myszeczka1979
18.11.10, 18:33
Do tej pory moje dwulatki karmiliśmy w wysokich fotelikach, każdy kęs to raczej katorga, zabawianie, piruety, bez jakiegoś zabawiania i akcesoriów ani rusz. Fotelik je nam chociaż na jakiś czas unieruchamiał i pozwalał co nieco "wepchnąć". Każdy posiłek to batalia, podwójna, często jedno po drugim, bo zazwyczaj w domu jest tylko 1 rodzic /praca na dyżury/. Powiedziałam dość. Kupiłam stoliczek z krzesełkami i postanowiłam, że jedzenie będę im stawiać na tym stoliczku i niech jedzą same, bo wiem, że całkiem dobrze sobie radzą jak chcą. Zupy dziś nie tknęły wcale. Drugie po 1 kęsie i nawiały dalej do swoich zabaw. Wkurza mnie to, bo napracowałam sie nad tymi posiłkami, a one ani rusz. Nie zjadły, to zabrałam. ALe nie wiem, czy to dobry sposób na nauczenie dzieci samodzielnego jedzenia. Da się dzieci wziąść głodem? W zasadzie to nie pamietam, by kiedyś przyszły same i chciały "am". Są na 75 centylu, więc szybko ich nie zagłodzę. Ale czy na pewno to dobry sposób? Czy nie są jeszcze za małe? A może są jakieś inne sposoby na to, by dzieci szanowały jedzenie i pory posiłków? Poradźcie,proszę...