lolipop87
29.12.10, 12:33
Młody ma 17 miesięcy. Od jakiegoś czasu miewał "dziwne" zachowania, ale jakoś dawałam radę. To co zrobił dziś sprawiło, że" witki mi opadły"

Wszystko zaczęło się od niewinnej kupy w pampersie... Przez 15 min nie pozwolił zdjąć sobie pieluchy z ową zawartością, my
ślałam, że samo zacznie przeszkadzać, ale kiedy tak się nie stało po prostu wzięłam delikwenta, zdjęłam pieluchę i sru dupsko pod wodę... jak zawsze ( tylko ,że do tej pory bez ekscesów) A ten jak wpadnie w szał .... huuu huuu... horror ! krzyczał, rzucał się po podłodze, nie dał dotknąć mimo chyba czterech, ale nie nachalnych prób... wył pół godziny.. nic nie pomogło, olewka, zachęcanie zabawkami, gadanie do niego, no nic... W nerwach ugryzl mnie bardzo mocno w dłoń, zareagowałam, wreszcie zaczął przysypiać na podłodze(!) więc wzięłam go na ręce, młody padł... tak się zmęczył ...To był normalnie jakiś meksyk...
Wczoraj też mnie ugryzł siedząc na moich kolanach w fotelu. Kiedy to zrobił zdjęłam go z kolan odsunęłam na odległość reki i powiedziałam , że nie wolno gryźć bo to boli, płacz był niesamowity, po czym schował się za moje plecy i uspokoił. Już sama nie wiem jak reagować

Jakieś rady?
Pozdrawiam.