znowu coś w deseń buntu... :(

29.12.10, 12:33
Młody ma 17 miesięcy. Od jakiegoś czasu miewał "dziwne" zachowania, ale jakoś dawałam radę. To co zrobił dziś sprawiło, że" witki mi opadły" sad
Wszystko zaczęło się od niewinnej kupy w pampersie... Przez 15 min nie pozwolił zdjąć sobie pieluchy z ową zawartością, my
ślałam, że samo zacznie przeszkadzać, ale kiedy tak się nie stało po prostu wzięłam delikwenta, zdjęłam pieluchę i sru dupsko pod wodę... jak zawsze ( tylko ,że do tej pory bez ekscesów) A ten jak wpadnie w szał .... huuu huuu... horror ! krzyczał, rzucał się po podłodze, nie dał dotknąć mimo chyba czterech, ale nie nachalnych prób... wył pół godziny.. nic nie pomogło, olewka, zachęcanie zabawkami, gadanie do niego, no nic... W nerwach ugryzl mnie bardzo mocno w dłoń, zareagowałam, wreszcie zaczął przysypiać na podłodze(!) więc wzięłam go na ręce, młody padł... tak się zmęczył ...To był normalnie jakiś meksyk...
Wczoraj też mnie ugryzł siedząc na moich kolanach w fotelu. Kiedy to zrobił zdjęłam go z kolan odsunęłam na odległość reki i powiedziałam , że nie wolno gryźć bo to boli, płacz był niesamowity, po czym schował się za moje plecy i uspokoił. Już sama nie wiem jak reagować sad Jakieś rady?

Pozdrawiam.
    • mama_nikodemka Re: znowu coś w deseń buntu... :( 29.12.10, 16:24
      chetnie poczytam o radach i podepne sie pod watek bo u mnie to samo, histeria potrafi byc z byle powodu, u nas nie ma mowy o zadnym zabawieniu bo jak mowie do malego to on jeszcze bardziej sie zlosci wiec zazwyczaj zostawiam go i czekam az mu przejdzie, raz tak nam sie rozplakal, rzucal sie po podlodze, plakal tak ze po 40min wzielam go na kolana i na sile trzymalam, on sie wyrywal jeszcze z 10min a potem jak reka odjal, uspokoil sie, powiedzial zebym go przytulila i siedzial spokojnie, przedwczoraj np tez sie rozplakal bo ja mowie ze szykujemy sie spac a on ze chce do zabawek, to ja ze pojdzie do zabawek jak sie wykapie a jak nie to kladziemy sie, no to maly ze idzie sie kapac, rozebralam go i wlaczylam wode zeby przeplukac wanne a on w ryk bo przeciez on chcial puscic, wsadzilam go do wanny bo myslalam ze sie uspokoi ale on w jeszcze gorszy ryk wiec go wyjelam, ubralam a on nadal placze i placze, przyszedl maz i probowal go zagadac ale nic z tego wiec wyszlismy z pokoju, zamknelismy drzwi a on za nami a maz na to ze nie, ze jak chce plakac to w pokoju i zamknal drzwi a maly uspokoil sie w sekundzie, zawolal meza, chcial na rece no i bylo dobrze,ja juz wysiadam bo takie histerie sa naprawde dolujace, w swieta np jechalismy do rodzinki i w polowie drogi udumalo mu sie ze on nie chce jechac i jak zajechalismy to on po prostu tak sie rzucal w samochodzie, tak plakal ze z godzine nam sie zeszlo zanim go zagadalismy i w ogole weszlismy do domu, potem byl problem z wyjsciem, znow godzine sie zeszlo zanim zechcial sie ubrac, wtedy juz nie plakal ale po prostu nie chcial jechac wiec czekalismy az zechce,ja do niego cos tam mowie a on zwyczajnie mnie olewa, ja znowu nie wiem jak mam postepowac w podobnych sytuacjach, czy np czekac cierpliwie az dziecko zechce cos zrobic czy wziasc sila i liczyc sie z histeria? oczywiscie po probach dogadania sie..np sytuacja - ja mwoie,ubieramy sie, zakladamy bluzke a maly ze on takiej nie chce,ja na to to wybierz sobie inna, daje mu dwie inne do wyboru, on wybiera ale nie chce zalozyc wiec ja mowie musimy zalozyc bluzke bo cos tam a on ze nie, ze pozniej - i co wtedy, niech lata na golasa czy wizasc go i ta bluzke mu zalozyc i przygotowac sie na placz? wiem ze takie zachowanie jest typowe dla tego wieku ale chce tez zeby maly no mial jakis respekt do mnie i sie sluchal a nie robil co chcial i mial mnie generalnie w d... ja zazwyczaj czekalam az maly zechce cos zrobic ale zauwazylam ze chyba nie jest to do konca dobre bo ja cos do niego mowie a on udaje ze nie slyszy i ignoruje mnie a wczesniej faktycznie bylo tak ze jak sie jakos umowilismy to tak bylo,wczoraj np nie poszlam do siostry bo on nie chcial sie ubrac, ja go przekonuje itd, mowie ze dziewczynki nie beda na niego czekaly bo juz jada no to on ze sie ubiera a za chwile znowu lata i w koncu zostalismy w domu, wiem ze to glupie z drugiej strony ale na dworze np nie byl od niedzieli bo nie chce, ja na sile go nie biore ale tez nie wiem czy takie uleganie jest dobre..kiedy przymykac oczy a kiedy postawic na swoim mimo sprzeciwu dziecka?
Pełna wersja