja Babcia pewnie tak czesto jak Twoje.
            Po drugie ona zachowuje sie dokladnie tak jak kazda Babcia ale ja w to nie
            ingeruje bo na swoj sposob jest to urocze acz nie szkodliwe.
            Po trzecie:
            Widze ze trafilam w slaby punkt, co?
            Akurat polaczenie dziecka ze studiami jest bajecznie proste zwlaszcza jesli ma
            sie indywidualny tok studiow(czytaj jest sie na tyle wszechstronnym i zdolnym
            aby go miec) co pozwala mi manewrowac swoim planem zajec jak mi sie tylko
            podoba.Ukladac sobie zajecia i egzaminy dowolnie.
            Konsekwencja tego jest zajety tylko jeden dzien w tygodniu od rana do wieczora
            gdzie wtedy maz siedzi z malym.
            Uwazam ze to genialne rozwiazanie gdyz mam meza ktory jest pracocholikiem i
            gdyby nie ten dzien to wlasciwie nie mialby kontaktu z dzieckiem.
            A taki kontakt wg mnie jest niezbedny do prawidlowego funkcjonowania dziecka.
            I slabo trafilas bo moje dziecko urodzilo sie w trwajacym juz 3 lata
            malzenstwie czyli juz w pelnoprawnej rodzinie wiec nie bardzo rozmawiasz z
            jakas glupia studentka ktora wpadla.
            Jasne ze pomocne w wychowywaniu mojego dziecka jest zaplecze finasowe.
            Ale powiem szczerze ze moja nianka kosztowala bardzo duzo choc nie byla w
            pelnym wymiarze godzin.
            Duzo duzo wiecej niz kosztuja miesieczne wydatki na jedzonko, pieluszki,
            ubranka, zabawki a na tym nie oszczedzam.
            Nie wiem ile musialabym zarabiac aby oplacalo sie utrzymywac nianie, chyba tyle
            co moj maz...hahahaha

            Weryfikuje swoja spostrzezenia ze faktycznie sa sytuacje gdzie trzeba wrocic do
            pracy bo sie ja straci a najchetniej zostaloby sie w domu z dzieckiem.
            Bardzo wam wspolczuje drogie mamy jesli tak jest w waszym przypadku.
            Tracicie najpiekniejszy wiek swojego dziecka, Szkoda, ze ten swiat tak
            funkcjonuje.
            Pati

            Matka idealna? Dobre sobie.Wiesz gdzies mialam esej o idealności jak go znajde
            to Ci go przesle...
            A nie przyszło Ci do glowy ze może Twoje tesciowa ma rację?

            Milej pracy...
            • ginger_77 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 14.05.04, 10:53
              No wyobraz sobie, ze ja zarabiam tyle, ze mnie stac na nianie i jeszcze mi
              sporo zostaje. A do pracy wrocilam bo musialam, mimo, ze moj maz bardzo ciezko
              pracuje z jednej pensji nie bylibysmy sie w stanie utrzymac. Moglam byc z
              dzieckiem rok tylko dlatego, ze na ten wlasnie cel zrobilam oszczednosci, kiedy
              jeszcze mialam pensje placona, ale jak sie nie doklada a wyjmuje to szybko kasa
              topnieje. Nie usprawiedliwiam sie tez tym, ze ja musialam - rozumiem mamy ktore
              po prostu chcialy wrocic (choc ja, gdyby nas bylo na to stac siedziala bym w
              domu). Nie oceniaj tak ostro pracujacych mam, bo MOZNA byc troskliwa, kochajaca
              mama majaca konakt z dzieckiem nawet kiedy sie pracuje. Wiadomo, ze jest
              ciezko, ze chcialoby sie wiecej, ze sa chwile zalamania, lzy itp. Ale jeszcze
              raz powtarzam i prosze dziewczyny, ktore nie pracujecie - cieszcie sie, ze los
              dal wam taka mozliwosc, ze to jest wasze szczescie i spelnienie. Matki nie
              dziela sie na dobre i zle dlatego, ze pracuja albo nie. Byl kiedys swietny
              watek na temat "jakosci czasu" spedzanego z dzieckiem i tam pojawilo sie
              zdanie, ze ta "jakosc" to umiejetnosc matki otwierania sie na dziecko,
              sluchania, mowienia, przekazywania wlasnych pasji. Ja sie z tym zgadzam i
              uwazam, ze taka matka mozna byc nawet jesli sie pracuje.
              Poza tym, nawet te z matek, ktore moga dluzej byc z dzieckiem, a np. po 3
              latach wrocic do pracy - czy to znaczy, ze nagle ten 3 latek jest juz dorosly i
              mamy nie potrzebuje, czy jak juz chodzi do przedszkola czy szkoly to moze
              obejsc sie bez mamy (bo zakladam, ze generalnie pracuje sie dluzej niz trwaja
              lekcje w szkole) i teraz juz moze z nim byc babcia czy niania? Idac tym tokiem
              rozumowania stajac sie matkami powinnysmy juz byc z dziecmi przynajmniej do
              ukonczenia 18 roku zyciawink
              A tak na powaznie, to z tego co piszesz Pooh_01 to masz dobra sytuacje
              materialna, mozesz sobie z dzieckiem podrozowac, jezdzic, zwiedzac - a jak sie
              ma pieniadze to nie mysli sie nawet, ze moze byc tak, ze kogos moze byc nie
              stac nie tylko na zwykla wycieczke do ZOO, ale takze po prostu na zycie. Zycze
              Ci szczerze wszystkiego najlepszego, mezowi dalszych sukcesow zawodowych, abys
              nigdy, przenigdy nie MUSIALA podjac decyji i zostawic malego dziecka z
              opiekunka wbrew swojej woli. Zrozum tez, ze dla niektorych matek (mam takie
              wsrod swoich kolezanek) spelnieniem jest pogodzenie ze soba wychowywania
              ukochanego dziecka i pasji zawodowej.
              UFFFF....
              Pozdrawiam.
          • emilka30 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 13:58
            no i wlasnie jeszcze jedno, wszystkie mamy pracujace rzucajcie prace w te migi
            i zostańce w domu z dzieckiem, bo nie wiecie co tracicie!!!! (lacznie z naszymi
            mamami i tesciowymi,ktore kilkanascie lat temu tez mialy mozliwosci siedzenia z
            dziecmi w domu, jeszcze za wychowywanie dziecilata do emerytury obecnie
            doliczja) Oj, chyba wszystkie mamy pracujace doskonale sobie zdaja sprawe co
            traca i to lepiej niz wszyscy inni... Jak nie pracujesz to nie masz, chyba ze
            masz bardzo dobrze zarabiajacego meza... ja takiego nie mam, ale go bardzo
            kocham.
        • aluc Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 13:29
          he he he smile))
          rozumiem, że chcesz zaprzeczyć tezei, jakoby dzieci wychowywane przez matki
          rozwijały się lepiej niż te chowane przez nianie wink
          • pooh_01 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 14:12
            Myslisz???
            Nie sądze.

            Kurcze poszlo to w zupelnie inna strone.

            Generalnie to mam w d... kto wychowuje wasze dzieci.
            Babcie, studentki, ciotki - naprawde kompletnie mnie to nie obchodzi.
            To wasze dzieci.
            Wy nie uczestniczycie w ich wychowaniu.
            I wy nie wiecie co tak naprawde wasze dziecko robi w ciagu dnia.
            Gdy jeszcze nie mialam mojego malca to moja przyjaciolka przyjezdzala z 2 latka
            do mnie do domu( przez cale miasto) i razem kulysmy do egzaminu a dziecko
            bawilo sie pol dnia samo...
            A mamusia byla swiecie przekonana ze dziecko tyle jest na dworzu...
            Ale to nie jest watek o nianiach, pracy i tak dalej.
            --------------------------------------------------------------------------------
            Generalnie chodzilo mi w tym watku o zwrocenie uwagi na to - ze nie jest ujma
            powiedzenie sobie : MOJE DZIECKO JEST NORMALNE.
            Boże, nie doszukujecie sie w 2 latkach super zdolnosci bo ich nie ma.
            Przykład:
            Dzisiaj bylismy z moim 2 latkiem na badaniu sluchu i u logopedy bo nie mówi.
            Maluch wchodzi.Podchodzi.Mowi: czesc( po swojemu) podaje reke Pani doktor,
            patrzy na mnie z pytaniem w oczkach.Mowie - tak mozesz usiasc.
            Maluch idzie do krzesla i siada.A potem zadaje mnostwo pytan( po swojemu) Pani
            doktor.
            Lekarz patrzy na mnie.
            Pyta- ile on ma lat?
            Mowie- 2
            Lekarz-Pani zartuje?
            Mowie- nie, prosze sprawdzic w ksiazeczce
            Lekarz- i nie slyszy?
            Ja- Słyszy, ale chcemy sprawdzic dokladnie bo nie mowi.
            Lekarz- Wie Pani ja nie mowilam do 5 roku zycia a tak rozumnego dziecka w tym
            wieku jeszcze nie widzialam.
            Oczywiscie, potem slicznie nastawial uszko, i jezyczek wyjal i bylo do widzenia
            z pieknym machaniem przy drzwiach.

            Ale naprawde nie widze w moim 2 latku super zdolnosci bo to nie ten wiek aby to
            stwierdzic.
            Bardzo bardzo duzo czasu uczymy sie swiata.
            Mam pogodne, wesole dziecko. Nie zaplakane, nie zaleknione.Mozna go zostawic
            wszedzie i z kazdym.
            Ot tyle...
            Pati
            • aluc Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 14:29
              pooh - ja nie wyszukuję

              ja po prostu mam w domu takiego nienormalnego twoim zdaniem dwulatka i mam
              poczucie, że większości rzeczy, które potrafi, JA go nauczyłam na spółkę z jego
              tatą, mimo niani i wracania do domu o 19

              i w zasadzie to mogłabym go uważać za lekko opóźnionego w rozwoju, bo w jego
              wieku umiałam już na pamięć całe "Opowiedział dzięcioł sowie" a on tylko do
              piętnastu liczy i Lokomotywę zna smile))) ale mnie tego babcia nauczyła, bo mama
              pracowała wink

              i to niania porównuje i jest dumna z Maksa jak nie wiem co, bo Piotrek z
              podwórka tylko trzy miesiące młodszy, a nie mówi w ogóle smile))a ja jak porównuję
              to tylko rozmiar buta albo czapki wink

              po prostu uważam, że takie gadanie o Normalności jest bez sensu, każde dziecko
              jest Normalne, a już najnormalniejsze jest dla swoich rodziców, mimo zdolności
              faktycznych i domniemanych
        • pysia-2 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 02.04.04, 16:46
          Ekhe...
          To ja powiem tak: moim dzieckiem zajmuje sie moja mama. To ona ciagle mi
          przypomina, zebym nie ubierala malego za cieplo. Ona nauczyla go sprzatac po
          sobie, nauczyla go, ze jak sie je, to sie nie biega po calym domu, nauczyla go,
          ze pewnych rzeczy nie wolno i juz. I jeszcze nauczyla go pic z normalnej
          szklanki, bo z kubka niekapka chcial pic co trzy minuty. Nie jest
          przewrazliwiona i nie chucha na niego ani nie dmucha, chociaz kocha go i do
          pewnego stopnia rozpieszcza - jak to babcia.

          Ja pracuje odkad maly skonczyl 14 miesiecy. Pracuje bo:
          a. nie mielismy inaczej co do gara wlozyc
          b. bylam przerazliwie zmeczona siedzeniem w domu. Skapcialam, zakompleksilam
          sie i przestalam rozumiec ludzka mowe.

          Teraz jestem z moim malym tylko pare godzin dziennie i co drugi weekend (ucze
          sie zaocznie), ale:
          To ja nauczylam go kilku literek, to ja podsuwam mu nowe ksiazeczki, to ja
          kupilam mu pierwsze kredki, to ja czytam mu i opowiadam bajki, to ja pilnuje,
          zeby nauczyl sie myc zabki, to ja jestem dla niego najwazniejsza osoba na ziemi
          i kiedy sie pojawiam poswiecam mu 100 procent swojego czasu.

          Gdyby nie bylo mojej mamy, mialby nianie. I swiat by sie nie zawalil.
          Z prostej przyczyny: niektoorzy po prostu musza pracowac, bo kiedy nie pracuja,
          nie moga zapewnic sobie i swojemu dziecku PODSTAWOWYCH potrzeb.

          Ja nie rozumiem tego, co chcialas powiedziec w tym watku. Tzn na poczatku
          rozumialam - ja tez jestem przewrazliwiona na punkcie matek, ktoorych dzieci sa
          nadzwyczajne, najmadrzejsze, najladniejsze, najwieksze i najlepiej odzywione. I
          taki watek bylby fajny. No, ale te wymadrzania sie na temat tego, czy matka
          powinna czy nie powinna siedziec z dzieckiem, powalily mnie na lopatki.
          Niektoore nie siedza, bo nie moga sobie na to pozwolic, inne nie siedza, bo
          zwyczajnie psychika im siada. No i co? Czy jest na tej ziemi ktos, kto ma prawo
          osadzac i krytykowac taki stan rzeczy?

          A poza tym moje dziecko tez jest normalne. Nie umie moowic i nie zapowiada sie
          ze sie szybko nauczy, chociaz za 2 miesiace skonczy 2 lata. Sila rzeczy bajek
          tez na pamiec nie zna. A jesli nawet i zna to ich nie recytuje. Rysowac nie
          potrafi, tylko bazgrze i wszystko co nabazgrze, to samolot :o))
          No i co z tego?
          I tak wyrosnie na madrego chlopca. Nie Einsteina, ale... czy ja chce miec w
          domu Einsteina??
        • bonanza31 Re: Ha! rozpetala sie burza.... 04.04.04, 20:50
          Oj, zazwyczaj wypowiedzi" dziwne" tu na forum mnie nie ruszają, a jednak!
          Jestem mama Tomusia( wkrótce 5 miesięcy) i Gabrysi ( 2,5 roku)Moje dzieci są
          całkiem normalne, zwyczajne, przeciętne ale bardzo przez nas kochane, bez
          względu na to jak oceniaja je inni!
          Wzburzyła mnie twoja wypowiedz dotycząca mam pracujących. Z Gabrysia byłam w
          domu ponad rok po jej urodzeniu. Mieszkałam w dzielnicy gdzie praktycznie nie
          było dzieci w jwj wieku, więc spacerowałam samotnie...i zaczynalam rozmawiać
          sama z sobą, czekajac na powrót męża z pracy by moc zasypać go informacjami o
          kolorze kupki córci, w co się bawiłyśmy i o tym co było w powtórce "Klanu",
          zgadnij jak bardzo go to interesowało po całym dniu pracy. Nasze finanse
          równiez legły w gruzach. Potem dostaliśmy oboje pracę w Warszawie. Parę
          miesięcy póżniej było"ups" i kolejna ciąża, oraz zapowiedz pracodawcy, że albo
          wrócę po porodzie do pracy albo po macierzyńskim się pożegnamy. Tydzień po
          cesarce byłam juz przy moim biurku. Czy to znaczy że moich dzieci nie kochałam?
          Nie, tu się mylisz! Zrobiłam to z miłości, aby zapewnić im suchą pieluszkę i
          jedzenie. W dzisiejszych czasach nie każdy może sobie pozwolić na bycie z
          dziećmi w domu, za to czasami można poawolić sobie na zatrudnienie niani. Znasz
          tylko dwie kategorie opiekunek. Ja znam jeszcze jedną! Pani Jadzia ma ponad 40
          lat, jest aktywną kobietą. Uwielbia dzieci i jest z nami od sierpnia. Moje
          dzieci są wspaniale dopilnowane, ona z nimi realnie sie bawi, maluje, śpiewa i
          na spacerach równiez jest aktywna. Czy mnie na nią stać? Jej wynagrodzenie to
          1/3 mojej pensji więc myślę że tak!
          Szanuję twój wybów ale i ty uszanuj innych, gdyż decyzje jakie często w życiu
          podejmujemy nie są wyrażeniem naszych chęci ale konieczności
          Pozdrawiam: Mama 2 zwyczajnych dzieci...ale pracującasmile
          Bozena
    • d.orka Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 13:53
      Pomyślałam, że tak właśnie będzie, gdy przeczytałam Twój post.
      Cóż, ludzie często najzwyklejsze stwierdzenie faktu biorą do siebie, lub - co
      gorsza - uwagę o kimś traktują jako uwagę o sobie.
      Widocznie miałaś niezbyt dobre doświadczenia w kontaktach z innymi mamami,
      skoro doszłaś do wniosku, że wiele kobiet robi z własnych dzieci "geniuszy".
      Ja traktuję to jako coś normalnego - każda matka jest dumna ze swojego dziecka,
      chce pokazać światu, co jej maleństwo potrafi.
      Zdarzają się skrajne przypadki, kiedy kobieta tylko wówczas dostrzega
      wyjątkowość swego dziecka, gdy porównuje je z innymi dziećmi
      (tymi "normalnymi" - jak to ujęłaś. Dla mnie każde dziecko jest wyjątkowe,
      czyli normalne - jest po prostu sobą: ma własne tempo rozwoju i właściwe dla
      siebie uzdolnienia, dziedziny, w których szybciej nabywa umiejętności.
      Mam dwie córeczki i widzę, jak bardzo się różnią. Starsza zaczęła mówić,
      porozumiewać się z otoczeniem mową polską w wieku 2,5 roku. Wcześniej były
      pojedyncze słowa i ciąg w narzeczu "keczua". Rozumiała wszystko, co się do niej
      mówiło, tylko nie chciała mówić. Nie martwiłam się tym, lecz dużo do nie
      mówiłam i prowokowałam sytuacje, kiedy ona mogła coś mówić. I pewnego dnia po
      prostu zaczęła mówić.
      Jej młodsza siostra teraz ma dwa lata i potrafi mówić pełnymi zdaniami. Ot,
      wpływ starszej siostry.
      Moim zdaniem dzieci mają różne predyspozycje, ale nie jest tak, że rodzice nie
      mają wpływu na rozwój dziecka. Zdarzają się dzieciaki, króre bez bodźców ze
      strony opiekunów chłoną nową wiedzę o otoczeniu, nabywają coraz to nowe
      umiejętności, a nawet same uczą się czytać(!). W większości przypadków jednak
      brak bodźca ze stony rodziców/opiekunów opóźnia proces uczenia.
      Nie chodzi mi o to, że rodzice powinni przeprowadzać lekcje z dwulatkami.
      Raczej podsuwać im nowe tematy i choć przez chwilę czynnie uczestniczyć w
      zabawie w odkrywanie świata i nauki.
      My dla żartu na drugie urodziny daliśmy pierwszej córce piankowy alfabet do
      zabawy. NIe oczekiwaliśmy niczego. Widząc jej zainteresowanie, układaliśmy z
      nią te literki w matrycy i któregoś dnia zauważyliśmy, że potrafi umieścić
      wszystkie literki prawie wszystkie nazywając. Gdybyśmy nie dali jej tej
      zabawki wtedy, pewnie w późniejszym czasie zetknęłaby się z alfabetem, może
      dopiero w szkole. Wszystko zależy od rodziców - ich NATURALNEGO ZAANGAŻOWANIA
      (nie kierowanego chęcią rywalizacji z innymi rodzicami "kto ma mądrzejsze
      dziecko").
      Są czterolatki umiejące włączyć sobie grę komputerową i posługiwać się
      klawiaturą, mające słuch i pięknie śpiewające, są trzylatki recytujące
      lokomotywę Brzechwy. Każde dziecko może zaskoczyć swoich rodziców czymś
      wyjątkowym, trzeba tylko umożliwić mu to w sposób naturalny. Często jest to
      kwestia przypadku.
      Dla mnie moje dzieci są wyjątkowe, ponieważ są moje - obserwuję ich rozwój od
      początku i fascynuje mnie ten proces. Staram się unikać pułapek porównywania
      innych dzieci - nie zawsze się udaje, bo to jest silniejsze od nas. Nie
      wyciągam jednak żadnych wniosków na czyjąkolwiek korzyść lub niekorzyść.

      Dorka
      mama Sikorek
      i Leonka w brzuszku
      • edytek1 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:18
        Oj ja bym się chciała zapisać do klubu matek zwyczajnych... Kiedy moje dziecko
        miało rok i z uporem maniaka robiło kupe do pieluszki na dworzu to pól
        piaskownicy patrzyło na mnie z obrzydzeniem ( choć przebierałam małą z daleka),
        bo roczniak i jest sadzany na nocnik...ich dzieci to... już od 6 miesiaca nigdy
        kupy do pieluszki... minął rok i co moje chodzi i śpi bez pieluchy a tym paniom
        babciom zmieniło się nastawienie... Teraz twierdzą, że każdy musi doronsnąć, bo
        rówieśnicy mojej małej noszą pampy ( te wysadzane nawet na kupę siadać nie chcą
        i walą w pielusie, ja też wysadzalam, ale bez przesady) Teraz słyszę, że z
        dziewczynką latwiej bywa.. One to szybciej...
        To samo było z mową moja mała niegaworzyła zupełnie.. Zrobiłam badanie słuchu i
        wiedziałam, żę taka jej uroda , żę słyszy i trzeba czekać. ( zawodowo zajmuję
        się mową) wtedy pół osiedla babć i mam mówiło,że dopiero zobaczę jak będzie
        miała 3 latka i nic nie będzie mówić to będą łzy... Nie ma łez moja corka mówi
        pięknymi zdaniami. ZAczęła prawie z dnia na dzień i dziś obudziła się z
        tekstem: Mamuciusiu poproszę dużę kakao i jajko.
        Jestem zdania, ze każde dziecko jest inne indywidualne niepowtarzalne .
        Niestety nieunikniemy porówanań, ale czy moje niemówiące było i kupajaće do
        pieluch roczne dziecko było gorsze? Jeśli patrzeć w tych kategoriach to teraz
        jest lepsze! Dla mnie jest wyjątkowe niepowtrzalne, bo moje! Z dumą patrzę jak
        jeżdzi na rowerku i uczy się kopać piłkę ( choć jej koledzy już dawno to
        potrafią). Cieszy mnie jej uśmiech, karmienie lalki, kopanie dołu w piachu i
        buziaczki... Dziękuje losowi i dobrze zarabiajacemu mężowi, że pracuję tak jak
        pracuję i nie muszę iść na 8h wrócić do domu i padajać na pysk zajmować się
        dzieckiem. Dla mnie każa chwila z mała jest cenna i nie lubię ich marnować.
        Jestem mamą zwyczajnego dziecka część rzey robi lepiej niż jej rówieśnicy część
        gożej. A jako matka zazdroszczę jej fenomenalnej pamięci. Niewiele rzeczy
        trzeba jej 2 razy powtówrzyć i uuczy się błyskawicznie. A może taka szyba nauka
        to zwykla cecha 2 latków? Może nawet moje dziecko nie ma fenomenalnej pamieci...
        • pooh_01 Edytek1 02.04.04, 14:45
          Nareszcie ktoś kto DOBRZE zrozumiał ten post.
          Witam w klubie zwyczajnych 2 latkow, Pati
      • sylvic Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:23
        O - wreszcie naprawdę mądre słowa.
        • sylvic Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:26
          d.dorki
      • pooh_01 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:33
        W koncu mądre słowa, Na to czekalam, Pati
      • emilka30 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 15:04
        ja sie tu rowniez dolaczam, moje dziecko ma 1,5 roku, i nadal nosi pampersa, i
        wie co to jest nocnik, ale sproboj ja posadzic!!!zwiewa na drugi koniec pokoju,
        je w nocy dwa razy a podobno nie powinna, generalnie mowi
        tylko "nie" i " nie ce", pije herbatke z butelki, bo z kubka wylewa, zeby jak
        myjemy to zaciska usta,albo gryzie szczoteczke,albo odwraca głowke. I co mam
        normalne dziecko?Rozumie prawie wszystko co do niej mowie,ale wyjatkowa to ona
        jest tylko pod katem brojenia i rusznia zadziwiajaco rzeczy, ktorych nie powinna
    • jagusia7 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:10
      Hmmm...
      Mieszane mam uczucia. Najpierw ten wątek mi się spodobał i chciałam dopisać się
      jako mama zwyczajnego czterolatkasmile Ale potem wątek skręcił nieco na inny temat
      i tu już się trochę zajeżyłam. Bo też chciałabym siedzieć sobie z dzieckiem w
      domu, a nie mogę. Dlatego że musimy skończyć studia z mężem, wcale nie uważam,
      że to wygórowane ambicje(jeden kierunek a nie trzysmile) Babcia? Nie zawsze
      najlepszy pomysł, wszystko zależy od babci. Opieka mojej teściowej skończyła
      się terapią u psychologa i konsultacjami psychiatry(dziecka a nie teściowej!).
      Nie będę pisać dlaczego, bo to temat na inny wątek. Po prostu nie zawsze opieka
      babci jest możliwa. Mieliśmy nianię i nie widzę w tym nic złego, potem
      zdecydowaliśmy, że najlepszy będzie żłobek. Mój synek go uwielbia, biegnie rano
      z radością, ma mnóstwo kolegów i dużo się tam uczy. I denerwują mnie uwagi w
      stylu "jakie biedne dziecko, bo chodzi do żłobka". Tak może powiedzieć ktoś,
      kto nie ma o żłobku(naszym przynajmniej) pojęcia. A my ze swojej strony staramy
      się popołudniami i w wolne dni uzupełnić mu to, czego w żłobku nie ma, czyli
      naszą obecność, wspólne spacery i zabawy. I wcale nie chcemy robić z niego
      wybitnego dziecka(na przykład nie chodzi na angielski, bo uważam, że jeszcze
      zdąży, za to na rytmikę tak, bo mu to sprawia frajdę). Jest najnormalniejszym
      dzieciakiem pod słońcem, wierszyki recytuje bo lubi, rysuje tylko samochody,
      pływać nie umiesmile Myślę, że nie ma jednej recepty na wychowanie. Życie każdej z
      nas wygląda inaczej i dzieci też są różne. Nie można kogoś oceniać źle tylko
      dlatego, że posyła dziecko do żłobka czy ma opiekunkę, bo to niesprawiedliwe i
      przykre. Fakt, że ktoś ma niańkę, nie oznacza jeszcze, że będzie na siłę robił
      ze swojego dziecka "jednostkę najwybitniejszą pod słońcem"! Więcej
      elastyczności życzę...
      Eh, myślałam, że ten wątek będzie o czym innym...
      • jagusia7 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:20
        I jeszcze jedno-nie każde studia z dzieckiem są bajecznie proste. Nie mam
        indywidualnego toku studiów. I nie dlatego, że nie jestem dość "wszechstronna i
        zdolna by go mieć" tylko dlatego, że na moim kierunku takie pojęcie nie
        istnieje. Nie da się nauczyć zawodu lekarza weterynarii mając zajęty jeden
        dzień w tygodniu. Jeśli się z tym nie zgadzasz, pogadaj z naszym dziekanem, jak
        coś wskórasz to pewnie wielu moich "niedostatecznie wszechstronnych i zdolnych"
        znajomych będzie ci wdzięcznych... Trochę za lekko wydajesz opinie o innych,
        albo może ja coś źle rozumiem?
        Pozdrawiam
        • pooh_01 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:31
          No to mamy konflikt interesow bo ja koncze wlasnie m.in ten sam kierunek
          wlasnie z IT.
          Warszawa?
          Pati
          • pooh_01 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:42
            Jest kilka podstawowych warunków aby mieć IT.
            1. Minimum 2 kierunki studiów
            2. Wysoką srednia ocen na kazdym kierunku
            A dodatkowym atutem jest np. praca w jednostach badawczych.
            Co do dziekana (jesli W-wa) to ja jestem bardzo zadowolona zwlaszcza ze w
            pamieci mam "przemila" pania dziekan z ktora nic nie dalo sie zalatwic.

            Niestety z powodu dziecka nie ma zadnych ulg i nie przyznaja IT.A to bym
            zmienila.

            Sorry za slowa o wybitnosci ale to kwestia zirytowania.
            Pati
          • jagusia7 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:43
            Nie Warszawa, Lublin. Fajną macie uczelnię, u nas nie ja jedna próbowałam
            załatwić indywidualny tok. Może więc na naszym wydziale są za mało zaradni i
            zdolni ludzie? A może dziekani mają mniej dobrej woli? Jakoś do końca dożyję,
            bo zostały mi ostatnie egzaminy, ale wierz mi, że nie była to bułka z masłem.
            Zresztą ja tu nie widzę konfliktu interesów, mamy po prostu inne zdaniesmile
            A przy okazji, jakie robisz te inne kierunki? Może to wpłynęło na IT?
            Aha, i nie każda studentka która wpadła jest głupia...smile))
      • pooh_01 Bo ten watek mial być o czyms innym 02.04.04, 14:28
        Oglaszam wszem i wobec:
        NIE OBCHODZI MNIE KTO WYCHOWUJE WASZE DZIECI.
        NIE OBCHODZI MNIE CZY WASZE DZIECI MAJA NIANKI.

        Jeszcze raz przepraszam Mamy ktore z konieczności musze powierzyc wychowanie
        swoich dzieci osobom 3.
        Zycze wam aby byla to osoba kompetentna.
        Moje uwagi sa skierowane do Mam ktore chca wrocic do pracy a nie musza a z
        checi robienia "kariery" zostawiaja dziecko na 12 godzinm osobie obcej.
        Otoz, kariere mozna robic z dzieckiem.
        Mam 1 magistra, własnie zaczynam studia doktoranckie.Za rok koncze kolejne 2
        kierunki.
        --------------------------------------------------------------------------------
        Prosze, wrocmy juz do mysli przewodniej bo to zaczyna byc irytujace????
        Pati



        • donatta Re: Bo ten watek mial być o czyms innym 02.04.04, 17:15
          Abstrahując od głównego nurtu tego wątku chciałam tylko zacytowac kilka Twoich
          wypowiedzi:
          "Akurat polaczenie dziecka ze studiami jest bajecznie proste zwlaszcza jesli ma
          sie indywidualny tok studiow(czytaj jest sie na tyle wszechstronnym i zdolnym
          aby go miec) co pozwala mi manewrowac swoim planem zajec jak mi sie tylko
          podoba.Ukladac sobie zajecia i egzaminy dowolnie."
          "Boże, nie doszukujecie sie w 2 latkach super zdolnosci bo ich nie ma.
          Przykład:
          Dzisiaj bylismy z moim 2 latkiem na badaniu sluchu i u logopedy bo nie mówi.
          (...) Lekarz- Wie Pani ja nie mowilam do 5 roku zycia a tak rozumnego dziecka w
          tym wieku jeszcze nie widzialam."
          "Mam 1 magistra, własnie zaczynam studia doktoranckie.Za rok koncze kolejne 2
          kierunki."
          Zastanawiam się jaki jest cel Twoich postów. Pochwalenie się? Tu jest więcej
          wykształconych matek i to nie jednego dziecka, a przy tym niezwykle wrażliwych
          i skromnych.
          Czego i Tobie życzę.

          Donata
          • pooh_01 -------------ZAMYKAM WĄTEK-------------------- 03.04.04, 12:42
            Oj dziewczyny, dziewczyny.
            Wszem i wobec ogłaszam że zamykam wątek.
            Miał być z niego śmieszny przekorny post a wyszedł stek bzdur zupełnie na inny
            temat.

            Po pierwsze jest to forum więc służy do wypowiadania swojego zdania i punktu
            widzenia.
            Nikt tu nikomu nie daje dobrych rad bynajmniej.

            Każdy człowiek,każde dziecko jest inne.I naprawde smutno by było gdybyśmy
            wszyscy mieli takie same zycie i zdanie.
            oj bardzo bardzo smutno.

            A co do mojej osoby to mysle ze nie jestem odmienna od niejdnej z was.
            Kwestia upartosci i konsekwencji w dzialaniu oraz nie poddawania sie pozwolila
            mi czerpac zadowolenie i satysfakcje z zycia.
            Wiem ,że widzę zycie na czarno lub bialo( moj kochany maz caly czas mi to
            przypomina...) ale czy to wada?
            Wiem, ze jestem mloda.Ale troszke znam to zycie,powaznie.I jakos mam poukladane
            w tej glowie.
            Ze studia z dzieckiem sa trudne?
            Myslicie ze nie zakuwalam nigdy cala noc a potem z dzieckiem caly dzien nie
            musialam sie bawic???Ale jesli widzi sie w tym sens to to naprawde nie jest to
            nie mozliwe.
            Organizacja.

            -----------------------------------------------------------------------------

            Bede wdzieczna jesli modelator zamknie(jesli istnieje taka mozliwosc) ten watek.
          • pooh_01 W odpowiedzi na post donatty 03.04.04, 12:52
            Cytat 1 :
            Na tym wlasnie polega IT.Uwazam ze jesli kazda studentka dokladnie
            przestudiowala regulamin uczelni, regulamin studiow i wybrala sie choc raz do
            dziekana to nie mialaby problemu ulozeniem sobie planu tak jak jej pasuje.
            Jest to mozliwe na kazdym wydziale,na kazdej uczelni.
            Nikt nie tworzy dla mnie specjalnych zajec to ja manewruje w juz istniejacych
            pomiedzy roznymi latami, grupami.
            I olaboga, tylko cwiczenia sa obowiazkowe.A jest tego raptem 15 godzin
            tygodniowo na roku.
            Cytat2:
            Wiesz, tutaj wlasnie jest zawarta glowna przekora watku.
            Gdybys skupila sie na nim to z latwoscia bys to dostrzegla...(jak pamietam
            dostrzegla to jedynie jedna mama przed ktora chyle czolo...)
            Nie mam genialnego dziecka, sama nie jestem genialna.
            Gdyby tak bylo juz mialabym profesure...
            A powaznie.
            Wrocmy do dzieci a konkretnie do mojego.
            Ono jest zwyczajne i w tym caly sek.
            Jest zwyczajnym szczesliwym dzieckiem i wlasnie tego zycze waszym dzieciom.
            Pati


        • cheerio Re: Bo ten watek mial być o czyms innym 02.04.04, 21:32
          hmm..
          z tego wątku zrozumiałam tyle - masz normalne dziecko, za to ty jestes wybitna.
          czy coś przeoczyłam?
          aha, jeszcze jeden komentarz utkwil mi w pamięci - ze zbyt łatwo wydajesz
          opinię o innych..
          rzeczywiście, początek wątku był w swojej przewrotności ujmujący - faktycznie
          śmieszą trochę przechwałki na temat geniuszu e-dzieciaczków, ale z drugiej
          strony każda matka widzi w swoim dziecku niepowtarzalną najukochańszą istotkę z
          czego wychodzi projekcja na iloraz inteligencji i tempo rozwoju. Ale to nie
          grzech, to natura ...
          Za to konkluzje, jakie wysnuwasz na temat wyborów innych niż twoje są
          nieciekawe. Każda z nas ma prawo decydować o sobie i .. choćby się to komuś nie
          podobało - o tym, kto wychowuje nasze dzieci.
          trochę więcej tolerancji.
          cheerio
        • mumin_ek Re: Bo ten watek mial być o czyms innym 06.04.04, 14:43
          Wiec ja w imieniu mam robiacych mniejsza lub wieksza kariere domagam sie
          przeprosin. To naprawde nie Twoja sprawa, dlaczego czyjes dziecko spedza czas z
          niania a nie z mama. Znalazlas jedyna idealna droge do idealnego macierzynstwa?

          Zaczelas, ze denerwuja Cie genialne maluchy i masz normalne dziecko. Ok, ale
          rownoczesnie podkreslasz jaka jestes super mama, bo nie zostawilas dziecka dla
          kariery. Traci to mala schiza i checia pocieszenia sie cudzym kosztem.

          A co do kariery zawodowej, to sprobowalas jej, ze tak dobrze wiesz, co mowisz?
          Taka jestes madra, ze potrafilabys rzucic wszystko i zajac sie tylko dzieckiem?
          Nawet przy doktoracie i super ciekawych badaniach. Chyba malo wiesz o zyciu.

          Moje dziecko-moja sprawa, prraca-moj wybor-moja sprawa. Do niczego mi nie
          dokladasz, ani w niczym nie pomagasz, zeby krytykowac pojecia bladego nie majac
          jak wyglada zycie mam robiacych kariere. Nie Tobie je krytykowac.

          Kasia
        • malpig Re: Bo ten watek mial być o czyms innym 14.05.04, 14:37
          Jestem jedną z tych mam, które nie musiały, ale wróciły do pracy. I bynajmniej
          nie z chęci zrobienia kariery, ale fizycznie i psychicznie z chęci kontaktu z
          ludzmi. Po powrocie nie byłam już kierownikiem, dostałam niższą pensję, a więc
          o karierze nie moze być mowy. Jednakże wolałam wrócic i być zadowoloną kobietą -
          co wg. mnie - przekłada sie na bycie zadowolona mamą. Po drugie wolę, abyśmy
          pracowali razem (z mężęm) i wspólnie zajmowali się popołudniami i weekedami
          synkiem niż.... aby mój synek posiadał tatę z przysłowiowego doskoku raz na
          tydzień. Wole wspólną prace, wspólne obowiązki i wspólne życie.
          Każdy robi tak, jak uważa za słuszne. Nie widzę nic złego w mamie, która
          pracuje i robi karierę. Zapomniałaś o potrzebie samorealizacji... jestes tego
          najlepszym przykładem
          pozdrawiam
          pracująca bez kariery.
    • kokolores Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:51
      Poniewaz moja corka nie odbiega od normy (jedno umiala szybciej, drugie
      pozniej) oraz nie wie co to jest niania,podpisuje sie chetnie.Pozdrawiam
      wszystkie mamy!!
    • gosia.mama.wojtusia Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 14:53
      wiesz tu nie można generalizować...
      ja jestem z tych szczęściar co ty które mogą sobie pozwolić na siedzenie z
      dzieckiem w domku i jestem z tego powodu naprawdę szczesliwa ,że to ja
      widziałam pierwszy kroczek mojego synka,pierwsze słowo,że mogę z nim codziennie
      hasać po podwórku i widzieć jak się rozwija i rośniesmileale mam koleżanki które z
      bólem serca musiały zostawić dzieci dziadkom,naniom,bo sytuacja finansowa
      zmusiła je do tego,by wrócić do pracy,no i wiadomo,nie ma się co
      oszukiwac ,taka jak napisalaś w którymś poscie ze tak naprawdę to nie wiedzą co
      robi ich dziecko.Ale ja ich nie potępiam,nawet czasem mi ich szkoda bo wiele z
      nich oddałoby wszyystko by móc być ze swoim dzieckiem,choć znam takie które
      mogłyby być z dzieckiem w domku ale chciały wrócić do pracy bo "nie wyobrazają
      sobie siedzenia z dzieckiem w domu",ja podobnie jak ty,nie czuję ze coś
      tracę,wrecz przeciwnie i jak słyszę"siedzisz w domu?mi by się nie chciało"to
      się po prostu nie odzywam bo po co,jak ktos tak pyta to chyba nic z tego nie
      rozumie,dla mnie najwazniejsze jest dziecko a ze mam taką mozliwosc siedzę z
      nim w domku i dziekuje za to kazdego dniasmile)))))))Chcialam tu powiedzieć ze to
      nie znaczy,że te mamy które mają nianie są gorsze,wiekszosc z nich zmusila do
      tego sytuacja.

      a jak chodzi o głowny temat wątku,to ja też mam najnormalniejsze dziecko na
      świeciesmilema 3,5 roczku gada większosć po swojemu,rozrabia,grymasi przy
      jedzeniu,ot prawdziwy prawie 4 lateksmile

      pozdrawiam cieplutko
      Wojtuś


    • carmelaxxx Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 15:36
      muj dwulatek tez jest najzwyklejszy, ledwo mowi, sika na kibelek jak mu sie
      przypomni i jest troszke strachliwy, ale za to ma duzo uroku osobistego i umie
      ciut zaspiewac piosenke o tik taku. Nie moge sie pochwalic ze zna literki czy
      cos tam jescze ale moze kiedy w przyszlosci czyms zablysnie taka mam
      nadzieje smile I wy tez w to wierzcie ze wasze zwyczajne dzieciaki beda w
      pzryszlosci nadzwyczajne !!!
    • tjoanna Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 16:08
      Pati, ale co w tym złego, że ktoś uważa swoje dziecko za nadzwyczajne?
      To chyba typowe dla zakochania wink
      Joanna
    • monika.zdz Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 16:24
      Ludzie co z wami? Pooch 01 założyła klub "dla matek dzieci zwyczajnych". Założę
      się ,że nikogo nie chciała obrazić, nie chciała rozpętać żadnych burz. Może
      użyła jakiegoś niefortunnego sformułowania ale bez specjalnych intencji.Czy wy
      macie jakieś skrzywienie,że doszukujecie się we wszystkim wycieczek w swoim
      kieruku? Chodzi o to aby napisały matki dzieci o których mowa w temacie, a nie
      tabuny obrażonych kobiet. Święta idą -kochajmy się ,zatem. Złóżcie broń przed
      Wielkim Tygodniem.
    • agn Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 21:33
      Wątek dość dziwny, ale się dopiszę.
      A propos zwykłych dzieci i studiów.
      Piszesz, że studiowanie z dzieckiem jest bajecznie proste. To jest straszne
      uogólnianie. Są różne kierunki i różni studenci. Też zdolniejsi i ci bardziej
      przeciętni, jak z dziećmi. Może zatem dla ciebie, super zdolnej i
      wszechstronnej, to jest pestka. Ja miałam zajęcia co najmniej 3 razy w
      tygodniu, mnóstwo zakuwania do egzaminów (to było bardziej czasochłonne niż
      same zajęcia). ITS w takim kształcie o jakim piszesz u nas nie występuje.
      Chodzić na zajęcia trzeba wtedy, gdy one się odbywają wg planu. Zresztą nie
      jestem geniuszem i studiuję (jeszcze) tylko na jednym kierunku, więc i tak nie
      miałabym szans. I dla mnie studiowanie z dzieckiem było trudne. Miałam nianię
      (osoba z rodziny) przez pierwsze 2 lata, potem dzieliliśmy się opieką nad
      dzieckiem z mężem. Teraz dziecko jest w przedszkolu, ja szukam pracy. I jeszcze
      dodam, że mam zdolne dziecko i nie wszystkiego uczyła się ze mną. Wiele rzeczy
      nauczyła ją opiekunka, wiele my z mężem, inne rzeczy ciocie. Teraz mnóstwo
      rzeczy poznaje w przedszkolu.
    • steffa Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 22:16
      Ja dopisuję się pod częścią właściwą, czyli jako apologetka zwyczajności, nie
      pod wątkiem ubocznym, który nagle stał się centralnym, bo ta wizja wydaje mi
      się, droga pooh_01, uproszczona. Na tyle uproszczona, że bezsensownie jest to
      już tu roztrząsać. Jesteś studentką (byłaś?), może za kilka lat, jak trochę
      więcej doświadczenia zdobędziesz, to zobaczysz, że życie nie maluje się w
      czerni i bieli. A może nie. Mnie to nie dotyka.
      Ale takie przekorne przeciwstawienie się licytacji z cyklu 'co moje dziecko
      niesamowitego potrafi' to b. fajna sprawa. W czasach kiedy czuje się cały czas
      napięcie w porównywaniu dzieci - czy wyższe, ładniejsze, inteligentniejsze,
      kiedy siada, chodzi, sika itp itd.
      Mojemu synowi do 1,5 roku brakuje jeszcze miesiąca. Fajowy z niego koleś,
      trochę marudny czasami, innymi czasami odważny jak lew (łaaaaau: Jak robi
      lew?). Jedyne czym "odstaje" to słownictwo i ogólnie wyrażanie się, choć
      ostatnio obserwuję regres, che che. Kombinuje po swojemu, uwielbia książki,
      psy (ychych), koty (miaa), kwiaty oraz samochody (ale nie jakoś strasznie).
      Zaraz go wyjmę z łóżka, żeby na niego popatrzeć wink
    • iwonaw2 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 02.04.04, 23:12
      Ja się też dopisze. Bardzo dobrze znam takie mamy, które swego czasu pytały
      mnie z uporem maniaka: no jak, Ania już chodzi? A gdy odpowiadałam, że nie, to
      kręciły z politowaniem głową i mówiły: no tak, każde dziecko rozwija się w
      swoim tempie. No a moja córka zaczęła chodzić dopiero jak skończyła 1,5 roczku.
      Nie czyta, nie zna wierszy na pamięć, sika do pieluchy, na nocnik siada jak jej
      się przypomni, mówi już "zdania" złożone z 2 wyrazów, duuużo oczywiście po
      swojemu. Jest towarzyska, kontaktowa, zostaje prawie z każdym i prawie nigdy za
      nami nie płacze ;-(((.

      Potwierdzam obecność takiego "gatunku" mam które uwielbiają chwalenie się
      swoimi dziećmi i rywalizację. I prześciganie się w nowych umiejętnościach
      swoich dzieci.
      A ja ze stosickim spokojem nie poddaje się tej modzie.
      Ja nie jestem wybitnie zdolna (choć też studiowałam wink) a moi rodzice i tak
      mnie kochają.
      A co do drugiego, przypadkowego, wątku to ja też niestety musiałam wrócić do
      pracy. Moje dziecko chodzi do przedszkola i ma się tam dobrze. Niestety
      instytucja babci jakby u nas nie miała racji bytu. Mam wielkie wyrzuty
      sumienia, że ją zostawiam, ale nie mam wyjścia. (niestety zarabiam dokładnie
      tyle ile kosztuje niania w Warszawie).

      Pozdrawiam.

      Iwona z prawie 2-letnią Anią
      • mamakoko Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 03.04.04, 22:37
        Z ogromnym zaciekawieniem przeczytałam wszystkie posty. Dziewczyny, wiecej
        luzu! Ja też wcale nie miałam wrażenia, że pooh chciała kogoś obrazić. ja
        jestem mamą pracującą i nie wzięłam tego do siebie. A jej późniejszej irytacji
        i wynikających z niej może zbyt mocnych słów, też do końca się nie dziwię. Za
        dużo bierzecie do siebie!
        To jest naprawdę fajny watek. Bo wiadomo przecież, że nasze dzieci są dla nas
        naj naj, ale miło jest ponarzekać na ten szalony wyścig, który wiele mam
        funduje swoim dzieciom. Ja też cały czas słyszę, że brat mojego męża to już
        chodził w wieku mojej córeczki (10 miesięcy nie całe), ale ja twardo tłumię
        emocje i tylko ironizuję, że jak wrócę do domu, to przypilnuję mała żeby
        próbowała genialnemu dorównać, ale najpierw pozwolę jej dokończyć "W
        poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. czy to nie szalone?! A tak powaznie to
        mam ochotę czasem krzyknąć: No i co z tego?!! wcale mnie nie obchodzi kiedy on
        zaczął chodzić, tylko obchodzi mnie, że mam najukochańszą istotkę pod słońcem,
        która jest zdrowa i zaczęła mówić mama! (wcale nie wyprzedzając średnie dziecko
        podręcznikowe...)
        Buziaczki i więcej radości dla wszystkich mam pracujących i tych nie, i tych
        studentek i tych w domu i na podwórku i wszędzie!!
    • dalmag Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 03.04.04, 23:39
      pooh_01 napisała:

      "Jest niezwykle kontaktowy i towarzyski."

      A jednak piszesz, że Twoje dziecko nie jest takie całkiem zwyczajne.....

      Sądzę, że żadna matka, która kocha swoje dziecko, nigdy nie będzie uważać, że
      jej maleństwo jest zwyczajne, zawsze dostrzeże w nim coś nadzwyczajnego,
      niezwykłego.
      Pozdrawiam
      Magda
    • agn Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 04.04.04, 00:20
      Tak mi się przy okazji nasunęło pewne spostrzeżenie. Ja się akurat z tym nie
      spotkałam, ale już kilka razy czytałam o tym na forum, że podobno chwalebne
      (przynajmniej dla niektórych) jest wczesne chodzenie. Otóż ortopeda powiedział
      nam, jak jeszcze nasza mała była niemowlęciem, że im później zacznie chodzić,
      tym lepiej dla niej (oczywiście w granicach normy), tzn. lepiej dla rozwoju
      stawów, kręgosłupa jest zacząć chodzić w 13-14 miesiącu niż np. w 10. I żeby w
      żadnym wypadku nie prowokować wcześniejszego chodzenia. Aha, długie raczkowanie
      podobno jest nie do przecenienia dla rozwoju ruchowego dziecka.
      • dorotadu Re: Zakładam nowy klub - nie na temat 04.04.04, 10:49
        to miód na moje serce - Maja ma 16m i ciągle chodzi za rączkę i raczkuje smile
        straszny z niej tchórz ale mam nadzieje że sie to zmieni. . .
      • iwonaw2 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 04.04.04, 15:08
        Witam,

        je dokładnie to samo usłyszałam od naszego ortopedy. Dlatego też nie
        przejmowałam się tymi "życzliwymi" i ubolewającymi.

        Pozdrawiam

        Iwona
    • pio4 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 04.04.04, 12:11
      pooh_01 napisała:

      > Ot, zwykły 2 latek.
      > Przyznaje sie że nie zna, nie umię:
      > - abecadła
      > - wszytkich wierszy Brzechwy na pamięć
      > - pisac
      > - ba nawet czytać
      > - korzystać z nocnika w sposob perfekcyjny
      > - jeść ładnie
      > - nawet mówić zdania proste a nawet podrzędnie złożone...
      > Ale umie pływać.Ot, pocieszyłam się.

      No tak, tylko to wszystko wcale nie znaczy, że Twoje dziecko nie jest
      utalentowane. Co więcej sądzę, że podobnie jak większość rówieśników jest
      niezwykle inteligentne. Zwróć uwagę, że do końca trzeciego roku życia zdobędzie
      umiejętność posługiwania się przynajmniej jednym językiem i to wcale się go nie
      ucząc. Chciałbym mieć jego możliwości.
    • anulka700 Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 10.04.04, 13:36
      hej, i właśnie dlatego twój maluch jest niezwykły - wydaje mi się, że bardzo go
      kochasz. Mam dwóch chłopaków i każdy jest niezwykły, a żaden nie różni się od
      twojego - może jedynie stopniem rozwoju (3 i 0,5 roku). Pozwalam im się rozwijać
      w włąściwym dla każdego tempie (każde z nich jest niezwykłe!). Na tej właśnie
      zasadzie wszystkie dzieciaki są niezwykłe, twoje też i nie broń się przed tym.
      POtraktuj go jak na to zasługuje (nawiasem mówiąc, sądzę, że tak właśnie jest),
      ale mów mu o jego niezwykłości w twoich oczach, bo dodasz mu na przyszłość
      pewności siebie i nauczysz bronić się przed szyderstwem i złym słowem.
      POzdrawiam, Ania, mama Jasia i Piotrusia
    • domali Re: Zakładam nowy klub - matek dzieci zwyczajnych 10.04.04, 20:37
      Moje dziecko ma dwa latka i sześć miesięcy i jest... normalne.
      Umie dużo, w pewnych dziedzinach więcej, w innych mniej niż rówieśnicy.
      Siusia na nocnik robi od 22 mca życia, gada (w dużej mierze dzięki żłobkowi i
      kontaktom z rówieśnikami) coraz więcej.
      Uwielbia Boba Budowniczego i Teletubisie. Śpiewa piosenki i mówi wierszyki, bo
      uczy się w żłobku i ze mną. Jest pogodny, roześmiany, kochany.
      Rozstajemy się na 7 godzin dziennie. Wiktorek jest w (o zgrozo!) żłobku, nie
      pod opieką niani. I powiem Ci jedno - nie uważam, że robię mu krzywdę, czy że
      tracę coś cennego. Nie jest tak, bo od 15:30 do pójścia spać ma mnie tylko dla
      siebie. Mamy czas na to, czego oboje potrzebujemy - na bycie ze sobą.
      Ja, tak ja Ty, studiuję. Też robię dwa kierunki (tyle że na jednej uczelni), do
      tego działam w kole naukowym. Co więcej, nie mam IT (do którego raczej nie
      wszędzie trzeba być, tak jak Ty, kimś 'wybitnym'), a i tak mogę sama sobie
      ustalać plan zajęć.
      Moim zdaniem nieważne (a przynajmniej nie najważniejsze) jest to, ile czasu
      spędza się z dzieckiem, tylko to, jaka jest jego jakość. Wiem, że moje dziecko
      w największym stopniu uczy się ode mnie - to ja powtarzam: proszę, dziękuję
      itd, to ja go uczę pływać, tata jeździć na rowerze.
      A że pobyt w żłobku przyspieszył rozwój mowy? Że dzięki żłobkowi jest bardzo
      towarzyski? Z tego się cieszę, a nie żaluję, że to nie tylko moja zasługa.
Pełna wersja