jedzenie na placach zabaw

16.04.11, 13:37
wkurzam się! wg mnie powinno być zabronione karmienie dzieci na placach zabaw! jedno dostanie banana/ciastko/chrupkę/lizaka/żelki/czekoladę itp. itd. i później cała piaskownica chce, a biedne mamy albo nie mają, albo nie mają wystarczającej ilości dla wszystkich dzieci i jest hałasuncertain a już nie wspomnę o tym, że jedne mamy nie dają dziecku lizaków, a tu dziecko widzi i chceuncertain niektóre dzieci są przecież uczulone na różne rzeczy, a nie wszystkie dzieci rozumieją już, dlaczego jeść tego i owego nie mogą. ja swojego syna zawsze karmię przed wyjściem i tyle, nie znoszę podjadania między posiłkami i to pustych kalorii. owszem, rozumiem całodzienne wyprawy, które same często urządzam i wtedy prowiant jest konieczny, ale wtedy biorę dziecko na bok by je nakarmić i tyle. a widuję sytuacje, gdzie dziecko grzebie w piachu z innymi dziećmi a mamusia mu pod nos podtyka łyżeczkę z jogurtem!
no nic, wygadałam sięsmile
    • w_miare_normalna Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 13:38
      Ja tam karmie dzieciaka w domu, zanim wyjdziemy na plac zabaw, na sam plac biorę tylko picie smile
    • semi-dolce Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 13:54
      Doskonała sytuacja by nauczyc dziecko, że nie zawsze może dostac to, co inni.

      A argument z uczuleniem smieszny. To co, uczulone dziecko ma w ogóle nie widziec jak jedza inni ludzie, bo moga jeść cos, czego jemu nie wolno? To samo z tymi lizakami - zawsze beda gdzies inne dzieci jadajace lizaki, skoro mama nie daje to jej problem jak wyjasnić to dziecku.

      Ja uwazam karmienie na spacerze za głupie, ale co innego karmienie - czyli ów jogurt czy obiad, bo i to widziałam, a co innego danie dziecku chrupka, lizaka, jabłka czy innej przekąski.
      • gazeta_mi_placi Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:29
        >> Doskonała sytuacja by nauczyc dziecko, że nie zawsze może dostac to, co inni.

        Święta racja, chyba że nie będziecie z domu dzieci wypuszczać nigdzie.
        Nie tylko istnieje plac zabaw, wszak na przystanku ktoś może jeść lody, na ulicy możecie spotkać osobę jedzącą pączka, tak samo w innych miejscach publicznych.
    • joshima Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:01
      morgany napisała:

      > a biedne mamy albo nie mają, albo nie mają wystarczaj
      > ącej ilości dla wszystkich dzieci i jest hałasuncertain
      O matulko, straszne... W piaskownicy jest hałas. Ojoj...


      >a już nie wspomnę o tym, że jedne mamy nie dają dziecku lizaków, a tu dziecko widzi i chceuncertain
      No straszne. Nie da się mu przetłumaczyć, że nie dostanie., Nie można po prostu swojego dziecka wychowywać, trzeba cały świat do niego dostosować... To już ze wszystkim niedługo trzeba będzie się ukrywać, bo a nuz czyjeś dziecko zobaczy i będzie chciało?

      > a widuję sytuacje, gdzie dziecko grzebie w piachu z innymi dziećmi a mamusia mu pod nos podtyka łyżeczkę z jogurtem!
      Ale co Cię to obchodzi?!?!
    • franczii Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:08
      Zgodnie z zasada, ze powinno sie zjadac 5 posilkow dziennie, latem kiedy wiecej czasu sie przebywa poza domem trudno jest o to, zeby kazdy posilek spozywany byl w domu. Drugie sniadanie i podwieczorek w zasadzie codziennie mamy poza domem, czesto na placu zabaw wlasnie.
      Zgadzam sie jednak ze nie powinno jesc na sprzetach i w piaskownicy bo to niehigieniczne. Dlatego ja nie pozwalam moim dzieciom na jedzenie na drabinkach badz w piaskownicy. Niektorzy to robia i moje dzieci chca brac z nich przyklad ale nauczyly sie juz, ze nie pozwalam. Jak chca jesc to przerywa sie zabawe i siada na lawce. Jest jeszcze oczywiscie sprawa z podwieczorkiem innych dzieci. Moje czasem chcialyby to co maja inne dzieci. Ale wtedy tez tlumacze, ze one swoj podwieczorek juz zjadly. Ucza sie tak ja napisala Semi Dolce, ze nie wszystko im wolno i nie wszsytko dostana. .
    • budzik11 Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:14
      Rzadko korzystamy z placu zabaw, bo w mojej miejscowości w ogóle nie ma, ale jak juz, to nie karmię dzieci na takim placu, bo 1. to niehigieniczne (piaskownica, kocie i psie siki i kupy, jaja pasożytów, nieumytę ręce), 2. nie nosze przy sobie żadnych przekąsek typu chrupki, lizaki, ciasteczka bo dzieci nie jadłyby normalnych posiłków.
      • angelkochanie Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:36
        co z tego ze dziecko CHCE!!!!- w zyciu bedzie chcialo duzo rzeczy, wiec niech zacznie sie uczyc na placu zabaw, ze slowo chcem , nie musi zawsze oznaczac mam....

        moze swoich zabawek tez nie mozna na plac zabaw zabierac, bo inne dziecko bedzeie chcialo... patrz na swoje dziecko, a jak dziecko znajomych poczestujesz chrupkiem czy jabkiem tez nic sie nie stanie....

        plac zabaw jest nie higieniczny big_grin dlatego nie daje dziecku jesc..... no nie...big_grin a po hustawce czy slizgawce wycierasz dziecku raczki ..bo uwaga ..moze je przypadkiem wsadzic do buzi..
        nie dajmy sie zwariowac...
        • franczii Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:42
          Nie tylko o taka higiene chodzi. Wpytchac dziecku jedzenie kiedy sie bawi to tak jakby jesc obiad przed tv lub czytajac gazete. A to jest wlasnie niehigieniczne.
          • angelkochanie Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:48
            franczii napisała:

            > Nie tylko o taka higiene chodzi. Wpytchac dziecku jedzenie kiedy sie bawi to ta
            > k jakby jesc obiad przed tv lub czytajac gazete. A to jest wlasnie niehigienicz
            > ne.

            NIESTOSOWNE .... jesli dziecko tego nie toleruje , sie wkurza itd.
            ale sa dzieci ktore jedynie zjedza podczas zabawy, i to jest jedyna mozliwoscia zeby dziecko cokolwiek zjadlo...
            • franczii Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:53
              Bo tak zostaly nauczone.
        • budzik11 Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 19:26
          angelkochanie napisała:

          > plac zabaw jest nie higieniczny big_grin dlatego nie daje dziecku jesc..... no nie...
          > big_grin a po hustawce czy slizgawce wycierasz dziecku raczki ..bo uwaga ..moze je pr
          > zypadkiem wsadzic do buzi..
          > nie dajmy sie zwariowac...

          Będziesz musiała parę razy odrobaczyć dziecko, bo złapie np. owsiki, to inaczej będziesz mówiła.
          • angelkochanie Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 20:18
            > Będziesz musiała parę razy odrobaczyć dziecko, bo złapie np. owsiki, to inaczej
            > będziesz mówiła.

            to trzymajmy najlepeij dzieci z dala od piasku, przedszkola, zabawek, kapmy 2 -3 razy dziennie to napewno beda pikne, madre i zdrowe....

            • budzik11 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 08:48
              angelkochanie napisała:

              > to trzymajmy najlepeij dzieci z dala od piasku, przedszkola, zabawek, kapmy 2 -
              > 3 razy dziennie to napewno beda pikne, madre i zdrowe....
              >

              Nie przeszkadzają ci owsiki i inne pasożyty - twoja sprawa. Ciekawe, czy gdybyś wiedziała, że koledzy twojego dziecka mają wszy - czy nie miałabyś nic przeciwko wspólnej bliskiej zabawie, wymianie czapek itp.

              To fragment słynnego listu otwartego dr Ozimka, zajmującego się leczeniem chorób pasożytniczych:

              "Ponieważ "uśredniona" wykrywalność pasożytów podczas standardowego "trój-próbkowego" badania kału to pewnie jakieś 10% zaś wg. niektórych doniesień - w Polsce - inwazja owsików sięga 95% ludności, włosogłówki sięga 80% ludności, glisty sięga 50% ludności, zakażenie lambliami już u niemowląt dochodzi do 80%.
              Może i te dane są zawyżone ale myślę, że u dzieci uczęszczających do przedszkoli i żłobków , miłośników zabawy w piaskownicach i "kulkach", dzieci długo hospitalizowanych , rehabilitowanych oraz w rodzinach gdzie są pieski, kotki etc. wartości procentowe mogą być zbliżone do wyżej wymienionych. (...)

              Zawsze ze wzruszeniem oglądam wszelakie scenki rodzinne uwiecznione na ociekających słodyczą zdjęciach w różnych kolorowych pisemkach.
              Mam na myśli wspólne kąpiele mamusi czy tatusia z latoroślami, wspólne kąpiele z ukochanym szczeniaczkiem, wspólne kąpiele i spanie z kuzynami, sąsiadami etc…
              jak w Disneyowskich produkcjach.
              Podobnie wzruszają mnie imprezy urodzinowe w tzw. kulkach , jedzenie chrupek ,orzeszków, żelek z miseczek w które włożyli rączki i zamieszali wszyscy uczestnicy imprezy a wcześniej drapali się po odbycie względnie wyszli z toalety i nie myli rąk. Równie budujące są scenki braterstwa i zaufania typu wspólne jedzenie/dojadanie kanapek czy picie z tej samej butelki. "
              • leneczkaz Re: jedzenie na placach zabaw 18.04.11, 08:17
                > Zawsze ze wzruszeniem oglądam wszelakie scenki rodzinne uwiecznione na ociekają
                > cych słodyczą zdjęciach w różnych kolorowych pisemkach.
                > Mam na myśli wspólne kąpiele mamusi czy tatusia z latoroślami, wspólne kąpiele
                > z ukochanym szczeniaczkiem, wspólne kąpiele i spanie z kuzynami, sąsiadami etc&
                > #8230;
                > jak w Disneyowskich produkcjach.
                > Podobnie wzruszają mnie imprezy urodzinowe w tzw. kulkach , jedzenie chrupek ,o
                > rzeszków, żelek z miseczek w które włożyli rączki i zamieszali wszyscy uczestni
                > cy imprezy a wcześniej drapali się po odbycie względnie wyszli z toalety i nie
                > myli rąk. Równie budujące są scenki braterstwa i zaufania typu wspólne jedzenie
                > /dojadanie kanapek czy picie z tej samej butelki. "

                Uuuu. Tu już można stwierdzić poważne fobie Pana O. Zalecamy psychiatrę.
          • leneczkaz Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 07:56
            budzik, uważasz, że dzieci w wieku 1,5 + wkładają ręce do otworu gębowego tylko jak jedzą? Bo mi się wydaje, że często wkładają tam paluchy rekreacyjnie.
            • budzik11 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 08:39
              Ale nie rozmawiamy tylko o dzieciach 1,5 rocznych i bezwiednym wkładaniu rąk do buzi, tylko o jedzeniu w piaskownicy, nie? Nad pewnymi sprawami nie mamy kontroli, nikt przecież dziecku nie założy na twarz kagańca ani nie zwiąże rąk z tyłu, żeby nie pchało rąk do buzi, ale nad jedzeniem brudnymi rękami zapanować można.
              • leneczkaz Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 09:01
                To takie płynne granice. I nie bronię tu swego, bo mój syn nie jada w piaskownicy. Jak już coś mam to ja trzymam a on podbiega po gryza, ale przez lato piachu wyje pewnie z wiadro wink
                • angelkochanie Re: leneczkaz 17.04.11, 11:02
                  DOKLADNIE....smile
                  a inne dzieci niech sie bawia same na swoi betonowym podworku, zeby czasem pasozytek ich nie zaatakowal suspicious
                  i nie daj boze nad morze z dzieckiem jechac...fuj.... suspicious
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 14:43
      Jest rozwiazanie. Zorganiuj akcje spoleczna, zbieraj podpisy pod petycja zakazu karmienia dzieci na placach zabaw po to aby niektorym dzieciom (ktorym akurat zachce sie banana a mama spakowala jablko albo nic) nie bylo przykro.
      Jak sie wciagniesz do moze i uda sie zakazac jezdzic na rowerkach po tych placach, bo mamom tych z hulajnoga czy latawcem peka serce haha
    • mozyna Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:11
      Ja np. nie zyczylabym sobie, gdyby ktos mojemu dziecku zabranial jesc na dworze.
      Owszem, spozywamy czesto posilki poza domem, gdy wtedy wypada pora posilku. W tym rowniez zdarzaja sie place zabaw.
      Natomiast nie karmie dziecka, ktore jest w trakcie zabawy. Robimy przerwe na spokojne spozycie posilku. Siadamy z boku na lawce, czy na trawie na kocu. Czesto myjemy rece, korzystajac z toalet publicznych, albo przemywajac woda z butelki + zel antybakteryjny.
      Gdzie tu jakis problem??
      NIGDY nie zdarzylo nam sie, by inne dzieci podchodzily i zagladaly nam "w talerze", po czym robily awanture, ze chca to samo.
      Czasami widze, ze niektore dzieci cos tam miela w buzi podczas zabawy, ale sa to sytuacje sporadyczne i raczej jest to np. cukierek trzymany w buzi, a nie banan, czy kanapka w reku. Za to bardzo czesto praktykowanym zwyczajem jest odciagniecie dziecka na bok, by spozylo kanapke, sok, czy cokolwiek.
    • agulle Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:19
      dziecko grzebie w piachu z innymi dziećmi a mamusia mu pod nos podtyka
      > łyżeczkę z jogurtem!


      Hehe dla niektórych to pewnie jedyna szansa, żeby dziecko w ogóle coś zjadło w ciągu dnia. Zajęte grzebaniem pałaszuje podsuwane jogurciki.

      Ja mam z jedzeniem na placu inny problem. Jak idę na pobliski plac, nie biorę ze sobą jedzenia, chłopcy zjadają w domu. Biorę jedynie wodę do picia. Natomiast inne matki ciągle wyciągaja jakieś ciastka, chrupki, cukierki itd. Pomijam fakt, ze dzieci biorą to brudnymi łapkami.
      Chodzi o to, że ja nigdy nie mam, więc nie częstuję tych innych dzieci, wydaje mi się, że jesteśmy trochę postrzegani jak chytrusy. Sami nie przynosimy nic, a jemy (tzn moje dzieci, bo ja nie). Wiadomo jak dzieci (2 lata), widzą, że pani rozdaje cukierki to się ustawiają w kolejce. Coś tak czuję, że mnie już tamte matki obgadały sad
      No ale dalej nie biorę nic do jedzenia, bo jemy w domu i nie chcę wprowadzać nawyku gdzie się rozsiadamy to wyciągamy jedzenie.
      • franczii Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:33
        Nawyku jedzenia wklasnych wiktualow nie chcesz wyrabiac ale nawyk jedzenia cudzych to juz tak?big_grin W czym ten drugi lepszy poza tym ze rzeczywiscie tanszy?
        • agulle Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 19:18
          Oczywiście, że nie wyczekuję, że ktoś dokarmi mi dzieci. Nie jestem zadowolona z jakości jedzenia jakie moje dzieci dostają na placu zabaw i tego, że jedzą to brudnymi rączkami. Chętnie bym im zabroniła sięganie po darowane, ale przyznam jest trudno, zwłaszcza gdy inne matki niby chętnie częstują.
          • budzik11 Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 19:40
            agulle napisała:

            Chętnie bym im zabroniła sięganie po darowane, ale przyznam
            > jest trudno, zwłaszcza gdy inne matki niby chętnie częstują.

            Nie przesadzaj, nawet psa mózna nauczyć, żeby nie brał jedzenia od obcych, a co dopiero rozumne dziecko. A takie pozwalanie na częstowanie się dziecku cudzymi wiktuałami, kiedy nigdy nie częstuje się innych - bardzo niefajna sprawa uncertain Jeśli już twoje dziecko korzysta z tych poczestunków - z grzeczności kupiłabym od czasu do czasu paczkę paluszków czy innych chrupków, i poczęstowała, żeby nie wyjśc na "objadacza" innych dzieci.
          • franczii Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 19:50
            Ale skoro widzisz ze dzieci poczestowane chetnie zjadaja a ty im w tym nie przeszkadzasz to nie ma co zaslaniac sie nawykami bo twoje dzieci juz maja nawyk. I w dodatku ucza sie wysepiania od innych a same sie niczym nie dziela. Niefajnie. Na twoim miejscu tez bym przyniosla cos i poczestowala inne dzieci. Albo jedzenie dobrej jakosci, pokrojony owoc lub warzywa a do umycia rak chusteczki dezynfekujace i po sprawie.
    • klubgogo Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:21
      Ja tam wychodzę z moim po posiłku, na ogół między I a II daniem, więc nie zabieram nic do jedzenia. Ale jeśli jest inaczej, staram się dawac ciastko po wyjściu z placu zabaw. Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko grzebało się w piaskownicy i jednocześnie jadło.
    • gazeta_mi_placi Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:26
      Zabronić wszystkim ludziom jedzenia w miejscach publicznych, co będzie jak jakiś dorosły będzie się opychał lodami na przystanku albo na ulicy a Twojemu dziecku też się na ten widok zachce loda?
      • mozyna Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:33
        Nooo, kiedys wracalam sobie ze szkoly i zajadalam loda. Przechodzila mama z dzieckiem i dziecko w ryk, ze tez chce. Matka spojrzala na mnie krzywo jakby chciala mnie zabic wzrokiem i krzyczy do dziecka, ze za zimno na lody big_grin big_grin
      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:34
        Haha do wiezienia go. Chyba ze udowodni ze jest na calodziennej wyprawie.
      • luka2007 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 13:00
        ja tam nie mam nic przeciwko tzn. nie interesuje mnie co robia inne matki ,czym i gdzie karmia swoje dzieci.
        jak idziemy na plac zabaw lub na dluzszy spacer to zabieram "cos do przekaszenia"i picie.
        nie widze nic zlego w tym ze usiade z dzieciakiem na lawce przetre mu rece husteczka i on zje swoje chrupki czy ciastko czy jakis owoc.nigdy jednak nie karmilam dziecka podczas zabawy.oj przepraszam raz ugryzl banana jak siedzial w piaskownicy ,ale to bylo w naszym ogrodku.normalnie to jemy w domusmile
        tez nigdy nie zdazylo mi sie zeby moje dziecko ustawilo sie do kolejki bo inna mama czestowala cukierkami:/jak chce cos zjesc to przychodzi do mnie.
        koncentruj sie na swoim dziecku i na twoich metodach wychowawczych .olej innych.bedziesz zdrowszawink
        • luka2007 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 13:05
          zapomnialam dodac...bakterie sa wszedzie...wszedzie tez mozna zalapac jakiegos pasozyta...czyli mam dziecko izolowac od swiata i zabronic bawic sie na placacxh zabaw bo inne dzieci moga byc zarazone???tak!trzeba mlodego zaczac izolowac i ciagle dezynfekowac!!!big_grin
    • leneczkaz Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:35
      Jakie Wy wy żałosne. Jedna na niemowlu płacze, coby się na rynku ubierać. Teraz druga jęczy, że jedzenie ją razi.. Siedźcie Wy w damach i nie pchajcie się do ludzi to nie będzie Was nic wkurzało.
      Mój synek czasami je na podwórku banana/bułeczkę bo odbieram go do p-kola o 11 a śniadanie je o 8-mej i nie chcemy iść do domu 4 piętra w górę tylko po to żeby coś przekąsić. Jemy na podwórku i bawimy się z 1- 1,5h.
      A że inne dzieci chcą jeść? To niech mamy je nakarmią. Albo też noszą coś w torebce. Mój nie wyłudza jedzenia od obcych. Czasami wspomni, że też coś chce i ja jakoś umiem mu wtłumaczyć, że nie, albo nie teraz.. Nie widzę problemu.
      • batutka Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 15:46
        Matko - wszystko wszystkim przeszkadza: a siedźże w domu z dzieckiem, to będziesz miała spokój
        nie tylko na placach zabaw dzieci jedzą słodycze, w innych miejscach też - naprawdę lepiej jak z domu wychodzić nie będziecie
        • paliwodaj Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 16:29
          no wlasnie - siedziec w domu, dziecka nie wypuszczac, aby nie zobaczylo lizaka u drogiego dziecka. No a argument ze matki biedne akurat nie maja tego co dziecko zobaczylo mnie rozwalil smile
          Moje dzieci czasami cos pogryzaja na placach zabaw, fakt nie na hustawce, ale gdzies w ustronnym miejscu
          Nigdy, przenigdy nie czastuje obcych dzieci , bez zgody ich opiekunow, wlasnie ze wzgledu na przerozne alergie, uczulenia czy tez diety, albo chociazby sposob wychowania ich dzieci ( bez slodyczy np)
          Synek mojej kolezanki mial potworna alergie, mowila ze nie sposob spuscic go z oczu na sekunde w parku, bo gdyby zjadl kawalek paluszka, musialaby dawac mu od razu zastrzyk, bo puchl w oczach. Zreszta nie raz i nie dwa pedzili z nim do szpitala z tego powodu.
          Do glowy by mi nie przyszlo by uzdrawiac swiat i zakazywac ludziom jesc i przynosic jedzenie na place zabaw,za chwile trzeba posunac sie dalej i to samo zrobic w restauracjach, no bo nie daj Boze dziecko zobaczy ze przy sasiednim stoliku jedza co innego co akurat w tym momencie bardziej mu pasuje. Bez sensu
          • hinduska Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 23:09
            ja tam zawsze mojemu biore jakis prowiant na spacersmile buleczke czasami, ale zwykle jakies chrupki, paluszki itp. z jogurtem to by m sie nie chcialo za duzo zabawy. Ale jaks ie zrobi cieplo i bedziemy spedzali cale dnie na dworze to moze i obiad bede zabierala, a co!smile)
    • batutka Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 17:03
      morgany napisała:

      a widuję sytuacj
      > e, gdzie dziecko grzebie w piachu z innymi dziećmi a mamusia mu pod nos podtyka
      > łyżeczkę z jogurtem!
      > no nic, wygadałam sięsmile

      no i?
      to,że dają dzieciom jedzenie w piaskownicy, to ich problem, nie Twój
      moim córkom nie wtykam jedzenia w czasie zabaw, ale też za przeproszeniem w nosie mam, co kto i kiedy daje
      mnie za to wkurzają mamy, które wychodzą z dziećmi na spacer chyba tylko po co,żeby porozglądać się wokoło i komentować potem co kto je i kiedy, w co jest ubrany, jak się zachowuje, co robi itp. itd.
    • meganpoe Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 17:27
      Już słyszę te komentarze za moimi plecami kiedy daję swojemu synowi ciasteczko na placu zabaw, ba - zadarza sie nawet, że muszę go do zjedzenia owego ciasteczka namawiać. Już słyszę te zbulwersowane mamysmile

      Tyle że te panie mądralińskie nie widziały że chwilę wcześniej mierzyłam poziom cukru synkowi i muszę go "docukrzyć" bo inaczej już po chwili nie mógłby wyjść z tego placu o własnych siłach.


      • mamaigiiemilki Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 18:46
        właśnie, może jest powód, dlaczego mama karmi dziecko, lepiej pochopnie nie oceniać;

        może być też tak, że mama z dzieckiem są poza domem dłuższy czas i chce im się jeść; u nas jest takm czasem; ale wtedy dzieci nie jedzą w piaskownicy tylko na ławce i nie zdarzyło się, żeby inne dzieci podbiegały i patrzyły na naswink
        osobna sprawa to słodycze - przecież dziecko spotyka się z nimi też w innych miejscach;

        ogólnie mi nie przeszkadza jedzenie na placach zabaw; natomiast wpychanie dziecku jedzenia na siłe- czy to w piaskownicy czy w domu przy stole- razi zawsze;
    • kaskahh Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 18:54
      nie wkurzaj sie! bedzie jeszcze duzo sytuacji, gdzie bedziesz musiala tluamczyc, dlaczego tego czy tamtego nie dostanie.Chodzenia do sklpeu tez zabronic? Bo stoja czekolady i ciastka...
      Ale do rzeczy. Nie zawsze mozna nakarmic dziecko przed pojsciem na plac zabaw,

      Moja corka je w zlobku obiad o 11. 30, potem spi i jak dlugo spi to przespi podwieczorek. Dlatego boire ze soba ten podwieczorek i je go wlasnie na placu zabaw. Bo niby gdzie ma jesc?

      I nikt scen nie robi. Nikt nie wyciaga raczek.Dzieci sa zajete soba, moze nasze place zabaw sa wieksze niz twoj?

    • green.szate Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 20:04
      Widzisz Morgan, zdania są podzielone jak zwykle bywa. Myślę ze chciałaś sie wygadać i juz dawno po sprawie. Emocje opadły i jest ok. Tak to już jest jakaś banalna sytuacja nas wyprowadzi z równowagi i koniec smile Nie ma co dzielić włosa na cztery, podobne sytuację jednego dnia są blachę innego doprowadzają nas do szału. Kobiety to MY!
    • longpath Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 20:10
      Boże, jaki ten świat jest skomplikowany już z poziomu piaskownicy. Co będzie później smile
      A poważnie, to za dużo jest w ogóle terroru związanego z jedzeniem. Jednym się nie podoba, że ktoś karmi w piaskownicy, innym, że za malo posiłków daje, że słodycze, że wędlinę ze sklepu, że słoiczki. I zawsze to ci inni robią źle. Ludzie, zajmijcie się bardziej sobą, a mniej obcymi, będziecie szczęśliwsi.
      Przypomniało mi się, jak na mnie ktoś kiedyś zaczął fukać, bo dałam dziecku jedną frytkę do spróbowania. A co to kogo obchodzi, do diabła?!
    • jakw Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 21:10
      A nie wszystkie dzieci zrozumieją dlaczego muszą iść do domu, żeby zjeść banana czy kanapkę.
      Jak sobie nie radzisz z jedzeniem innych dzieci to chodź na spacery tam, gdzie żadnych dzieci nie będzie - np. środek lasu.
      Przesadzasz i tyle.
      Pzdr
    • my_valenciana Re: jedzenie na placach zabaw 16.04.11, 23:11
      Będąc z dzieckiem na spacerze - w miejscu ogólnie dostępnym (nie tylko dla dzieci) co chwila spotykam dzieci, które chcą mieć to, co ma akurat mój syn: loda, napój, łopatkę, piłkę, czy nawet patyka a ryki o jego rower zdarzają się nagminnie. Mało mnie to interesuje - to jest problem ich rodziców - gdyby moje dziecko chciało coś czego, nie moze mieć - wytłumaczyłabym, przeczekała histerię a następnie poszła dalej.
      Zabranianie innym robienia, używania czy spożywania tego, czego się samemu nie moze, jest oznaką megalomanii i nie chcę pisać czego jeszcze.

      Mały demon 14.01.2009
    • silje78 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 09:56
      mnie też to irytował, zwłaszcza jak córka była w wieku ok 2 lat. wtedy najtudniej było odwrócić jej uwagę. na plac zabaw zawsze wychodziłyśmy po drugim śniadaniu i po poworcie był obiad.
      mnie bardziej irytowały sytuacje gdy jakaś babcia częstowała moją córkę, później mała płacz, ponieważ nie pozwoliłam, babcia spoglądała na mnie jak na wyrodną matkę i zmieniałyśmy plac zabaw (na szczęście wtedy było ich kilka w okolicy).
      trzeba to po protsu przetrzymać i tyle. innych nie wychowasz na swoją modłę, a dziecku trzeba tłumaczyć. czy przyjmie tłumaczenia do siebie to już zależy od "egzemplarza" wink
    • wet_dream Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 10:34
      proponuję przeprowadzić selekcję zabawek, przed wejściem na plac zabaw...
      częściej zdarza się przecież, że dzieci mają lepsze i "gorsze" zabawki i tak samo "...dziecko chce" wypasiony samochodzik kolegi, no i co z tego?
      • gazeta_mi_placi Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 10:43
        Powinien być zakaz noszenia do piaskownicy zabawek, zawsze trafi się zabawka ładniejsza od zabawki innych i jakieś dziecko też będzie ją chciało mieć i będzie marudzić mamie żeby mu kupiła.
    • plusimisi Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 11:22
      U NAS JEST ZAKAZ KARMIENIA-ALE ŁABĘDZI I KACZEK!!!
    • twitti Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 13:48
      Ja tez staram sie nie podkarmiac corki na placu zabaw, ale my chodzimy gora na 2h. Tak wiec daje jej jesc przed wyjsciem i po przyjsciu do domu. Ale jesli zdarza nam sie przyjsc na dluzej ,to tez cos biore. Niektore mamy kupuja duza paczke paluszkow i czestuja wszystkie dzieci. Zawsze tak moznasmile
      • paliwodaj Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 15:04
        ta...najpierw piasek, trawe , patyka, a pozniej paluszki ze wspolnej paczki brudnymi lapkami . Mam nadzieje ze to czestowanie odbywa sie za przyzwoleniem wszystkich rodzicow
        • memphis90 Re: jedzenie na placach zabaw 19.04.11, 22:55
          Jak jakiś rodzic nie przyzwala, to niech pilnuje swojej latorośli, żeby brudnymi łapami po cudze chrupki nie sięgała... Proste.
        • leneczkaz Re: jedzenie na placach zabaw 20.04.11, 08:44
          Twoje dziecko chodzi do p-kola? Bo jak tak to uwierz mi, że opis zrobiony przez Ciebie to codzienność. Przecież babki nie latają po każdym dotknięciu czegokolwiek myć rączki całej grupie. Musiałby siedzieć 24h. w kiblu.
    • zebra12 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 18:01
      Haha, śmieszny wątek. Karmię dziecko gdzie chcę i czym chcę i nikomu nic do tego! Jak nie mogę poczęstować innych dzieci, to mówię, że nie mam i odsyłam do rodziców. Będąc poza domem 4-6 godzin trudno dziecka nie karmić. Czasem wypada to na placu zabaw. I naprawdę mam gdzieś tego typu dylematy.
    • aniasa1 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 18:20
      Zachęcam Cię do odwiedzenia specjalisty - PSYCHIATRY. Masz duze problemy.
      Jesli ja mam zyczenie dac jedzenie swojemu dziecku chocby na przystanku autobusowym to .... co Ciebie to interesuje. Ja daje tez synkowi slodycze, bo mam taie zyczenie i co..... Bo Ty nie dajesz to ja tez mam nie dawac?
      A tak na marginesie: Moj synek jest niejadkiem. Czesto pierwszy wepchany w niego posilek to wlasnie banan, bulka lub jogurt okolo 12 na placyku. Przed wyjsciem z domu jest histeria na maxa i nic nie da wlozyc do dzioba. Wiec zeby Ciebie nie draznic mam nie dawac swojemu dziecku? Troche wyrozumialosci dla innych. Ja tez bym chciala zeby moje dziecko jadlo 5 x regularnie. Ale nie je. A wszelkie proby nie wciskania sie skonczyly sie tym ze nie jadl caly dzien a w nocy budzil sie co 2 godziny. Wiec wybacz, ale mam w nosie Twoje uwagi i jednak bede karmila dziecko na placyku i wszedzie gdzie tylko da sobie wlozyc cos do buzi.
      • eliszka25 Re: jedzenie na placach zabaw 17.04.11, 23:52
        ciekawy punkt widzenia. to znaczy, ze innym nie wolno jesc, bo twoje dziecko nie je? albo innym nie wolno sie bawic czyms tam, bo twoje dziecko tego nie ma? no sorry, ale moje dzieci tez nie maja wielu rzeczy, ktore maja ich koledzy i jakos nigdy nie przyszlo mi nawet do glowy, zeby miec o to do kogos pretensje. jak jest cieplo, to niemal codziennie jemy podwieczorek na placu zabaw. wychodzimy na dwor po poobiedniej drzemce mlodszego. po przebudzeniu jeszcze nie jest glodny, ale za godzine, dwie chce jesc i gdybym czekala w domu, az zglodnieje, to praktycznie prawie wcale nie wychodzilibysmy na dwor. dlatego wychodzimy zaraz jak mlody sie obudzi i zabieramy ze soba podwieczorek w postaci owocow, chrupkiego pieczywa czy nawet jogurt. nie czestuje calej okolicy, bo niby z jakiej paki? a jak jakies inne dziecko chce to, co maja moje, to trudno, niech idzie do rodzicow. moje dzieci tez od innych nie sepia.
Pełna wersja