Dodaj do ulubionych

Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu.

03.01.11, 12:09
Mamusie jest lodowisko! Nie musicie stać 1 butem na przejściu a tym bardziej wypychać sanek. Przecież na takim lodzie kierowcy mają minimalne panowanie nad samochodem nawet jak jadą 10km/h.

Dzis jechałam jak najwolniej, ale z górki. Hamowanie = 0 a mi mamusia wypycha sanki na granicę z ulicą. No zbladłam dosłownie. Dzięki Bogu mam doświadczenie na lodzie to choć samochód zatańczył to w odwrotną stronę, ale czasami to nie doświadczenie ani umiejętności sprawią, że ktoś się pośliźnie i stanie się tragedia.

Postójcie 30cm dalej i minutę dłużej.
Obserwuj wątek
        • tijgertje Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 12:58
          marghot napisała:

          > oj nie zawsze kierowca jest panem drogi
          > są osoby (czesto wlasnie mamy/babcie z wozkiem/sankami etc, osoby 50+...), któr
          > ym wydaje się, ze to im nalezy się pierwszenstwo, ktore zwalnia z obowiązku myś
          > lenia i przewidywania

          Ale wlasnie tak jest wedlug przepisow. Pieszy ZAWSZE NA PASACH ma pierwszenstwo, z tym,z e w Polsce niestety malo kto sie przepisow trzyma i bezpieczniej dla pieszego jest poczekac troche dluzej, niz pchac sie pod kola samochodu, z ktorym nie wygra. W Holandii za nie zatrzymanie sie przed pasami, jesli pieszy stoi na chodniku skierowany w strone przejscia, czyli widac, ze ma zamiar przejsc, sa wlepiane spore mandaty. Nigdy nie musialam czerkac przed przejsciem, chyba, ze ze swiatlami, mam tez od poczatku wyrobiony nawyk dodatkowego uwazania przed pasami i przejsciami dla pieszych. W Polsce rowniez sie zatrzymuje przepuszczajac pieszych na pasach, ale ile razy palanci za mna za to trabili, to juz nie zlicze. Niestety mentalnosc polskich kierowcow pozostawia bardzo wiele do zyczenia.
          • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 13:47
            > Ale wlasnie tak jest wedlug przepisow. Pieszy ZAWSZE NA PASACH ma pierwszenstwo

            Ale ja się z tym zgadzam, ale obecnie w PL jest lodowisko i hamowanie sprawia, że albo jedziesz dalej albo cię nosi na boki I TAKIM WŁAŚNIE BOKIEM możesz szurnąć w przechodnia.
            Obecnie w PL (a przynajmniej w moim mieście) jest wysoka kultura jazdy i się pieszym ustępuje i właśnie oni są przyzwyczajeni do tego a obecnie kierowca NIE MA 100 % KONTROLI nad pojazdem.
          • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 18:24
            tijgertje napisała:

            >
            > Ale wlasnie tak jest wedlug przepisow. Pieszy ZAWSZE NA PASACH ma pierwszenstwo
            >
            Owszem pieszy na pasach ma zawsze pierwszeństwo ale niektórym się wydaje że skoro ma pierwszeństwo to już myśleć nie musi. Nie raz widziałam jak ktoś "WTARGNĄŁ" na przejście nie rozglądając się nawet lub patrząc wprost na zbliżający się samochód który jest 3-4 metry od przejścia. Niestety w takim przypadku kierowca ma małe szanse na wyhamowanie. Pomijam już sytuacje gdy piesi wchodzą na jezdnię "pod koła" w miejscach niedozwolonych.
            Sama kiedyś miała taką sytuację. Jadę samochodem po mało uczęszczanej drodze przede mną i za mną nie ma żadnego samochodu. Zbliżam się do przejścia przy którym stoi starszy człowiek (na oko około 60 lat) zdejmuje nogę z gazu i zwalniam aby miał czas na spokojne przejście przez ulicę (jechałam wolno a od przejścia dzieliło mnie jakieś 15-20 m) a on stoi i patrzy na mój samochód, stwierdzam więc że nie ma on zamiaru przechodzić i gdy byłam jakieś 3 metry od przejścia on nagle zdecydował się przejść przez ulicę, z ledwością udało mi się wyhamować pomimo że jechałam wolno i nie było ślisko.
            Jestem zarówno kierowca, pieszym i rowerzystą i uważam że każdy uczestnik ruchu ma obowiązek uważać na drodze i nikt nie jest zwolniony z myślenia.
            • mama303 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 22:08
              edit38 napisała:

              > Jestem zarówno kierowca, pieszym i rowerzystą i uważam że każdy uczestnik ruchu
              > ma obowiązek uważać na drodze i nikt nie jest zwolniony z myślenia.
              Ale w opisanej przez Ciebie sytuacji to Ty się zwolniłąs z myslenia. Trzeba była się wyraźnie zatrzymać przed pasami i jeszcze zachecić pieszego do przejścia. Tak samo, jak Ty nie jestes w stanie przewidzieć co on zrobi tak samo on nie jest w stanie przewidzieć co Ty zrobisz.
              • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 09:57
                mama303 napisała:

                > Ale w opisanej przez Ciebie sytuacji to Ty się zwolniłąs z myslenia.

                Tak oczywiście kierowcy powinni najlepiej stać cały czas i nie ruszać bo bardzo często się zdarza że ludzie stoją przy przejściu tylko po to aby postać (np czekają na kogoś) Jeżeli facet stoi i nie wchodzi na przejście gdy ma całkowicie pustą ulicę to dla mnie jest to jednoznaczne z tym że nie ma zamiaru przejść. A co gdyby sytuacja wyglądała tak: Człowiek stoi na przejściu samochód się zatrzymuje, człowiek nie przechodzi- moje pytanie do Ciebie- czy kierowca może ruszyć czy musi stać do tej chwili aż ten człowiek nie przejdzie? Przecież taki człowiek ma prawo stać nawet godzinę i zdecydować się w momencie gdy kierowca ruszy.

                Trzeba był
                > a się wyraźnie zatrzymać przed pasami i jeszcze zachecić pieszego do przejścia.

                Tak może powinnam jeszcze wysiąść z samochodu i go przeprowadzić przez przejście.

                > Tak samo, jak Ty nie jestes w stanie przewidzieć co on zrobi tak samo on nie j
                > est w stanie przewidzieć co Ty zrobisz.

                Ale co on miał przewidywać gdy ja byłam daleko od przejścia? On miał mnóstwo czasu i nawet gdybym przyśpieszyła aby celowo go rozjechać to i tak miał jeszcze dużo czasu aby zdążyć przejechać.
                Kodeks drogowy wyraźnie mówi że:
                Art. 14. Zabrania się:

                1. wchodzenia na jezdnię:

                1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                a tu właśnie tak zachował się ten facet.
                • mama303 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 12:39
                  edit38 napisała:

                  >Jeżeli facet stoi i nie wchodzi na przejście gdy ma całkowicie
                  > pustą ulicę to dla mnie jest to jednoznaczne z tym że nie ma zamiaru przejść.

                  Jeżeli Ty widzisz że on stoi to znaczy nie ma pustej ulicy, znaczy że Ty dojeżdżasz to tego pieszego ? Tak samo jak on nie ma pewności czy ty sie zatrzymasz tak samo Ty powinnaś mieć ograniczone zaufanie, czy Ci nie wyjdzie nagle....więc zatrzymaj sie i nawiąz kontakt wzrokowy....Niby po co facet stoi sobie przed przejściem? dla zabawy? należy domniewać że ma zamiar przejśc przez to przejście.


                  > Ale co on miał przewidywać gdy ja byłam daleko od przejścia? On miał mnóstwo cz
                  > asu i nawet gdybym przyśpieszyła aby celowo go rozjechać to i tak miał jeszcze
                  > dużo czasu aby zdążyć przejechać.
                  W Twoim mniemaniu ma dużo czasu ale czasem trudno ocenić jak szybko ktoś jedzie i czy sie zdąży...a może np. to był inwalida który ma problemy z chodzeniem. Jak zorientował się że Ty zwalniasz to wyszedł.

                  > Art. 14. Zabrania się:
                  >
                  > 1. wchodzenia na jezdnię:
                  >
                  > 1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pi
                  > eszych

                  Niby tak ale z drugiej strony jak już wszedł, miał pierszeństwo. Taki paradoks, z którego korzystają pieszy bo inaczej nie przeszli by nigdy
                  • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 13:41
                    mama303 napisała:

                    >
                    > Jeżeli Ty widzisz że on stoi to znaczy nie ma pustej ulicy, znaczy że Ty dojeżd
                    > żasz to tego pieszego ?

                    Na długiej prostej dużo wcześniej widać pieszego przy ulicy i jego zachowanie

                    Tak samo jak on nie ma pewności czy ty sie zatrzymasz t
                    > ak samo Ty powinnaś mieć ograniczone zaufanie, czy Ci nie wyjdzie nagle....więc
                    > zatrzymaj sie i nawiąz kontakt wzrokowy....

                    Ależ oczywiście miałam ograniczone zaufanie i pomimo że nie wykazywał najmniejszej chęci przejścia (stał długo mając wolną drogę) jechałam na tyle wolno że wyhamowałam przed nim pomimo że wszedł mi praktycznie pod koła.

                    Niby po co facet stoi sobie przed p
                    > rzejściem? dla zabawy?

                    Może na kogoś czeka, trudno powiedzieć.

                    > W Twoim mniemaniu ma dużo czasu ale czasem trudno ocenić jak szybko ktoś jedzi
                    > e i czy sie zdąży...

                    Ale skoro nie ma pewności czy zdąży mając samochód 10-20 m od siebie to nagle gdy samochód jest 2m od niego stwierdza że zdąży?

                    a może np. to był inwalida który ma problemy z chodzeniem.
                    > Jak zorientował się że Ty zwalniasz to wyszedł.

                    Nie miał najmniejszych problemów z poruszaniem więc nie dopatruj się proszę czegoś czego nie ma.

                    >
                    > > Art. 14. Zabrania się:
                    > >
                    > > 1. wchodzenia na jezdnię:
                    > >
                    > > 1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pi
                    > > eszych
                    >
                    > Niby tak ale z drugiej strony jak już wszedł, miał pierszeństwo. Taki paradoks,
                    > z którego korzystają pieszy bo inaczej nie przeszli by nigdy

                    Owszem nie przeszliby na ruchliwych drogach ale na drogach gdzie samochód przejeżdża raz na 5-10 minut nie ma z tym najmniejszych problemów nawet osoba na wózku inwalidzkim czy matka z dzieckiem które dopiero zaczyna sie uczyć chodzić.
                    • mama303 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 19:41
                      edit38 napisała:


                      > Na długiej prostej dużo wcześniej widać pieszego przy ulicy i jego zachowanie

                      Słuchaj jak Ty go widzisz to i on Cie widzi jako nadjeżdżający samochód a zachowanie jego trudno przewidzieć podobnie jak jemu - Twoje!

                      > Ależ oczywiście miałam ograniczone zaufanie i pomimo że nie wykazywał najmniejs
                      > zej chęci przejścia (stał długo mając wolną drogę) jechałam na tyle wolno że wy
                      > hamowałam przed nim pomimo że wszedł mi praktycznie pod koła.

                      Widocznie wyszedł wtedy jak miał pewność że zwalniasz/hamujesz...... Tak czy siak ja bym się zatrzymała...na wszelki wypadek.

                      > Może na kogoś czeka, trudno powiedzieć.

                      No trudno, więc zatrzymaj się na wszelki wypadek bo jak stoi akurat przed przejściem to jest duże prawdopodobieństwo że wyjdzie.

                      > Ale skoro nie ma pewności czy zdąży mając samochód 10-20 m od siebie to nagle g
                      > dy samochód jest 2m od niego stwierdza że zdąży?

                      Może upewniał się czy zwalniasz.....oceniła, że tak i wszedł.

                      > Nie miał najmniejszych problemów z poruszaniem więc nie dopatruj się proszę cze
                      > goś czego nie ma.

                      Ok, ten nie miał, inny w takiej sytuacji może mieć- przecież nie wiedziałas tego jak dojeżdżałaś....

                      > Owszem nie przeszliby na ruchliwych drogach ale na drogach gdzie samochód przej
                      > eżdża raz na 5-10 minut nie ma z tym najmniejszych problemów nawet osoba na wóz
                      > ku inwalidzkim czy matka z dzieckiem które dopiero zaczyna sie uczyć chodzić.

                      Wiesz co ja nie wiem dlaczego akurat ten mężczyzna wyszedł Ci przed maskę, prawdopodobnie jakiś powód miał. Czy uważasz że chciał popełnić samobójstwo tak nieudolnie?
                      Tak że lepiej sie zatrzymać.....
                  • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 13:55
                    mama303 czy ty jesteś kierowcą? Jeśli jesteś to czy za każdym razem zatrzymujesz się przed przejściem i przepuszczasz wszystkich pieszych którzy czekają na przejściu lub kierują się w jego kierunku? Jeśli odpowiedź na te dwa pytania jest TAK to śmiem podejrzewać że jeździsz tylko po maleńkich miejscowościach lub z Twojego powodu powstają korki w Twoim mieście. Niestety tam gdzie jest duży ruch zarówno samochodowy jak i pieszy jeśli zatrzymasz się na przejściu (bez świateł) to masz prawie zerowe szanse ruszyć ponownie jeśli chcesz przepuścić wszystkich pieszych którzy się kierują na przejście. W wielu miejscach jest tak że ruch pieszy jest tak nasilony że jeden pieszy jeszcze jest jedną nogą na pasach a inny już noge na pasach położył.
                    • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 14:49
                      edit38 napisała:
                      Niestety tam gdzie jest duży ruc
                      > h zarówno samochodowy jak i pieszy jeśli zatrzymasz się na przejściu (bez świat
                      > eł) to masz prawie zerowe szanse ruszyć ponownie jeśli chcesz przepuścić wszyst
                      > kich pieszych którzy się kierują na przejście. W wielu miejscach jest tak że ru
                      > ch pieszy jest tak nasilony że jeden pieszy jeszcze jest jedną nogą na pasach a
                      > inny już noge na pasach położył.

                      Czyli jak wspominalas wczesniej: nie zatrzymujesz sie bo zrobi sie karambol, nie zatrzymujesz sie bo nie bedziesz mogla ruszyc, nie zatrzymujesz sie zeby nie robic korkow itd...
                      Jednym slowem typowy przedstawiciel kierowcow burakow ktorzy w 4 literach maja przepisy.

                      I co sie dziwic ze desperaci ryzykujac zyciem i zdrowiem musza sie wdzierac na ulice skoro w inny sposob nie mozna przedostac sie na druga strone
                      • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 19:44
                        hanalui napisała:


                        > Czyli jak wspominalas wczesniej: nie zatrzymujesz sie bo zrobi sie karambol, ni
                        > e zatrzymujesz sie bo nie bedziesz mogla ruszyc, nie zatrzymujesz sie zeby nie
                        > robic korkow itd...


                        Widzę że Ty widzisz więcej niż jest napisane. Nigdzie nie napisałam że się nie zatrzymuję, napisałam tylko że nie dałoby się jeździć gdyby chciało się za każdym razem zatrzymywać. Ta dyskusja jest po prostu bezsensu więc nie mam zamiaru dłużej w niej uczestniczyć bo wszystko chciałam napisać już zostało napisane. Niestety nie wierzę tym które twierdza że za każdym razem przepuszczają pieszych

                        > I co sie dziwic ze desperaci ryzykujac zyciem i zdrowiem musza sie wdzierac na
                        > ulice skoro w inny sposob nie mozna przedostac sie na druga strone

                        No rzeczywiście w opisanym przeze mnie przykładzie ten człowiek musiał pakować sie pod koła mojego bo jeśli tego nie zrobiłby to nigdy nie przeszedłby przez przejście, przecież w tym miejscy przejść się nie da bo samochody jeżdżą ze środnią częstotliwością 1/kwadrans.
                        • mama303 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 19:54
                          edit38 napisała:


                          > No rzeczywiście w opisanym przeze mnie przykładzie ten człowiek musiał pakować
                          > sie pod koła mojego bo jeśli tego nie zrobiłby to nigdy nie przeszedłby przez p
                          > rzejście, przecież w tym miejscy przejść się nie da bo samochody jeżdżą ze środ
                          > nią częstotliwością 1/kwadrans.

                          Więc jeśli widzisz pieszego przed przejsciem dla pieszych to nie zastanawiaj się czy przejdzie, czy nie, czy czeka na kogos czy liczy samochody tylko sie zatrzymaj. Ta zasada jest prosta do stosowania. A korki raczej nie tworza się przez pieszych.
                    • mama303 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 19:44
                      edit38 napisała:

                      > mama303 czy ty jesteś kierowcą? Jeśli jesteś to czy za każdym razem zatrzymujes
                      > z się przed przejściem i przepuszczasz wszystkich pieszych którzy czekają na pr
                      > zejściu lub kierują się w jego kierunku?

                      Tak jestem kierowcą i to w stolicysmile Mam taka zasade jak stoi pieszy przy przejściu zawsze się zatrzymuję, co i innym polecam.
            • ponponka1 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 21:00
              Zawsze myslalam ze tak jak piszeszcie, na pasach....tylko, ze pieszy zanim wejdzie na psay zbliza sie do nich.

              Od kiedy mieszkam w Norwegii to ja KIEROWCA wiem, ze jak widze znak "uwaga przejscie dla pieszych" nie czekam az mi pieszy wejdzie nagle. On ma prawo podejsc do pasow a ja musze sie zatrzymac bo wiedze, ze pieszy zbliza sie do pasow. Oczywisacie, przejscia powinny byc w widocznych miejscach, tak by kierowca mogl zawczasu widziec, ze zblioza sie pieszy

              Nigdy wczesniej tak nie myslalam. Szkoda, ze w Polsce nadal pieszy "wtarga sie" na pasy. W Polsce pieszy pieszy pojawia sie dla kierowcow dopeiro na pasach i dlatego "wtarga sie". Jak jezdze teraz w Polsce to budze zdziwienie pieszych, zatrzymujac sie zanim "wtargaja sie" na pasy....daje im po prostu czas na "watarganie sie" na pasy.

              Zapraszam do Norwegii i Szwecji na szkole uwazania na pieszych smile

              Laneczka- jadac po lodzie 10 km. na godzine widzac mamusie z sankami ktora idzie w kierunku pasow (ma zamiar przez nie przejsc) da sie zatrzymac. Mieszkam w krainie lodow i sniegu smile Trzeba tylko jezdzic zgodnie z przepisami.

              Ale tez rozumiem Twoj apel - w Polsce jak najberdziej na miejscu choc zupelnie niezgodny z przepisami...ale zdrowie i zycie wazniejsze.
              • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 21:19
                ponponka1 napisała:
                > Zapraszam do Norwegii i Szwecji na szkole uwazania na pieszych smile

                Ja moge zaprosic do siebie, u mnie pieszy ma zawsze pierwszenstwo na pasach i nie na pasach, wystarczy ze stoi przy krawezniku i ma sie obowiazek zwolnic bo a noz widelec zechce przejsc, piesi przemykajacy miedzy autami to normalka tongue_out
                • tijgertje Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 11:20
                  hanalui napisała:

                  Ja moge zaprosic do siebie, u mnie pieszy ma zawsze pierwszenstwo na pa
                  > sach i nie na pasach, wystarczy ze stoi przy krawezniku i ma sie obowiazek zwol
                  > nic bo a noz widelec zechce przejsc, piesi przemykajacy miedzy autami to normal
                  > ka tongue_out

                  To tak jak i u mnie. Tyle, ze u mnie jest jeszcze lepszy cyrk, bo mamy wszedobylskich rowerzystow, ktorzy zawsze maja racje, nawet jakby komus nagle wjechal przed maske. W ruchu drogowym piesi i rowerzysci sa slabsi, nigdy nie wygraja z samochodem i prawo wlasnie ich chroni, to kierowcy musza sie pilnowac, zekomus krzywdy nie zrobic i sobie piwa nie nawarzyc.
                  • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 19:04
                    A ja do tej pory pamiętam jak byłam w Kopenhadze i wzięłam sobie rower miejski. Nie bardzo wiedząc jak się poruszać po prostu postanowiłam robić to samo co tłumek rowerzystów. Ku mojemu najwyższemu zdumieniu gdy nastało dla nas zielone światło rowerzyści nie rozglądali się ani w lewo ani w prawo tylko po prostu jechali. Najwyraźniej tamtejsi kierowcy, widząc żółte nie mają zwyczaju wciskać gazu do dechy...
                      • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 20:58
                        Ale jak wciskają gaz zbliżając się do świateł i widząc żółte to akurat usiłują mnie rozjechać jak mam zielone...Bardzo typowa sytuacja na dużej warszawskiej ulicy przez którą praktycznie codziennie przechodzę. Żeby bezpiecznie przejść to praktycznie musze poczekać aż oba pasy staną. Przez ten czas to bym chyba te 2 pasy przeszła.Za to potem kierowcy narzekają jakie to światła dla pieszych długie...
                        • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 21:03
                          Mieszkam w mniejszym mieście i kultura jazdy jest inna niż w Warszawie bo nie ma takich korków i ludzie nie wariują aż tak aby szybciej dojechać. Ale fakt. Jazda w stolicy wymaga dodatkowego przeszkolenia, bo jak jeździsz prawidłowo to jesteś wariat i cię obtrąbią na wszytkie sposoby.
          • silje78 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 07:19
            pieszy na pasach, a nie pieszy stojący przed przejściem. wiele osób myli i stąd często kłopoty.
            mi ostatnio przed maskę wylazła matka z dzieckiem. na jezdni błoto pośniegowe, za mną ani jednego auta. spokojnie mogła poczekać aż przejadę. przejście zasłaniała hałda śniegu więc niezbyt dobrze było widać czy ktoś stoi czy nie. udało mi się wyhamować, ale i tak mysiałam odbić na przeciwległy pas, gdyby tam ktoś w ty mczasie wszedł to mogło się to źle skończyć. jechałam ok 40km/h, a ona wylazła mi z 5m przede mną.
            ja też puszczam pieszego, ale muszę mieć ku temu warunki, czyli nie mieć za sobą barana, który jedzie szybko, nie musieć gwałtownie hamować (zwłaszcza teraz). czasami zwalniam już przed przejściem żeby wolniutko do niego dojechać i tym samym przepuścić pieszego. niestety, ludzie stoją i gapią się nie wiadomo gdzie, po to żeby nagle wyjść na jezdnię.
        • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:04
          marghot napisała:

          > są osoby (czesto wlasnie mamy/babcie z wozkiem/sankami etc, osoby 50+...), któr
          > ym wydaje się, ze to im nalezy się pierwszenstwo,
          Proponuję zapoznać się z kodeksem ruchu drogowego - niekoniecznie pieszym wydaje się, że mają pierwszeństwo...
        • kamelia04.08.2007 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 22:35
          marghot napisała:

          > są osoby (czesto wlasnie mamy/babcie z wozkiem/sankami etc, osoby 50+...), któr
          > ym wydaje się, ze to im nalezy się pierwszenstwo, ktore zwalnia z obowiązku myś
          > lenia i przewidywania
          > zgadzam sie z autorką wątku


          jakby tu ci powiedziec, przepisy sa wlasnie takie, ze to pieszy ma pierwszenstwo, czyli owe babcie, czy mamy w wozkiem dobrze mysla, bo im sie owo pierwszenstwo nalezy na mocy kodeksu drogowego.
          Najwidoczniej nie zauwazylas, ze w odpowiedniej odleglosci jest postawiony znak ostrzegawczy o przejsciu dla pieszych (taki zolty trojkatny, gdyby prawo jazdy bylo za jajka), co przecietnemu homo sapiens powinno dac do myslenia, a przed samym przejsciem jest znak informujacy o przejsciu (taki kwadratowy niebieski).
          Jest jeszcze szereg innych znakow ostrzegawczych, np. dzieci przechodzace na druga strone, to tez ma dawac do myslenia - czyli zachowania wiekszej ostroznosci.
          Ponadto na terenie zabudowanym jest ograniczenie predkosci do 50 km/h nie dla przyjemnosci ustawodawcy, ale dla bezpieczenstwa, przy predkosci 50 km/h droga hamowania jest krotsza.

          Widac zreszta jaki z ciebie kierowca i jaka masz mentalnosc, wystarczy, ze wejdziesz do samochodu, to wydaje ci sie, ze ci wszyscy musza ustepowac, bo TY jedziesz, a babcia z wozkiem ma czekac do usranej smierci az wszystkie autka przejada, a ona dopiero wtedy bedzie mogla sobie chylkiem przejsc na druga strone.

          Coz, polska mentalnosc, im dalej na wschod, tym wieksza arogancja i prawo silniejszego.
          Pewnie nie wiesz, ale we FRancji pieszy jest prawie swietm zwierzeciem i przepuszczanie pieszych jest powszechne i oczywiste, i nawet jak przelaza na czerwonym swietle czy w miejscu niedozwolonym (czerwone swiatlo we FR oznacza, ze przez jezdnie przechodzi sie ostrozniej), to kierowca nie ma prawa potracic
      • gwen_s Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 12:44
        to nie chodzi już co myślą kierowcy, ja staję przed przejściami (jadąc autem) bo pamiętam jak ciężko czasem wbić się na jezdnię...
        Ale prawdą jest, ze z samochodem się nie wygra... może nawet zderzaka nie wgnieść a przechodzień będzie się męczył do końca życia.
        • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 18:39
          gwen_s napisała:

          > to nie chodzi już co myślą kierowcy, ja staję przed przejściami (jadąc autem) b
          > o pamiętam jak ciężko czasem wbić się na jezdnię...

          I tak powinno być niestety jest bardzo mało takich kierowców którzy przepuszczają pieszych, niestety trzeba też czasami zrozumieć kierowcę bo często się zdarza tak (przeważnie w centrum miasta gdzie jest duży ruch i mnóstwo pieszych) że jak już się zatrzyma aby przepuścić pieszego to ma problem z kontynuowaniem jazdy ponieważ piesi idą jeden za drugim często spacerkiem a biedny kierowca stoi i tamuje ruch.
          Przypomniały mi się dwie historie pierwsza wydarzyła się gdy byłam w zaawansowanej ciąży stałam przy przejściu nadjeżdżający samochód zatrzymał się aby mnie przepuścić i gdy ja byłam już na środku przejścia tuż przed moim brzuchem przejechał pędzący samochód (droga dwupasmowa)
          Druga historia wydarzyła się jakiś rok temu. Jechałam samochodem i zatrzymałam się przed pasami aby przepuścić pieszego a gdy ten już wychodził zza mojego samochodu mnie zaczął wyprzedzać/wymijać inny samochód który pędził chyba ponad 100km/h.
          Przez te dwa wydarzenia dwa razy się zastanowię zanim zdecyduję się wejść na przejście gdy mnie ktoś przepuszcza.
                • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:51
                  Tyle, że ja ngdy nawet mandatu nie dostałam (jeżdżę od 8 lat) natomiast dziś mogłam tego małego puknąć. I już nie ważne kogo oszacowaliby za winnego (może firmy odśnieżające, bo wolniej jechać już nie mogłam, żeby samochód nie zgasł). Co z tego jak komuś stałaby się krzywda. Lepiej być przezornym niż liczyć na innych.
                  • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 22:40
                    Leneczkaz , nie czepiam się twojego postu o tym, żeby nie stać przy samej krawędzi. Uwaga jest jak najbardziej słuszna. Zresztą ja zwykle stoję z pół metra - metr dalej. Co w przypadku samochodu , nad którym kierowca stracił kontrolę i tak może niewiele dać (no, może zatrzyma się na jakiejś pryzmie śniegu). Natomiast zgodnie z poglądami prezentowanymi przez sporą część forumowiczek, pieszy jest w Polsce nader łagodnie traktowany przez kierowców, mimo że bezczelnie pcha się na jezdnię wymuszając swoje pierwszeństwo z kodeksu drogowego i wykazuje się skrajną nieodpowiedzialnością nie przewidując tego, że 95% kierowców ów kodeks drogowy będzie łamać...
                    • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 18:56
                      Rozumiem że do mnie to miało być.
                      Co z tego mi przyjdzie że ja wiem że mam pierwszeństwo? Nic, wolę być ostrożna i mieć ograniczone zaufanie do kierowców. To samo jest kiedy jestem kierowcą, mam ograniczone zaufanie zarówno do pieszych jak i do innych kierowców.
                      Mój znajomy który jest instruktorem jazdy gdy jeździłam z nim aby sobie przypomnieć jak się jeździ (kupiłam pierwszy samochód po prawie 10 latach od zrobienia prawka) cały czas mi mówił abym miała ograniczone zaufanie do innych użytkowników drogi i abym nigdy nie patrzyła "ślepo" bo mam pierwszeństwo.
                      • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 22:43
                        edit38 napisała:
                        > Mój znajomy który jest instruktorem jazdy gdy jeździłam z nim aby sobie przypom
                        > nieć jak się jeździ (kupiłam pierwszy samochód po prawie 10 latach od zrobienia
                        > prawka) cały czas mi mówił abym miała ograniczone zaufanie do innych użytkowni
                        > ków drogi i abym nigdy nie patrzyła "ślepo" bo mam pierwszeństwo
                        .

                        Serio dopiero wtedy sie tego dowiedzialas o zasadzie ograniczonego zaufania? surprised?
                        A mnie tego uczono jeszcze w podstawowce na pogadankach dla dzieci lat bodajze 7-8 prowadzonych przez policjanta, kiedy to uczyl jak przechodzic przez jezdnie, itp, potem to klepano przy wyrabianiu karty rowerowej.
                        • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 10:11
                          hanalui napisała:

                          > edit38 napisała:
                          > > Mój znajomy który jest instruktorem jazdy gdy jeździłam z nim aby sobie p
                          > rzypom
                          > > nieć jak się jeździ (kupiłam pierwszy samochód po prawie 10 latach od zro
                          > bienia
                          > > prawka) cały czas mi mówił abym miała ograniczone zaufanie do innych
                          > użytkowni
                          > > ków drogi i abym nigdy nie patrzyła "ślepo" bo mam pierwszeństwo
                          .
                          >
                          > Serio dopiero wtedy sie tego dowiedzialas o zasadzie ograniczonego zaufania? surprised
                          > ?
                          > A mnie tego uczono jeszcze w podstawowce na pogadankach dla dzieci lat bodajze
                          > 7-8 prowadzonych przez policjanta, kiedy to uczyl jak przechodzic przez jezdnie
                          > , itp, potem to klepano przy wyrabianiu karty rowerowej.

                          Umiemy czytać że zrozumieniem ale się czepiamy czy jednak nie potrafimy?
                          Nie napisałam że dowiedziałam się tylko że " cały czas mi mówił "
                          Skoro ładujesz się pod nadjeżdżający samochód pomimo że wiesz że powinnaś mieć ograniczone zaufanie chociaż masz pierwszeństwo na przejściu to oznacza że nic ta Twoja wiedza zdobyta jako dziecko Ci nie dała bo jej nie wykorzystujesz.
                          Od razu zaznaczam że nie upieram sie przy tym że Ty włazisz na przejście "jak święta krowa" ale z Twojej wypowiedzi wywnioskowałam że uważasz że piesi mogą się tak właśnie zachowywać a myślenie i przewidywanie obowiązuje tylko kierowców.
                          • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 14:26
                            edit38 napisała:
                            > > Serio dopiero wtedy sie tego dowiedzialas o zasadzie ograniczonego zaufan
                            > ia? surprised
                            > > ?
                            > > A mnie tego uczono jeszcze w podstawowce na pogadankach dla dzieci lat bo
                            > dajze
                            > > 7-8 prowadzonych przez policjanta, kiedy to uczyl jak przechodzic przez j
                            > ezdnie
                            > > , itp, potem to klepano przy wyrabianiu karty rowerowej.


                            ale z Twojej wypowiedzi wywnioskowałam że uważasz że piesi mogą si
                            > ę tak właśnie zachowywać a myślenie i przewidywanie obowiązuje tylko kierowców.
                            >

                            A dokladnie z ktorego zdania powyzej to wywnioskowalas, bo mnie zaciekawilas?
                          • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 06.01.11, 14:35
                            edit38 napisała:
                            > Umiemy czytać że zrozumieniem ale się czepiamy czy jednak nie potrafimy?
                            > Nie napisałam że dowiedziałam się tylko że " cały czas mi mówił "

                            Co ze tego ze wiedzialas skoro nie stosowalas owej zasady. Myslisz ze by ci caly czas o tym mowil gdyby widzial ze zachowujesz sie na ulicy jak trzeba?
                            Jak dla mnie komus kto stosuje owa zasade na codzien nie trzeba o tym przypominac i caly czas mowic.
      • daisy Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 13:10
        Bycie świętszym od papieża też nie jest najmądrzejsze. Ty się ZAWSZE zatrzymasz, aż jakiś debil wjedzie ci w tył i wepchnie prosto na wózeczek przejeżdżający przed twoją maską. Żeby nie było - raz sama mało nie przejechałam tak dziewczyny, popchnięta przez wielkiego mercedesa z tyłu, co się zagapił.
        Lepiej myśleć i przewidywać, zamiast ZAWSZE mieć rację i niezłomne zasady.
        Na dwupasmowej jezdni w ogóle nie przepuszczam pieszych, żeby ich nie wpuścić pod samochód, który oczywiście będzie mnie wyprzedzał obok (nagminne). Lepiej niech sobie pieszy chwilę poczeka, niż by miał rękę/nogę/życie stracić.
        • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 13:50
          Deisy cudem Pańskim nie zostałam właśnie tak potrącona na 3-pasmówce. Koleś jeden mi ustąpił a drugi asekurował się hamowaniem z dymem i zatrzymał się 1cm przede mną z wózkiem. Przeszłam na drugą stronę a łzy jak grochy mi ciekły mimo, że płakać nie zamierzałam O_o
        • tijgertje Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 18:08
          daisy napisała:

          > Bycie świętszym od papieża też nie jest najmądrzejsze. Ty się ZAWSZE zatrzymasz
          > , aż jakiś debil wjedzie ci w tył i wepchnie prosto na wózeczek przejeżdżający
          > przed twoją maską.

          Nie sadze. NIGDY nie hamuje gwaltownie. Pazy widac z daleka i tu juz moja w tym glowa, zeby zachowac odstep przed pojazdem przede mna i mrugajac hamulcami utrzymac tego za mna w odpowiedniej odleglosci. Jelsi zacvzne hamowac odpowiednio wczesnie, to ten za mna musialby byc slepy, zeby trego nie widziec (regularnie sprawdzam, czy swiatla dzialaja jak nalezy, przy sniegu poza szybami dokladnie odsniezam wszystkie swiatla, choc widze, na drodze, ze nie jest to powszechna praktyka).
          • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 19:41
            Hamowanie pulsacyjne jest ok na śniegu ale na lodzi to jeden grzyb jak hamujesz. Za to masz rację mądre jest hamowanie dużo wczęśniej co też poczyniłam i gdyby nie te wystające sanki to bym uznała dzień jak co dzień ale się wystraszyłam, że jak mi tyłek zarzuci lub cokolwiek innego pierwszy obrywa maluch.
            • tijgertje Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 23:49
              Leneczkaz, nie chodzilo mi o hamowanie pulsacyjne, a ostrzegawcze. Stosuje regularnie, jak w lusterku widze jakiegos idiote, co mi na ogonie wisi. Jak tak kilka razy dotkniesz hamulca, to czepialski zazwyczaj automatycznie zwieksza odstep. Tak samo np jak stoje ostatnia na swiatlach, to zazwyczaj mrugam stopami, jesli ktos z tylu podjezdza, pozwala mu to latwiej stwierdzic ze stoje, a nie jade i liczyc sie z roznica predkosci i hamowaniem na czas.
        • memphis90 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:00
          > Na dwupasmowej jezdni w ogóle nie przepuszczam pieszych, żeby ich nie wpuścić p
          > od samochód, który oczywiście będzie mnie wyprzedzał obok (nagminne). Lepiej ni
          > ech sobie pieszy chwilę poczeka, niż by miał rękę/nogę/życie stracić.
          Jasne. Niech sobie piesi tunel wykopią uncertain Dwupasmówki w mieście to z reguły drogi o sporym natężeniu ruchu, więc z takim podejściem rzeczywiście szybciej byłoby podkop sobie zrobić, niż czekać na moment, kiedy nic nie jedzie.
            • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:14
              Ostatnio widziałam jak w korku laska przebiegała pomiędzy samochodami (naprawę daleko było do świateł) a tu bus-pasem leci koleś 100-tką. Normalnie jak w zwolnionym tempie- jego widzę w lusterku a ona leci przez 3 pasy. Nie wiem jakim cudem ale 2cm przed bus- pasem się zatrzymała i on śmignął przed jej ciałem. Toż to się można nerwicy nabawić tylko obserwując co się teraz dzieje na drogach.
            • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:47
              daisy napisała:

              > Kilka razy zdarzyło się, że mnie-kierowcę stojącą "na pasach" ktoś wyminął. Wie
              > le razy jako pieszy byłam świadkiem takiej akcji. Wolę być postrzegana jako cha
              > mski kierowca niż wpuścić kogoś pod koła jakiemuś palantowi.

              Ale pieszy na pasach to nie swieta slepa krowa, tez obowiazuje go rozgladanie sie czy nic nie jedzie i z jednej, i z drugiej strony. Kultura jazdy na polskich drogach daleko w lesie, strach sie bac i kierowca i piszym, drogi pelne idiotow w trupach, ktorym sie wydaje ze sa w ferrari
            • memphis90 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 20:30
              Dlatego ja, jako pieszy, nie ładuję się na pałę, tylko obserwuję otoczenie. Jak na jednym pasie stoją, a na drugim jakiś idiota jedzie, to nie ładuję mu się pod koła. natomiast wielokrotnie doświadczyłam kilkuminutowego wystawania na pasach w oczekiwaniu, aż jakiś kierowca, który nie jest chamem, łaskawie zatrzyma się i mnie przepuści. Bo z reguły większość to ci "dobrzy", którzy- oczywiście- dla mojego własnego bezpieczeństwa nie chcą mi pozwolić na przejście na drugą stronę.
        • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:16
          daisy napisała:
          > Na dwupasmowej jezdni w ogóle nie przepuszczam pieszych, żeby ich nie wpuścić p
          > od samochód, który oczywiście będzie mnie wyprzedzał obok (nagminne). Lepiej ni
          > ech sobie pieszy chwilę poczeka, niż by miał rękę/nogę/życie stracić.
          A ponieważ chyba wszyscy kierowcy są aż tak troskliwi o pieszych to potem tylko narzekają na pieszych i ich "nagłe wtargnięcia" na jezdnię...
          Gdyby kierowcy generalnie przestrzegali zasady pierwszeństwa pieszych na pasach to
          a) przyhamowywaliby odpowiednio wcześnie, więc ryzyko wjechania komukolwiek w kuper byłoby znikome
          b) przechodzenie przez 2-pasmową jedznię nie wiązałoby się ze zwiększonym ryzykiem
          Ale lepiej narzekać jak to piesi nagle włażą na jezdnię.
          • daisy Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 22:18
            Nigdy nie narzekałam na pieszych, nikt nie dał mi jeszcze powodu. Jeśli już to narzekam na palantów, którzy wyprzedzają kierowcę, który właśnie ustępuje pieszemu na pasach. Szkoda mi pieszych, więc przestałam ich przepuszczać na jezdniach dwupasmowych, dla ich własnego bezpieczeństwa.

            Co do wjeżdżania w tył - hamować można sobie do upadłego, ale co to pomoże, jak jakiś idiota z tyłu zagada się przez telefon albo ściąga sweterek przez głowę? Mówię z doświadczenia, bo ktoś mnie wepchnął na dziewczynę przechodzącą przed moim autem na pasach. Od tamtej pory uważam z zatrzymywaniem się, czasem lepiej dla wszystkich, żeby pieszy poczekał pół sekundy dłużej.
            • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 22:25
              daisy napisała:
              Szkoda mi pieszych, więc przestałam ich przepuszczać na jezdniac
              > h dwupasmowych, dla ich własnego bezpieczeństwa.
              w tył - hamować można sobie do upadłego, ale co to pomoże, jak
              > jakiś idiota z tyłu zagada się przez telefon albo ściąga sweterek przez głowę?

              Chyba sie nie zatrzymujesz dlatego zeby ci ktos garazu z dupy auta nie zrobil niz z litosci dla przechodniow big_grin
              • daisy Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 11:42
                Od kiedy, jak już pisałam, taksówkarz wepchnął mnie na kobietę idącą po pasach mam również dobro pieszych na względzie. Tym bardziej, że zatrzymywałabym się (teoretycznie) po to, żeby zrobić pieszemu uprzejmość. Wgnieciony zderzak to naprawdę głupstwo w porównaniu z uderzeniem człowieka.
                Ale czy ty w ogóle jeździsz samochodem, że muszę takie rzeczy wyjaśniać?
            • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 22:42
              daisy napisała:

              > Co do wjeżdżania w tył - hamować można sobie do upadłego, ale co to pomoże, jak
              > jakiś idiota z tyłu zagada się przez telefon albo ściąga sweterek przez głowę?
              > Mówię z doświadczenia, bo ktoś mnie wepchnął na dziewczynę przechodzącą przed
              > moim autem na pasach. Od tamtej pory uważam z zatrzymywaniem się, czasem lepiej
              > dla wszystkich, żeby pieszy poczekał pół sekundy dłużej.
              Ech, te pół sekundy dłużej to akurat tyle, żeby wpaść pod samochów tego palanta za tobą ...
            • memphis90 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 20:31
              Od tamtej pory uważam z zatrzymywaniem się, czasem lepiej
              > dla wszystkich, żeby pieszy poczekał pół sekundy dłużej.Od tamtej pory uważam z zatrzymywaniem się, czasem lepiej
              > dla wszystkich, żeby pieszy poczekał pół sekundy dłużej.
              Pół sekundy? Chyba kolejne 5 minut...
      • leneczkaz Błąd 03.01.11, 13:44
        Ja hamowałam bo to był kawałek jak ich widziałam ale byłam NA LODZIE I Z GÓRKI. Hamowałam całą górkę ale tylko na dole jest lód i mimo, że jechałam może 10 na godzinę to się po prostu sunęłam lekko skręcając tylko kierownicę. Na lodzie nic nie zrobisz.
        Na czarnej drodze jako matka zawsze ustępuję wózkom, sankom, dzieciom osobom starszym itd.
            • mama303 Re: Błąd 06.01.11, 12:28
              Właśnie jestem dlatego daję Ci dobrą radę. Wsiąśc za kółko to nie sztuka, zapanowac nad samochodem natomiast to już wyższa szkoła smile
              • edit38 Re: Błąd 06.01.11, 14:02
                Czyli Ty twierdzisz że w każdych warunkach jesteś w stanie zapanować nad samochodem? Nawet zawodowi kierowcy którzy spędzili za kierownica tysiące godzin uważają że w niektórych warunkach człowiek nie jest w stanie zapanować w 100% nad samochodem a Ty jesteś tak pewna siebie? A może gdy tylko przychodzi zima lub zaczyna padać deszcz po długich upałach zostawiasz samochód w domu i przesiadasz sie na komunikację miejską.
                • mama303 Re: Błąd 06.01.11, 19:48
                  edit38 napisała:

                  > Czyli Ty twierdzisz że w każdych warunkach jesteś w stanie zapanować nad samoch
                  > odem?
                  Nie twierdzę. Jak jest lodowisko to nie wsiadam wink a lodowisko zdarza sie bardzo rzadko.
    • halapta Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 14:06
      To ja mam inną prośbę, patrzcie od czasu do czasu, czy dziecko dalej siedzi na sankach.
      Miałam ostatnio taką sytuacje: zatrzymuję się przed pasami bo na krawędzi czeka facet z dzieckiem na sankach. Facet rusza, dziecko spadło z sanek (czasami przy ruszeniu sanki wyjeżdżają spod dziecka), zanim malec (ok 2lata) się pozbierał jego tato już dawno na drugim końcu jezdni, nawet nie słyszał mojego wołania. Więc ten mały/ła nura za nim, a z naprzeciwka auta jadą.
      No chwila grozy, dobrze, że przechodnie złapali to dziecko.
      Ja zanim się z pasów bezpieczeństwa wydostałam już byłoby po wszystkim.
      • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 14:10
        Dlatego sanki z pchaczem nie są takie głupie. Miałam też sama taką sytuację, że przechodzę z synem przez pasy on z tyłu na sankach, przeszłam, wciągam go na chodnik a tu wielka zaspa śnieżna (spychacz po bokach zrobił zaspy) a samochód jedzie, też na śliskim, ja ciągnę z całych sił,samochód już fika salta, ja łapię za płozy i ... udało się. Ale spociłam się w 1 min.
      • budzik11 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 14:38
        halapta napisała:

        > jego tato już dawno na drugim końcu jezdni, nawet nie słyszał mojego wołania.

        W takich sytuacjach mozna użyć klaksonu, nic dziwnego, że człowiek na jezdni nie słyszał wołania z samochodu.

        A pytanie do laneczkiz - a na oblodzonym/zaśniezonym parkingu dajesz jakoś radę wyhamować? Czy też masz zerową kontrolę nad autem?
            • lupa_87 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 15:42
              Nie ważne kto ma pierwszeństwo i nie ważne czyja wina będzie w razie zahaczenia - BEZPIECZEŃSTWO dziecka jest tu najważniejsze. Co mi po odszkodowaniach czy innych sankcjach dla kierowcy jak mi dziecko uszkodzi ;-P
              W zderzeniu wózka z autem - ciekawe która strona bardziej ucierpi, bez względu na werdykt.
              • aleks2539 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 17:07
                jak mnie w......ją takie wypowiedzi, że pieszy ma pierwszeństwo! A niech sobie ma! A resztę życia przez to "pierwszeństwo" spędzi na wózku sad Albo to będzie jego ostatnie "pierwszeństwo" sad Ja jestem pieszym w w stosunku do bycia kierowcą 3:2. I właśnie dzięki bycia kierowcą mam wyobraźnię co potrafi się dziać z samochodem w taką pogodę sad Jechałam przed świętami do kumpeli. Padał śnieg a na asfalcie zalegała stara breja. Patrzę czerwone. Więc hamuję, hamuję, hamuję... Dojechałam do kolejnego czerwonego... Dobrze, że nikogo nie uderzyłam, nikogo nie rozjechałam, nic we mnie nie uderzyło. Miałam wielkie szczęście. Sama często chodzę z podwójnym wózkiem i mam nawyk, że mimo zielonego czekam aż auta się zatrzymają. Bo niestety dla mnie zielone jest dla kogoś "późnym pomarańczowym". I ja wolę te dwie sekundy poczekać a dojść żywa do domu. Tak samo zgadzam się z NIE przepuszczaniem osób na podwójnej jezdni itd. Niestety, raz prowadziła auto moja mama. Babeczka wyszła na ulicę, pierwsze auto zdążyło wyhamować przed pasami. Kobieta nawet nie spojrzała czy coś jedzie na drugim pasie, po prostu wyszła nam pod koła. Widok ciała, które przeleciało nam po masce i wpadło na dach masakra. Na szczęście dla nas i dla niej skończyło się na potłuczeniu....
                • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:34
                  aleks2539 napisała:

                  > Tak samo zgadzam się z
                  > NIE przepuszczaniem osób na podwójnej jezdni itd. Niestety, raz prowadziła aut
                  > o moja mama. Babeczka wyszła na ulicę, pierwsze auto zdążyło wyhamować przed pa
                  > sami. Kobieta nawet nie spojrzała czy coś jedzie na drugim pasie, po prostu wys
                  > zła nam pod koła. Widok ciała, które przeleciało nam po masce i wpadło na dach
                  > masakra. Na szczęście dla nas i dla niej skończyło się na potłuczeniu....
                  I oczywiście była to wina pieszego, względnie kierowcy tego samochodu, który zdążył się zatrzymać?
                • halapta Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 11:48
                  aleks2539 napisała: > jak mnie w......ją takie wypowiedzi, że pieszy ma pierwszeństwo! A niech sobie > ma!

                  Pewnie gwarantuje mu to Kodeks drogowy nieprawdaż?

                  A resztę życia przez to "pierwszeństwo" spędzi na wózku sad Albo to będzie j
                  > ego ostatnie "pierwszeństwo" :


                  widzę, że lubisz stosować zasadę duży może więcej smile
                  trochę mi to przypomina filozofie babki Pwalakowej :sad sadem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie".

                  Padał śnieg a na
                  > asfalcie zalegała stara breja. Patrzę czerwone. Więc hamuję, hamuję, hamuję...
                  > Dojechałam do kolejnego czerwonego...


                  to ile metrów tak hamowałaś, hamowałaś...?
                  Nie słyszałaś o zimowych oponach, hamowaniu pulsacyjnym, hamowaniu silnikiem?

                  Tak samo zgadzam się z
                  > NIE przepuszczaniem osób na podwójnej jezdni itd. Niestety, raz prowadziła aut
                  > o moja mama. Babeczka wyszła na ulicę, pierwsze auto zdążyło wyhamować przed pa
                  > sami. Kobieta nawet nie spojrzała czy coś jedzie na drugim pasie, po prostu wys
                  > zła nam pod koła.


                  Nie wolno wyprzedzać samochodu, który zatrzymał się na pasach. Co znaczy babeczka wyskoczyła wam pod koła, nie widziałyście, ze pierwsze auto się zatrzymało?
                  • aleks2539 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 19:53
                    Ale ja nie kwestionuję kodeksu drogowego. Tak jak pisałam, jestem też pieszym. W większości wypadków poruszam się z podwójnym wózkiem, którego nigdy nie wpycham na jezdnię bo mam pierwszeństwo bo po prostu za bardzo cenię życie moich dzieci. I tłumaczenie w sądzie że kodeks drogowy... mi życia dziecka nie zwróciło.
                    Ile hamowałam? Nie mam miarki w oczach. 30-40 metrów? Na pewno nie więcej. Zapewniam Cię, że mam nówki opony zimowe, pojęcie o jeżdżeniu zimą i taka sytuacja w życiu zdarzyła mi się dokładnie raz. O raz za dużo!
                    I może się źle wyraziłam w sensie podwójnej jezdni, miałam na myśli dwa pasy w jednym kierunku. Tu nie chodziło o wyprzedzanie. Dwa auta jechały. Jedno zahamowało, drugie nie.
                    I powiem Wam, że dzisiaj jadąc autem widziałam pieszych przy pasach. A we wstecznym lusterku światła aut za mną. Ciekawe jak by moje auto wyglądało i jaki karambol bym stworzyła zatrzymując się bo ktoś stoi przed pasami...

























                    • memphis90 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 20:42
                      Tu nie chodziło o wyprzedzanie. Dwa auta jechały. Jedno zahamo
                      > wało, drugie nie.
                      Ale co to znaczy "drugie nie"? Jak jedno stoi przed pasami, to drugie ma obowiązek się zatrzymać. Czasu jest mnóstwo, pieszy nie pędzi przez te pasy jak Struś Pędziwiatr.

                      > I powiem Wam, że dzisiaj jadąc autem widziałam pieszych przy pasach. A we wstec
                      > znym lusterku światła aut za mną.
                      No co Ty- spojrzałaś w lusterko, a tam były auta??? To chyba zupełnie normalne, że jak jedziesz, to masz inne auta przed sobą, za sobą i nawet obok siebie? I czasem nawet muszą się zatrzymać, bo światła, bo podporządkowana, bo korek? I jakoś im się to udaje, prawda? Więc przed pasami też można.

                      Ciekawe jak by moje auto wyglądało i jaki kar
                      > ambol bym stworzyła zatrzymując się bo ktoś stoi przed pasami...
                      Na światłach też się nie zatrzymujesz, bo zrobisz karambol? No, chyba, ze u Ciebie nie ma świateł, nie ma przejść dla pieszych, a drugie auto na drodze to już wydarzenie...
                    • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 21:23
                      aleks2539 napisała:
                      > I powiem Wam, że dzisiaj jadąc autem widziałam pieszych przy pasach. A we wstec
                      > znym lusterku światła aut za mną. Ciekawe jak by moje auto wyglądało i jaki kar
                      > ambol bym stworzyła zatrzymując się bo ktoś stoi przed pasami...
                      Co najmniej taki jak dzisiaj na A-4? Tam pewnie też piesi usiłowali przejśc przez jezdnię...
                      • agazagie Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 05.01.11, 13:56
                        jakw napisała:

                        > aleks2539 napisała:
                        > (...) Ciekawe jak by moje auto wyglądało i jaki karambol bym stworzyła zatrzymując się bo ktoś stoi przed pasami...
                        > Co najmniej taki jak dzisiaj na A-4? Tam pewnie też piesi usiłowali przejśc przez jezdnię...

                        A od kiedy na autostradach są przejścia dla pieszych???

                        "Do licha!!! Obudziłem się. Codziennie mnie to spotyka..." - Garfield
                    • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 22:51
                      aleks2539 napisała:
                      > I powiem Wam, że dzisiaj jadąc autem widziałam pieszych przy pasach. A we wstec
                      > znym lusterku światła aut za mną. Ciekawe jak by moje auto wyglądało i jaki kar
                      > ambol bym stworzyła zatrzymując się bo ktoś stoi przed pasami...

                      A to nie potrafisz zwolnic i zahamowac tak by bylo bezpiecznie i by kierowcy za toba widzieli jaki manewr wykonujesz?
                      • aleks2539 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 23:06
                        A Ty masz dzisiaj PMS czy zawsze tak masz z tym czepianiem się? Wyobraź sobie sytuację... Jest długa prosta, jezdnia dwukierunkowa. Ograniczenie do 50/h, średnia jazdy jakaś sześćdziesiątka. 20 metrów przede mną pasy i ktoś stoi przy nich. W tyle za mną sznur samochodów. I jak myślisz? Jak się zatrzymam ni stąd ni zowąd to skąd mam wiedzieć, że samochód za mną zrobi to samo??
                        Normalnie dobijacie mnie tą bezsensowną dyskusją.
                        Dodam jeszcze, że dziś po 17 poszłam z dzieciakami na pocztę i na zakupy. I uwaga!! Nie pchałam się na jezdnię, mimo iż jechało kilkanaście/dziesiąt aut bo mam pierwszeństwo. Mam też rozum... Poczekałam. Dzieciaki nie zmarzły ;P
                        • hanalui Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 23:38
                          aleks2539 napisała:
                          Wyobraź sobie s
                          > ytuację... Jest długa prosta, jezdnia dwukierunkowa. Ograniczenie do 50/h, śred
                          > nia jazdy jakaś sześćdziesiątka. 20 metrów przede mną pasy i ktoś stoi przy nic
                          > h. W tyle za mną sznur samochodów.

                          No rewelka, ograniczenie do 50, ty pomykasz 60 (predkosc dostosowujesz do znakow drogowych i warunkow na drodze czy do czego, bo nie rozumiem? Do innych kierowcow i tego co bozia dala pod kopytem? surprised) wiec to raz - lamanie przepisow.
                          Dwa - na dlugiej prostej pasy widzisz dopiero 20 metrow przed autemsurprised? Serio te pas nijak nie oznakowane ze nie widac ich z daleka? Chyba masz obowiazek zachowac ostroznosc przed pasami wiec nie mow ze zauwazylas je jak juz je mialas prawie na masce.
                          Poza tym mysle ze kiepsko u ciebie z obserwacja tego co sie dzieje na drodze, znakow, moze masz kiepski wzrok skoro zauwazasz rzeczy prawie je mijajac.

                          No i faktycznie walac 60 nijak nie zatrzymasz sie bezpiecznie w 20 metrow.
                • memphis90 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 20:36
                  Sama często
                  > chodzę z podwójnym wózkiem i mam nawyk, że mimo zielonego czekam aż auta się z
                  > atrzymają.
                  O, to tak, jak ja. Przy obecnej pogodzie (i śliskiej nawierzchni) tym bardziej upewniam się, że wszyscy stoją i żaden idiota nie dolatuje na pełnym gazie do świateł.

                  Babeczka wyszła na ulicę, pierwsze auto zdążyło wyhamować przed pa
                  > sami. Kobieta nawet nie spojrzała czy coś jedzie na drugim pasie, po prostu wys
                  > zła nam pod koła.
                  No sorry, skoro przeszła cały jeden pas, to miałyście mnóstwo czasu, żeby się zatrzymać... Aczkolwiek baba głupia, że się nie rozglądała. Nie sama sobie winna, ale ona poniosła konsekwencje. Ja bardzo nie lubię pieszych wyskakujących na jezdnię tuż za nadjeżdżającym z naprzeciwka autem, zimą, nocą, przy słabej widoczności, oślepieniu przez lampy tego auta i upodobaniu Polaków do czarnych ubrań naprawdę trudno ich dostrzec.
      • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:23
        No cóż, masz sanki z pchaczem to przy wyglądaniu na jezdnię musisz uważać, czy sanek na jezdnię nie ładujesz; masz sanki ciągnięte to musisz uważać czy delikwent nie zleciał...
        Osobiście przy przechodzeniu przez jezdnię młoda po prostu schodzi z tych sanek i prowadzę ją za rękę.
        • halapta Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 11:52
          jakw napisała: > Osobiście przy przechodzeniu przez jezdnię młoda po prostu schodzi z tych sanek> i prowadzę ją za rękę.

          Popieram. Ja co prawda z sankami tylko po chodnikach osiedlowych i w parku, ale gdyby mi kiedyś przyszło wyjechać na drogę publiczną z sankami to tak będę robić.
    • jakw Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 20:29
      leneczkaz napisała:

      >
      > Postójcie 30cm dalej i minutę dłużej.
      30 cm - zgoda
      Minuta dłużej ? Na przejściu koło mnie akurat skończy się zielone światło, w lepszym wypadku utknę między jezdniami, bez możliwości wciśnięcia przycisku skutkującego w jakiejś stosunkowo niedalekiej przyszłości zapaleniem zielonego światła.
      • deela Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 01:24
        się leneczka nie oburzaj, boś się chamstwem popisała jak ta lala
        prawda jest taka ze nam już d_pą wychodzą: twoje doskonałe dziecko, życie, dziecko, mąż, dziecko, figura, dziecko, prowadzenie samochodu, dziecko itd itd
        prawda jest taka, że łaski nie robiłaś, że się przed przejściem zatrzymałaś (być może ci się zdarzyło), łaski nie zrobiłaś, żeś nie potrąciła dzieciaka, ale uwaga - bohaterką to ty też nie jesteś - być może zdarzyło ci się słyszeć, że jeśli jest na drodze lodowisko i masz spore szanse na to, żeby się rozbić bo widocznie słaby z ciebie kierowca (tak wiem, ostrożny, uważny, doskonały z ciebie kierowca - daruj sobie) to może W OGÓLE nie powinnaś wsiadać do tego samochodu? bo wyobraź sobie taką sytuację, że po primo jednak cię zarzuciło po secundo zamiast dziecka był w tym miejscu betonowy słup a po tercjo dupą zarzuciło ci tak pechowo, żeś wbiła własne dziecko w ów betonowy słup (zakładając, że byś je wiozła, żeby nie było że kraczę to załóżmy, że skutkiem tego był u dziecka siniak - bo nie mam ochoty na rysowanie drastycznych scenariuszy) i co - nadal miałabyś się za bohaterkę, która cudem uniknęła zderzenia? a może gardłowałabyś jak młody indor, że ślisko drogi nie posypane a głupie słupy betonowe są za blisko jezdni?
        tak tak leneczka WŁĄCZ myślenie - może w ogóle nie trzeba było wsiadać wtedy do tego samochodu?
          • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 08:38
            A taksówka to niby panuje? Wczoraj osobiści wypychałam jedną? Deeli nie skomentuję bo wiem, że nie jest kierowcą i ma g*wiane pojęcie o poruszaniu sie na drodze w czasie gołoledzi. Wejdź na 'niusy' i obadaj do ilu kolizji doszło wczoraj.
            Takie 'mądrości' mogą pisać tylko mamusie które jeżdżą tramwajami lub zimą ale w południowej afryce.
                  • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 12:16
                    Jesteś tak żałosna i te twoje prostackie odzywki 'won, spadaj'. Polemika na poziome przedszkola lub patologii. Aż tak zazdrość Cię zżera, że innemu lepiej? Tak mój syn pięknie mówi i nie urządza histerii bo ma fajną mamę, a nie prostaczkę rzucającą inwektywami kiedy nie ma się nic logicznego do powiedzenia.

                    Co wniosłaś do wątku? (nic)
                    Co masz mi do zarzucenia? (że ja/moje dziecko.moje życie jesteśmy 'idealni')
                    Czy widzisz jak siebie ośmieszasz? (chyba nie)

                    Frustracje? KTO NA KOGO NASKOCZYŁ? Ja założyłam wątek 'ku pouczeniu' a ty poniżasz co post. Odpuść, bo ja jestem dłużej na tym forum i uwierz mi.. Nigdzie się nie wybieram. Wiec możesz się poniżać w nieskończoność, bo mojego szczęścia mi tym nie odbierzesz. Baaa, nawet ciśnienia nie podniesiesz. Nie z takimi gnidkami miałam do czynienia smile
                    • m6_marta Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 12:24
                      nie warto jednak znizac sie do twego poziomu
                      wszystkie dzieci poza twoim to opoznione w rozwoju przyglupy
                      nie mam i czego zazdroscic bo mam super rodzine, a klopoty z synkiem wynikaja z normalnych etapow jego rozwoju
                      to, ze wywlekasz, co ktos napisal o swoich klopotach i smiejesz sie z tego, najlepiej o tobie swiadczy
                      mam nadzieje, ze wiecej cie na forum nie spotkam
                      zegnam
                      jestes zenujaca
                    • naomi19 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 17:56
                      Tak mój syn pięknie mówi i nie urządza histerii
                      Tylko bije mamę big_grin

                      Ja założyłam wątek 'ku pouczeniu'
                      Tak, tylko, że w efekcie to Ty zostałaś poinformowana o tym, że Twoje pouczenia są niesłuszne. Kierowca musi ustąpić pierwszeństwa osobie, która stoi na chodniku z zamiarem przejścia przez przejście dla pieszych. To nie bohaterstwo, a konieczność. Niestety zimą widać, kto jest kierowcą a kto ma tylko prawo jazdy, umiejętności panowania nad samochodem lub ich brak wychodza bardzo fajnie.
                      • leneczkaz Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 18:23
                        "Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

                        Ale:

                        Art. 14. Zabrania się:

                        1. wchodzenia na jezdnię:

                        1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                        2. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; "

                        Po 2- na lodzie nie masz 100% kontroli nad pojazdem, więc ok- pakuj się pod koła BO MASZ PIERSZEŃSTWO. Ale to Twoje dziecko na tym ucierpi, nie moje, bo ja wolę być ostrożnym kierowcą, ale także przechodniem.

                        > Ja założyłam wątek 'ku pouczeniu'
                        > Tak, tylko, że w efekcie to Ty zostałaś poinformowana o tym, że Twoje pouczenia
                        > są niesłuszne.

                        Nie umiesz zatem czytać ze zrozumieniem ponieważ nie roztrząsamy tu umiejętności moich ani innych kierowców a głupotę matek stających na krawędzi drogi kiedy samochody mają ograniczoną możliwość panowania nad autem.

                        wiadomosci.onet.pl/kraj/wielki-karambol-na-a4,4096794,0,fotoreportaz-maly.html
                        wiadomosci.onet.pl/kraj/samochod-wjechal-w-sklep,4094246,0,fotoreportaz-maly.html
                        Ale oczywiście mamuśki z forum wiedzą lepiej. A najlepiej te, które albo nie mają prawka albo samochodu big_grin
                        • naomi19 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 23:38
                          Niestety zacytowałaś zły fragment, nie ten, który mówi o tym, że masz obowiązek zatrzymać się, gdy pieszy ma zamiar wejść na przejście, tylko taki, w którym mowa, że pieszy nie może wtargnąć na jezdnię i pasy. To chyba ozywiste, że nie może, chyba nie ma tu takich mam, które by to robiły, chyba, że mają jakieś ciągoty samobójcze. Nie potrafisz odnajdywać właściwych informacji, a skoro żyjesz w swoim idealnym świecie i jesteś takim wspaniałym kierowcą, to powinnaś wiedzieć, a jeśli nie wiesz, to może powinnaś jeździć tramwajem.
                          Jak widać, nawet te matki, które nie mają prawa jazdy czy samochodu mają większą wiedzę na temat zasad poruszania się na drodze niż Ty.
            • deela Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 12:40
              ot i nie poszło - nic to - napiszę jeszcze raz:
              1) ja ci nie proponowałam jazdy taksówką - tylko komunikacją miejską - jakaś patologia lub przedszkole na pewno pouczą cię jak się kasuje bilet
              2) kierowcą jestem od 6 lat - ale przyznaję, że słabym, więc w razie kiepskich warunków pogodowych pakuję sie do komunikacji miejskiej, podmiejskiej lub pociągu, dla bezpieczeństwa swojego i innych
              3) na "niusy" nie wchodzę, bo mnie wkurza głupota ludzka ("niusy" to się czyta, a wejść to może chłop na babę, albo i w babę)
              4) kierowcy taksówek dziękują leneczcez! przekaże tobie od nich list pochwalny i kosz owoców, bo pech chce, akurat z taksówkarzami pracuję
              5) Afryka południowa ładna i ciepło - chętnie bym tam zamieszkała - dziękuję za zyczenia noworoczne!
              6) widzę, że do inwektyw, które tylko w tym wątku wypociłaś do wieśniaka i downa dołączyli pasażerowie tramwajów w południowej afryce big_grinbig_grinbig_grin
              7) przekroczyłaś granice śmieszności i wyznaczyłaś nową - nazwę ją roboczo granicą leneczkawizmu - dotarłaś do granic leneczkawizmu - to dopiero potwarz! (będziesz sławna!) i takąż to naukę z twych puczeń i poruczeń wyciągnełam na dziś big_grinbig_grinbig_grin
          • edit38 Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 04.01.11, 19:07
            bacha1979 napisała:

            Jeśli przy śliskich nawierzchniach zupełnie nie p
            > anujesz nad autem to warto sie zastanowić czy nie przesiąść się do autobusu bąd
            > ź taksówki.

            Ja rozumiem z tej wypowiedzi że Ty uważasz się za kierowcę który nigdy w życiu nie popełni błędu i zawsze panuje nad samochodem. Prawdę mówiąc strasznie boję się takich kierowców którzy są tak pewni swoich umiejętności bo uważam że ta pewność siebie może ich kiedyś zgubić (wśród znajomych mam kilkoro znajomych którzy mieli stłuczki i wypadki cięższe lub lżejsze i z moich obserwacji wynika że 90% z nich uważało że są genialnymi kierowcami) Ja zawsze powtarzam że nie urodziłam się kierowcą i słabo jeżdżę pomimo że mój znajomy instruktor jazdy twierdzi inaczej.
    • mika_p Re: Nie podchodźcie do krawędzi na przejściu. 03.01.11, 21:33
      Owszem.

      Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

      Ale:

      Art. 14. Zabrania się:

      1. wchodzenia na jezdnię:

      1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
      2. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;


      Prawo o ruchu drogowym...