a jak przy mnie biją dziecko?

04.05.04, 12:31
mam problem, właciwie nie ja, ale to mnie serce boli, bo też mam dziecko.
otóż w rodzinie męża jest dziewczynka (za miesiąc skończy 3 latka) i jej
matka (może tu jest problem, bo to dziecko adoptowane) uważa (a uważa, że na
dzieciach się zna bo z małymi dziećmi pracuje) że dzieci powinny znać swoje
miejsce a trzeba je im pokazywać od początku, bo potem się rozbestwią i na
głowę wejdą i tak dalej, a w/g niej jej córeczka już różki pokazuje -
Chociaż jest fajną dziewczynką, no może trochę zalęknioną i nerwową.
wiele razy przy mnie dawała jej wychowawcze klapsy, wspólny z nimi posiłek to
jedna wielka nerwówa i dla dziecka i dla nas, bo nieładnie, bo dostanieszi
ciągle krzyk, krzyk i krzyk. Wczoraj kiedy dziecko zaczęło płakać (o jakąś
bzdurę jak to dziecko, potem jej wuj-a mój teściu dołożył bo też ją ofuknął,
więc dziecko aż się zanosiło, a matka za karę, że płacze (!) ją pobiła i
zamknęła w altance, kiedy chciałam do niej pójść to jeszcze mi się zebrało,
że mam nie iść a ona ma tam siedzieć póki się nie uspokoi. I teraz nie wiem,
czy sie nie wtrącac bo dziecko niby nie moje, a z drugiej coś się we mnie
buntuje, bo widze krzywde i po prostu brak zrozumienia delikatnej dziecięcej
psychiki, co byście zrobiły?
potem sie przede mną usprawiedliwiała, że mała jest coraz bardziej marudna i
histeryczna, ale myślę sobie, że nawet dorosły stałby się histerykiem przy
takim traktowaniu, a ona jeszcze nie ma 3 lat, i chyba potrzebuje więcej
serca, a kiedy płacze pocieszenia a nie bicia.
pozdrwiam
a tak na marginesie wszyscy dokoła twierdzą, że ona małą naprawdę bardzo kocha

    • verdana Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 12:42
      Co to znaczy 'pobiła'. Dała klapsa, czy pobiła rzeczywiście - jakimś
      narzedziem, czy po prostu mocno. W pierwszym wypadku wzięłabym b. ostro stronę
      dziewczynki. W drugim, zastanowiła się , czy nie trzeba interweniować, nawet
      przez policję. Bicie 3-letniego dziecka (starszego też, ale 3-letniego to
      zgroza!) jest niedopuszczalne. Tym bardziej, że dziecko jest adoptowane - nie
      dlatego by matki adopcyjne były gorsze (sama mam adoptowanego wujka), ale
      dlatego, że być może instynkt macierzyński nie zadzaiłał. Jeśli matka znęca się
      nad dzieckiem - adopcję nalezy rozwiązać. Obawiam się, że twoja znajoma
      chce 'wybić' z dziecka wszystkie możliwe wady, bo obawia się, ze dziecko
      pochodzi z rodziny patologicznej. Fatalnie....
      • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 12:45
        nie no katowanie to nie jest, o to bym nie pytała, klapsy to są i mała raczej
        płacze z krzywdy a nie z bólu, ale ja jestem nawet klapsom przeciwna
        absolutnie, i nigdy by mi się ręka na dziecko nie podniosła, na żadne.
        • ulala72 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 12:52
          Z całą pewnością matka tej dziewczynki ma problem. A co na to ojciec dziecka -
          może jemu zwrócić na to uwagę? A może podsunąć im(tak deliktanie, w jakiejś
          przypadkowej rozmowie) jakieś inne metody postępowania?
          Naprawdę trudny problem...
          • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 21:13
            ojca nie ma, jest samotna matką, tym bardziej jak napisała verdana pozbawioną
            instynktu macierzyńskiego, więc wydaje mi sie że po prostu czuje się niepewnie
            w roli matki i stąd to musztrowanie, ale to jej nie usprawiedliwia.
            mała dostawała w dupę jak miała rok i wkładała do buzi puzzle albo podchodziła
            do kwiatków "bo dziecko ma wiedzieć, co mu wolno a co nie".....
      • groszek19 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 12:52
        Moja znajoma (matka trójki dzieci)regularnie biła dzieci, ubliżała, wyśmiewała,
        poniżała w obecności innych. Pobicia kończyły się siniakami na całym ciele
        (oprócz twarzy, dłoni). Nie będę opisywała, jak wyglądał dzień z życia takich
        dzieci ani to, że "wszyscy o tym wiedzieli ale to nie ich sprawa". Zaczęłam od
        spokojnej rozmowy, że tak nie można, że sprawia dzieciom ból, krzywdę itp.
        Później zaczęłam ostrzej, że nie ma prawa, że to się kiedyś na niej zemści...,
        że dziecko jest jak walizka, wyjmiesz tylko tyle ile włożyłaś... Ona w zamian
        opowiadała wokół, że wtrącam się w nie swoje sprawy. Opowiadała znajomym, że
        opowiadam o rzekomym znęcaniu się nad dziećmi..W końcu powiedziałam wport, że
        jeśli nadal będzie biła, zamykała w ciemnej łazience na noc.. zgłoszę ten fakt
        i będzie miała kłopoty. Podziałalo jak płachta na byka, dzieci mocno dostały.
        Miarka się przebrała, gdy przez mamusi zapomnienie dzieci zostały trzy dni u
        mnie w domu. Tak posiniaczonych dzieci nigdy nie widziałam. Następnego dnia bez
        skrupułów zgłosiłam pobicie i znęcanie się nad dziećmi. Teraz rodzina jest pod
        opieką kuratora, dzieci pod opieką psychologa. Nie żałuję, choć mam przecowko
        sobie szkołę (bo trzeba się sprawą zajmować) i otoczenie. Warto było dla dobra
        dzieci.
        • solka11 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 04.05.04, 13:37
          Mam nadzieję, że też bedę mieć odwagę tak postapić w analogicznej sytuacji!
          Pozdrawiamy
    • apriv Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 07:41
      zamykanie w jakim miejscu,bicie podczas placzu-ta kobieta jest
      chora,porozmawiaj z nia zaciagnij do psychologa,pokaz jak dzieci rozwijaja sie
      w poczuciu bezpieczenstwa,nie zostawiaj tego tak,naprawde warto dla
      dziecka,kazde jakies Twoje wymowki spoteguja tylko agresje do dziecka,ale
      jezeli nic nie pomoze,to moze warto udac sie gdzies z tym...
      • ewa2233 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 08:02
        Koszmarna sytuacja, ale nie zostawiaj tego dziecka!
        Może warto nawet z tego powodu, by mała wiedziała,że ma bratnią duszę w Tobie!!!
        To straszne, że takim osobom powierza się wychowanie
        i tak doświadczonych przez los dzieci!
        Trzymaj się! Nie "odpuść" !
        • iwonaw2 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 07.05.04, 08:55
          ZGADZAM SIĘ W 100%.
          Nie wolno Ci zostawić tego dziecka samego!!!

          Iwona

          P.S. Boże, aż się we mnie zagotowało.
    • tynia3 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 08:34
      Zgłosiła bym to ośrodkowi adopcyjnemu! Koniecznie!
    • weronikarb Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 09:21
      Fatalna sprawa, bo trudno poruszac takie sprawy w obrebie rodziny, a tym
      bardziej ze nikt nie widzi problemu. A jest i to duzy, bo jak mozna bic dziecko
      tylko dlatego ze placze, nie wspomne o zamknieciu, przeciez robi jej krzywde na
      cale zycie. Latwo powiedziec ze musisz choc ty cos zrobic dla tego dziecka,
      tylko trudno mi powiedziec jak sie do tego zabrac. Mysle ze najpierw
      ostroznie,a pozniej zobaczysz. Naprawde cosa trzeba zrobic. Zal mi malutkiej :-
      ( Renata
      • agunia38 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 12:46
        dobrze, że chcesz jakos reagowac, ale - nie obraź się - dziwię sie, ze tego
        przez te trzy lata jeszcze nie zrobiłaś. skoro mała jest adoptowana to przede
        wszytskim trzeba sprawę zgłosic do ośrodka adopcyjnego! jakim cudem ta kobieta
        (samotna i ewidentnie psychicznie się do tego nie nadająca) dostała zgodę na
        adopcję?
        • verdana Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 13:06
          Napisałam już wczesniej, ale sytuacja jest tak skomplikowana, ze myślę o tym
          nadal. Sama zareagowałam b. ostro, ale teraz zastanawiam się, jak dalece na
          naszą ocenę wpływa fakt, ze dziecko jest adoptowane? Boję się też, ze
          powiadomiony o biciu, niewątpliwie karygodnym, ośrodek adopcyjny może wystąpić
          o cofnięcie adopcji. A to dla dziewczynki, zbyt niestety 'dorosłej', by miała
          dużą szansę na kolejną adopcję, może się okazać niedźwiedzią przysługą. A co
          robi ojciec, dlaczego nie reaguje? Nie wiem. Może porozmawiać z matką, a może
          nawet posunąć się do lekkiego szantażu - albo idziesz na terapię do psychologa,
          albo dam znać ośrodkowi adopcyjnemu?
        • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 13:48
          dzięki Wam dziewczyny za wszystkie posty, wszystkie czytam, analizuję i dalej
          jestem głupia i nic nie wiem. Bo to jest taka sytuacja jak w antycznej
          tragedii, żadne wyjście nie jest dobre, dlatego zwracam sie do was do waszych
          doświadczeń, rozsądku, wrażliwości. Jeszcze raz zaznaczam, ze tu nie chodzi o
          katowanie, tu absolutnie nie miałabym wątpliwości jak groszek.
          Matka jest po prostu zwolennikiem ostrego chowania i duszenia wszelkich oznak
          nieposłuszeństwa jeszcze w zarodku, albo na zapas ...
          mała jest tresowana-dosłownie-do czystości, porządku, grzeczności, itd. Z kolei
          dość kiepsko mówi, jest pasywna, brak jej jakiejś takiej radości i pasji
          poznania, które cechują "normalne" czyt. pogodne i motywowane do poznawania
          świata. dziewczynka jest zadbana, czysta, raczej dobrze ubrana, je sztućcami
          (kiedyś jak miała jakieś dwa lata dobrała sie do pasztetowej i to ho ho
          wiedelcem, ja sobie pomyślałam boże jakie kulturalne dziecko, wszystkie jakie
          znałam robiły to łapą, a ta jak to zobaczyła to taki wrzask na nią podniosła,
          ze rzuciła to ze strachem i już do końa kolacji nic nie tknęła oczywiście też
          były wrzaski i strofowania.)
          sama matka zachowuje się bardzo dziwnie, raz tuli i całuje, a za chwilę drze
          sie na cały głos i przy byle okazji z takimi nerwami leje ją po dupie, niby
          klapsy, fakt że jest już po 40, może to klima? a może totalny brak zrozumienia
          i znajomości psychologii dziecka, a może zniecierpliwienie i frustracja, jak
          ktoś tak się naczeka dziecka przez 20 lat w głowie mu powstają fantastyczne
          wizje a codzienność jest inna, nie wiem, nie chcę też powiedzieć, że wszystkim
          adopcyjnym matkom brakuje wrażliwości opisuję ten jeden znany mi przypadek.
          ktoś mógłby powiedzieć, że dramatyzuję, ale skoro takie mam takie uczucia to
          dlaczego mam ich nie słuchać? Verdana napisała, że może fakt adopcji wpływa na
          to że bardziej patrzę jej na ręce-chyba tak, przez to że maleńka została już u
          progu skrzywdzona wydaje mi się że zasługuje na dużo ciepła, a przy tym widzę
          że znane mi matki (własnych dzieci) jakoś dużo naturalniej je traktują i nie
          tresują jak zwierzaczków, nie dają klapów za to ze małe sie ubrudzi albo zesika
          w majtki.
          ale wydaje mi sie ze wyciąganie sprawy na drogę rozwiązania adopcji będzie
          tragedią i dla matki i dla dziecka, jak 3 latkowi burzyć cały jego świat, a
          przy tym podkreślam, że ona naprawdę twierdzi, że mała jest jej całym światem,
          tylko może za bardzo zadaniowo podchodzi do wychowania? ..... nie wiem

          • mamaestery Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 14:13
            hej
            jak slysze taka historie to zaraz wyobrazam sobie odwrotna sytuacje tzn
            zapraszam ta matke na obiad i od poczatku zaczynam sie drzec:"gdzie stara
            kretynko stawiasz buty!!!", a potem sie nie dre tylko od razy w leb a na koncu
            kopa bo nie na to krzeslo usiadla i juz aby wiedziala kto tu rzadzi zamykam ja
            na reszte wizyty w lazience i po godzinie wypuszczam z usmiechem na ustach
            mowiac jak to bylo milo i musimy sie jeszcze spotkac...
            taki czarny humorsad
            ale na serio podsun jej ksiazke ,dobra ksiazke p.Eichenberga(na pewno zle
            napisalam nazwiskosad ) na temat dziecka ,super! to tak z lagodnych
            opcji ,koniecznie z nia porozmawiaj,jezeli da sie taka rozmowe
            przeprowadzic,poradz jej konsultacje z psychologiem ale tak sprytnie tzn
            powiedz ze skoro dziewczynka sprawia takie "problemy" to moze ona by z
            fachowcem porozmawiala na ten temat?....faktycznie rozwiazanie adopcji to
            juz ostatecznoscsad..wazne aby byl ktos w otoczeniu dziewczynki kto da jej azyl
            tzn przyjmie ja taka jaka jest,pozwoli jej sie brudzic i odetchnac
            swobodnie ,dac mozliwosc bledowsadsad moze to szansa dla ciebie aby jej pomoc?
            tak bardzo mi zle jak o tym czytamsadsad to nie powinno miec miejsca,
            dziewczynka ,jej serce,umysl zostanie na dlugo skrzywiony a to sa najciezsze
            rany ,niewidocznesadsad
            pozdrawiam
            • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 14:38
              Dzięki, scenka z obiadem w samo sedno !!! smile)))
          • iwonaw2 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 07.05.04, 09:02
            bzeebze napisała:

            > mała jest tresowana-dosłownie-do czystości, porządku, grzeczności,
            no i na to nie możesz pozwolić. rodzina top nie wojsko, a dzieci są żeby je
            kochac a nie tresować.

            > dość kiepsko mówi, jest pasywna, brak jej jakiejś takiej radości i pasji
            > poznania, które cechują "normalne" czyt. pogodne i motywowane do poznawania
            > świata.
            Nic dziwnego, skoro każdy objaw radości i pasji poznania jest duszony w
            zarodku.

            > (kiedyś jak miała jakieś dwa lata dobrała sie do pasztetowej i to ho ho
            > wiedelcem, ja sobie pomyślałam boże jakie kulturalne dziecko, wszystkie jakie
            > znałam robiły to łapą, a ta jak to zobaczyła to taki wrzask na nią podniosła,
            > ze rzuciła to ze strachem i już do końa kolacji nic nie tknęła oczywiście też
            > były wrzaski i strofowania.)

            Ta osoba jest chora. Naprawdę zgłoś to komuś bo ona musi przejśc terapię.

            > sama matka zachowuje się bardzo dziwnie, raz tuli i całuje, a za chwilę drze
            > sie na cały głos i przy byle okazji z takimi nerwami leje ją po dupie, niby
            > klapsy, fakt że jest już po 40, może to klima? a może totalny brak
            zrozumienia
            > i znajomości psychologii dziecka, a może zniecierpliwienie i frustracja, jak
            > ktoś tak się naczeka dziecka przez 20 lat w głowie mu powstają fantastyczne
            > wizje a codzienność jest inna, nie wiem,

            Frustracja, ale dlaczego kosztem małego dziecka, które potrzebuje ciepła i
            miłości. (Niech przerzuci tonę węgla to jej przejdzie frustracja)
            przypadek.

            > ale wydaje mi sie ze wyciąganie sprawy na drogę rozwiązania adopcji będzie
            > tragedią i dla matki i dla dziecka, jak 3 latkowi burzyć cały jego świat, a
            > przy tym podkreślam, że ona naprawdę twierdzi, że mała jest jej całym
            światem,

            Może tylko twierdzi, albo jej się tylko wydaje. Myślę, że ona potrzebuje
            otrzeźwienia i mam nadzieję, że będzie nim rozmowa z Tobą.


            Iwona
            • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 07.05.04, 16:04

              iwona napisała
              > Może tylko twierdzi, albo jej się tylko wydaje. Myślę, że ona potrzebuje
              > otrzeźwienia i mam nadzieję, że będzie nim rozmowa z Tobą.
              >
              tak twierdzi tylko, że jest to osoba przekonana o własnej nieomylności, i
              wiecie co to ona częsciej mnie poucza, a to za wczesnie na zabawy wodą a to
              dawaj zupy na mięsie (5 m-cy) w sumie bzdury i tak robie swoje-bardziej takie
              pielęgnacyjne niż wychowawcze

              i wiecie co ona sie uważa za auturytet tego nie napisałam chyba bo pracuje w
              ŻŁOBKU!!! tak tak dlatego nikogo nie słucha bo uważa że wszystko wie lepiej
              kiedys chciałam jej pożyczyc książkę nie pamiętam chyba Gordona, zbyła mnie tak
              tak wezmę, ale pewnie i tak nie będę mieć czasu, własciwie nawet dziwiłam się
              ze przygotowując się do adopcji nie przeczytała ani jednej pozycji, właściwie w
              jej domu wcale nie ma książek
              ale małej czyta i dziwi sie jak zaczyna sie wiercić


    • patrycja0 koniecznie Eichelberger! 05.05.04, 15:28
      To że ona "naprawdę kocha to dziecko" to NIEPRAWDA!!! Ona kocha siebie i tylko
      siebie! Tuli ją jak kotka, a jak kotek drapnie to won. Błagam bzeebze zrób coś
      z tym! Jestem zszokowana i przerażona. Jeżeli to kobieta na jakim-takim
      poziomie, choć trochę otwarta na czyjeś opinie, może uda się ją rzeczywiście
      skusić fachową lekturą - Eichelberger, Samson itp. Te książki naprawdę
      otwierają oczy na wiele spraw. Mam dziecko 2,5 letnie i wiem co mówię. Od
      początku moja rodzina krzywiła się na rzekome rozpuszczanie małej, a od
      jakiegoś czasu wszyscy się dziwią jakie to słodkie i ugodowe dziecko. Sama
      czuję już teraz lekką satysfakcję ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu że
      szczęśliwe i dobre dziecko to nie nieuciążliwe-wytresowane dziecko. Tamta
      kobieta ewidentnie potrzebuje żeby ktoś ją grzecznie uświadomił, bo nie dość że
      krzywi dziecku psychikę na całe życie, to jeszcze tak naprawdę kręci bicz na
      siebie.
      • iwonaw2 Re: koniecznie Eichelberger! 07.05.04, 09:04
        O jakiej książce piszesz? Chętnie poczytam.

        Iwona
        • patrycja0 Re: koniecznie Eichelberger! 10.05.04, 19:06
          "Dobra miłość" Eichelberger, Samson, Sosnowska (naprawdę świetne, myślę że
          powinna to być lektura obowiązkowa w szkołach rodzenia i na naukach
          przedmałżeńskich), a także Samsona "Książeczka dla przestraszonych rodziców",
          albo Eichelbergera "Jak wychować szczęśliwe dziecko"
    • dorotaww Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 19:10
      nie mogę pojąc, jak mogli dać dziecko na wychowanie takiej osobie, jak można
      bic małe, dziecko, to dziecko potrzebuje miłosci i opieki a nie bicia, ja na
      twoim miejscu zgłosiłabym ta sprawe komu trzeba, skoro osoba wzieła do siebie
      na wychowanie dziecko, musiała sie liczyc z tym, ze dziecko nie zabawka i miewa
      swoje humory, ale to nie powód, aby je bic. Zgłoś to jak najszybciej, żeby nie
      był, nieszczescia.
    • ali_bey Re: a jak przy mnie biją dziecko? 05.05.04, 23:14
      A moze ty skontaktuj się z psychologiem i opisz mu problem.Bądz co bądz
      fachowiec powinien podpowiedziec co zrobić w takiej sytuacji.
    • agnieszka-i-oskar Re: a jak przy mnie biją dziecko? 06.05.04, 11:26
      a moim zdaniem nic nie jesteś w stanie zrobić. Otwórzcie oczy, ile dzieci jest
      bitych, poniżanych, molestowanych itp. Wystarczy oglądać telewizję. Nawet
      policja nie chce się w takie sprawy mieszać - co tutaj pomoże psycholog ?
      Gdyby matka małej chciała rozwiązać swój problem to wtedy tak, ale w tej
      sytuacji jest to nie do przeprowadzenia.
      Komu jeszcze można zgłosić ten problem - dziecko jest najedzone, umyte i
      ubrane - tutaj nie ma żadnych zaniedbań ze strony matki.
      A w metody wychowawcze nikt nie będzie ingerował - wychowanie to sprawa
      rodziców i w każdym domu przebiega ono inaczej. Tak jak pisałyście, baba nadaje
      się do wojska a nie na matkę, ale póki dziecko nie jest bite, maltretowane i
      głodzone nikt się tym nie zajmie ! Tylko posądzi o wścibstwo i się z was
      pośmieje (np. policja)W takim kraju żyjemy i póki co niewiele zmienimy.
      Ile jest kobiet katowanych przez mężów alkoholików i co. Policja takiej
      kobiecie każe iść do domu a dopiero jak dojdzie do tragedii to zajmuje się
      sprawą. To jest jeden z tysiąca przykładów jakie można by mnożyć na ten temat.
      Zdemoralizowana młodzież w poprawczakach - czy dla nich ma czas psycholog.
      Same widzicie, że na tle innych ludzkich tragedii sytuacja przez was opisana
      nie wygląda tak żle, po prosty dziecko ma surową matkę i tyle. Nie zmienimy
      tego.
      • mamaestery Re: a jak przy mnie biją dziecko? 06.05.04, 12:42
        agnieszka nie zgadzam sie z toba,nie rozumie twojego pesymizmu ,rzeczy ,ktore
        sa opisywane w gazetach to naglosnione anomalie a nie wzor ,przyklad tego co
        oczywiste i powszechne! autorka postu moze cos zrobic,nie moze zmusic
        matki ,nie moze na sile przyprowadzic policji ale moze dac dziecku otuche,moze
        dac mu azyl (o ktorym juz pisalam),moze samemu zadzwonic do psychologa i
        poprosic o wskazowki co robic?? nie mozna tak jak ty na starcie odwrocic sie
        bo inni maja gorzej i wlasciwie i tak sie nic nie zmienisad ja nie pisze o
        teorii ja to znam z praktyki
        pozdrawiam
        Monika
      • patrycja0 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 06.05.04, 12:43
        Myślę że jednak jesteś w stanie. W końcu nie mówimy tu o patologicznej rodzinie
        z sąsiedztwa, tylko o normalej kobiecie która nie ma zielonego pojęcia o
        wychowaniu i być może jest szansa ją uświadomić. Sama była poddawana takiemu
        traktowaniu przez swoich rodziców i zapewnw uważa że wyszła na ludzi. Tymczasem
        jest sfrustrowaną samotną kobietą która wzięła sobie pieszczoszkę dla
        zaspokojenia swojej własnej potrzeby bliskości i bycia potrzebną komuś a może
        także dla zapenienia sobie opieki na starość (przepraszam za tą arbitralną
        ocenę, ale chyba jestem na nią zła). Ważne żeby ktoś z bliskich spokojnie z nią
        porozmawiał.
    • kiranna Re: a jak przy mnie biją dziecko? 08.05.04, 11:16
      A co by doradzily emamy psycholozki? wiem, ze jest kilka na tym forum...
      pozdrawiamsmile
    • kingaolsz Re: a jak przy mnie biją dziecko? 08.05.04, 13:14
      Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego sie zarzekasz ze dziecku sie nie dzieje
      nic strasznie zlego, ze to tylko klapsy i krzyczenie. Moze nie wiesz poprostu
      ze psychiczne znecanie sie ( a na to dla mnie wyglada) jest duuuzo gorsze niz
      dostac w tylek, bo tylek poboli i przestanie a psychika... niestety zostana jej
      urazy na cale zycie. Wierz, mi ze psychiczne znecanie dla dziecka jest
      koszmarem do konca zycia ( ja mam juz niby za soba i ulozylam sobie zycie ale
      nocami nadal budze sie spocona...).

      Wg. mnie powinnas zglosic to do jakiegos psychologa i do osrodka adopcyjnego,
      podejrzewam ze mozna to zrobic anonimowo, a na prawde moze sie okazac ze
      dziecku dasz jeszcze szanse na szczescie. Nie patrz na dorosla sfrustrowana
      kobiete, ona sobie poradzi. Wiem, ze w rodzinie ciezko sie takie sprawy
      rozwiazuje, ale to w koncu malutkie dziecko...

      A co do myslenia ze 3-latki nie sa adoptowane to nie do konca prawda, znam
      wiele rodzin, ktore trzylatki braly.

      Zycze powodzenia
      Kinga
      • bzeebze Re: a jak przy mnie biją dziecko? 08.05.04, 13:47
        > Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego sie zarzekasz ze dziecku sie nie dzieje
        > nic strasznie zlego, ze to tylko klapsy i krzyczenie. Moze nie wiesz poprostu
        > ze psychiczne znecanie sie ( a na to dla mnie wyglada) jest duuuzo gorsze niz
        > dostac w tylek, bo tylek poboli i przestanie a psychika... niestety zostana
        jej
        ja absolutnie sie nie zarzekam, gdybym nie widziała problemu nie zwracałabym
        sie do was, to była tylko odpowiedź na pytanie czy chodzi o katowanie,
        odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Pytam więc was czy to wygląda na
        odpowiedzialną miłość jak niektórzy nazywaja zwiększoną dyscyplinę czy jest to
        juz jakaś krzywda dla niespełna trzylatki, staram sie po prostu nakreslić w
        miare obiektywny obraz zeby ułatwic wam sprawiedliwą ocenę, bo coś co dla mnie
        może być przesadnie krzywdzące inny uzna za rozsądne i wychowawcze. czy ty
        mając tak przykre wspomnienia z dziecinstwa znajdujesz cos znajomego w
        opisywanych przeze mnie zachowaniach? nie pytam, żeby cie zranić, przepraszam,
        ale twoja odpowiedż byłaby szczególnie cenna, jesli uznasz ze cos z tych
        zachowan moze krzywdziło ciebie jako dziecko i pozostawiło takie traumatyczne
        wspomnienia, natychmiast będe interweniować nawet narazając sie na zarzuty o
        wścibstwo, dziękuję z góry za pomoc i wrazliwość
        • kingaolsz Re: a jak przy mnie biją dziecko? 08.05.04, 16:22
          Nie chcialam zeby to zabrzmialo jak atak , przepraszam.
          Ale szczerze mowiac to dla mnie takie zachowanie wobec trzyletniego dziecka
          jest niedopuszczalne. Poza tym trzeba brac pod uwage tez to ze jesli jest to
          dziecko adoptowane to moze ono swiadomie nie pamieta "oderwania" od matki, ale
          brak ciaglego bezpieczenstwa, ciepla matki i milosci zostawia slad w psychice i
          to dziecko bedzie slabsze, bedzie potrzebowalo wlasnie wiecej ciepla i
          cierpliwosci.
          A z mojej historii to napisze tylko tyle ze przez cale dziecinstwo byla tak
          strofowana przez ojca, zawsze cos robilam nie tak, zawsze czegos mi brakowalo,
          za wolno sie uczylam, zawsze o cos byly pretensje, krzyki, awantury , choc z
          zewnatrz bylismy przykladna rodzina to jednak nikt nie zastanowil sie czy
          metody mojego ojca byly sluszne. I nie byly, ja to dzis wiem. Wyobraz sobie ze
          pamietam ( tylko ja nikt z rodziny nie zwrocil na to uwagi) jak za "pierdole"
          dostalam w twarz z otwartej dloni. A w zasadzie nie powinnam pamietac.

          Podsumowujac to takie wyjatkowo delikatne dzieci jak dzieci z adopcji powinno
          sie traktowac wyjatkowo cieplo. A te metody wychowawcze.... ja tez uwazam ze
          dziecko powinno wiedziec co wolno i jakie jest jego miejsce ale mozna to
          dziecku przekazac w bardzo spokojny sposob.

          Pozdr
          Kinga
          • kingaolsz Re: a jak przy mnie biją dziecko? 08.05.04, 16:25
            W tym zdaniu ze dostalam w twarz to nie za brzydkie slowo, tylko piredo£e (
            blachostke) Nie mam polskich znakow i tak dziwnie wyszlo.

            Kinga
        • agniesia33 Bzeebe-ty to zgłoś na policję lub do osrodka ANONI 10.05.04, 09:39
          mowo, jeśli się boisz, że rodzina się obrazi, tego maltretowania psychicznego
          nie można darować, to jest wariatka, a tacy ludzie nie mogą zajmowac sie
          dziećmi,z biegiem czasu mała stanie się zalękniona jak zwierzatko. krew mi się
          w żyłach burzy, 3 latek to taki mały bezbronny ludzik.
          bzeebe, podaj miejscowość, nazwisko i jej adres tu na forum, to my to zgłosimy
          odpowiednim władzom
    • antenas Re: a jak przy mnie biją dziecko? 09.05.04, 23:57
      Ja się w 100% zgadzam z mamąestery.Uważam, że powinnaś w jakiś sprytny sposób
      spróbować nakłonić ją na wizytę u psychologa np. pod pretekstem , że potrzebne
      jest to dziecku, jeśli ten wybieg sie nie uda to może sama z nią porozmawiaj,
      poszukaj argumentów, które by do niej trafiły np. jakiś przykład osoby, która w
      dzieciństwie nie była surowo wychowywana a i tak jest kulturalnym, dobrym
      człowiekiem.
      Muszę się przyznać, że sama czasem dam klapsa mojej córci, jak już mnie
      wyprowadzi z równowagi np. po bardzo ciężkim dniu na wieczór coś zbroi, ale
      zaraz tego bardzo żałuję i staram się jak mogę jej to wynagrodzić, noszę na
      rękach, puszczam ulubioną bajkę, tulę, całuję i w myślach wyzywam siebie,
      jednak nigdy nie skarciłam jej za to ,że płacze czy włożyła ręce do jedzenia
      raczej za to,iż świadomie coś robi mi na złość ostatnio np. zaczeła wkładać
      sobie ręce głęboko do gardła mało nie zwymiotowała a na moje prośby i zakazy
      jeszcze bardziej wkłada.
      ta kobieta zdecydowanie jednak przesadza i wyrządza ogromną krzywdę dziecku
      dlatego powinnaś zareagować.
      swoją drogą współczuję jej podopiecznym w żłobku, to jest w ogóle
      nieporozumienie, że ona tam pracuje.
      pozdrawiam
      • iwonaw2 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 10.05.04, 21:35
        antenas napisała:

        to jest w ogóle
        > nieporozumienie, że ona tam pracuje.

        Gadzam się w 200%.
        To jakaś paranoja.

        Iwona
    • dorotaww DO BZEEBZE!!!! 10.05.04, 08:25
      Ja juz pisałam, ja dawno bym sytuacje zgłosiła, nie wiem może opiece, ktoś musi
      pójśc do tego domu i zobaczyc jak sprawa wygląda, szkoda dziecka i tak jest
      doświadczone przez los, ono potrzebuje od nowej matki miłości a nie bicia.
      Bzeebze ZRÓB coś, żeby potem nie było za późno.
      • jaiza Re: DO BZEEBZE!!!! 10.05.04, 14:38
      • jaiza Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie 10.05.04, 14:41
        Takie sprawy jak ta zgłasza się do Powiatoweg Centrum Pomocy Rodzinie, które
        jest w każdym powiecie. Na pewno jest ich nr w książce telefonicznej, może mają
        jakiś telefon zaufania, albo wybierz sie do pedagoga/ psychologa/pracownika
        socjalnego i zapytaj co mozna zrobić w takiej sytuacji. Nie mozna tego tak
        zostawić.
    • olivka27 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 10.05.04, 17:20
      Nie zostawiaj tego tak,postaraj się cos zrobić.Ja też często dostawałam w
      tyłek,pamiętam z dzieciństwa ciągłe klapsy i reprymendy.W okresie dojrzewania(!)
      matka też mnie wyśmiewała i poniżała("paskudo"...),wytykała mi WSZYSTKO w
      okropny sposób.Raz doprowadziła mnie do tego,że najadłam się tabletek,bo już
      nie chciałam żyć...Trwało to przez 23 lata,czyli dopóki nie wyszłam za
      mąż,wtedy wyprowadziłam się z domu.Dodam jeszcze,że przez 6 lat toczyła ze mną
      boje o mojego chłopaka(teraz męża)który jej się nie podobał,nie chcę już
      opisywać przez co przeszłam...Teraz mam27 lat i jestem głęboko nieszczęśliwym
      człowiekiem.Mam mnóstwo kompleksów,lęki psychospołeczne,niską samoocenę.Czasem
      wydaje mi się że jestem za brzydka i za głupia,żeby nawet z kimś
      rozmawiać.Najbardziej mi utrudnia życie całkowity brak pewności siebie.Nie
      potrafię się odnależć w małżeństwie,nie potrafię nikomu zaufać.Sama mam dzieci
      i kompletnie nie mam pomysłu na ich wychowanie.Mój mąż,który pochodzi z
      normalnej,kochającej rodziny mówi żę mi wyrządzono dużą krzywdę.Bzeebze,nie
      zostawiaj tak tego!
    • monika.zdz Re: a jak przy mnie biją dziecko? 11.05.04, 10:59
      Szkoda,że takim ludziom dają dzieci i tak pokrzywdzone przez los. Według mnie
      w przypadku tej pani,natura wiedziała co robi-nie nadaje się na rodziców.
    • szada1 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 13.05.04, 18:28
      uważam że takie traktowanie dziecka jest oburzajace.3 latek to przecież jeszcze
      malutki brzdąc,który czasami jeszcze nie wie co jest dobre a co złe a tym
      bardziej gdy jest adoptowane.Myślę że do rodziców nalezy jak najlepsze
      ukierunkowanie a nie strofowanie od najmlodszych lat.
    • basiak6 Re: a jak przy mnie biją dziecko? 14.05.04, 13:56
      A jakbys zareagowala gdyby ona uderzyla ciebie albo twoja kolezanke w ten
      sposob? Dokladnie tak samo zareaguj w sytuacji bicia dziecka. Dziecko nie ma
      mniejszej godnosci niz dorosly i zasluguje na taki sam szacunek...
    • agniesia33 bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 04.06.04, 13:46
      • bzeebze Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 05.06.04, 12:37
        dzięki agniesiu, że pamiętałas o tym wątku,
        musze powiedzieć, że obserwuję cały czas co się dzieje i niewiele się zmienia
        (ani na lepsze ani na gorsze)
        trudno jest nakłonić do zmiany metod kogoś kto jest przekonany o słuszności
        swojego postępowania
        staram się nie doprowadzić do konfliktu i nie stawiać sprawy na ostrzu noża jak
        ty nie .. to ja coś, bo wydaje mi się to bezcelowe
        nie mogę się też przekonać do informowania żadnych instytucji bo jak mówię,
        wydaje mi się że to będzie dramat
        na moje sugestie o zmianie metody, albo większej cierpliwości dla dziewczynki
        usłyszałam : Was jest dwoje to możecie sobie poluzować, a ja jestem jedna to mi
        na głowę wejdzie-czyli bez zmian (w sensie ja i mąż, dodam ze nie jestem
        szczególnie uległą matką, i w pewnych kwestiach jestem konsekwentna, ale staram
        się nie krzywdzić mojego dziecka)

        dziewczynka jest do niej przywiązana, wiadomo jak to do matki, więc kiedy już
        się wypłacze, to w końcu się do niej tuli - bardzo często, kiedy zacznie
        płakać, zostaje za to ukarana (to już jest histeria, idź i nie wracaj, jestes
        niegrzeczna wszyscy sie z ciebie śmieją!!!!!!!) na ogół doprowadza maluśką do
        takiej histerii że ta ma spazmy i cała sie trzęsie
        wtedy mogę tylko próbować dziecko uspokoić, co więcej moge zrobić, wydaje mi
        się że awantury przy dziecku to nie jest dobry pomysł, bo przecież jaka by nie
        była to mała i tak ją kocha i szanuje (narazie)
        dodam jeszcze, że matka jest w wieku mojej teściowej, więc zasadniczo to ona
        uważa sie za autorytet w sprawach wychowania, nie ma oporów żeby mnie pouczać,
        natomiast jej starsza siostra nie raz doprowadzona całą sytuacją do wsciekłości
        darła się na nią że tak się z dzieckiem nie postępuje ale żadnego postępu nie
        ma
        mąż mój, twierdzi, że fakt adopcji dziecka nie ma tu większego znaczenia,
        ponieważ swoje rodzone traktowała by w ten sam sposób, męża bowiem też tak
        traktowała,
        ja tego nie jestem taka pewna
        pozdrawiam, z radością poczytam jeszcze wasze opinie
        • kingaolsz Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 06.06.04, 12:44
          Rozumiem, ze masz opory przed stawianiem sprawy na ostrzu noza, ale niestety ,
          Twoja ( i innych) cisza jest przyzwoleniem na to zeby to dziecko zylo w
          koszmarze.... przykre....

          Kinga
          • kangureq Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 06.06.04, 23:24
            wiesz... od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i jestem przerażona że jeszcze z
            tym nic nie zrobiłaś. To tak jakbyś włąściwie przyzwalała na taką sytuację. Ta
            dziewczynka cierpi. Nie wiem czy obecny jej los jest dużo lepszy niż dzieci z
            rodzin którym się odbiera dzieci... a milczenie i nic nie robienie odbiera jej
            szansę na powtórną adopcję i dobrych ciepłych wyrozumiałych rodziców
            zastępczych. zgłoś do kuratora czy do plaówki skąd ta dziewczynka była. Dla
            niej może być już tylko lepiej.
            anita
            • mamamon Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 07.06.04, 16:22
              Przeraza mnie Twoja biernosc. Nie wiem, jak mozesz w ogole patrzec na trzesace
              sie z placzu dziecko, ktore dostaje spazmow, za co jest dodatkowo karane, albo
              zamykane?! To przerazajace! Ta Twoja kolezanka zapedzila sie tak daleko, ze
              sama swojej postawy nie zmieni. Nie da sie tego inaczej nazwac - ona zneca sie
              nad ta biedna dziewczynka, a Ty na to przyzwalasz. Koniecznie poinformuj kogo
              trzeba. Nikt tak latwo dziecka jej nie zabierze. Prawo ZAWSZE stara sie
              zostawic dziecko z matka, a Twoja interwencja moze kolezanka otrzezwic i
              sprawic, ze przestraszy sie na dobre i zmieni swoje zachowanie. Nie czekaj
              dluzej! Przeciez ta mala cierpi.
        • agniesia33 Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 15.06.04, 10:41
          bzeebe, co to znaczy, że z przyjemnoscią poczytasz nasze opinie,zrób coś, bo
          to, że nic nie robisz powinno śnić ci się po nocach!!!! ty bedziesz winna, bo
          to widzisz, zgłoś to anonimowo do powiat.centrum pomocy rodzinie i mops-u, a ta
          wywłoka, ten kat dziecka sorry za słowa, ale zasługuje na to, bo dzieciątko
          porzez nią cierpi nigdy sie nie dowie, kto to zrobił, albo zadzwoń do mnie 503-
          665-735/od jutra, to ja to zgłoszę, a ty będziesz kryta.
          • bzeebze Re: bzeebe, czy coś zrobiłaś w tej sprawie? 15.06.04, 11:05
            agniesiu,
            raz jeszcze piszę że sprawa nie jest tak prosta i oczywista, gdyby chodziło o
            katowanie jak napisała jedna z mam na początku wątkun nie wahałabym się
            tu sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana

            z jednej strony zapewnienia o miłości "nad życie", wspólne pieczenie
            ciasteczek, zabawki na urodziny i czytanie książeczek

            z drugiej ostre tępienie każdego przejawu sprzeciwu (typowy przecież bunt
            dwulatka) nieumiejętność radzenia sobie z histeriami wrzaski wychowawcze niby
            lanie w dupę, zamykanie "żeby jej przeszło", kara za każdy przejaw
            niesubordynacji

            przecież one nie żyją w próżni
            dziewczynka chodzi do żłobka
            mają ciotki, dziadka, znajomych
            nikt nie widzi problemu, wręcz chwalą ją, jaką ona jest dobrą i konsekwentną
            (!) matką i jak ją kocha ( tylko ja tego nie widzę, bo według mnie miłość matki
            widać w czynach i w spojrzeniu i w ogóle... a nie trzeba o niej gadać)

            z drugiej strony mam wątpliwości, skoro nikt nie widzi, że coś się dzieje, że
            po prostu to dziecko jest zaszczute, skąd wiem ,że to akurat ja dobrze to
            postrzegam, kto dał mi prawo burzyć ich spokój (mogę to nazwać spokojem?)
            i wyrokować jak należy wychowywać dzieci
            między tą matką a mną jest różnica jednego pokolenia - to bardzo dużo
            może ona gdzieś opowiada, że to ja kręcę bat na siebie, bo nie boję się
            rozpieszczać mojego dziecka i nie sadzałam go na nocnik w wieku 6 m-cy i
            pozwalam jeść kaszkę łapkami i uważam że krzyk i bicie upokarzają zarówno
            dziecko jak i rodzica, a dla niej są czynnikiem dyscyplinującym itd, bardzo
            dużo rzeczy robimy inaczej

            czy mogę sobie sama dać prawo do jedynie słusznych opinii na temat materii tak
            delikatnej jak wychowanie dziecka (do tego przysposobionego, a przecież nie mam
            w tym temacie doświadzceń) i ewentualnej ingerencji w czyjeś życie, tylko
            dlatego, ze mnie się tak nie podoba?
            a jak kiedyś do mnie zapuka opieka, bo sąsiadka zadzwoniła, że dziecko płacze -
            wiecie o co mi chodzi...
            dlatego zwróciłam się do was i bardzo jestem ciekawa waszych rozsądnych
            wyważonych opinii
            sama pracowałam prawie 2 lata z dziećmi i wiem jak wyglądają takie interwencje
            w przypadku nawet drastycznych przypadków, a tu co powiem? babie brak
            instynktu? wyśmieją mnie, dla mnie samej brzmi to niezbyt przekonująco, tylko
            po prostu gdzieś w głębi duszy czuję, że mogło ją spotkać więcej dobrego i
            większe szczęście niż tu
            a poza tym jakim dramatem byłoby dla dziewczynki trzyletniej burzenie jej
            świata, znowu obcy ludzie itd, tylko dlatego, że mama krzyczała i biła pupkę i
            czasem brak jej było cierpliwości?
            ona naprawdę myśli że jej się należy...
    • koleandra Re: a jak przy mnie biją dziecko? 15.06.04, 11:05
      No straszne. Bzabze, Ty wiesz najlepiej jaka jest sytuacja bo byłas i
      widziałas. Jeśli to tylko klaps to najpierw należałoby pogadac z tą matką, że
      dziewczynce należy tłumaczyc a nie od razu bic. Jeśli matka nie przyzna Ci
      racji trzeba jej powiedzieć, ze jeśli nie umie dobrze wychować dziecka, nie
      daje rady, to niech to dziecko sama odda z powrotem do Domu Dziecka.
      Dziewczynka jest jeszcze mała i na pewno znajdzie kochających rodziców. Co
      innego jeśli matka nie da sobie wytłumaczyć, wtedy chyba powinnaś to sama
      zgłosić. To jst okropne, dziecko ma zrujnowaną psychikę normalnie. Do
      psychologa może niech idzie, matka z dzieckiem. Szkoda mi jej ... zrób coś
      proszę, nie patrz na to z boku. Szkoda tez zeby dziecko trafiło do jakiegos
      osrodka, więc nie zgłaszaj od razu, najpierw rozmawiaj z matką.
    • paulaula Re: a jak przy mnie biją dziecko? 15.06.04, 12:26
      Ningdy, nigdy, przenigdy nie wolno bić dzieci i uważam że to nie podlega żadnej
      dyskusji, ani rozpatrywaniu indywidualnych przypadków. Ciekawa jestem czy ktoś
      z dorosłych znalazłby usprawiedliwienie dla osoby ich bijące.Na pewno powinnaś
      rozmawiać z tą mamą, tyle tylko że bez pouczania , oceniania jaka to ona jest.
      Na pewno częste twoje tam wizyty pomogłyby, ot nawet takie zwyczajne i na
      trochę. Nie wolno pozwalaać ludziom bić dzieci. Sama nigdy nie dostałam, mam
      dwie córeczki 11 letnią i roczną i też nigdy nie przyszło mi do głowy bicie ani
      niby klapsy, które rzekomo biciem nie są, a córka jest grzeczną i mądrą
      dziewczynką, choć potrafi mnie przyprawić o szok i załamanie rąk. Jak to
      dziecko. Zawsze, nawet na ulicy nie przejdę obojętnie gdy ktoś szarpie dziecko,
      albo obraźliwie do niego się odzywa. Myślę że dalej zbyt duże jest przyzwolenie
      społeczne do "nieszkodliwych klapsów" i postaw " to nie moja sprawa". Wiem że
      to bardzo delikatna sytuacja, ale wierzę że jesteś mądrą osobą i coś z tym
      zrobisz. POzdrawiam
    • klapuch Re: a jak przy mnie biją dziecko? 15.06.04, 13:09
      jak mozesz to jakos zareaguj. Osoby popelniajace wykroczenia zazwyczaj
      mają "nieskazitelną" opinię. Nie wiem, może porozmawiaj z tamtą mamą, chociaż
      pewnie to nic nie da. Zgłaszanie tego gdziekolwiek też pewnie nic nie da. Może
      czekanie na cud...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja