Dylemat przedszkolny i smutne dziecko.

23.11.10, 10:03
Zacznę od początku, moja starsza córka miała w zeszłym roku w grupie przedszkolnej najlepszego kolegę, cały czas się razem bawili, dosłownie wszystko robili razem, w tym roku grupa została podzielona i nie są już razem, sympatia była obustronna tak mi się wydawało, zresztą panie przedszkolanki potwierdzały, że oni cały czas tylko razem się bawią.
Wczoraj po przedszkolu córka mówi, że ten właśnie kolega był w ich grupie i zaprosił kilkoro dzieci z zeszłorocznej grupy na urodziny, ale pominął moją córkę.
I tu mam problem jak dziecku wytłumaczyć, że nie została zaproszona, rozumiem, że nie każdy ma możliwości całe przedszkole sprosić i wogóle. Tylko mała była tak strasznie smutna i przybita, mówiła, że myślała, że ten kolega ją lubi, a o niej zapomniał, a ja nie mam pojęcia jak jej to wytłumaczyć.
Powiedziałam jej, że czasami tak jest, ale tak strasznie mi jej żal, ona ciągle o tym wspomina.
Co byście powiedziały swoim dzieciom w podobnej sytuacji?
    • marghe_72 Re: Dylemat przedszkolny i smutne dziecko. 23.11.10, 10:08
      Rozumiem, że ci przykro
      Rozumiem, że ci smutno
      itp

      i nic więcej, bo co innego możesz powiedzieć?
      • lelija05 Re: Dylemat przedszkolny i smutne dziecko. 23.11.10, 11:22
        Że chłopy to świnie.
    • kluchacka Re: Dylemat przedszkolny i smutne dziecko. 23.11.10, 11:40
      1 Przytulam do serca i daję się wyżalić, słucham i tyle. Jak sie wyżalą (nie przedłużam tego ponad konieczną miarę) przechodzę do punktu drugiego:

      2 Staram się odwrócić uwagę dziecka od przykrości, która je spotkała poprzez działanie np. takie: zachęciłabym córkę, żeby zaprosiła jedno, dwoje, kilkoro najukochańszych w tym momencie przyjaciół na jakieś wspólne wyjście choćby na spacer/do sali zabaw/ do wspólnej zabawy u was w domu.

      Twoja córka poczuła sie odtrącona przez kogoś, kogo miała za przyjaciela i temu uczuciu nie da się zaprzeczyć ani nie da się nakłonić chłopca, żeby nadal traktował ją jak przyjaciółkę. Ale ona może poczuć, że jej życie jest w jej własnych rękach i że po stracie trzeba się otrząsnąć, "wziąć życie we własne ręcę" i zaprzyjaźnić się z kimś innym. Nie ma co wracać co i rusz do swojego żalu, ty też nie pielęgnuj w sobie tego uczucia tylko pomyśl, co konstruktywnego w tej sytuacji można zrobić. W grupie twojej córki jest wiele dzieci, z którymi może sie przyjaźnić.

    • malila Re: Dylemat przedszkolny i smutne dziecko. 23.11.10, 13:21
      Mamokasieńki, to czego Twoja córka na pewno nie potrzebuje, to Twój żal. Dzieci potrzebują wsparcia w rodzicach. Czyli chodzi o to, żeby jej problemy nie wywoływały w Tobie emocji, którym z kolei dziecko będzie musiało sprostać. Aby ona mogła spokojnie smucić się, żalić bez obaw, że Tobie to zaszkodzi.
      Córeczka potrzebuje Twojej pewności, że wszystko będzie dobrze i że mała da sobie radę, nawet jeśli wiadomo, że nie będzie tak, jak człowiek najbardziej by chciał. Twoja pewność nie oznacza, że należy jej powiedzieć: "dasz sobie radę", nie oznacza, że można zlekceważyć to,co ona przeżywa, nie oznacza, że należy jej mówić, co ma robić. Warto po prostu z tą pewnością i spokojem wysłuchać dziecka, co je boli, jak się z tym czuje, można zapytać, czego teraz potrzebuje, co chciałaby zrobić.
    • asia_i_p Re: Dylemat przedszkolny i smutne dziecko. 23.11.10, 16:33
      Według mnie, co się dało powiedzieć, to powiedziałaś. Możesz powiedzieć, że to, że jej nie zaprosił, nie musi znaczyć, że jej nie lubi, ale to jej i tak nie pocieszy. Ma prawo być smutna, też byś była w jej sytuacji. Jak będzie chciała o tym mówić, słuchaj, jak będzie chciała się przytulić, przytul - poza tym nie jesteś w stanie jej pomóc.
Pełna wersja