babcia dająca "złote rady"

15.11.10, 09:06
jak w temacie...
już po prostu brak mi sił, zostawiliśmy z mężem synka na 3 dni z babcią i dziadkiem, wypoczynek był wątpliwy, co chwila tel - "nie słucha się, rzuca się na ziemię, w sklepie nie zrobiłam zakupów, bo rzucał się na podłogę, nie chce jeść itp itd"
dodam, że synek ma 2,5 roku, jest niejadkiem, o czym oczywiście babcia wie, od jakiegoś czasu mamy dość ostry bunt dwulatka, mały chce rządzić w domu, oczywiście jesteśmy konsekwentni, ale synek ma uparty charakterek i ciągle próbuje na nas cos wymusić
moja mama tego nie rozumie, choc jest dosc mlodą babcią, nie rozumie, że nie chcemy bic synka, ona od razu "dałaby klapsa"
bardzo martwi mnie cala sytuacja, bunt dziecka daje mi się we znaki, nawet pisalam o tym kiedys tu na forum, poswiecam mu duzo czasu, bawimy się, chodzimy na spacery, mysle, ze teraz ma po prostu taki etap rozwoju
staramy sie unikac sytauacji powodujacych u niego ataki zlosci - np dluzsze zakupy itp, ale dziadkowie uwazaja, ze zle robimy, bo wyprzedzamy sytuację a maly ma sie sluchac i koniec
brak apetytu to tez moja wina wg mojej mamy nie nauczylam dziecka jesc obiadow
nie dajemy serków slodkich napojow slodyczy itp, synek od zawsze ma kiepski apetyt, obiadow czasem wcale nie chce tknac, martwie sie, a mama jeszcze dodatkowo mnie doluje
przepraszam, rozpisalam sie, ale musialam sie wygadac, wczoraj wieczorem wrocilam i sie juz nasluchalam znowu jakie mamy okropne dziecko...
    • blue_romka Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 09:29
      Nie jest miło słuchać krytyki ze strony najbliższych, każdy wolałby być chwalony, ale jesteś już dużą dziewczynką i powinnaś umieć racjonalizować swoje uczucia. Wiesz, że dziadkowie nie mają racji, więc się nie przejmuj tym co mówią i koniec. To przejściowa sytuacja, bunt dwulatka minie i prawdopodobnie będzie lepiej. A tymczasem, jeśli tak Cię to stresuje, to nie zostawiaj dziecka dziadkom, żeby nie mieli za dużo powodów do narzekania na wnuka.
    • m6_marta Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 09:34
      tak, ja to wszystko wiem, nie zostawiamy dziecka często, ostatnio był z nimi 2 dni na początku lipca
      jestem osobą, która poważnie (może zbyt poważnie) podchodzi do życia, bunt u synka bardzo mnie stresuje, chciałabym, żeby moje dziecko było grzeczne, posłuszne, robię wszystko, żeby tak było, dużo z nim rozmawiam, tłumaczę, synek niewiele jeszcze mówi, ale wszystko rozumie, wykonuje polecenia
      zawsze liczyłam się ze zdaniem mamy, ale nigdy nie krytykowała mnie tak otwarcie
      było mi po prostu bardzo przykro
      • gwen_s Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 09:56
        ja swojej mamy nie słucham, też ma tysiące mądrości w rękawie, z tym, że ja jej na wszystko odpowiadam dlaczego uważam inaczej wtedy przestaje się wtrącać...
        Ostatnio głupi przykład z pieluszką, moja mama nie umiała mi jej zabrać jak byłam mała, bo ja lubiłam niewypraną... a ja bym zabrała, niech sobie dzieciak ryczy i nauczy się, że to nie on rządzi...
        Jedyne co się zgodzę z Twoją mamą, że powinnaś dziecko przyzwyczajać do normalnych sytuacji. Jak robi afery w sklepie to go ucz, że ma ich nie być, a nie przestać z nim tam chodzić. Mój też tak miał, dalej ze mną chodził zakupów nie znosiłam robić, teraz już sam zrozumiał, że mamę się trzyma za rękę ewentualnie idzie się koło niej... angażuj go w zakupy to będzie grzeczniejszy... ja np wybierając makaron czy cokolwiek pytam go przy tym, który lubi, a że zupkę to bierzemy ten, inny do sosiku czy coś tam...
        Jak my mamy z czymś problem, to ten problem zamieniamy w zabawę.
        • m6_marta Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 10:10
          fajny pomysł z tym sklepem, na pewno wypróbujemy, czasem ręce opadają do tego wszystkiego, wg mojej mamy my nie wychowujemy synka, nie jest niczego nauczony, nie wiem, dlaczego tak mówi, my z mężem bardzo się staramy wychować go jak najlepiej, mnie i moją siostre mama krótko trzymała, w zasadzie nigdy nie była z nas do końca zadowolona, chociaz nie sprawialysmy problemów nawet jako nastolatki, poza tym moja matka nigdy nie chwali, zawsze widzi same minusy, nie wiem dlaczego tak się liczę z jej zdaniem, niby wiem, że dobrze postępujemy z dzieckiem a jak się od niej nasłucham to czuję się jak najgorsza matka
          • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 11:15
            No to chyba pora najwyższa, żebyś przepracowała swoje relacje z mamą. Chyba trochę toksyczna jest, nie sądzisz?
            • gosiasprezynka Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:17
              Dokładnie to samo miałam napisać, co joshima.
              • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:23
                > Dokładnie to samo miałam napisać, co joshima.

                no dobrze..ale w takim razie...skoro dzeicko zachowuje sie jak diabel wcielony..to cos jest nie tak prawda??
                I prosze mi nie pisac, ze kazdy normalny dwulatek ma wszytsko w d.pie i robi na co ma ochote...
                • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:05
                  camel_3d napisał:

                  > I prosze mi nie pisac, ze kazdy normalny dwulatek ma wszytsko w d.pie i robi na
                  > co ma ochote...
                  Ależ oczywiście drogi camelu. Rzecz jasna za wyjątkiem tych malców, którzy dostają wpie...od ojca. Ci chodzą jak w zegarku. Tylko przyjmij drogi kolego do wiadomości wreszcie, że są na świecie rodzice, którym zależy na wychowaniu a nie na tresurze.
                  • alika77 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:28
                    > > I prosze mi nie pisac, ze kazdy normalny dwulatek ma wszytsko w d.pie i r
                    > obi na
                    > > co ma ochote...
                    > Ależ oczywiście drogi camelu. Rzecz jasna za wyjątkiem tych malców, którzy dost
                    > ają wpie...od ojca. Ci chodzą jak w zegarku. Tylko przyjmij drogi kolego do wia
                    > domości wreszcie, że są na świecie rodzice, którym zależy na wychowaniu a nie n
                    > a tresurze.

                    a ja sie zgodze z camelem. to, ze dziecko jest usluchane, nie znaczy, ze sie je leje piec razy dziennie (albo chociaz od czasu do czasu). ja swojej nie bije i nigdy nie bilam i jakos nie mialam scen ze zakupow nie moge zrobic, ze na chodniku kladzie sie i wyje, ze nie pojdzie albo ze wyrywa sie i ucieka gdzie oczy poniosa. raz probowala zrobic scene i nie wyszlo, szybko zakumala, ze nie tedy droga. zdaje sobie sprawe, ze dzieci maja rozne usposobienie, temperament itd., ale moja tez do aniolkow nie nalezy, a jednak mozna dziecko wychowac, nie bijac i jednoczesnie nie dostosowujac calego swojego zycia do niego.
                    • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:43
                      widzisz, ja sie przyznaje..moj maluch dostal dwa razy ode mnie klapa...i to nie bylo lanie..ani wpier..l jak to joshima pisze. to byl klap przez pieluche...wiec penwie nawet nie poczul. Ale to bylo dawno... bylomi przykro...i zgadzam, sie ze to oznacza slabosc, bo faktyzcnie klapa dostal w momencie kiedy juz nie mialem koncepcji na rpzwiazanie.... i tyle.
                      ale sa lepsze metody...obowiazki w domu, uregulowany dzien, traktownaie dziecka jak czlowieka, a nei jak ksiecia..dwanie mu tego co potrzebuje, a nie to co chce.... i co nie jest popularne na tym forum... liczenie sie z opinia innych ludzi...tyle, ze niektore mamy uwazaja, ze kazdy musi podziwiac jej dziecko i wara mu od niego. a jak nie daj boze ktos skrytykuje to do razu na barykady... swietnym przykladem byl ten maluch z urodzin w sobote...no widac, ze matka sobie nie radzi, maly rozwydrzony...ale matka ciagla zachwycona jaki inteligentny, kochany...a inni goscie kuzwa juz maja go po dzurki w nosie... a nie daj boze cos powiedziec... i mysle, ze w tym jest caly problem. krytyka dziecka jest odbierana jako krytyka matki, jej stylu wychowanie...matka odbiera to jako policzek.

                      • mumi7 Re: babcia dająca "złote rady" 16.11.10, 07:30
                        Masz rację. Ja wieki temu obserwowalam z niesmakiem, jak moja chrzesnica biega naokoło stołu na rodzinnej imprezie i pluje chlebem. Kazdy miał tego dośc. W tym ojciec dziecka, ale nic nie mówił, bo matka dziecka ćwiekrała tylko: och, Kasia tak nie umie usiedzieć na miejscu, srebro, żywe srebro! A każdy marzył, żeby usadziła dzieciaka (ojciec był za to zdecydowanie pod wpływem swej żony, więc się nie wtrącał).
                        Zgadzam się, że wielokrotnie dzieci przesadzają, a i ich matki także - jak jednak mnie cos sie nie podoba, podchodze i mówię cos takiej matkce. W koncu z tymi rozwydrzonymi dziecmi będziemy użerac się kiedyś jako społeczeństwo, więc mam prawowink
                        A do wszytskich, którzy tu wczesniej napisali - nie ma też co za bardzo sie dziwić, że dziecko grzeczne czy niegrzeczne - czasem wychowanie swoją drogą, a dziecko i jego indywidualny charakter swoją. Nie ma podobnych dzieci. Niech więc matki tych dzieciaków słuchających sie bardziej nie wyrażaja tak bardzo swojego zdziwnienia, że dziecko niegrzeczne, bo po prostu im dostał sie lepszy pod tym względem egzemplarz. Ciekawe, co by zrobiły z gorszymwink I jak miło byłoby im sluchać zadziwionych innych mam na forum: No nie rozumiem, jak można tak nie umiec wychowac dziecka...wink
                    • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:23
                      alika77 napisała:

                      > a ja sie zgodze z camelem. to, ze dziecko jest usluchane, nie znaczy, ze sie je
                      > leje piec razy dziennie
                      Ależ ja się z tym zgadzam. Popristu ma taki temperament i jest go łatwiej okiełznać. Tyle, że fakt, że dziecko się rzuca, denerwuje itp wcale nie znaczy, że rodzice popełniają jakiś koszmarny błąd w jego wychowaniu. Bo chyba to drogi kolega camel chciał napisać.

                      Więc ciesz się, bo masz po prostu taki egzemplarz niekonfliktowy i niekoniecznie wynika to z Twoich niezrównanych talentów wychowawczych tongue_out

                      > jednak mozna dziecko wychowac, nie bijac i jednoczesnie nie dostosowujac calego swojego zycia do niego.

                      Można, ale to to już camelowi tłumacz. To on na tym forum nawołuje do bicia dzieci. Nie ja tongue_out
                      • alika77 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:40
                        > Więc ciesz się, bo masz po prostu taki egzemplarz niekonfliktowy i niekonieczni
                        > e wynika to z Twoich niezrównanych talentów wychowawczych tongue_out

                        nie ciesze sie, bo niekonfliktowa na pewno nie jest, co powie Ci kazdy, kto choc troche ja zna. charakterek niestety ma po mamusi, nienajlatwiejszy wink a jednak uwazam, ze mozna wychowac dziecko nie bijac go i jednoczesnie nie pozwalajac sobie wlazic na glowe i uczac, ze choc jest dla nas najwazniejsze, to nie zawsze wszystko kreci sie wokol niego
                        • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 17.11.10, 14:25
                          alika77 napisała:

                          > nie ciesze sie, bo niekonfliktowa na pewno nie jest, co powie Ci kazdy, kto cho
                          > c troche ja zna. charakterek niestety ma po mamusi, nienajlatwiejszy wink a jedn
                          > ak uwazam, ze mozna wychowac dziecko nie bijac go i jednoczesnie nie pozwalajac
                          > sobie wlazic na glowe i uczac, ze choc jest dla nas najwazniejsze, to nie za
                          > wsze wszystko kreci sie wokol niego
                          Owszem, zgadzam się z tym. Nie znaczy to jednak, że takie podejście gwarantuje Ci, że nigdy nie doznasz czegoś takiego jak pokazowy rzut na glebę w sklepie tongue_out
                      • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:45
                        napisze to tak...
                        wierze w glowologie..i wierze w afrykanskie wychowaniesmile))
                        dziecko ma sie nauczyc przestrzegac rytualow... i tyle. im wiecej rytualow i obowiazkow...tym mniej problemow... na zakupach dziecko ma pomagac, a nie byc ozdoba.
                        w domu dziecko ma tez pomagac..a nie byc fajnym elementem wyposarzenia.
                        dziecko nie musi wszytskiego lubic..dziecko ma pewne rzeczy zaakceptowac i tyle..
                        a poza tym to moj maluch moze zrobic mi w domu bur..el na kolkach.. rozlozyc wszytskie ksiazki, cd, gazety. klocki, ..tyle ze potem ma to posprzatac... i tyle...
                        wiec z doswiadczenie nie rozklada juz wszytskiego smile
                        • alika77 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 23:02
                          > napisze to tak...
                          > wierze w glowologie..i wierze w afrykanskie wychowaniesmile))
                          > dziecko ma sie nauczyc przestrzegac rytualow... i tyle. im wiecej rytualow i ob
                          > owiazkow...tym mniej problemow... na zakupach dziecko ma pomagac, a nie byc ozd
                          > oba.
                          > w domu dziecko ma tez pomagac..a nie byc fajnym elementem wyposarzenia.
                          > dziecko nie musi wszytskiego lubic..dziecko ma pewne rzeczy zaakceptowac i tyle
                          > ..
                          > a poza tym to moj maluch moze zrobic mi w domu bur..el na kolkach.. rozlozyc ws
                          > zytskie ksiazki, cd, gazety. klocki, ..tyle ze potem ma to posprzatac... i tyle
                          > ...
                          > wiec z doswiadczenie nie rozklada juz wszytskiego smile

                          a jesli porozklada i nie chce zlozyc to jak od dwulatka egzekwujesz zeby posprzatal?
                          • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 23:06

                            > a jesli porozklada i nie chce zlozyc to jak od dwulatka egzekwujesz zeby posprz
                            > atal?


                            nie wiem..nie zdarzylo sie..ale czesciowo to zasluga zlobka..tam musza dzeici po zabawie posprzatac...i tyle.
                            jak nei bedzie chcial to sie zastanowie co zrobic.
                            • ciociacesia no to sie zastanów 17.11.10, 14:58
                              opcja dam w dupe nie jest u nas brana pod uwage
                          • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 17.11.10, 14:26
                            alika77 napisała:

                            > a jesli porozklada i nie chce zlozyc to jak od dwulatka egzekwujesz zeby posprz
                            > atal?
                            To jasne. Wali w dupę.
                  • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:32
                    > Ależ oczywiście drogi camelu. Rzecz jasna za wyjątkiem tych malców, którzy dost
                    > ają wpie...od ojca. Ci chodzą jak w zegarku. Tylko przyjmij drogi kolego do wia
                    > domości wreszcie, że są na świecie rodzice, którym zależy na wychowaniu a nie n
                    > a tresurze.

                    jezeili wychowanie wedlug ciebie to pozwalanie na robienie wszytskiego na co dziecko ma ochote i mowienie, ze to normalne.... to jestens bezgranicznie glupia osoba..sory.
                    wychownaie polega na nauce regul i obowiazkow, ogolnie na przystosowaniu do zycia.. a nie na wmawianiu sobie, ze kazdy ma psi obowiazek akceptowac dracego sie malucha bo tak sobei jasnie mama zyczy... dziecko jest w stanie sie nauczyc, dzieci nie sa bezmyslnimi istotami, ktore potrzebuja duzej ilosci zabawek zeby byly szczesliwe..dzieci lubia byc czescia domu...lubia miec obowiazki..a nie byc lalkami dla mamy...do ubierania i do zabawy w dom.
                    • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:26
                      camel_3d napisał:

                      > jezeili wychowanie wedlug ciebie to pozwalanie na robienie wszytskiego na co dz
                      > iecko ma ochote i mowienie, ze to normalne.... to jestens bezgranicznie glupia
                      > osoba..sory.
                      To Ty jesteś bezgranicznie głupi. A nawet jeśli nie, to zwyczajnie nie umiesz czytać ze zrozumieniem. EOT.
                      • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:38
                        no..i powiedziala co wiedziala...
                • thegimel Re: babcia dająca "złote rady" 17.11.10, 09:36
                  camel- masz wyjątkowe dziecko, które nie przechodzi buntu dwulatka- ciesz się i módl się, żeby buntem trzylatka nie nadrobił.
          • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:21
            m6_marta napisała:

            > fajny pomysł z tym sklepem, na pewno wypróbujemy, czasem ręce opadają do tego w
            > szystkiego, wg mojej mamy my nie wychowujemy synka, nie jest niczego nauczony,
            > nie wiem, dlaczego tak mówi, my z mężem bardzo się staramy wychować go jak najl
            > epiej,


            ale moze w niektorych sprawach przsadzacie..z najlepszym wychowaniem. wedlug mnie wychowanie dziecka = przystosowywanie go do zycia w spoleczenstwie, do norm w nim panujacych, do zakazo i do przykazow. Male dziecku lubi miec obowiazki..ale wprowadzane stopniowo... lubi czuc sie przydatne i uczestniczyc w domowych ceremonialach..gotowanie..krojenie warzyw..(moj dwulatek uwielbia kroic warzywa...robi to bardzo ostroznie)... itd...
            nie wiem, jak traktujecie swoje dzeicko..ale dziecko traktowac powinno sie jak malego czlowieka, a nie jak malego ksiecia.
            • alika77 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:38
              > ale moze w niektorych sprawach przsadzacie..z najlepszym wychowaniem. wedlug mn
              > ie wychowanie dziecka = przystosowywanie go do zycia w spoleczenstwie, do norm
              > w nim panujacych, do zakazo i do przykazow.

              zgadzam sie calkowicie. moja znajoma oswiadczyla ostatnio, ze nie zabiera swojego 4,5-latka na zakupy do sklepow typu tesco, bo tam pelno zabawek i on jeczy, kweczy i robi sceny, bo koniecznie musi cos miec. ja uwazam, ze zycie polega na uczeniu radzenia sobie z sytuacjami nieprzyjemnymi czy niekomfortowymi a nie na unikaniu ich, wiec moja 4-latka chodzi to tychze sklepow i moze nie jest specjalnie szczesliwa, ze jej nic nie kupie, ale wie, ze nie zawsze sie kupuje cos dla niej i juz, nie ma problemu ze ona chce. zycie z dzieckiem jest inne niz bez dziecka i musza zajsc jakies zmiany, ale nie mozna doprowadzac do tego, ze dziecko jest glownym punktem odniesienia zawsze i wszedzie. nie pojade z 2-latkiem na Mount Everest czy dwumiesieczne wakacje w dzungli afrykanskiej, ale na zakupy?? no bez przesady...
              • camel_3d czemu nie??? 15.11.10, 22:04
                >dwumiesieczne wakacje w dzungli afrykanskiej, ale na zak
                > upy?? no bez przesady...

                ja wlasnie za miesiac jade z mlodym na jego pierwsza wyprawe po afryce - miesiac
                bedzie nocowanie w namiocie, chodzenie po gorach i obserwowanie zwierzat.

                http://images35.fotosik.pl/205/f9010b200b64718bmed.jpg

                http://images41.fotosik.pl/364/70d513869a06aa48med.jpg
                • alika77 Re: czemu nie??? 15.11.10, 22:13
                  miesiac-moze bym pojechala,gdybym miala odpowiednie do tego srodki. dwa juz chyba nie, jeszcze by mi sie tam spodobalo i bym nie wrocila big_grin
                • alika77 Re: czemu nie??? 15.11.10, 22:17
                  > ja wlasnie za miesiac jade z mlodym na jego pierwsza wyprawe po afryce - miesia
                  > c
                  > bedzie nocowanie w namiocie, chodzenie po gorach i obserwowanie zwierzat.

                  zakladam, ze wiesz gdzie jedziesz, byles tam sam lub znasz temat od znajomych, ktorzy tam byli, jestes realnie przygotowany na choroby, zagrozenia, zulusow itd. smile jesli ma to rece i nogi to mozna jechac. jesli zna sie afryke z ogladania discovery i porywa sie na taka wyprawe z dwulatkiem, to moim zdaniem jest to brak wyobrazni i niepotrzebne narazanie zdrowia i zycia dziecka.
                  • camel_3d Re: czemu nie??? 15.11.10, 22:37
                    bylem bylem..wiele razysmile maly wie co to slon i lew..i wie ze malpka to nie jest kochane zwierzatko, ktormu trzeba banana dac..tyllko sie je bydylem odpedza..bo moze chorobe przyniescsmile
                    • alika77 Re: czemu nie??? 15.11.10, 22:42
                      no to jesli byles to zupelnie inna sprawa, ja mialam na mysli sytuacje, kiedy ludzie wymyslaja sobie cudaczne sytuacje, nie zwazajac na mozliwosci i potrzeby 2-latka
                      • camel_3d Re: czemu nie??? 15.11.10, 22:53
                        smile no bedzie okazja przetestowania...bo nagle z wlasnego pokoju przeniesie do na miesiac do namiotu smile))
                        mysle, ze dzieci maja male potrzeby. chcia byc kochane, czuc sie bezpiecznie, miec uregulowany dzien..byc najedzone, wyspane i chca zadowalac ciekawosc.. i tyle.
                        • alika77 Re: czemu nie??? 15.11.10, 23:01
                          dzieci przede wszystkim powinny byc bezpieczne, a wyprawa na mount everest czy do afryki, jesli nic sie o niej nie wie, z definicji dla 2-latka bezpieczna raczej nie jest. zreszta jakakolwiek wyprawa bez uwzglednienia tego, ze dziecko moze byc zmeczone, zainteresowane czyms zupelnie innym niz my, znudzone tym, czym my jestesmy zainteresowani, glodne, niewyspane, chore itd. jest dla mnie skazana na porazke
          • alika77 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:32
            > , poza tym moja matka nigdy nie chwali, zawsze widzi same minusy, nie wiem dla
            > czego tak się liczę z jej zdaniem

            to jest bardzo oczywiste, dlaczego tak liczysz sie z jej zdaniem. nigdy nie dala Ci pelnej bezwarunkowej akceptacji, wiec juz zawsze bedziesz miala potrzebe, zeby ja zadowolic, zeby te aprobate w koncu uzyskac, zeby uslyszec chociaz raz dobre slowo. wyjscia sa dwa: albo zmieni sie Twoja matka i zacznie postrzegac Cie pozytywnie 9co raczej malo prawdopodobne), albo zmienisz sie Ty, zaakceptujesz fakt, ze nigdy jej nie zadowolisz, ze zawsze bedzie cos nie tak, pogodzisz sie z tym i bedziesz zyc swoim zyciem nie biorac do siebie tego, co mowi. wiem, ze to nielatwe, ze od rodzicow chcialoby sie otrzymac pochwale i wsparcie zamiast krytyki, ale niestety nie zawsze tak jest, trzeba sie z tym pogodzic i olac cale to jej gadanie.
        • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:16
          gwen_s napisała:

          > ja swojej mamy nie słucham, też ma tysiące mądrości w rękawie,

          i mdajesz rewelacyjny przyklad dziecku..tez cie kiedys tak oleje...


          > Ostatnio głupi przykład z pieluszką, moja mama nie umiała mi jej zabrać jak był
          > am mała, bo ja lubiłam niewypraną... a ja bym zabrała, niech sobie dzieciak ryc
          > zy i nauczy się, że to nie on rządzi...

          faktycznie.... mysle, ze ktos ci powinien zabrac ulubiona rzecz..sukienke, auto..telewizor..i patrzec jak sie wsciekasz..bo co..

          glupszych rad dawno nie slyszelm....serio....

          a co do reszty..zgadzam sie..dziecko chetnie si eangarzuje w rozne rzeczy. moje chetnie przykrywa do stolu, sprzata ze mna mieszkanie swooija szczotka, wynosi smieci, wrzuca pranie do pralki, robi zakupy. pomaga niesc zakupy..tzn glownie swoje ciastka i mleko smile))
          i jes dumny, ze go popchwale. Moze si eto kiedys zmieni..ale na razie bardzo mi to ulatwia zycie.
          • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:09
            camel_3d napisał:

            > glupszych rad dawno nie slyszelm....serio....
            To widać żadko czytasz wpisy camela wink
            • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:58
              wiesz co, mysle, ze powinnas przestac farbowac wlosy na platynowy blond....
    • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 10:08
      wylada na to, ze w tym wieku prawie wszytske idzeici to niejadki..

      moj podobno w przedszkolu je wszytsko..a w domu.,, na ryzu i jajkach by przetrwal smile

      mysle, ze ten okres to takie male lusterko okresu dojrzewania (nastolatki)... chyba teraz wszytsko polega na odpowiednim dobraniu granic , zakazow, nakazow i wolnej reki.
      Wydaje mi sie, ze jezeli jest za duzo granic, czasem bezsensownych to odbija sie to duzymi buntami..a juz chyba najgorsze jezeli sa to granice..typu : raz mozna, a raz nie. dzis idziesz spac o 7..a jutro o 21..bo mama i tata akurat maja dobry humor...
      Babcia poniekad zastosowalaby swoja metode z ubieglych lat. Coz..niby zla..ale czy tobie albo twojemu mezowi (nie wiem czyja to mama) az tak bardzo zaszkodzl ten klaps, ze az do tej pory masz lub twoj maz jej to za zle ? dla mnei gorsza metoda niz klaps jest zamkniecie w pokoju..lub w lazience...
      Wedlug mnie tylko konsekwencja ratuje takei sytuacje...
      idzeisz do skelpu, dziecko si erzuca..mowiesz, ze nastepnym razem nie pojdzie bo sie nie potrafi zachowac..i nastepny razem..idzeisz do sklepu bez dziecka.
      A poza tym... na przyszlosc..skoro ci nie odpowiadaja metody babci..po prostu nie dawaj dzeicka pod jej opieke. Nie kazdy jest nowoczesny..choc mam wrazenie, ze czasame nowoczenosc mozna o kant d.py potluc... szczegolnie po ostatnim weekendziesmile



      • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 11:18
        camel_3d napisał:

        > idzeisz do skelpu, dziecko si erzuca..mowiesz, ze nastepnym razem nie pojdzie b
        > o sie nie potrafi zachowac..i nastepny razem..idzeisz do sklepu bez dziecka.
        Sorry, ale jak zwykle pieprzysz. Uważasz, że dziecko będzie pamiętało, że mu kiedyś tam coś tam zapowiedziałeś?
        • mikams75 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:04
          dziecko bedzie pamietalo np. moja ostatnio rzucala ciastolina po scianach, wiec powiedzialam ze jutro nie dostanie ciastoliny. Szlaban na jeden dzien jest wykonalny, ciastoline kocha i nie moge jej wcale nie dawac bo sie czasem nieodpowiednio nia bawi. Na drugi dzien zaczepny tonem zapytala o ciastoline i sama powtorzyla, ze nie dostanie bo rzucala. I widzialam, ze jej jest naprawde przykro.

          Natomiast z tym sklepem, to klapa, bo dla dziecka to zadna kara, a rodzic i tak zakupy musi zrobic, zapewnie nie raz w towarzystwie dziecka. Kara/grozba jest wiec bez sensu.
          • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:11
            >tomiast z tym sklepem, to klapa, bo dla dziecka to zadna kara, a rodzic i tak
            > zakupy musi zrobic, zapewnie nie raz w towarzystwie dziecka. Kara/grozba jest
            > wiec bez sensu.

            to zgodnei z metoda joshimy..warto wtedy dziecku przylac przez tylek..bo skoro i ten niie bedzie pamietalo... smile)))
            • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:12
              camel_3d napisał:

              > to zgodnei z metoda joshimy..warto wtedy dziecku przylac przez tylek..bo skoro
              > i ten niie bedzie pamietalo... smile)))
              >

              Z całym szacunkiem, ale to Ty bijesz swoje dziecko i innym to również radzisz.
              • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:33

                > Z całym szacunkiem, ale to Ty bijesz swoje dziecko i innym to również radzisz.


                dostalo moze dwa razy klapa przez tylek...
                ale przeciez wedlug ciebie dzeicko nie pamieta..wiec w czym problem?
        • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:09

          > Sorry, ale jak zwykle pieprzysz. Uważasz, że dziecko będzie pamiętało, że mu ki
          > edyś tam coś tam zapowiedziałeś?

          a uwazasz, ze dzeici sa takie durne...chyba nie doceniasz dziecka i sobie zycie w ten sposob ulatwiasz.
          a idac twoim tokiem myslenia..skoro dziecko nie bedzie pamietalo, ze mu cos powiedzialas,..to moze mu od reki przylac..przeciez i tak nie bedzie zaraz o tym pamietalo... ja pitole..ale mamuska...
          • gosiasprezynka Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:19
            Owszem, o samym klapsie nie będzie pamiętało, ale w psychice dziecka, w jego nieświadomości, ten klaps zostanie.
            • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:56
              najgorsze jest znecanie sie psychiczne...
              to zostaje na zawsze... nie rozumiem jak mozna np buntujacego sie dzieciaka zamykac w jego pokoju..za kare... przeciez pokoj to miejsce odpoczynku, snu, zabawy..a nie karcer..
              jak mozna wynosic placzace dziecko na sile...przeciez to tez przemoc fizyczna...
              • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:30
                camel_3d napisał:

                > najgorsze jest znecanie sie psychiczne...
                > to zostaje na zawsze... nie rozumiem jak mozna np buntujacego sie dzieciaka za
                > mykac w jego pokoju..za kare...
                No po patrz, ja też nie rozumiem... A może sugerujesz, że ja tak robię? Chyba mnie z kimś pomyliłeś.
                • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:57
                  sugeruje, ze tak sie "zaleca", wyniesc na rekach, wyprowadzic do pokoju...itd.. a nie wiem skad ci przyszlo do glowy ze to o ciebie chodzi...mysle, ze sie juz zaczynasz czepiac dla zasady.
                  twoje dziecko, twoja sprawa..ty wychowujesz, ty jestes odpowiedzialna za nie..nei ja...
                  jezeli wychowasz na normalnego czlowieka, a nie na zgolonego na 2 mm drecha to plus dla ciebie. jezeli moje ogoli glowe na 2 mm i zalozy drechy plus napakuje si ena silowni minus dla mnie.. proste prawda?
                  • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 23:42
                    camel_3d napisał:

                    > a nie wiem skad ci przyszlo do glowy ze to o ciebie chodzi...
                    Może dlatego, że napisałeś to pod moim postem?

                    > jezeli wychowasz na normalnego czlowieka, a nie na zgolonego na 2 mm drecha to
                    > plus dla ciebie.
                    No popatrz. A mój bratanek jest strzyżony krótko i chodzi głównie w dresach. Masz coś do niego? Podpowiem., Nie przeklina, jest przymusem i ogólnie bardzo kulturalnym młodym człowiekiem. Ja bym chciała, żebym moje dziecko takie było. Nawet gdyby miało prawie łysą głowę i gustowało w dresach.
          • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:14
            camel_3d napisał:

            > a uwazasz, ze dzeici sa takie durne...
            Nie, ale wiem, że mają doś krótką pamięć na pewnym etapie rozwoju i kary odłożonej w czasie nie kojarzą z przewinieniem. Zwyczajne i najnormalniejsze. Warto to wiedzieć i o tym pamiętać.

            > to moze mu od reki przylac
            To to akurat sa Twoje metody. Ja swojego dziecka bić nie muszę i nie chcę.
            • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:50
              joshima napisała:
              > > a uwazasz, ze dzeici sa takie durne...
              > Nie, ale wiem, że mają doś krótką pamięć na pewnym etapie rozwoju i kary odłożo
              > nej w czasie nie kojarzą z przewinieniem.

              to doczytaj jeszcze jak krotka pamiec maja.. w tym wieku poamietaja juz calkiem dobrze.
              moj pokazal na zdjeciu dziadka, ktorego widzial 6 miesiecy temu..ogladal album i mowi "opa!!!"... czyli pamiec maja..

              ja swojego dziecka tez nie bije... ale gwarancji mu nie daje, ze nie dostanie w tylek...

    • jerzozwierza Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 10:24
      Ja tu widzę dwa oddzielne probemy: problem z "niegrzecznym" dzieckiem- i problem Ty- Twoja mama. Myślę, że kwestię problemu z mamą musisz sobie przemyśleć sama- czy uważasz jej metody wychowawcze za słuszne, dlaczego się tak przejmujesz jej uwagami itd. I czy ten problem nie wywołuje problemu z dzieckiem. W Twoim poście zauważyłam jedno- chcesz mieć dziecko- jak to napisałaś- grzeczne i posłuszne- czy na pewno? Czy może takie dziecko chciała mieć Twoja mama a Ty próbujesz ją naśladować a jednocześnie iść swoją drogą wychowawczą- i jesteś przez to niekonsekwentna - bo masz sprzeczne dążenia? Moja mama też by chciała mieć wnuczka grzecznego i posłusznego. A ja nie!smile Ja nie chcę mieć posłusznego dziecka. Chcę mieć dziecko szanujące zasady, ale nie "posłuszne". Chcę, żeby miało swoją indywidualność, wolność, wiarę w swoje możliwości, żeby było przebojowe, kreatywne itd. Teraz jesteśmy na etapie "nie". Moje dziecko jest zachwycone tym, że umie odmówić. Ja też jestem zachwycona, że już umie odmówić. Szanuję jego odmowę. Czasem mówi "nie"- po czym uśmiechamy się do siebie z radością i robimy coś na "tak". Wygląda na to, że Twoja mama widzi swoje dzieci i wnuki przez pryzmat "braków"- Ty nie musisz iść tą drogą. Pozdrowionkasmile
    • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 11:10
      Nie wiem, czy szukasz rady, czy tylko chciałaś się wyżalić. Ja bym wpuszczała rady mamy jednym uchem a wypuszczała drugim i robiła swoje. Poza tym ograniczyłabym zostawianie dziecka z babcią do niezbędnego minimum, czyli tylko wtedy, gdy naprawdę nie ma już innego wyjścia.
      • m6_marta Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 11:14
        dzięki za rady, oczywiście chciałam się w pewnym sensie również wyżalić, to chyba nic złego?
        sytuacja trochę mnie przerosła,może dla kogoś z boku wydaje się to dziwne, niedojrzałe bądź głupie, ale naprawdę przejęłam się słysząc tyle zarzutów pod moim adresem
        synek rzadko zostaje z dziadkami, tak jak pisałam,ostatnio na 2dni w lipcu
        • joshima Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 11:27
          m6_marta napisała:

          > dzięki za rady, oczywiście chciałam się w pewnym sensie również wyżalić, to chy
          > ba nic złego?

          Nie. Tylko jeśli ktoś się chce jedynie wyżalić to może się wkurzać jeśli ktoś mu doradza. Stąd moje pytanie.

          > sytuacja trochę mnie przerosła,może dla kogoś z boku wydaje się to dziwne
          Wcale nie. Chyba ie zasugerowałam nic takiego w swojej wypowiedzi?

          > ale naprawdę przejęłam się słysząc tyle zarzutów pod moim adresem
          No to musisz naprawdę wziąć się za przeanalizowanie swoich relacji z mamą. Naprawić ich już raczej nie da rady, ale możesz spróbować się uodpornić i odciąć od jej krytyki i jej wymagań. Warto to zrobić dla siebie, dla swojego dziecka i dla swojej rodziny. Póki to jeszcze wszystko w kupie jest.
          • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 21:46
            >Napr
            > awić ich już raczej nie da rady, ale możesz spróbować się uodpornić i odciąć od
            > jej krytyki i jej wymagań. Warto to zrobić dla siebie, dla swojego dziecka i d
            > la swojej rodziny. Póki to jeszcze wszystko w kupie jest.

            a moze warto tez przeanalizowac czemu dziecko zachowuje sie tak, a nie inaczej?
            bo wie, ze babcia dostanie zj...bke od mamy jezeli zrobi cos nie tak, jak mama sobie zyczy?
            albo inaczej..babcia po prostu nie ma podejscia do dzeicka i nie wie jak go zajac..czym zajac i jaz urozmaicic mu pobyt zeby dzeicko z nudow nie eksplodowalo...
    • mikams75 Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:08
      moja przy babci tez glupieje, babciapozwala na wszystko a mala zachowuje sie czasem skandalicznie. Z tym, ze ja rozmiawiam normalnie z moja mama o tym i doszlysmy do wniosku ze sytuacja nie jest normalna bo sie za rzadko widza. Gdyby sie widzialy czesto, to mala prawdopodobnie by nie glupiala na maksa z radosci i milosci do babci a babcia potrafilaby stanowczo powiedziec nie. A tak jak ja ma od swieta to chca sie soba nacieszyc a nie wychowywac.

      • camel_3d Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 22:08
        >A tak jak ja ma
        > od swieta to chca sie soba nacieszyc a nie wychowywac.


        dokladnie! moj maluch ma przyszywna babcie i dziadka..moich sasiadow. starsze mazlenswo...i oni zawsze go rozpieszczaja..u nich moze wszytsko..skakac po sofie, wchodzic na oparcie, je lody, je czekolade..ale tez ma obowiazki --np nakrywnaie do stolu. i oni zawsz emowie. oni go kochaja..ale od wychowaýwanie jestem jasmile zreszta przy nich tez nie szaleje..robi to na co mu powalaja. tyle ze raz na tydzien..a nei raz na 2 miesiace
    • sloooneczko Re: babcia dająca "złote rady" 15.11.10, 20:26
      dalabym sobie spokoj z dziadkami na jakis czas. Dziecko juz jest wystarczajacym zrodlem stresu na chwile obecna, po co jeszcze sobie ' zyczliwego' dokladacwink Mam przeczucie, ze ktos kto ma takie podejscie do sparwy predzej czy pozniej przylozyloby reke do kupra waszego synawink wiec bym go nie zostawiala w tej chwili z nimi.
    • a_gurk Re: babcia dająca "złote rady" 16.11.10, 00:12
      Skąd znam takie dobre rady .... A jak babcia może sama poodżywiać wnusię, kupuje jej czipsy ziemniaczane na obiad, żeby ta zjadła cokolwiek, chociaż wcześniej nie raz pouczała swoją córkę, co ma dla małej gotować. Zaś druga babcia udziela wspaniałych rad przez telefon, natomiast nie raczy wprowadzić ich w praktykę, bo jeszcze nie zajmowała się wnukami dłużej niż godzinę, odkąd starsza skończyła rok. I od 4 lat nie miała czasu ich odwiedzić. I oczywiście przy każdej rozmowie winią mnie, że źle nauczyłam córkę jeść.
      • a_gurk Re: babcia dająca "złote rady" 16.11.10, 00:14
        Dodam, że sposób drugiej babci na niejedzenie młodej, to "wciskanie" jedzenia na siłę niemal na okrągło przy okazji naszych wizyt u niej. Oczywiście skutek jest odwrotny- młoda odmawia jedzenia czegokolwiek poza słodyczami.
Pełna wersja