tak się zastanawiam...

21.12.10, 13:44
Zaczne od poczatku...Moja coreczka chodzila do przedszkola ale tylko 2tyg, bylo to angielskie przedszkole, mala ma 2 i pol roku i wypisalam ja bo po prostu tak strasznie plakala jak miala tam zostac, tzn plakala tylko przy rozstaniu ze mna potem juz nie i normalnie bawila sie z dziecmi... chodzi konkretnie o to ze mala ewidentnie ma problemy z rozstaniem ze mna i ostatnio widac to coraz czesciej jak na chwile gdzies wyjde to jest taki szal... ale jak juz jej zejde z oczu to jest oka sam moment rozstania jest straszny... od marca znow idzie do przedszkola wiem ze jeszcze ma dodatkowe utrudnienie-czyli jezyk bo to jest jak pisalam angielskie przedszkole i staram sie ja tam troszke przyuczac jezyka i chcialabym jeszcze popracowac nad tym rozstanie...myslalam o psychologu dzieciecym,moze cos mi poradzi... bo ja juz niewiem co robic nie mam jej tutaj w anglii z kim zostawiac bo jej tata ciagle w pracy a ze znajomymi kiepsko...rodzina w polsce...ale moze psycholog cos mi podsunie...co sadzicie?? czy to glupie z taka sprawa isc do psychologa dzieciecego....
    • ancymon123 Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 13:53
      Psycholog jest potrzebny tak na prawde rodzicom a nie dziecku, wszelkie problemy, które my jako rodzice widzimy to są nasze, a nie dziecka problemy. Mozesz iśc do psychologa, ale sama, żeby powiedział Ci jak radzic sobie z emocjami, które Cię nachodza w czasie rozstania. To, że dziecko płacze w czasie rozstania podczas okresu adaptacji to jest norma. Wg mnie źle zrobiłas, że wypisałas dziecko po 2 tygodniach z przedszkola. Adaptacja może trwac i 2 m-ce. Jesli córeczka potem, po Twoim wyjściu, juz nie płakała to chyba dobrze było jej w przedszkolu.
      Wg mnie postępowanie jest takie- wychodząc z domu mówisz gdzie idziecie, co tam bedzie robiła i ogólnie same superlatywy. Potem przy odstawieniu bedzie płacz, ale koniecznie powiedz jej kiedy po nią przyjdziesz- i to nie za 3 godziny, czy o 12, bo nie zrozumie, ale umiejsców to obok jakiejs czynności np. "przyjde zaraz po obiadku" - i koniecznie musisz słowa dotrzymać. Dziecko po jakims czasie zrozumie, ze te rozstania nie są na zawsze. Wychodzisz szybko, ale nie uciekasz jak dziecko nie widzi, tylko po prostu krótkie pożegnanie.
      Oczywiście na początku godzinka- dwie w przedszkolu, potem coraz dłużej.
      Mój synek tez ryczał przy zostawianiu, potrafił nawet juz dzień wcześniej płakac, że on nie chce do przedszkola- a teraz nie chce wychodzić do domu! smile
    • mucha-live Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 15:09
      Mój synek też płakał przy rozstaniu ze mną. Wpijał się we mnie i nie mogłam go zdjąć... Jak wychodziłam uśmiechałam się, ale serce płakało...

      U nas pomogło - synka do przedszkola zaprowadza Tatuś smile robi grzecznie papa i biegnie w podskokach na salę smile

      Uważam, że psycholog jest zbędny. To normalne, ze dziecko płacze przy rozstaniu. Mimo, że w przedszkolu jest fajnie - Mama nadal jest całym światem i trzeba dziecko przyzwyczaić do bycia przedszkolakiem
      • ancymon123 Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 15:17
        Wg mnie własnie o to chodzi, żeby mama przestała być całym światem.
        Ja nie jestem zazdrosna jak Aleks opowiada mi: "a ciocia to", a "Zuzia tamto", czy "chce jechać do babci i chce tam spać". Ciesze się, że ma troszke szerszy świat niż tylko widok zza mojej spódnicy smile
        • mucha-live Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 15:40
          Mój starszy syn od urodzenia był bardzo "do ludzi". Byłam ważna, ale gdy dziadek przyjechał, to tylko on się liczył...
          Kiedy poszedł do przedszkola - wszystko się zmieniło - teraz ja jestem dla Niego najważniejsza. W nocy tylko mnie woła, a gdy przyjdzie ktoś inny - to mamy histerię...
    • mikams75 Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 15:50
      to normalne w tym wieku i zamiast sie zamartwiac, ze dziecko placze przy rozstaniu powinnas sie cieszyc, ze szybko przestaje i dobrze sie bawi z dziecmi.
      2 tygodnie to wg mnie za malo, zeby zrezygnowac.
      Zaprowadzanie przez tate u nas tez sie dobrze sprawdzalo. Poza tym okres przezwyczajania tez powinien byc sensownie zaplanowany, u nas trwal 2 tygodnie i zaczelismy od 15 minut pobytu.
      I zauwaz, ze z wiekiem bedzie dziecku trudniej przezyc w grupie z brakami jezykowymi. Mlodsze dzieci jeszcze mowia na tyle slabo, ze twoje nieangielskie dziecko latwies sie zaadoptuje w grupie niz juz starsze bez znajomosci jezyka w grupie wygadanych rowiesnikow.
      Moja tez musiala sie nauczyc obcego jezyka i poszla w wieku 2 lat.
      Przyuczania nie bardzo moge sobie wyobrazic - z dzieckiem rozmawia sie w jednym, najlepiej ojczystym jezyku. Jesli rozmawiasz z corka po polsku to juz jej nie mieszaj czasami rozmawiajac z nia po angielsku.
      Ja moja corke uprzedzalam, co bedzie robic danego dnia w przedszkolu. Z opiekunka posiedzialysmy chwile i ja mowilam do corki po polsku a opiekunka po niemiecku np. mama idzie do pracy i przyjdzie po ciebie. Ty sie bedziesz bawic i jesc. Proste zdania wypowiadane w dwoch jezykach. Jak corka sie pytala o mame to dostawala dokladnie tak samo sformulowana odpowiedz.
      Opiekunke nauczylam kilka najwazniejszych slow na wszelki wypadek po polsku np. siusiu, picie. Corka bardzo szybko podlapala jezyk, po miesiacu mogla sie normalnie porozumiewac. I uwazam, ze twoja im wczesniej pojdzie tym lepiej.

    • najma78 Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 17:40
      Niepotrzebnie zabralas dziecko z przedszkola po 2 tygodniach, okres adaptacyjny moze trwac o wiele dluzej. Rekacja dziecka jest zupelnie normalna a te trudnosci z rozstaniami dzieci w tym wieku miewaja dosc czesto. Moje do przedszkola (tez w UK) zaczely chodzic gdy mialy 10 m-cy, corka z rozstaniami problemow nie miala, ale syn i owszem, plakal przy rozstaniu, ok 3 tygodni, potem juz nie, ale gdy podrosl i mial prawie 3 lata, cos mu sie odmienilo i znowu zaczal plakac gdy go zostawialam, opikeunki zartowaly, ze gdy znikalam za drzwiami to przestawal jakby go ktos wylaczyl, przeszlo mu, teraz ma 3 lata i 5 m-cy i juz nie placze. Moje dzieci zaczely mowic po angielsku (pierwsze slowa, zdania) dopiero pozniej po polsku (byly w wieku ok 2.5 roku) rozumialy ale mowinie sie opoznilo. Corka mowi po polsku, choc nie tak plynnie jak po angielsku, syn uczy sie. W domu mowimy wiecej po polsku, choc musze uzywac angielskiego zeby im cos wytlumaczycwink tak wiec dla nich polski bedzie drugim jezykiem. Jesli macie zamiar zostac na dluzej w UK to lepiej aby dziecko chodzilo do przedszkola lub childminder po to aby nauczylo sie jezyka, bo na to trzeba duzo czasu pomimo, ze dzieci lapia szybciej jezyk, a przyuczanie niewiele da.
      • mmiicchheellee Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 19:38
        tzn...zle mnie chyba zrozumialyscie..ja nie ucze swojej corki jezyka bo wiem ze nauczy sie tego wprzedszkolu a po malej widze ze ona niektore rzeczy juz rozumie... ja jej tylko powiedzialam jak jest siku, pic i takie tylko podstawowe zeby nie miala problemu jak cos chce ale pani w przedszkolu mowila mi ze pytala ja czy chce do toalety mowila ze nie wiec chyba co nieco juz rozumie....bo zaczelam regularnie chodzic z nia na zajecia typu messy play, play and explore gdzie ma kontakt z dziecmi i troszke juz kapujesmile
    • tym08 Re: tak się zastanawiam... 21.12.10, 23:05
      wydaje mi sie ze niepotrzebnie wypisalas corke juz po 2 tygodniach z przedszkola tym bardziej, ze przezywala tylko sam moment rozstania, a po twoim wyjsciu juz sie dobrze bawila. uwazam, ze w ten sposob pokazalas jej, ze przedszkole to bylo cos zlego. dobrze, ze chodzisz z nia na rozne zajecia, ale psycholog nie jest ci raczej potrzebnywink przy kolejnej probie poslania do przedszkola mozesz zawsze prosic o rade przedszkolanki, one napewno duzo juz widzialy i beda w stanie wam pomoc uporac sie z sytuacja.
    • halapta Re: tak się zastanawiam... 22.12.10, 09:12
      Do marca masz dużo czasu, żeby dziecko przygotować na krótkie rozstania.
      Dobrym sposobem są wszystkie przechowalnie dla dzieci w sklepach, albo sale zabaw. W skrócie opisze etapy:
      - Dziecko ma cie w zasięgu wzroku, ale bawi się samo, lub z innymi dziećmi, które tam są
      - potem (po kilku razach) mówisz dziecku, ze na chwilkę idziesz coś sprawdzić/zrobić i zaraz wracasz, oczywiście wracasz za chwilkę
      - zostawianie u babci, cioci, na chwilkę, nawet jkbyś miała stac pod drzwiami i czekać te 5/10 minut
      - stopniowo wydłużasz czas twojej nieobecności, ale informujesz dziecko ile Cię nie będzie, musisz się trzymać tego, co powiedziałaś

      A czy w tym przedszkolu nie ma jakichś dni adaptacyjnych, żeby mała mogła z tobą obejść wszystkie kąty, poznać panie itd. ?
      Ja byłam dzieckiem, które bardzo przeżywało pójście do przedszkola i uważam, ze rzucanie na głęboką wodę jest niedobre, ja swoje przeżycia pamiętam do dziś, niby się bawiłam, ale każdy ruch drzwi to dla mnie nadzieja, ze to mama lub tata, godziny ciągły się bardzo długo. Codziennie wieczorem płakałam i prosiłam, żeby mnie jutro nie posyłali do przedszkola. Fakt przywykłam po jakichś kilku tygodniach, ale ja to pamiętam bardzo źle. Dlatego bardzo zwracam uwagę na to, żeby moje dzieci przygotować do zostawania z obcymi ludźmi.
      • mmiicchheellee Re: tak się zastanawiam... 22.12.10, 22:22
        wiem ze zrobilam zle wypisujac ja tak szybko teraz tego zaluje...ale to bylo straszne cala droge do przedszkola mala byla smutna i obrazona doslownie lzy w oczach a jak dochodzilysmy do drzwi to ryk i doslownie sila byla ze mnie sciagana i z kazdym dniem bylo coraz gorsze,coraz wieksza rozpacz...ostatniego dnia 20minut przed moim wyjsciem pani zadzwonila mi ze michelle placze i zebym juz po nia przyszla a tak to raczej bylo wporzadku, ktoregos tam dnia tylko podobno pol godziny przed moim przyjciem spakowala sie , ubrala i czekala przy drzwiach...ale nie plakala... byl okres adaptacyjny trwal tyydzien, stopniowo wydluzalo sie jej zostawanie, a na poczatku ja jej towarzyszylam... przedszkolanki...no poradzily mi ze przez najblizszy tydzien bedzie zostawac tylko godzine...
    • camel_3d no to zalatwilas siebie i corke... 22.12.10, 23:22
      bo jak juz byla to trzeba bylo zostawic..tym bardziej ze widzialas, ze potem juz bylo ok..
      takie placze i tragedie przezywa masa dzeici.... teraz ja wyslesz znow i masz duze szanse, ze mloda znow zacznei sceny robic.. ii to nie ma nic wspolnego z psychologiem, tylko ztym, ze dalas malej do zrozumienie, ze jak zrobi scene to ja wypiszesz, albo zabierzesz...
      Zreszta w normalnym przedszkolu jest 2-3-4 tygodniowy okres adaptacyjny... zaczyna sie od bycie z dzeickiem przez godzine w przedszkolu, potem sie wyhcozdi na 15 minut, potem na godzine itd...
      • ancymon123 Re: no to zalatwilas siebie i corke... 23.12.10, 08:49
        Wg mnie dużo zależy od dziecka. Ja nie robiłam tego typu adaptacji. Raz poszłiśmy do przedszkola w sierpniu, zostawilismy synka i poszlismy z mężem na zakupy, a wracając go odebraliśmy. A od 1 września chodził juz na całe 5 godzin. Wiedział, że jest odbierany po obiedzie i tyle. Może dzięki temu pięknie zawsze zjada obiad w przedszkolu (żeby szybko było po obiedzie) smile
        • lullanka07 Re: no to zalatwilas siebie i corke... 23.12.10, 08:58
          W naszym przedszkolu tez nie bylo okresu adaptacyjnego. wsierpniu byl jeden dzien otwarty na obejrzenie przedszkola i zabawy z rodzicami a od 1 wrzesnia maluchy zostawaly do ok godz 12,

          corka ma 3.5roku,do przedszkola chodzi od wrzesnia i jeszcze zdarza jej sie plakac przy rozstaniu a zawsze ma smutna mine.
Pełna wersja