xxx-25
11.05.11, 22:59
Napiszcie mi czy to tylko mój problem czy jest tu jeszcze jakaś mama z podobnym?
Chodzę z młodym codziennie na plac zabaw w parku, dzieciaki z całego miasta tam przychodzą z mamami, babciami, nianiami. Niby jest fajnie ale mam dreszcze jak się do owego zbliżam, te wszystkie babcie plotkujące, te mamy biegające i krzyczące na dzieci oraz pouczające jaki to piasek jest niebezpieczny dla zdrowia i życia, te dzieciaki biegające z flachami soczków i oblewające wszystko w koło. Ehhh nie lubię tam chodzić, młody uwielbia, chociaż jego zabawa to np. zjeżdżanie na zjeżdżalni 100razy, a że jest jeszcze mały mój kręgosłup i barki zdychają, albo stanie i się gapienie na starsze dzieciaki(woli 4/5latków), jeszcze sprint do najniebezpieczniejszej zabawki na placu zabaw, gdy jest pusta to spoko, ale zawsze są tam starsze dzieci które kręcą się w ekstremalnym tempie, stanowczo zbyt dużym dla 1,5rocznego dziecka. On ogólnie lekko oszołomiony bo dużo dzieci a on koniecznie chce się z nimi bawić ale nie wie jak, więc często łapię go w ostatniej chwili przed stratowaniem jakiegoś zamku z pisaku.
Ogólnie spocę się, zazipię, latam jak na sraczkę żeby te moje ruchliwe dziecko sobie nie zrobiło krzywdy. No a dziś po zjawieniu się 2 klas czwartoklasistów skapitulowałam wzięłam moje młode pod pachę i zawiałam stamtąd mimo jego stanowczych protestów.