ja już wymiękam...

15.05.11, 11:19
właściwie nie wiem jak bu tu zacząć...
zabrzmi to pewnie strasznie, ale doszłam do wniosku, że moja córka ( 3,3 l) to... pierdoła w sensie fizycznym i różnych umiejętności manualnych

problemy mamy ze wszystkim od jedzenia począwszy, a na jeździe na rowerze skończywszy, ale po kolei:

młoda nie umie pojąć picia ze szklanki czy kubka, oblewa się cała, pomimo mojego pomagania, wielu prób za nic nie umie pić, sztućce uważa chyba za jakieś narzędzie tortur, zjedzenie obiadu kończy sie totalnym ubabraniem siebie i okolicy i chociaż staram sie jak mogę ją zachęcać, pokazywać jak się prawidłowo je, ona nie umie sobie z tym poradzić, nie karmię jej, ale czasem nie uda się inaczej, bo cały obiad ląduje na niej lub na stole

nie umiem nauczyć jej jak się wydmuchuje nos, ona zamiast dmuchać noskiem, wciąga wszystko do środka i tutaj tez pokazywanie, tłumaczenie nic nie daje, próbowałam nawet urządzać zawody w przesuwaniu kawałków chusteczek powietrzem wydmuchiwanym z nosa i masakra, nie łapie o co chodzi. Niestety córka miewa często katar, więc nos muszę jej oczyszczać, najczęściej fridą, bo inaczej się nie da

mycie zębów = koszmar, zamiast myć gryzie szczoteczkę, wysysa pastę, nie chce wypluwać i pukać ząbków, tylko pożera wszystko, oczywiście pokazywanie i tłumaczenie nic nie daje

o ubieraniu nawet nie wspomnę

jazda na rowerze jest najlepsza, młoda zamiast naciskać pedały i kręcić nimi do przodu kręci do tyłu, mamy rowerek zwykły i biegowy, uczymy ją jeździć od miesiąca, ani na jednym, ani na drugim nie idzie jej zupełnie, nie umie siedzieć prostu na siodełku, nie umie jechac do przodu, załamka jednym słowem

jednocześnie córka jest bardzo inteligentna, pięknie mówi od roku, ma ogromny zasób słownictwa, zna wszystkie literki i cyferki, właśnie uczy się liczyć i dodawać, ma świetna pamięć, szybko uczy się wierszyków i piosenek, chodzi tez na angielski i zbiera same pochwały od nauczycielki.

nie wiem już sama jak ją usprawnić manualnie i ruchowo ( na placu zabaw jest niestety ostatnią niezdarą ), to nie jest już małe dziecko, powinna umieć podstawowe rzeczy jak samodzielne jedzenie, picie z kubka, przynajmniej częściowe ubieranie się, a tu nic z tego.
Pytałam pediatry co o tym sądzi, nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi, nie wiem czy córka jest po prostu taką niezgułą, czy to jakaś dysfunkcja i należy na nia pracować?

poświęcam dużo czasu na pracę z córką, staram się być cierpliwa, zachęcać ją do samodzielności, ale już mam tego dosyć, odechciewa mi się wszystkiego, a nauka jazdy na rowerze to już mnie dobiła

poradźcie coś proszę


    • maesstra Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 12:01
      nie we wszystkim dziecko musi być takie super i ponadrozwinięte, skoro córka świetnie rozwija się intelektualnie to widocznie rozwój fizyczny jest trochę cofnięty. Nadchodzi lato także będzie wiele okazji żeby poćwiczyć. Nie frustruj się przy córce jak jej coś nie wychodzi. Pomyśl o jakiś naprawdę prostych dla niej czynnościach i chwal za sukces. Zamiast ćwiczyć na nudnych czynnościach jak jedzenie i ubieranie to lepiej pomyśl o zabawach, budowanie z klocków, zabawach w piaskownicy, malowanie rekami, ciastolina jest super, nawlekanie koralików (to juz trudne pewnie) ale mozna soróbować z makaronem jakimś takim większym, basen teraz lato także to również jest świetny pomysł na rozwój fizyczny, gra w piłkę kopanie, podrzucanie do góry, kto wyżej i wszelkie pomoce domowe które dzieci naprawdę kochają, mieszanie w misce, moja córka kocha obierać pietruszkę zieloną i robi to już naprawdę dobrze,. nie przejmuj się na pewno się wyrobi, powodzenia
    • ga-ti Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 12:10
      Mam córkę w podobnym wieku. Moja nie zna literek ani cyferek, nie umie słowa po angielsku, ani w innym obcym języku, nie dodaje, nie odejmuje. Za to jest świetnie rozwinięta fizycznie. Od dawna sama je, pije, ubiera się, rozbiera, dmucha nos, od zeszłych wakacji jeździ na rowerku (z doczepianymi kółkami). Za to pastę do zębów wysysa namiętnie big_grin
      Dzieciaki chyba rozwijają się nie tylko skokowo, ale też i "wybiórczo". Jak skupiają swój rozwój na jednej strefie, to zaniedbują inną.
      Poza tym dzieci, jak i dorośli mają różne zdolności. Jedni sa sportowcami, inni intelektualistami.
      Tak, jak radziła moja przedmówczyni, chwal i zachwycaj się każdym osiągnięciem. Rozwijaj manualnie poprzez zabawę. Lato przed nami, więc i okazji do ruchu więcej. Może więcej zabaw z rówieśnikami, przykład innych dzieci działa mobilizująco.
    • pali-kotka Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 13:28
      Mój synek obecnie l. 5 z problemami ciążowo-niemowlęcymi właśnie taki był w wieku 3 lat, sprawnosć na poziomie roczniaka. Za to inetelktualnie poziom 6-latka. Lekarz twierdzili, że "wyrówna", nie wyrównał, wręcz utwierdzał sie w tym stanie unikajac wszelkiego wysiłku fizycznego skupiajac się na czytaniu. Trafiliśmy w końcu do poradni psychologicznej, tam zasugerowali diagnostykę SI, po tym terapia SI, trwa ona mniej wiecej od pół roku, młody zaczął utrzymywac równowagę, skakać równocześnie na dwóch nogach, cieszy go plac zabaw i dalej jest swietnie rozwinięty intelektualnie.
      Spróbuj przebadać dziecko, być może ona nie czuje własnego ciała, nie umie utrzymywac równowagi i to zmuszanie jej i ciągłe trenowanie powoduje efekt odwrotny, to co chcecie wyeliminowac utrwala się? Poza tym dziecko czuje Waszą dezaprobatę. Ja nie wierzę w taką gapowatość bez powodu.
    • klubgogo Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 13:31
      Może nie naciskałaś na rozwój fizyczny? Jak było z ubieraniem czy karmieniem? Może karmiłaś dziecko, zamiast dac łyżkę do ręki? Może wchodziłaś za dzieckiem na zjeżdżalnię zamiast puścic samo? Pewnie to kiedyś nadgoni, ale jakoś bardzo dużo do nadgonienia.
    • mruwa9 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 13:36
      jazda na rowerze i szeroko pojeta motoryka rozwinie sie w swoim czasie. Po prostu pozwol dziecku na maksimum samodzielnosci w samoobsludze, ale bez naciskania, bo zamiast sukcesu osiagasz to, co osiagasz: niepewne siebie, zestresowane dziecko, pelne kompelskow, bo nie spelnia wydumanych odczekiwan nadambitnej matki.
      Wyslij dziecko do przedszkola. Tam sie nikt nie bedzie nad nim rozczulal, skakal i wyreczal w obsludze. Sila rzeczy sie nauczy.
      Mycie zebow dziecka to do mniej wiecej 11-12. urodzin twoj obowiazek. Plukac ust nie trzeba. Ba, wrecz nei pownno sie tego robic.
      • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 13:48
        mruwa9 napisała:

        > jazda na rowerze i szeroko pojeta motoryka rozwinie sie w swoim czasie. Po pros
        > tu pozwol dziecku na maksimum samodzielnosci w samoobsludze, ale bez naciskania
        > , bo zamiast sukcesu osiagasz to, co osiagasz: niepewne siebie, zestresowane dz
        > iecko, pelne kompelskow, bo nie spelnia wydumanych odczekiwan nadambitnej matki
        > .
        > Wyslij dziecko do przedszkola. Tam sie nikt nie bedzie nad nim rozczulal, skaka
        > l i wyreczal w obsludze. Sila rzeczy sie nauczy.
        > Mycie zebow dziecka to do mniej wiecej 11-12. urodzin twoj obowiazek. Plukac us
        > t nie trzeba. Ba, wrecz nei pownno sie tego robic.


        może krotkie sprostowanie, ja nie naciskam dziecka, zeby za wszelką cena robila pewne rzeczy samodzielnie, jak ją zachęcam, pokazuję, jak nie wychodzi to radzę sobie inaczej, czyli np. oczyszczam nos fridą
        nie wmawiajcie mi, że moja córka jest zestresowana i stłamszona, bo nie jest
        ja sie po prostu martwie, czy ten stan jest normalny, czy nie i czy w związku z tym powinnam dziecko pokazać jakiemuś specjaliście ( pediatra nam tego nie zasugerowała )
      • aniasa1 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 14:30
        > Wyslij dziecko do przedszkola. Tam sie nikt nie bedzie nad nim rozczulal, skaka
        > l i wyreczal w obsludze. Sila rzeczy sie nauczy.

        dobra rada. ma problemy, to wrzuc je na gleboką wodę. na 100 proc pomoze! Oj, oj, oj
    • camel_3d ale to twoja wina... 15.05.11, 14:47
      ze jest taka pie...... i tyle...


      > jednocześnie córka jest bardzo inteligentna, pięknie mówi od roku, ma ogromny z
      > asób słownictwa, zna wszystkie literki i cyferki, właśnie uczy się liczyć i dod
      > awać, ma świetna pamięć, szybko uczy się wierszyków i piosenek, chodzi tez na a
      > ngielski i zbiera same pochwały od nauczycielki.

      no patrz...a majtek nie umie zalozyc... za bardzo sie pewnie uparlas, zeby byla intelektualnie rozwinieta..a zapomnialas, ze dzeicko nie musi w wieku 3 lat znac literek i cyferek..nie musi chodzic na angielski..zeby kompleksy mamy zalatac... musi sie fizycznie rozwijac....


      twoja corka byla normalnym dzieckiem...taka niezgule zrobila z niej mama.. niestety...
      • marcelina4 Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 15:13
        camel, a skąd wiesz, że wcześniej była "normalnym" dzieckiem, znasz ją osobiście?
        literek i cyferek uczy sie, bo ją to ciekawi, angielski jest w formie zabawy, idzie jej dobrze, więc czemu mam jej tego zabronić?

        dziękuję wszystkim dogryzaczom forumowym, proszę o wypowiedzi osoby, które miały podobne doświadczenia i mogą coś doradzić
        • camel_3d Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 20:18
          > camel, a skąd wiesz, że wcześniej była "normalnym" dzieckiem, znasz ją osobiści
          > e?
          > literek i cyferek uczy sie, bo ją to ciekawi, angielski jest w formie zabawy,
          > idzie jej dobrze, więc czemu mam jej tego zabronić?

          tak wszyscy mowia...serio...

          > dziękuję wszystkim dogryzaczom forumowym, proszę o wypowiedzi osoby, które miał
          > y podobne doświadczenia i mogą coś doradzić

          wiele ludzi ma takie doswiadczenia:

          - najpierw karmia dziecko, zeby nie syfilo po mieszkaniu, bo komu si echce ciahle myc dziecki i przebierac 100 razy
          - ubieraja dziecko bo ciagle wszytsko ma byc szybko i szybko...

          jedyne rozwiazanie:

          odseparowanie od matki i poslanie do przedszkola..
          • marcelina4 Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 20:21
            odseparowanie? dobrze się czujesz człowieku? naprawdę nie wypowiadaj się, mnie zależy na normalnej dyskusji, a nie dosrywaniu, niestety nie umiesz nic poza dogryzaniem, więc proszę bądź tak miły i zniknij
            • camel_3d Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 20:29
              kobieto..napisalem, zeby do przedszkola poslac, bo tam sie nauczy tego czego w domu si enie nauczyla.. i to szybko si enauczy...
              • ylunia78 Re: ale to twoja wina... 22.05.11, 00:13
                camel_3d napisał:

                > kobieto..napisalem, zeby do przedszkola poslac, bo tam sie nauczy tego czego w
                > domu si enie nauczyla.. i to szybko się nauczy...

                tak,tak...zwłaszcza,że miejsce w przedszkolu jest na pstryknięcie palcemwink
          • ylunia78 Re: ale to twoja wina... 22.05.11, 00:11
            camel_3d napisał:



            > wiele ludzi ma takie doswiadczenia:
            >
            > - najpierw karmia dziecko, zeby nie syfilo po mieszkaniu, bo komu si echce ciah
            > le myc dziecki i przebierac 100 razy

            No patrz pan....a córka mojej szwagierki nie jest karmiona je sama,syf robi przy tym nieziemski a i przebierana i myta 100razy jest.
      • pali-kotka Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 15:15
        Zapewniam Cię że niekoniecznie taka gapowatość dziecka to wina rodzica. Gdybym miałam dzieci w odwrotnej kolejności zapewne ze zdumienia nie mogłabym wyjść jakim cudem można się przewracać na równym jak stół parkiecie i jak można usmarować 4 m kw wkoło jedząc serek łyżką. To wszystko nie dlatego że dziecko jest permanentnie wyręczane, ono po prostu moze nie łapać pewnych czynności a zostawione samo sobie niczego koło siebie nigdy nie zrobi bo naśladować nie potrafi.
        Wyobraź sobie, że mój 5 letni syn nie tak dawno ruchowo był na poziomie swojej 2 letniej siostry, którą w wielu rzeczach bardziej wyręczałam niż jego.
      • franczii Re: ale to twoja wina... 15.05.11, 18:57
        He he moj syn w wieku 3 lat tez jszcze sie nie ubieral, nie umial pedalowac, wydmuchiwac nosa, kiedy jadl to mnie o nerwice przyprawial. A jednoczesnie znal wszystkie litery, sam sie nauczyl na spacerach bo pytal ciagle co to za literka i studiowal ogloszenia.
      • w_miare_normalna Re: ale to twoja wina... 16.05.11, 20:29
        camel o to to !
        Wyjąłeś mi to z ust smile
      • kotkowa Re: ale to twoja wina... 17.05.11, 09:07
        Nie moge tego czytac. O czym Ty Camel do niej piszesz? Matka sie martwi, czy z dzieckiem wszystko ok, a Ty najezdzasz jak nienormalna, ze cisnela na rozwoj intelektualny i sama sobie winna. Wez Ty sie puknij w czolo. Skad takie brednie wyjelas? Mama stara sie dziecko zachecic do samodzielnosci, obserwuje je i ma watpliwosci, byc moze calkowicie uzasadnione, a Ty wyjedziesz ze to jej wina i czesc. Zal d*** sciska.
    • pali-kotka Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 15:09
      Możesz jej cierpliwie pokazywać jak po kolei pewne rzeczy robić, zapewne załapie a jak będzie wykonywała dobrze to będzie się pozytywnie nakręcała - tak uczyłam syna ubierania. Do kubka nalewaj minimalną ilość picia, podawaj jedzenie które łatwo jej nabić na widelec ew. odpowiednio gęste żeby z łyżki sie nie wylewało, jak to zacznie jeść sprawnie zwiększaj poziom trudności - to wprawdzie zadania dla półtora roczniaka, ale skoro sobie nei radzi... Może jakieś książeczki dla dzieci z "instruktażami" poczytaj, o Franklinie na przykład, a potem możesz mówić, ze Franklin się bał ale mimo tego coś tam zrobił... Odnośnie mycia zębów to osobiście myłam synowi chyba do 4 r.z a teraz jeszcze poprawiam, natomiast za każdym razem mówiłam jak czyszczę: z przodu z tył;u itd. żeby zapamiętał, jak gryzł szczotkę to opowiadałam bajkę o dziecku które gryzło szczotkę i potem miało czarne kropki an zębach, pedagogiczną niesłychanie smile.
      A na rower to chyba ma jeszcze trochę czasu w ostateczności.
    • malunia_pl Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 15:34
      Wiesz co ja bym zrobiła? Odpuściłabym jej np do września .
      A od tej pory pytaj ją o wszystko: spróbujesz wydmuchać noś czy oczyszczamy fridą? Napijesz się z kubka niekapka czy ze szklanki? Niech dziecko samo ocenia swoje możliwości i próbuje sił wtedy, kiedy czuje się silne. Kup pastę dla maluchów, której nie trzeba wypłukiwać. Niech na obiad jak najczęściej będzie coś co można zjeść ręką albo w miarę prosto łyżką, albo nawet ją karm (wiem, grzech nr 1 idealnych matek). Jest nad wiek rozwinięta intelektualnie - i super. Na pewno do osiemnastki nauczy się jeść widelcem, i ubierac, i pić ze szklanki... wink
      I odpuść jej ten rower, moze nigdy nie polubi, może będzie wolała kłady wink
      Mówię Ci to ja - mama chłopaka który do dwóch lat we wszystkim był wyręczany przez mamę i nianię, a który po kilkunastu tygodniach w przedszkolu wszystko chce robić sam, naprawdę wszystko wink
    • szironna Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 16:42
      sprawdź czy nie jest zaburzona sensorycznie.
    • rulsanka Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 16:45
      Moim zdaniem to nie twoja wina, co niektórzy próbują wmawiać. Dziecko stara się robić pewne rzeczy samo i mu nie wychodzi, więc nie jest to kwestia tego, że rodzice ograniczają rozwój.
      Wygląda na to, że córka rozwija się nieharmonijnie i myślę, że diagnoza integracji sensorycznej ma dużo sensu. Np. umiejętność samodzielnego picia z kubka osiągają dzieci około 13-15 miesiąca. Czyli coś jest nie tak i warto dziecku pomóc, żeby np. nie odstawała od grupy w przedszkolu. Poza tym dla jej własnego bezpieczeństwa. Sprawniejsze dziecko umie np. lepiej asekurować się przy upadkach.
    • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 19:09
      a nie zaczynasz za późno?
      czy dziecko OD ZAWSZE mialo mozliwośc jedzenia samemu, raczkowania, biegania, na placach zabaw, wspinania- czy ograniczałas? zamiast na angielski- na basen. zamiast literek- rzucanie do kosza piłek. polecam gimnastyke z instuktorem, taniec- na pewno pomoze. z opisu- ona ma probme z koodyacja. napawde NIC nie potrafi sobei zalozyc???
      sprawdziłabym zaburzenie integracji sensorycznej- ale jakos mi twoj wspis swiadczy o y, ze raczej moze nie wina, ale przyczynek rodziców- mylnie rozlozone akcenty dl 3 latka.
      przedszkole jest dobym pomyslem- moze jakas pani nauczy..... szkoda dzieciaka.
      przypominam- mozg sie rozwija m.i. przez cwiczenia fizyczne. pozbawiasz dizecka tego bodźca!
      i
      • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 19:40
        kunnegunnda napisała:

        > a nie zaczynasz za późno?
        > czy dziecko OD ZAWSZE mialo mozliwośc jedzenia samemu, raczkowania, biegania, n
        > a placach zabaw, wspinania- czy ograniczałas? zamiast na angielski- na basen. z
        > amiast literek- rzucanie do kosza piłek. polecam gimnastyke z instuktorem, tani
        > ec- na pewno pomoze. z opisu- ona ma probme z koodyacja. napawde NIC nie potraf
        > i sobei zalozyc???
        > sprawdziłabym zaburzenie integracji sensorycznej- ale jakos mi twoj wspis swiad
        > czy o y, ze raczej moze nie wina, ale przyczynek rodziców- mylnie rozlozone akc
        > enty dl 3 latka.
        > przedszkole jest dobym pomyslem- moze jakas pani nauczy..... szkoda dzieciaka.
        >
        > przypominam- mozg sie rozwija m.i. przez cwiczenia fizyczne. pozbawiasz dizecka
        > tego bodźca!
        > i

        nie sądzisz chyba, że w wieku 3 lat zaczęłam uczyć dziecko samodzielnego jedzenia, picia i ubierania się??
        otóż nie, nauki trwają od ponad roku, z początku myślałam że nadgoni to, wyrówna, ale widzę, że nie ma znacznej poprawy, a wiek już ten kiedy dziecko powinno chociaż częściowo samodzielnie się obsługiwać, dlatego zastanawiam się, czy nie powinnam z dzieckiem udać się do specjalisty

        córka od dawna juz chodzi na place zabaw i bawi się tam wedle swoich możliwości, ja jej nie zmuszam do włażenia na najwyższe zjeżdżalnie, ale też nie zabraniam sie bawić tak chce.

        dodam tylko, że córka nie miała problemów ani z nauką chodzenia, siadaniem czy raczkowaniem, wszystko odbyło się bez problemów i "o czasie", czyli zupełnie przecietnie bez odstawanie od innych dzieci
        • kunnegunnda no to mamy przyczyne........ 15.05.11, 19:59
          tutaj:
          nauki trwają od ponad roku
          w tym wieku to ona powinna te umiejetnośc POSIADAC!
          ubieranie zaczna sie ok ~1 roku, jedzenie 10 msc, picie ze szklanki/kubka ok 1 ro- jak dl amoich dzieci- uczyłam od wieku ok 6 msc

          nie sądzisz chyba, że w wieku 3 lat zaczęłam uczyć dziecko samodzielnego jedzen
          > ia, picia i ubierania się??

          jak widac niewiele sie pomyliłam......

          olej bałagan, przebieraj kilka razy dziennie- ale musi sie nauczyc! jak ona sie czuje wsrod rwoeiesników??? w przedszkolu????

          ja jej nie zmuszam do włażenia na najwyższe zjeżdżalnie, ale też nie zabrania
          > m sie bawić tak chce.

          a jakiez to moga byc te najwyzsze zjedzalnie??? w krakowie jest moze jeden pla czabaw, ktory moge sobie przypomniec ma jakieswyzsze niz dla 3 latka! znaczy normalnie jezdzi na takich malutkich, dla niemowlakow??? zachecaj do wchdzenia, pokonywania ograniczen, asekurując, ale ie dotykajac!!!! nagradzaj werbalnie wysiłki, ciesz sie razem z nia. nie zmuszaj, ZACHECAJ aktywnie. ma problem, nie? pokaz, ze warto sie przemóc, pokonac strach.

          naprawde zachecam do aktywnego wspinania (doskonałe cwicenie, ale na zabawki bardziej wymagajace), basen z instruktorem, gimnastyka (moze sztuki walki dla maluchów???)- ewidentnie ma problem- pomoz jej. jak sam anie potrafisz- idzcie do specjalisty- masz racje.
        • klubgogo Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:01
          Od ponad roku... czyli dałaś dziecku łyżkę po raz pierwszy gdy miało 2 lata. Nic dziwnego, że teraz samo nie je i nie myje zębów.
          • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:18
            doprawdy nie ma to jak łapać kogoś za słówka, wielka radocha co?

            napisałam, że nauki trwają od roku, co oznacza, że usilnie pracuję nad zwiększeniem umiejętności córki, wcześniej po prostu dawałam jej do rączki łyżkę i radziła sobie z nią jak chciała, nie naciskałam jej

            co znaczy jak ona czuje się wśród rówieśników? normalnie się czuje, tal samo jak trzylatek, który nie umie mówić, albo taki co sika w majty, dzieci w tym wieku jeszcze na szczęście nie oceniają się tak jak dorośli
            bawi się z dziećmi tak jak umie, nie jest dyskryminowana, zresztą na placu zabaw nie demonstruje umiejętności ubierania się i władania łyżką, wodę pije z niekapka jak wiele innych dzieci



            • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:25
              ale chyba rozumiesz, ze 2 latki jedza same? a jej jak to jedzenie ladowało w buzi? zadne ze znanych mi 3 latkow nie pije z niekapków w domu- poza domem czesto po prostu wygoda rodziców. wiec uwazasz, ze przestalas karmic dziecko,poic we wlscwym okresie? i w zaden sposób sie nie przyczyniłas?
              pytanie o to jak sie czuje wsrod rowiesników było nie bez kozery. po prostu warto zobaczyc czy nie jest oozniona rowniez strona emocjonalna. to juz by bylo bardziej powazne.
              piszsz chyba, zeby rade otrzymac. ode mnie: nie wyreczaj z czynnosci codziennych, zachecaj, nie pozwol jej rosnac jako fizyczna fajtłapa, bo ci podziekuje. a moze jest jakas inna czynnosc fizyczna, ktora lubi? biegi, skoki, moze wlasnie plywanie?
              • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:35
                ok, zacznę jednak od konsultacji w kierunki integracji sensorycznej, od wyniku tych konsultacji uzależnię dalsze postępowanie, dziękuję wszystkim za wypowiedzi
                • camel_3d Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:51
                  IS jest w modziesmile) bedzie fajnie brzmialo... mysle, z etego co opisalas, ze raczej po prostu za bardzo ja chronilas... smile nie zdziwilbym sie gdybys miala poobijane i poobklejane kanty gabka w domu..kiedy byla mala smile
                  ale idz, w sumie co ci zaszkodzi...
                • ylunia78 Re: ja już wymiękam... 22.05.11, 00:18
                  Chociaż....?Ja własnie kojarzę,że mój starszy jak miał(niecałe)3 latka to pił też jeszcze z niekapka.wink
        • camel_3d Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:26

          > nie sądzisz chyba, że w wieku 3 lat zaczęłam uczyć dziecko samodzielnego jedzen
          > ia, picia i ubierania się??

          ale to sie zaczyna kolo 1 roku zycia.. a nie kolo 2...



          > dodam tylko, że córka nie miała problemów ani z nauką chodzenia, siadaniem czy
          > raczkowaniem, wszystko odbyło się bez problemów i "o czasie", czyli zupełnie pr
          > zecietnie bez odstawanie od innych dzieci

          no czyli zawalils sama spraw z jedzeniem i ubieraniem sie... ok, 3 latek nie musi jeszcze idealnei sie ubierac sam....ale 2 latek juz potrafi sobie spodnie zalozyc, majtki i buty.. ewentaulnie zdjac kutrtke...
          Mysle, ze po prostu nieswiadomie wyreczalas lub za bardzo pomagalas corce i dlatego taki jest rezultat.
          DZieci duzo podpatruja u innych dzieci.. moje jest w zlobku najmlodsze, ale jest ruchowo na poziomie najstarszych, po prostu uczyl sie od starszych dzieci, opiekunki nie wyreczaja dzieci tylko pomagaja im..np nie zakladaja butow jezeli dziecko potrafi samo, bo nagle szybko musza wyjsc... pomagaja, jezeli dziecko si estara zalozyc, ale cos nei wychodzi...

          Sama piszesz, ze rozwijala sie ruchowo dobrze i w normie..czyli..no coz... gdzies ja przyblokowalas lub przeoczylas moment " ja sama"... i tyle...
          • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 22:39
            >
            > ale to sie zaczyna kolo 1 roku zycia.. a nie kolo 2...
            >
            I Twój syn w wieku 12 miesięcy kroił sobie kotleta nożem, wiosłował zupę bez polania wszystkiego wokół, zakładał bluzę z suwakiem i sznurował buty? Ludzie, nie przesadzajcie. Dziwne, że takie geniusze tylko w internecie żyją. Owszem, dzieci zaczynaja interesować się róznymi czynnościami, ale od chwytania widelca do w pełni samodzielnego spożycia posiłku przy użyciu sztućców droga jest daleka. Moja mała jest zupełnie dobrze rozwijającym sie dzieckiem, ale jeszcze z 2m-ce temu zupa ściekała jej po łokciu i nie wyrażała zainteresowania samodzielnym zakładaniem czegokolwiek za wyjątkiem butów. I też uprcie jeździ do tyłu na rowerze. Dla mnie to nie problem.
            • ylunia78 Re: ja już wymiękam... 22.05.11, 00:21
              memphis90 napisała:


              > >
              > I Twój syn w wieku 12 miesięcy kroił sobie kotleta nożem, wiosłował zupę bez po
              > lania wszystkiego wokół, zakładał bluzę z suwakiem i sznurował buty? Ludzie, ni
              > e przesadzajcie. Dziwne, że takie geniusze tylko w internecie żyją.

              Bo camela dziecko w wieku 12mcy to już WSZYSTKO umiało!Sorry camel,ale jak czytam twoje wpisy to az mnie czasami krew zalewa.Ty widzisz u innych tylko coś złego,ktoś robi źle to czy tamto,a ty zawsze wiesz najlepiej co,no i twoje dziecko w tym wieku....itak dalej i tak dalej.
              Aż dziw bierze,że nie ma jeszcze prawa jazdy,albo,ze tabliczki mnożenia jeszcze nie zna.A może zna?No to jak zna,to ...hm?Współczuć czy gratulować?
      • camel_3d Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:20
        wiesz..chyba wiele mam po prostu zapomina, ze rozwoj fizyczny jest w tym wieku najwazniejszy... wiele dzieci nie umie porzadnie pilki kopnac, ale na angielski chodza smile)
        • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:30
          wiele dzieci nie umie porzadnie pilki kopnac, ale na angielski chodza smile)
          i wlasnie ja bym tu identyfikowala problem (poza ewidentnym opoznieniem przez opiekunów czynnosci samoobslugowych)
          co mi tu bedzie jakis atleta/pilkarz/plywac kretyn bez mozgu rosl.... niech lepiej sie rozwija INTELEKTUALNIE......i na angielski, i do literek......a dziewczynak to w ogole_ przeciez ona musi delikatna byc.....
          a potem rosnie kaleka, odrzucony przez rowiesników (vide forum starsze dziecko/wychowanie), a umiejetności intelektulane nie sa rozwiniete tak, jak by mogły (vide np denninson).
          czesto rodzice zreszta tacysami sa. osobsci euwazam, ze łatwiej zaprowadzic na angielski, niz pojsc w piłke zagrac......
          • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:38
            jesteś szalenie miła
            proszę zostaw ocenę psychologiczną mnie i mojego dziecka, powyżywaj się lepiej na kimś innym, widać bardzo tego potrzebujesz
            • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 20:46
              ale ja sie nie staralam byc mila......
              staralam ci sie pomoc, sama opisalas problem- akurat uwazam, ze powazny. dziecko ponad 3 latnie nie umie jesc, pic (!!!), pedalowac i jezdizc z zjedzalni. pytalas o rady.

              udzieliłam ci ich. zaproponowałam cwiczenie samodzielnośc w samoobsłudze mimo niepowodzen, cwiczenia na placu zabaw przy bezdotykowej asekuracji, zajecia fizyczne zoganizowane (w opisanym przypadku chyba najwazniejsze), i wizyte u specjalisty z dziedziny interracji sensorycznej.
              wyraziłam tez przypuszczenie co do zrodla prop]blemów: zbyt pozne nauczanie samodzilenosci, preferowanie czynności "intelektualnych" przez fizycznymi.
              i nie musze sie wyzywac (???) zamiast bzdury pisac zajmij sie dzieckiem, bo tego potrzebuje zgodnie z twoim opisem,
        • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:04
          i tu byś się zdziwił, kopnąć to ona potrafi nieźle i nie tylko piłkę

          nie wiem czemu tak cię boli ten angielski? co złego w tym, że dziecko chodzi na takie zajęcia? przecież nie siedzi pięć godzin na wykładach, tylko spędza czas z rówieśnikami na zabawie, bo nauka odbywa się poprzez zabawę, co w tym złego?
          dlaczego mam odbierać dziecku możliwość takiego spędzania czasu skoro to lubi? chyba masz jakieś kompleksy, bo przypiąłeś się do tego jak rzep

          córka jest na placu zabaw każdego dnia, bawi się tak jak chce, nie namawiam jej na określoną aktywność, co nie oznacza, że siedzi tylko w piaskownicy i stawia babki, jak ma ochotę to idzie na zjeżdżalnię ( BTW potrafi na nią wejść i zjechać, nie jest kaleką jak tu ktoś zasugerował ), ale uważam że plac zabaw to nie tor przeszkód, gdzie trzeba zaliczyć wszystkie małpie gaje itp. pytam córkę czy che poskakać na batucie, jak chce to skacze, jak nie to nie, robi wtedy cos innego

          nie zmuszam dziecka do niczego, nie stawiam wymagań ponad miarę, widzę, że gorzej sobie radzi w pewnych dziedzinach i chcę ją wspomóc, bo uważam, że należy to zrobić, bo jej wiek wskazuje na to, że być może jest jakiś problem w rozwoju dziecka o którym nie wiem

          i proszę nie wyrażaj się o moim dziecku w tonie " chyba jest normalna ?" nie życzę sobie tego, a najlepiej zniknij, tak jak wczesniej prosiłam


    • aleksandra1357 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:00
      Moim zdaniem niesłusznie wsiedliście wszyscy na Marcelinę, z Camelem na czele.
      Czy nie widzicie, że naprawdę dzieci są różne i że nawet te nie wiem jak wyręczane przez niemądre mamusie (to nie o Marcelinie!) potrafią pić z kubka bez trudu w wieku 3 lat?
      Ja tu nie widzę winy matki, którą próbujecie jej wmówić, tylko opóźnienie motoryczne.
      A to, że chodzi na angielski jest tylko faktem pobocznym, udowadaniającym, że córka nie jest całkiem głupia na wszystkich płaszczyznach.
      Przecieć widać, że Marcelina się mądrze stara i w ogóle dziwię się, że tak spokojnie zareagowała na forumową durną krytykę. Jeśli już na kogoś wsiadacie (sama to uwielbiam), to róbcie to z głową, ot co!

      Moim zadniem córka Marceliny powinna odwiedzić psychologa tudzież neurologa.
      A mój 3-latek nie potrafi liczyć do 3 i ułożyć puzzli z 4 elementów. Czy uważacie, że coś zaniedbałam? Może 2 lata za późno zabrałam się za naukę liczenia i układania puzzli, co?
      • camel_3d Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:05
        ale ona przeciez napisala, ze dziecko jest bardzo inteligentne..i rozwijalo sie ruchowo w normie...

        gdzies zachamowal si erozwuj fizyczny...nie wiemy ile czasu dziecko spedza z mama na placu zabaw, nie wiemy, jak sie dzieckiem opiekuje matka, moze je ochrania na kazdym kroku, a moze nie... ale z tego co ona pisza na poczatke... to zaczala nauke samodzielnego jedzenie rok temu..czyli...o rok za pozno... dziecko nie pedaluje..no ok..dobrze..ale co robi matak i ojciec..pcha na tym rowerku?... dziecko sie zniecheca i co? motywuja je..czy poddaja sie..i pchaja, zeby spacer si eudal..?
        sama napisala, ze lekarze nie naja przyczyny... czyli dzeicko wyglada na normalne...
        • mamaigiiemilki Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:25
          lekarze często nie dostrzegają zaburzeń integracji sensorycznej;
          jeżeli dziecko będzie w stanie posiąść daną umiejętność to nawet nadgorliwi rodzice czy dziadkowie tego nie zepsują; czyli karmienie, pchanie rowerka itp. dziecka niezaburzonego, nie będzie trwało wieki bowiem ono będzie domagało się samodzielności;
          • ylunia78 Re: ja już wymiękam... 22.05.11, 00:25
            mamaigiiemilki napisała:

            > lekarze często nie dostrzegają zaburzeń integracji sensorycznej;

            Czy to nie jest jakiś"nowy"wymysł zwłaszcza rodziców?Tak mi się wydaje.Wszystko sprowadzają do zaburzeń integracji sensorycznej.
            Jak ADHD.
        • joshima Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:36
          camel_3d napisał:

          > ale ona przeciez napisala, ze dziecko jest bardzo inteligentne..i rozwijalo sie
          > ruchowo w normie...
          Camel, przestań, bo się wygłupiłeś i tyle.

          >nie wiemy...
          No właśnie. Nie wiecie a gadacie jakbyście wiedzieli.
          • aleksandra1357 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:33
            joshima napisała:

            > camel_3d napisał:
            >
            > > ale ona przeciez napisala, ze dziecko jest bardzo inteligentne..i rozwija
            > lo sie
            > > ruchowo w normie...
            > Camel, przestań, bo się wygłupiłeś i tyle.

            Dokładnie. Wszyscy wredni krytykanci się mocno wygłupili.
            Rozumiem, wyśmiewać się z matki, która karmi 4-latka i dziwi się, że sam nie je.
            Ale nawet nie wiem jak wyręczane dziecko nie zachowuje się tak, jak dziecko Marceliny, nie ma aż takich problemów. Dzieci uczą się przez naśladowanie nawet bez pomocy rodziców albo i mimo tego, że rodzice przeszkadzają im w samodzielności.
            Np. zawsze zakładałam mojemu 3-latkowi buty, bo jestem nadopiekuńczą kwoką. Ale jak mu raz powiedziałam, że jak włoży buty, to dostanie żelka, to nie zdążyłam mrugnąć, a buty miał prawidłowo założone.
            Nie wiem, czy to zaburzenia SI czy coś innego, ale na pewno jakiś problem jest.
            Pewnie się z wiekiem zatrze i wyrówna, wiadomo, ale warto pochodzić po specjalistach.
        • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 22:50
          Sorry, Camel, ale walisz niesamowite głupoty. Pchane czy nie pchane- zdrowe dziecko i tak nauczy się jeździć na rowerze, bo będzie chciało być niezależne albo jechać szybiej. Asekurowane na placu zabaw czy nie- i tak w którymś momencie powie "ja sam" i zjedzie bez pomocy mamusi. To nie jest tak, że jak przez pół godziny poczytasz dzieciakowi ksiązkę, to zabraknie mu stymulacji w innej dziedzinie. Zresztą- zdrowych dzieci stymulować specjalnie przecież nie trzeba, a nawet nie wolno (np. sadzać, pionizować na siłę, prowadzić pod paszki itd...), same sie nauczą tego, co umieć muszą. A jak coś idzie wolniej czy nie tak- to trzeba skonsultować się z psychologiem, neurologiem, rehabilitantem i określić czy rzeczywiście jest jakiś problem czy po prostu ten typ tak ma. Na przykładzie nocnika- jak dziecko nie dojrzało neurologicznie do kontroli zwieraczy, to nie pomoże żaden trening, żadne wysadzanie co kwadrans, żadne krzyki, lanie po tyłku...
          • camel_3d Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 15:24
            a i tu si emylisz...pchane, cz ynie pchane..nauczy sie tylko moze nie wieku 3.5 a wieku 5...
            a niepchane i majace pol dnia mozliwosci na proby nauczy sie w wieku 3,5 lat jezdzic na dwoch kolkach z pedalami i bez podparcia z boku.... musi tylko miesz szanse na cwiczenia i podgladanie innych dzieci.. i tyle,.
      • joshima Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:35
        aleksandra1357 napisała:

        > Moim zadniem córka Marceliny powinna odwiedzić psychologa tudzież neurologa.
        Podzielam Twoje zdanie. Może to się i zdarza, że dziecko w tym wieku ma takie opóźnienia a potem samo z siebie nadrabia. Ja bym jednak nie poprzestawała na samodzielnej próbie nauczenia dziecka tego czy owego, tylko sprawdziłabym, czy nie jest potrzebna pomoc specjalistów. Samemu to można czasem więcej zaszkodzić niż pomóc.

        > A mój 3-latek nie potrafi liczyć do 3 i ułożyć puzzli z 4 elementów. Czy uważac
        > ie, że coś zaniedbałam? Może 2 lata za późno zabrałam się za naukę liczenia i u
        > kładania puzzli, co?
        Noooo. Spóźniłaś się o co najmniej 4 lata tongue_out
    • futro.1 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:06
      popracuj nad nią ale bez nagonki i stresu. jeszcze wszystko może się wyrównać i pierdołowatość przejdzie i kto wie, może i intelektualnie opaść. uważam, że z przedszkolem to jest dobry pomysł.
    • franczii Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 21:25
      Moj syn mial bardzo podobnie w tym wieku. Troche tak jakbym o nim czytala bo slabo operowal lyzka/widelcem, nie ubieral sie nie wydmuchiwal nosa, pedalowal do tylu. Oprocz tego tez nie rysowal, nie umial trzymac flamastra.
      Ale jednoczesnie fizycznie nie byl ostatnia lamaga bo pod pewnymi wzgledami byl sprawniejszy od rowiesnikow, szybciej biegal, wytrzymalszy, wspinal sie na drzewa i scianki itp. wiec jakos sie nie niepokoilismy. Natomiast te wszystkie braki wyrownal w pierwszym roku przedszkola, poszedl w wieku prawie 3,5 roku.
    • budzik11 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:05
      Mnie od razu przyszło do głowy, że dziecko może mieć problemy z koordynacją ruchową, motoryką, równowagą. Nie wiem, czy to integracja sensoryczna, czy co, ale to pierwsze, co mi przyszło do głowy. Zaniedbanie ze str. rodziców pewnie tez swoje dołożyło (jedzenia sztućcami można niemowlaków już uczyć) ale zdrowe dziecko samo z siebie dałoby sobie radę. Niezdarność na placu zabaw to chyba nie wina rodziców.
    • tola_i_tolek Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:10
      Nasza córka ( teraz 3 lata i 4 miesiące) zawsze była dużo ostrożniejsza od swoich rówieśników- wolniej biegała, bała się zjeżdżać ze zjeżdżalni, na spacerze chciała iść tylko za rękę. Do tej pory nie potrafi wydmuchać nosa, za rowerze też kiepsko jej idzie, je samodzielnie od dawna, ale zawsze wysmaruje siebie i wszystko dookoła. Myślałam, że taka jej uroda- na szczęście pediatra zasugerowała, żebyśmy zrobili diagnozę zaburzeń SI.
      Młoda od trzech miesięcy chodzi na zajęcia i widzę poprawę- dużo ćwiczymy też w domu- turlanie, bujanie w kocu, zbieranie koralików, przewlekanie sznurków.
    • noemi29 Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:22
      czytałam te wszystkie zgryźliwe komentarze i po prostu brak słów, mam synka z zaburzeniami SI i tak od dwóch lat żyję właściwie w świecie zaburzeń sensorycznych smile
      radziłabym udać się do specjalisty, na stronie sensum mobile jest kwestionariusz dla rodziców - pozwala on juz tak wstepnie zorientować się czy dziecko może mieć takie zaburzenia.
      Są dzieci z zaburzeniami SI, które maja ogromny problem z planowaniem ruchu, np. nie są w stanie powtórzyć czynności, którą demonstruje rodzic, i takim dzieciom niezbędna jest terapia. W internecie jest mnóstwo artykułów na temat SI, poczytaj i znajdź specjalistę.
      Powodzenia
      • margo_kozak Re: ja już wymiękam... 15.05.11, 22:55
        no własnie tez od razu pomyslalam o zaburzeniach SI.
      • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 11:20
        dziękuję bardzo za odpowiedzi, czy mamy z doświadczeniem mogą coś napisać na temat samej terapii przy zaburzeniach SI? jak to wygląda w praktyce, czy należy ćwiczyć z dzieckiem samemu, czy ze specjalistą? dziękuję, pozdrawiam
    • ninjo Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 11:10
      pole widzenia camel i kunegundy mocno ograniczone... Ręce opadają... Niewiele wiedzą, ale zawsze warto założyć i dopisać sobie w głowie i od razu w internecie, że to matka zrobiła z dziecka fajtłapę, bo niby na kilometr widac, że "zamiast dziecko zachecac do samodzielnosci zmusza do nauki literek i angielskiego". Na pewno od tego poczucie wartości rośnie...

      Marcelina, nie przejmuj się. I tak podziwiam Twoją cierpliwość. Niektóre dzieci same się interesują literami itd. Nie ptorzeba nadambitnych matek do tego. Moja córka tez mimo naszej wręcz niechęci do uczenia jej literek i czytania z wyprzedzeniem, umiała wszystkie literki w wieku 2 lat (tylko odpowiadaliśmy na jej pytania, co to za literka od czasu do czasu). Pozniej zupelnie sama nauczyla sie czytać w wieku 4 lat (nie zrobilismy w tym kierunku NIC z premedytacją).
      Też radzę się skonsultować ze specjalistą SI.
      • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 11:45
        pole widzenia camel i kunegundy mocno ograniczone... Ręce opadają... Niewiele w
        iedzą, ale zawsze warto założyć i dopisać sobie w głowie i od razu w internecie
        , że to matka zrobiła z dziecka fajtłapę, bo niby na kilometr widac, że "zamias
        t dziecko zachecac do samodzielnosci zmusza do nauki literek i angielskiego". N a pewno od tego poczucie wartości rośnie...

        czuję sie wywolana do tablicy.
        fakt, niewiele wiemy. wiemy, ze dziecko jest "opóźninone" motorycznie, wiemy, ze większość umiejetności wieku niemowlęcego nabywało we właściwym czasie. natomiast umiejetności ponimowlęcych nie nabyło- matka twierdzi, że zaczęła uczyć rok temu- czyli dziecko miało coś jak 2,3 lata. w wieku od roku do 2,3 roku- nie było nacisku na naukę samodzielności.
        i tutaj jest pies pogrzebany, prawdopodobnie.
        dziecko chodzi na zabawowe zajęcia angielskiego- zapewne nie znalazlo sobie oferty samo, nie zapłaciło za kurs samo- to jest możliwe tylko z literkami.
        wiemy, że matka nie wspomaga umiejętności, nie naciska na rozwój fizyczny- dziecko uczy si epedałować (!!!) tez w wieku, kiedy większośc dzieci powoli uczy się jeżdizc na dwóch kółkach.
        czas i pieniądze na angielski- warto wydac na basen, gimanstykę, łyżwy, rolki. tzw duża motoryka "ociąga" za soba małą motorykę- ta ma związek z samoobsługą. zamiast ćwiczyć literki- warto nawlekać koraliki, wiązac węzełki, rysować, lepić z plasteliny- ćwiczymy wtedy małą motorykęi rozwijamy mózg- dużo lepiej niż ćwicząć literki i słówka angielskie.
        angielski- robimy jednocześnie- w tym wieku najważniejsze nie są regularne zajęcia, ale regularna "ekspozycja na język- czyli nawlekając, rysując- słuchamy piosenek, bajek po anggielsku- nieaktywnie- wystarczy. bajki w telewizji- oglądamy po angielsku- efekty będa dużo bardziej widoczne niż p 2 x w tyg. 30 minut.
        nie oskarżaj mnie o niewiedzę- bo sama jej nie masz.
        idź do jakiegokolwiek psychologa- powie co co ma być pierwsze. najpierw ropzwój fizyczny w tym wieku- jest o niebo wazniejszy- i, o czym matki literomaniaczki nie wiedza, - doskonale ćwiczy mózg.
        dzieci mam dwoje- w tym wieku byli juz daaaawno w przedszkolu, sami jedli, ubierali sie, pili jako niemowlaki. pedałowali, jezdzili na laufradach, nartach, rolkach, lyzwach i obowiazkowo plywali.
        czytali w wieku ok 4 lat. znaja 2 jezyki.
        da sie. mozna. trzeba pozwolic. trzeba wiedziec. a nie chrzanic glupoty o dowartościowaniu.
        jeszcze raz powtarzam- łatwiej na angielski zaprowadzac w wieku roku niz uczyc samodzielnosci. łatwiej uczyc literek w domu, niz ubrac kask ochraniacze i uczyc dziecko na rolkach jezdzic.
        a efekty? szkoda gadac

        wiemy
        • kj-78 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 14:17
          Ale jak ta wczesniejsza nauka (ubierania, jedzenia itp) ma wygladac? Wydaje mi sie, ze autorke krytykuja glownie osoby, ktorych dzieci same sie wszystkiego stosunkowo wczesnie nauczyly.

          Moja corka jest z tych poznych i ostroznych (ma rok i 10 miesiecy). Nauka jedzenia widelcem: nadziewam kluska na widelec i jej podaje. Za nic nie wezmie widelca do buzi, zdejmuje kluska i reka wklada do buzi. Nie nadziewam = je reka, sama nawet nie sprobuje operowac widelcem. Lyzke moczy w jogurcie/zupie i oblizuje, czasem jej pokazuje, jak powinna trzymac lyzke, zeby wszystko nie spadlo, ale bez rezultatu. Ubieranie: na polecenie zaloz czapke corka kladzie sobie czapke na glowie. Zaloz skarpetke = bierze skarpete jedna reka i kladzie na stopie. Pokazanie nie przynosi efektu. Moje dziecko w wieku 2 lat nie bedzie umialo poslugiwac sie sztuccami ani samodzielnie ubrac. Jestem chyba zla matka...

          Smieszy mnie krytyka typu "nie nauczylas". Co niby matka moze innego zrobic, niz pokazywac i miec nadzieje, ze dziecko zalapie?

          Jednoczesnie moja corka potrafi ulozyc wieze z 6 klockow, wkladac bardzo male elementy jeden w drugi, ma bardzo dobrze rozwinieta motoryke mala (zdaniem psychologa). A chodzic nauczyla sie w wieku 21 miesiecy (tak, na pewno za duzo ja nosilam jak byla niemowleciem). Ze szklanki pila przed ukonczeniem roku, jako poltoraroczniak pila ze zwyklej butelki "z gwinta" nie zalewajac sie ani troche.

          Takie wszystkowiedzace posty jak Camela i Kunegundy sa naprawde denerwujace. Dzieci sa ROZNE!!!
          • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 14:34
            jak nauczyć ubierac:
            -spodnie- kurs kilkudniowy
            1. popatrz przez kilka dni
            2. mama wsunie do ud, ty dalej
            3.mama wsunie do kolan, ty dalej
            4. mama ubiera jedną nogawkę, ty z pomoca drugą i wsuwasz na pupę
            5............................................., bez pomocy
            6. brawo! zuch! naklejka do kolekcji!

            -skarpetki (sa trudne, powinny być luźne i krótkie)
            1. patrz przez kilka dni
            2. mama wklada skarpetkę, a ty pociągnij do góry
            3. mama wklada skarpetkę do piety, ty z pomoca mamy wlożysz na pietę.
            4................................................, a ty bez pomocy mamy włożysz na piete
            5. mama wjkłda do śródstopia, etc etc etc

            czapke wkładasz dziecku z jednej strony, prosisz o naciągniecie z pomoca twoją drugiej. nastepnego dla piowtarzasz, naciąga bez pomocy mamy.

            kooorde, ludzie!
            z jedzeniem- chcesz powiedziec, ze uczysz dziecko tym widelcem od 10 msc- czy może od tygodnia? opisane przez ciebie czynności- czyli ja nadziewam na widelec, a ty wkładasz d buzi- to mniej więcej 10 msc.
            rozumiem, że dzieci sa różne. rozumiem, ze mają rózne problemy- znów nauka chodzenia w 21 msc, jezeli dziecko wczesniej miło wiele możliwości nauki, a nie było trzymane w kojcu, czy jakims innym miejscu, gdzie nie miało możiwości poruszania się, jezeli dziecko było przebadane przez ortopedę i neurologa (a wierze, ze nikt takiego opoznienia nie bagatelizował), jest prawdopodobnie spowodowana zaburzeniami SI- to inna nazwa na tę "ostrozność". BTW- często przechodzi w późniejszym wieku, albo niestety, nierehabilitowana- zmienia formę .

            Co niby matka moze innego zrobic, niz pokazywac i miec nadzieje, ze dziecko zalapie?
            pokazywanie- to nie jest nauka! pozwol zrobić! to jest ta roznica.

            estem chyba zla matka...
            sądząc z opisu- nie tyle zła, co nieudolna.
            .
            • kj-78 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 22:04
              Nie chce mi sie przed Toba tlumaczyc, ale sprobuje, bo chcialabym ci unaocznic, ze dzieci sa rozne. I ze pozniejsza nauka niektorych czynnosci nie jest wynikiem nieudolnosci matki, co po przeczytaniu kilku zdan od razu sugerujesz.

              1. Moje dziecko nie przemieszczalo sie do przodu do 11 miesiaca zycia, kiedy to zaczelo raczkowac (etap turlania i pelzania ominelo). Lezalo sobie po prostu na brzuchu na podlodze i bawilo zabawkami bedacymi w zasiegu reki. Zabawki odsuniete o cm powodowaly tylko spadek zainteresowania nimi. Fizjoterapeuta kazal dac dziecku czas. Dziecko nie bylo trzymane w kojcu, ani tez na kanapie. Stanelo na nozki w okolicach roku, samodzielnie poszlo po uplywie kolejnych 9. Comiesieczne kontrole u fizjoterapeuty konczyly sie taka sama decyzja: dziecko robi postepy, trzeba dac mu czas, takie ma tempo rozwoju i nie ma nic w tym zlego, z medycznego punktu widzenia wszystko ma na swoim miejscu.

              2. Moje dziecko nigdy nic nie bralo samo do buzi przez ok rok (nigdy tez sie nie slinilo). Zadnych grzechotek, zabawek, piasku ani smieci. Takze jedzenia. Dostalam na forum Niemowle rozne dobre rady typu "kladz jedzenie na blacie przed dzieckiem, daj chrupka do raczki" - moja corka nigdy nie wpadla na to, zeby wlozyc to do buzi. Jednoczesnie zawsze byla dzieckiem wszystkozernym, zreszta wciaz jest. Nakarmiona zjadala wszystko z wielkim apetytem. Zaden lekarz nie stwierdzil nieprawidlowosci, ot taki egzemplarz. Tak, wlasny widelec posiada juz przeszlo rok, tak, wkladam jej go do reki od wielu miesiecy. Czasem cos z niego zje. Nie, nie bede rehabilitowala dziecka z tego powodu ani tez sie stresowala tym, ze moj prawie dwulatek nie uzywa sztuccow.
              • ciociacesia ale juz pakuje do buzi? 17.05.11, 08:57
                tyle ze bez widelca? pytam z czysto poznawczej ciekawosci
                • kj-78 Re: ale juz pakuje do buzi? 17.05.11, 12:23
                  No pakuje wink Napisalam, ze nie pakowala do ok roku. Teraz lyzka je, tyle, ze moczy ja w produktach i wklada do buzi, zamiast nabierac, oraz ze po kilku lyzkach sie nudzi i mama musi wspomoc (tak wiem, powinnam juz dawno przestac jej pomagac w jedzeniu wink ), widelec tez czasem wlozy, ale jednak najsprawniej posluguje sie rekami...
                  • ciociacesia ojtam ojtam 17.05.11, 15:02
                    pytam z czczej ciekawosci, bo moj egzemplarz jedzenie niemal od poczatku pakowal gdzie trzeba. mam swietny filmik jak wcina marchewke i ziemniaki z tacki w wiku 7-8 mies. szybko lapala za sztucce, sama wpadla na to ze zupke mozna z miski wypic zamiast pracowac lyzka, dluuugo lyzke przechylala niosac do buzi, tak ze wszystko w dekolcie ladowalo, wydaje mi sie ze do drugich urodzin bylo wiecej mojego karmienia niz jej samodzielnego jedzenia. moze nie czasowo, ale na pewno jesli idzie o mase zarcia pochlonietego. teraz ma 2,5 i tez czasem prosi zeby ja pokarmic. leniwa jestem, ale ona tak uprzejmie prosi i dziekuje ze nie potrfie odmowic smile
                    • kj-78 Re: ojtam ojtam 17.05.11, 21:04
                      dzieki dzieki, czyli jednak nie musze jeszcze posylac corki na terapie z powodu niejedzenia sztuccami! Ulzylo mi! big_grin
            • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:04
              Ale po co, skoro za chwilę dziecko załapie to samo bez "kilkudniowych kursów"?

              > sądząc z opisu- nie tyle zła, co nieudolna.
              >
              Urocze.
        • ninjo Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 14:22
          > nie oskarżaj mnie o niewiedzę- bo sama jej nie masz

          kunegunda, napisalam o ograniczonym polu widzenia, a nie o ograniczonej wiedzy. I to jest moim zdaniem kolejny przyklad, kiedy dopisujesz sobie w glowe historię albo jak w tym przypadku ją zupełnie zniekształcasz po to, aby innych ocenic negatywnie.

          A odnosząc sie do Twojego maila - oczywistym jest to, że warto "wydac pieniadze na basen, gimanstykę, łyżwy, rolki.
          > tzw duża motoryka "ociąga" za soba małą motorykę- ta ma związek z samoobsługą.
          "warto nawlekać koraliki, wiązac węzełki, rysować, lepi
          > ć z plasteliny- ćwiczymy wtedy małą motorykęi rozwijamy mózg"

          to każdy wie i sądzę, że autorka wątku również. Tylko zastanawiające jest, dlaczego uważasz, że tego nie robiła? NIC w postach, które napisała, nie świadczyło o tym (pisala tylko, ze intensywnie uczyc zaczela dziecko jesc itd. jak miala 2 lata, a nie 3.). To jest tylko Twoje zalożenie. Tylko dlaczego negatywne? Nie można od czasu do czasu chociaż czegoś załozyć pozytywnie? albo chociaz neutralnie?
          Odnośnie dowartościowania - przykro mi, ale właśnie takie jest moje zdanie na temat osób, które w ten sposób się zachowują na forach. Moja córka również w wieku 4 latach czytała, jeździła na 2 kółkach itd. Ale to nie jest powód, żebym zakładała, że jeśli inne dzieci tego nie robia, tzn., że to jest zaniedbanie ich matek. Bo nie wiem wszystkiego. Ale Ty widać wiesz.
          • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 14:38
            Bo nie wiem wszystkiego. Ale Ty widać wiesz.
            nooo, wiem co napisala.....
            1. że od roku uczy dziecko ponad 3 letnie pic i jeśc (intesywnie- ale co to znaczy????)
            2. ze dopiero uczy dziecko jezdzić na rowerze

            sama to napisala. kilka postow wyżej.

            aa, NB wszyscy to wiedza- pewnie, tylko zamiast brac dzieci na rolki, rower (bo tego nie robią) cały czas ciągną na angielski.......
            • ninjo Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 14:51
              a Ty znowu swoje.
              napisala, ze uczy dziecko trzyletnie od roku intensywnie. Czyli uczy odkad mialo 2 lata intensywnie, a nie od 3, tak jak napisalas wyzej. nie napisala, ze nie robila prob z samodzielnym jedzeniem, jak dziecko mialo 10 miesiecy, rok czy 1,5 roku. Ty to zalozylas.
              Nie pisala, ze nie probowala uczyć jezdzic na rowerku jak dziecko bylo mniejsze. Ty to zalozylas.
              i nie napisala, ze ciągnie ją na angielski, a nie bierze na rolkii, rower.
              Wrecz przeciwnie. Napislaa, ze bierze na rower. ...
              Caly czas zakladasz. Moze zamiast tego po prostu czytaj uważnie?
              • kunnegunnda Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 15:02
                słuchaj, czytaj ty ze zrozumieniem
                jest cos takiego jak czytanie miedzy wierszami, tym bardziej, ze jak napisalam- nie tylko o zachecanie i pokazywanie chodzi.
                mozesz sie zzymac za zakladanie. ale mysle ze mozna, i to bez problemu. sadzac w wymowy postu. napisala, ze uczy od roku, ale przebacz, powinna od wiecej niz 2 lat. nie dywagujmy z intensywnie czy nieintensywnie (tooz to twoja interparetacja- gdzie jest to napisane???).
                o rowerze pisze ze uczy od msc - jak dla mnie nieprawdopodobne. ale pewnie prawdziwe. skoro pisze o rowerze- a nie pisze o innych osiagnieciach dziecka (bo inne, np litery opisuje), nie prostuje po postach, to mozemy załozyc (tak, możemy), ze dziecko innych osiagniec nie ma.
                tyle ode mnie. nie widze miejsca na bycie pozytywna.
                i jeszcze raz napisze, jaki moje rady byly"
                1. dawac mozliwosci i cwiczyc umiejetnosci
                2. sprawdzic SI
                3. jak najwiecej ruchu- najlepiej ze "specjalistami" - basen, gimnastyka ogolnorozwojowa.
                mam nadzieje, ze sie z nimi zgadzas? bo nie widze, zeby bardzo kontrowersyje byly
                • ninjo Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 15:38
                  kunnegunnda napisała:

                  " napisala, ze uczy od roku, ale przebacz, powinna od wiecej niz
                  > 2 lat. nie dywagujmy z intensywnie czy nieintensywnie (tooz to twoja interparet
                  > acja- gdzie jest to napisane???). "

                  Nie jest to moja interpretacja, o tym marcelina napisala dokladnie tu:
                  "doprawdy nie ma to jak łapać kogoś za słówka, wielka radocha co?

                  napisałam, że nauki trwają od roku, co oznacza, że usilnie pracuję nad zwiększeniem umiejętności córki, wcześniej po prostu dawałam jej do rączki łyżkę i radziła sobie z nią jak chciała, nie naciskałam jej"

                  Z Twoimi radami nie dyskutowalam, są sensowne. Dyskutowałam (niniejszym kończę) z Twoją negatywną oceną marceliny na podstawie tylko Twoich imaginacji.
                • joshima Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 16:48
                  kunnegunnda napisała:

                  > słuchaj, czytaj ty ze zrozumieniem
                  > jest cos takiego jak czytanie miedzy wierszami

                  Właśnie widać, że osiągnęłaś w tym perfekcję. Żałosne.
                • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:07
                  . napisala, ze uczy od roku, ale przebacz, powinna od wiecej niz
                  > 2 lat.
                  No popatrz. A ja mojej nie uczyłam- a umie! To dopiero geniusz!
                • afrikana Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:28
                  Kunegunda ty masz poważne problemy dziewczyno i to chyba nie tylko z czytaniem.
                  Weź ty się zastanów nad sobą...ośmieszasz się na całej linii.
            • joshima Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 16:47
              kunnegunnda weź się juz przestań ośmieszać.
        • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:01
          > iast umiejetności ponimowlęcych nie nabyło- matka twierdzi, że zaczęła uczyć ro
          > k temu- czyli dziecko miało coś jak 2,3 lata. w wieku od roku do 2,3 roku- nie
          > było nacisku na naukę samodzielności.
          Zdrowego dziecka nie trzeba naciskać do nauki czegokolwiek.

          > wiemy, że matka nie wspomaga umiejętności, nie naciska na rozwój fizyczny- dzie
          > cko uczy si epedałować (!!!) tez w wieku, kiedy większośc dzieci powoli uczy si
          > ę jeżdizc na dwóch kółkach.
          P...lisz. Większośc trzylatków jeździ samodzielnie na 2 kółkach? Takie rzeczy tylko w necie...

          > dzieci mam dwoje- w tym wieku byli juz daaaawno w przedszkolu, sami jedli, ubie
          > rali sie, pili jako niemowlaki. pedałowali, jezdzili na laufradach, nartach, ro
          > lkach, lyzwach i obowiazkowo plywali.
          Trzylatki jeżdżące na nartach? Gratuluję pomysłu...
    • latosie Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 11:33
      moja mała jest samodzielna ale samodzielności nauczyła się tylko w jeden sposób - naszykowałam jej ubranko, zamknęłam w pokoju i powiedziałam,ze zamykam oczy i czekam na super niespodziankę w postaci samodzielnie założonych skarpetek czy majteczek... moje dziecko ewidentnie było leniwe i sprytne bo wyręczało się mną... tzn jak miała 3 latka to już świetnie sobie radziła ze wszystkim ale np teraz ma pięć lat i za cholerę nie mogę jej przyzwyczaić do prawidłowego trzymania np łyżki.. złapie po swojemu, zje zupę sama i tyle... myślę,że kiedyś jej minie (pamiętam,że ja np jeść nożem i widelcem nauczyłam się dopiero na własnej komunii)
    • camel_3d a tak to wyglada w praktyce... 16.05.11, 14:43
      wczoraj na placu zabaw... mama malej kolezanki mojego malucha..biegala za nia ciagle po placu zabaw..nie wchodz bo spadniesz..a jak mlala wchodzila to ja asekurowala. (podtrzymywala)...jak mala chciala na bujanego konika to mama zaraz obok pomagala wejsc..mimo ze mala sobie radzila...jak mala zdjela buty i po murku biegala..(murek ma 60 cm szerkosci i jakies 40 wysokosci).. to bylo biadolenie, zeby zeszla bo spadnie...
      tydzien temu na spotkaniu rodzicielskim w zlobku ta sama mama dopytywala sie od kiedy beda w zlobu zajecia sportowe bo ona by chciala, zeby mala troche bardziej wysportowana byla i odwazna...
      • ninjo Re: a tak to wyglada w praktyce... 16.05.11, 14:54
        camel_3d napisał:

        > wczoraj na placu zabaw... mama malej kolezanki mojego malucha..biegala za nia c
        > iagle po placu zabaw..nie wchodz bo spadniesz..a jak mlala wchodzila to ja asek
        > urowala. (podtrzymywala)...jak mala chciala na bujanego konika to mama zaraz ob
        > ok pomagala wejsc..mimo ze mala sobie radzila...jak mala zdjela buty i po murku
        > biegala..(murek ma 60 cm szerkosci i jakies 40 wysokosci).. to bylo biadolenie
        > , zeby zeszla bo spadnie...
        > tydzien temu na spotkaniu rodzicielskim w zlobku ta sama mama dopytywala sie od
        > kiedy beda w zlobu zajecia sportowe bo ona by chciala, zeby mala troche bardzi
        > ej wysportowana byla i odwazna...

        camel- jak to ma sie do wątku? Czy zakładasz, że taka jest marcelina? Chyba nie, bo na jakiej podstawie?
        • camel_3d Re: a tak to wyglada w praktyce... 16.05.11, 15:01

          ma sie to tak, ze wiele mam nieswiadomie cos robi w dobrej wierze..a jednoczesnie zauwazaja, ze cos jest nie tak..bez cienia spojzenie na siebie..i czy przypadkiem same gdzies nie zawinily...



          > camel- jak to ma sie do wątku? Czy zakładasz, że taka jest marcelina? Chyba nie
          > , bo na jakiej podstawie?
          • joshima Re: a tak to wyglada w praktyce... 16.05.11, 16:50
            camel_3d przestań, bo to nawet już nie jest śmieszne. Mógłbyś się po prostu po angielsku i z klasa wycofać a Ty dalej swoje.
            • camel_3d Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 15:27

              > camel_3d przestań, bo to nawet już nie jest śmieszne. Mógłbyś się po prostu po
              > angielsku i z klasa wycofać a Ty dalej swoje.

              a czemu? skoro uwazam, ze mam racje? myslisz, ze matki przyznaja sie do bledow? ile mam tutaj przyznala sie do bledow? bez mala zadna.. zawsze to dzieko ma cos nie tak..i musi ewentualnei isc na IS... ale zadna matka nie napisze, ze zawalila sprawe... i tyle...
              a to doeko inne matkipisza, tak tak..ty jeses cudowna, ale dzieku musi do specjalisty... te ktore walna prawda w oczy sa odrazu kmieniowane...

              nie sorry..matki popelniaja wiele bledow, czasme za duzo..i warto zeby ktos im o tym powiedziel..
              • joshima Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 15:31
                camel_3d napisał:

                > a czemu? skoro uważam, ze mam racje? myslisz, ze matki przyznaja sie do bledow?
                Ja potrafię. EOT
          • mag_pie Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 10:14
            A ja zgadzam się z Twoją opinią (o dziwo jestem matką wink).
            Moja córka od kilku miesięcy chodzi do przedszkola( 3 lata skończyła w lutym) i niespodzianka, zaczęła sama jeść, robić siku na kibelek , ubierać się , rozbierać, zjeżdżać na zjeżdżalni ( wcześniej ktoś musiał ją przytrzymać za rączkę).
            Do czasu przedszkola spędzała czas z babcią a po pracy z mamą /tatą którzy też dużo czasu spędzali, z nią na placach zabaw, uczyli samodzielnego jedzenia , ubierania się itd.
            Zresztą co tu dużo gadać nadal często jest tak ze jak młoda jest w domu to się uwstecznia i majtek nie potrafi sama podciągnąć czy zjeść zupy/obiadu bez dokarmiania.
            W przedszkolu w grupie robi wszystko zgodnie z resztą towarzystwa.
            Co do roweru - też pedałuje jak chce, czasem jeździ na hulajnodze, trochę próbuje na wrotkach. Literek nie zna, czytać nie umie, liczy do 10 ( po ang tez , ale ang ma w przedszkolu), zna wierszyki piosenki - mimo że się tym interesuje ( "czyta" sobie książeczki i pyta co jest napisane). Z całym szacunkiem ale do głowy by mi nie przyszło żeby ją uczyć czytać pisać , dodawać odejmować. To są umiejętności 7 - latka. taki 3 - latek to wynik nadgorliwości , kompleksów rodziców.
            • ninjo Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 11:34
              mag_pie napisała:

              Literek nie zna, czytać nie umie, liczy do 10 ( po ang tez , al
              > e ang ma w przedszkolu), zna wierszyki piosenki - mimo że się tym interesuje (
              > "czyta" sobie książeczki i pyta co jest napisane). Z całym szacunkiem ale do g
              > łowy by mi nie przyszło żeby ją uczyć czytać pisać , dodawać odejmować. To są
              > umiejętności 7 - latka. taki 3 - latek to wynik nadgorliwości , kompleksów rodz
              > iców.

              mag_pie, powinnas jednak zrewidowac swoje opinie, ponieważ są 3-latki, które lubią litery, cyfry i umieją trochę dodawać czy odejmować po prostu dlatego, że bardzo się tym interesują i wcale nie potrzebują do tego nadgorliwych i zakompleksionych rodziców. Moja córka po prostu pytała o literki i cyfry, jedyne co robilismy, to odpowiadaliśmy na pytanie, co to za litera. NIC więcej.
              I wcale to nie przeszkodzilo w rozwoju manualnym i samodzielnosci, na dlugo przed przedszkolem zreszta. Jejku, nie rozumiem, jak mozna wnioskowac jedynie po swoim dziecku / dzieciach. Na forach to nagminne, że
              - jesli inne dzieci nie robia tego, co umie robić moje, to są opoznione bądź rodzicie karygodnie zaniedbali
              - a jeśli inne dzieci potrafią, a moje jeszcze nie, to jest wynik nadgorliwości i kompleksów rodziców
              standard
              • joshima Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 12:47
                ninjo napisała:

                > Na forach to nagminne, że
                > - jesli inne dzieci nie robia tego, co umie robić moje, to są opoznione bądź ro
                > dzicie karygodnie zaniedbali
                > - a jeśli inne dzieci potrafią, a moje jeszcze nie, to jest wynik nadgorliwości
                > i kompleksów rodziców
                > standard

                Hi hi hi. Bardzo fajnie to wychwyciłaś.
                • camel_3d Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 15:32
                  joshimo..sa pewne zachowania typowe dla jakis grupy wiekowej.. nie kazde dziecko musi dokladnie to samo potrafic..ale mniej wiecej lub blisko...

                  i tak jedzenie samodzielen..o ile dzieko nie jest uposledzone jest normalna rzecza o 3 lata.. boze moj 2latek nozem i widelcem si epotrafi poslugiwac i nie jest jakims wybitnym przypadkiem.. a 3.5 ltaka nie potrafi lyzka zupy zjesc i wogole nie potrafi???? i matka pisze, ze od roku zaczela ja uczyc.. to do 2 roku ja krmila??? moze wieczne bobo chciala miec.. wiec pisze, ze sa dwie mozliwosci, albo mala jest opozniona w rozwoju, albo matak zawalila.. chocoaz matka pewnie wybierze opcje, ze mala jest opozniona w rozwoju, pojdzie do 10 specjalistow przez kolejne 5 mieisiecy, mala kiedys zalapie...i mama powie, ze bez tych specjalistow to by nie dala radysmile)) heheheh...ale wine z siebie zrzuci...


                  nie, nie masz racji..w sumie tez niewiele napisalas..tylko popierasz, albo nie popierasz...a to malo wnosi...





                  > ninjo napisała:
                  >
                  > > Na forach to nagminne, że
                  > > - jesli inne dzieci nie robia tego, co umie robić moje, to są opoznione b
                  > ądź ro
                  > > dzicie karygodnie zaniedbali
                  > > - a jeśli inne dzieci potrafią, a moje jeszcze nie, to jest wynik nadgorl
                  > iwości
                  > > i kompleksów rodziców
                  > > standard
                  >
                  > Hi hi hi. Bardzo fajnie to wychwyciłaś.
                  >
                  • joshima Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 16:19
                    Daj już spokój camel bo brniesz i się ośmieszasz.
                    • joshima PS 17.05.11, 16:21
                      Nie wiem, czy Cię to obchodzi, ale kiedyś, jakiś rok temu, dość sobie ceniłam Twoje komentarze. Niestety od jakiegoś czasu jesteś dla mnie zwyczajnie nie do przyjęcia ze swoimi opiniami, poglądami i sposobem ich wyrażania.
                      • camel_3d Re: PS 17.05.11, 22:52
                        no trudno...ja wole komus powiedziec w oczy ze najpewniej zawalil sprawe niz glaskac po glowce .... zawsze tak bylo...
                    • camel_3d Re: a tak to wyglada w praktyce... 17.05.11, 22:50
                      no i dalej dobre argumenty przytoczylas..nie masz jakich??
                • aihnoa Re: a tak to wyglada w praktyce... 21.05.11, 23:31
                  hahaha, fakt, idealnie napisanesmile
    • tiuia Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 16:57
      Nauka jazdy... mam rozumieć, że wcześniej nie wsiadała na rower, a od miesiąca wsiada, i już ma umieć? Bo miesiąc minął?
      Daj jej żyć kobieto... Pewnie już znienawidziła jazdę na rowerze przez to przymuszanie.

      Jedne dzieci rozwijają się szybciej fizycznie, a inne psychicznie. Twoja jak sama powiedziałaś - jest w niektórych dziedzinach bardzo dobra. I to pielęgnuj. A fizyczna niezdarność - pewnie, że trzeba nad nią pracować. Ale na luzie, nie stresując siebie i dziecka za bardzo.
      • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 17:44
        nie no masz rację, ja nie wymagam, żeby śmigała jak Szurkowski, ale wiesz ona nie umie utrzymać się na siodełku, nie łapie na nim równowagi, z tym kręceniem pedałami to tez jest kiepsko, myślę, że po miesiącu nauki powinna załapać jak kręcić pedałami, martwi mnie to.

        Młoda lubi ten rower wbrew pozorom i sama prosi żeby wyjść z rowerkiem na podwórko, czyli chęci ma, ale umiejętności przychodzą z trudem, zresztą z innymi sprawami jest podobnie, córka jest chętna tylko jej nie wychodzi, ona się nawet nie złości jak jej się coś nie udaje, po prostu odpuszcza, dlatego chce ją wspomóc, bo widzę, że chciałaby nauczyć się czegoś, oczywiście bez siłowych rozwiązań, jak nie wychodzi coś, to próbujemy następnego dnia, albo wtedy jak chce i sama sie upomina o daną czynność
        • najma78 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 18:58
          marcelina4 napisała:

          > nie no masz rację, ja nie wymagam, żeby śmigała jak Szurkowski, ale wiesz ona n
          > ie umie utrzymać się na siodełku, nie łapie na nim równowagi, z tym kręceniem p
          > edałami to tez jest kiepsko, myślę, że po miesiącu nauki powinna załapać jak kr
          > ęcić pedałami, martwi mnie to.

          A dlaczego uwazasz, ze miesiac to wystarczajaco aby zalapac? Czemu nie moze to byc 2,3,4,5 m-cy albo wiecej? Wiele dzieci umie jezdzic na dwoch kolkach w wieku 4 lat, a moja corka nauczyla sie w wieku 7, dokladnie 2 m-ce po siodmych urodzinach i nie widzialam w tym nic nienormalnego. teraz ma 8 lat i jazdzi swietnie i bardzo to lubi. Jest fajna dziewczynka, sprawna fizycznie, piszaca wyraznie, robiaca niewiele bledow, swietnie czyta i ma zdolnosci manualne. Chodzi na gimnastyke i jej dwie przyjaciolki rowiesniczki robia swietnie tzw. gwiazde a ona nie umie, ale ja ani jej trenerki nie uwazaja ze jest opozniona ani nie dajemy jej jakiegos limitu czasowego, przyjdzie czas nauczy sie.
          >
          > Młoda lubi ten rower wbrew pozorom i sama prosi żeby wyjść z rowerkiem na podwó
          > rko, czyli chęci ma, ale umiejętności przychodzą z trudem, zresztą z innymi spr
          > awami jest podobnie, córka jest chętna tylko jej nie wychodzi, ona się nawet ni
          > e złości jak jej się coś nie udaje, po prostu odpuszcza,

          To moze ty tez odpusc...niech robi tyle ile chce i potrafi i tak jak potrafi. Gryzienie szczoteczki to tez nic niespotykanego, wiekszosc dzieci tak robi w tym wieku. Moze ty chcesz aby ona robila juz wiekszosc czynnosci perfekcyjnie, moze jestes niecierpliwa? Jeszcze dlugo tak bedzie, wazne aby miala checi a jak twierdzisz ma wiec nauczy sie w swoim czasie. Duzo tu niepotrzebnej paniki, wyolbrzymiania i obwiniania. Bicie piany i tyle.
          • memphis90 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:12
            A moja szwagierka w ogóle nie umie jeździc na rowerze. I żyje, nie rozpacza z tego powodu, nikt jej palcami na ulicy nie wytyka, sąsiedzi nie plotkują za plecami, a ona spełnia się w tysiącu innych dziedzin i ma takie talenty, o których ja mogę tylko marzyć...
        • joshima Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 19:44
          Daj spokój marcelina. Cokolwiek napiszesz niektórzy wiedza swoje.
          • marcelina4 Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 20:23
            wiesz joshima, chyba masz rację, dam spokój
            • joshima Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 21:33
              Dostałaś parę wskazówek, dla własnego spokoju sumienia sprawdź czy po prostu takie tempo rozwoju i czy na pewno nie ma żadnej innej przyczyny.
              • 3-mamuska Re: ja już wymiękam...marcelina4 16.05.11, 23:02
                Sprawdz po prostu to Si, i nie denerwuj sie ,nawet jesli mloda ma jakies opoznienia nadrobi.
                Moja corka w wieku 7.5 roku nauczyla sie jezdzic w jedno popoludnie na rowerze bez bocznych kolek.Wczesniej jezdzila z dodatkowymi kolami i co i nic nadrobila.Rower byl ciezki ona mala filigranowa i nie dawala rady.Ale jak mial 18 miesiecy sam sie ubierala i rozbierala,i co smieszne sama zaczela siadac na nocnik,stal sobie nocnik po starszym bracie ,a ona sciagnela pampersa i sama usiadla.
                Syn za to do 3.5 roku chodzil w pieluchach i co i zadne moja strania nie pomagaly ,za to jezdzil na rowerze w wieku 2 lat,na 4 kolowce.A pozniej w wieku 5 lat smigal juz na 2 kolach.
                MOj syn 3.5 miesiecy nie ubiera sie sam, nie dmucha nosa, nie potrafi umyc zebow,ciezko zalozyc buty wlasciwie to woli ubierac taty czy moje .Z samodzielnym jedzeniem mamy problem,z pielucha tez ,pilki nie zlapie.
                Ale za to wie jak dzialaja wszystkie w domu sprzety ,jak dziala dotykowa komorka,moze wejsc na najwyzsze meble w domu i zejsc ,wspina sie na parapety.
                Ale na placu zabaw musze za nim chodzic bo wpada na wszystkich,biegnie gdzies i nie patrzy ze ktos stoi na jego drodze.
                Ona ciezej sklada klocki takie malutkie ( ai zeby nie bylo umie tylko nie umie tak poskladac zeby cos jej wyszlo jak chce) syn budowle takie buduje, ze glowa boli jak to wymysli.
                Za to ona czyta, a jemu sprawialo to trudnosci.
                Dzieci sa rozne nie jednakowe,tak wiec olej madraliskich i nie przejmuj sie glupim gadaniem.
                A camelowi zycze wrecz, zeby mu sie dziecko z zaburzeniami urodzilo i zobaczy czy teraz to takie w modzie SI ,ADHA i autyzm.
                Normalnie postradal zmysly i rozum noz sie w kieszeni otwiera jak sie takie teksty czyta ze ,trzeba czytac miedzy wierszami.
                Ma jedno dziecko i najmadrzejszy w calej wsi.Smiechu warte.
            • afrikana Re: ja już wymiękam... 16.05.11, 23:39
              Przejdź się po prostu dla własnego spokoju do poradni, tam Ci z pewnością pomogą. A obrzydliwymi komentarzami się nie przejmuj. Niektórzy po prostu muszą tak się dowartościować kosztem innych, inaczej niestety nie potrafią....
              Pozdrawiam.
            • mag_pie Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 10:28
              i dziecku przy okazji też daj spokój. Jak nie będzie musiała czytać, pisać, liczyć, mówić po ang, pływać, samodzielnie jeździć na rowerze, posługiwać się wszystkimi sztucami i pić z porcelanowej filiżanki to obie będziecie szczęśliwsze.
        • ola33333 Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 07:52
          jak jej slabo idzie na rowerku pedalowanie, to zacznijcie od laufrada, ale nic na sile, zeby jej nie zniechecic.

          Tez mi sie wydaje, ze terapia si by sie dziecku przydala, ale nie przejmuj sie krytyka innych, na pewno to nie twoja wina, ze corka jest slabsza w pewnych dziedzinach.
        • tiuia Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 15:24
          Jeszcze ten rower chodzi mi po glowie... Może ona jest za słaba (dziewczyny jednak są delikatniejsze niż chłopcy), i po prostu nie ma siły do przodu kręcić pedałami (a że do tyłu nie ma oporu, to kręci do tyłu)?...

          Mój czterolatek bardzo szybko załapał jeżdżenie na rowerze, ale jego koleżanka już o wiele później zaczęła - właśnie dlatego, że rower jak dla niej za ciężko chodził.

          Poza tym polecam Ci wypróbowanie laufrada - jeśli masz możliwość. Jest to o wiele skuteczniejsza metoda nauki jazdy niż na czterokołowcu. Jest przede wszystkim lekki, nie ma pedałów, dziecko się skupia wyłącznie na rozpędzaniu i łapaniu równowagi. I samo może go wnieść i znieść po schodachwink
    • mag_pie Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 10:16
      Ile razy w tyg/miesiącu wychodzicie na rower, pobiegać, pojeździć na rolkach, pograć w piłkę ?
      Mam na myśli Was - Ciebie / męża.
      Jesteście czynni sportowo oprócz wychodzeniem z dzieckiem na plac zabaw i nauce jazdy na rowerze?
      Przykład idzie z góry
      • joshima Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 10:24
        mag_pie napisała:

        > Ile razy w tyg/miesiącu wychodzicie na rower, pobiegać, pojeździć na rolkach, p
        > ograć w piłkę ?
        > Mam na myśli Was - Ciebie / męża.
        > Jesteście czynni sportowo oprócz wychodzeniem z dzieckiem na plac zabaw i nauce
        > jazdy na rowerze?
        > Przykład idzie z góry
        Głupie gadanie. W dzieciństwie nie widziałam moich rodziców jeżdżących na rowerach nawet raz, zwyczajnie nie mieli na to czasu. To nie przeszkadzało, żebyśmy z bratem spędzali całe wakacje na siodełkach. Tylko na posiłki zjeżdżaliśmy do domu.
        • mag_pie Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 10:40
          A w moim dzieciństwie 3 -latki nie uczyły się ang, pisać i czytać tylko taplały się radośnie w błocie. I moi rodzice nie diagnozowali mnie dlatego że nie jeździłam na rowerze.
          Wsiadałam na rower w wieku 5-6 lat , wigry 3 , bez kołek. Nie sięgałam do siodełka. Kolana miała pozdzierane przez okrągłe pół roku. Nie miałam dysleksji, dysgrafii i innych dysfunkcji.
          Jeździć na rolkach nauczyłam sie w wieku 25 lat a na nartach w wieku 20 lat.
          Nie potrafiłam grać w kosza i siatkówkę, do dziś piłka mi przelatuje między rękami oraz nie umiem zrobić fikołka. Moja 3 letnia córka usilnie próbuje tego nauczyć suspicious
          I co z tego ?
          Nie uczę własnego dziecka czego co mnie nie interesuje.

          Jeśli odwołujesz się do czasów naszego dzieciństwa vs. naszych dzieci i chcesz je porównywać to Twoje wypowiedzi są zupełnie bezzasadne.
          Rodzice powinni najpierw odnaleźć siebie, swoje pasje a nie nowomodnie kreować idealne dziecko 1.0
          • joshima Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 10:49
            mag_pie napisała:

            > I co z tego ?
            Nic. Nie jesteś pępkiem świata i świat na Tobie się nie kończy. Było wielu Twoich rówieśników, którzy mieli by bardziej szczęśliwe dzieciństwo, gdyby ktoś ich prawidłowo zdiagnozował i im pomógł. Pomyślałaś o tym?

            > Jeśli odwołujesz się do czasów naszego dzieciństwa vs. naszych dzieci i chcesz
            > je porównywać to Twoje wypowiedzi są zupełnie bezzasadne.
            Naprawdę? A potrafisz to uzasadnić?

            > Rodzice powinni najpierw odnaleźć siebie, swoje pasje a nie nowomodnie kreować
            > idealne dziecko 1.0
            Tu nie chodzi o pasje tylko o upewnienie się, że dziecku nic nie dolega i że nie zaniedba się czegoś co odbije się w przyszłości.
    • tola_i_tolek Re: marcelino 17.05.11, 11:18
      Zajęcia mamy dwa razy w tygodniu, oprócz tego młoda ma jak najwięcej biegać, wspinać się, zjeżdżać, skakać, chodzić boso po róznym podłożu- trawa, piasek itd. , jak najczęściej zapewniamy jej towarzystwo rówieśników- naśladując inne dzieci chętniej podejmuje nowe wyzywania, codziennie robię jej też masaż , głównie dłoni . W domu bujamy ją w kocu, turlamy, zbieramy razem koraliki. Po diagnozie będziesz wiedziała w jakim kierunku iść, na co położyć nacisk. Powodzenia.
    • moofka Re: ja już wymiękam... 17.05.11, 11:29
      ciezko to oddzielic
      i trudno uwierzyc ze gapa ale madra taka
      nie darmo mowi sie o rozwoju psychoruchowym
      caly uklad przedsionkowy, zmysl rownowagi jest odpowiedzialny nie tylko za jazde na rowerze
      ale za mowe i wyzsze czynnosci tez
      kwestia taka, czy dziecko nie radzi sobie z podstawowymi czynnosciami samoobslugowymi - jedzenie, picie, ubieranie - bo nie mialo treningu, czy nie mialo treningu bo jej nie szlo od poczatku, a mama wyreczajac poglebiala problem, a nie rozwiazywala
      z drugiej strony daleka bylabym od oceniania, jak zwykl to robic kamel prosty
      ze mam neiudolna bo lyzeczki nie dala
      moje trzyletnie dziecko jest zwinne jak malpa i samodzielne w kazdej sferze
      natomiats ma nieznacznie opozniony rozwoj mowy czynnej
      lekarka kora o to zapytalam z ciekawosci odparła, ze "trzeba ksiazeczki czytac" i zacznie mowic z wyrzutem ze pewnie dotychczas nie czytalam
      no na pewno nie czytalam skoro malo mowi
      to ja juz podziekuje za dobre porady pediatrzyc

      trudno cos mowic kiedy nie wiadomo jak przebigala caza porod pierwsze miesiace
      jedno jets pewne dzialac musisz
      nie rehabilitowac, nie poddawac terapii, ale wspomagac na pewno
      najlepiej pod okiem jakiegos terapeuty
      czesto o rozwoju dziecka wiedza wiele wiecej niz lekarka co pisze w kolko 2 antybiotyki w standradzie na wszystko
      moze faktycznie pierwsze kroki do terapeuty si to nieglupi pomysl
      nakresli program terapii, pozadane osiagniecia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja