Spacery wg mojej mamy.

08.12.10, 11:33
Jestem z dzieckiem w domu, obecnie nie pracuję więc mam dla dziecka czas i nikogo nie proszę o pomoc. Moja mama przyjeżdża sama (często bez zapowiedzi nawet) i proponuje, że zabierze małego na spacer. Świetnie! Tylko dlaczego nie potrafi iść z nim na normalny spacer: do parku (jest blisko) czy w inne typowo spacerowe miejsce. Zawsze, ale to zawsze bierze go do marketu i sobie robi przy okazji zakupy, albo jedzie do swojej siostry na ploty, albo do mięsnego, albo zapłacić za prąd, albo do przychodni po receptę. Ja rozumiem, że taki niespełna trzylatek to całkiem miłe już towarzystwo, ale czy ona musi ciągać go ze sobą i załatwiać swoje sprawy przy okazji? Przecież dziecko jest tu ewidentnie dodatkiem. W poniedziałek wzięła go do przychodni bo szła po receptę i dzieciak już jest chory. Najgorsze, że nie uprzedza gdzie idzie, tylko mówi już po fakcie. Zapytałam dzisiaj, czy nie może iść zwyczajnie do parku, a mama mi na to, że ona po g...nach deptać nie będzie. Powiedziałam kulturalnie w czym problem, to się obraziła i poszła. Teraz to ja czuję się winna.
Pewnie niektóre z Was pomyślą: ile jak bym dała, żeby mi tak ktoś wziął dziecko na spacer. Ale ja o to nie proszę, sama umiem i mam możliwość zorganizowania mu normalnego spaceru. Tak sobie myślę, że gdybym miała taką nianię, dla której spacer=zakupy albo wizyta u koleżanki to powiedziałabym dziękuję.
    • ancymon123 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 11:44
      Nawet jeśli mama się obrazi to powiedz jej to co tutaj napisałaś. Masz prawo nie chciec, zeby zabierała małego zamiast spaceru (bo to spacery nie są) do lekarza czy sklepu. Niech sobie kupi psa i go zabiera na takie wycieczki smile Także wizyty bez zapowiedzi nie są dla mnie normą. Masz swój dom, swoje życie i powinna się zapowiadac, bo przychodzi do Ciebie w gości. Moja mama też przychodziła bez zapowiedzi, a do tego otwierała sobie z klucza! Skończyło się to jak weszła i zastała mnie i męża w jednoznacznej sytuacji smile
    • aihnoa Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 11:45
      Rozumiem Cię doskonale. Na wstępie ustaliłam z opiekunkami moich dzieci, co to spacer - czyli właśnie: park, plac zabaw, włóczenie się po okolicy, po ogrodzie, ew. sklepiki lokalne etc. etc. na pewno nie market i nie przychodnia.
      Jeśli faktycznie Twoja mama za każdym razem zabiera dziecko w takie miejsca i nie lubi typowych spacerów, ustalałabym z mamą przed "spacerem" dokąd pójdą. Nawet sama bym wymyślała, co muszą załatwić, tak by mama miała cel spaceru, bo chyba tego potrzebuje, a dziecko było faktycznie na spacerze. Nie wiem - wrzucić list do skrzynki wink zapalić znicz na cmentarzu, albo kupić mięso w lokalnym mięsnym, co tam macie w okolicy. Od 5 min pobytu w sklepie dziecku się nic nie stanie, może się wręcz nauczy robić zakupywink ale market (jako spacer) to dla mnie przegięcie.
      Nie czuj się winna, to szantaż emocjonalnywink
      • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:26
        Co do celu spaceru to moja mama doskonale zna cel, w którym się uda. Już od samego rana jak tylko wstanie i nie ma co robić (uroki emerytury) to sobie obmyśla, że pójdzie tu czy tu, a że samej nudno no to najlepiej wnuka wziąć. Twierdzi, że ona tym mu robi przyjemność i rozrywkę i jeszcze mnie przysługę. Nie mówi mi gdzie pójdą, tylko twierdzi że zabierze go na typowy spacer a potem ja się dowiaduję od dziecka gdzie byli (na jej nieszczęście mały już dużo mówi hehe). Owszem, dziecko jest zadowolone, ale on jest zawsze zadowolony z tego że gdzieś idzie. A jeszcze co do przychodni to zaciągnęła go tam niemal siłą, bo syn ma traumę i ogólnie boi się przychodni, lekarzy. Także super spacer i jeszcze okupiony chorobą.
    • jowitka345 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 11:47
      Doskonale Cie rozumiem.... moja mama tak samo. Syn jak miał 1.5 roku to tez zabierała go do swoich koleżanek i o ile np bylo lato i tam też był wnuczek jej koleżanki a do tego byli w przydomowym ogrodzie to ok ale,, często jest to wypad zapłacić PZU czy kablówke bo fajniej sie idzie z wózkiem niz samemu na drugi koniec miasta i tak samo jak jej zwracam uwage to sie notorycznie obraża.
      • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 11:53
        Ale najlepsze jest to, że jak młodego jeszcze nie było na świecie, to krytykowała swoją siostrę, że ciąga wnuczkę po rodzinie, koleżankach etc. a teraz sama robi tak samo i tego nie widzi. Jak dzisiaj jej powiedziałam o co mi chodzi to się wściekła dosłownie i zaczęła wykrzykiwać że ona niczego nie musi. I pomyśleć że we wrześniu wyganiała mnie do pracy bo ona się dzieckiem chce zająć. Już to widzę, dzieciak wiedziałby co to real czy lidl, ale już placu zabaw to by na oczy nie widział.
        • mikams75 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:45
          wiesz, on ma juz 3 lata i potrafi sie upomniec o swoje - jak zacznie babci jeczec ze chce na plac zabaw to pewnie by z nim poszla. A do tych marketow to niby po co codziennie mialaby jezdzic?
          • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:48
            Bo np ziemniaki są w promocji, albo mandarynki, a że przejazdy ma za darmo i mały też jeździ za darmo to dawaj do marketu.
      • daga_j Re: Spacery wg mojej mamy. 09.12.10, 13:34
        A ja się zdziwiłam, że autorka i teraz Ty piszecie, że "fajniej z wnukiem, fajniej wózek pchać" bo mnie to raczej łatwiej załatwiać sprawy bez dziecka. Jak nieść siatkę i trzymać rączkę dziecka? - niewygodnie. Dla mnie logiczne byłoby, że ta babcia idąc do córki zrobi sobie zakupy po drodze czy nawet nadłoży drogi, załatwi opłatę za kablówkę i inne, i potem przyjdzie do wnuka, nadal ma dużo czasu, może go bawić czy wziąć na przechadzkę. Ale teraz odkryłam o co chodzi! - może ona woli z wnukiem, bo ją w tych kolejkach puszczają wszyscy, ha? smile
        • jowitka345 Re: Spacery wg mojej mamy. 09.12.10, 15:44
          Wiesz jeżeli ma sie tylko troche do nadłożenia to można iść samemu ale..jak dziecko siedzi w wózku to się go nie prowadza za rączke tylko wiezie a zakupy wkłada pod wózek i już jest lżej nie? A do tego jak te rachunki trzeba iść zapłacic na drugi koniec miasta to juz samemu sie nie chce a na minibusa w dwie strony to wychodzi 4 zł. A tak z wózkiem to sie mówi, że cyt: mi z wózkiem bedzie raźniej a mały się dłużej po dworze przejdzie. Tylko nieważne już, że idzie koło trasy i mały tylko spaliny wdycha a nie świerze powietrze.
    • mikams75 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:41
      twoja mama najwyrazniej nie ma pomyslu jak zorganizowac czas trzylatkowi w parku, pojda, popatrza na drzewa, golebie i po 5 minutacj jest nudno. Mozesz im pomoc zorganizowac czas i np. kazac nazbierac wielki bukiet lisci jesienia, pozbierac zoledzie (cala siatke), fotografowac robaki, szukac przebisniegow itd. O tej porze roku ciezko bedzie, ale przy sniegu moga ulepic balwana, zrobic slady dinozaura itd.
      W sumie to w krotkich wizytach w urzedach czy sklepie nie ma nic zlego, dziecko tez zadowolone, lepiej niz siedziec w domu. Ale przychodnia to juz przegiecie. Na twoim miejscu staralabym sie organizowac czas, najlepien dziecku wczesniej mowic, gdzie pojdzie z babcia i co bedzie robic, to wowczas maly bedzie na babcie naciskam, ze chce balwana/zoledzie itp.
      No i wywalczyc na ostro niechodzenie w miejsca gdzie sa chorzy ludzie, w sumie to zadna babcia nie chce niec chorego wnuka, wiec po tym incydencie powinno do niej dotrzec.
      A do marketu jak pojdzie raz na jakis czas w ciagu dnia, kiedy nie ma tlumow, to tez nic sie nie stanie. Niech go tylko rozbierze w srodku! No chyba ze co drugi dzien biega na duze zakupy...

      • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:47
        Wszystko fajnie, tylko moja mama jest z tych, co nie lubią gdy ktoś im cokolwiek narzuca. Ona zawsze wie najlepiej, na próby namówienia jej na cokolwiek reaguje agresją. Sama oczywiście wszystkim chętnie mówi co mają robić. Np. dzwoni do mnie i mówi że mam absolutnie ni wychodzić na spacer bo jest 0 stopni i wieje wiatrsmile Nie mogę nic zaproponować, bo spotyka się to z negatywną reakcją. Aby ją uszczęśliwić musiałabym poprostu godzić się na taką formę spacerów, bo na takich zwyczajnych spacerach ona się nudzi. Nie może się przed nikim popisać itp.
        • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:52
          A wobec dziecka stosuje takie triki że mówi mu: "choć, pojedziesz z babcią tramwajem", bo wie, że on to uwielbia. Szkoda tylko, że nie mówi w jakim celu tym tramwajem pojadą. No i mały oczywiście chce, no bo pojedzie tramwajem przecież, a to jego pasja.
          • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:05
            Szczerze? Nie widzę w tym żadnego problemu.
            Co prawda zatłoczony tramwaj to nie to samo co park, ale skoro młody to lubi...

            Podtrzymuję to co napisałam niżej: problem nei polega na tym, że babcia zabiera wnuka do marketu, tylko na tym, że ZAWSZE go tam zabiera. oraz na wizytach w przychodni, gdzie można załapać różne choróbska.
            • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:09
              Przez prawie trzy lata mama 2 razy byla z nami w parku. Raz rok temu zimą i drugi raz w tym roku jesienią. Za każdym razem miała niezadowoloną minę i poczucie zmarnowanego czasu (bo przecież w tym czasie można robić zakupy w markecie).
              • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:16
                Znam to uczucie: jak się bawię z synem, to w głowie mi miga, że przecież w tym czasie mogłabym wyprasować ubraniasmile.

                Argumenty dla mamy:
                - a co takiego pilnego masz do zrobienia?wink
                - plac zabaw i park to nie jest marnowanie czasu, tylko zaspokajanie potrzeb wnuka w zakresie zabawy i świeżego powietrza
                - jeśli naprawdę masz potrzebę iść do sklepu to idź, ale nie udawaj że robisz to dla wnuka
        • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:00
          W zasadzie wielkiego problemu nie widzę - od kiedy wróciłam do pracy na typowe spacery chodzę z synem tylko w weekendy. w tygodniu spacer polega na przejściu się okrężną drogą do sklepusmile. Moja teściowa często z nim wychodziła na spacery (póki śnieg nie spadł, teraz nie daje rady) ale też często polegało to na wizytach u jej siostry. Też nie widzę problemu, bo syn miał dodatkową atrakcję, a zanim doszła i wróciła od tej siostry, to trochę to trwało.

          Różnice:
          - moj syn ma teraz 14 miesięcy i place zabaw go jeszcze nie interesują (w przeciwieństwie do trzylatka);
          - sklep jest osiedlowy, niezbyt duży i spędzam tam max. 15 minut, a nie 2 godziny.

          Tak więc rozumiem Twoją matkę, że lubi "łączyć przyjemne z pożytecznym", ale powinna wziąć pod uwagę nie tylko swoją wygodę, ale również potrzeby wnuka.
    • marghot Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:52
      proste - nie puściłabym syna na 'spacer' z mamą
      a jejuczcieiwe wyjasniłabym dlaczego

      mamie tez mozesz powiedziec dziekuję za taka opieke, zwlaszcza teraz, gdy w markecie masa ludzi zakatarzonych
      • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 12:56
        No to jej powiedziałam, że mamy odrębne pojęcie spacerów, że jeśli chce jechać do przychodni, czy do sklepu to może jechać sama najpierw, a potem jak chce (bo ja nie zmuszam) to może przyjechać i wziąć wnuka na spacer. Ale jej takie coś nie odpowiada, zaczyna się pieklić i krzyczeć, wygarniać mi inne sprawy przy okazji i kłótnia gotowa. A potem ja mam poczucie winy, że mama z płaczem wyszła ode mnie. Wiem, że mną manipuluje, jestem tego świadoma. Ehh.
        • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:00
          I do tej pory często było tak, że sama rezygnowałam ze spaceru bo pojawiała się mama i informowała mnie (nie pytała) że bierze małego, nie licząc się z tym, że właśnie miałam wychodzić. Jak proponowałam, że pójdę z nimi to słyszałam: "a nie masz nic do roboty w domu?" albo "a co chcesz nas pilnować?" albo "mało się nacieszyłaś synkiem do tej pory?".
          Ale od tej pory koniec, nie będę rezygnowała z własnych planów dla mamy widzimisię.
          • marghot Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:03
            Kochana, Ty masz złe/dziwne/niedobre/toxyczne etc relacje z mamą
            dziwi mnie, ze jako osoba dorosła, mama dziecku nie umiesz postawić na swoim i bronić swego zdania
            bądź twarta, co nei znaczy niemiła
            • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:06
              Masz rację niestety, jest dokładnie tak jak piszesz.
        • marghot Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:01
          wydaje mi się, ze niepotrzebnie tworzysz problemy i jesteś neikonsekwentna
          bo albo zależy ci na dobru dziecka i jesteś w stanie bronić tu swojego punktu widzenia, albo pozwolisz na wywlekanie spraw, ktore w odniesieniu do danej sytuacji nie mają odniesienia

          jestem uczulona na szantaż emocjonalny, wiec taka sytuacja jest dla mnie neidopuszczalna
          może zaproponuj mamie aby czas z wnukiem spedziła w doku, a Ty go zabierzesz na spacer lub pójdziecie we trójkę - proste smile
          • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:08
            taa, łatwo się mówi.
            znam takie zachowania i nawet jak człowiek wie, że ma rację, to sam fakt kłótni jest nieprzyjemny i powoduje stres. po takiej "dyskusji" do końca dnia humor zepsuty.
            • marghot Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:19
              może i zepsuty
              ale fakt, ze umie się bronić swoich racji powinien miec w końcowymrozrachunku pozytywny wpływ na samopoczucie
              wszak tu na szali stoi zdrowie syna zalozycielki wątku
              • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:23
                to co piszesz jest logiczne i słuszne, tylko niestety - logika nie ma przełożenia na emocje.
                gdyby tak było, to byłoby wątków pt: "wiem że to drań, ale tak go kocham i nie mogę odejść"smile
                • marghot Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:28
                  poniekąd masz rację, jednak takie posty - jak mój - moga pomóc osobie szukającej wsparcia i utwierdzić ja w przekonaniu, że warto (może nie tyle stawiac na swoim) nieulegać szantażom emocjonalnym
            • b.bujak Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:38
              wbrew pozorom stanowcze postawienie sprawy szybciej oczyści atmosferę - będzie kilka fochów po czym sprawa się wyklaruje - przy niekonsekwentnym podejściu nieprzyjemne kwestie są rozgrzebywane co chwila na nowo;
              dodam, ze u nas było identycznie - dziecko na doczepkę, "spacery" po marketach, urzędach, chałupach - parę razy uprzedziłam, że mi się to nie podoba - jak nie potrafią tego uszanować, to nie zgadzam się na zabieranie dziecka i już! i nie mam poczucia winy, bo to nie ja łamię reguły; i jakoś tak nie przeszkadzają mi fochy teściowej - to jej problem, że zachowuje się, jak dziecko w przedszkolu - dorośli ludzie rozmawiają ze sobą, szanują swoje zdanie, znają granice...
        • jowitka345 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:12
          green_nuska napisała:

          > No to jej powiedziałam, że mamy odrębne pojęcie spacerów, że jeśli chce jechać
          > do przychodni, czy do sklepu to może jechać sama najpierw, a potem jak chce (bo
          > ja nie zmuszam) to może przyjechać i wziąć wnuka na spacer. Ale jej takie coś
          > nie odpowiada, zaczyna się pieklić i krzyczeć, wygarniać mi inne sprawy przy ok
          > azji i kłótnia gotowa. A potem ja mam poczucie winy, że mama z płaczem wyszła o
          > de mnie. Wiem, że mną manipuluje, jestem tego świadoma. Ehh.


          Kurcze dokładnie mam to samo.. potem przez pare dni sie nie odzywa..teraz np tez jest obrażona, i nie przyszla nawet na Mikołajki do dzieci. na każda próbe przekonania jej do siebie zaraz mówi, ze jak mi sie nie podoba to może wogóle nie przychodzić. A z tym chodzeniem po znajomych to jest na zasadzie pokarzę jaka ze mnie dobra babcia i sie wnukiem opiekuje bo moja mama to jeszcze jak ma faze to przyjdzie np raz na m-c 3 dni pod rząd i sie wszędzie pokarze a potem nawet nie zadzwoni bo jest obrażona. Przy tym w domu dziećmi nie umie sie zajać bo starszemu najlepiej włączyc bajki mała uspić ( a oporna jest bardzo) i samej co 15 min na fajke na klatke wychodzic a potem to gada jak ona mi sie dziećmi zajmuje..ech jak ja Cie rozumiem.uncertain
        • kamelia04.08.2007 Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 15:25
          green_nuska napisała:

          > Ale jej takie coś
          > nie odpowiada, zaczyna się pieklić i krzyczeć, wygarniać mi inne sprawy przy ok
          > azji i kłótnia gotowa. A potem ja mam poczucie winy, że mama z płaczem wyszła o
          > de mnie. Wiem, że mną manipuluje, jestem tego świadoma.


          no to masz fajna awanturnice i hetere za matke, a do tego paskudna manipulantke. Współczuję.

          Nie masz co miec poczucia winy, moja stara tez jest podobna
    • jaad33 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 13:56
      Możesz postawić sprawę stanowczo i zażądać aby mama stosowała się do twoich życzeń co do miejsca spaceru. Ale jest to niekorzystne z jednego powodu: mama się może trwale obrazić i kiedyś gdy rzeczywiście będziesz potrzebować pomocy przy dziecku, nie będziesz mogła poprosić.
      Lepiej więc tłuc do głowy perswazją, do skutku. Obrazić się zawsze zdążysz.

      Spacer jest dla dziecka. To dziecko idzie na spacer, mama jest osobą towarzyszącą. Na spacerze dziecko ma mieć duży wpływ na to gdzie idzie i którędy i co chce robić. Spacer to słowo zarezerwowane, nie używa się go w kontekście zakupów i załatwiania spraw. Gdy trzeba to zrobić, mówi się: "najpierw pójdziemy do sklepu po bułki, a potem idziemy na spacer. Spacer to zabawa.

      Spacer jest bardzo ważnym elementem edukacji: dziecko poznaje świat, jego mechanizmy i wchodzi z nim w interakcję. Uczy się pokonywać przeszkody, szukać, obserwować, uczy się szacunku dla roślin i zwierząt.

      Spacer jest elementem wychowania, nabierającym dodatkowego znaczenia w przypadku gdy dziecko nie chodzi do przedszkola (jeszcze albo z innego powodu): umożliwia kontakty z dziećmi (są bezwzględnie konieczne) i wchodzenie w relacje z nimi - plac zabaw, piaskownica (nieoceniona), przygodne spotkania. Tu jest ważne, aby relacje między dziećmi dotyczyły rzeczy, którymi zajmują się dzieci, a więc zabawy, a nie rzeczy dotyczących dorosłych, jak załatwianie spraw i zakupów.

      I wreszcie spacer jest elementem zdrowia, rozwoju fizycznego i koordynacji ruchowej, a więc świeże powietrze (zamiast spalin, zakichanych ludzi w tramwaju i w kolejce), bieganie, skakanie, przeskakiwanie, czołganie, kopanie piachu, rzucanie patykami, kamykami, żołędziami, zjeżdżanie, jeżdżenie na rowerku itd.

      Trzy takie argumenty, żeby nie było natłoku informacji i truć mamie, wbijać w głowę i nudzić w kółko. Aż dotrze.

      I jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Jeżeli drażnią cię niezapowiedziane wizyty, stosuj taktykę "fajnie że wpadłaś, dzięki za chęci, ale teraz akurat zabieramy się do obiecanego przed obiadem pieczenia ciasteczek, gdybyś mnie uprzedziła wcześniej to byśmy się inaczej zorganizowali, ale jak chcesz, to zostań z nami, pobawimy się wspólnie." Albo "o, właśnie za chwilę wychodzimy na spacer do parku, szukać śladów zwierzątek, pójdziesz z nami?"

      Może to jest jakiś sposób, pokazać mamie wspólnie, że spacery same w sobie mogą być fajne i wcale nie musi być nudno. Może uda się spowodować, żeby mama też coś ciekawego wymyśliła na spacerze. Pośmiejcie się razem, porzucajcie śnieżkami, zróbcie orła na śniegu.
      Może mama zrozumie wreszcie, że tobie nie są potrzebne dwie godziny spokoju, że to nie o to chodzi.
      • nihiru Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:09
        dobrze gada - polać jej wódkismile
        • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:15
          No dobrze, tylko wobec mojej mamy muszę zastosować prosty język, bo jak jej zaczynam za mądrze gadać to mi wytyka wykształcenie a siebie nazywa głupią, prostą kobietą bez tytułu magistra, która nic nie wie o życiu i mądrych książek nie czyta...
        • nika1310 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:15
          eeee tam myslałam że jakąś inna zbrodnię Ci matka robi.
          Pomyśl że może byc gorzej- moja niania zabierała moje dziecko na spacery i owszem, do parku, na place zabaw, połazic po osiedlu, ale UWAGA!!! Tam sie podawała ludziom za matkę tego właśnie mojego dziecka i zbierała na niego pieniądze od ludzi, że jest samotna z dzieckiem, że dziecko głoduje. Skończyło się jak dziecko zaczęło mówić i powiedziało kiedyś że jak zwykle było z ciocią zbierać pieniążki. ale lojalna była, zawsze lizaczka dziecku kupiła jako udział w zarobku!!
          • ancymon123 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:36
            Nika żartujesz?! I niikt Ci wczesniej o tym nie powiedział, na osiedlu nie masz żadnych znajomych? Ło matko! Toż niezłą opiekunke miało dziecko Twoje (nie obwiniam Cię, na pewno świetnie się kamuflowała). Koszmar!
          • naomi19 Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 15:36
            Oż kurka!
      • kasiulek1985 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:22
        jaad33, świetna wypowiedź smile
        ja bym jeszcze dorzuciła logiczne argumentowanie: jeśli green_nuska pokaże swojej mamie jasne i zrozumiałe negatywy ciągania dziecka po sklepach i urzędach, łatwiej będzie im się dogadać. Babcia na pewno nie chce dla maleństwa źle, warto więc jej pokazać, że nie wszystko co robi jest ok.
        A więc:
        -dziecko narażone jest na choroby (market, przychodnia, apteka- zbiorowisko zarazków!)
        -nie spędza czasu na powietrzu (maluch powinien minimum pół godziny dziennie przebywać na dworzu jeśli warunki pogodowe są sprzyjające)
        -dziecko wyczuje w końcu, że towarzyszy babci tylko "przy okazji", jako dodatek... sad
        -w markecie dziecko się zgrzeje, zmęczy, potem wyjdzie na mróz i przeziębienie gotowe...
        -dziecko uczy się, że wszystko musi być "po coś". traci radość z robienia czegoś tak po prostu, dla przyjemności,. A przecież życiem trzeba się cieszyć, trzeba je smakować. Nie wszystko musi być praktyczne, mieć sens... Musimy uczyć maluchy takiego zwykłego, prostego cieszenia się różnymi rzeczami- a spacer, taki niepraktyczny wink jest doskonała okazją do bezproduktywnej radości smile


        powodzenia! smile
    • mikams75 Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 14:48
      ciezki przypadek i granie na twoich emocjach.
      Na pierwszym miejscu wytepilabym kategorycznie wizyty w przychodniach i innych skupiskach wirusow. Argument masz prosty i jasny, tylko musisz byc uparta.
      I dziecko "napuszczac" zeby babci marudzilo. Niech sobie pojada tramwajem, ale nie do przychodni.
    • jerzozwierza Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 20:44
      Pokolenie naszych mam wychowywało dzieci w innych warunkach- nieco mniej luksusowych. I teraz uwazają, że pójście z dzieckiem na spacer- jeśli się czegoś przy okazji nie załatwia- to jak leżenie na kanapie do gory brzuchemsmile Moja mama jest szczęśliwa, jak ajdzie z wnuczkiem chociaż do kiosku. ale chodzi z małym na place zabaw (jedna z mam napisała, że jej dzecko 14 miesięcy jeszcze się nie interesuje placem zabaw- może nie miało okazji, mój chodzi od 10 miesiąca i uwielbia to miejsce). Tak sobie myślę, że może warto znaleźć kompromis- przychodnia i supermarket nie- ale tramwaj i małe sklepiki tak? Skoro Twoje dziecko to lubi...?smile Inna rzecz to umawianie się z wyprzedzeniem. Myślę, że można to przeprowadzić dość łatwo- zaproponuj mamie, żeby dzwoniła i się umawiała- a jak się nie zastosuje i przyjdzie bez uprzedzenia powiedz: ale się na dziś nie umawiałaś, a my idziemy gdzieś tam- chcesz, to idź z nami. Proste metody bywają najlepszesmile
      • dragonia Re: Spacery wg mojej mamy. 08.12.10, 21:40
        Klaruj i klaruj swoje racje i argumentuj - nawet jak się obrazi to nie na zawsze. Przemyśl, których miejsc zdecydowanie nie chcesz aby odwiedzali na takim spacerzez a które miejsca jesteś w stanie zaakceptować.
        Mnie się nie podoba, że nie mówi gdzie idzie z Twoim dzieckiem i kiedy wróci - jesteś mamą i masz prawo wiedzieć gdzie babcia dziecko zabierze. Moja przyjaciółka kiedyś to wypleniła w bardzo ekstremalny ale skuteczny sposób (nie skutkowały prośby i ustalenia) - powiedziała, ze w Polsce co roku zostaje porwanych ileśtamset dzieci, gdyby ktoś porwał babcię razem z dziećmi chciałaby udzielić policji gdzie i w jakich godzinach byli, żeby ustalić okoliczności zdarzenia i jak najszybciej odszukać babcię i dzieciaki. Może nawet argumenty były bardziej drastyczne - (babcię ukatrupili, zasłabła, zmarła, dziecko porwali) - ja odebrałam na początku to jako drastyczną metodę - ale teraz myślę, że czasami dla zobrazowania swoich argumentów można sięgnąć do takich środków. Poskutkowało w każdym bądź razie u niej

        I głowa do góry, relacji z mamą myślę nie pogorszysz. Okresy obrażenia się z powodu uwag miną.
    • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 09.12.10, 12:23
      Dziękuję za wszystkie rady. Mama zadzwoniła dziś do mnie, ale tylko po to, aby zapytać jak się czuje wnuczek. Po usłyszeniu informacji zakończyła rozmowę. Bardzo nie lubię takiej atmosfery między nami, ale kto lubi. W każdym razie jutro są moje urodziny i mama z pewnością wykorzysta ten fakt, aby zagrać na moich uczuciach. Pewnie przyjdzie i zachowa się tak, abym to ja poczuła się winowajcą całej sytuacji. Chyba wolałabym aby w ogóle nie przychodziła. Ale to już nie jest temat na to forum.
      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.
      • monika19782 Re: Spacery wg mojej mamy. 09.12.10, 19:42
        Doskonale Cie rozumiem, moja mama na dodatek kłamała a córka była za mała żeby powiedzieć gdzie była, a ja np. znalazłam w wózku po przyjściu ze spaceru ulotki z przychodni lub apteki chociaż błagałam zeby tam nie chodziła bo córka była bardzo chorowita. Skończyłam że spacerkami z babcia, jak mama przychodziła lub dzwoniła to mówiłam że albo właśnie wychodzimy albo właśnie wróciłyśmy. Kiedyś przyszła do mnie z kolezanka i jej dzieckiem której przechodziło grypę żołądkową, za dwa dni córka wyladowała w szpitalu. Ja spałam w tym czasie na podłodze w szpitalu gdy moja mama wygodnie w swoim domu niczym sie nie przejmując. Długo by pisać, broń swojego zdania.
    • a_weasley W czym MAMY problem? 09.12.10, 19:47
      Od dwóch miesięcy nie mam problemu, dokąd moja mama będzie albo nie będzie chodziła z moim dzieckiem na spacery, i miał nie będę. A doprawdy chciałbym.
      Pamiętam jednak, że własne dzieci (szt. 2) zabierała ze sobą idąc do sklepów, urzędów czy fahoffców rozmaitych, bo niby co miałaby z nami zrobić? Żaden z nas sobie nie krzywdował ani nas to nie uwierało, ot, inna forma spaceru. Inni ludzie (przeważnie mili), inne otoczenie, coś się działo.
      To dla dorosłego człowieka takie wędrówki oznaczają nużący kontakt z przypadkowymi nieciekawymi ludźmi.
      Jeszcze bym rozumiał, gdyby generalnie dziecko spacerowało z babcią i nie bywało wskutek tego w parku czy na placu zabaw (który nawiasem mówiąc o tej porze roku nie jest specjalnie atrakcyjnym miejscem), ale skoro generalnie jest pod opieką mamy, to co za problem?
    • katty26 Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 08:40
      Sorry, ale ja wycieczek do marketu za spacer nie uznaję uncertain Masz rację, że się wkurzasz. Jeśli babcia deklaruje, że weźmie wnuka na dwór, to niech to będzie PRAWDZIWY spacer (park, las itp.). Żeby nie było, sama bym się ucieszyła z propozycji zabrania małej na przechadzkę - moją 3 córkę babcia na spacer zabrała 2 razy, a mieszkają piętro niżej sad
    • deodyma Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 09:44
      Ty oczywiscie nie zabierzasz dziecka do sklepu, nie zalatwiasz z nim nic po drodze, tylko wciaz chodzisz z nim w typowo spacerowe miejscabig_grin
      siedzisz w domu, masz czas, wiec po co matka ma zajmowac sie Twoim dzieckiem?
      zajmij sie nim sama, jak masz tak marudzic i narzekac.
      • green_nuska Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 12:09
        A co ja niby robię? Przecież siedzę w domu i się zajmuję własnym dzieckiem. Przyznałabym Ci rację, gdybym sama prosiła mamę o zabranie małego a potem wieszała na niej psy, że to mi się nie podoba i tamto i siamto. Często na forum są takie właśnie przypadki, że najpierw prosi się mamę czy teściową o przysługę a potem jeszcze się ma pretensje. Ale ja nie proszę! I dla uściślenia, owszem, teraz w sezonie jesienno-zimowym nie zabieram dziecka do marketów, banków i innych tego typu instytucji. Jak potrzebuję zrobić zakupy to idę sama a dziecko zostawiam z mężem, albo wysyłam męża. Kto powiedział, że jak na zakupy to zaraz całą familią trzeba?
        • deodyma Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 15:18
          no to dobrze masz, bo ja sama nie ogladam sie na meza, az wroci mi z pracy i zakupy staram sie robic do poludnia.
          przy okazji dziecko zalicza spacer, czesto sie z kims umawiam i jest ok.
          moj maz ma taka prace, ze czasami idzie na 24 godz do roboty, albo nie ma go przez 2-3 tyg w domu, wiec wyjscia nie mam i chcac nie chcac, ciagam ze soba syna po sklepach, marketach i gdzie tylko popadnie.
          nie mam tez nikogo do pomocy, poniewaz nasi rodzice mieszkaja w innych miastach, wiec trzeba sobie radzic samemusmile
    • kaeira Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 10:54
      Ogólnie zgadzam się z wieloma wypowiedziami.

      Ale nie wiem, czemu wycieczka tramwajem do mięsnego jest czymś złym. Jeśli babcia tylko na coś takiego idzie, to cóż w tym złego. Szczególnie, że nie musisz przecież korzystać z jej opieki cały czas, jak sama piszesz. Co za problem w tym, że ty np. 5 razy na tydzień pójdziesz z nim do parku czy na plac, a ona dwa razy na tydzień tramwajem do mięsnego czy płacić rachunki? Dla dziecka to też ciekawe (Ja bym się tylko martwiła, czy przy tej pogodzie szybko rozbiera dziecko po wejściu do środka zamiast je przegrzewać (z moich obserwacji wynika, że ludność prawie nigdy nie rozbiera/rozpina ani siebie, ani dzieci, czego za Chiny ludowe nie rozumiem - ja natychmiast wchodząc np. do sklepu co najmniej zdejmuje czapki i rozpinam kurtki - swoje i dziecka.)

      Oczywiście, przychodnia jest nie przyjęcia, także długotrwały pobyt w markecie pewnie nie najlepszy.

      Ale... dla mnie wycieczka może nie do "marketu", ale do galerii handlowej to jest ciekawy spacer dla dziecka, a jednocześnie rozrywka dla matki i możliwość zrobienia szybkich zakupów (jak szybkich zależy od współpracy dziecka)
      Podczas takiego spaceru są różne atrakcje w zależności o wieku dziecka: dziecko ogląda światełka i dekoracje; dziecko ogląda fontannę, chodzi po murku wokół niej, bawi się z innymi dzieciakami oglądającymi fontannę; dziecko włazi na "scenę" umieszczoną w centralnym punkcie galerii i tam tańczy; dziecko siada na te pojazdy typu konik czy samochód (bez pieniędzy na bujanie bo nie cierpię marnować kasy na takie kretynizmy); dziecko ogląda zwięrzątka w oknie sklepu zoo (u nas główny punkt programu)\; dziecko dostaje dobre lody z dobrej lodziarni, (w domu bardzo długo u nas żadnych słodyczy nie było); dziecko ogląda manekiny; dziecko zostaje psiknięte perfumami albo wącha perfumy, którymi ja się piskam i dostaje do kieszeni popsikane paseczki papieru..; dziecko ogląda i łapie ruchomy świetlny napis na podłodze sklepu SMYK; w tymże Smyku siada w kąciku zabaw i się chwilę bawi , ewentualnie włazi do tunelu - często rownież bawiąc się z innymi dziećmi (w ogóle wiele sklepów ma kąciki zabaw) dziecko patrzy, jak mama przymierza jakiś ciuch (niespodziewanie interesujące); oczywiście najmniej ciekawa z tego wszystkiego jest wizyta w markecie, którą trzeba załatwić jak najszybciej.
      Aha, no i małe dziecko mozna nakarmić piersią/przewinąć kiedy na dworze mróz.

      Teraz mam nowe niemowlę, mieszkam bardzo daleko od jakiejkolwiek galerii i żałuję. (tylko żeby było jasne - te wizyty w galerii to nie była codzienna rozrywka, raczej kilka razy na miesiąc. Aha, no i teraz z 4-latką to już to nie byłaby dobra opcja spędzania czasu, bo już rozumie, że to wszystko można ewentualnie kupić, kojarzy coraz więcej ohydnych zabaweczek które mają koleżanki z przedszkola i domaga się ich, albo chce różnych słodyczy... ale tak do 3-3,5 lat, jak najbardziej.

      A w ogóle, ja nie cierpię spacerów bez sensu i bez celu (kiedy sama "spaceruję" to chodząc czytam big_grin) i też starałam się zawsze coś podczas spaceru powiedzmy kupić w lokalnym sklepie - mimo że pod bokiem miałam park i plac zabaw.
    • kamelia04.08.2007 Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 15:14
      jak na spacer, to oczywiscie albo do parku albo w inne spacerowe miejsce. Inaczej to nie spacer, tylko załatwianie spraw z dzieckiem.

      Powiedziałas kulturalnie - powiedziałas, wytłumaczyłas dlaczego - wytłumaczyłas. Jesli wiec ona sie obraża, to na prawde nie jest to twoja wina, tylko swiadczy o braku kultury twojej matki. Moja tez jest specjalistka od obrazania sie i fochów i znosiłam to baaardzo długo, nienawidze takiej manipulacji.

      Zwróciłas kulturalnie uwagę i powiedziałas w czym rzecz, a ona sie obraziła niczym służaca. Na prawde nie wiedze powodu, dla którego miałabys sie czuć winna.



      green_nuska napisała:

      > Tak sobie myślę, że gdybym miała taką nianię, dla której
      > spacer=zakupy albo wizyta u koleżanki to powiedziałabym dziękuję.

      no i słusznie bys powiedziała.
      • a_weasley Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 16:59
        Kamela napisała:

        >> Tak sobie myślę, że gdybym miała taką nianię, dla której
        >> spacer=zakupy albo wizyta u koleżanki to powiedziałabym dziękuję.

        > no i słusznie bys powiedziała.

        Mogłaby wcześniej, żądając zmiany, powiedzieć "płacę i wymagam".
        Mamie płaci?
        • kasiaczek181987 Re: Spacery wg mojej mamy. 10.12.10, 17:33
          stane troche w obronie Babci. Oczywiście z tym lekarzem to była przesada ale może twoja mama po prostu chce CIEBIE odciążyc troche żebys mogla posprzątać albo miec chwile dla siebie. Wiadomo,ze idealnie by bylo isć na spacer do parku czy na plac zabaw ale mi sie wydaje,że intencja twojej matki nie jest spędzenie czasu z wnukiem ( jakos kreatywnie) tylko ociążenie siebie. może widzi,ze sie ostatnio np zaniedbałaś i w ten sposob chce pomóc. No tak mi się wydaje. Możesz oczywiscie porozmawiac z mamą itd.
    • a_weasley Wiek ma swoje prawa 11.12.10, 11:54
      Dżentelmeni nie dyskutują z faktami i damy też nie powinny.
      A właśnie faktem jest, że babcie na ogół nie są młode, raczej w wieku od trolejbusowego w górę.
      Wszyscy zdają sobie - gdzie jak gdzie, ale na tym forum na pewno - sprawę z tego, że są rzeczy, których nie zrozumie trzylatek, a są takie, których zrozumienia i od trzynastolatka niepodobna wymagać. Oni tego czy owego JESZCZE nie opanują i nie pomoże ani tłumaczenie, ani stawianie na ostrzu noża, ani walenie pięścią w stół, ani pasem w rzyć.
      Natomiast wiele moich przedmówczyń zdaje się nie zauważać faktu, że są ludzie, którzy tego czy owego nie opanują JUŻ. Babci nie wychowasz, tak ma i się jej nie zmieni. Na nianię można naciskać, można ją w ostateczności wymienić. Babci nie zmienisz ani nie wymienisz. Ona jest i na ogół w ostatecznym rozrachunku dobrze, że jest; jest, jaka jest, i na ogół lepiej że jest, jaka jest, niż miałoby jej (czy na tym padole, czy konkretnie w życiu wnuka/wnuczki) nie być wcale.
      • agulle Re: Wiek ma swoje prawa 11.12.10, 14:12
        a_weasley napisał: w ostatecznym rozrachunku dobr
        > ze, że jest; jest, jaka jest, i na ogół lepiej że jest, jaka jest, niż miałoby
        > jej (czy na tym padole, czy konkretnie w życiu wnuka/wnuczki) nie być wcale.

        Mądrze prawisz.
        Dziecku jest potrzebny kontakt ze starszym pokoleniem ze swojej rodziny. Oczywiście znajda się wyjątki i mnóstwo argumentów przeciw" "nie w moim przypadku", ale generalnie tak jest. Najidealniejsze dla dziecka są domy wielopokoleniowe, w dzisiejszych czasach bardzo rzadkie.

        Poza tym, dziecko powinno się zabierać ze sobą, żeby pozałatwiać sprawy, ono przy tym się bardzo dużo uczy, nie będę opisywać korzyści jakie z tego płyną, można poczytać (jeżeli się nie umie samemu domyślić) w pierwszej lepszej książce o wychowywaniu i o korzyściach z kontaktów z babciami też. Ja swoich dzieci nie zabieram z wygodnictwa, wiem, ze w końcu będę musiała zacząć, i jak by mnie babcia w tym wyręczała to bym się tylko cieszyła.

        Przepraszam za chaos w wypowiedzi, chciałam się włączyć do dyskusji a miałam mało czasu.

    • olka-1990 Re: Spacery wg mojej mamy. 11.12.10, 14:59
      oj współodczuje,ale cie pociesze bo mam tak samo
    • vvipp Re: Spacery wg mojej mamy. 11.12.10, 22:10
      Może nawet nie o te spacery chodzi ale o to, że twoja mama wie wszystko najlepiej tak jak moja (była nauczycielka). Odkąd stawiam na swoim i jestem asertywna nasze układy bardzo się poprawiły. Nauczyłam się nie przejmować, że mama się obraża bez powodu, jej problem.
      • jowitka345 Re: Spacery wg mojej mamy. 11.12.10, 23:30
        I co w sytuacji jak mama jest obrazona? kto pierwszy wyciaga reke do zgody? jak długo trwa jej obraza? Moja zazwyczaj strzela focha jak zbliżają się Świeta, jej imieniny, dzień matki etc..czyli wtedy akurat kiedy trzeba sie do niej odezwac pierwszym...i wtedy utwierdza sie w przekonaniu, ze ona ma racje bo to ja pierwsza sie odezwałam do niej.
    • camel_3d Re: Spacery wg mojej mamy. 11.12.10, 23:31
      o ile nie mialbym nic przeciwko zalatwianiu riznych spraw typu zakupy, cos tam, urzad... to do pojscie do przychodni ze zdrowym dzieckiem jest na prawd ebezmyslnoscia...

    • mamakasi3 Re: Spacery wg mojej mamy. 12.12.10, 08:56
      współczje ci,biedne dziecko ciągane po marketachsad może pogadaj z mama szczerze,na spokojnie?spacer to jest powietrze,świeże!
    • scarlet_s Re: Spacery wg mojej mamy. 13.12.10, 21:13
      Nie zgadzaj się na to. Do przychodni? Tam gdzie najwięcej zarazków? Powiedz mamie otwarcie, że nie chcesz, żeby twoje dziecko chodziło do takich miejsc i już. Może mama wymusza w ten sposób miejsce w kolejce wink
    • my_valenciana Re: Spacery wg mojej mamy. 13.12.10, 23:11
      Wiesz moja matka też jest manipulantką i bierze mnie na poczucie winy. Odkąd powiedziałam sobie, ze dobro mojego dziecka jest ważniejsze - przestałam się godzić na jej wymuszenia. O dziwo po tygodniu nieodzywania przyszła i skapitulowała. Nie omieszkała przy tym dodać, ze ona czuje, że juz umiera i wobec tego oddaje mi klucze wink) (Ma 57 i jest w świetnej formie wink
      Nie myśl, że będzie łatwo - ale warto walczyć o dobro dziecka.
      • batutka Re: Spacery wg mojej mamy. 14.12.10, 00:38
        na Twój problem jest bardzo prosty sposób: za każdym razem wychodzisz z mamą i dzieckiem na spacer
        jak mama chce do sklepu, mówisz: ok, idź, my pochodzimy po dworze, jak zrobisza zakupy, przyjdziesz do nas
        jaki problem?
        • batutka Re: Spacery wg mojej mamy. 14.12.10, 00:41
          batutka napisała:

          > na Twój problem jest bardzo prosty sposób: za każdym razem wychodzisz z mamą i
          > dzieckiem na spacer
          > jak mama chce do sklepu, mówisz: ok, idź, my pochodzimy po dworze, jak zrobisza
          > zakupy, przyjdziesz do nas
          > jaki problem?
          >
          dodam, że może to również poprawić stosunki między Tobą i mamą (takie wspólne spacery) smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja