utrzymanie dziecka

20.12.10, 17:01
Potrzebuje porady i zdania kogos kto popatrzy z boku i powie mi swoje zdanie.
Rozstalem sie z matka mojego syna, gdy mial on 6 miesiecy. Prosze nie wieszajcie po mnie psow, nie moglem zniesc pewnych rzeczy, przede wszystkim
moja partnerka jest emecjonalnie zbyt zwiazana z matka, a ta znowu jest moim zdaniem nadopiekunczym pedagogiem, ktory nie chcial wypuscic swojego dziecka z domu

Mieszkam za granica (od 11 lat) okolo 400 kilometrow od mojego syna. moj syn ma teraz 18 miesiecy.
Daje dla Niego 700 PLN na codzienne wydatki na miesiac.
Oprocz tego jak normalny tato wszelkie wyjazdy, wczasy, baseny, ubrania, zabawki,
jednarazowe wydatki jak fotelik do samochodu, drozsze szczepionki place osobno (mysle ze to srednio wychodzi 200-300 PLN miesiecznie).
Zakupy robie zawsze jak jade do polski, zawsze jak jestem w polsce, staram mu sie pokazac cos nowego, kupilem fotelik rowerowy kask, jezdzimy na wycieczki
Do polski jezdze co dwa tygodnie, bylem z synem na wczasach we wlszech, pozniej byl u mnie tydzien.
Staram sie, tak jak potrafie, utrzymywac z nim jak najczesciej kontakt, po prostu za nim bardzo tesknie.

W kraju ktorym mieszkam dostaje rodzinne okolo 400 PLN (dostaje wyrownanie w grudniu na caly rok) i moja byla partnerka jest zdania,
ze te cale pieniadze z rodzinnego powinienem odkladac dla syna, (wzglednie byc do dyspozycji na wieksze wydatki).
Powiedziala mi, ze wychodzi na to, ze Michala utrzymuje panstwo a ja dokladam tylko 280 PLN. Nie zgadzam sie z tym. Wyglada na to ze jak ja kupuje ubrania, zabawki, czy jade z dzieckim na basen to nie jest utrzymywanie dziecka
tylko prezenty, a jak pieniadze wydaje Ona to sa to wydatki.

Wiem, ja nie opiekuje sie moim dzieckiem na codzien, tak niestety wyszlo, jezdze wlasciwie tylko i wylacznie do niego co 2 tygodnie, czasami co tydzien.
To tez kosztuje mnie duzo nerwow, czasu spedzonego w samochodzie i nie ukrywam finansowo.
Nie chce tego podliczac, to nie na tym polega.

Interesuje mnie wasze zdanie, czy waszym zdaniem powinienem dawac wiecej.
W kwestie zabezpieczenia przyszlosci mojego dziecka, powiedzialem mojej bylej partnerce, ze przy calym respekcie to jest moja sprawa(ostatnio niby zartem zapytala mnie czy zapisalem w testamencie mieszkanie, ktore mam w polsce). Przeciez to jest oczywiste, ze co mam ja bedzie kiedys jego.

pozdrawiam
    • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:06
      Chce zebyscie tez wiedzieli, ze nie jestem tylko dojazdowym tatusiem.
      To ja pierwszy kapalem mojego syna, ja przemywalem mu pepek, przy mnie postawil pierwsze kroki. Wydaje mi, sie ze jestem zaangazowany, na ile to mozliwe. Osobna sprawa to nie wiem, na ile starczy mi jeszcze sil. Teraz jestem sam, a chcialbym miec normalna rodzine...

    • ettri Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:13
      Piszesz,że masz rodzinne, owszem ale masz dzięki temu, że pracujesz- jako bezrobotny nie miałbyś rodzinnego, więc wg. mnie nie można mówić ,że to pieniądze na dziecko dajesz bo masz od państwa- bynajmniej w Polsce, ale nie wiem jak jest tam gdzie Ty pracujesz (tzn czy bezrobotny też ma rodzinne), w dodatku w Polsce rodzinne to groszowe sprawy (zależne jeszcze od dochodu ale to nie więcej niż 100zł).
      Moim zdaniem 700zł to jest bardzo dużo jak na polskie realia i średnie "alimenty", które wynoszą ok 300zł na dziecko. Tak bierze koleżanka i poza alimentami ojciec nic nie daje.
    • joshima Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:17
      mm.broda napisał:

      > W kraju ktorym mieszkam dostaje rodzinne okolo 400 PLN (dostaje wyrownanie w gr
      > udniu na caly rok) i moja byla partnerka jest zdania,
      > ze te cale pieniadze z rodzinnego powinienem odkladac dla syna, (wzglednie byc
      > do dyspozycji na wieksze wydatki).
      No sądzę, że w pewnym sensie ma ona rację. Bo skoro dostajesz z jakiegoś funduszu socjalnego ponad połowę tego co płacisz na syna to z Twoich pieniędzy na jego utrzymanie idą śmieszne grosze. I nie ważne, że to co płacisz zasadniczo wystarcza na jego utrzymanie. Chodzi o to, że te 400PLN dostajesz na dziecko. Jak byś mu założył lokatę to by było IMO uczciwie. Nigdy nie wiadomo kiedy i na co Twoje dziecko będzie potrzebowało naprawde sporej gotówki. Może na mieszkanie a może na studia?
      • a_weasley Re: utrzymanie dziecka 28.12.10, 10:14
        > No sądzę, że w pewnym sensie ma ona rację. Bo skoro dostajesz
        > z jakiegoś funduszu socjalnego ponad połowę tego co płacisz na syna
        > to z Twoich pieniędzy na jego utrzymanie idą śmieszne grosze.

        A co ją, na Szmiela i Szmula, obchodzi, skąd on te pieniądze bierze? Byle ich sam nie drukował, to wszystko jest w porządku.
        Ma siedem stów alimentów i regularnie je dostaje, niech więc odejdzie w pokoju.

        > I nie ważne, że to co płacisz zasadniczo wystarcza na jego utrzymanie.

        Śmiem twierdzić, że to właśnie w przypadku alimentów jest najważniejsze.

        > Chodzi o to, że te 400PLN dostajesz na dziecko.

        I na dziecko płaci, więc wszystko jest w porządku.
    • mucha-live Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:21
      jeżeli Cię na to stać, to możesz założyć synowi fundusz i tam odkładać pieniądze z rodzinnego. Ale na pewno nie dawać ich jeszcze matce dziecka. Uważam, że i tak dajesz dużo (zakładając, że dajesz te 700zł regularnie i większe wydatki też Ty sponsorujesz).
    • tijgertje Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:40
      wiesz, z kazdej strony to inaczej bedzie wygladac. Fakt faktem, rodzinne powinny byc w sumie dla dziecka, tu sie zgadzam z twoja ex, ale ty rowniesz masz racje, wszystko co kupujesz dla syna rowniez nalezy do kosztow utrzymania dziecka, wiec jesli maluch np potrzebuje fotelika samochodowego, to w zasadzie mozesz go kupic z tych 700PLN alimentow, a nie osobno. Mysle, ze musisz sie z ex dogadac i dokladnie ustalic warunki placenia na dzecko. Ustalcie ,z e placisz alimenty w takiej wysokosci, zeby mama mogla oplacic wszystie potrzebne rzeczy dla dziecka, do tego dostaje rodzinne, ale wowczas z tego funduszu ona musi zapolacic i szczepionki i ubranka i foteliki samochodowe. Jesli chce dostawac rodzinne, to ustalcie wysokosc alimentow na taka, zebys mial dla siebie rezerwe do wykorzystania na wypady z dzieckiem czy jego utrzymanie na wakacjach czy pobytach u ciebie. W zasadzie powinniscie placic po polowie, wiec odlicz rodzinne, x niech zrobi wykaz wszystkich miesiecznych wydatkow na dziecko (zywnosc,m ubrania, kosmetyki, lekarze, wozek, basen i odpowiednia czesc kosztow mieszkania, opiekunki itp), odliczcie rodzinne , podzielcie na pol i placcie po rowno. Mozna i tak, albo robicie podzial kosztow w stosunku procentowym do dochodow. Myusle, ze polowe kosztow dojazdu do dziecka rowniez mozesz sobie "odbic", rownie dobrze dziecko moze jezdzic do ciebie. No i zawsze mozesz rozwazyc przejecie opieki nad dzieckiem, jak mamie za ciezkowink Cos mi sie zdaje, ze nie pomoglam, ale mysle,z e w takiej sytuacji nie ma najlepszego wyjscia, matka dziecka zawsze moze stwierdzic, ze nie musisz przyjezdzac i zaoszczedzone koszty dac jej na utrzymanie dziecka, ale jaki jest "koszt" czasu spedzonego z dzieckiem? Mozesz wrocic do Polski, mieszkac pod nosem i pracowac za grosze znacznie obnizajac wysokosc alimentow i rodzinnego itd. zawsze beda 2 strony medalu . Z tym testamentem to nie taki glupi pomyslwink Jesli nie masz testamentu, wszystko co masz automatycznie dostanie dziecko, a matka bedzie mogla nadzorowac spadek. Jesli spiszesz testament, mozesz rozdac jak ci pasi, mozesz ustalic fundusz dla dziecka i ustalic adwokata , ktory go bedzie nadzorowac do pelnoletnosci dziecka. W ten sposob dziecko dostanie co miesiac zasilek i ex nie bedzie mogla sie przyczepic, ze nie ma za co dziecka wyzywic czy ubrac, a bedziesz miec pewnosc, ze ex nie przepusci wszystkiego i dziecko nie bedzie miec nawet na studia czy wyprowadzenie sie od mamusi. hehe, wredna jestem? Z moim mezem mamy podpisana intecyze i testamenty, "w razie czego" krzywda mi sie nie stanie, ale nie bede mogla przepuscic czesci spadku syna. Pazerna nie jestem i mi takie rozwiazanie bardzo odpowiada, nie musze sie martwic, ze dziecko nie bedzie mialo za co studiowac, za czesc ewentualnego spadku bedzie decydowac samodzielnie po ukonczeniu 21 lat, a co z tym zrobi to juz wtedy nie moj problemwink.
      • b-e-a-ta Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 09:51
        "zasadzie mozesz go kupic z tych 700PLN alimentow, a nie osobno"

        i tutaj jest błąd.. alimenty zasądzone w kwocie 700 zł . muszą być płacone w takiej kwocie.. wszelkie dodatkowe wydatki to twoja dobra wola i możesz ewentualnie powiedzieć matce dziecka że ma sobie sama fotelik kupić, ale nie możesz powiedzieć że kupiłeś go w ramach alimentów.. wszelkie dodatkowe wydatki, zakupy itp to twój wybór

        co do wysokości alimentów, no cóż.. zasada jest jest taka, że ich wysokość jest zasądzana w kwocie takiej, że status życia dziecka nie powinien być gorszy od tego jaki miałoby dziecko gdyby rodzicie żyli razem.. dla jedynych 700 zł to dużo, dla innych wcale nie

        co do rodzinnego. nie napisałeś w jakim kraju mieszkasz /przynajmniej nie zauwazyłam tego w opisie/ więc nie wiem jak jest w "twoim" kraju, ale w krajach które ja znam rodzinne dostaje osoba, z którą dziecko mieszka.. nawet jeśli matka jest bezrobotna, to przelewaja rodzinne na jej a ni ojca rachunek.. na pewno to rodzinne powinno byc przeznaczone na rodzinę/ w tym przypadku dziecko/ ale nikt cie do tego zmusić nie może.. więc porozmawiaj z własnym sumieniem i zecyduj sam, czy wolisz te pieniadze wydać na siebie, na benzyne czy oddac matce dziecka na jego wychowanie
    • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 17:49
      dziekuje, za dotychczasowe odpowiedzi.
      Widac ze tutaj tez jest male nieporozumienie w sumie wydaje okolo 1000 PLN (wraz z kosztami ruchomymi) a 400 faktycznie doklada mi panstwo.

      Fundusz to jest oczywiscie dobry pomysl, jednak nie chcialbym, zeby moja partnerka zbyt ingerowala w moje sprawy finansowe. przeciez rowniezy moze niezaleznie ode mnie odkladac pieniadze.
      Kupilem mojemu synowi dodatkowe ubezpieczenie od wypadkow, w razie mojej smierci dostanie odzszkodowanie z mojego ubezpieczenia. Nie chce wdawac sie w polemike z moja bylo partnerka, zagrozila, ze wezmie rodzinne w polsce i tym samy ja juz nie bede mogl dostac mojego rodzinnego. Zaproponowalem mojej bylej partnerce, zeby ubezpieczyc mojego syna ze mna, bedzie mial w razie czego o niebo lepsze swiadczenia. Chce tez zeby mieszkal rowniez ze mna polowe miesiaca w polsce polowe ze mna. Wiem, ze juz jest projekt takiej ustawy, mam nadzieje, ze szybko wejdzie w zycie.
      i tu zaczynaja sie schody...
      • kocio-kocio Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 18:27
        A ja mam pytanie zasadnicze: jakie są Twoje dochody?
        Bo to ile dajesz na dziecko powinno zależeć od tego ile zarabiasz, a nie od widzimisie Twojego czy mamy chłopaczka.
        Dlaczego? Ano dlatego, że gdybyście byli nadal razem raczej nie wydawałbyś z założenia 700 czy 1000 zł tylko tyle, na ile by Cię było stać.
        Jak ktoś zarabia mało, mało wydaje. Osoby w większym dochodem wydają więcej. Proste.
        I nie ma powodu, żeby po rozstaniu było inaczej.
        No i koszt utrzymania dziecka rozkłada się na rodziców proporcjonalnie do dochodów, nie do wydatków.
        A jeśli jeszcze nie masz testamentu - spisz go jak najszybciej.
      • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 09:35
        Wg mnie 700 zł alimentów to bardzo mała kwota. Mnie wyszło, w kalkulatorze, który mozna dostarczyć potem do sądu, że miesieczne utrzymanie mojego syna to prawie 4000 zł! Oczywiście w tym jest już WSZYSTKO, jedzenie, leki, wakacje, dentysta, na prawde wszystkie wydatki całoroczne na dziecko, podzielone przez 12 m-cy. Co daje alimenty prawie 1900 zł miesięczni i nic juz ojca nie obchodzi.
        Jeśli płaciśz 700 zł, dostajesz od państwa 400 zł, to płacisz na dziecko 300 zł plus wakacje i inne wydatki. Wg mnie to nadal niewiele.
        Rodzice powinni po równo partycypować w utrzymaniu dzicka - tak wiec dajesz żonie 700 zł, ona dokłada 700 zł- za 1400 zł musi: ubrać, wyżywic, opłacić połowe czynszu i innych opłat, opiekunke lub przedszkole (min. 350 zł państwowe), opieke lekarską i leki, kosmetyki, pieluchy...Plus jej codzienny czas.
        Zajnteresowanym kalkulatorem moge podesłac, to zwykły excell, tylko ma wszelkie pozycje.
        PS. starałam sie wpisywać najtańsze bytu, spodnie itd, bo jak wpisałam ceny markowych ciuchów, to sama sie za głowe złapałam smile
        • ciociacesia podeslij mi na gazetowego pls 21.12.10, 12:08
          moze sie w koncu wezme za te alimenty smile
          • ma_niusia Re: podeslij mi na gazetowego pls 21.12.10, 12:17
            Pod tym linkiem są arkusze - to oczywiście wzory i przykłady, można modyfikować indywidualnie:

            KOSZTY UTRZYMANIA
        • kiki74 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 14:14
          4000 zł na jedno dziecko to moim zdaniem bardzo dużo. Oczywiście nie ma sumy, której nie dałabym rady wydać na swoją pociechę, ale dla porządku prowadzimy taki rejestr wydatków od zawsze i wychodzi z niego, że nasze dziecko 3,5 letnie w Warszawie (Centrum) kosztuje nas średnio 1178 za ostatnie 6 miesięcy, przy czym w sierpniu (nie ma przedszkola) wydaliśmy 169 zł a w grudniu 2065 zł. W tym jest opłata za przedszkole państwowe ze wszystkimi zajęciami dodatkowymi i wyżywieniem, wakacje, prezenty na obecne Święta i nowym fotelikiem samochodowym. Ubrania kupujemy nowe w sklepach Mothercare, Next, Smyk, Kappahl czasem Allegro a czasem sklepik osiedlowy. Buty zawsze Ecco lub Geox, fotelik nabyliśmy za 1065. Myślę,że nawet z dodaniem udziału syna w jedzeniu (sporo wydajemy) i czynszu daleko nam do 2000.
          • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 14:33
            Wypełnij ten kalkulator, może on cos źle liczy, bo mnie, ku mojemu zdziwieniu, własnie tyle wyszło.
            Hipotetycznie gdybym się rozwodziła chciałam 1000 zł (a nie 2 !) alimentów i opłacenie 2 tygodni wakacji i nic więcej.
            • kiki74 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 15:40
              Liczy raczej dobrze. Po prostu zachęca do wpisywania wszystkiego, co w danym roku może się wydarzyć i być kosztem ale nie musi. Nie co roku też się wyjeżdża 2 razy na wakacje, a założeniem po rozwodzie jest nie obniżenie standardu życia. Więc nie wpisujemy nagle 2 wyjazdów a tak jest ten arkusz skonstruowany. Na pewno jest to pomocne w sprawach o alimenty, choć moim zdaniem rejestracja wydatków jest znacznie bardziej wiarygodna. Wystarczy w zwykłym Excellu wpisywać regularnie data, kwota, rodzaj (słownik) i opis i mamy czarno na białym ile kosztuje nas dziecko.
            • mgd3 Re: utrzymanie dziecka 28.12.10, 18:06
              Nie źle liczy, tylko ma złą logikę.
              Urodziny? Święta? To nie utrzymanie - to prezenty. A jak wpiszę, że kupiłam dziecku prezent za 1000zl to mi koszt utrzymania.
              Poza tym cała dolna część tabelki - wózki, łóżeczka itp. To jednorazowa sprawa - zazwyczaj nawet przy alimentach rodzice partycypują w kosztach. Ja np. połowę z tych rzeczy dostałam w prezencie. Więc jest to w moim mniemaniu sztuczne zawyżanie kosztów.
              Czynsz? Nie przeprowadzałam się z okazji urodzin dziecka do nowego mieszkania - koszt czynszu wzrósł o koszt zameldowania 1 osoby. I nie jest to połowa opłat, które płacę za mieszkanie - bo większość z nich płaci się od powierzchni, a tylko ~40zł - więc 10% czynszu.
              Te punkty są po prostu tak napisane, że można sobie horredalnie wywindować koszty.
              Opłacenie przy rozwodzie 2 tygodni wakacji też uważam za przesadę. Nie zdarza mi się jeździć 2 razy do roku na dwutygodniowe wakacje - w sumie to policzyłam koszt wakacji dziecka jako 300zl (dopłata do pokoju, bo paliwa i tak zużyję tyle samo). No ale ja też nie maluję pokoju co roku, nie kupuję mebli, ani dywanów co 3 lata. Pewnie za tanio żyję na ten kalkulator.
              Uczciwie go wypełniając i biorąc pod uwagę, że większość zabawek dziecko dostaje od znajomych a dużo rzeczy mam w spadku wyszedł mi koszt utrzymania niecałe 500zł (w tej pierwszej opcji - z niemowlakiem).
              • ciociacesia no a ja musialam 29.12.10, 10:36
                sie przeprowadzic bo nie mogkam dalej wynajmowac pokoju studenckiego majac niemowlaka. i koszt wzrósł mi znacznie.
                nie kazdy tez ma tak dobrze zeby graty dostawac od znajomych. owszem wiele rzeczy udalo mi sie pokupowac taniej, z drugiej reki, ale nie wszystko. pewnie dlatego ze nie musialam. stac mnie zeby kupic dziecku nowe majtki i nowy nocnik. gdyby ojciec partycypowal w kosztach na poziomie zblizonym do tego przed rozstaniem, stac byloby mnie na znacznie wiecej
                koszt urodzin to dla mnie koszt organizacji jakiejs dzieciecej imprezy, a nie tylko prezentów
                wakacje - przyznaje nie jezdze, bo przyslugujacy mi urlop zuzywam w ciagu roku, na szczepienia, choroby dziecka i niespodziewane przypadki opiekunki, tylko ze wyobrazam sobie ze kiedy mloda podrosnie bede miala problem bo przedszkola maja u nas miesiac urlopu
        • memphis90 Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 15:29
          > Rodzice powinni po równo partycypować w utrzymaniu dzicka - tak wiec dajesz żon
          > ie 700 zł, ona dokłada 700 zł- za 1400 zł musi: ubrać, wyżywic, opłacić połowe
          > czynszu i innych opłat, opiekunke lub przedszkole (min. 350 zł państwowe), opie
          > ke lekarską i leki, kosmetyki, pieluchy...Plus jej codzienny czas.
          A za czas, kiedy dziecko jest z ojcem, to matka ma temu ojcu płacić?
          • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 15:43
            Licząc się co do grosza, to jeśli ojciec coś kupił dziecku w tym czasie to matka powinna oddać połowę. A czas z dzieckiem spędzony jest bezcenny. Nie sadze jednak, zeby ojciec biorący dziecko na weekend robił dokładnie to co matka- prał, prasował, gotował, prowadzał do przedszkola itd. Jakby nie liczyc to na samotnej matce spoczywa gro trudu wychowawczego i opiekuńczego.
            • ciociacesia bo nikt nie wymaga 23.12.10, 17:01
              zeby placic mu za >CZAS z DZIECKIEM<, chc tez nie zawsze jest to sama radosc i przyjemnosc i konieczonosc spedzania tego czasu z dzieckiem ogranicza mozliwosc spedzenia go na czym innym - np na zarabianiu pieniedzy
              tylko wlasnie o ten okolodzieciowy czas - poswuiecony na mycie naczyc, gotowanie, zakupy, pranie, sprzatanie, ukladanie ciuchów na polkach i takie tam drobiazgi
        • amura.1 Re: utrzymanie dziecka 27.12.10, 20:13
          Z całym szacunkiem też mam dziecko i w życiu nie wydaję na nie 1900zł miesięcznie.Jeśli Cię na to stać,to Twoja sprawa. Gdyby utrzymanie każdego dziecka wynosiło tyle ile policzyłaś,to mało kto decydował by się na potomstwo.
        • edit38 Re: utrzymanie dziecka 28.12.10, 17:17
          ancymon123 napisała:

