vanillafields
19.10.10, 13:55
Witam. Mam poltoraroczna corke i od jakiegos czasu ze spaniem (w nocy) sa straszne cyrki. Mala kladziemy przed 9 wieczorem, z reguly okolo 8.30 i nie protestuje co prawda, ale sie bawi w lozeczku przez pol godziny, czasem nawet godzine, potem zasypia. No i okolo 1-2-3 rano zaczyna sie. Ni z tego ni z owego slyszymy smiechy, chichy, piski, przewalanie sie po tym lozeczku, i tym podobne. I tak z godzine, dwie. Zasypia pozniej znowu i tak sobie spi do 9 czasem nawet dluzej. A ja juz nie moge, i chodze pozniej jak zombie. Spi raz w dzien, okolo 1.30 i nie budze jej, czasem ponad 2 godziny pospi. Tylko ze to jej budzenie (spi u siebie w pokoju ale mamy nianie na podsluchu), daje mi w kosc. Organizuje jej dzien, zeby zmeczyc dziecko -park, place zabaw, gimnastyka. Na poczatku myslalam ze moze z glodu sie budzi (bo niejadek), ale nie, pare kesow i be. Jakies rady? Czy ten typ tak ma

??
Jestem zmeczona a jak mala padnie w dzien to sprzatam, piore itp. Nie ma szans na moja drzemke za bardzo

///