Dodaj do ulubionych

4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach

22.03.11, 23:45
Witam!
Chciałabym zapytać jak rozwiązujecie kwestię jedzenia dla dziecka na wakacjach?
Karmicie tym co oferuje ośrodek/hotel czy same gotujecie?
Zastanawiam się jak rozwiązać tę kwestię, moja córka latem skończy 4 lata, je już wszystko ładnie, tyle ze jest przyzwyczajona bardzo do domowego jedzenia i zawsze jak gdzieś jedziemy to prawie nie je obiadów, dosłownie skubnie albo i nie. No, chyba że jest to pizza albo frytki, a wiadomo że to tylko od czasu do czasu może ujść za obiad.
Póki była mała - korzystaliśmy ze słoiczków ale teraz już wiadomo, nie wchodzi to w grę. Nie bardzo widzę to, żeby córka nie jadła w ogóle obiadów przez tydzień czy dwa. Wykupiłam póki co tylko śniadania, z tym nie ma problemu, zawsze młoda kanapki czy płatki zje; zastanawiam się jednak czy jest sens opłacać obiady. Planowaliśmy jeść obiady na mieście, ale boję się atrakcji żołądkowych z jej strony i znowu - wybrzydzania, niejedzenia.
Pensjonat w jakim będziemy mieszkać nie oferuje dostępu do kuchni, jest tylko mikrofala, czajnik. No i nie wiem czy mam jej po prostu ugotować coś w domu i zabrać, na wszelki wypadek, i w razie megafocha odgrzać, czy jednak cywilizować i trochę zacząć przymuszać do zjedzenia obiadu w restauracji/pensjonacie.
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 22.03.11, 23:57
      Do głowy by mi nie przyszło gotowac na wakacjach czterolatkowi. Zabieranie wekow z domu także nie. Ani przymuszanie do jedzenia. Idziemy normalnie na obiad, chce to je, nie to nie je, jak zglodnieje to w koncu zje. Nic jej sie nie stanie przez 2-3 dni bez obiadu, potem głód zrobi swoje.
    • paliwodaj Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 00:10
      daj spokoj, na wakacje jechac i jeszcze obiady gotowac! 4 latek to juz bardzo duze dziecko, zawsze gdzies cos zamowicie do jedzenia , co jej bedzie odpowiadac.
      Jak dzien powybrzydza, na drugo dzien zglodnieje i zje, powiedz ze mama nie ma jak gotowac i musi cos zjesc. Przeciez nie zrobisz wekow na tydzien
      Moje dzieci to wogole by sie mogly stolowac poza domem, frajde im sprawia to ze moga same wybrac i zamowic, ja mam spokoj z gotowaniem
      Bynajmniej raz w tygodniu jemy poza domem, przeciez mozna oszalec ciagle myslec zo zrobic na ten obiad!
      • blaszany_dzwoneczek Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 09:50
        > Bynajmniej raz w tygodniu jemy poza domem, przeciez mozna oszalec ciagle myslec
        > zo zrobic na ten obiad!

        Nic nie można zrozumieć z tego zdania. Co to znaczy:" Bynajmniej raz w tygodniu jemy poza domem" - jecie poza domem raz w tygodniu, czy wcale nie?
        Prawidłowe użycie "bynajmniej" jest takie:
        Bynajmniej nie jadamy poza domem - czyli wcale nie jadamy poza domem
        Zdanie " Bynajmniej raz w tygodniu jemy poza domem" - w ogóle nie ma sensu. Powinnas napisać: "PRZYNAJMNIEJ raz w tygodniu jemy poza domem".
        • hanna26 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 10:31
          No, niestety, mylenie słów "bynajmniej" i "przynajmniej" to istna plaga. "Bynajmniej" to znaczy: wcale, ani trochę. Można więc powiedzieć np.: Był głupcem, ale bynajmniej nie imbecylem.

