m6_marta
15.11.10, 09:06
jak w temacie...
już po prostu brak mi sił, zostawiliśmy z mężem synka na 3 dni z babcią i dziadkiem, wypoczynek był wątpliwy, co chwila tel - "nie słucha się, rzuca się na ziemię, w sklepie nie zrobiłam zakupów, bo rzucał się na podłogę, nie chce jeść itp itd"
dodam, że synek ma 2,5 roku, jest niejadkiem, o czym oczywiście babcia wie, od jakiegoś czasu mamy dość ostry bunt dwulatka, mały chce rządzić w domu, oczywiście jesteśmy konsekwentni, ale synek ma uparty charakterek i ciągle próbuje na nas cos wymusić
moja mama tego nie rozumie, choc jest dosc mlodą babcią, nie rozumie, że nie chcemy bic synka, ona od razu "dałaby klapsa"
bardzo martwi mnie cala sytuacja, bunt dziecka daje mi się we znaki, nawet pisalam o tym kiedys tu na forum, poswiecam mu duzo czasu, bawimy się, chodzimy na spacery, mysle, ze teraz ma po prostu taki etap rozwoju
staramy sie unikac sytauacji powodujacych u niego ataki zlosci - np dluzsze zakupy itp, ale dziadkowie uwazaja, ze zle robimy, bo wyprzedzamy sytuację a maly ma sie sluchac i koniec
brak apetytu to tez moja wina wg mojej mamy nie nauczylam dziecka jesc obiadow
nie dajemy serków slodkich napojow slodyczy itp, synek od zawsze ma kiepski apetyt, obiadow czasem wcale nie chce tknac, martwie sie, a mama jeszcze dodatkowo mnie doluje
przepraszam, rozpisalam sie, ale musialam sie wygadac, wczoraj wieczorem wrocilam i sie juz nasluchalam znowu jakie mamy okropne dziecko...