Markety i chore dzieci!!!

29.11.10, 13:11
Dobija mnie widok jak idę do marketu na zakupy,a tam pełno chorych,zakatarzonych i kaszlących maluchów!!!! Czy naprawdę rodzice nie mają z kim zostawić te biedne dzieci tylko muszą ciągać je ze sobą po sklepach??? MASAKRA!!!!!!!!!!
    • nadia.r Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:19
      Czasem nie mają;/
      • gazeta_mi_placi Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:08
        Są sierotami, mieszkają na pustkowiu, a na dodatek zaszły w ciążę przez dzieworództwo, więc ojca dziecka brak.
        • marchefka4 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:26
          niektórzy mają bardzo ograniczoną wyobraźnię....
    • emitka1.1.9 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:25
      kacperkowa-is-me napisała:

      > Dobija mnie widok jak idę do marketu na zakupy,a tam pełno chorych,zakatarzonyc
      > h i kaszlących maluchów!!!! Czy naprawdę rodzice nie mają z kim zostawić te bi
      > edne dzieci tylko muszą ciągać je ze sobą po sklepach??? MASAKRA!!!!!!!!!!

      no niestety, nie maja sad
      super by bylo zostawic dzieciaka w domu i spokojnie zrobic zakupy, ale niestety!
      tatus w pracy, wraca pozno a jesc cos trzeba prawda? a jak jestem na spozywczych zakupach do innych tez zagladne przy okazji...
      nie kazdy ma ten luksus nianki na zawolanie.
      • ancymon123 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:40
        Mnie wogóle zadziwia widok tych maleńst (mówie szczególnie o takich noworodkach i niemowlakach) wożonych po hipermarketach w pozycji leżącej, patrzących na jarzeniówy. Koszmar. Mnie zaraz głowa boli, a patrze "po półkach", jakbym miała patrzeć prosto w te lampy to...ojoj...
        Ale duże dziecko jak ma katar czy kaszle to chyba może iśc do sklepu, bez przesady.
        Mnie zabiła kolezanka stwierdzeniem, że jej syn siedzi w domu z katarem i wygląda (wczoraj) przez okno, pokazuje na śnieg i pyta "co to"? Moje z katerem wychodzi na spacer i zyje.
      • gazeta_mi_placi Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:10
        Tatuś jest w pracy od 7 rano do 22.00?
        Jeśli tak to faktycznie nie ma kiedy zrobić zakupów dla Was, ale jeśli nie, to tak się składa, że w dzień powszedni sklepy są otwarte od 6-22.00.
        • marchefka4 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:29
          tatuś jest marynarzem smile

          lepiej zabrać dzieci na zakupy czy zostawić same w domu?! tongue_out
          nie wszystko jest czarne albo białe....
        • karro80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:33
          a bywa różnie - tatuś mojej pracuje zwykle po 48 godzin cięgiem.
          • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:38
            karro80 napisała:

            > a bywa różnie - tatuś mojej pracuje zwykle po 48 godzin cięgiem.

            I tak 7 dni w tygodniu?
            • gazeta_mi_placi Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 22:44
              Pewnie nie 7 dni w tygodniu, ale przecież jak już jest w domu Pan i Władca po ciężkiej pracy zawodowej to przecież nie będzie żonie siedzącej w domu wink pomagał i za chłopca na posyłki robił...
              Żona jako ten parobek wszystko zrobi w obejściu z dzieckiem u boku.
    • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:35
      No straszne po prostu.
      W tych supermarketach i nie tylko powinni zakazać kichać i kaszleć.
      Mnie jeszcze bardziej dobija jak te wszystkie nieodpowiedzialne mamuśki wloką te kaszlące i zakatarzone maluchy do przychodni, po drodze zaliczają windę, klatki schodowe i aptekę. Dzieciaki kichają i kaszlą zostawiając wszędzie te okropne zarazki, a mamusie nawet im uwagi nie zwrócą i pozwalają kichać i kaszleć. Szczyt nieodpowiedzialności.
      Albo razi mnie też jak taka mamuśka ma dwoje dzieci i jedno przywlecze zarazki do domu, to zamiast chore dziecko wyeksmitować z domu, to głupia naraża wszystkich na taki katar na przykład. A katar to wiadomo ciężka choroba jest i wymaga przynajmniej dwutygodniowej izolacji w domu.


      tongue_out
      • emitka1.1.9 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:45
        dokladnie!
        zgadzam sie w 100% swieta prawda!
    • mea8 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:44
      Wiesz co, dla mnie chore dziecko to takie ktore sie zle czuje. Kaszel czy katar nie sa wyznacznikiem choroby, a zadna matka przy zdrowych zmyslach nie ciagnelaby slaniajacego sie dziecka po marketach. Poza tym przy rozchlapanej, paskudnej pogodzie wycieczka do marketu jest tez forma rozrywki, wg mnie lepsza niz siedzenie przed telewizorem.
    • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:46
      A jak zapalenie płuc to dziecko będzie miało to też po marketach będzie je ciągała?
      Bo w końcu nie ma je z kim zostawić!!!
      Dla mnie to TOTALNY BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI!!!!
      • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:54
        Eee, z zapaleniem płuc jak najbardziej może po supermarketach biegać.
        Gorzej z katarem i to nie daj boże alergicznym. Alergicy najlepiej niech w domu siedzą, dzieci alergiczne non stop kichajace i kaszlące powinny mieć nauczanie indywidualne.
        Tylko hmm...biedną nauczycielkę też mogą zarazić....
        Katar to najgorsze choróbsko jest, wymaga izolacji, długiego leczenia - najlepiej antybiotykami, a potem obowiązkowej kwarantanny.
        • marchefka4 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:32
          moje mają katar i kaszel tak od września do czerwca,więc teoretycznie opowiem im jak wyglądają jesień,zima i wiosna- lato pokażę,a co smile

          muszę tylko kupić dużo większe mieszkanie,żeby choc 1 pokój na zapasy przeznaczyć....
          wtedy będzie ok?! smile
      • emitka1.1.9 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 13:59
        kacperkowa-is-me napisała:

        > A jak zapalenie płuc to dziecko będzie miało to też po marketach będzie je ciąg
        > ała?
        > Bo w końcu nie ma je z kim zostawić!!!
        > Dla mnie to TOTALNY BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI!!!!

        a myslisz ze wszystkie te pociagajace nosem i kaszlace maluchy maja zapalenie pluc?
        z 2 str jesli juz moja mala bylaby powaznie chora a ja NAPRAWDE NIE MAM jej z kim zostawic myslisz ze poszlabym na godzinne zakupy czy wyskoczylabym szybko kupic kawalek chleba i maslo?( a mala ze mna - rodzina i znajomi mieszkaja daleko a sasiadom nie ufam na tyle aby zostawic dziecko pod ich opieka)
        brak odpowiedzialnosci?
        nie przesadzaj!
        • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 14:13

          emitka1.1.9 napisała:
          z 2 str jesli juz moja mala bylaby powaznie chora a ja NAPRAWDE NIE MAM jej z k
          > im zostawic myslisz ze poszlabym na godzinne zakupy czy wyskoczylabym szybko ku
          > pic kawalek chleba i maslo?( a mala ze mna - rodzina i znajomi mieszkaja daleko
          > a sasiadom nie ufam na tyle aby zostawic dziecko pod ich opieka

          ale ja też nie mam z kim zostawić moich dzieci,a nie zabieram ich jak są chorzy do sklepu.A mąz tez różnie pracuje,więc staramy się tak to z góry zaplanować,że nie muszę z nimi wychodzić-naprawdę da sie! Robimy zakupy na przykład dzien wczesniej,albo większe i dzieci mogą wychorować się w domu,bez wychodzenia z domu.
          • ancymon123 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 14:18
            Ale przeciez katar nie dyskwalifikuje do wychodzenia z domu. Mój mały wczoraj w glutami spedził 3 godziny na dworze, przynajmniej ładnie z zatok spływało.
          • emitka1.1.9 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 14:39
            kacperkowa-is-me napisała:


            > ale ja też nie mam z kim zostawić moich dzieci,a nie zabieram ich jak są chorzy
            > do sklepu.A mąz tez różnie pracuje,więc staramy się tak to z góry zaplanować,ż
            > e nie muszę z nimi wychodzić-naprawdę da sie!
            da sie u ciebie u mnie niestety nie! nie ma szans zaplanowac wszystkiego w niedziele kiedy to jedyny wolny dzien meza i chcialby troszke odespac...

            Robimy zakupy na przykład dzien w
            > czesniej,albo większe i dzieci mogą wychorować się w domu,bez wychodzenia z dom
            > u.
            no a u nas np choroby nie planujemy z wyprzedzeniem... a jak mala chora (na szczescie bardzo rzadko) wychodze tylko jak absolutnie musze
          • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 14:51
            Robimy zakupy na przykład dzien w
            > czesniej
            ,albo większe i dzieci mogą wychorować się w domu,bez wychodzenia z dom
            > u.

            Nieodpowiedzialnośc do kwadratu. Taki katar najczęściej wirusowy jest i dziecko zaraża zanim wystąpią objawy. Dziecko przed pojawieniem się kataru powinno conajmniej tydzień wcześniej siedzieć w domu, a nie szlajać się gdzie popadnie i zarażać wszystkich dookoła....
            • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:30
              q_fla napisała:
              > Robimy zakupy na przykład dzien w
              > > czesniej
              ,albo większe i dzieci mogą wychorować się w domu,bez wychodz
              > enia z dom

              chodziło mi o to,ze dzień wcześniej mąż zostaje z CHORYMI DZIEĆMI (tez odpoczywa!) a ja
              idę na zakupy SAMA!!!!

              Nieodpowiedzialnośc do kwadratu. Taki katar najczęściej wirusowy jest i dziecko
              > zaraża zanim wystąpią objawy. Dziecko przed pojawieniem się kataru powinno con
              > ajmniej tydzień wcześniej siedzieć w domu, a nie szlajać się gdzie popadnie i z
              > arażać wszystkich dookoła....


              • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:49
                No ale skoro dzieci mają katar, to ty za kilka dni też możesz mieć, a idąc dzień wcześniej sama do sklepu możesz potencjalnie zarażać innych...
                Totalny brak wyobraźni.
                Na kilka dni przed rozchorowaniem się członka rodziny w ramach szeroko pojętej profilaktyki epidemmi kataru nikt z domowników nie wychodzi z domu i nie zaraża innych. To przecież takie proste.
                Lekarza też nie wzywamy, bo przecież możemy go zarazić, a on zarazi innych pacjentów.
                Nie można być aż takim egoistą i myśleć tylko i wyłącznie o swoich potrzebach.
              • ladyjane Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:53
                Z chorymi? odpoczywa? Chyba ci się coś pomyliło...
                • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:18
                  adyjane napisała:

                  > Z chorymi? odpoczywa? Chyba ci się coś pomyliło..

                  Starszy ma 8 lat,a młodszy 2- faktycznie bidul siedzi i za rączki trzyma,bo to noworodki i trzeba zajmować się nimi cały czas!!!
                  • tijgertje Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:18
                    Ty chyba jeszcze chorych dzieci nie mialaswink No, ale jak katar uwazasz za ciezkie chorobsko, to nic dziwnego,z e masz ograniczona wyobrazniewink
                    • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:25
                      Na co dzień widuję chorych ludzi. Widziałam ich więcej niz chyba wszystkie forumki zabierające głos w tym watku. U moich dzieci katary trwały krótko i były mało uciązliwe, bo stosowałam się do prostych, sprawdzonych reguł.
                      - Infekcje leczy się w domu unikając innych ludzi, nadmiernego ruchu, dusznych pomieszczeń itd
                      - w czasie infekcji szczególnie starannie wietrzy się mieszkanie ( zresztą zimą nigdy nie jest cieplej niz 22-23C, a okno raczej bywa uchylone)
                      - w diecie jest duzo jarzyn, owoców, ryb
                      - dzieci od urodzenia przebywały duzo na powietrzu
                      - w domu był i jest surowy zakaz palenia papierosów.
                      • ciocia_ala Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 15:13
                        Masz 23 stopnie w domu w zimie przy otwartym oknie? Chyba w Australii smile
                        • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 16:42
                          Sorry, Warszawa, 30 listopada godzina 16.45, okno uchylone, w pokoju 21C. Pomyliłam sie o 2 stopnie. Błąd niewybaczalny!
                    • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 08:30
                      tijgertje napisała

                      > Ty chyba jeszcze chorych dzieci nie mialaswink No, ale jak katar uwazasz za ciezk
                      > ie chorobsko, to nic dziwnego,z e masz ograniczona wyobrazniewink

                      nie uważam katar za ciężką chorobę,ale po sklepach staram się ich w tedy nie ciągać!
                      Bo po co? Niech w domu parę dni posiedzą i dojdą do siebie.Na wycieczke po supermarketach możemy iść jak będą zdrowiwink
          • jakw Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:25
            Chorobę też udaje wam się zaplanować i jeszcze odpowiednio wcześniej uzgodnić z grafikiem pracy taty?
            • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 08:22
              jakw napisała:

              > Chorobę też udaje wam się zaplanować i jeszcze odpowiednio wcześniej uzgodnić z
              > grafikiem pracy taty?

              oczywiście,że chorób nie planujemy wcześniej!Tata pracuje na dwie zmiany od6-14 albo od 14-22.Na zakupy mogę iść jak mąż wróci z pracy/albo przed jego pracą,a i on nierzadko po pracy wchodzi do sklepu i robi zakupy.
              • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 09:33
                wychodzi mi na to ze ty nie pracujesz i jedyny grafik jaki bierzecie pod uwage to ten taty. Macie wystarczajaco duzo czasu na zakupy.
    • solaris31 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 14:34
      taka pora roku - większość maluchów chodzi z glutem, niektóre z nieustannym niemalże, aż do wiosny. nie demonizowałabym sprawy.

      a to, co mnie wkurza znacznie bardziej - mamusia ew. tatuś rozebrani z wierzchnich okryć, a dziecko okutane w kombinezonie, z czapką na głowie i jeszcze przykryte. to jest dopiero prawdziwa patologia. sad

      ja i siebie, i dzieci rozbieram, jak się szykuje dłuższe posiedzenie w galerii czy markecie.
    • pacynka27 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:02
      Katar to nie choroba, nie widzę powodu żeby zaglucone dziecko trzymać tydzień w domu. Chodzą normalnie do szkoły, przedszkola itd do marketu też by poszły. Odporność maja jak konie smile
      • gazeta_mi_placi Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:11
        Mam nadzieję, że inne dzieci stykające się z Twoimi również mają taką silną odporność.
        • pacynka27 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:13
          Nawet nie wiesz jakiego szoku doznałam niedawno. Moja młoda miała iść do żłobka od września. Pech chciał że złapała katar. Nie puściłam jej do żłobka. Dla mnie było jasne że jak nie zdrowa w 100% to zostaje w domu. Przynajmniej w żłobku bo w przedszkolu i szkole dzieciaki tak szybko nie łapią infekcji. Po kilku dniach dostałam telefon z pytaniem co z młodą że nie chodzi. Powiedziałam że ma katar. Pani na to, że katar to nie choroba, dzieciaki muszą się uodparniać, że jakby miały siedzieć z katarem w domu to miałyby dwoje dzieci dziennie w grupie. O ile nie ma zielonych glutów to ma chodzić.
          No i chodzi trzeci m-c.
      • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:39
        pacynka27 napisała:

        > Katar to nie choroba, nie widzę powodu żeby zaglucone dziecko trzymać tydzień
        > w domu. Chodzą normalnie do szkoły, przedszkola itd do marketu też by poszły. O
        > dporność maja jak konie smile