          A jeśli chodzi o jedzenbie czterolatki poza domem - to prawdę mówiąc do głowy by mi nie przyszo, żeby jej specjalnie gotować. Mam w domu trójkę maluchów, wszytkie trzy panny podczas naszych wyjazdów jedzą z nami.
          • magdalas Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 15:25
            jeżeli je wszystko to na wakacjach też prawdopodobnie będzie jadła i nie ma się co przejmować na zapas. Ostatecznie jakby jednak nie jadła i miała się te 2 tygodnie żywić pizzą i frytkami, to umówmy się, że nic jej się nie stanie, od tego się nie umiera.
    • mw144 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 07:23
      Zawsze dzieci jedzą to, co my, jak za granicą all incl., jeśli w pl to w jakimkolwiek pensjonacie lub restauracji. Wybrzydzania nigdy nie było, z tym, że moje nie przyzwyczajone do domowego jedzenia, bo często jemy na mieście lub zamawiamy z dostawą do domu.
    • mama_amelii Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 08:13
      Co roku jak jeździmy na wakacje córka je z nami na mieście.Bierzemy dodatkowy talerzyk dla niej,bo całej porcji nigdy nie zje(wybieramy z meny to co ona lubi)Co drugi dzień jadła zupę(ale moje dziecko jest wszystko i wszędzie żernesmile.Często w menu restauracji są zestawy specjalnie dla dzieci.Do głowy by mi nie przyszły słoiczki,weki i gotowanie w czasie wakacjibig_grin
    • mikams75 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 08:46
      moja jest mlodsza i do tej pory wybieralam miejsca z chociaz jakas wneka kuchenna. Obiadow jako takich nie gotowalam, ale jakiegos omleta z tarta marchewka czy kluski lane na szybko, to wiedzialam, ze zawsze zje. Poza tym zywila sie bulkami, jogurtami i bananami.
      Kuchenke potrzebowalam tez zeby podgrzac jej mleko, bo zimnego tez nie wypije.
      Teraz planuje na wyjazd kupic kuchenke turystyczna, elektryczna, sa takie wielkosci malej ksiazki, malutka plyta taka. Mysle ze sie przyda.
      Moja nie lubi nawet frytek, z pizzy zjada tylko brzegi, kanapek nie lubi, platkow na mleku nie lubi za to kasze manna na mleku by zjadla, a to w sumie 3 min. roboty i po tym dlugo glodna nie jest.
      • dianaro Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 13:41
        Racja - wakacje są do odpoczywania, a nie do stania przy garach. W dodatku zdrowa 4 latka, która na dodatek nie wybrzydza z jedzeniem, nie umrze z głodu. Nie widzę potrzeby aby się martwić. Widocznie uważasz, że wykupywanie obiadów w ośrodku to wyrzucanie pieniędzy w błoto - skoro tak, to możecie na wakacjach chodzić na obiady i jak Wy zamawiacie to pytacie się dziecka czy bedzie jadło, jeśli nie to trudno - jak zgłodnieje to samo poprosi o jedzenie. Poza tym jak dziecko raz czy dwa nie zje obiadu, to nic mu się nie stanie, może za to zjeść danie śniadaniowe, np. płatki z mlekiem. Mój syn-mega niejadek - na wakacjach zawsze mało je, tyle, aby przeżyć i jakoś nie robimy z tego wielkiego halo. Wybieramy hotel z opcją all i sam wybiera, co chce i ile zjeść. Poza tym w lato mniej się jada z racji upałów, wtedy więcej przyjmuje się płynów.
      • eliszka25 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 15:14
        w zyciu by mi nie przyszlo do glowy, zeby specjalnie gotowac 4-latkowi na wakacjach. jak wychodzimy gdzies do restauracji, to nasze dzieci (4-latek i poltoraroczniak) jedza to, co jest w danej restauracji. ba, 4-latek jest caly szczesliwy, ze moze sobie wybrac, co mu sie podoba. w koncu w domu tak nie ma, bo jak jest obiad, to tylko jeden. nawet jak na wakacjach przez tydzien z rzedu je na przemian frytki, makaron z sosem pomidorowym i pizze, to nie umrze. wakacje sa od dogadzania sobie i odpoczywania, wiec nie widze problemu. poza tym na takim wyjezdzie zwykle duzo sie dzieje, wiec apetyt tez jest raczej wilczy niz niejadkowy smile. a jak zdarzy sie restauracja, w ktorej mlodemu nic nie pasuje, to coz, czasem zjada suchy ryz i tez zyje.
      • agni71 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 16:19
        lykaena napisała:

        > Piszesz, że je to co wy i że gotujesz w domu.
        > Z moich doświadczeń jedzenie w stołówkach i innych garkuchniach to właśnie taki
        > e domowe jest.

        Nie do końca, niestety, bo w stołówkach i tanich restauracjach króluje np. glutaminian sodu (w postaci różnych ulepszaczy, koncentratów itp), którego w domu raczej sie nie uzywa, a przynajmniej nie na taką skalę.

        > To co ty w domu gotujesz ?

        Pytanie nie do mnie, ale mimo, że potrawa tak samo sie nazywa (choćby zwykły kotlet schabowy), nie znaczy, że jest taka sama. Ja np. w domu smaże zawsze na świezym tłuszczu, robię panierkę z wlasnoręcznie utartej bułki itd., w tańszych restauracjach jednak czuć, że ten olej przeważnie jest nieco "przechodzony".....
    • mama-ola Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 15:53
      Moje dzieci jedzą to, co dają w pensjonacie. W zeszłym roku bylismy z roczniakiem i nie cudowałam. I robię wielkie oczy, że to dla Ciebie problem... Wydaje mi się, że go stwarzasz. Przecież jak jej nie będzie smakowało, to nie zje i tyle. Do kolacji wytrzyma, ew. dasz jakieś herbatniki czy biszkopty. W pensjonatach są zazwyczaj dwa dania, to któreś raczej będzie smakować albo chociaż jego część - sam makaron czy same ziemniaki. Nie radzę mówić przy dziecku, że jest wybredne czy że jest niejadkiem, albo wyrażać głośne obawy o to, czy będzie smakowało, bo to może być samosprawdzająca się przepowiednia. Normalnie chadzajcie na te obiady bez oczekiwań...
    • hanalui Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 16:08
      dontteaseme napisała:
      moja córka latem skończy 4 lata, je j
      > uż wszystko ładnie, tyle ze jest przyzwyczajona bardzo do domowego jedzenia

      No zesz szok ze 4 latek je ladnie...ja rozumiem ze moze czegos nie lubic i nie jesc ale ze je ladnie? To mozna o roczniaku poltoraroczniaku powiedziec

      > Póki była mała - korzystaliśmy ze słoiczków ale teraz już wiadomo, nie wchodzi
      > to w grę.

      To jak dlugo korzystalas ze sloiczkow? Bo ja zaprzestalam jak dziecie skonczylo rok, bo wtedy juz jadlo wszystko to co my. Miedzy rokiem a 4 lata to 3 lata...czyzbys 3 lata nigdzie nie stolowala sie poza domem przez dluzszy czas, nigdzie nie wyjezdzalas? Czy po prostu gotowalas dla konia 2-3 letniego domowe obiadki zeby nie mial atrakcji zoladkowych?

      No serio nie kumam jak sobie samemu mozna taki los zgotowac...jedynie byloby wybaczalne kiedy dziecie uczulone i z alergiami na wszystko, na jakiejs specjalistycznej diecie ktorej niestosowanie zagraza zyciu, no ale o tym niestety nie wspominasz wiec zakladam ze dzieciak zdrowy
    • tym08 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 16:31
      nie gotujemy na wyjazdach, zywimy sie tym co oferuja hotele i restauracje. czesto jest osobne menu dla dzieci, a jak nie to zamawiam cos, co jestem pewna ze chociaz sprobuje, np. zupe. jak nie ma ochoty na jedzenie, to odpuszczam - przez tydzien czy dwa krzywda jej sie nie stanie jak bedzie sie zywila bulkami z maslem ( a i tak bywalo) wink
      • dontteaseme Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 18:35
        Kurcze, jaki pełen emocji się ten wątek zrobił...

        Zawsze dotąd, jak wyjeżdżaliśmy, miałam dostęp do kuchni i po prostu na szybko robiłam coś dziecku na ciepło. Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o jedzenie w ośrodkach wypoczynkowych czy pensjonatach, tzn. mam ale były to czasy dłuuugo przeddzieciowe.

        Obiady restauracyjne na wyjazdach mała jadała z nami dla towarzystwa, czyli skubnęła to czy owo. Bo o ile ja czy mąż możemy bez problemu zjeść karkówkę z grilla, kwaśnicę, pizzę czy 'knajpianą' sałatkę po raz n-ty, o tyle córka - raczej nie. Jeszcze nie. Ja jej mogę dać kawałek pizzy, czy mięsa na spróbowanie, ale uważam, że takie kupne obiady są po prostu za ciężkie, często za mocno przyprawione. Nie wiadomo nigdy do końca w jakich warunkach i z czego ktoś to przyrządził. Mnie to nie przeszkadza, bo specjalnie wrażliwa na te sprawy nie jestem, ale zdarzyło mi się zatruć na wakacjach, i wolałabym uniknąć tego w przypadku córki.

        Co innego gdy się człowiek stołuje w miejscu sprawdzonym , wtedy już nie ma takich obaw. My czasem zamawiamy do domu pizzę a nawet chińszczyznę czy dania indyjskie ze sprawdzonych miejsc, i córka zawsze zje z nami. Bo zna to, lubi, i nigdy jej jeszcze nic nie zaszkodziło - no ale to są miejsca sprawdzone.

        W sytuacji, w jakiej nie trafilibyśmy w obiadami wolałabym więc po prostu ugotować córce makaron, parówkę i podać pomidora - czy odgrzać domowy gulasz z kaszą - proste, na ciepło i zdrowe. Nie mam na myśli gotowania wymyślnych obiadów, na codzień zresztą tego nie robię, nie myślę też o ciągnięciu lodówki ze sobąwink.

        Nie wiem, być może moje obawy wynikają z tego, że mieszkamy poza Polską i jak dotąd każdy wyjazd wiązał się z dłuższym niejedzeniem córki, potrafiła przez tydzień albo i dłużej nie jeść niczego poza kanapkami i makaronem. I chudła bardzo, jest dzieckiem niezwykle żywym, więc mimo niejedzenia - jej aktywność nie spadała, za to kilogramy tak. Nawet do babcinej kuchni, skądinąd smakowitej, musiała się przyzwyczajać dość długo. Zdarzało się też wymioty i biegunki, więc coś jej szkodziło. Pediatra powiedziała mi kiedyś, że moje dziecko, z racji mieszkania w innym kraju jest przyzwyczajone do innej flory, i zawsze każdy wyjazd odchoruje. I żeby po prostu uważać na to, co je.
        Co się potwierdza, bo w domu córka choruje sporadycznie.

        Rzeczywiście, może trochę panikujęwink na wyrost. Będziemy jej pewnie końcem końców kupować obiady, jakieś rozsądne dania, i zobaczymy.

        A co do do stwierdzenia, że córka ładnie je - nie wiem co w tym stwierdzeniu takiego szokującego? Mało słyszy się na codzień o dzieciach-niejadkach, mało widzimy na placach zabaw mamusie wciskające dzieciom cokolwiek do buzi? Znam 4-5-6 latków, które do ust nie wezmą warzyw, plują kaszą, dostają spazmów na widok łyżki zupy... i jadą na serkach typu danio, danonkach, monte, kubusiach i innych cudach. No, wydaje mi się, że rodzice dzieci jedzących w miarę różnorodnie i w odpowiednich ilościach mają chyba prawo powiedzieć, że dziecko ładnie je...
        • hanalui Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 19:18
          dontteaseme napisała:
          > Obiady restauracyjne na wyjazdach mała jadała z nami dla towarzystwa, czyli sku
          > bnęła to czy owo. Bo o ile ja czy mąż możemy bez problemu zjeść karkówkę z gril
          > la, kwaśnicę, pizzę czy 'knajpianą' sałatkę po raz n-ty, o tyle córka - raczej
          > nie. Jeszcze nie. Ja jej mogę dać kawałek pizzy, czy mięsa na spróbowanie, ale
          > uważam, że takie kupne obiady są po prostu za ciężkie, często za mocno przypraw
          > ione.

          No chyba troche przesadzasz...co zlego w karkowce z grila surprised? Chinszczyzna czy indyjskie zarcie to dopiero jest przyprawione i naszpikowane chemikaliami...chyba nie myslisz ze w knajpach czy na wynos podaja to co sami jadaja, to zarcie przygotowane pod kupujacych...zapewniam cie ze nie tknela bys tego co oni jedza naprawde. No i przeciez dziecie nie bedzie tego jadlo caly czas tylko okazyjnie

          W sytuacji, w jakiej nie trafilibyśmy w obiadami wolałabym więc po prostu ugoto
          > wać córce makaron, parówkę i podać pomidora - czy odgrzać domowy gulasz z kaszą
          > - proste, na ciepło i zdrowe.

          Zwlaszcza ta parowka zdrowa i makaron jeszcze zdrowszy. Widac ludzie maja rozne pojecia co to zdrowe

          Nie mam na myśli gotowania wymyślnych obiadów, n
          > a codzień zresztą tego nie robię, nie myślę też o ciągnięciu lodówki ze sobąwink.

          A ten gulaszyk domowy to w jakich warunkach bedziesz przewozic i przechowywac? Bo po kilku godzinach w cieplym aucie, pokoju chyba juz pierwszej swiezosci nie bedzie
          >
          > Nawet do babcinej kuchni, skądinąd smakowitej, musia
          > ła się przyzwyczajać dość długo. Zdarzało się też wymioty i biegunki, więc coś
          > jej szkodziło.

          Pewnie mleczko prosto od krowy, smietana pelna i tluste kurczaczki, kaczuszki...po typowym wiejskim zarciu sowicie zakropionym 100% maselkiem ja tez odchorowuje i zygam jak kot, bo moj zoladek nie przyzwyczajony do takiej ciezkiej kuchni, a wiejska kuchnia polska w wydaniu naszych babc i mam to bardzo niestrawna big_grin

          Pediatra powiedziała mi kiedyś, że moje dziecko, z racji mieszka
          > nia w innym kraju jest przyzwyczajone do innej flory, i zawsze każdy wyjazd odc
          > horuje.
          I żeby po prostu uważać na to, co je.
          > Co się potwierdza, bo w domu córka choruje sporadycznie.

          Wg teorii twojego pediatry to zadne dziecko nie mogloby nigdzie wyjechac bo czeka go chorowanie, a to bzdura, bo na wyjzadach tlumy dzieci widuje, szalejaca, latajace, stolujace sie z rodzicami w barach, knajpach i to nie jakies duze dzieci tylko maluchy, o 4 latkach nie wspomne.

          No i wiesz...tez mieszkam za granica i jedyna choroba jaka sie mojemu dziecku na wyjezdzie przyplatala to byla ospa...zadnej flory nigdy i nigdzie nie odchorowywal, a jezdzimy czesto i jadamy w roznych miejscach, choc akurat chinszczyzny i indyjskiego zarcia nie jada, tak jak i my, za to salatke w postaci zielonych lisci, kukuryczy, pomidora, mocarelli i innego trawska i owszem i do tego ryba z grila, bo moj 4 latek akurat miesa nie jada...nie wiem gdzie jezdzisz ale moze unikaj jakis krajow niecywilizowanch, kupuj na wyjazdach wode butelkowana i nie pijaj niczego z kranu

          Mało słyszy się na codzień o dzieciach-niejadkach, mało widz
          > imy na placach zabaw mamusie wciskające dzieciom cokolwiek do buzi? Znam 4-5-6
          > latków, które do ust nie wezmą warzyw, plują kaszą, dostają spazmów na widok ł
          > yżki zupy... i jadą na serkach typu danio, danonkach, monte, kubusiach i innych
          > cudach. No, wydaje mi się, że rodzice dzieci jedzących w miarę różnorodnie i w
          > odpowiednich ilościach mają chyba prawo powiedzieć, że dziecko ładnie je...

          No ja o dzieciach niejadkach to na forum slysze, nigdy zadnego rodzica biegajacego po placu zabaw za dzieckiem z zarciem nie widzialam, ale jak wspominalam mieszkam za granica i tu rodzice wlosow sobie z glowy nie rwa ze dziecko raz je wiecej raz mniej.
          Znam tylko jedna matke z niejadkiem, ale jak widze czasami ile ten niejadek musi wtrynic i jak czesto to wcale sie mu nie dziwie, bo ja bym temu nie podolala i tez bym byla niejadkiem big_grin
        • agni71 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 19:28
          dontteaseme napisała:

          > Kurcze, jaki pełen emocji się ten wątek zrobił...
          Bo o ile ja czy mąż możemy bez problemu zjeść karkówkę z gril
          > la, kwaśnicę, pizzę czy 'knajpianą' sałatkę po raz n-ty, o tyle córka - raczej
          > nie. Jeszcze nie.

          Myslę, że przesadzasz. Moja najmłodsza juz w zeszłym roku np. (miała 3,5 roku) zajadała sie pyszną kwaśnicą.

          Pediatra powiedziała mi kiedyś, że moje dziecko, z racji mieszka
          > nia w innym kraju jest przyzwyczajone do innej flory, i zawsze każdy wyjazd odc
          > horuje. I żeby po prostu uważać na to, co je.
          > Co się potwierdza, bo w domu córka choruje sporadycznie.

          ale to by oznaczało, że każde dziecko obowiązkowo zatruje się w innym kraju czy innym regionie swojego kraju, bo tam jest inna flora bakteryjna. jakims cudem tak sie nie dzieje smile

    • budzik11 Re: 4-latka a jedzenie, obiady na wakacjach 23.03.11, 22:23
      Też nigdy by mi nie przyszło gotować 4-letniemu dziecku na wakacjach. Nawet 2-latkowi. Dzieciaki jedzą to, co my. Nie chca - to NIE jedzą. Co do wykupowania obiadów córce - zależy czy normalnie je sporo czy raczej mało. Jeśli apetyt jej dopisuje, to wykupiłabym jej obiadu - jeśli nie doje, zawsze rodzice moga dokończyć wink A jak je mało, to można nie zamawiać, tylko oddać dziecku trochę ze swojego talerza. Ja mam dwójkę i dla nich bierzemy zawsze jeden wspólny obiad na dwa talerze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka