agulalula
20.10.10, 20:42
mloda ma rok, cyrki ze spaniem od 9 miesiąca, nie przespałam zadnej nocy od czerwca, a przez sam czerwiec, lipiec, sierpien srednia na dobę 40 min do 1,5 godz nie wiecej.
Teraz ciut sie poprawiło były nawet noce z 3 pobudkami - o dzieki ci Panie! rzecz w tym ze jak ja uspie po 15 min zaczyana sie płacz, wczoraj do 23 byłam u niej z 6-8 razy, potem jakos przysneła i spała do 3. Jak tylko usłysze w niani płacz dostaję paralizu, sciagam kapcie i biegne do niej, potem wychodze na paluszkach, usiade przy kompie i znowu bieg. Złapałam sie na tym ze jej płacz dosłownie mnie paralizuje - jak juz usłysze pierwszy wyk - nie ruszam sie, nic nie zrobie w domu, nie zmyje naczyc, nie sprzatne zabawek,nie myję sie. Kazdy szelest ją budzi. A ja jestem coraz bardziej nakręcona, boję się kazdego ruchu aby jej nie obudzić.Teraz też siedze w stresie, juz był pierwszy wrzask - w pokju bajzel a ja nic nie zrobię, bo obawiam sie następnego wrzasku. Ba nawet herbaty nie wypiję.Siedze i modle sie zeby sasiedzi meblami nie szurali, bo to tez ja budzi, pani z naprzeciwka w obcasach dzisiaj pozbawiła ja snu w południe.W pokoju u małej gra cicho muzyka aby tłumić dzwięki z bloku ale i tak kicha.
Dodam ze jestem w tygodniu z nią sama...wiec nikt mnie nie zastapi

zastanawiam sie czy juz sie odprowadzić do wariatkowa czy jeszcze walczyc ze sobą i lekiem, tylko jak?