        I przejawem tej doskonalej odporności jest katar?
        • pacynka27 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 08:22
          Tak. Bo to tylko katar raz na ruski rok. Starszy syn przez 8 lat swojego życia miał jeszcze ospę i kilka razy chore gardło. Zero innych chorób. Córka ma 2 lata więc jeszcze do końca nie wiadomo jak z tą odpornością ale póki co od 3 m-cy chodzi do żłobka i miała tylko katar (złapała zanim do tego żłobka zdążyła pójść).
          Większość znanych mi dzieci jak rozpocznie edukację przedszkolną tydzień chodzą, dwa są na antybiotyku i tak w kółko.
          Dlatego uważam moje dzieciaki za bardzo odporne. Oby tak dalej.
    • camel_3d no przeciez musza isc na spacer... 29.11.10, 15:39
      na dworz zimno..a na spacer trzeba isc..wiec gdzie lepiej jek nie do supermarketu czy ch smile LOL
      • mikams75 Re: no przeciez musza isc na spacer... 30.11.10, 09:41
        u nas sklepy sa do 20 otwarte, w niedziele zamkniete, na szczescie, bo wole niedziele gdzie indziej spedzac. Pracuje od 7 rano, tatus pracuje pozniej, ale wraz z dojazdem jest w domu o 20 najwczesniej. Zostaje sobota - czasem robimy duze zakupy wspolnie, bo ja sama nie zatargam zakupow na tydzien czy 2 dla calej rodziny (samochodu brak). Ale sobota w markecie z tlumem ludzi to tez zadna atrakcja. Wole na spokojnie z dzieckiem zrobic zakupy w tygodniu. Masz propozycje, jak to inaczej rozwiazac?
    • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:48
      Większośc ludzi nie mysli po prostu albo faktycznie łudzi sie, że te wszystkie katary to uczulenie uncertain

      Ja się z katarem czuje bardzo żle, dzieci tez wtedy nie ciagam po sklepach.

      No, ale tu same samotne matki i żony marynarzy....

      Zakupy w marketach mozna robic od wczesnych godzin porannych do póżnych wieczornych. Nie wierzę, że ktos ma taka pracę, ze codziennie od pon. do niedzieli pracuje od 6.00 do 22.00.
      Pisze tu o pełnych rodzinach, bo samotne matki z malymi dziećmi (za malymi, zeby zostaly same w domu) lub prawdziwe żony marynarzy faktycznie moga nie miec jak zrobic tych nieszczęsnych zakupów inaczej niz z chorymi dziećmi.
      • ladyjane Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 15:58
        Mój pracuje od 6,00 do 17,00 czyli jak dojadę do sklepu to jest już 18. O 18,00 można dużo rzeczy kupić, ale owoce czy warzywa są już do niczego. Przynajmniej u mnie.
        P.S. Nie ciągam młodego do supermarketów, wolę zakupy robić w spokoju.
      • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:09

        agni71 napisała:
        Ja się z katarem czuje bardzo żle, dzieci tez wtedy nie ciagam po sklepach.

        Dokładnie! Ja i moje dzieci też dość ciężko przechodzimy zwykle przeziębienie i naprawdę "spacer"po sklepach to ostatnia rzecz na jaką mam ochotę!!!!!
        • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:01
          Czy ja jestem z innej planety czy większość emam?
          Wychowałam dwoje dzieci. Co prawda jakieś 20 lat temu markety były w powijakach, ale zakupy zawsze trzeba było robić. Robiłam. Z dziećmi naprawdę chodziłam po owoce, jarzyny, pieczywo, gazetę czy wędliny. Do małych sklepików i nie codziennie.
          Gdy miały infekcję- taka przebiegającą bez gorączki- wychodziliśmy na dwór, ale unikając skupisk ludzi i to z dwóch powodów
          1. Żeby osłabione organizmy nie łapały cudzych infekcji
          2. Zeby nie zarażać innych.
          Markety, których osobiście nie cierpię, nie są atrakcyjnym miejscem dla dzieci. Sa natomiast wygodne dla mam. O wiele trudniej iść do parku, ulepić bałwana, pograć w sniezki, obejrzeć przez lupe śniegowe gwiazdki, sprawdzic właściwości sniegu i lodu niz spędzić godzinę, dwie na zakupach w markecie. A potem dziwicie się, że dzieci nie maja żadnej odporności i nie są ciekawe świata.
          • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:11
            O wiele trudniej iść do parku, ulepić bałwana, p
            > ograć w sniezki, obejrzeć przez lupe śniegowe gwiazdki, sprawdzic właściwości s
            > niegu i lodu niz spędzić godzinę, dwie na zakupach w markecie. A potem dziwicie
            > się, że dzieci nie maja żadnej odporności i nie są ciekawe świata.

            Dokładnie.
            Zamiast po zakupy do marketu lepsza zabawa na śniegu. A jak dziecię głodne, niech śniegu poje, zdrowe to, pożywne, bez chemii i konserwantów i odporność wzmacnia. W ramach krioterapii choróbsko wyleczy.
            • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:21
              Nie wypisuj bzdur! Naprawdę mozna robić zakupy w marketach raz w tygodniu i codzienne w małych sklepach - nie zajmuje to więcej niz 15 minut. Dziecko z głodu nie umrze, za to mama na sniegu będzie znacznie bardziej nieszczęśliwa niz w hipermarkecie.
              • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:28
                No ale jak w małych sklepach robić zakupy z zakatarzonym dzieckiem, przecież ekspedientka się zarazi, a od niej klienci. A klienci, podobnie jak pacjenci strasznie upierdliwi są i potemn pretensje mogą mieć, słuszne zresztą.

                Dziecko z głodu
                > nie umrze, za to mama na sniegu będzie znacznie bardziej nieszczęśliwa niz w hi
                > permarkecie.

                No pewnie, że nie umrze, wszak śniegu mamy teraz pod dostatkiem.
                Zresztą mamusia może ten śnieg pokonsumować z dzieckiem, przecież wspólne jedzenie jest bardzo wychowawcze.
                • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:37
                  q_fla, nie sądzisz, że przesadzasz? tylko te dwie alternatywy widzisz? Zakupy w hipermarkecie, koniecznie z chorym dzieckiem, lub glodowanie?
                  • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 20:16
                    Yyyy, no gdzie przesadzam? Przecież to wątek o nieodpowiedzialnych mamusiach, które z zakatarzonymi dziećmi biegają po supermarketach robiąc zakupy, do których zalicza się m. in. żywność.
              • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 09:45
                jedno nie wyklucza drugiego, nie chodze z dzieckiem do marketu zamiast na sanki. W mojej okolicy nie ma malych sklepikow, jest jeden market, na szczescie nie olbrzymi, ale sam dojazd tam zajmuje mi 15 minut. I dziecko na 30 minutowych zakupach naprawde nie jest nieszczesliwe.
                Nie mowimy tu o calej sobocie spedzonej w olbrzymim centrum handlowym!
          • agni71 Re: nigdy nie sądziłam.... 29.11.10, 19:35
            że sie kiedyś zgodzę z protozoą, a tu niespodzianka wink Ja tez mam te dwie kwestie na uwadze - nie zlapać czegos gorszego i nie zarażać innych. A kataru nie uwazam za stan fizjologiczny małych dzieci.

          • ania-pat1 Re: Markety i chore dzieci!!!-do protozoa 30.11.10, 18:04
            Ja też jestem z innej epoki. Popieram w 100%. Przedszkole wybrałam takie, które odsyła dzieci z katarem do domu. I zapewniam, że nie świeci pustkami. Wręcz przeciwnie. Tym dla których katar to nie choroba proponuję sprawdzić słuch dziecku z przewlekłym katarem - nie złośliwie, zawodowo. Też robię zakupy w nocy - czy późnym wieczorem koło 23 - dalej jest tam całkiem sporo maluchów w nosidłach z dwójką rodziców (w końcu jedno z nich mogłoby się zgubić, albo sobie nie dać rady, a może za dużo pieniędzy wydać nie na to co trzeba? Hmmm...) Pozdrawiam
            • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!!-do protozoa 30.11.10, 18:45
              Przedszkole wybrałam takie, które
              > odsyła dzieci z katarem do domu.

              Ale to nic nie daje, przecież dziecko z katarem przekroczyło już próg przedszkola i rozsiało mnóstwo zarazków. A przedtem kichało pewnie na dworze i aż strach pomyśleć ilu ludzi zaraziło. Także i twoje przedszkole jest do kitu, powinnaś to gdzieś zgłosić, takie przedszkole imo powinno być natychmiast zamknięte.
              • ancymon123 Re: Markety i chore dzieci!!!-do protozoa 01.12.10, 11:30
                Moje przedszkole też (wczoraj) odesłało moje dziecko do domu z powodu kataru i zabronili przyprowadzac do końca tygodnia. Afery nie robię, może i słusznie, po co inne maluchy mają być narażone na wirusa (wg mnie nie ma pewności czy zaraża czy nie).
                • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!!-do protozoa 01.12.10, 11:45
                  odesłało moje dziecko do domu z powodu kataru i
                  > zabronili przyprowadzac do końca tygodnia.

                  To i tak nic nie da, bo twoje dziecko już w szatni rozniosło miliony zarazków i zaraziło połowę dzieci w przedszkolu. Powinno się przedszkole ze względów epidemiologicznych zamknąć na amen, najlepiej do końca kwietnia.
                  • ancymon123 Re: Markety i chore dzieci!!!-do protozoa 01.12.10, 15:20
                    Ja jestem bardziej wyrozumiała, wiem, że wiele mam może byc niezadowolona, że mój syn prycha na ich dzieci. Ja też nie chciałabym, żeby inne dziecko kichało na moje. Wg mnie przedszole jest super. Dwa dni mały chodził, zauważyli, że nie ma poprawy i kazali zabrać. Mnie sie podoba takie podejście, choć wiem, że jak miał kogoś zarazic to już się to stało.
    • karro80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:31
      o w mordę...moja wszędzie łazi z katarem i kaszlem jeśli ma, bo jej niedopowiedzilna matka nie traktuje tego jako choroby(do przedszkola nie łazi w ogólewink), tylko pilnuję coby w markecie rozebrać żeby się nie ugotowała - jakoś nic więcej niże te katraki i kaszelki nie miewa, leków bardziejszych nie bierze.
      • batutka Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 16:35
        bardzo ładnie kogoś oceniać, nie wiedząc jaka naprawdę jest sytuacja te osoby
        moja znajoma ma męża, który do końca lutego pływa na statku
        tak więc do tego czasu jest sama z małym dzieckiem
        i niestety jest zmuszona chodzić z córką do sklepów
        a inni niech pilnują swojego nosa i swoich dzieci
      • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:30
        karro80 napisała:

        > o w mordę...moja wszędzie łazi z katarem i kaszlem jeśli ma, bo jej niedopowied
        > zilna matka nie traktuje tego jako choroby(do przedszkola nie łazi w ogólewink),
        > tylko pilnuję coby w markecie rozebrać żeby się nie ugotowała - jakoś nic więce
        > j niże te katraki i kaszelki nie miewa, leków bardziejszych nie bierze.
        >

        Bo jej Karro80 nie faszerujesz chemia, antybiotykami i bog wie czym jeszcze, nie kisisz jej w domu itd. A moje jak i wszystkieinne chodza z katarkami i kaszelkami do przedszkoli i szkol i jest to zupelnie normalnejakos epidemii ciezkich powiklan bark.
        Ps. Do Karro moj maluch dzis na szczepieniu byl, dostal dwie naklejki bo 2 razy go kula i nie uronil nawet jednej lzysmile
        • karro80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:45
          to na pewno też, ale chyba duzo też decyduje jakaś wrodzona odporność(na przeciwciała matki to ja w naszym wypadku nie liczęwink) - no i np alergicy więcej i ciezej zwykle chorują, łatwiej łapią - i tu może mieć sens taka lekka izolacja(przed zarazą, nie przed swieżym powietrzemwink)
          ja sobie zakodowałam, że dziecko z paskudnymi płucami musi byc przygotowane na każdą zarazę stąd próba jakiego takiego hartowania(przy faktycznie początkowej izolacji od skupisk ludzkich przez pierwszą jesień i część zimy)
          teraz cieszę się jak młoda katar łapie, znaczy, ze ćwiczy układ odpornościowy -jak pójdzie do przedszkola zwreyfikujemy jak bardzo sie wyćwiczył, ale jestem dobrej myśliwink

          moja na szczepieniach ryczała, ale pobieranie krwi wzbudzało zaledwie znudzenie(nawet przy 3 próbie wkłucia)wink
    • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 17:25
      kacperkowa-is-me napisała:

      > Dobija mnie widok jak idę do marketu na zakupy,a tam pełno chorych,zakatarzonyc
      > h i kaszlących maluchów!!!! Czy naprawdę rodzice nie mają z kim zostawić te bi
      > edne dzieci tylko muszą ciągać je ze sobą po sklepach??? MASAKRA!!!!!!!!!!

      Rzyg, w przedszkolach kazdy katarek i kaszelek wzbudza w innych agresje, w marketach to samo, jeszcze troche to z domu z katarkiem wyjsc nie bedzie mozna. Co cie interesuja te dzieci? Nakichaly i nasmarkaly na ciebie? Nie, a powinny.
      • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 18:31
        Co oznacza ten "rzyg"? Tak się u Ciebie w domu mówiło gdy chciało wyrazić dezaprobatę? Współczuję.
        Słusznie, że widok zainfekowanych dzieci w przedszkolach wzbudza agresję. Jesli chcesz "poćwiczyć" układ immunologiczny wybierz się z dzieckiem do szpitala zakaźnego- tam jest więcej mozliwości.
        • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 18:46
          Jesli
          > chcesz "poćwiczyć" układ immunologiczny wybierz się z dzieckiem do szpitala za
          > kaźnego- tam jest więcej mozliwości.

          100% racji, taki np katar jest przecież bardzo zaraźliwy i powinno się go leczyć tylko w szpitalu zakaźnym, wtedy zakatarzeni ludzie nie szwendaliby sie po małych sklepikach, tudzież marketach i nie rozsiewaliby złośliwych chorobotwórczych mikrobów.
          Niestety nasza służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia...uncertain
          A w przedszkolu jak jakies dziecko kichnie, albo kaszlnie, powinno się bezwzględnie takie przedszkole zamknąć, bo epidemia wisi w powietrzu.
          • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 18:55
            Należysz do tej grupy matek, dla których katar czy kaszel nie jest chorobą. Katar - niezyt nosa i kaszel - objaw- mogą być niegroźne, ale nie zawsze tak bywa. Każdy człowiek przechodzący infekcję jest osłabiony i lege artis powinien zostać w domu - po pierwsze, żeby szybciej do siebie dojść po wtóre, żeby nie rozsiewać wirusów ( bo są to głównie infekcje wirusowe). Osłabiony organizm łatwiej "łapie" inne infekcje a wtedy nie jest to juz banalny "katarek" czy "kaszelek", ale cos poważniejszego. Jeśli dochodzi do nadkażenia bakteryjnego - trzeba wkroczyć z antybiotykami. Oczywiście można liczyć, że jakoś to będzie, jeszcze pół wieku temu rzadko sięgało się po te broń, ale jakie były tego skutki- tego nie trzeba chyba nikomu rozumnemu przypominać.
            • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:03
              No przecież piszę, że przy katarze bezwzględnie należy zostać w domu, najlepiej zaraz po pierwszym kichnięciu; i w pełni się z tobą zgadzam, nie zauważyłaś??? O_O. I chwała wszystkim lekarzom, którzy na katar i lekko zaczerwienione gardło (wg pediatry mojego dziecka, najlepszego na Śląsku i nawet droższego od twojej mamy to już jest nadkażenie bakteryjne) przepisują silne antybiotyki, przynajmniej epidemii nie ma i ludzie nie schodzą przedwcześnie z tego świata.
              • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:08
                Ironizuj do woli.
                • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 20:25
                  big_grin
                  Dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie. tongue_out
              • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:33
                q_fla napisała:

                > No przecież piszę, że przy katarze bezwzględnie należy zostać w domu, najlepiej
                > zaraz po pierwszym kichnięciu; i w pełni się z tobą zgadzam, nie zauważyłaś???
                > O_O. I chwała wszystkim lekarzom, którzy na katar i lekko zaczerwienione gardł
                > o (wg pediatry mojego dziecka, najlepszego na Śląsku i nawet droższego od twoje
                > j mamy to już jest nadkażenie bakteryjne) przepisują silne antybiotyki, przynaj
                > mniej epidemii nie ma i ludzie nie schodzą przedwcześnie z tego świata.


                Dobre q_fla, dobre. Przy byle infekcji antybiotyk, leki antyalergiczne ( a moze to alergiasmile) czesto jakies dwa wziewne sterydy, no w kazdym razie jeden na pewno do tego kilka syropkow, wapno, witamina C - koniecznie, a antybiotyki to tez nie proste, trzeba zaraz II albo III generacji, a co tam, zeby nie bylo w koncu za cos sie lekarzowi slono placismile
                Potem nie dziwota, ze infekcje nie koncza sie przez okres przedszkola i szkoly podstawowej oraz wystepuja czesto ciezkie powiklania.
            • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:26
              protozoa napisała:

              > Należysz do tej grupy matek, dla których katar czy kaszel nie jest chorobą. Kat
              > ar - niezyt nosa i kaszel - objaw- mogą być niegroźne, ale nie zawsze tak bywa.

              Katar niezyt nosa tu gdzie mieszkam wogole nie jest kwalifikowany jako oddzielna jednostka chorobowa, to objaw infekcji najczesciej wirusowej podobnie jak kaszel.

              > Każdy człowiek przechodzący infekcję jest osłabiony i lege artis powinien zost
              > ać w domu - po pierwsze, żeby szybciej do siebie dojść po wtóre, żeby nie rozsi
              > ewać wirusów ( bo są to głównie infekcje wirusowe). Osłabiony organizm łatwiej
              > "łapie" inne infekcje a wtedy nie jest to juz banalny "katarek" czy "kaszelek",
              > ale cos poważniejszego. Jeśli dochodzi do nadkażenia bakteryjnego - trzeba wkr
              > oczyć z antybiotykami. Oczywiście można liczyć, że jakoś to będzie, jeszcze pół
              > wieku temu rzadko sięgało się po te broń, ale jakie były tego skutki- tego nie
              > trzeba chyba nikomu rozumnemu przypominać.

              Nie rozumiem po jaka bron siegano rzadko? Sugerujesz, ze katar - niezyt nosa - to chyba wymoslono w PL? nalezy leczyc antybiotykami? Nalezy, miejscowo, w formie masci jesli doszlo do nadkazenia, ale dochodzi rzadko, a kolor sie potrafi zmienic juz po nocy na przyklad co wcale nie oznacza bakterii.
              • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:44
                Czytaj ze zrozumieniem - to nie takie trudne!
                Nie sugeruję, że KATAR nalezy leczyć antybiotykami ( podobnie jak nie nalezy sięgac po antybiotyki w przypadku choroby na podłozu WIRUSOWYM), natomiast gdy dochodzi do nadkażenia bakteryjnego wtedy nalezy rozważyć taką mozliwość.
        • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 18:49
          Moje uklad immunologiczny cwiczyly w przedszkolach/zlobkach jak kto woli od 10 m-ca zycia do tego szczepione wg kalendarza tu gdzie mieszkamy czyli na prawie wszystko co sie rusza, ''najpowazniejsza'' infekcja to angina, mialy raz, u corki leczona bez antybiotyku u syna nie. Dzis juz nie pamietam (maja 8 i 3 lata) kiedy mialy katar czy kaszelwink Prawie nikt zaznaczam prawie nie ciaga naprawde chorych, z temperatura dzieci po marketach, spacerach wiec nie demonizujmy. Kaszel i katar moga sie ciagnac dosc dlugo co nie znaczy, ze te dzieci maja zapalenia pluc, czy gruzlice.
          • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:01
            U zdrowych (!) ludzi katar trwa tydzień ( lub 7 dni jeśli wolisz). Przez ten czas przechodzi różne stadia i okresy nasilenia. Jesli ciągnie sie dłużej to jest to juz druga, trzecia, kolejna infekcja łapana na bazie niedoleczonego kataru.
            Moje dzieci są znacznie starsze. Też szczepione prawie przeciwko "wszystkiemu co się rusza", długo karmione piersią, hartowane. Moje dzieci nie chodziły do żłobka, a w przedszkolu chorowały niewiele. Może m.in. dlatego, że gdy pojawiał się katar zostawały w domu. Gdy nie miały stanu podgorączkowego wychodziły na spacer niezależnie od pogody.
            W szkole ( podstawowej, gimnazjum czy liceum) infekcje były sporadyczne. dziś synowie są na studiach.
            • carmita80 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:20
              protozoa napisała:

              > U zdrowych (!) ludzi katar trwa tydzień ( lub 7 dni jeśli wolisz).

              Racja, tyle, ze zdarza sie, ze dzieci lapia kolejnego wirusa i znowu zaczyna sie od poczatku zwlaszcza u dzieci przedszkolnych lub majacych szkolne/przedszkolne rodzenstwo, ale nie tylko, wirusow nie widac a w namiocie tlenowym i sterylnym raczej nie przybywamy, czasem tez moze dojsc do nadkazenia.


              > Moje dzieci są znacznie starsze. Też szczepione prawie przeciwko "wszystkiemu c
              > o się rusza", długo karmione piersią, hartowane. Moje dzieci nie chodziły do żłobka, a w przedszkolu chorowały niewiele. Może m.in. dlatego, że gdy pojawiał się katar zostawały w domu. Gdy nie miały stanu podgorączkowego wychodziły na spacer niezależnie od pogody.
              > W szkole ( podstawowej, gimnazjum czy liceum) infekcje były sporadyczne. dziś s
              > ynowie są na studiach.

              Moje jak juz wspomnialam, piersia karmione niedlugo, nieprzegrzewane raczej wychladzane ale bez przesady, urozmaicona normalna dieta, zadnych suplementow, infekcje wirusowe nie leczone zadnymi specyfikami, chodzace z katarkami i kaszelkami do przedszkola, marketow, spacery niezaleznie od pogody, szybko sie uodpornily, syn ma 3 lata ostatnia infekcje katrkowa mial nie pamietam kiedy, katar przechodzil sam, kaszel (nastepstwo splywajacej wydzieliny) tez. Dodam, ze maly to wczesniak z 29 tyg. Corka ma 8 lat wiec infekcje wiec wogole takiego problemu nie ma. Wszystkie znane mi dzieci ''choruja'' mniej wiecej tak samo, ale owszem te z temperatura, wymiotami, biegunka i ogolnie zlym samopoczuciem sa zabierane ze szkol/przedszkoli, po kilku dniach zazwyczaj wracaja.
            • nika1310 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 19:21
              mozna i tak, widać miałas w miarę zdrowe dziecko. Moje od wrzesnia było w przedszkolu przez 4 tyg, przez 8 tygodni w domu- zapalenie oskrzeli, zapalenie krtani, angina itd. Nie wiem co dalej, za rok zerówka i jestem juz załamana tymi chorobami i tym, że od niego łapiemy wszyscy- siostra, ja, mąż...
              a zakupy można robić w osiedlowych sklepach albo ryneczkach- gdzie sa budki i nie wchodząc do środka można kupić wszystko w 10 minut
              • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 20:20

                • q_fla Re: Za wcześnie enter ;) 29.11.10, 20:23

                  >a zakupy można robić w osiedlowych sklepach albo ryneczkach- gdzie sa budki i nie wchodząc do środka można kupić wszystko w 10 minut

                  To jest super pomysł, tylko trzeba uważać jeżeli ktoś stanie za nami w kolejce, to szybko z kupowania zrezygnować, żeby nie zarazić.
                  Najgorzej mają ci co w blokach mieszkają i muszą z windy i z klatki skorzystać, ci jak nie mają w porę zrobionych zapasów...to bida wielka jest, głodują jak nic...
                  • emitka1.1.9 co? 30.11.10, 16:09
                    kochana jakies bzdury wypisujesz!!!
                    dzieci powinno sie w domu trzymac "w razie W" piszesz aby unikac ludzi w sklepach, a ja widzialam na jednej z reklam ze wstretne zarazki i okropne bakterie zyja sobie nawet 2 dni po kichnieciu wyobraz to sobie ile kichniec bylo w tym tygodniu na twojej klatce schodowej!!!
                    ja po przeczytaniu tego postu postanowilam! - SIEDZIMY W DOMU!!! zakupy robie przez internet, poprosze pana aby zostawil woreczki przed drzwiami (aby kontaktu nie miec bo czasem moze byc chory albo roznosic zarazki)
                    pewnie tak do kwietnia lub maja aby jakiego wiosennego katarku nie miala
                    przynajmiej uchronie moje biedne dziewcze przed okrutnymi chorobami tego swiata!

                    a tak na powaznie q_fla zgadzam sie z kazdym zdaniem ktore napisalas
    • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 29.11.10, 23:23
      uwierz mi, nie kazdy ma z kim zostawic dziecko a biedne dziecko to dla mnie to ktore przy byle katarku musi siedziec 2 tygodnie w domu, jakby za kare.

      ps. w przypadku wiekszej choroby to sa tez sklepy internetowe.
      • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 08:41
        mikams75 napisała:

        > uwierz mi, nie kazdy ma z kim zostawic dziecko a biedne dziecko to dla mnie to
        > ktore przy byle katarku musi siedziec 2 tygodnie w domu, jakby za kare.

        A kto mówi, żeby z katarem w ogole na dwór nie wychodzić? Piszemy przeciez o chodzeniu po super- i hipermarketach. Nie widzisz róznicy?

        • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 09:54
          Widze roznice. Odpowiedzialam na pierwszy post i odnioslam sie do tych biednych dzieci w marketach i okreslilam, co dla mnie oznacza "biedne". Dla mnie "biedniejsze" jest te, ktore siedzi w domu niz te, ktore idzie na zakupy.
      • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 12:08
        > ps. w przypadku wiekszej choroby to sa tez sklepy internetowe.
        w dużych miastach.
        • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 12:56
          to pewnie zalezy od miejsca - ja mieszkam w malej miescinie a przez net zamawiac moge.
          • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 13:10
            z ciekawości pytam - zakupy spożywcze też? pochodzę z małego miasta powiatowego na zachodzie, oczywiście, można zamówić pewnie w dużej sieci, ale koszty chyba doliczają spore, jak jest u Ciebie?
            • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 13:22
              spozywcze tez w sieciowkach, oplaca sie robic duze zakupy ze wzgledu na znizki, czasem mam jakies kupony rabatowe. Ja jak juz zamawiam to zamawiam wode, napoje i rozne ciezkie i mogace polezec rzeczy. Mnie sie oplaca, bo samochodu nie mamy, targac nie ma kto.
              Ale mieszkam daleko od Ciebie.
    • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 12:10
      >Dobija mnie widok jak idę do marketu na zakupy,a tam pełno chorych,zakatarzonyc
      > h i kaszlących maluchów!!!! Czy naprawdę rodzice nie mają z kim zostawić te bi
      > edne dzieci tylko muszą ciągać je ze sobą po sklepach??? MASAKRA!!!!!!!!!!

      Dobija mnie widok, jak idę zdrowa na zakupy do marketu, a tam pełno chorych, zakatarzonych i kaszlących dorosłych. Przecież mogę się zarazić od nich i potem zarazić moje dziecko.
      • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 15:45
        mondovi napisała:

        > Dobija mnie widok, jak idę zdrowa na zakupy do marketu, a tam pełno chorych, za
        > katarzonych i kaszlących dorosłych. Przecież mogę się zarazić od nich i potem z
        > arazić moje dziecko.

        Właśnie! Najlepiej byłoby,żeby chorzy na czas choroby zostali w domu i się wykurowali.
        Choć jestem jeszcze w stanie zrozumieć,że stary chory musi wyjść na te zakupy to nie rozumie po co to chore dziecko brać ze sobą.Cóż, każdy ma swój punkt widzenia-a ja tak uważam!
        • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 16:02
          to jest na tej samej zasadzie - jak zakupy trzeba zrobic, to nie ma mocnych, stary chory idzie na zakupy a jak stary jest zdrowy ale akurat dziecko jest zakatarzone to tez idzie i stary i dziecko.
          Dokladnie to samo. Gdybym miala z kim zostawiac dziecko, nie wazne czy zdrowe czy zakatarzone, to uwierz mi, poszlabym chetnie sama na zakupy i byloby szybciej i nie musialabym zolwim tempem dzwigac siatki od przystanku.
          Zreszta problem kichajacych ludzi mamy nie tylko w supermarketach ale i w autobusach/tramwajach i tez jestem pewna ze nikt, kto nie musi nie robi sobie wycieczek autobusowych ot tak zeby pokichac.

          Podejrzewam, ze wiele osob podziela twoj punkt widzenia, ale nie kazdy ma takie same mozliwosci.
        • protozoa Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 16:48
          Bardzo dawno temu , gdy nie znano większości leków, gdy nie pracowało się w korporacjach, w medycynie panowała zasada, że PRZEZIĘBIENIE NALEŻY WYLEŻEĆ - "karaki" i "kaszelki" leczyło się w domu. Potem odstąpiło się od mądrej zasady wyleżenia infekcji i postanowiło niczym stachanowiec trwać na posterunku pracy z gorączką czy bez. A strach przed stosunkami panującymi w korporacjach umocnił przekonanie, że infekcja to nie choroba. I przeniosło się to na dzieci, bo "musi się wychorować", a mama lepiej, żeby zwolnienia nie brała, bo jeszcze ją zwolnią.
          No i mamy infekcje przenoszące sie lotem błyskawicy, sorry, wirusów przy kichnięciu z człowieka na czlowieka. Kichamy, prychamy i chorujemy. Jedni lżej inni ciężej, jedni się do tego chcą przyznać inni nie.
          • emitka1.1.9 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 17:15
            no i jak bedziemy dalej tak bezkarnie kichac, prychac i chorowac bez zwolnienia lekarskiego wszyscy sie rozchorujemy i co wtedy?
          • q_fla Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 18:52
            A wszystko przez was lekarzy, bo nie chcecie zwolnień na katar przepisywać.
            Zresztą podziwiam waszą niezłomną odwagę i nie boicie się kichających pacjentów, ja bym się na to za żadne pieniądze nie zgodziła. W ogóle to wnoszę postulat aby w okresie grypowym nikt z domu nie wychodził, powinien być wtedy zakaz i koniec, ludzie by nie chorowali wtedy, a lekarze mieli święty spokój, na który bardzo zasługują.
        • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 10:45
          wiesz, to ironia była. Nie wiem, jak zniesiesz ta prawdę, że zakatarzeni są wszędzie. I dzieci i dorośli. Mąż w tygodniu pracuje do wieczora, kiedy moje dziecko jest chore, zdarza mi się z nim iść do sklepu, bo nie mam z kim go zostawić. Oczywiście mogłabym robić zakupy nocą, w najbliższym tesco 24h. przy czym nie miałabym gwarancji, że ktoś mnie w kolejce nie okicha...
    • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 12:13
      > Dobija mnie widok jak idę do marketu na zakupy,a tam pełno chorych,zakatarzonyc
      > h i kaszlących maluchów!!!! Czy naprawdę rodzice nie mają z kim zostawić te bi
      > edne dzieci tylko muszą ciągać je ze sobą po sklepach??? MASAKRA!!!!!!!!!
      tak, niektórzy muszą, bo nie mają z kim zostawić. Tak, niektórzy chodzą z zakatarzonymi dziećmi, które dobrze się czują.
    • blfr Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 13:33
      Najczęściej wygląda to tak: opiekun dziecka ( mama albo babcia) mają serdecznie dość monotonii siedzenia w domu z przeziębionym, nudzącym się dzieckiem. Tak więc każdy pretekst wyjścia z domu jest dobry. A ponieważ zakupy trzeba i tak zrobić lepiej załatwić wszystko przy jednej okazji - wyjść z domu ( rozerwać siebie i dziecko), zrobić zakupy, zminimalizować czas pobytu na dworze. I tak w Tesco, Realu czy innym markecie biegają kaszlące, kichające, ciepło ubrane, pocące się maluchy. Dorosły najczęściej kaszląc czy kichając zasłoni usta, użyje chusteczki do nosa. Dziecko najczęściej tego nie zrobi. I trudno zaprzeczyć, że sieje katar czy kaszel. Nakicha na bułki, obliże opakowanie z kolorowymi jogurtami.
      Walka z tym jest skazana na niepowodzenie, bo j.w - monotonia siedzenia w domu jest okropna i każdy pretekst do jego opuszczenia dobry. A wszelkie dywagacje poboczne - czy katar jest powodem do zamknięcia w domu czy nie powinny znaleźć się w wątku o zdrowiu- nie obyczajach.
      • mamunia-x2toja Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 17:51
        Niestety czasem to konieczne.
        Mieszkam w małej miejscowości, sklepów internetowych z dowozem brak. Lodówka już pusta a męża w domu nie ma od 2 tygodni. Sama z dziećmi, córka z ospą. Zapasy się pokończyły, a sąsiadka, z którą mogłyby zostać też jest chora... Rodziców, teściów i cioć brak...
        I co mam zrobić??? Co ty byś autorko zrobiła?
        Bo ja ubrałam dzieci i niestety do marketu... Tyle, że o 9 rano jak jest prawie pusto i po najpotrzebniejsze rzeczy.
    • ola33333 Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 20:27
      zawsze ciagalam moje dziecko po marketach jak byla niemowleciem i jak byla tez troche starsza, bo nie mialam jej z kim zostawic. Jesc cos trzeba, a nie mam pomocy domowej ktora by mnie wyslugiwala.
      Od tego chodzenia po marketach moje dziecko NIGDY sie nie pochorowalo, a w zwiazku z tym tez nikogo nie moglo zarazic.
      Choroby zaczely sie dopiero w przedszkolu.
      Nie ma co przesadzac i wydelikacac dzieci.
    • mozyna Re: Markety i chore dzieci!!! 30.11.10, 20:39
      A Ty jak masz katar to do sklepu nie idziesz?
      • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 10:47
        mozyna napisała:

        > A Ty jak masz katar to do sklepu nie idziesz?

        nie.....mąz w tedy idzie,a jak on jest chory to ja idę! Jeszcze nie zdarzyło się żebyśmy oboje byli chorzy. Możecie mi nie wierzyć,ale naprawdę chociaż przez te pierwsze dni nawet zwykłego głupiego przeziębienia staram się wygrzać w domku,po to choćby nawet,że przeziębienie szybciej przechodzi!
        • lullanka07 Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 10:58
          to dla ciebie katar jest choroba przez ktory trzeba siedziec w domu.
        • mondovi Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 11:37
          > nie.....mąz w tedy idzie,a jak on jest chory to ja idę! Jeszcze nie zdarzyło si
          > ę żebyśmy oboje byli chorzy. Możecie mi nie wierzyć,ale naprawdę chociaż przez
          > te pierwsze dni nawet zwykłego głupiego przeziębienia staram się wygrzać w domk
          > u,po to choćby nawet,że przeziębienie szybciej przechodzi!
          a do pracy z katarem chodzisz? albo mąż? zakładam, że nie. I że jak masz katar to siedzisz w domu dopóki nie minie.
          • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 09:54
            mondovi napisała:

            > a do pracy z katarem chodzisz? albo mąż? zakładam, że nie. I że jak masz katar
            > to siedzisz w domu dopóki nie minie.

            a co w tym takiego dziwnego?

            Jak nie musimy to nie wychodzimy.
            Ja nie pracuje,mąz tak. Choruje rzadko,ale domyślam się,że jakby dopadła do jakaś poważna choroba to poszedłby na L4.Zresztą u męża w pracy jest niepisana zasada,że jak ktoś jest chory to do pracy nie przychodzi i z tego co wiem nikogo nie zwolnili za to,że często chorował! Zresztą dorośli chyba jednak rzadziej chorują niż dzieci.

          • gosiasprezynka Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 21:02
            mondovi napisała:

            > a do pracy z katarem chodzisz? albo mąż? zakładam, że nie. I że jak masz katar
            > to siedzisz w domu dopóki nie minie.

            Kpisz czy o drogę pytasz? Ja mam katar przez cały sezon jesienno-zimowy, musiałabym być na permanentnym zwolnieniu wink
        • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 12:31
          > > A Ty jak masz katar to do sklepu nie idziesz?
          >
          > nie.....mąz w tedy idzie,a jak on jest chory to ja idę! Jeszcze nie zdarzyło si
          > ę żebyśmy oboje byli chorzy. Możecie mi nie wierzyć,ale naprawdę chociaż przez
          > te pierwsze dni nawet zwykłego głupiego przeziębienia staram się wygrzać w domk
          > u,po to choćby nawet,że przeziębienie szybciej przechodzi

          wierze Ci, ale ty tez musisz uwiezyc, ze nie kazdy ma taka mozliwosc.
          • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 09:40
            mikams75 napisała

            > wierze Ci, ale ty tez musisz uwiezyc, ze nie kazdy ma taka mozliwosc.

            oczywiście,że ja tobie też wierzewink rozumie,że jak ktoś nie ma naprawdę z kim zostawić dziecko to bierze je ze sobą na zakupy nawet jak jest chore! Ale nie rozumie ludzi którzy uważają,że katar czy jak to woli zwykłe przeziębienie to nie choroba i ciągną to dziecko wszędzie-a nie muszą!Być może katar to nie jakaś poważna choroba,ale po co ciągać to dziecko np po marketach? Nie lepiej wyjść z nim na spacer do parku?
            • mikams75 Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 10:04
              napisalam to juz gdzies wyzej, ale powtorze.
              Ludziska, w tym ja, nie chodza do supermarketu ZAMIAST na spacer do parku. Z katarem czy bez, jesc cos trzeba a zapasy spagetti w domu kiedys sie skoncza.
              Dziecko supermarketu nie widzi jako jakies ciagania na sile i naprawde krzywda mu sie nie stanie jak 30-45 spedzi na zakupach. Na spacer po parku tez wystarczy dnia.
              Z katarem i kaszlem wsiadaja tez ludzie i dzieci do autobusow i tramwajow, nie dlatego zeby tam nakichac, co jest gorsze niz w markecie, bo jest ciasniej, tylko wsiadaja bo musza gdzies dojechac. Gdyby nie musieli to by chetnie w domu posiedzieli.

              a ja gdybym miala taka mozliwosc to chodzilabym najchetniej sama po zakupy, bo szybciej a dziecko nie wazne czy zdrowe czy chore mogloby zostac z kims w domu. Ale nie ma z kim, wiec od malego lazi wszedzie ze mna. Jej sie to nawet bardzo podoba.
              Podejrzewam, ze wiele osob jest w podobnej sytuacji.
              Mozesz przeprowadzic na forum ankiete - jak sie lepiej/szybciej robi zakupy - z dzieckiem czy samemu. Prawie kazda mama potwierdzi, ze samemu.
              I katar nie ma tu nic do rzeczy.
              kiedys byly forumowe dyskusje, czemu dzieci w ogole brac do marketow i zawsze mnie draznily wypowiedzi niepracujacych mam z dyspozycyjnymi babciami o wyzszosci parku nad marketem. Dyskusja z tego watku jest podobna, bo nikt o zdrowych zmyslach nie ciaga slaniajacego sie dzieciaka gdziekolwiek.
              A dzieci przedszkolno-zlobkowe maja notorycznie katar stad podejscie do kataru jest takie a nie inne.
              • iwoniaw Dziwne, że w ogóle komuś to trzeba tłumaczyć 02.12.10, 10:15
                Cytatmikams75 napisała:
                a ja gdybym miala taka mozliwosc to chodzilabym najchetniej sama po zakupy, bo
                > szybciej a dziecko nie wazne czy zdrowe czy chore mogloby zostac z kims w domu.
                > Ale nie ma z kim, wiec od malego lazi wszedzie ze mna. Jej sie to nawet bardzo
                > podoba.
                > Podejrzewam, ze wiele osob jest w podobnej sytuacji.
                > Mozesz przeprowadzic na forum ankiete - jak sie lepiej/szybciej robi zakupy - z
                > dzieckiem czy samemu. Prawie kazda mama potwierdzi, ze samemu.
                > I katar nie ma tu nic do rzeczy.
                > kiedys byly forumowe dyskusje, czemu dzieci w ogole brac do marketow i zawsze m
                > nie draznily wypowiedzi niepracujacych mam z dyspozycyjnymi babciami o wyzszosc
                > i parku nad marketem. Dyskusja z tego watku jest podobna, bo nikt o zdrowych zm
                > yslach nie ciaga slaniajacego sie dzieciaka gdziekolwiek.


                Nic dodać, nic ująć. A dywagacje o parkach i spacerach po sklepie może czynić chyba tylko ktoś, kto sam uznaje CH za teren do rekreacyjnych wycieczek, a nie miejsce robienia niezbędnych zakupów. Ja w każdym razie zdecydowanie nie mogę iść do parku zamiast na zakupy bez względu na ilość i stan zdrowia dzieci pod opieką. Mianowicie dlatego, że zrobienie zakupów jest niezbędne do tego, by dzieci (tak, te kaszlące i smarkające też) miały w ogóle co jeść.
            • ancymon123 Re: Markety i chore dzieci!!! 03.12.10, 09:14
              A ja poszłam wczoraj wieczorem z moim glutkiem do hipermarketu. I to z mężem. Taka rodzinna wycieczka smile Mały uwielbia ciągnąć wózek na zakupy (nie mamy auta więc wycieczka jest na pieszo). Na pewno potworną ilość ludzi zaraziliśmy!
        • mozyna Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 15:14
          kacperkowa-is-me napisała:
          > nie.....mąz w tedy idzie,a jak on jest chory to ja idę! Jeszcze nie zdarzyło si
          > ę żebyśmy oboje byli chorzy. Możecie mi nie wierzyć,ale naprawdę chociaż przez
          > te pierwsze dni nawet zwykłego głupiego przeziębienia staram się wygrzać w domk
          > u,po to choćby nawet,że przeziębienie szybciej przechodzi!


          Pracujesz w domu? Masz wyrozumialego pracodawce? Moze nie pracujesz wcale?A lakarz wystawia Ci L4, jesli Twoj katar trwa dluzej niz tydzien? Wygrzewasz sie w domku tylko kilka dni, czy tyle czasu ile masz katar? A jak po przeziebieniu zostanie Ci jeszcze kaszel na kolejne 3 tyg to tez siedzisz w domu? Do zadnego sklepu wtedy nie wstepujesz? A moze miewasz tylko jedno 3 dniowe przeziebienie na rok? Ani sladu kataru, ani kaszlu po trzech dniach juz nie ma? I podpisaliscie z mezem umowe, ze zobowiazujecie sie nie chorowac w tym samym czasie?
          • kacperkowa-is-me Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 09:11
            mozyna napisała:


            > Pracujesz w domu? Masz wyrozumialego pracodawce? Moze nie pracujesz wcale?

            Obecnie nie pracuje.Pracowałam przed urodzeniem pierwszego syna i w sumie miałam wyrozumiałą pracodawczynię

            A lak
            > arz wystawia Ci L4, jesli Twoj katar trwa dluzej niz tydzien?

            możesz mi nie wierzyć,ale jak dopadło mnie takie porządne przeziębienie to naprawdę nie miałam problemów,żeby dostać L4

            Wygrzewasz sie w
            > domku tylko kilka dni, czy tyle czasu ile masz katar?

            jak tylko się da to chociaż przez te pierwsze 3 dni

            A jak po przeziebieniu zo
            > stanie Ci jeszcze kaszel na kolejne 3 tyg to tez siedzisz w domu?

            nie siedzę,wychodze

            Do zadnego sk
            > lepu wtedy nie wstepujesz?

            jak nie muszę to nie.

            A moze miewasz tylko jedno 3 dniowe przeziebienie na
            > rok?

            Tak,rzadko choruje,a mąż to już prawie wcale.

            Ani sladu kataru, ani kaszlu po trzech dniach juz nie ma?

            Jak wyleżymy te pierwsze dni -to tak,szybciej nam przechodzi

            I podpisaliscie
            > z mezem umowe, ze zobowiazujecie sie nie chorowac w tym samym czasie?

            nie podpisaliśmy,ale przez ponad 10 lat od kiedy jesteśmy razem nie zdarzyło się żebyśmy chorowali jednocześnie.Zdarzało się,że byliśmy chorzy jedno po drugim,ale nie jednocześnie.
            • mozyna Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 18:58
              Wiec jednak i Ty tez wychodzisz z katarem i kaszlem...
              Moze wiecej wyrozumialosci i mniej ograniczonego myslenia...
              Tak naprawde to tresc Twojego pierwszego postu rozpoczynajacego watek moze byc dobijajaca. Masakra jakas normalnie.
              ...poza tym piszesz z punktu widzenia niepracujacego rodzica, a to akurat moze duzo zmieniac.
              No chyba, ze kurs jasnowidzenia skonczylas big_grin
    • rajtuzek Re: Markety i chore dzieci!!! 01.12.10, 11:18
      Niektórzy naprawdę nie mają wyjscia, ja również nie mam komu dzieci zostwic a musimy coś jeśc staramy się zakupy w marketach robic co 2tyg, ale zawsze z dziecmi. Zakupy z maluchami to wcale nie przyjemnosc, muszę kupowac i trzymac dzieci, jedno na ręku, drugie za rękę,pchac wózek i pakowc zakupy. Mąż wiecznie w pracysad
    • asia_i_p Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 11:26
      Nie ciągałam swojej zakatarzonej i chorej po marketach. W związku z tym kurtkę zimową będę jej chyba musiała uszyć, a buty zrobić na zamówienie u szewca, bo już ciężko cokolwiek dostać w sklepach. Na razie chodzi w jesiennej kurtce (dosyć ciepłej) + sweter, a buty ma zeszłoroczne, rozmiarowo dobre, ale wyglądające, jakbym im czubki celowo obdarła papierem ściernym.
      Czasem naprawdę jest powód, żeby dziecko zabrać do marketu.
      • agni71 Re: Markety i chore dzieci!!! 03.12.10, 08:33
        asia_i_p napisała:

        > Nie ciągałam swojej zakatarzonej i chorej po marketach. W związku z tym kurtkę
        > zimową będę jej chyba musiała uszyć, a buty zrobić na zamówienie u szewca, bo j
        > uż ciężko cokolwiek dostać w sklepach.

        Jesli corka byla przeziębiona non-stop od wrzesnia (bo wtedy pojawiają sie kolekcje zimowe), to moze warto sie wybrac do laryngologa? Czy moze jednak to ty zaniedbałas obowiazek zaopatrzenia dziecka w ubranie i obuwie odpowiednie do pogody? Teraz przy temp. dochodzących do -15 albo i mniej dziecko chodzi w jesiennej kurtce?

        > Czasem naprawdę jest powód, żeby dziecko zabrać do marketu.

        Ubrania i buty mozna tez oczywiście kupować samemu, w sklepach, w których sa zwroty. Polecam ten sposób. U mnie sie sprawdza - jeszcze nigdy zima nas nie "zaskoczyła".....
    • deodyma Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 20:21
      wiesz,mam to szczescie, ze moj syn nie choruje a oprocz tego maz pracuje do 15:30, wiec nawet gdyby cos zlapal, wtedy moge spokojnie poczekac na meza i albo on po pracy zrobi zakupy, albo ja, gdy on do domu wroci.
      jest jednak wiele kobiet, ktore rzeczywiscie nie maja co zrobic z dzieciakami, mezowie pracuja od rana do wieczora, nie maja na miejscu nikogo do pomocy np rodzina w innym miescie, wiec nie maja wyboru.
    • leneczkaz Re: Markety i chore dzieci!!! 02.12.10, 21:12
      My chodzimy do CH przynajmniej raz w tyg. (ale raczej więcej). Chodzimy do takich z placem zabaw coby młody poszalał (co nie zmienia faktu, że na podwórko też wychodzimy). syn ostatnio chory był ok marca. Katar miał od tego czasu ze 3 razy (ale katar to nie choroba i my go nie leczymy).
Pełna wersja