przemyslenia mlodej matki...

07.04.04, 09:15
Tak patrze wstecz na moj staz macierzynski (tylko prosze sie nie smiac, ze
mniej niz 2 lata, to co ja wiem wink))) i zastanawiam sie, co, majac taka
wiedze jak dzisiaj, zrobilabym inaczej. Nie chodzi mi o jakies bledy
wychowawcze czy zywieniowe, jedynie spostrzezenia, ktore troche by mi pomogly,
np.:
1. pieluszki - po czasie odkrylam, ze np. pieluszki z Plusa (Jas i Malgosia)
czy z hypernovej tez sa dobre i nie gorsze od pampersow, a o polowe tansze.
2. koszulki dla maluszkow - zaklada sie je wygodnie, ale same wiecie, ze
zawsze sie podwijaja. Znowu body trzeba wkladac przez glowke, a to wcale nie
takie latwe u noworodka. Ale kiedys odkrylam body rozpinane na calej dlugosci
i to byl strzal w dziesiatke.
3. bluzki/koszulki - niektorzy producenci robia tak male otwory na glowe, ze
kilka razy sie przejechalam (a synek ma normalna glowke) - teraz kupuje
rozpinane przy szyi lub jeszcze w sklepie rozciagam i sprawdzam.
4. rozmiary - kazdy producent ma inne - teraz do sklepow chodze ze "wzorem" w
postaci dziecka lub jego rzeczy.
5. gadzety "ulatwiajace" zycie - czesto je utrudniaja, np. nie umialam umyc
dziecka, gdy wkladalismy do wanienki taka podstawke, by moglo sobie na niej
spokojnie lezec/siedziec, latwiej nam bylo robic to "recznie".
6. u lekarza trzeba walczyc o swoje - moj maluch ma skaze bialkowa, a nikt mi
nie powiedzial, ze szczepionki sa robione na bialku jajka. I ja niczego
nieswiadoma dawalam dziecko szczepic bez szczegolnych srodkow ostroznosci (na
szczescie nic zlego sie nie dzialo). A niedlugo bede walczyc o mleko dla
skazowcow, ale to juz inna bajka.
7. chyba najwazniejsze - maluchy nie sa ksiazkowe !!! Wiekszosc ma odchylki w
rozne strony (oczywiscie te pozytywne smile)))))))) Dlatego po przeczytaniu
jednej ksiazki w ciazy i jednej juz po, reszte poradnikow sobie odpuscilam (o,
przepraszam, mam jeszcze "Jak mowic...", a ta ksiazka dobra jest tez do
kontaktow z doroslymi). Oczywiscie sa dzieci z roznymi problemami, tego nie
neguje i wiedza jest potrzebna - mowie jedynie o takich ogolnych podrecznikach.

To chyba wszystko... narazie...
Jesli macie jakies spostrzezenia to piszcie, zapraszam.
Nat

PS. Oczywiscie zgaladanie na to forum to tez bardzo dobra rada!!!
    • ssosna Re: przemyslenia mlodej matki... 07.04.04, 17:30
      Ja mam jeszcze mniejszy staz i tez sie bede wymadrzac. Ja mam takie drobiazgi
      ale moze przyszlym mamom sie przydadza:
      1) gaziki LEKO do przemywania pepuszka do kitu, sztywne kwadratowe.Lepiej
      zrobic samej spirytus 70% i przemywac wacikami i paleczkami do uszu ...
      2) wszelkie oliwki do ciala i nadmiar kosmetykow, nie wiem do czego sa oliwki
      bo przeciez nie natluszczaja tylko robia z jednej streony bariere dla wilgoci a
      z drugie strony zatykaja pory.My nigdy nie uzywalismy.
      3)zabawki (najlepiej zinwestowac w kilka lepszych, a przede wszystkim nie
      przeadzac, ja chodzilam z maluszkkiem do sklepu , ktora zabawka go zachwycila
      to byl zna´k ze w domku sie nia pobawi 5 minut...hihihihi
      4) wszelkie prezenty ( nie uzgadniane z wami) od rodzicow, kolezankek, babc....
      czesto sa nieprzydatne albo sie dubluja, a przeciez to my wiemy co dziecko
      lubi, czym sie zainteresuje, i jaki ma np.rozmiar hihihihih...ojjj u nas wiele
      tego bylo : kurtczki kupowane przez znajomych na 3-6 m-cy ktore juz w wieku 3
      mcy byly na misia za male, chustawka od babci, do ktorej trudno wlozyc
      dziecko...itp.
      No to na tyle
    • dobe Re: przemyslenia mlodej matki... 07.04.04, 21:26
      Mój matczyny "staż" to niewiele ponad rok. I teraz juz wiem, że:
      1. dawanie smoczka i ssanie z butelki wcale nie jest takie złe (na pewno
      zastosuję przy następnym dziecku),
      2. niech je, kiedy chce ale nie na siłę,
      3. po 6 m-cu, jeśli wciąż karmisz piersią dowiedz się u lekarza, jak zapewnić
      mu odpowiednią dawkę żelaza ( w ten sposób uniknęłabym anemii u małego)
      4. nie chować dziecka w sterylnych warunkach (jak czasem dotknie psa czy
      zabłoconej podłogi to jeszcze nie znaczy, że ma jakiegos pasożyta)
      5. nie spać z dzieckiem ( o ile to możliwe, np. nie domaga sie cycusia co 1/2 h)
      6. uczyć myć zęby najwcześniej jak się da
      7. czytać książeczki i pokazywac różne ilustracje, nawet jeśli czasami wydaje
      sięto bez sensu
      Na razie nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Póki co to wiem tyle, że każdy
      dzień przynosi coś nowego i jedyne czego można być pewnym to to, że wydarzy sie
      coś niespodziewanego.
      Pozdrawiam.....
      • edytek1 Re: przemyslenia mlodej matki... 08.04.04, 00:11
        Ja nie podałam się gadzetomani i wózek był śliczny i nic poza tymsad.( teraz
        kupiłabym uzywaną gondolę i super spacerowkę). Miałam pól półki rzeczy
        niezwykle potrzebnych (leko, obcinaczka do paznokci, gruszka do noska z dłubim
        koncem, i z krótkim, 20 tetrówek, leżaczek do kąpieli, smoczki i butelki ) co
        do ubarań to nakupiłam wiązanych kaftaników nie wiem po co, rożek też był do
        bani wolałam kocyk.Potem zmądrząłam i przestałam szaleć. A prezenty czasem
        były super a czasem maksymalnie nietrafione.
        Karolinka ma już 2 latka.
    • maura6 Re: przemyslenia mlodej matki... 08.04.04, 14:06
      Mój staż mecierzyński jest nieco dłuższy niz u poprzedniczek, bo mam córeczkę
      prawie 7 letnią i synka 1,5 roczku; tym nie mniej przyłączam się do porad. Ja
      również zazwyczaj prezenty uzgadniałam ze wszystkimi, którzy chcieli coś daćsmile
      Nie miałam zbyt duzo pieniędzy więc nie mogłam poszaleć z gadżetami ani
      ubrankami. Kąpałam dzieci w normalnej dużej wannie, ubierałam także w ubranka
      używane, otrzymane od znajomych. Bawiły się wszędzie i na podłodze i na
      podwórku. Jedynie używam chusteczek nawilżonych, którymi wycieram rączki
      podczas spaceru, bo mały jeszcze bierze wszystko do buzi i strasznie się
      ślinismile
      Jeśli moge dodać coś nowego ty tylko tyle żeby uczyć dzieci od razu porządnie
      schodzić z wysokości (łóżek, krzeseł itp). Ja uczyłam tak starszą i teraz uczę
      młodszego: trzeba obrócić się na brzuszek, trzymać rączkami i spuścić nogi w
      dół, dopiero schodzić. Taka nauka może uchronić dziecko przed nieszczęśliwym
      upadkiem na nos. Tłumaczę taką drogę schodzenia za każdym razem gdy mały jest
      na krzesełku i chce już zejść. To samo dotyczy drabinek, żeby dziecko umiało
      schodzić samodzielnie.
      To tyle ode mnie. Acha i poza tym trzeba do dziecka dużo mówić, tłumaczyć
      wszystko co widzi, czym jest zainteresowane; tak często i wyczerpująco jak
      domaga się tego dziecko - będzie mądrzejsze!
      pozdrawiam,
      Jola mama Wiktorii i Maurycego
    • dwasinska Re: przemyslenia mlodej matki... 08.04.04, 16:44
      Przy następnym dziecku pewnie nie będę używac wielu kosmetyków: woda, mydełko
      do mycia rączek, stópek i pupci, oliwka do smarowania okazjonalnie, a nie non
      stop całe ciałko.
      Cieszę się, że uniknęłam smoczka i wolałabym uniknąc go także przy drugim
      dziecku. Przynajmniej jednego odzwyczajania było mniejsmile Będę konsekwentna przy
      samodzielnym usypianiu.
      Zabawki - jak najwięcej edukacyjnych.
      I więcje cierpliwości dla malucha
    • milenium5 Re: przemyslenia mlodej matki... 08.04.04, 17:24
      1. Nie kupować nadmiaru ciuszków. Niewarto. Są sliczne, ale drogie i maluch
      bardzo szybko wyrasta. Lepiej zainwestowac zaoszczędzone w ten sposób pieniądze
      w dobry fotelik samochodowy, albo droższy wózek.
      2. Nie wozić dziecka, które już umie chodzić w wózku na spacery, ale pozwalać
      mu jak najwięcej podróżować na swoich nóżkach. Będzie spokojniesze w domu i
      będzie mogło poznawać świat.
      3. Gdy jest się mamą niemowalaka nauczyć się korzystać z pomocy rodziny.
      Dziecku się nic nie stanie, gdy babcia je przewinia a tata wykąpie. A mama
      najlepiej jak pójdzie w tym czasie spać.
      4. Odzwyczajanie starszego dziecka od ssania piersi wcale nie jest takie
      straszne jak się to początkowo wydaje. Maluchy zazwyczaj szybciej zapominają od
      wszytskich od mam.
      5. Młodzi tatusiowie świetnie potrafią: kąpać, przewijać, wozic na spacer,
      nosić gdy płacze, karmić z butelki itd. należy tylko im na to pozwolić.
      6. Nie izolować maluchów od babć, choćbyśmy nie wiem jak bardzo niecierpiały
      teściowej.
      • bazylea1 Re: przemyslenia mlodej matki...-do milenium 08.04.04, 20:33
        zaciekawił mnie pkt 2, czy możesz rozwinąć? mojego synka (12,5 m-ca, chodzi
        bardzo dobrze) aż rozsadza energia ale na dworze głównie wożę go w wózku bo
        sądziłam ze w ten sposób choć trochę odpocznie...
        • milenium5 Re: przemyslenia mlodej matki...-do milenium 09.04.04, 09:10
          jest dokładnie tak jak napisała moja poprzedniczka. Moje dziecko od zawsze
          rozszadzała energia. W domu biegał w kółko, właził na meble, robił przewroty na
          dywanie. Na spacerze nie jeździł w wózku, tylko dreptał obok niego jak był w
          wieku Twojego synka, a później w ogóle już wózka nie braliśmy. Ponieważ
          zazwyczaj nie patrzył gdzie leci, trzeba było wyprowadzać go w bezpieczny
          teren. Dużo chodziliśmy po lesie albo po plaży (inna rzecz, że wtedy
          mieszkaliśmy w Ustce, w Warszawie może być z tym większy problem). Teraz mały
          ma trzy lata i samo bieganie mu niewystarcza, więc musi być rower hulajnoga,
          tej zimy nauczył się jeździć na łyżwach. Jedno jest pewne - jak się zmęczy na
          dworze to w domu jest więcej spokoju - wcześnie idzie spać, albo da się go
          zająć rysowaniem czy inną spokojną zabawą. Acha, wychodziliśmy od wczesnego
          dziećństwa niezależnie od pogody - gdy pada dzeszcz dla dzieciaka to ogromna
          frajda włożyć kalosze i taplać się po kałużach. Pozdrawiam Wszytskie mamy
          Bardzo Żywych Dzieci.
          • bazylea1 jeszcze o żywych dzieciach 09.04.04, 13:23
            Milenium i edytek, dzieki za rade! przetestowałam dzis i podziałało, po
            powrocie synek całe 10 minut siedział w jednym miejscu smile))) a może macie
            jeszcze jakies wskazówki dla ledwo żywej mamy Bardzo Żywego Dziecka? np jakie
            zabawki/zabawy są lepsze, takie przy ktorych dziecko może się wyżyć czy lepiej
            wyciszające?
      • edytek1 Re: przemyslenia mlodej matki... 08.04.04, 23:51
        Pytanie nie do mnie , ale odpowiem.
        Co do spacerów to swięte słowa. Po co ma maluch odpoczywać. Niech połazi to się
        zmęczy ja się zmęczy to albo pojdzie spać albo usiądzie z książeczką. A ty
        będziesz mieć czas na kawę.
        Poza tym na spacerze jest tyle ciekawych rzeczy których w wózku nie widać
        ślimaki, biedronki kamyki i inne paskudstwa.
    • luxonna Re: przemyslenia mlodej matki... 09.04.04, 12:24
      Ja też kupiłam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy!
      1. termometr do kąpieli-użyłam raz smile
      2. wkładki jednorazowe do pieluch tetrowych Baby Ono-u nas nie sprawdziły się.
      3. wanienka - Mała już po 2 mcach była za długa, odbijała się nóżkami i
      uderzała w główkę, od tamtej pory kąpię ją w dużej wannie.
      4. łóżeczko - wolę mieć dziecko przy sobie. Nie spała w nim ani razu.
      5. co się wiąże z pkt 4; materac, prześcieradełka itd
      6.ręczny odciągacz do pokarmu - palcami szło mi o wiele szybciej i wygodniej,
      użyłam go jeden raz
      7. wkładki laktacyjne - to zależy od potrzeb, po pierwszym tygodniu nie były mi
      już potrzebne, nie potrzebnie zrobiłam zapas
      8. cała masa ubranek rozm 56 - Natalka po urodzenie mierzyła 58 i w te maleńkie
      ciuszki wciskałam ją przez tydzień, dłużej się nie dało. Poza tym wielu nawet
      nie zdążyła mieć na sobie
      9. smoczki - zrobiłam zapas bo przeczytałam że często je trzeba wymieniać,
      natomiast Mała smoczka nie chciała ssać wogóle.

      Na razie tyle tylko przychodzi mi do głowy.
      o rany ile forsy przeputałam smile
    • edziecko_gosiah Re: przemyslenia mlodej matki... 09.04.04, 14:42
      jestem podwojną mamą - mam dwóch chłopców w wieku 4 i 2 latka...
      przy pierwszym dziecku ze względu na brak wystarczających środow nie
      przepuściliśmy zbyt wielu pieniędzy... wózek mieliśmy używany po siostrzenicy -
      i na szczeście, bo pewnie bym żałowała zakupu nowego wózka, jako, że synek
      bardzo nie lubił w nim przebywać - zdecywoanie wolał spacery na rękach, albo w
      foteliku samochodowym smile podobnie było z drugim dzieckiem... Potem jedna
      spacerówka - patrząc na mamy z ślicznymi spacerówkami by ło mi trochę przykro,
      że mamy taką zwykła parasolkę, ale okazała się ona strzałem w 10! po złożeniu
      zajmuje mało miejsca, mieści się do każdego samochodu, jest lekka i wygodna -
      była z nami nawet w dalekch wakacyjnych wojażach rok temu.... służy nam do tej
      pory,m choć od zeszłego lata jej nie wyciągałam z piwnicy - też wyznaję zasadę,
      że skoro chłopaki potrafią juz chodzić o własnych siłach, to niech używają
      swoich nóżek - trochę się zmęczą i w domu będzie spokojniej... poza tym, jak
      idę z dwójką na spacer to się leją, bo nagle obydwaj chcą jechać w wózku...
      kompletnie nie trafiony zakup to kojec!!! żaden z chłopaków nie chciał w nim
      siedzieć, a wiązałam z nim taaaakie nadzieje... na szczęście udało mi się go
      niedawno sprzedać...
      pieluchy - kupowałam różne, nie upierałam się przy najdroższych pampersach...
      smoczka i butelki nie używałam, i nadal twierdzę, że jeśli się da, to należy
      tego unikać...
      nie wiem co jeszcze, ale pewnie było tego sporo...
      pozdrawiam serdecznie, gosiah
Pełna wersja