kisia81
23.11.10, 22:31
dziewczyny prosze o radę bo mam wątpliwości i w ogóle nie wiem co robić.
Chodzi o usypianie. Olga ma 14 m-cy, w dzień jest z babciami kiedy ja jestem w pracy, lubi tam być - kiedy wracam jest uśmiechnięta i wesoła.
Olga śpi z nami, bardzo wtulana we mnie jakbyśmy były jednym ciałem. Przez to też ja śpie przeważnie na jednym boku, albo na skrawku łóżka bo mała przysuwa sie żeby sie przytulić - fakt że przyzwyczaiłam się do tego, ale ostatnio kregosłup woła o pomoc

Dotychczas usypialiśmy Olgę leżąc z nią na łóżku, Olga czasami zasypiała szybciej czasami trwało to dłużej. Dzisiaj jak zawsze po kąpieli, dałam jej mleko (mała pije mleko z butelki, karmie ją na leżąco, mała wtula się we mnie) i Olga zaczęła fikać w najlepsze. Sytuacja powtarza sie już któryś wieczór z rzędu, schodzi z łóżka, fika i trwa to aż zaśniemy w sumie oboje i wieczór z głowy. Dzisiaj stwierdziłam że może czas zacząć nauczyć jej samodzielnego zasypiania. Wzięłam ją na ręce przytuliłam pogłaskałam włożyłam do łóżeczka i wyszłam Był oczywiście płacz i niezadowolenia bo Olga ogólnie nie przepada za łóżeczkiem (w dzień śpi na łóżku u babci, i u nas dotychczas też). Wracałam, uciszałam, głaskałam i znów wychodziłam. Trwało to ok 50 minut, mała była już potem zmęczona, zapłakana, nie musze chyba pisać jak sie czułam Ostatecznie zasnęła w łóżeczku a ja siedziałam obok i głaskałam potem tylko siedziałam aż się wyciszyła i prawie zasnęła po czym wyszłam. Uznałam że może za szybko na zasypianie w pustym pokoju. Finalnie zasnęła zgodnie z planem w łóżeczku i śpi. Tylko że ja nie wiem za bardzo co dalej bo:
- chce by spała w swoim łóżeczku ze względu na swój kręgosłup
- mam przekonanie do tego zasypianie choć martwie sie czy nie wyrządzam jej krzywdy skoro w nocy tak bardzo potrzebuje mojej bliskości
- teraz dwie drogi: nie męczyć jej jutro i dać zasnąć jak zawsze przy mnie lub przy mężu (usypiamy na zmianę) czy konsekwentnie jutro po kąpieli i karmieniu, włożyć do łóżeczku i zostać a nią siedząc i głaskając aż zaśnie
Doradźcie albo po prostu utwierdźcie w działaniu bo wyrzuty sumienia mnie męczą