          > Wg mnie 700 zł alimentów to bardzo mała kwota. Mnie wyszło, w kalkulatorze, któ
          > ry mozna dostarczyć potem do sądu, że miesieczne utrzymanie mojego syna to praw
          > ie 4000 zł!

          Proszę o przesłanie tego kalkulatora ponieważ jestem strasznie ciekawa czy to ja jestem tak oszczędna czy inni tacy rozrzutni. Ja zarabiam około 1600 zl mój mąż około 2200 więc wszystkich dochodów miesięcznie nie mamy tyle co Ty wydajesz na samo dziecko a nam jeszcze zawsze jakieś oszczędności zostawały na koniec m-ca (przed pójściem małej do przedszkola bo teraz małe oszczędności są mniej więcej co 2 m-c)
      • laura_fairlie Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 08:06
        Chce tez zeby mieszkal rowniez ze mna polowe miesiaca w polsce p
        > olowe ze mna. Wiem, ze juz jest projekt takiej ustawy, mam nadzieje, ze szybko
        > wejdzie w zycie.

        Mieszkacie 400km od siebie, i to w innych krajach. Obawiam się, że w waszym przypadku opiek naprzemienna będzie nierealna i żaden sąd się na to nie zgodzi - bo jak sądzę, w takiej sytuacji opieka naprzemienna nie przechodzi nawet w krajach, w których jest dominującą formą opieki nad dzieckiem po rozstaniu rodziców. Jak sobie wyobrażasz pójście dzieciaka do przedszkola- 2 tygodnie tu, 2 tygodnie tam?
      • wiki11110 Re: utrzymanie dziecka 29.12.10, 10:23
        To niech głupia weźmie te 68zł!! na paczkę pampersów jej starczy!!! Sorki albo jest MERGA złośliwa albo totalna idiotka!!!
    • 0wiolcia0 Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 18:16
      mam identyczne zadanie jak mucha, dajesz wystarczająco a jeśli Cię na to stać to lepiej załóż fundusz dla syna niż zwiększaj kwotę dawaną matce
    • czaarodziejka Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 18:28
      Oj nie bój się,że będziemy "oceniać", nie o to pytasz, tylko o wydatki na dziecko.Wg mnie, jeśli kupujesz (jak piszesz) "większe zakupy" typu szczepionka, fotelik itp. to 700 zł na miesięczne, bieżące wydatki dla dziecka jest jak najbardziej odpowiednią kwotą. Przecież mama też na dziecko łoży, co zwiększa tę kwotę. Sporo się kupuje dziecku ubranek, butów, specjalnego pożywienia (dla małych dzieci), ale gdyby ta kwota nie wystarczała, to ileż dzieci byłoby mniej w naszym kraju! To,że dostajesz część tych pieniędzy od państwa, nie powinno mamy dziecka obchodzić, a powinno wręcz cieszyć! Właśnie dzięki temu ma większą kwotę! Jeśli kwota jest za mała, poproś ją, aby przez jakieś 2 miesiące zbierała rachunki za to,co kupuje dziecku i wtedy wyjaśni się, czy jest to suma wystarczająca. Co zaś do mieszkania, to spróbuj ją troszkę zrozumieć. Kiedyś będziesz miał rodzinę i dzieci i przypuszczam,że jej działania wynikają z obawy o to,że wtedy zaniedbasz swoje pierwsze dziecko. Ona chce mu zabezpieczyć przyszłość, każda mama by tak chciała.Zatem moja propozycja dla was obojga, to zapisywać wydatki dot. dziecka, najlepiej potwierdzone rachunkami. wtedy oboje się przekonacie, jak to wygląda.Powodzenia.
    • ettri Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 18:39
      Jak sam podsumowałeś na miesiąc dajesz 1tys złotych..to jest suma wystarczająca na utrzymanie dziecka (nawet licząc że matka pieniędzy swoich na dziecko nie daje- wszak daje codzienną opiekę, trud wychowania itp). Wątpię by każdy wydawał na dziecko 1tys miesięcznie, bo jakie m,amy w Polsce zarobkismile często 4osobowa rodzina musi poradzić sobie z 3tys złotych...
    • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 19:05
      Dzieki za wszystkie odpowiedzi.
      ktos z was zapytal ile zarabiam, wydaje mi sie, ze to ma oczywiscie znaczenie, jednak
      koszt codziennego utrzymania nie zmienia sie (jedzenie, ubrania, przedszkole itd).
      Nie chce przelewac pieniedzy tylko dlatego, ze moge wiecej. wole te pieniadze wydwac raem z dzieckiem, chce uczestniczyc w jego zyciu.
      Prowadze dzialalnosc gospodarcza i w tym roku, mialem dosc krytyczna sytuacje. Firma dla ktorej glownie pracuje oglosila upadlosc z otwartymi rachunkami u mnie z ostatnich 6 miesiecy... Dlatego nie zgadzam sie z podejsciem ile zarabiasz tyle placisz. Musze myslec na kilka miesiecy lat do przodu... Poniewaz wtedy gdy zlamie noge lub z innego wzgledu nie bede mogl pracowac przez kilka miesiecy, nie bede mial za co utrzymac dziecka na stalym poziomie. Reasumujac i biarac pod uwage Wasze odpowiedzi:
      - spisze testament i poprosze o to samo moja byla partnerke (warunkiem w testamncie bedzie oczywiscie wyprowadzka od mamy, a przede wszystkim nadopiekunczej babci wink )
      - zaloze konto dla syna na ktore bede przelewal pieniadze, poprosze moja byla partnerke zeby rowniez wplacala pieniadze na zabezpieczenie dla syna na przyszlosc (oczywiscie w ramach mozliwosci).
      - bede staral sie o to zeby syn byl ubezpieczony ze mna
      - i oczywiscie bede chcial zeby polowe miesiaca mieszkal ze mna(dopoki nie bedzie chodzil do szkoly), nie ma nic gorszego niz bycie tylko na dojazdy

      pozdrawiam
      • kocio-kocio Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 19:20
        To nieprawda, że koszt codziennego utrzymania się nie zmienia. Można jeść chleb ze smalcem, można kaczkę w pomarańczach. Można się ubierać w lumpeksach, można u Prady. Można mieć państwowe przedszkole z dopłatą od gminy, można mieć prywatne w "wykładowym" angielskim.
        Zależy na co kogo stać.
        I stąd pytanie o Twoje zarobki.
        Dla mnie 1000 zł na półtoraroczniaka to byłoby średniawo (wliczając ułamek czynszu, zużycia wody itp.). A są tacy, dla których 1000 zł na 3 osoby to w sam raz.
        • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 19:43
          kocio-kocio napisała:

          > To nieprawda, że koszt codziennego utrzymania się nie zmienia. Można jeść chleb
          > ze smalcem, można kaczkę w pomarańczach. Można się ubierać w lumpeksach, można
          > u Prady.
          Zgadza sie, jestem zwolennikiem dobrego jedzenia, dobrego przedszkola, dobrej opiekunki.
          Ubrania Prady, Wojcika etc. szczegolnie dla dziecko podarowalbym sobie. W polsce ubrania sa tragicznie drogie.
          Tzn. patrzac na to co piszesz, to wychodzi na to ze utrzymanie dziecka poltorarocznego kosztuje 2000 PLN na miesiac (przyjmujac, ze rodzice pokrywaja koszty po polowie).
          Wydaj mi sie, ze to troche duzo...
          Ogolnie rzecz biorac, wiesz jakie mam obawy, ze to wszystko pojdzie na marne i chce tego przypilnowac. Zaproponowalem nawet zmiane opiekunki(z babci) na Pania, ktora bedzie uczyla dzieciaczka jezyka, hmmm jednak uslyszalem "obca kobieta nie wchodzi w rachube" Sam skonczylem studia za granica i zdaje sobie sprawe jakie to wazne


          • donkaczka Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 20:31
            Twoje dziecko jest jeszcze male, powiem szczerze, ze utrzymanie dziecka na poczatku to glownie ubrania, porzadne buty i dobre jedzenie
            na to spokojnie wystarczy to co dajesz
            potem sie zaczynaja wydatki, moje dzieci wchodza w wiek przedszkolny i zaczynam czuc - szkola baletowa, zajecia muzyczne, jazdy na kucyku, wypady na lyzwy, na narty, to sie robia koszty
            pojawiaja sie rowery, hulajnogi, deskorolki, sprzet narciarski, potem pojawiaja sie hobby obozy wyjazdy itp

            wiec ja na Twoim miejscu odkladalabym kase na takie ekstrasy wlasnie, albo na jakis start dla mlodego - tyle, ze to juz Twoja decyzja jak sobie ustawiasz finanse
            eksi bym nie wtajemniczala w zadne posuniecia, coz, zyjecie osobno i spowiadac sie nie musisz, jesli nie ma problemu z kwota, ktora jej dajesz, to nie widze powodu do rozmow o pieniadzach

            a jeszcze inna sprawa to to, ze jednak kwoty, ktore sie na dziecko daje powinny byc uzaleznione od zarobkow, tyle ze tu chyba zawsze stoi lek ojca, ze da na dziecko a eksiowa wyda na buty wink
            • leneczkaz Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 11:26
              > a jeszcze inna sprawa to to, ze jednak kwoty, ktore sie na dziecko daje powinny
              > byc uzaleznione od zarobkow, tyle ze tu chyba zawsze stoi lek ojca, ze da na d
              > ziecko a eksiowa wyda na buty wink

              Tyle, że jak eksa nie pracuje a wychowuje dziecia to ma niby bez but,ów chodzić?
              • naomi19 Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 13:37
                To żart? Oboje rodziców mają w równym stopniu finansować diecko. alimenty są dla dziecka a nie dla mamusi.
                Jak nie pracuje to ma iśc do pracy. Jakby tatuś nie płacił to już by mu dług niebotyczny urósł, a mamuśka może żyć z alimentów kosztem dziecka?
                • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 13:42
                  Masz rację, ale nie przewidziałaś np. takiej sytuacji, że kobieta ma malutkie dziecko, zapisała je do żobka- nie dostało sie- nie może wrócic do pracy (bo na opiekunke nie ma). W tej sytuacji, gdyby była z ojcem dziecka to on utrzymywał by oboje. Oczywiscie jak ojciec da na opiekunkę to może żądać od żony pójscia do pracy i potem sprawiedliwie po połowie podzielić wydatki (w tym na opiekunkę).
                  Druga sprawa, że mężczyzna ma tez obowiązek alimentacyjny względem kobiety, jeśli po ich rozstaniu jej pogorszyła się sytuacja materialna. I ten obowiązek jest do momentu, aż kobieta ponownie nie wyjdzie za mąż lub nie poprawi się jej poziom życia.
                  Czesto tez zapominamy, że kobieta ma prawo oczekiwac alimentów od ojca dziecka przez cały okres ciąży.
                  • edit38 Re: utrzymanie dziecka 28.12.10, 17:28
                    ancymon123 napisała:


                    > Druga sprawa, że mężczyzna ma tez obowiązek alimentacyjny względem kobiety, jeś
                    > li po ich rozstaniu jej pogorszyła się sytuacja materialna. I ten obowiązek jes
                    > t do momentu, aż kobieta ponownie nie wyjdzie za mąż lub nie poprawi się jej po
                    > ziom życia.

                    Poważnie, jest coś takiego?
                    A co jeśli to ona odeszla od męża? Też jej się wtedy należą alimenty?
                    • a_weasley Alimenty na byłą żonę 28.12.10, 18:27
                      Na byłego męża zresztą równie dobrze, mamy równouprawnienie.

                      edit38 napisała:

                      > ancymon123 napisała:

                      >> Druga sprawa, że mężczyzna ma tez obowiązek alimentacyjny względem
                      >> kobiety, jeśli po ich rozstaniu jej pogorszyła się sytuacja materialna.
                      <ciach>

                      > Poważnie, jest coś takiego?
                      > A co jeśli to ona odeszla od męża? Też jej się wtedy należą alimenty?

                      Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie zna pojęcia "odejścia od". Jest rozwód. Eks-małżonkowi należą się alimenty, jeśli znalazł się w niedostatku, a nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia.
                      Jeżeli został orzeczony rozwód z wyłącznej winy jednej ze stron, a wskutek rozwodu pogorszył się poziom życia drugiej strony, to ta druga strona może żądać alimentów, chociażby nie znalazła się w niedostatku.
                      Znam człowieka, który z tego paragrafu płaci 2 kzł miesięcznie.
                      • ancymon123 Re: Alimenty na byłą żonę 28.12.10, 20:12
                        Oczywiście to działa w obie strony. Osoba, która nie jest winna rozpadu pożycia, a znalazła się w gorszej sytuacji materialnej z powodu rozwodu może żądać sądownie alimentów na siebie.
                • ciociacesia taa 22.12.10, 13:43
                  matka matce wilkiem
    • leneczkaz Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 20:00
      Choć jestem wymagająca finansowo i zawsze wykłócam się ze skąpymi ojcami uważam, że jesteś ok. 1000 + duże wydatki + wakacje dla mnie jest bardzo ok (zakładając, że wcześniej, będąc razem nie byliście milionerami i matka dziceka nie leczy się obecnie w psychiatryku wink).
      Pamiętaj jeszcze tylko o dobrym przedszkolu, tu możesz się dogadać i dołożyć, oraz o zajęciach dodatkowych typu basen (zakładam, że Twojej exy może nie być na nie stać).
      Dbaj o dziecko (tak jak zakładam, robisz to teraz) czyli także o środek transpotru, ubiór, 'wykształcenie' (no na razie to słabo, ale za raz się zacznie..). I zawsze jak jesteś zły na ex- kasowyciągaczkę to myśl o dziecku.
      Ale mucha ma rację, lasce bym więcej nie dawała, za to rozmawiała z nią jakie są potrzeby Waszego malucha.
      Chyba fajny z Ciebie gość tak w ogóle wink
      • karrix Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 20:42
        Aż dziwne żeby utrzymanie malutkiego dziecka kosztowało 1tys złotych, to już ludzi stać na dzieci by nie było...I w zasadzie ty dajesz 1tys matka dziecka podobnie lub nawet mniej to co ona robi mając ok 1500zł na samo dziecko i jego potrzeby. Przecież w koło ubrań mu nie kupuje- rozumien nakupić ubrań od czasu do czasu, właściwie to nawet nie widzisz na co idą twoje pieniądze czy dziecko ma np owoce, dobre jedzenie, zabawki... Skoro dziecka pilnuje babka to na opiekunkę nic nie wydaje, na przedszkole też nie..to gdzie wsiąkają te pieniądze, bo ile takie dziecko jest w stanie zjeść???
        Poza tym jak ty sobie wyobrażasz że dziecko pół miesiąca będzie z tobą półz matka itp to wg mnie jest złe rozwiązanie. Być może pomyśl o tym by pogodzić sie z matka dziecka i zamieszkac razem- choćby spróbować. Widzę że jesteś dobrym ojcem co nie skąpi kasy na swoje dziecko ale jak eks pozna innego faceta to wyobrażasz sobie by on wychowywał i na co dzień przebywał z twoim dzieckiem??? Może warto zapomnieć o tym co było złe i spróbować na nowo być razem, w końcu coś was łączyło....
        • laura_fairlie Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 08:03
          Aż dziwne żeby utrzymanie malutkiego dziecka kosztowało 1tys złotych, to już lu
          > dzi stać na dzieci by nie było...I

          Jak się doliczy opiekunkę za 1 tys zł- może wyjść i 1,5 i 2 tys. Gdzieś jest informacja, że dzieckiem opiekuje się babka - za darmo?
          • ciociacesia opiekunka za 1 tys 22.12.10, 13:47
            to taniocha jak barszcz smile
            tyle dawalam za 7 godzin dziennie z wlasnym dzieckiem jako dodatek
            a z ta babcia opiekujaca sie dzieckiiem 'za darmo' to tez jest dyskusyjne - bo to jest jakby wklad osobisty matki, czyz nie? tongue_outzreszta z watku wynika ze tata bardzo chetnie zaplacilby za opiekunke jednak, bo babcia stanowi clue problemu
    • makurokurosek Re: utrzymanie dziecka 20.12.10, 21:37
      według mnie kwota którą podałeś pokrywa co najmniej 80 % wszystkich wydatków jakie przeznacza się na dziecko i według mnie nie ma znaczenia czy składa się na to 400 sojalu i 300 z twojej pensji, ważne jest że przekazujesz tą kwotę dla dziecka.
    • camel_3d pieniedzy nigdy za duzo... 20.12.10, 21:38
      wizosz problem w tym, ze tak na prawde niezaleznie ile dasz to i tak bedzie za malo... bo wrez z mozliwosciami finansowymi pojawiaja sie wymagania.. dajesz 400 pln, to brakuje na np...angielski... dajesz dodatkowo 100 to angielski jest, aleb pbrakuej na nowe, drozsze buty, dajesz jeszcze 100 co miesiac..to tez zaczyna na cos innego brakowac.
      Mysle, ze 700 PLN to wystarczajaca kwota,a nawet za duza na utrzymanie 18 miesiecznego dziecka. Tylko musisz pod uwage wziac fakt, ze najpewniej matka musiala zrezygnowac z pracy lub pojsc na macierzynski i ma tez przez to ograniczone finanse. WIec niejaki twoim obowiazkiem jest utrzymanie jej do momentu, kiedy nie pojdzei do pracy...

      ale napisze to co napisalem w pierwszym zdaniu..niezalezni ile dasz to zawsz ebedzie na cos za malo...
    • listopadowka2008bis Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 02:07
      Ja mam wrazenie, ze osoby, ktore sie tutaj wypowiedzialy, nigdy nie podliczyly kosztow utrzymania dziecka.
      Co do meritum sprawy - dla matki Twojego dziecka wcale nie musi byc takie pewne, ze po Twojej smierci ono cos dostanie. Wszak mozesz tych dzieci jeszcze naplodzic. I nie dziwie sie jej , ze chce zadbac o przyszlosc dziecka. Chcesz byc fair, spisz testament, ale nie obwarowujac tej czynnosci dodatkowymi wymaganiami ( typu, ze ona tez musi). Dla kogo chcesz to zrobic? Chyba dla dziecka, wiec nie ma sie co przepychac.

      Jak na kogos, kto nie mieszka ze swoim dzieckiem, to jestes bardzo zaangazowany w wydatki i to sie chwali. Nie wiadomo, jakie potrzeby ma Twoje dziecko - czy specjalne leczenie, dieta, opiekunka/zlobek etc., a wlasnie od tego powinna zalezec kwota, jaka sie na dziecko lozy.
      Uwazam, ze rodzinne powinno byc przeznaczone na potrzeby dziecka - fundusz jest tutaj swietnym rozwiazaniem.
      700 pln to wcale nie jest duzo. Jesli matka w 100% ponosi trud opieki nad dzieckiem, to z dobrym adwokatem by mogla wywalczyc, abys Ty w 100% ponosil koszty utrzymania dziecka. Zalozenie, ze rozklada sie to 50/50 jest przyjmowane przez osoby, ktore nigdy nie mialy do czynienia ze sprawami alimentacyjnymi.

      Co do wypowiedzi : "Chce tez zeby mieszkal rowniez ze mna polowe miesiaca w polsce polowe ze mna. Wiem, ze juz jest projekt takiej ustawy, mam nadzieje, ze szybko wejdzie w zycie".
      - ja mam nadzieje, ze cos takiego nie wejdzie w zycie, bo dziecka nie mozna przenosic z miejsca w miejsce. Powinno miec jeden dom. Nic nie dziala tak destrukcyjnie na np.4-6 latka jak to, ze co dwa tygodnie ma zmienic otoczenie - zabawki, lozko, ubrania etc. Taka ustawa jedynie by zaspokajala potrzebe doroslych, a nie dzieci. Mysle, ze taki model moze sie sprawdzic dopiero w wieku nastoletnim.


      i tu zaczynaja sie schody...
      • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 10:49
        > dzic. I nie dziwie sie jej , ze chce zadbac o przyszlosc dziecka. Chcesz byc fa
        > ir, spisz testament, ale nie obwarowujac tej czynnosci dodatkowymi wymaganiami
        masz racje i dokladnie ja tez chce o to zadbac, zeby moje dziecko mial w testamencie wpisane ze dostanie cos od matki, przeciez ona tez moze miec jeszcze kilka dzieci...


        Patrzenie ze matka ponosi trud opieki w 100% jest wysoce niesprawiedliwe, on jest z nim codziennie to fakt, ale ja jezdze 2-3 razy w miesiacu, spedzam w samochodzie lacznie 20-30 godzin. Robie to przeciez dla dziecka, czy to sie nie liczy? jak jestem po polsce to przez lacznie 6 dni w miesiacu spedzam z nim czas, klade go spac, kapie.
        Dla mnie to jest tez trud wychwawczy, chce zeby syn mial ojca...
        Wydaje mi sie ze taka postawa jest zbyt roszczeniowa i materialna.


        A co do wychwania naprzemiennego, to rozwiazanie nie jest idealne, czytalem troche o tym i oczywiscie sie zgadazm ze moze to byc dla dziecka meczace. Ma tez swoje oczywiste plusy,
        dzieci:
        www.opiekarownowazna.pl/
        • leneczkaz Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 11:22
          To powiedz jeszcze gdzie mieszka ex-a. Bo jak w Wawie czy innym dużym mieście to pewnie ledwie wiąże koniec z końcem. Pracuje? Młody chodzi do żłoba prywatnego czy państwowego?
          • ma_niusia Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 11:39
            Fajnie zaangażowany ojciec z tego co czytam.... ale to tak na marginesie.

            Koszty utrzymania dziecka rzeczywiście trzeba rozpatrywac indywidualnie, zależnie od leków, diety, zajęć dodatkowych, opiekunki itd. Jestem świeżo po sprawie alimentacyjnej, liczyłam co do złotówki koszty utrzymania mojego dziecka (1,5roku). Bez wliczania dużych, rzadkich wydatków (typu ubrania, buty, wakacje, prezenty, zabawki) miesięczny koszt utrzymania wyszedł mi 2442zł. W tym prywatny (do państwowego się nie dostał) żłobek, specjalistyczna dieta alergiczna, leki na alergię, anemię, odpornościowe itp. połowa opłat za czynsz, prąd i gaz. Tak więc połowa to 1221zł. Ale do tego doliczyć ubranka, fotelik samochodowy, wakacje...
            Kwotę trzeba rozpatrzyc indywidualnie, ale my na przykład ubranka kupujemy za grosze na allegro lub dostajemy od znajomych a na wakacjach jeszcze nie byliśmy nigdzie bo nas nie stać. Tak więc tu jest naprawdę indywidualne podejście.

            I camel ma rację, im więcej jest pieniędzy tym więcej jest potrzeb. Jakbym dostała dodatkowe pieniądze, oczywiście od razu poszłabym prywatnie do lekarza a nie czekała 3 miesiące na wizytę, kupiłabym lepsze buty, droższy lek na alergię...

            Tak jak radza dziewczyny - warto na spokojnie spisać wszystkie wydatki i z tego na spokojnie wywnioskować jaka kwota jest adekwatna.

            PS: dodam, że alimentów zasądzonych mam 500zł na piśmie i tyle dostaję (albo i nie).
          • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 11:49
            > To powiedz jeszcze gdzie mieszka ex-a. Bo jak w Wawie czy innym dużym mieście t

            Mieszka w miescie okolo 50-60 tys. mieszkancow, na poludniu polski.
            Syn jeszcze nie choczi do zlobka, zajmuje sie nim babcia (wbrew mojej woli)
            Byla partnerka pracuje i mieszka z rodzicami w ich domu. (przeprowadzila sie do rodzicow po pierwszym rozwodzie)
            Sluchaj nie zrozum mnie zle dla mnie nie ma czegos takiego, ze jedno z nas utrzymuje dziecko. Chce zeby syn mial dobra opiekunke i dobre prywatne przedszkole. i nie chce sie targowac o 100/200 zl i tracic energie na klotnie, ktore do niczego nie doprowadza i marnuja tylko moja energie. Jednak chcialbym zeby moj wysilek tez byl doceniony i przeciez ja tez cos dla dziecka robie.
            Pytanie takie na marginesie, ktore mi sie nasuwa po przeczytaniu wielu wypowiedzi na roznych forach, generalnie widze nastawienie kobiet, ze jednak mezczyzna powinien dawac wiecej bo wiecej zarabia... no tak, ale czy kobiete nie moglaby pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i zarabiac na przyzwoitym poziomie?
            • ma_niusia Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 12:05
              mm.broda napisał:

              no tak, ale czy kobiete nie moglaby
              > pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i zarabiac na przyzwoitym poziomie?

              Ja bym bardzo chciała, tylko znajdź mi pracę zgodną z moimi kwalifikacjami, w której będą łaskawym okiem patrzeć na ciągłe zwolnienia na opiekę nad chorym dzieckiem, na konieczność wychodzenia odpowiednio wcześnie, żeby zdążyć odebrać dziecko ze żłobka, na wolne dni na specjalistyczne wizyty lekarskie (lekarze przyjmują wyłacznie około południa). Jak znajdziesz mi taką pracę to biorę od ręki!!!
            • ponponka1 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 15:17
              mm.broda napisał:

              > >, ale czy kobiete nie moglaby
              > pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i zarabiac na przyzwoitym poziomie?

              W Polsce? Zapomnij. Ja taka prace znalazlam dopiero w Norwegii.

              • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 15:18
                Taaak, bo wszędzie jest super tylko Polska taka fatalna.
                Mnie tutaj dobrze smile
                • ponponka1 Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 13:22
                  Polska jest piekna tylko rynek pracy fatalny.....prosze czytac uwazniej wink
                  • ancymon123 Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 13:27
                    Czytam uważnie i odpisałam w temacie- mnie jest dobrze na tutajszym rynku pracy, a złej baletnicy....
                    Od 15 lat pracuje, żadnej pracy nie dostałam "z polecenia", zawsze odpowiadałam na ogłoszenie, przechodziłam rekrutacje i dostawałam pracę. Dobrze płatną, zgodną z kwalifikacjami. Ale to oczywiście się trzeba nawysyłać listów, nalatać na rozmowy- wielu się nie chce tylko czekają, aż kuzyn/ciotka/znajomy "coś załatwi". Znam też takie, które uważają, że urodziły dziecko dla "dobra ogólnego" i teraz państwo ma im dać... wszystko.
            • piekielna-diablica Re: utrzymanie dziecka 27.12.10, 23:04
              no tak, ale czy kobiete nie moglaby
              > pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i zarabiac na przyzwoitym poziomie?

              chyba nie wiesz o czym piszesz...gdybym chciała pracować zgodnie ze swoimi kwalifikacjami będąc samodzielną matką to musiałabym Małego oddać chyba do domu dziecka
              moja praca jest odpowiedzialna i żeby zarobić dodatkową kasę na poziomie należy poświęcać jej dużo więcej godzin niż podstawowe 8 - jak samemu wychowuje się dziecko to ciężko jest pracować po godzinach bo a to buzi at jeść a to siusiu i inne pierdoły a pracę szlag trafia - przykład z życia - teraz jestem na urlopie a i tak zap.. do pracy bo robię extra zlecenie...ech faceci - gdyby tak dać Wam 24/7 dziecko i kazać połączyć z pracą zawodową to padlibyście po dwóch tygodniach...
              Zadam Ci kilka prostych pytań:
              Przesypiasz całe noce bez wstawania minimum dwa razy bo a to przesikana pielucha a to głodne dziecko a to się przebudziło i trzeba pogłaskać?
              Czy wracając z pracy do domu masz czas żeby posiedzieć na przysłowiowym kiblu z gazetą i się za przeproszeniem porządnie wysr...?
              Czy będąc w domu masz czas żeby 25 minut posiedzieć ciągiem i obejrzeć chociaż wiadomości nie będąc męczony o całusy, przytulasy, soczek, zabawkę?
              Czy siedząc w domu wysłuchujesz naprzemiennie pisków radosci , spazmów ze złości, mówisz dwa tysiące razy dziennie nie rusz, nie wolno, zostaw ect.?
              Nic nie wiesz o byciu rodzicem na cały etat i nie piszę tu o dwóch tygodniach tylko minimum dwóch latach non stop kolor. Mając dziecko przez dwa tygodnie w miesiącu jesteś w stanie naładować akumulatory na następny maraton - matka samodzielnie wychowująca dziecko nie ma takiej możliwości.
              I nie wiem za co Cię tu dziewczyny tak chwalą? Bo dla mnie to Twoja postawa jest wybitnie roszczeniowa.
              • sabciasal to martyrologia niemalże 28.12.10, 13:05
                czy opieka nad dzieckiem to tylko taka męka, jak opisujesz? ja nie zauważyłam, czasem jest ciężko, ale za to JEST ze mną dziecko, prawda?
                facet aktywnie uczestniczy w życiu dziecka, zważywszy na odległość. Finansuje w mojej opinii absolutnie wszystkie (przynajmniej) potrzeby dziecka. Deklaruje chęć wychowywania go naprzemiennie, czyli nie uchyla się od obowiazków (takj dramatycznie wyłuszczonych) wobec dziecka.
                Co jeszcze ma zrobić - przelewac matce dziecka 4 tysiące miesięcznie i wzruszac się jej losem, bo wstaje w nocy do dziecka? ona ma za to dziecko przy sobie codziennie.

                Do autora wątku: wydaje mi się, że nie unikniesz sądowego uregulowania kwestii w przyszłości. Bo problem nie lezy chyba w kasie, a w relacjach pomiedzy wami. Wygląda na to, ze ty masz płacić, a decyzja na co zostana wydane pieniadze podejmowana nalezy do matki dziecka.
                • piekielna-diablica Re: to martyrologia niemalże 28.12.10, 20:51
                  nigdzie nie napisałam że jest męką - to tylko trzeźwy punkt widzenia na potrzeby odpowiedzi do autora wątku - jeśli nie jesteś samodzielna matką to i tak nie zrozumiesz więc nie będę z Tobą kontynuować dyskusji
              • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 29.12.10, 00:07
                Wiesz Twoja wypowiedz jest troche agresywna i naladowana chyba zlymi doswiadczeniami.
                Nie lubie gdy ktos w czasie dyskusji uzywa uogolnien, stwierdzen, ze tylko matka polka potrafi sobie dac rade 24/7.
                Nie chce wnikac w to dlaczego tak jestes negatywnie nastawiona.
                Zdaje sobie sprawe co oznacza bycie z dzieckiem przez caly czas.
                Napisalas naprawde duzo negatywnych stwierdzen, zadam Ci pytanie, ktore zadaj kazdemu krytykujacemu. Potrafisz zaproponowac inne konstruktywne rozwiazanie? Co wedlug Ciebie moge zrobic inaczej?
                Mam nastawiac sobie budzik w nocy zeby sie obudzic dwa razy, mam sobie nagrac na magnetofonie pytania dziecka? Mam jezdzic jeszcze czesciej?
                Ja niestety nie bardzo widze rozwiazanie. Dowiedzialem sie, ze kierujac sprawe do sadu, moge dostac dwa widzenia w miesiacu po 2 godziny!!!
                Zatem prosze zanim zdecydujesz sie pisac, przemysl, odetchni chwile i nie wylewaj na mnie swoich prywatnych zali. Bylem przy porodzie dziecka, przebieram je, karmie, kapie, klade go spac i mam w imie jakiegos chorego systemu widziec moje dziecko 4 godziny w miesiacu?
                Tylko postaraj sie prosze zostac przy sednie sprawy.

                PS.
                Nie bardzo rozumiem co wedlug Ciebie jest postawa roszczeniowa?


                > no tak, ale czy kobiete nie moglaby
                > > pracowac zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i zarabiac na przyzwoitym pozio
                > mie?
                >
                > chyba nie wiesz o czym piszesz...gdybym chciała pracować zgodnie ze swoimi kwal
                > ifikacjami będąc samodzielną matką to musiałabym Małego oddać chyba do domu dzi
                > ecka
                > moja praca jest odpowiedzialna i żeby zarobić dodatkową kasę na poziomie należy
                > poświęcać jej dużo więcej godzin niż podstawowe 8 - jak samemu wychowuje się d
                > ziecko to ciężko jest pracować po godzinach bo a to buzi at jeść a to siusiu i
                > inne pierdoły a pracę szlag trafia - przykład z życia - teraz jestem na urlopie
                > a i tak zap.. do pracy bo robię extra zlecenie...ech faceci - gdyby tak dać Wa
                > m 24/7 dziecko i kazać połączyć z pracą zawodową to padlibyście po dwóch tygodn
                > iach...
                > Zadam Ci kilka prostych pytań:
                > Przesypiasz całe noce bez wstawania minimum dwa razy bo a to przesikana pieluch
                > a a to głodne dziecko a to się przebudziło i trzeba pogłaskać?
                > Czy wracając z pracy do domu masz czas żeby posiedzieć na przysłowiowym kiblu z
                > gazetą i się za przeproszeniem porządnie wysr...?
                > Czy będąc w domu masz czas żeby 25 minut posiedzieć ciągiem i obejrzeć chociaż
                > wiadomości nie będąc męczony o całusy, przytulasy, soczek, zabawkę?
                > Czy siedząc w domu wysłuchujesz naprzemiennie pisków radosci , spazmów ze złośc
                > i, mówisz dwa tysiące razy dziennie nie rusz, nie wolno, zostaw ect.?
                > Nic nie wiesz o byciu rodzicem na cały etat i nie piszę tu o dwóch tygodniach t
                > ylko minimum dwóch latach non stop kolor. Mając dziecko przez dwa tygodnie w mi
                > esiącu jesteś w stanie naładować akumulatory na następny maraton - matka samodz
                > ielnie wychowująca dziecko nie ma takiej możliwości.
                > I nie wiem za co Cię tu dziewczyny tak chwalą? Bo dla mnie to Twoja postawa jes
                > t wybitnie roszczeniowa.
                >
      • camel_3d Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 10:56
        listopadowka2008bis napisała:

        > Ja mam wrazenie, ze osoby, ktore sie tutaj wypowiedzialy, nigdy nie podliczyly
        > kosztow utrzymania dziecka.

        jakby te koszty byla takie jak mysla niektorzy to w pl nikogo nie byloby stac na dziecko...
        koszty sa takie na jakie cie stac..i tyle... jak masz za malo pieniedzy to si enie kupuje pampersow, zabawek edukacyjnych i pieskow uczniaczkow..nie kupuje sie 100 body..itd.

        Jak napisalem w moim poscie..im wiecej masz pieniedzy tym wiecej kosztuje utrzymanie dziecka..bo nagle okazuje sie, zwykle przedszkole jest niedobre..lepsze prywatne.a to juz kosztuje.. wykacje kosztuje, zabawki kosztujue..laptop kosztuje, rower kosztuje... itd..

        koszty nie sa takei wysokie...tylko wydatki z wlasnej woli..
        • listopadowka2008bis Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 00:46
          Sa pewne wydatki, na ktore sie nie ma wplywu. Nieoczekiwana choroba, leczenie i potrafi poleciec nagle z kieszeni i 1 tys. pln. I nie jest to leczenie prywatne, ale czasami pewne leki trzeba zakupic i basta. Osoba, ktora ma kase, wyda i nikomu nawet o tym nie wspomni. Osoba biedna zapozyczy sie wsrod znajomych i rodziny, ale tez wyda. Czy sie dziecko ubiera w lumpie czy na wprzedazach na jedno wychodzi. Pic, jesc musi. Miec na czym spac - tez. Tu nie chodzi o luksusy, choc takich dziecko rozwiedzionych rodzicow tez nie powinno byc pozbawione tylko i wylacznie w oparciu o fakt, ze rodzice nie sa razem i Tata placi tyle i tyle i ma w nosie cala reszte.
          Jak nie stac na pampersy, to sie kupuje tansze. Owszem, ale to tez kosztuje nie tak znowu malo.
          Tak, Polakow w wiekszosci nie jest stac na dzieci.
          Wedlug moich szacunkow minimalny koszt utrzymania dziecka w wieku przedprzedszkolnym to ok 1 tys pln. Niestety nie chce wyjsc mniej i nie jest tam uwzgledniony koszt zabawek.
          Miesieczny koszt utrzymania mojego dziecka wedlug arkuszu to ok 2800 pln.
          • camel_3d Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 16:58

            > Tak, Polakow w wiekszosci nie jest stac na dzieci.

            w polsce jest najwiecej dzieci w EU... czyli..jadnak stac... skroo tyle jest--


            > Miesieczny koszt utrzymania mojego dziecka wedlug arkuszu to ok 2800 pln.

            to ty musisz niezla kase zarabiac..skoro 2800 na dziecko wydajesz...

            bo masz inne potrzeby..jak ktos ma 500 pln to tez mu wystarczy.
      • memphis90 Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 15:35
        > Co do meritum sprawy - dla matki Twojego dziecka wcale nie musi byc takie pewne
        > , ze po Twojej smierci ono cos dostanie. Wszak mozesz tych dzieci jeszcze naplo
        > dzic.
        I co z tego- wszystkie dzieci dziedziczą. A jeśli będzie ich więcej- to co, to pierwsze ma dostać wszystko?
    • mw144 Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 07:24
      700 zł + wydatki, które wymieniłeś to wystarczająca kwota na utrzymanie dziecka, zakładam, że matka powinna wydać tyle samo, czyli wychodzi 1700-2000 na dziecko. Niestety babom zawsze mało, więc do ględzenia, że dajesz za mało musisz się przyzwyczaić.
    • jerzozwierza Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 07:50
      Nie uważam, że to jakaś porażająca kwota- jeśli matka Twojego dziecka zajmuje się nim a nie pracuje- to nie ma z czego żyć- a jeśli pracuje- to dziecko musi chodzić do żłobka/ mieć opiekunkę. Wszystko zależy od tego- czy to żłobek państwowy, czy się nie dostała- i gdzie mieszka. W Warszawie żłobek prywatny kosztuje 1400+ jedzenie lub 1890 bez jedzenia- Więc to co dajesz nie starczyłoby nawet na połowę żłobka. Opiekunka kosztuje 2000-2500. Koszty utrzymania dziecka to nie tylko jego jedzenie i koszulki. Wzrastają też opłaty- u mnie koszt prądu skoczył o 100%. Jeśli chodzi o mieszkanie na zmianę- wiem, że niektórzy rodzice stosują taką opcję , ale wydaje mi się, że jest ona mocno kulawa. Chyba sobie nie zdajesz sprawy, jak dziecko będzie tęskniło za mamą. A jak się przyzwyczai, że jest z Tobą pół miesiąca- jak bardzo będzie tęskniło za Tobą. Może jednak się dogadajcie albo chociaż spróbujcie zamieszkać w bliższej odległości.
      • memphis90 Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 15:38
        Doczytaj:
        -matka pracuje
        -mieszka ze swoimi rodzicami
        -dzieckiem opiekuje się babcia

        >Opiekunka kosztuje 2000-2500.
        Ale nie w Polsce południowej....
    • ponponka1 utrzymanie dziecka - zalezy.... 21.12.10, 11:36
      Od tego co TY chcesz dac swojemu dziecku i jakie masz dochody.

      Mozna miec duze dochody ale niekoniecznie kupowac codziennie zabawki, ubranka marki D&G...

      Jednak dziecko potrzebuje jakies minimum.....i to minimum wyznaczaja Twoje dochody.

      Jesli uwazasz, ze pracujac zagranica dajesz w Polsce na dziecko 700 PLN jest OK to sie nas nie pytaj czy wystarczy....bo wystarczy. Pytanie jest czy wg Ciebie twoje dziecko dostaje wystarczjaco....Chyba nie,bo sie pytasz....

      Pieniadze, ktore dostajesz od Panstwa powinna dostawac osoba, ktora na co dzien sie opiekuje dzieckiem. Tak jest w Norwegii - tu dostaje sie na dziecko, bez wzgeldu na dochody, ok 980 NOK. Sa to pieniadze dla dziecka. Nie na odkladanie. Oczywiscie, mozesz odkladac, nikt Ci tego nie zabroni, ale celowosc tych pieniedzy jest wyrazna - na potrzeby dziecka.

      Zatem powiniens moim zdaniem, dopoki dziecko jest z matka dawac jej (jesli boisz sie ze wyda na siebie - niech Ci poda liste potrzeb dziecka aty je kupisz jak bedziesz w Polsce) te pieniadze. Poza tym naleza jej sie alimenty w wysokosci 700 PLN.

      Kropka. To co dasz wiecej to Twoj wybor dla Twojego dziecka....
    • mm.broda rzeczowa rozmowa 21.12.10, 12:13
      wiecie jak to dobrze, ze mozna na spokojnie posluchac zdania innych osob. Od moich znajomych
      slyszalem, ze daje wystarczajaco. Siostry powiedzialy mi, ze one raczej nie powinny wyrazac swojego zdania bo nie beda obiektywne... byla partnerka jest chyba zbyt sfrustrwana ta sytuacja zeby porozmawiac na spokojnie...
      Dzieki za wyrazenie opini.
      • ciociacesia ale dziwisz sie? 21.12.10, 12:28
        jej frustracji?
        maly ma 18 mies. zaczyna juz gadac, lada chwila bedzie pytał gdzie jest tata, kiedy przyjedzie, jeszze chwila a kiedy nie bedzie mu sie podobalo co matka powie bedzie mowil ze chce mieszkac z Toba, z drugiej strony jak bardzo bys sie nie staral i ile godzin w samochodzie nie spedzal, zawsze bedziesz ojcem z doskoku. 6 dni w miesiacu. a Twoj syn zawsze bedzie pokrzywdzony w porównaniu z dziecmi z normalnych pelnych rodzin. na pewno nie o takiej rodzinie dla swojego dziecka marzyla jego mama i nie tak mialo to wygladac. w dodatku przerazajaco czesto tata kocha dziecko dopuki kocha jego mame - Mama małego zyje w ciaglej niepewnosci - czy ci sie nie odmieni, nie znudzi, nie zalozysz nowej rodziny i stara pojdzie w odstawke, zapewne w przyrodzie miala okazje nie raz obserwowa podobne przypadki. dopuki rodzice sa razem na ogol wydaje im sie ze wszystko bedzie ok i zawsze razem beda, jak sie rozstaja to niczego nie jest sie pewnym
        • mm.broda Re: ale dziwisz sie? 21.12.10, 12:53
          dziwie sie, poniewaz zrobila to na wlasne zyczenie. Po pierwszym rozwodzie (z bylym mezem) zrobila ten sam blad ze mna i chciala mnie na sile zaciagnac do mieszkania ze swoimi rodzicami.
          Miesiac przed porodem dowiedzialem sie ze wyremontowala mieszkanie u swoich rodzicow w domu... a wszystko bylo juz zaplanowane, wyprowadzka do mnie, szkoda slow od tego momentu wszystko zaczelo sie psuc...
          Twoja wypowiedz jest troche "kobietocentryczna"
          wnioskuje z niej ze mezczyzna nie moze byc sfrustrowany? moze mezczyzna tez ma emocje, moze tez potrafi kochac swoje dziecko. co do jednego masz racje, moj syn juz zawsze bedzie pokrzywdzony, nie tylko dlatego, ze nie bedzie mial ojca na codzien, nie bedzie mial rodzenstwa. Ale dokonalem swiadomego wyboru i absolutnie nie zaluje, wole byc ojcem szczesliwy i dojazdowym niz zyc w srodwisku... delikatnie rzecz ujmujac niesprzyjajacym normalnemu zwiazkowi.
        • kiki74 Re: ale dziwisz sie? 21.12.10, 13:11
          Ja się dziwię, że nie mogłaś sobie darować tego komentarza. Facet prosi o konkretną pomoc w określeniu kosztów, więc sobie daruj podobne wywody.
          • ciociacesia rzecz w tym ze nikt mu rzetelnie przez forum nie 21.12.10, 13:37
            odpowie ile kosztuje to konkretne dziecko i zy to jest dosc czy za duzo czy za malo.
            najlepiej wziac arkusz i samemu policzyc, gdzies tam wyzej ktos linkował arkusze
            a zrozumienie drugiej strony tez pomaga sie dogadac
            im bardziej sami jestesmy architektami naszej zlej sytuacji tym bardziej sfrutrowani nia bywamy
    • aurita Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 17:29
      hmm, nigdy nie liczylam ile kosztowalo nas nasze dziecko majace 18 miesiecy, ale wtedy oplacalismy opiekunke 1400 zl/miesiac. Z tego co wiem to bylo dosyc tanio, a teraz ceny ksztaltuja sie w okolicach 1800-2000 zl (dobrze, ze nie mam malego dziecka).

      Aktualnie panstwowe przedszkole to 500 zl miesiecznie (corka chodzi na wszelkie dodatkowe zajecia) plus 130 zl za ekstra tance.

      Nie wydaje mi sie aby 700 zl plus ekstrasy bylo to duzo. Natomiast napewno moglbys dla syna zalozyc lokate/konto cokolwiek z tych 400 zl.

      Mam jeszcze pytanie: nie boisz sie ze to eks tesciowa bedzie wychowywala Twojego syna?
      • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 17:44
        > Mam jeszcze pytanie: nie boisz sie ze to eks tesciowa bedzie wychowywala Twojeg
        > o syna?
        Jest to moja najwieksza obawa, zrobilbym prawie wszystko, zeby wyrwac dziecko z rak tej kobiety. Mila sympatyczna, chodzi co tydzien do kosciola. Jest byla nauczycielka jednego z jezykow bloku wschodniego... Kobieta, ktorej motorem dzialania w zyciu jest strach i ochrona przed swiatem zewnetrznym. Nie spotkalem sie z taka zlozona osobowoscia. Powidzialem mojej bylej partnerce, ze nie chce zeby babcia zajmowala sie dzieckiem bo zrobi z niego kaleke w stylu "pretensje ksiecia, aparycja prostaka". Jednak uslyszalem ze "nickt obcy nie bedzie sie nim zajmowal". Tego problemu to akurat pieniadze nie rozwiaza, mieszkaja razem...
        • aurita Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 20:28
          hmmm bo tak sobie pomyslalam , ze chlopiec wychowywany przez baby ma ciezko w zyciu a jak w dodatku ma taka babcie jak opisujesz to rzeczywiscie moze byc niewesolo.
          Nie rozwazales wziecia syna do siebie?
          Obawiam sie ze jak znajdziesz sobie kogos innego (czego Ci zycze) to babcia tego nie zdzierzy i kontakty z synkiem moga byc utrudnione.
          • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 21.12.10, 21:55
            > Nie rozwazales wziecia syna do siebie?
            Rozwazalem i to bardzo czesto, Mieszkam w duzym miescie, ze swietnym zaplaczem socjalnym dla dzieci, mialby duzo lepsze szanse. Rzeczywistosc jest jednak taka, ze nie jest to proste, skonczyloby sie to wielka katastrofa, wielka wojna, byc moze nawet zalamaniem nerwowym mojej bylej partnerki... Nie wiem czy mam takie moralne prawo, po po drugie jakiekolwiek szanse w sadzie.
            Wszyscy dbaja o mojego syna i byla partnerka i babcia tez(chociaz przemoc jaka jest nadopiekunczosc nie zostawia widoczych sladow). Staram sie tego pilnowac i czekam na dzien w ktorym bedzie mogl pojsc do zlobka.
            Do tej pory nie mam problemow, zeby sie z nim widywac, moi rodzice tez czesto zabieraj go na caly dzien(mieszkaja w innej miejscowosci). Ale masz racje sytuacja moze zmienic sie diametralnie, gdy pojawi sie jakas ciocia.
            Nie wiem co mam robic nie mam kompletnie planu... niech to szlag trafi jak ulozylem dziecku zycie
            • qsko Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 02:50
              Tak się zastanawiam - czy gdyby wyeliminować babcię, to związek z mamą synka byłby możliwy ? Może mógłbyś zaprosić partnerkę na wakacje do siebie razem z synkiem ? Na dłuższy czas? Z dala od mamusi, w innym świecie może udałoby się Wam dojść do porozumienia na wielu płaszczyznach.
              Nie uważam że mężczyzna musi dawać na dziecko więcej tylko dlatego że jest mężczyzną i dużo więcej zarabia. Uważam że to kwestia porozumienia. Jeśli umówię się z mężem że ja mam ekstra pracę za wielkie pieniądze a on ma pracę taką sobie średnią, ale za to czas poświęca dzieciom to ok- nasz wybór. Ale my umówiliśmy się inaczej - ja mam pracę wprawdzie zgodną z wykształceniem ale mizernie płatną. Za to o godz. 15 jestem w domu i czas poświęcam Naszym dzieciom. Ciężar utrzymania rodziny spoczywa więc na moim mężu. W przypadku gdybyśmy się rozstali i mąż oświadczyłby mi że po połowie płacimy na dzieci - oczywiście byłoby to możliwe, ale ucierpiałyby na tym dzieci. Musiałabym zmienić pracę, wracać później do domu, nie mogłabym przychodzić na jasełka , przedstawienia i inne imprezy do szkoły, do lekarza musiałaby chodzić z moimi dziećmi obca osoba bo ja siedziałabym w pracy. Dziecko to nie tylko pieniądze jakie trzeba na nie wydać, ale też czas jaki trzeba mu poświęcić. Wiele kobiet rezygnuje z zarabiania dużych pieniędzy dla dziecka , ale to nie jest tylko ich dziecko. To dziecko obojga rodziców którzy dzielą się obowiązkami wobec niego - jedno zarabia dużo aby zapewnić dziecku odpowiedni poziom, drugie zapewnia swą obecność kosztem niskich zarobków. I obie role są ważne.
              Nie twierdzę że nie masz o tym pojęcia, wręcz przeciwnie- myślę że fajny z Ciebie tata, ale odniosłam się do zdania że kobiety powinny mieć świetne kwalifikacje i świetnie zarabiać. Zastanawiam się czy gdybyś mieszkał ze swoim synkiem przez jakiś czas( dłuższy, przynajmniej okres przedszola) i sam się nim zajmował to też uważałbyś że można pogodzić wychowanie dzieci z dobrą pracą i pensją. Mam na myśli samotne rodzicielstwo- praca, przedszkole, wszystkie przedszkolne imprezy, choroby, wizyty lekarskie, zabawę, czytanie, sanki, bałwanki i prowadzenie domu - gotowanie, pranie itd... Chociaż przy dobrej pensji prowadzenie domu można sobie darować i zatrudnić kogoś. Broń Boże nie jestem złośliwa, ale wiem że ja nie dałabym rady . Ale mam 3 dzieci w różnych kategoriach wiekowych, więc i więcej czasu muszę poświęcić na wszystko.
              Co do kosztów utzymania - mimo trójki dzieci nie potrafię stwierdzić czy to dużo czy mało. Zdecydowanie najmniej kosztuje nas drugoklasistka, na gimnazjalistkę i dwulatkę wydajemy podobnie - starsza telefon , zajęcia dodatkowe, najmłodza - opiekunka. Ale tak naprawdę to różnie bywa. Jak średnia zaczyna chorować to wtedy ona kosztuje najwięcej.
              Teoretycznie 1000 zł to dobra kwota- czasem za mało, innym razem powinno zostać. Poproś partnerkę żeby spróbowała policzyć ile faktycznie kosztuję utzymanie synka, a Ty policz ile faktycznie na niego wydajesz poza alimentami. Po kilku miesiącach powinniście mieć jakiś pogląd na sprawę. Wytłumacz Jej że chciałbyś to wiedzieć bo skoro razem nie mieszkacie to nie potrafisz realnie ocenić sytuacji, ale jeśli okaże się że to za mało to oczywiście będziesz płacił więcej. Może takie wyliczenie uświadomi mamie Twojego synka , że dajesz wystarczająco dużo w porównaniu z nią . A może uświadomi Tobie że to jednak za mało ?
              Pozdrawiam serdecznie
              • bea_safir Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 09:16
                Szkoda mi was chłopaki....
                Fajny tatuś z Ciebie.
                Na Twoim miejscu bym powalczyła o niego i o nią też.
                Kobieta jest pod silnym wpływem mamy i ona będzie Twojego syna kierować.
                Dużo rozmów, twoich starań rozwiązałoby te sytuację. Tak myślę. Argumentem jest malec,no chyba każda mama chce jak najlepiej dla dziecka.


                • leneczkaz Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 09:24
                  Też tak myślę. Zabrać ich oboje gdzieś na wakacje i może jeszcze da się uratować RODZINĘ (w sensie- mama, tata i syn). A teściową.. otruć tongue_out
                  • naomi19 Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 13:45
                    Tak, jasne. Tylko wpadłas na to, dopiero gdy zostało to napisane przez innych, wczesniej go zgnoiłaś, daj spokój...
                    • leneczkaz Re: utrzymanie dziecka 23.12.10, 16:49
                      A Ty nie masz co robić tylko śledzić moje wypocinki. Żałosna jesteś serio smile
                  • a_weasley Re: utrzymanie dziecka 28.12.10, 10:47
                    leneczkaz napisała:

                    > A teściową.. otruć tongue_out

                    Jednakowoż, pomijając wszystko inne, dziecku mogłoby być przykro.
            • aurita Re: utrzymanie dziecka 22.12.10, 14:14
              > Nie wiem co mam robic nie mam kompletnie planu... niech to szlag trafi jak uloz
              > ylem dziecku zycie

              gdyby zycie bylo latwe to bylo by nudne. Nie obwiniaj sie, rozstanie rodzicow to wina obydwu stron i nie ma sensu ciagniecie zwiazku w ktorym nie byli by oboje szczesliwi.
              Dbasz o syna, interesujesz sie nim: to bardzo dla niego bedzie wazne. Czas pokarze jak wam sie zycie ulozy. Zycze wam powodzenia.


    • minerwamcg Re: utrzymanie dziecka 27.12.10, 23:14
      Powiem tak: dziecko bywa jak studnia bez dna. Ile byś w nie wpakował (to dotyczy nie tylko kasy, bo czasu, miłości i uwagi też), to zawsze jeszcze się coś zmieści i nigdy nie będzie dosyć.
      Potrzeby dziecka, te najelementarniejsze, załatwia się dość tanim kosztem. Ale ten model można rozbudowywać w nieskończoność smile
    • wiki11110 Re: utrzymanie dziecka 29.12.10, 10:21
      Jak na mój gust 700zł to wystarczająco na bieżące miesięczne wydatki związane z utrzymaniem dziecka. Zważywszy, że pokrywasz również inne koszty związane w utrzymaniem malucha. A to, że dostajesz 'zwrot' tych wydatków bo takie jest prawo w państwie w którym mieszkasz to Twojej partnerce nic do tego. Jak jej tak źle to niech też się tam przeprowadzi!!! W ramach ścisłości u nas mama na wychowawczym otrzymuje 400zł zasiłku (jeśli spełni warunki materialne) + 68zł rodzinnego. Dodam, ze ja sama jestem mamą i na utrzymanie miesięczne córki starczyłoby mi napewno 700zł. Oszacowaliśmy z mężem, że jeśli mała nie choruje to na pieluchy, mleko, kosmetyki do kąpieli i pielęgnacji, ciuszki (nie koniecznie nowe), słoiczki (głównie desery i owoce, bo obiady gotowałam sama) i soki idzie jakieś 500-600zł.
      Coś mi się zdaje, że trafiłeś na niezłą materialistkę (albo mamusia ja podburza!). Nie daj się w każdym razie, bo niektóre kobiety potrafią uczepić się jak pijawki. A co maja powiedzieć te co dostają 300zł alimentów??? Ja na Twoim miejscu (jeśli Cię stać) założyłabym synowi jakaś lokatę czy coś w tym rodzaju, że jak dorośnie będzie miał pewne zabezpieczenie wink
    • mm.broda Re: utrzymanie dziecka 29.12.10, 23:22
      Zalozylem konto dla syna. Tak na marginesie ciekawa sprawa, mozna zalozyc konto na dziecko, jednak mozna z niego wyciagac bardzo male kwoty(500-700 PLN miesiecznie). Czyli w razie awaryjnej sytuacji... nic sie nie da zrobic. Takze konto musialem zalozyc na siebie i notarialnie upowaznilem moje rodzenstwo do rozporzadzania moim majatkiem(dziecka tez nie da sie upowaznic) w razie czego. Moj syn jest oczkiem w glowie w mojej rodzinie, takze wiem, ze zrobia dla niego wszystko.
      Pewnie to nie koniec calej tej historii, ale jakos przez to przebrniemy. Teraz sie ciesze, mam kilka dni wolnego i moge na cale szczescie spedzac z malym wlasciwie cale dnie.

      Pozdrawiam i szczesliwego Nowego Roku.
    • emikaa Re: utrzymanie dziecka 29.12.10, 23:48
      Mysle, ze uczciwie dajesz kase na dziecko, przy zalozeniu tych dodatkowych wydatkow ekstra. Co do spadku to takie oczywiste nie jest, ze Twoje nieruchomosci beda dziecka, zona moze sie obawiac, ze ozenisz sie ponownie, bedziesz mial drugie dziecko z inna kobieta i jemu zapiszesz majatek- pewnie dlatego Cie podpytuje tak. Zycze wytrwalosci bo nie masz latwego ojcostwa!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja