Plac zabaw-pole bitwy

09.05.11, 15:25
Byliśmy w sobotę na ogromnym placu zabaw, chyba około setki dzieci (młody przyzwyczajony tylko do kameralnych; zresztą do tej pory rzadko chodziliśmy, teraz "nadrabiamy") i było bardzo nerwowo... Synek (2 latka) nie dał sobie wytłumaczyć, że zabawki innych dzieci nie są jego i mówił, że są mamy. Płakał, jak nie mógł czegoś mieć. Podbiegał do dzieci, żeby zabrać ich leżące zabawki. Wręczał mi i mówił, że to są mamy zabawki. Denerwował się, że inne dzieci korzystają z atrakcji na placu, bo on chciał natychmiast z nich korzystać itp.
Oczywiście, tłumaczyłam...Ale sytuacja się ciągle powtarzała, choć pod koniec było już lepiej.
Wyszłam spocona... wink No to się wygadałam.

PS Wiem, że to kwestia czasu...Poza tym ten wielki plac też pewnie go oszołomił... Trzeba, żeby się oswajał z tego typu sytuacjami, tłumaczyć, tłumaczyć... Ze swoja rówieśnicą pięknie już się bawią, dzielą zabawkami itp. A na początku też było trudno...Cierpliwość, cierpliwość...
    • leneczkaz Re: Plac zabaw-pole bitwy 09.05.11, 15:30
      To nie wiek ani dziecko a fakt, że "młody przyz
      > wyczajony tylko do kameralnych; zresztą do tej pory rzadko chodziliśmy, teraz "
      > nadrabiamy".
      Mój w tym wieku już od pół roku przynajmniej był obyty i szalał na równi z innymi.
    • aniko16 Re: Plac zabaw-pole bitwy 10.05.11, 09:05
      Niekoniecznie. Charakter dziecka ma pierwszorzędne znaczenie przy tego typu atrakcjach. Moje starsze dziecko organicznie nie znosiło dużych placów zabaw, zamieszania i rejwachu tam panującego. Nie był i nie jest dzieckiem, któremu zależy na "gadżetach", posiadaniu, zupełnie nie odnajdywał się w tym klimacie wymiany, odbierania, wyścigów do wolnej huśtawki. Zawsze też był i jest dzieckiem bardzo towarzyskim, lubianym przez równieśników i kontaktów mu nie brakuje. Teraz jest już uczniem, świetnie adaptuje się w nowych warunkach, od 1 klasy wyjeżdża na obozy, lubi zmiany i wyzwania. Nie ma w nim absolutnie nic z "odludka".
      • golden_e_ye Re: Plac zabaw-pole bitwy 11.05.11, 08:46
        Temperament dziecka to jedna sprawa. Druga sprawa to to, że trochę późno wdrażacie małego. Nasze dziewczyny oswajały się z placem zabaw i zasadami na nim panującymi od kiedy skończyły jakieś 13-14 mies, czyli jak już ładnie chodziły. Oswajały się stopniowo i to pozwoliło uniknąć szoku.
    • mikams75 Re: Plac zabaw-pole bitwy 11.05.11, 09:37
      dzieci maja rozne etapy i nie zgadzam sie, ze im wczesniej sie zacznie, tym szybciej sie oswoi.
      Ja z maja chodzilam na plac zabaw zanim skonczyla roczek - sadzalam na hustawce, sadzalam w piaskownicy, mala raczkowala gdzie chciala. Oswajalam ja wiec wczesnie. Ladnie sie bawila, nie bylo problemow z podzialem zabawek, czekaniem na hustawke itd.
      Nadszedl etap "moje" i wszystkie lopatki byly jej, niewazne ile ich lezalo w piaskownicy. Jak zjechala raz na zjezdzalni, to to juz byla jej zjezdzalnia i wpadala w szal, jak inne dziecko zjezdzalo itd.
      W koncu ten etap minal. Teraz jest jeszcze na etapie "teraz" i nadal ma problem z poczekaniem az sie zwolni hustawka.
      • asienka95 Re: Plac zabaw-pole bitwy 11.05.11, 09:50
        Młody też chodził na plac jak miał rok, ale - jak pisze mikams75 - teraz jest inny etap (moje!).
        Minie... smile
Pełna wersja