Męczą mnie pace zabaw :/

11.05.11, 22:59
Napiszcie mi czy to tylko mój problem czy jest tu jeszcze jakaś mama z podobnym?
Chodzę z młodym codziennie na plac zabaw w parku, dzieciaki z całego miasta tam przychodzą z mamami, babciami, nianiami. Niby jest fajnie ale mam dreszcze jak się do owego zbliżam, te wszystkie babcie plotkujące, te mamy biegające i krzyczące na dzieci oraz pouczające jaki to piasek jest niebezpieczny dla zdrowia i życia, te dzieciaki biegające z flachami soczków i oblewające wszystko w koło. Ehhh nie lubię tam chodzić, młody uwielbia, chociaż jego zabawa to np. zjeżdżanie na zjeżdżalni 100razy, a że jest jeszcze mały mój kręgosłup i barki zdychają, albo stanie i się gapienie na starsze dzieciaki(woli 4/5latków), jeszcze sprint do najniebezpieczniejszej zabawki na placu zabaw, gdy jest pusta to spoko, ale zawsze są tam starsze dzieci które kręcą się w ekstremalnym tempie, stanowczo zbyt dużym dla 1,5rocznego dziecka. On ogólnie lekko oszołomiony bo dużo dzieci a on koniecznie chce się z nimi bawić ale nie wie jak, więc często łapię go w ostatniej chwili przed stratowaniem jakiegoś zamku z pisaku.
Ogólnie spocę się, zazipię, latam jak na sraczkę żeby te moje ruchliwe dziecko sobie nie zrobiło krzywdy. No a dziś po zjawieniu się 2 klas czwartoklasistów skapitulowałam wzięłam moje młode pod pachę i zawiałam stamtąd mimo jego stanowczych protestów.
    • slonko1335 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:05
      nie masz w okolicy jakiegoś mniejszego bardziej kameralnego placu zabaw? ja też nienawidzę placu zabaw w parku gdzie zawsze dzikie tłumy, znaczy owszem lubię jak jadę tam z mężem lub dziadkami bo wtedy odpoczywam na ławeczce a oni ganiająwink...
      • xxx-25 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:20

        Nie no z mężem to fajna sprawa bo zawsze jego wysyłam do zjeżdżania ze zjeżdżalni i odciągania małego od wszelkich niebezpieczeństw, ja tylko babki z piasku lepię wink

        I ten w parku to właśnie w okolicy, poza tym za oknem na którym jest podobnie jak na parkowym a nie ma na nim drzew, więc cienia zupełny brak
    • joshima Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:07
      Cemu nie znajdziesz sobie jakiegoś mniejszego placu zabaw?
      • xxx-25 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:17

        A no temu że nie ma, u mnie w mieście jakiś dziegciowy wysyp, wszystkie place zabaw do pełna, jeden mam nawet za oknem, ale tam to masakra bo dzieciaki głównie w piłkę na nim grają, a fajny jest, nowiutki, chociaż zawsze do pełna i nie ma na nim za grosz cienia uncertain
    • imogen0 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:20
      Ja też nie przepadam...Nie chodzę codziennie,chodzimy do parku albo po prostu przed siebie,zwiedzamy okolicę.
      Trochę mnie dziwi ta presja,że trzeba bywać na placu zabaw codziennie...
      Pamiętam jak starszy syn zaczął wychodzić z babcią albo potem sam...odetchnęłam z ulgą...
      • xxx-25 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:23

        A widzisz z moim młodym plac zabaw to wbrew pozorom jedno z bezpieczniejszych miejsc, mój dzieć wlezie wszędzie, dziś elegancko cały poparzył się pokrzywami, ale nawet nie pisną grymas na twarzy go zdemaskował wink Druga sprawa że chcę żeby pobawił się, albo bardziej poprzebywał z dziećmi mniej więcej w swoim wieku bo niestety te z najbliższego mojego otoczenia to jeszcze nawet nie raczkujące.
    • judytka01 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:23
      A kto właściwie powiedział że dziecko powinno siedzieć na placu zabaw?
      W gruncie rzeczy to jest mało kreatywne. My mamy w ogródku własny plac zabaw, huśtawkę, zjeżdżalnie, piaskownice, ale mój dwulatek i tak woli inne wyprawy.
      Chodze z nim np do sąsiadki oglądać kwiatki, albo nad rzeke gdzie zbiera kamienie i rzuca do wody. Załuje tylko że nkt nie ma w okolicy żadnych zwierząt bo to dopiero była by frajda.
      Spróbuj inaczej spędzać czas z małym, nich sam ci pokaże co go interesuje. Może bedzie wolał zbierać kwiatki albo wspinać się na ławkę?
      • xxx-25 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:25

        Hehehhe w tej chwili interesuje go wszystko ale najbardziej właśnie inne dzieci, on mimo że jeszcze nie łapie co ma z nimi robić, jest ogromnie towarzyski i uwielbia chociażby biegać za dziećmi albo stać i się na nie gapić.
        • judytka01 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 11.05.11, 23:33
          No tak, mój też tak ma. Ja najbardziej lubię iść do znajomej z dzieckiem. Nowe zabawki+ towarzystwo to 100% spokój na godzinę wink
    • xxx-25 I takie spostrzeżenie... 11.05.11, 23:43
      I takie spostrzeżenie też z placu zabaw, co jest że większość dzieciaków dostaje do łapki sok, napój, a ma czarne zęby?, i to największy z tym problem mają 5/6latki. Starsze dzieciaki nie mają takich problemów, młodsze pewnie mają jeszcze czas na to. Sok jest obowiązkowym wyposażeniem każdego dziecka na placu zabaw. Wśród sześciorga dzieci jakie znam i mam sporadyczny kontakt ale mam w wieku 3-6 lat czworo ma czarne zęby uncertain
      • batutka Re: I takie spostrzeżenie... 12.05.11, 15:21
        xxx-25 napisała:

        > I takie spostrzeżenie też z placu zabaw, co jest że większość dzieciaków dostaj
        > e do łapki sok, napój, a ma czarne zęby?, i to największy z tym problem mają 5/
        > 6latki. Starsze dzieciaki nie mają takich problemów, młodsze pewnie mają jeszcz
        > e czas na to. Sok jest obowiązkowym wyposażeniem każdego dziecka na placu zabaw
        > . Wśród sześciorga dzieci jakie znam i mam sporadyczny kontakt ale mam w wieku
        > 3-6 lat czworo ma czarne zęby uncertain

        hmmm, na placu zabaw, gdzie ja chodzę z córkami są dzieci z sokami i żadne nie ma czarnych zębów
        zabierze dziecko z placu zabaw, jak Ci się nie podoba i spaceruj z nim po osiedlu - przecież nikt Cię nie zmusza do przebywania w tym miejscu
        jak mnie się coś nie podoba, to tam nie chodzę
        moje córki b.lubią place zabaw, nie przeszkadzają nam dzieci ani jedzące, ani pijące, ani rozsypujące piasek, ani krzyczące czy biegające - no jakieś dziwne jesteśmy
      • memphis90 Re: I takie spostrzeżenie... 14.05.11, 07:15
        U mnie na placu zabaw nie widuję dzieci z czarnymi zębami. Nie wiem, może u Ciebie na tym konkretnym placu spotyka się jakaś specyficzna grupa społeczna? Zreszta ja nie zaglądam wszystkim jak leci w zeby, tak jak nie oglądam innym matkom pępków (czy są paprochy) ani stóp (czy lakier nie odpryskuje)- a wiem, że niektóre forumki tak robią...
        • xxx-25 Re: I takie spostrzeżenie... 15.05.11, 02:19
          No wybacz ale jeżeli Ci kilkulatek intensywnie tłumaczy i opowiada na temat swojego zamku z pasku, no to nie da się nie zauważyć. Tak specyficzna grupa społeczna, z całego miasta, są bardzo specyficzni wink bo z różnych środowisk więc to raczej przekrojówka.
    • zebra12 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 05:30
      Mój mąż zawsze mawiał: na plac zabaw zawsze idioci chodzą...
      • batutka Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 15:22
        zebra12 napisała:

        > Mój mąż zawsze mawiał: na plac zabaw zawsze idioci chodzą...

        rozumiem,że mąż nie jest idiotą?
        • zebra12 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 17:58
          Jest, choć na place zabaw nie chodzi...
          • batutka Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 23:24
            zebra12 napisała:

            > Jest, choć na place zabaw nie chodzi...

            big_grin
    • mikams75 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 08:10
      dziewczyny ci juz napisaly - znalezc mniejszy plac zabaw. Moze warto podjechac gdzies dalej zeby miec troche spokoju. Takie male placyki zabaw sa poukrywane miedzy blokami, musialabys poszukac.
      Poza tym nie musisz chodzic codziennie na plac zabaw - jedzcie gdzies do lasu czy na inne zadupie pozbierac kamyki czy kwiatki.

      Mnie na placu zabaw jednak najbardziej meczy plotkarstwo i tez nie lubie tam chodzic.
      I generalnie to rzadko chodzimy, bo mala ma plac zabaw i dzieciaki w przedszkolu i wychodze z zalozenia, ze ze mna moze co innego poznawac.
    • beata.koralik Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 08:39
      place zabaw to dla doroslego zadna frajda,chodzimy tam zeby dzieciom zrobic przyjemnosc.co sie tam dzieje to inna bajka,fakt
      mnie najbardziej smiesza zakazy mam/babc ,jak sie tak poslucha to w sumie dzieciom nic nie wolno a matki najprosciej w swiecie przeszkadzaja w zabawie

      odetchniesz jak dziecko bedzie mialo jakies 3,4,5 lat i bedzie siedzialo w piaskownicy,na zjezdzalni,w domku,pociagu czy na drzewie w swoim swiecie pare godzin smile
      • lenawawa Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 08:51
        Mój syn ma rok i dziesięć i też tylko starsze dzieciaki go interesują - piłka i zjeżdżalnie.
        Jest bardzo sprawny i sam włazi na małpi gaj ale wiadomo,trzeba uważać bo starszaki latają nie uważają na mniejsze dzieciaki.
        Mieszkam przy ulicy a po drugiej stronie mam szkołę - popołudniami biorę autko,piłkę i chodzę z nim na boisko - tam sobie jeździ no chyba że przyjdą chłopaki sobie pograć to mały też chcewink
        wtedy zmykam
        Mąż opiekuję się synem i do południa jeździ z nim na placyk na plac wilsona - nie ma tłumów i są fajne zjeżdżalnie,takie jak lubi.
        • margo_kozak Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 08:57
          jakby twoje dziecko zostaloby zaatakowane przez "miłego" pieska, a właściciel by się szybko ulotnił, a ty musialabys jeździc do szpitala zakaźnego i dawać dziecku serie zastrzyków to inaczej bys spojrzała na wszystkie pieski. pies to pies, zwierzę i nawet właściciel nie jest w stanie przewidzieć reakcji psa na dziecko.

          co do placów zabaw. jak jestem sama z dziecmi to ide na mały placyk niedaleko domu.
          jak jestem z M. to jedziemy rowerem do parku gdzie są duże fajne place zabaw.
          to fakt trzeba pilnować, ale takie są dzieci, wszystkiego chcą spróbować.
          ja juz swoje wylatałam. teraz mogę nawet spokojnie na ławce posiedzieć i patrzeć jak się bawią.

          soczki i krzyki dzieci mi nie przeszkadzaja. niby dlaczego? na zdrowie.
          • sonrisa06 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 09:14
            Dzieci szybko rosną smile za rok, dwa nie będziesz musiała ganiać za synkiem po placu zabaw, będziesz mogła siedziać na ławeczce z książką smile
            Pomyśl sobie, że w przyszłym sezonie letnim, nie będziesz musiała małego tak strasznie pilnować i chodzić za nim krok w krok. Trochę to pocieszające, nie?
    • budzik11 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 09:18
      U mnie w miejscowości w ogóle nie ma placu zabaw i nie ma gdzie z dzieckiem pójść, każdy mini plac zabaw organizuje dzieciom na własnym podwórku. Nie wiem, czy wolałabyś tak...
    • aleksandra1357 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 09:23
      A ja na placu zabaw odpoczywam, a w domu z dziećmi wymiękam.
      Mój 3-latek na placu zabaw jak znajdzie równolatka, to potrafi bawić się z nim sam, bez mojej obecności przez 3 godziny, a młodszy (9 miesięcy), jak zasiądzie w piaskownicy, to sobie wesoło gmera łopatką popatrując na inne dzieci i czas jakoś zlatuje. Tzn. tego młodszego trochę a to noszę, a to stawiam gdzieś, a to karmię, ale i tak jest o niebo łatwiej niż w domu, gdzie zwykle obaj na mnie wiszą i muszę się silić na kreatywne zabawy.
      • rooms Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 10:01
        też 100x bardziej wolę siedzieć na placu zabaw niż w domu. Córkę mam bardzo towarzyską i jak są dzieci, to pięknie się z nimi bawi, właściwie nie jestem jej potrzebna - sama przyjemność na świeżym powietrzu. Co prawda, teraz przez te parę gorących dni trochę mi ciężko w ciąży, ale to rzecz przejściowasmile

        W domu sama z córką chwilami już mam dosyć wiszenia na mnie wink
        • wariamiktoria Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 11:18
          Stanowczo wolę plac zabaw od siedzenia w domu. Wychodzę też z synkiem do ogródków działkowych, na spacer nad rzekę ale on i tak woli samodzielnie hasać na placu zabaw. Gdy tylko potrafił to zjeżdżał sam na zjeżdżalni najpierw na niskiej, teraz i na wysokiej. Tez ma 1,5 roku i nie wyobrażam sobie sadzania go na ślizgawce, co najwyżej muszę mu przypomnieć aby po zjechaniu zszedł na bok aby inne dzieci mogły zjechać. Soczki pite przez inne dzieci mi nie przeszkadzają - ich dzieci, ich zdrowie. Na szczęście u nas dzieci dostają na dworze głównie wodę (jak się wyleje to wyschnie a nie do prania od razu). Brak cienia owszem jest dokuczliwy. Na placach zabaw przeszkadza mi ich jednakowość, mała ilość sprzętów, zniszczenia, śmieci. Cieszyłabym się gdyby były u nas takie lub takie.
      • kj-78 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 11:20
        Tez tak mam, moja malo towarzyska, ale jak usiadzie na hustawce, to moze spedzic tam nastepne pol godziny. Co prawda trzeba ja bujac, ale jest to mila odmiana po malo kreatywnych, za to upierdliwych zabawach domowych. I schylac sie nie trzeba wink A potem zasiada w piaskownicy i tez jest spokoj. A maly spi, albo sobie patrzy, ale on i w domu jest bezproblemowy smile Tyle, ze u nas male place zabaw i zadnych dzieci...
    • olcia71 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 11:52
      Oj ja też nie znoszę..... I to wcale nie dlatego, ze to wielki ogromny plac zabaw. jest malutki kameralny, zaraz pod moim blokiem, ale i tak zbiera się tam pół osiedla i nie ma tam ani jednego drzewka, przez cały dzień pełne słońce. Po południu, kiedy słońce mniej przygrzewa na placu jest full dzieci różnej maści i w różnym wieku. Wszystko OK i rozumiem oczywiście, ze plac zabaw przeciez dla kazdego, ale nie lubie tam przebywać. Kilka razy miałam sytuację opisywana w watku "terror w piaskownicy" i musialam zwracać uwagę, że plac zabaw jest dla wszystkich dzieci, skorzystałam z przydatnych informacji i nie pozwalam małej czegos zburzyc przypadkiem.
      Najbardziej jej mi żal, bo ona jest taka jeszcze otwarta na inne dzieci, jak tylko widzi jakieś dzieciaczki to szaleje wręcz, piszczy z radości, a większość na jej widok ucieka i nieprzychylnie do niej sie nastawia. Raz bylam ze znajomą na takim placyku, ze dwie dziewczynki moze 8-9 lat zaraz wzięły ja "w obroty", ale w pozytywnym sensie.. Nie obawiałam się, bo jedna z nich nawet "profesjonalnie" potrafiła się nia zająć. Zjeżdżały z nią na zjeżdżalni, huśtały się, wiedziały jak złapać, jak prowadzić (jeszcze sama nie chodzi) i to było fajne. A u nas taka dzicz. chyba to się wynosi od rodziców... Niektóre dzieci są otwarte na siebie, usmiechaja się, potrafią do siebie zagadać, a inne patrzą spode łba, zagarniają swoje zabawki, albo wyznaczaja swoje terytorium, strach sie zbliżać. To samo zauważyłam u mam. I tez dlatego nie lubie tam chodzić. Nie raz próbowałam delikatnie cos zagadać, ale rzadko kiedy uda sie trafić na kogoś bardziej przyjaznego, wszyscy raczej tacy pozamykani szczelnie.... Ja tez nie z tych gadatliwych, ale bez przesady. A niestety moja mała jest w tym wieku, że wszystko ja interesuje, wszytskiego chce dotknąć i nie jest wazne czyje to zabawaki i to dośc uciążliwe odciagać ja od wszystkiego, odwracac uwagę, bo szybko sie złości...
      Juz wyobrażam sobie co o mnie plotkuja inne mamy, bo moja mała ma największy ubaw usiąść na środku ścieżki (najwiekszy brud) i zbierac kamyczki i mi je wreczać. Nie widzę problemu, bo ciuchy sie wypierze, ręce umyje a mala ma zajęcie,no ale jak to wyglada- na środku drogi siedzi dziecko i grzebie w brudzie- szok!
      Chciałabym, żeby miała wiekszy kontakt z innymi dziećmi, bo cały dzień jest tylko ze mną, ale plac zabaw nie jest zachęcający, przynajmniej nie wszędzie.
    • anula56 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 13:03
      Różne są place zabaw... Na takie baaardzo duże nie chodzę wcale, bo bym oszalała, szczególnie z dwójką dzieci (2 lata i 4,5).

      Może wychodź na plac zabaw wcześnie rano przed 9. lub koło 19. wtedy ludzi jest mniej. U nas to się sprawdza.
    • amidala Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 13:40
      Jeżu kolczasty! Ja też!!! Nienawidzę tego! Chyba chowam syna na jakiegoś aspołecznego odludka - trudno, będzie mówił, że wdał się w mamusię - ale jak mam siedzieć w tym brudnym maglu przez więcej niż 10 minut dostają absolutnego szału.
      Moim sposobem, żeby młody się wyżył, gdy w grę tylko i wyłącznie wchodzi plac zabaw, i nie ma ucieczki, muszę tam iść, jest: zabranie dużej ilości prasy, żeby się za nią schować i nie odpowiadać na pasywno-agresywne zaczepki mamuś/babć/opiekunek. Mam podzielną uwagę, przegląd prasy zrobiony, cały czas zerkam, co młody robi i mam święty spokój.
      Aha, synek ma już prawie cztery lata, więc jest łatwiej. Gdy miał półtora omijałam duże place szerokim łukiem. Bawił się tylko na naszym podwórkowym, gdzie oczywiście też było dużo prowadzenia, uczenia, lepienia babek, ale towarzyszy tych taplanin w piasku było zaledwie 5, 6, w porywach do 10, i sąsiadów znałam na tyle, że dało się neutralnie pogadać.
      Od placów zabaw odwraca też uwagę laufrad- rowerek bez pedałów. Mój ma silny gen szwędacza, więc namawiam go na wycieczki do parku i lasu, zamiast siedzieć w dołku z piaskiem smile Działa, ale ja też muszę wyciągać rower, bo już nie nadążam.
      Wszystko przed tobą.

      mydlopowidlo.blox.pl
      • ania_kr Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 16:09
        Lubię place zabaw za to, że nie mam bałaganu po zabawie w domu i dziecko wyszaleje się tak, że ślicznie je i śpi później. Niestety są też minusy - u nas pod blokiem na placu zabaw czasami jest taki tłum i dzieją się takie rzeczy, że nazywamy to poligonem dla dzieci. Chodzę bo chcę od września posłać do przedszkola, a na takim placu zabaw trochę się przyzwyczai.
    • minerwamcg Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 20:24
      No cóż, przyznam, że gdyby na naszych osiedlowych placach był taki tłok, też bym pewnie nie miała ochoty chodzić tam z dzieckiem. Tymczasem u nas jest raczej luźno. Może da się wypatrzyć jakieś godziny, kiedy dzieci jest mniej?
      W trosce o własny spokój przyjęłam podstawową zasadę - na placu jestem dla dziecka. Ja tu nic nie muszę: ani odpocząć, ani poczytać książki, ani gadać z tą czy tamtą mamą. Jeżeli uda się przez chwilę spokojnie posiedzieć, to wspaniale. Nie - to nie.
      No i nie wdaję się w rozmowy. Plotki mnie nie dotyczą. Rozmawiam z dzieckiem. Reszta świata jak zagadnie, może liczyć na życzliwą odpowiedź.
      • gocha500 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 21:42
        mnie tam jakis tlok az tak nie przeraza jak rozwydrzone bajtle bawiace sie w kretynskiego "rekina" polega to na gananiu sie i skakaniu jak malpy po calym placu-a konkretnie tych drewnianych konstrukcjach-jakie sa inne zasady nie wiem-i wszystkie mniejsze dzieci sa ytam trratowane!
        jak sie zwroci uwage to wkraczaja mamuski o ile takowe sa z dracymi pyskami ze sie raczylo zwrocic jej dziecku uwage,ale juz dzieciakowi nie powie ze nie wolno popychac mniejszych dzieci(moja cora o malo nie spadla z wysokosci na powiomie mojej klatki piersiowej bo synalek rozgadanej mamuski ja popchnal!
        a potem jeszcze uslyszalam tekst jakiejs babci zabierajcej dzieciAKA Z PLACU ZABAW ZE CHODZ IDZIEMY STAD BO CQALY PLAC MUSI BYC DLA JEDNEJ OSOBY!!!
        deilizm najwyzszych lotow
        coz lepszy wiec jest prawie pusty plac zabaw!
        a tak wogole to powinni budowac plavce dla malch dzieci i wiekszych!!te wiksze niech sie tam pozabijaja z tym rekinem a mniejse przynajmniej moglyby spokojnie sie bawic!
      • blaszany_dzwoneczek Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 13.05.11, 03:26
        minerwamcg napisała:

        Ja tu nic nie muszę: ani odpocząć, ani poczytać książki, ani gadać z tą cz
        > y tamtą mamą. Jeżeli uda się przez chwilę spokojnie posiedzieć, to wspaniale. N
        > ie - to nie.

        A ja przyjęłam inną zasadę. Chodzimy na plac zabaw prawie codziennie i na dość długo. I moja zasada jest od dawna, odkąd mała przestała wymagać stałej asysty, że mama owszem pobawi się, pomoże, ale mamie też się trochę spokoju należy i jak tylko się zaczęło dawać, zaczęłam zostawiać małą samą czy to w piaskownicy, czy gdzie indziej. Na początku było to - mama teraz trochę odpocznie i posiedzi na ławce. I po trochu, coraz więcej, mama przestała być tak niezbędnie potrzebna i dla nas obu jest teraz super - mała się bawi, nawiązuje znajomości, albo i nie, wymyśla sobie coraz bardziej skomplikowane zabawy, a ja sobie siedzę na ławce, podlatuje do mnie coś mi powiedzieć, przytulić się i leci szczęśliwa dalej do zabawy. Oczywiście pomagam jak trzeba, na huśtawce, czy na karuzeli. Czasem prosi, żeby z nią coś porobić, pokopać w piaskownicy, zjeść zupkę z piasku itp. Wtedy trochę się pobawię, ale ponieważ nie lubię tego typu zajęć w nadmiarze, to robię to przez pewien czas (np. wykop mi wielki dół), a potem zostawiam i wychodzę z piachu. A jak mi się bardzo nie chcę, to mówię, że dziś nie chce mi się i już, albo że teraz chcę poczytać. I uważam, że tak jest ok - wycofywać się, nie wisieć nad dzieckiem.

        > No i nie wdaję się w rozmowy. Plotki mnie nie dotyczą. Rozmawiam z dzieckiem. R
        > eszta świata jak zagadnie, może liczyć na życzliwą odpowiedź.

        A ja się wdaję. Nie plotkuję, nikogo nie obgaduję, ale lubię porozmawiać z dorosłymi ludźmi. O dzieciach albo na inny temat. Parę fajnych osób w ten sposób poznałam. A z innymi po prostu pogadałam - generalnie lubię z ludźmi rozmawiać i nie widzę dlaczego nie miałabym tego robić na placu zabaw. A z dzieckiem rozmawiam bardzo dużo, dużo czasu przebywamy razem, na placu zabaw właśnie jest okazja, żeby ona porozmawiała sobie z kimś innym i ja też.
        Był tu ostatnio wątek o tym, żeby nadmiernie nie skupiać się na dziecku, toteż wyznaję zasadę, że i jej i mnie coś się ze spaceru należy, jej zabawa, mnie odpoczynek na ławce jeśli akurat mam na niego ochotę smile

        A co do dużych placów zabaw. Czasem chodzimy na taki, bardzo duży, gdzie pełno dzieciaków i duży teren - na ławce posiedzieć się raczej nie da, chyba że na chwilę gdy zajmie się czymś akurat w piaskownicy, bo trzeba się jednak przemieszczać z dzieckiem żeby mieć je na oku, są urządzenia dla nieco starszych dzieci, na które chce wchodzić i trzeba jej pomagać. Ona więc lata, a ja łażę za nią z rowerkiem biegowym pod pachą, kurtkami i innymi manelami. I owszem, ten plac zabaw jest dla mnie męczący. Po dwóch godzinach jestem wymęczona, ale chodzimy tam, bo wiem że to atrakcja dla młodej, jednak niecodziennie. Jak chce za często, to protestuję, że mi się nie chce kolejny dzień i znajdujemy alternatywny kompromisowy cel spaceru.
    • ila79 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 12.05.11, 21:59
      Jak sobie przypomnę mojego małego jak miał 1,5 roku, to mi sie wydaje, że wszędzie było ciężko, bo to taki wiek jest smile. Wytrzymaj jeszcze drugie tyle i na pewno będzie lepiej. Taki 3,4-latek jak znajdzie bratnią dusze na placu zabaw to 2 godzinki z głowysmile.
    • alabama8 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 13.05.11, 15:52
      Chwytaj dzień, bo za kilka lat już nie będziesz mogła z dzieckiem wychodzić. Mój zaprotestował w wieku 7 lat (że z matką to obciach) i teraz w sezonie letnim spędza cały dzień na dworzu beze mnie.
    • jerzozwierza Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 13.05.11, 22:40
      O rany, a ja uwielbiam. Siedzę sobie, nic nie robię, młody wylatany... Może masz jakiś kiepski ten plac zabaw? Dla mnie to super odpoczynek. W domu można dostać kota, jak młody zaczyna szaleć- na placu zabaw jest bezpiecznie i fajnie. Nie zauważylam presji plotkowania (żeby plotkować może trzeba znać wspólnie jakieś osoby, a tu sie ludzie nie znają), wszyscy dla siebie mili a nienachalni. Dziecko szczęśliwe, dobrze się bawi, ja i mój kręgosłup kontemplujmy macierzyństwo- jakie to szczęście ten cudny maluszek i jak wspaniale patrzeć a nie nosićsmile
      • najma78 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 14.05.11, 10:03
        Ja mam ogrod a w nim sporo zabawek dla dzieci, piaskownica, hustawka, trampolina, basen z woda gdy cieplo z kulkami gdy chlodniej, stolik z woda i najczesciej piaskiem czyli bloto, do tego wystarczy jedno, dwoje dzieci z sasiedztwa i zabawa super, ale i tak lubia chodzic do parku na plac zabaw, a place zabaw sa najczesciej w parkach, niektore bardziej oblegane inne mniej, zazwyczaj bierzemy rowery aby pojezdzic. Mamy jeden niedaleko, i bardzo go lubie, bo jest tam sprzet do cwiczen dla rodzicow, stol do gry w ping pong, siatkowke, koszykowke i tenisa obok dla dzieci. Poltoraroczniaka juz nie mam ale gdy byly w takim wieku nie narzekalam, a teraz bawia sie bez naszej pomocy, starsza siostra dba o mlodszego brata.smile
    • najma78 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 14.05.11, 10:13
      Co do jedzenia i picia to jesli idziemy tam na dluzej (ponad 3h) wtedy zabieramy kanapki, owoce, ciastka a do picia wode, siadamy na trawie i zjadamy posilek, inni robia podobnie, nie zauwazylam dzieci bawiacych sie na placach zabaw z jedzeniem w reku lub sokami. Moje dzieci pija glownie wode, zwlaszcza na wyjazdach, nie lubie perspektywy oblanej tapicerki w aucie klejacym sokiem (cukier, barwnik) ani plecaka/torby, ani ubran i co najwazniejsze cukru na zebach. W parku dzieci zajete sa zabawa i o jedzeniu nawet nie mysla, o piciu tez zbytnio nie, a ja nie nosze walowki i nie wciskam dzieciom co chwile jedzenia.
    • agnieszka_z-d Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 14.05.11, 11:04
      Pamiętam, że miałam takie akcje przy Starszej Córce.
      Dla Młodszej mam... no nie wiem... więcej sił, cierpliwości? Jak zwał tak zwał w każdym razie teraz uwielbiam z Nią łazić na place zabaw, obserwować jak sobie radzi, po 20 razy sadzać Ją na zjeżdżalni, pilnować by nie żarła piachu, bujać się z Nią na kolanach, lepić setną babę i inne takiewink I choć ma tylko 10 miesięcy i rozumek jak orzeszek - zatem muszę na Nią uważać stale i na żadne plotki z dorosłymi zwyczajnie nie mam czasu (zwłaszcza, że jeszcze na Starszą muszę mieć przy okazji oko), to fajnie się bawimy. I w ogóle jest super.
      Ale z drugiej strony jestem bardziej zluzowana niż przy Starszej, na więcej rzeczy nie zwracam uwagi, na więcej pozwalam. Młoda raczkuje praktycznie gdzie chce - po chodniku na placu zabaw, trawie, bawi się różnymi dziwnymi znalezionymi rzeczami - jest cała brudna, nie raz się wywali czy uderzy. Ale póki krzywdy poważniejszej sobie nie robi - pozwalam. A Ona jest cała szczęśliwa.
      Ja za to nienawidzę wprost robienia tej idiotycznej kilometrówki wózkiem. Takie łażenie w imię łażenia.
      • olcia71 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 14.05.11, 23:36
        agnieszka_z-d napisała:

        > Ale z drugiej strony jestem bardziej zluzowana niż przy Starszej, na więcej rze
        > czy nie zwracam uwagi, na więcej pozwalam. Młoda raczkuje praktycznie gdzie chc
        > e - po chodniku na placu zabaw, trawie, bawi się różnymi dziwnymi znalezionymi
        > rzeczami - jest cała brudna, nie raz się wywali czy uderzy. Ale póki krzywdy po
        > ważniejszej sobie nie robi - pozwalam. A Ona jest cała szczęśliwa.

        To ja jestem już przy pierwszym dziecku wyluzowana winkPozwalam uwalic się w największym brudzie i bawić kamyczkami, tylko trzeba na nia uwazać, bo co ciekawsze kamyczki degustuje.

        > Ja za to nienawidzę wprost robienia tej idiotycznej kilometrówki wózkiem. Takie
        > łażenie w imię łażenia.
        No, dla niektórych to nie jest tylko łażenie w imie łażenia, a łażenie, żeby mała przespała choć trochę, bo jak nie prześpi to jest spiąca, ziewa, marudzi, ale spać nie będzie, dopiero takie kilometrówki działaja na nia inspirująco i dopóki jest w ruchu to śpi. A ja patrze na to w ten sposób, ze długi spacer bardzo mi sie przydaje- 1. mam czas dla siebie, na słuchanie muzyki, albo delektowanie sie chwilą w spokoju, 2. kondycja mi się poprawi wink
    • franczii Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 15.05.11, 08:45
      Ja w tym wieku bardzo rzadko zabieralam na plac zabaw. Nudzilo mnie to i wolalam inaczej spedzac czas a ze dziecku wszedzie dobrze bylo to korzystalam. Teraz to co innego, dzieci podrosly i najchetniej czas spedzaja w parku na placu zabaw, 2,5 latka jeszcze moglabym "oszukac" ale 5latka sie nie da.
      Dlatego jesli nie przepadasz za piaskownica to na twoim miejscu spedzalabym czas na spacerach w ciekawszyxch miejscach poki mozesz.
    • magdalenca78 Re: Męczą mnie pace zabaw :/ 15.05.11, 12:25
      Ja też za placem zabaw nie przepadam. Młody jest jeszcze zbyt mały, żeby puścić go "samopas", chce się bawić ze starszymi chłopcami, którzy oczywiście go odganiają, obawiając się stratowania budowli itd. Najgorsze, ze od pon do pt jestesmy skazani na ten plac zabaw (mały, tuż pod blokiem - a w najblizszej okolicy innego brak), zanim wróce z pracy, odbiorę małego ze żłobka, zjemy coś - robi się godzina 17,30-18,00 i dopiero wtedy wychodzimy na plac, ledwie na 1-1,5 godz. Nie mamy za bardzoi alternatywy - mieszkamy w takiej dzielnicy, że brak tu szerokich chodników, oddalonych od ulicy. Wczesniej tez mieszkalismy na typowum blokowisku, ale duzo było szerokich, równych alejek, idealnych do spacerowania czy jezdzenia rowerkiem.
      Przymierzam się wlasnie do kupna rowerka dla młodego i troche będzie z tym kłopot, chyba bede musiaal go wywozic samochodem do pobliskiego parku, zeby sobie pojezdzil, bo tu zwyczajnie nie ma gdzie sad
      Młody odzywa w weekendy - jedni i drudzy dziadkowie mieszkają w domkach jedn. pod miastem, więc ma tam raj smile - pod warunkeim, ze pogoda dopisze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja