Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie]

05.11.10, 15:54
Nie pozwalam w swoim domu na zabawy jedzeniem i marnowanie go. Wszelka twórczość typu wygryzę ludzika z chleba i będę nim spacerował po talerzu albo porzucamy jabłkiem jak piłeczką budziła zawsze mój sprzeciw. Jedzenie to jedzenie, nie chcę, by moje dzieci się nim bawiły. Szczerze mówiąc, sądziłam, że mniej więcej każdy uważa podobnie... (Choć lektura tego forum już mnie nauczyła, że opinie na jeden temat mogą być skrajnie różniaste smile)

Jakie było moje zdziwienie, gdy syn przyniósł z przedszkola jakieś stwory porobione z owoców (które zresztą sama mu kupiłam z nadzieją, że będą je wspólnie jeść w ramach jakichś zajęć o witaminach, o święta naiwności). Z jabłka wykrojono fragmenty - i te dziury szybko zbrązowiały. Z gruszki odkrojono tylko takie wąskie łódeczki na uszy tego stwora i wbito je w te dziury w jabłku (jaki był stan owych uszu po paru godzinach, to jasne; co z resztą gruszki się stało, nie wiem, pewnie wyrzucili). Winogrona nadziano na wykałaczki i te wykałaczki wbito w jabłko (jak wyglądały dziury w miejscach wbicia, łatwo sobie wyobrazić). Itd. Itp.

Każde dziecko z tej grupy zmarnowało (w moim odczuciu) jabłko, gruszkę i parę kulek winogron. Przyniosły do domu owe cuda i - i co? No właśnie nie wiem, czemu niby miała ta zabawa służyć. Pewnie tzw. "rozwijaniu wyobraźni". Jakby nie można się było rozwijać przy wykorzystaniu liści, żołędzi czy igieł sosen. Mnie się na pierwszy plan wysuwa marnowanie jedzenia i jakoś nie umiem tego przeskoczyć.

Synek oczekiwał rzecz jasna, że powiem, że ładne i że zatrzymamy to na zawsze (bardzo się przywiązuje do swojej twórczości, trzymamy w domu tony jego rysunków w teczkach, nie lubi wyrzucać). Ale ja nie uważałam (w duchu), że ładne, tylko że to marnowanie jedzenia, i że owoce są po to, by je jeść, a nie - by się nimi bawić. Zmusiłam się, żeby pochwalić, powstrzymałam przed komentarzem, trochę postało, zmarniało jeszcze bardziej i wylądowało w koszu. Co za bezsens.

I co myślicie o tym wszystkim?
Pozdrawiam, O.
    • kamelia04.08.2007 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 16:07
      tez jestem przeciwna takiej "twórczości" z jedzeniem, wyobraźnie można inaczej rozwijać
    • kammik Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 16:08
      mama-ola napisała:

      > I co myślicie o tym wszystkim?

      Że masz jakąś dziwną obsesję na punkcie jedzenia.

    • joshima Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 16:13
      mama-ola napisała:

      > Mnie się na pierwszy plan wysuwa marnowanie jedzenia i jakoś nie umiem tego przeskoczyć.

      Zachowujesz się jak byś miała gdzieś wdrukowaną schzę głodu wojennego, albo jakbyś młodość spędziła w głodującej Ugandzie. Dziewczyno wyluzuj. Wiesz ile ton jabłek wyrzucono począwszy od momentu zbioru po moment w którym kupiłaś w sklepie to jedno dla syna? Czy naprawdę jabłko, które kosztuje 2 PLN za kilogram warte jest takiego napinania się?

      Nie mam siennika wypchanego dolarami, ale mam inne priorytety. Są naprawdę rzeczy cenniejsze od jabłka.
    • twitti Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 16:50
      Mysle ze przeginasz w druga strone...
    • 18_lipcowa1 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 17:00
      masz jakąś chorą obsesję
    • leneczkaz Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 17:05
      O panie. Nie sądziłam, że w XXI wieku można mieć takie shizy. Nas byś pewnie zamknęła bo codziennie wyrzucamy masę jedzenia (w sumie to pakujemy oddzielnie i panowie kloszardzi jedzą czyściutkie).

      Ja daję synkowi całą gruszkę ze świadomością, że jak ugryzie 5 razy to będzie super. Baaa, cieszę się, że próbuje różnych rzeczy.
      Eksperymentujemy z jedzeniem, bawimy się nim (nie obiadem czy śniadaniem, ale właśnie takie sałatki owocowe albo z orzechów i nasion).
      W przedszkolu też mają takie zajęcia. Wspaniale pomagają mojemu niejadkowi (?)- "nie wiem co to więc nie jem".. Spróbował w ostatnim m-cu masę rzeczy. A że coś się zmarnowało? Cóż. Tak jak pisałam wyżej- dożywiamy bezdomnych lub ptaki smile
    • paniczarnaowca Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 20:27
      A ja jestem tak po srodku wszystkich odpowiedzi smile
      Chodzi, o to, ze nie widze problemu w tym, ze dziecie zrobi pamperka z chleba, o ile go za chwile zje lub gdy podrzuca jablko jak pileczke. Nie ma znaczenia tez czy to jablko kosztowalo 2 zl czy 10.
      Chodzi jednak o bezmyslne "traktowanie" jedzenia, "niszczenie", zeby je za chwile wyrzucic (przyklad podany przez autorke watku). Bezsensem jest tez dla mnie zabawa typu: rozsypywanie maki czy cukru na podlodze w kuchni i traktowanie tego jak piaskownicy.
      Takie zabawy nie maja u nas miejsca i juz.
      Chodzi po prostu o szacunek do jedzenia.
      • free.groszek Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:00
        No to ja jestem nienormalna, bo moje dziecko ostatnio bawiło się kaszą, ryżem i makaronem. Niech poznaje świat.
        • joshima Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:22
          free.groszek napisała:

          > No to ja jestem nienormalna, bo moje dziecko ostatnio bawiło się kaszą, ryżem i
          > makaronem. Niech poznaje świat.

          O to chodzi. Ja tego nie traktuje w kategorii marnowanie. Marnowanie to jak ktoś kupuje więcej niż może zjeść a potem wyrzuca, bo mu się zepsuło. Czegoś takiego nie lubię i zwalczam.
        • 3-mamuska Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 02:46
          free.groszek napisała:

          > No to ja jestem nienormalna, bo moje dziecko ostatnio bawiło się kaszą, ryżem i
          > makaronem. Niech poznaje świat.
          Moje tak się bawi juz ze 2 lata, starsze tez się tak bawiły, córka uwielbiają robić naszyjnik z makaronu.
      • memphis90 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:20
        > Chodzi jednak o bezmyslne "traktowanie" jedzenia, "niszczenie", zeby je za chwi
        > le wyrzucic (przyklad podany przez autorke watku).
        Przykład podany przez autorkę nie mówi niczego, przecież dziecko może jabłkowego ludzika zjeść... Nikt nie każe go wyrzucać.
    • imogen0 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:00
      Jak niemowlę uczy się jeść samodzielnie-to ok,niech rozwala jedzenie na lewo i prawo,ale ludziki lepimy z plasteliny-nie chleba.
      Ale zabawy makaronem,kaszą,lepienie ciasta są strasznie fajne dla maluchów.
    • semi-dolce Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:19
      Myślę, że przeginasz w druga stronę. Jabłko, gruszka czy winogrona, to rośliny jak każde inne. A że akurat jadalne? I co z tego? Mlecz tez jest jadalny, zbierasz czy wyrywasz z trawnika jako chwast?
    • mloda0242 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:26
      staram się nie wyrzucać chleba, gotować tyle by nie wyrzucać resztek do kosza, suszę i trę bułki które mi zostają - nie marnujemy jedzenia

      ale

      uważam, że robienie ludzika z jabłka jest fajną, rozwijającą, twórczą zabawą, i o ile nie powtarza się wielokrotnie - nie jest marnotrawieniem; zresztą, kurcze, przedszkolak jest już na tyle dużym dzieckiem, że można z nim o tym pogadać chyba? "słuchaj, raz możemy się tak zabawić, zobacz, fajny ludek nam wyszedł ale pamiętaj, żeby następnego jabłka nie podziurawić i nie wyrzucić bo jedzenie ma wartość... "...

      i jeszcze jedno: "podrzucanie jabłka jak piłeczkę" nie jest marnotrawieniem, czym zatem jest wg Ciebie? bezcześci wartość jedzenia, dobrze odczytuję? tak szczerze mówiąc popadłaś w kompletną skrajność, ja bym się martwiła że wpoję dziecku chore podejście do jedzenia...

    • deela Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:32
      głupią gruszkę traktujesz bardziej poważnie od pracy twojego syna - zrobił - by dumny, wiesz, że się przywiązuje do swojej twórczości i wiesz, że twórczość w tym wypadku ma krótki zywot - to ja bym zrobiła fotkę na pamiątkę i pochwaliła, że takie ładne zrobił
      szyszki, żołędzie i igły sosnowe też można zjeść - informuję cię w razie gdyby Polskę nawiedził Wielki Głód

      przeginając w twoją stronę - trzeba było dziecku w ramach niemarnowania jedzenia stwora zeżreć i przykazać, że następną razą ma przynieść w woreczku "resztki" po twórczości i też w domu zeżreć
      • batutka Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:42
        tak jak dziewczyny piszą, przeginasz w drugą stronę
        oczywiście, zabawa jedzeniem nie powinna mieć miejsca, też zabraniam swoim córkom babrać się w jedzeniu, rzucać nim, ale co innego jest bezmyślne marnotrawienie jedzenia, a co innego twórcza praca z jabłka i gruszki
        to może zachęcić dziecko do jedzenia owoców, to też może być wstęp do przyszłych eksperymentów w kuchni smile
    • basiak36 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 21:44
      Jak dla mnie, troche przesadzasz.
      Co zlego w takich dzieciecych pracach nad produktami naturysmile Czy musza koniecznie je zjescsmile
      Czy to znaczy ze zgnite jablka pod jablonia bo akurat ktos ich nie zebral, to marnowanie?
      Czemu tylko jedzenie ktore laduje w zoladku nie jest marnowane? Nie rozumiem?
      Jesli jablka pojda sobie na kompost albo zgnija na trawie, zyskuje tez na tym ekosystem.
      Ludzie naprawde nie musza wszystkiego zjadacsmile
      Na zabawe jedzeniem zawsze pozwalalam, robimy tez kanapki z buzkamismile
      Nie pozwalam na rzucanie jedzeniem ze wzgledu na sprzatanie potemsmile
      • szajma Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:09
        marnowanie jedzenia to jedno, a ludziki to drugie. moje dziecko też nie może się jedzeniem bawić, ale na litość boską, co jest złego w podrzuceniu jabłka??? napisz, proszę!!! poważnie jestem ciekawa.
    • zabulin Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:07
      Nie pozwalam na poniewieranie jedzeniem dla samego poniewierania typu: wkładanie do buzi po to tylko by wypluć i sie z tego śmiać smile, jak widzę, ze już się najadł i wkłada rękę do talerza by w nim pogrzebać, zabieram.

      Natomiast to co zrobił twój syn i koledzy z jego przedszkola, to były artstyczne dokonania smile Ja bym pekała z dumy. Zrobili ludka z owoców i super.

      Przesadzasz.
    • cibora Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:09
      No to ja zasługuję na pełne potępienie. Potrafię wysypać dziecku na miseczki różne rodzaje kasz, mąki, fasoli itp. Część wraca do słoików, część ląduje na podłodze i nie widzę w tym problemu. A skąd małe dziecko ma wiedzieć jak wygląda, pachnie, szeleści jedzenie? Dziecko odbiera świat WSZYSTKIMI zmysłami, nie tylko smakiem. Gdzie ma się tego nauczyć, jak nie w domu? Jak był bardzo mały to wkładał łapy do miseczki z jedzeniem, jakaś tam część lądowała w buzi, ale większość na stole, we włosach itp. I dla mnie to właśnie jest normalne. Zabraniane dziecku "zabawy" jedzeniem dla mnie równa się zabranianiu zabawy błotem, piaskiem, wodą, liśćmi itp. Ale ja jestem stukniętą matką smile która pozwala babrać się dziecku w błocie, przekopywać przez kupy liści i taplać w kałużach.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • memphis90 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:19
      Co myślę? Ale to smętne i poważne co piszesz... Żadnej zabawy jedzeniem? Żadnych myszek z jedzenia, buziek na kanapkach, wykrawania i malowania lukrem pierniczków? Tylko tak poważnie, jeść i nie marnować ani okruszka? Chyba bym sobie w łeb strzeliła albo zapadla na jakąś anoreksję.
    • deela Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:20
      i jeszcze jak raz pasuje big_grin
      https://statichg.demotywatory.pl/uploads/201011/1288888291_by_qmak86_500.jpg
      • gazeta_mi_placi Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 23:20
        To Twoja Babcia Deela? big_grin
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:23
      Jak sie domyslam, tez nie pozwolisz robic postaci z masy solnej, bo przeciez tyle maki i soli sie zmarnuje, a za korale czy drzewka z makaronu to trzeba pod sad panie nauczycielki. Nawet moze i kleju nie mozna robic, bo to przeciez z maki. Pieczatki z zmieniakow tez odpadaja.
      A w ogóle to papieru to nie powiini uzywac, wiesz ile idzie drzew na dzieciece bazgroly?
      Jak chcesz byc konsekwentna to idz na calosc ;P
    • yagnik Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 05.11.10, 22:48
      Myślę że masz coś nie halo pod sufitem smile
      • kalina886 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 01:05
        Ło Jezu.
        A moja córka np. jak je kanapkę to czasami zjada najpierw szynkę, obgryza środek, a ze skórki robi sobie trąbę słonia i na końcu też ją zjada.
        Bawić jedzeniem dla samej zabawy też nie pozwalam, ale jeśli widzę, że np. bawi się jedzieniem, ale i tak to zje to czemu nie?
    • q_fla Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 01:30
      Zgadzam się z Tobą.
      Jestem wychowana w szacunku do jedzenia. Mimo, że powodzi mi się całkiem dobrze bardzo rzadko wyrzucam jedzenie. Tego nauczyli mnie rodzice, którzy w czasie wojny cierpieli głód, ojciec kiedyś wspominając o tym się rozpłakał.
      • rulsanka Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 10:28
        Jedzenie to produkt jak każdy inny. Poniekąd marnowanie jedzenia jest mniejszym marnotrawstwem niż marnowanie opakowań z tegoż jedzenia, bo na ich wyprodukowanie zużyto więcej energii. Wyrzucenie jabłka, kartki papieru, niepotrzebne pojechanie samochodem do pracy zamiast pójścia na piechotę, kupowanie i wyrzucanie, czyli podstawa wzrostu gospodarczego - duża część z tego to czyste marnotrawstwo.
      • leneczkaz Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 11:37
        Mnie też dziadek uczył, żeby nie marnować chleba i miałam problemy z wyrzuceniem choćby kromki. Potem otworzyłam własne gospodarstwo domowe i mi przeszło wink
        No cóż. Nawet ja kupię najmniejszy chlebek to u nas ZAWSZE coś zostanie. Mało chleba jemy..
    • daisy Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 11:42
      Ola, a ja Cię rozumiem. Też uważam, że zabawki można robić z innych rzeczy. A jeśli już z jedzenia, to innego - z buraków, ziemniaków, marchewki, cebuli, które generalnie są mało jadalne na surowo i trwalsze, nie wyglądają jak zgniłki po pół godzinie. No i są znacznie tańsze niż winogrona czy gruszki, co wcale nie jest bez znaczenia. I nie chodzi tu akurat o hiper oszczędność (choć to też prawomocny argument), ale o zasady ekonomii domowej, które dziecko powinno poznać.
      Suchy makaron czy sucha fasola też są OK do zabawy, ale też sensownej, nie rozrzucanie dla rozrzucania.
      Owoce są nietrwałe i drogie. Rozumiem robienie owocowego ludzika, którego zamierza się potem zjeść - ale nie takie "wytwory"...
      Na Twoim miejscu powiedziałabym: "no ślicznie, ale zobacz, owoce mało nadają się do takiej zabawy, zobacz, że ten ludzik niezbyt ciekawie wygląda. Znacznie lepiej jest sobie zjeść gruszkę czy winogronka, a fajnego ludzika można zrobić z czego innego!"
      • hanna26 Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 13:10
        Zgadzam się z daisy. Rozumiem Cię i też by mi się nie podobała taka zabawa z owoców dla samej zabawy. Wszystko byłoby ok., gdyby te owoce wraz z ludzikiem zostały potem zjedzone. Natomiast przynoszenie owoców po to, żeby część wyrzucić od razu, a resztę po paru godzinach jest nauką głupoty i to wszystko. W klasie mojej najstarszej cókri jest dwójka biedniejszych dzieci. Widziałam kilkakrotnie jak wcinały mandarynki i winogorna podczas szkolnej agapy. Czy im też byłoby miło robić takiego ludzika? Raczej byłoby to dla nich krępujące, bo pewnie od razu miałyby ochotę zjeść potrzebne do wyrobu materiały.

        Ale my np. co roku przed Bożym Narodzeniem robimy figurki z masy solnej do naszej szopki i do wieszania na choinkę. Malujemy też orzechy na złoty kolor i przystrajamy nimi świąteczne drzewko. Też jest to swojego rodzaju marnotrawstwem, chociaż mąka i sól są tanie, a wyróbów tych używamy przez wiele tygodni a nie przez parę godzin.
        • szajma Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 13:41
          hanna26 napisała:

          > ZWidziałam kilkakrotnie
          > jak wcinały mandarynki i winogorna podczas szkolnej agapy. Czy im też byłoby m
          > iło robić takiego ludzika? Raczej byłoby to dla nich krępujące, bo pewnie od ra
          > zu miałyby ochotę zjeść potrzebne do wyrobu materiały.

          jestem przekonana, że nie byłoby problemu, gdyby którekolwiek dziecko chciało zjeść "materiały na wykonanie ludzika". trudno mi sobie wyobrazić, jak dziecko gryzie to co zostało z jabłuszka a pani mówi "nie, nie wolno jeść, dzisiaj tylko tworzymy ludziki".
          • daisy Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 14:02
            A możesz sobie wyobrazić sytuację, że dziecko boi się zjeść rzeczone jabłuszko, bo pani powiedziała przecież, że robimy z niego ludzika? Nawet nie przyjdzie mu do głowy zapytać?

            Zresztą mając już większe doświadczenie przedszkolne bardzo dobrze wyobrażam sobie panią, która mówi "nie zjadaj tego Jasiu, bo z tego będzie ludzik". Jaś jej zje jabłko i co będzie robił, będzie musiała mu wymyślić coś innego i kunsztownie opracowany plan pracy oraz konspekt diabli wezmą.
            • szajma Re: Zabawy jedzeniem i marnowanie go [długie] 06.11.10, 14:26
              ja pracuję w przedszkolu i nie wyobrażam sobie, że pani mogłeby powioedzieć coś takiego.mój syn, choć nie chodzi i nigdy nie chodził głodny na pewno by się zabrał za zajadanie tego, co do ludzika nie potrzebne. taki już jest, że jak ma jedzonko to zjada, szczególnie właśnie owoce. jestem pewna, że by zjadł wszystko, co by zostało. nie wyobrażam więc sobie, żeby głodne dziecko tego nie zrobiło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja