dziub_dziubasek
25.12.10, 20:18
Mam problem ze starszakiem (5 lat). Nie reaguje na to co sie do niego mówi, kazdy poranek kończy się awanturą- no bo ile można prosić o ubranie się, zjedzenie, sprzątnięcie zabawek czy nie psucie czegoś. Kolejna sprawa to, ze nic nie mogę zrobić w domu, czy nawet zjeść śniadania bo jeczy i wrzeszczy bym się z nim bawiła (dzisiaj rano składałam z nim klocki, jeździlam ciuchcią, lepiłam z plasteliny- jak tylko poszłam jeść śniadanie to zaczęły sie wrzaski- że mu się ciuchcia wywróciła- to postaw mówię- ryk; że mu siostra coś zabrała- mowię do niej oddaj mu, mała oddaje, on ryczy nadal i ciska otrzymaną przed chwilą zabawką o podłogę, w efekcie czego mloda tez wyje...
Takie akcje są nie tylko w domu, wszelkie spotkania rodzinne czy towarzyskie kiedy idziemy z dziećmi to też dla mnie stres, bo zawsze jest jakaś dzika awantura ze starszakiem w roli głównej...
Nie wiem jak z nim gadać- prośby i tłumaczenia chyba nic nie dają, kary powodują dodatkowe ryki i wrzaski...
Z siostrą się dogadują, potrafią się super bawić. Tylko jest ten problem nie słuchania i histerii o byle gó.... Czytałam że takie zachowanie to efekt zbyt wielu zakazów- raczej nie u nas, jeśli chodzi o ilośc uwagi jaką mu poswięcamy to też raczej ponadnormatywni- kosztem moich posiłkow i spraw, a wydaje mi się też, ze kosztem młodszej siostry (ona jest zdecydowanie mniej absorbująca niż on mimo, że ma 2 latka)... Młody jest dzieckiem wyjątkowo ruchliwym, ciągle się wierci, rusza, biega. Ale też potrafi się ładnie skupić na jednej czynności.
Może macie jakieś pomysły?