Dobre rady "znajomych"

23.05.11, 22:27
Moja mloda ma od jakis 2 tygodni zly czas.
jest strasnzie uparta i zawsze taka byla, ale to co sie dzieje od 2 tygodni to jest masakra po prostu, zapisalam sie juz do psychologa bo sobie nie moge poradzic.
mloda jest na wielkie NIE caly dzien, potrafi sie rozryczec na zawolanie i stac w kącie i tak ryczec 2 godziny, a po chwili znow zrobic scene. Nie da sie przytulic, poglaskac, nie mozna odwrocic uwagi.
przewaznie te sceny robi jak jestesmy na dworze bo a to zla, ze do domu idziemy, a to scene zrobi bo dzieciak jakis buja sie na hustawce tej, na ktorej wlasnie teraz ona ma ochote sie pobujac. generalnie jestem wielki krzyk, odpycha sie ode mnie, nie da dojsc, wyje jak opetana i oczywiscie konczys ie poppluciem, a w ciezkich przypadkach wymiotami.
no i dzisiaj po raz pierwszy zrobila mi taka scene u babci na placu zabaw.
bo kumpeli mloda miala lopatke zolta, a moja tez chciala, wiec zaczela sie drzec, wyrywac tamtej lopatke, szarpac nia, gonic ja po calym placu itd. wzielam jka kolo siebie i tlumacze, ze ma wziac inna, ze jest 4384054 lopatek w piasku, ze za 3 minuty dostanie kare, a kara bedzie oczywiscie pojdcie do domu. takze nie zwracala na mnie uwagi, odeszla jakies 2 metry i juz wtedy zaczela tak wyc, ze caly plac zabaw skierowal oczy na mnie smile
podeszlam do niej, biore ja na rece i mowie "lagodnie, zepojdziemy zrobic taaaki duzy zamek z piasku", a ta mnie pach w leb, drugi raz i tak 5 razy", odstawilam ja i powiedzialam,z e nie bede z nia rozmawiala bo przegiela bijac mnie (pierwszy raz podniosla reke na mnie), no tao ta juz kompletny ryk, jazda jak cholera, wiec spokojnie odczekalam z 10 minut, ale jak zaczela juz sie dusic i pluc to podeszlam, przytulilam i zabralam na rece, poszlam z nia do piasku i scena sie skonczyla (trwala jakies 1,5 h)
i siedza se te moje znajome, sztuk 4 i kazda przez kadza krzyky, ze walnieta jestem bo powinnam mloda zostawic zeby sie wyryczyla (czekalam 10 minut), ze ja jej nadskakuje, ze to moja wina, i takie pierdy .
czy ktoras z mam, ktora rowniez ma teraz takiego histeryka w fdomu moze mi odpowiedziec co robi w takiej sytuacji ? bo juz sama nie wiem czy ja cos robie zle, czy co ??

dodam, ze dzisiaj w poludnie widzialysmy scenke na placu zabaw jak kumpeli mlody (kumpela ma noge w gipsie i z mlodym wychodzi jej siora) bil i kopal te swoja ciocie. Czy tomoglo miec wplyw na to, ze mloda mnie dzis usilnie probowala trzepnac ? z dobrym skutkiem bo przy checi uderzenia zachaczyla palcem i mam oko spuchniete ????
    • slonko1335 Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:34
      wyje, krzyczy, robi sceny i akcje bo to działa, więc czemu się jej dziwisz?
      • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:49
        no , ale cor zobić żeby to minęło po prostu nooo !!!!
        Jak mam nie ulegać jak mi dzieciak pluje, dusi się śliną i drze na całe gardło ?
        tłumaczyłam, przytuliłam, pogłaskałąm po głowie i nicccccccc
        • slonko1335 Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:57
          > no , ale cor zobić żeby to minęło po prostu nooo !!!!

          być konsekwentną, dotrzymywać tego co obiecujesz bez względu na protesty, ona musi wiedzieć, że jak powiesz tak zrobisz a póki co wie, że wystarczy pokrzyczeć i będzie tak jak ona chce a mamusia głupotki gada, więc normalnym jest że z tego korzysta.
          Oczywiście trzeba przewidywać, tłumaczyć, stawiać granice, uprzedzać o konsekwencjach a potem je wyciągać jak jest potrzeba. AchajJak się drze to tłumaczenie możesz sobie darować.
    • aleksandra1357 Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:47
      Myślę, że to jest konsekwencja wszystkich błędów wychowawczych, które popełniłaś przez ostatni rok (wnioski z lektury forum). W dziecku wszystko się kumuluje i wybucha. Dziecko jest jak papierek lakmusowy, jak barometr, jak najczulszy czujnik błędów.
      To nie tak, że krytykuję Cię z ambony, ale ja dokładnie widzę jak na dłoni, że mój 3-latek mnie dziś rano wyzwał, bo ja 3 miesiące temu popełniłam jakiś duży błąd. A jutro wpadnie w histerię, bo odreaguje moją kłótnię z mężem, którą przypadkiem usłyszał tydzień temu.
      Histerie są do pewnego stopnia naturalne i oczywiście są różne temperamenty dzieci, ale nie zamykajmy oczy na własne uchybienia i wypaczenia.
      • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:50
        aleksandro to nie zmienia faktu, że mi nie pomogłaś smile
    • maderta Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:47
      Jak moja zaczyna robić sceny, to zabieram się i idę do domu, oznajmiając jej krótko "Idzimy". Jeśli widzę, że się nie zbiera ze mną, tylko próbuje mnie, czy naprawdę pojdziemy, to powoli, ale stanowczo oddalam się z placu zabaw i tyle. Zawsze działa, a po drodze to niech sobie płacze, w domu ma iść do swojego pokoju i wyjść jak się uspokoi. Wchodzenie w dyskusje z rozhisteryzowanym dzieckiem nie ma sensu, podobnie jak tłumaczenia wszelkie. Aby nasze słowa odniosły skutek, dziecko musi się uspokoić, nawet niechby to trwało 1h.
      • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:50
        Ale ona za mną nie idzie, ja idę do domu, a ona i tak zostaje na placu i ma za przeproszeniem \głęboko gdzie ja idę uncertain
        • slonko1335 Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 22:59
          w_miare_normalna napisała:

          > Ale ona za mną nie idzie, ja idę do domu, a ona i tak zostaje na placu i ma za
          > przeproszeniem \głęboko gdzie ja idę uncertain

          to podobnie jak mój, biorę pod pachę i wynoszę z placu zabaw, bo udawanie że wychodzę sama nie działa.
          • atena12345 Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 08:16
            slonko1335 napisała:

            > w_miare_normalna napisała:
            >
            > > Ale ona za mną nie idzie, ja idę do domu, a ona i tak zostaje na placu i
            > ma za
            > > przeproszeniem \głęboko gdzie ja idę uncertain
            >
            > to podobnie jak mój, biorę pod pachę i wynoszę z placu zabaw, bo udawanie że wy
            > chodzę sama nie działa.

            tak samo jak na moją strszą córkę wink Pod pachę i wiooo... Bardzo fajnie targa sie wyjace i wierzgajace dziecko przez osiedle big_grin
            • slonko1335 Re: Dobre rady "znajomych" 30.05.11, 08:02
              Bardzo fajnie targa
              > sie wyjace i wierzgajace dziecko przez osiedle big_grin

              nie wiem nie dałabym rady przez całe osiedle, targam do najbliższej ławki poza placem zabaw(czasami szczęśliwie ta ławka jest w odległości 5 metrów) czekam aż się uspokoi i wędrujemy do domu-każde na własnych nogach.
          • scarlet_s Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 22:42
            Dokładnie, za frak i do domu. Konsekwentnie za każdym razem.
        • annitka30 Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:02
          no to bierz pod pache i idziecie. Zero dyskusji z rozhisteryzowanym dzieckiem. Tłumaczenie wtedy nie ma sensu. jak widzisz, że się nie nadaje na plac zabaw, to zabierasz i tyle. Chodź na jakieś bliskie, byś mogła w razie czego dociągnąć do domu.
          Nie ulegaj. W opisanej sytuacji uległaś.
        • kaskahh Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:04
          wsadzam do wozka bo jeszcze jezdzi i idziemy
          zazwyczaj sie po jakims czasie uspakaja, ryczy tylko takie sztuczne buuu, zeby ryczec
          i mowi: juz sie uspokoilam

          tak samo, gdy jest w domu i przesadza, to zaprowadzam do pokoju, mowie, ze ma przyjsc jak sie uspokoi, i tu sytuacja sie powtarza: beczy, przychodzi i mowi: juz sie ...


          ale tak jest "od zawsze", wiec moze jak wprowadzisz jasne zasady tez bedzie szla za toba do domu?
          ciezkie to...wiem...
        • q_fla Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:05
          Twoja bezradność wobec dwulatki jest porażająca...
          Jak nie chce iśc, bierzesz pod pachę i wynosisz z placu zabaw.
          Tłumaczysz dopiero wtedy jak sie uspokoi, na wrzaski nie reagujesz, złego zachowania nie nagradzasz głaskaniem i przytulaniem.
          • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:33
            trzylatki big_grin
            gdybym sobie dawala rade, nie kontaktowalabym sie z psychologiem
            a tak a propo to Ci powiem, ze tlumaczenie po uspokojeniu i tak nic nie daje, tym bardziej wyciaganie z placu na sile
            ryczy wtedy w domu, nie da sie dojsc do niej, jak juz sie uspokoi po godzinie i wracam do tematu to znow ryczy i tak w kolko uncertain
            • maxtonka Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 00:34
              Z trzylatka mozna juz sie umowic. Mozesz jej zapowiedzic ze jak bedzie sie niegrzecznie zachowywac( zakladam ze rozumie ze zle robi) to wracacie do domu natychmiast i nie ma rozmowy. Wracacie i koniec. Jak dalej bedzie tak samo zle to mozesz ja uprzedzic ze nie pojdziecie wcale na plac zabaw bo nie umie sie zachowac. I konsekwentnie sie tego trzymac dopoki nie obieca ze nastepnym razem jak pojdziecie postara sie zmienic zachowanie.
              Jesli slowa dotrzyma moze spotkac ja mila niespodzianka( nastepnym razem bedzie dluzej, jakis maly drobiazg, cos co lubi, inicjatywa nalezy do ciebie).Ta nagroda powinna byc tylko takim przyjemnym, jednorazowym akcentem, zeby wiedziala ze warto czasami ustapic. Byla kara, jest tez nagroda i to cora decyduje ktora opcje woli.
              I tutaj ta "nagroda" moze byc cos oczywistego , co mialo dziecko spotkac i tak, tylko wcale nie musi o tym wiedziec. Dobrze jest na poczatku zmotywowac (zupelnie jak doroslego) zeby pozniej zbierac plonywink

              Mozesz tez potraktowac to jak swoisty bunt trzylatka, zakupic madre poradniki psychologiczne, zglebiac tajniki rozwoju dziecka i stosowac sie scisle do udzielonych tam rad
              ( a moze juz przeczytalas...?).
              Albo przeczekac bo i tak przejdzie...predzej czy pozniejwink
              • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 10:06
                maxtonka napisała:

                > Jak dalej bedzie tak samo zle to mo
                > zesz ja uprzedzic ze nie pojdziecie wcale na plac zabaw bo nie umie sie zachowa
                > c. I konsekwentnie sie tego trzymac dopoki nie obieca ze nastepnym razem jak po
                > jdziecie postara sie zmienic zachowanie.
                Głupie takie zapowiadanie, że się czegoś nie zrobi i z konsekwencją nie ma nic wspólnego. Miesza tylko dziecku w głowie.
                • maxtonka Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 10:57
                  Moze dla ciebie glupie. Na mojego syna podzialalo, bo dobrze wiedzial ze nie toleruje takiego zachowania. Jak pare razy nie poszlismy na plac zabaw to mu dalo do myslenia na tyle ze teraz nie robi mi juz scen i moge sobie spokojnie siedziec i obserwowac jak sie bawi. Dziecko sie ogarnelo( samo po prostu). No jakis cud. Wie ze jak robi sie nieznosny zabieramy sie i idziemy do domu.

                  Jesli ty tolerujesz histerie to juz teraz zycze powodzenia jak ci podrosnie.
        • deodyma Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 08:05
          moj tez tak czasami mial, wiec bralam na rece i nioslam wrzeszczacego do domu i nie puscila, poki sie nie uspokoil.
      • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:38
        maderta napisała:

        > Aby nasze słowa odniosły skute
        > k, dziecko musi się uspokoić, nawet niechby to trwało 1h.
        Wszystko ładnie tylko dlaczego ma się uspokajać samo? Dlaczego nie może liczyć w tym temacie na pomoc ze strony matki? Dlaczego matka nie ma ochoty nauczyć dziecko jak się uspokoić? No dlaczego?
        • leneczkaz Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 08:17
          No chyba napisała, że ją biła i 'nie chciała' to co? Ta ma ją na siłę ściskać i całować? uncertain
          • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 10:03
            A Ty umiesz czytać? Jeśli tak to przeczytaj moją pierwszą wypowiedź w tym wątku. Drugi raz tego samego pisać nie będę.
    • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 23.05.11, 23:35
      w_miare_normalna napisała:

      > i siedza se te moje znajome, sztuk 4 i kazda przez kadza krzyky, ze walnieta je
      > stem bo powinnam mloda zostawic zeby sie wyryczyla (czekalam 10 minut), ze ja j
      > ej nadskakuje, ze to moja wina, i takie pierdy .
      Wpuścić jednym uchem i wypuścić drugim a swoje robić. Tyle ich co se pogadają i niech swoje metody zostawią sobie dla swoich dzieci.

      > czy ktoras z mam, ktora rowniez ma teraz takiego histeryka w fdomu
      A jakże. Ostatnio ewakułowałam się ze spotkania rówieśników, bo moje dziecko nie mogło znieść myśli, że nie może mieć tej lali co to ją inna dziewczynka miała.

      > moze mi odpowiedziec co robi w takiej sytuacji ?
      Mniej więcej to co Ty. Po chwili histerii podczask tórej moje dziecko nie życzy sobie żebym ją dotykała i pocieszała, biorę ją na ręce kiedy jest już na to gotowa i pomagam się jej uspokoić.

      > bo juz sama nie wiem czy ja cos robie zle, czy co ??
      Jedyne co mogłabys sobie zarzucić to to, że zawracasz sobie głowę tym co inni myslą na temat Twoich relacji z dzieckiem i Twojego podejścia do kwestii wychowania.
    • aniasa1 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 00:49
      Nie mialam "jeszcze" takiej akcji ale mysle ze zachowalabym sie podobnie. Do wizyty u psychologa musisz pilnowac zeby nie oberwac za mocno.
      A zlosliwie powiem: ty jej dawalas klapsy w tylek ona Tobie w twarz......
      A powaznie: moze jest jednak cos co wywoluje u niej takie zachowania. Jak spi? Je? NIc nie wydarzylo sie ostatnio?

      > mloda jest na wielkie NIE caly dzien, potrafi sie rozryczec na zawolanie i stac
      > w kącie i tak ryczec 2 godziny, a po chwili znow zrobic scene.
      Ty ja stawiasz do tego kata na tak dlugo? Czy sama taka honoratka? 2 godziny to straaaaasznie dlugo mam nadzieje ze nie bylo doslownie?

      Ps. Kolezanki olej. Kazdy zna swoje dziecko najlepiej. A jak jeszcze kiedys bedziecie swiadkami akcji w stylu kopanie to wytlumacz corce ze ten chlopiec zrobil bardzo brzydko.
      • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 12:17
        Stawiam ją i tam ma stać dopóki się nie uspokoi. Bywa, że przechodzi po 15 minutach, z zdarza się że ryczy ok. 1.5 h. I nawet jak już próbuję uspokoić i wołam, to ona i tak stoi w tym miejscu gdzie miała karę i się nie ruszy.
        • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 12:33
          w_miare_normalna napisała:

          > I nawet jak już próbuję uspokoić i wołam
          > , to ona i tak stoi w tym miejscu gdzie miała karę i się nie ruszy.
          A Ty nie możesz do niej podejść?
          • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 23:27
            Josi- ona wtedy jest w jakims amoku - bije, krzyczy, ryczy, dławi się itd. uncertain
            • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 23:57
              Ale od początku jest w takim amoku? Może są jakieś fazy tej histerii i jest jakis moment kiedy da się jej pomóc w uspokojeniu? A w ogóle próbowałaś?
              • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 00:44
                boze, no pewnie, ze probuje ja uspokoic.
                najpierw kiedy wpada w histerie to zaczyna sie lekki placz, tupniecie noga, odwraca sie tylem i zaczyna glosno, glosniej, pozniej juuz tak wyje, ze nie slysze swoich mysli, na koncu sie dusi, dlawi, slina z buzi leci, a ja czekam 10-15-20 minut,az sie uspokoi, i nic. no wiec w koncu podchodze i tlumacze, tlumacze, pozniej zagaduje, pozniej probuje wziac na rece/przytulic, a ona wtedy wpada w amok i zaczyna bic.kopac/krzyczec, znow odchodze, daje kilka minut czasu, podchodze i zagaduje , na koncu to ja juz prosze, zeby byla cicho , w koncubiore ja na sile na rece (mimo tego, ze sie wyrywa itd.) ide z nia gdzies, czy do psa. czy pokazuje cos no i w koncu mija. trwa to nie raz jakas 1 h/ 1,5 h uncertain
                dodam, ze w tym amoku to nikt do niej podejsc nie moze, ostatnio jakas babke, ktora chciala mi pomoc i pdeszla do mlodej, wyzwala 'IDZ SOBIE NIE CHCE Z TOBA ROZMAWIAC' .
                • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 00:54
                  w_miare_normalna napisała:

                  > 0 minut,az sie uspokoi, i nic. no wiec w koncu podchodze i tlumacze, tlumacze,
                  A po co? Ty jak jesteś zdenerwowana to oczekujesz, że ktoś Ci będzie tłumaczył i od tego Ci przechodzi?


                  > dodam, ze w tym amoku to nikt do niej podejsc nie moze, ostatnio jakas babke, k
                  > tora chciala mi pomoc i pdeszla do mlodej, wyzwala 'IDZ SOBIE NIE CHCE Z TOBA R
                  > OZMAWIAC' .
                  To nie jest żadne wyzywanie. Po prostu powiedziała, że nie chce z nią rozmawiać.
                  • ciociacesia no wscieklosc i amok to normalka. 25.05.11, 01:17
                    daj jej do tego prawo i powiedz to glosno. nazwij jej uczucia i jednoczesnie wyraz gotowosc do wsparcia kiedy juz bedzie gotowa je przyjac. po jakims czasie nauczy sie 'kulturalnie obrazac. musisz jej tylko pokazac jak. mi czasem udaje sie obrocic obrazanie we wspolne przekomarzanie i zart, bo obrazamy sie razem, znaczy nina pozawala mi dolaczyc do swego odosobnienia i razem sie powsciekac lub posmucic
                    • atrapcia Re: no wscieklosc i amok to normalka. 25.05.11, 22:36
                      No właśnie... Ja jeszcze ma krótki staż jako matka, ale trochę wiem (pamięta siebie jako dziecko) i zastanawia mnie, czy córka w ogóle wie jak nazwać swoje emocje? Może drze się, bo nie wie jak określić, że jest wściekła/zła/zawiedziona/smutna/obrażona itd.? Może zwykłe stwierdzenie "rozumiem, że jesteś zła, ale postaraj się zrozumieć, że ..." pomoże? Może nauczy się określać to co czuje i zamiast histeryzować zacznie mówić "jestem zła bo..."? Już z takim przypadkiem się spotkałam, moja bratowa uczyła swojego młodszego bratanka nazywać emocje (bo jego rodzice najwyraźniej o tym zapomnieli) i w końcu zaczął je sam określać, więc zamiast godzinnego ryku i kopania, bicia, plucia skończyło się na krzyku "jestem zły!!" i tupaniu nogami wink
    • deela Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 01:10
      obawiam się, że takie etapy to norma - ja mam kumulację - dwulatka i 4,5 latka właśnie na etapie NIE, wycia, awanturowania się, do tego dochodzi bicie się między sobą, sielanka mówię ci
      moja recepta
      1. przeżyć
      2. nie pozabijać ich
      3. lub nie uszkodzić cieleśnie wywołując uszczerbek na zdrowiu trwający powyżej 7 dni

      errata - mój uszczerbek na zdrowiu psychicznym jest znaczy i uważam, że powinnam być na rencie....

      to mija, potem przez jakiś czas są słodcy i kochani, a potem ZNOWU HORROR

      ale mówię ci, że wyciąganie do domu dwóch kopiących i wrzeszczących potworów z placu zabaw to naprawde niezapomniane przeżycie
    • deodyma Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 08:02
      w tym wypadku tylko konsekwencja Ci pomoze.
    • leneczkaz Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 08:20
      Ja wczoraj założyłam wątek bo mojemu idą 5-tki górne (wooolno- 2 tyg i wyszło pół jednej.. koszmar!) i diabłowaty się zrobił. W sumie to nie urządza scen ale on wie, że ze mną to nie przelewki. Jak się na coś umawiamy to ja to egzekwuje i nie dyskutuje. Tylko mój nawet jak płacze to porusza nogami wink ... bo bym go nie doniosła do domu..
      Także wszytko ok, tylko więcej konsekwencji. Jak powiedziałaś, że idziecie z piachu, to idziecie, nawet jak Tobie się nie chce wink
    • erin7 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 08:39
      "Znajomymi" sie nie przejmuj. Łatwo radzić raz ze po fakcie a dwa jak nie o Twoje dziecko chodzi.
      Nam sie zdarzaja histerie ale znacznie mneijszego kalibru i zazwyczaj w domu. U nas niestety proby odwrocenia uwagi, glaskanie itp, ktore probowalam nie pomagalay a wrecz przeciwnie. Normalnie swojego dziacka nie poznawalam bo zazwyczaj bardzo grzeczna jest. Teraz jak ma taki napad o byle co to stawiam w kacie, stoje obok zeby miec ja na oku czy sobie krzywdy nie zrobi bo ona w tej zlosci to nawet sciane kopie. 15 min i jej przechodzi. Po tym czasie ona na spokojnie mowi co sie stalo ze sie zdenerwowala az tak i razem rozwiazujemy problem.
      Bardzo tez zwracam uwage na konsekwencje w swoim zachowaniu. Chocby nie wiem jak mi sie serce krajalo to jak powiem ze pojdziemy na lody jak bedzie grzeczna a nie jest i jest ryk ze nie idzie na te lody to za nic nie zmienie zdania. Zawsze jej pozniej na spokojnie tlumacze, ze prosilam zeby nie uciekala (w sklepie to maly uciekinier jest) a ona swoje wiec nagrody nie ma. Nie wiem czy Ci pomoglam czy nie. Ławkowymi znajomymi sie nie przejmuj. Do psychologa idz, moze cos podpowie. Ja w takich sytuacjach mam tylko przed oczami zdanie, ze to my budujemy wspomnenia naszych dzieci.
    • ania2003i2011 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 09:00
      mój nie robił takich akcji, ale ja bym nie czekała, aż sie uspokoi - tylko ze 2 razy upomniała, że jeśli nie przestanie wyc, bić, drzeć sie, to idziemy do domu
      i nie odwracanie uwagi - tylko dziękuję za plac zabaw i do domu
    • monikaj21 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 09:43
      Moim na pewnym etapie zdarzały się ostre histerie ale tylko po kilka razy na głowę - podejrzewam, że brak efektu przekonał że nie warto. Na dziecko w stanie histerii nie zwracaliśmy uwagi jeśli to było możliwe, albo było ostrzeżenie i jeśli nie pomogło to za chwilę zabranie do domu (w miejscu publicznym). Bez sensu są próby rozmawiania z dzieckiem w takim momencie, a tym bardziej przytulanie (przytulanie jest jak widać że już się uspokaja lub chce się uspokoić) czy proponowanie 'nagród' w postaci zabawy z mamą. No i powiedziałaś, że pójdziecie a nie poszłyście do domu.
      Teraz na pewno będzie Ci trudniej poradzić sobie z histerią bo już młoda odkryła że to skuteczna broń, ale jeśli kilka/kilkanaście najbliższych histerii wygrasz konsekwencją to powinno jej przejść.
      No i bardzo ważne - rozmawiaj z nią o tym jak jest w dobrym nastroju, mów co można, czego nie i nagradzaj dobre zachowanie - jak jest grzeczna to poświęcaj jej dużo uwagi, jak niegrzeczna - olewaj. Musi się nauczyć co jej się bardziej 'opłaca'.
      • cytrusowa Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 09:55
        mimo, ze nie cierpie wtracanie sie obcychw tak stresowych sytuacjach, to Twoje znajome maja racje.
        jesli Twoje uwagi i ostrzezenia nie dzialaja na dziecko, zostawiasz je i zajmujesz sie czyms innym - ignorujesz jednoczesnie obserwujac z daleka, by nie czulo sie pozostawione samo sobie.
        mala Ciebie probuje, sprawdza jak dlugo wytrzymasz i kiedy zrobisz to, co ona chce...
        wiem co mowie, bo jedna z moich blizniaczek jest takim typem a i najmlodszy, niespelna poltoraroczny syn idzie w tym kierunku, niestety
    • athena.1 Re: do deela 24.05.11, 10:01
      Ja mam kumulację 4 i 6 latka.
      Iskry się sypią, a ja już "nerwowo" nie wytrzymuję.
      Spokojny ton i łagodny nie daje "NIC" dosłownie.
      A wszystkie rady superniani "dają w łeb".
      • deela Re: do deela 24.05.11, 11:17
        aaaaaaaaaaa rady superniani dzialaja za pierwszym razem - jako nowinka - potem mlodzi na nie leja cieplym moczem mimo mojej zelazanej konsekwencji
        np sadzanie w kacie - kazdy ma swoj kat to przynajmniej na siebie muszą powykrzykiwac i sie pozaczepiac - nie zeby agresywnie, wrecz przeciwnie, swietnie sie bawią i co to za kara
        przeciez nie kaze im sie zamknac (chociaz mam ochote) a zmusic ich do ciszy nijak nie moge (oj probowalam probowalam)
        sadzalam w katach w osobnych pomieszczeniach ale to sama z tym ze latalam jak glupia i uciszalam ich na wiekszej powierzchni - a w ogole dramat i katastrof big_grin
        • deela Re: do deela 24.05.11, 11:19
          a do tego maja dzikie pomysly.... np takie:
          www.youtube.com/watch?v=ctzNaO2ucbE
          normalny czlowiek tego NIE ogarnie
          • futro.1 Re: do deela 24.05.11, 12:44
            bosko big_grinbig_grin myślałaś kiedyś o napisaniu podręcznika "jak poradzić sobie z kumulacją"?
            • deela Re: do deela 24.05.11, 14:20
              ... i nie zwariować big_grin
              często o tym myślę, ale ja mam dość radykalne metody wychowawcze big_grin
              • athena.1 Re: do deela 24.05.11, 14:47
                Niezły link!
                Prawie jak u mnie. Chłopcy świetnie się razem bawią, ale czasem jak wpadną w trans dokuczania i oddawania jeden drugiemu, to nie idzie wyrobić.
    • jaad33 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 12:23
      Brać pod pachę, nie dyskutować, pozwolić wyryczeć nie zwracając uwagi itd - to jedna strona medalu. Po drugiej jego stronie jest komunikat: mam gdzieś twoje zdanie, nie gadam z tobą.
      Poza tym jest granica, bardzo cieniutka i trudno uchwytna, pomiędzy histerią, którą dzieciak "kontroluje", a histerią, która już mu się spod tej kontroli wymknęła. Wtedy ryk nakręca się już sam i bez pomocy dorosłego nie da się z niego wyjść, chyba że z finałowym zwymiotowaniem.
      W dodatku "każde ma inaczej", przez co zasięganie ogólnych rad na forum działa bardziej na poprawę samopoczucia niż na wychowanie dziecka. Dobre rady znajomych potraktuj więc zgodnie z zasadą "też was kocham", a dziecko (wraz z samą sobą, bo oddzielnie się nie da) oddaj w ręce fachowca, co wszak zaczęłaś robić.

      No ale oczywiście to jest tylko i wyłącznie moje osobiste, skrajnie subiektywne zdanie smile
      • senait Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 14:48
        Zabralabym małą siłą z tego placu do domu, bez żadnych dyskusji, zamknęłabym ją w swoim pokoju i powiedziałabym, że ją wypuszczę, gdy się uspokoi i tak za każdym razem, gdy histeryzuje.
        https://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u6980r74t0i.png
    • exotique Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 23:38
      nie chodze na plac zabaw.
      jak mi w domu lub okolicy robic cyrk (ma 2l i 4mce)to sadzam i mowie, poplacz sobie, jeszcze glosniej, no jeszcze, nic nie slysze.
      po 2 min jej sie odechciewa.
      a jak ma megahipersuper histerie- zamykam w pokoju i tam ma wyc. moze wyc i godzine.
      najgorsze jest to, ze to oszukancze wycie-z oczekiwaniem na reakcje.
      i jestesmy na etapie- kiedy specjalnie robi cos na co ma zakaz- sama sie idzie ukarac-albo do kata albo do pokoju. cycki mi opadly za pierwszym razem, teraz mowie-dobrze wiesz ze zrobilas zle-w dodatku specjalnie- zatem dobrze robisz ze idziesz sie ukarac.
      jak sama sie karze- to nie ma nawet jednego szlochu
      • mariela1987 Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 23:49
        sceny tyle trwają bo w końcu ty przychodzisz i ja przytulasz. Po prostu daj się jej wypłakać, odwróć głowę w drugą stronę i niech sie drze ile wlezie. Jak zobaczy raz czy 2 raz ze to nie skutkuje to sobie odpusci
      • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 24.05.11, 23:58
        exotique napisała:

        > nie chodze na plac zabaw.
        > jak mi w domu lub okolicy robic cyrk (ma 2l i 4mce)to sadzam i mowie, poplacz s
        > obie, jeszcze glosniej, no jeszcze, nic nie slysze.
        Dość okrutne, żeby nie nazwać tego dosadniej.
        • w_miare_normalna Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 00:47
          ex jakja mowie no placz sobie itd. to ona sie wscieka na mnie i rzeczywiscie gorzej wyje uncertain
          zastanawiam sie czy nie isc do psychologa znow, zapytam jak mam sie zachowywac w takich chwilach
          • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 00:55
            w_miare_normalna napisała:

            > ex jakja mowie no placz sobie itd. to ona sie wscieka na mnie i rzeczywiscie go
            > rzej wyje uncertain
            A Ty byś się ucieszyła jak by się z Ciebie ktoś tak naigrywał?
            • manala Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 07:38
              dla mnie też to się wydaje okrutne - płacz sobie - mało mnie to obchodzi...
              nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko wyło z jakiegokolwiek powodu godzinę, zamknięte w pokoju i pozbawione jakiegokolwiek zainteresowania

              ignor boli najbardziej (tak sobie myślę) choć może i działa...



              • exotique Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 12:20
                wiesz, sa dwa placze- ten prawdziwy- ktory ukajam- i wycie wymuszane- stosowane nagminnie przez moja mloda. jak ma ochote na takowe wycie- to niech wyje w swoim pokju. szybciej w nim zapomina i zajmuje sie ukladaniem klockow czy gadaniem z pluszakami. zapominajac przy tym, ze histerie spowodowalo schowanie sie slonca z chmure.
                nie widze w tym nic okrutnego.
                jakos psycholog dzieciecy popiera to rozwiazanie
            • exotique Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 12:24

              > A Ty byś się ucieszyła jak by się z Ciebie ktoś tak naigrywał?
              >

              to nie jest naigrywanie, bo mowie spokojnie- chcesz plakac to placz,prosze bardzo, nie mam nic przeciwko. nie siedze na przeciw i nie smieje sie. po prostu nie zwracam uwagi.
              a po uslyszeniu, no jeszcze jeszcze- jakos placz ustaje. wiec metoda w naszym przypadku jak najbardziej skuteczna
              • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 19:33
                exotique napisała:

                >
                > > A Ty byś się ucieszyła jak by się z Ciebie ktoś tak naigrywał?
                > >
                >
                > to nie jest naigrywanie,
                To jest naigrywanie się. Niestety jakos mnie nie przekonałaś, że jest inaczej. No powiedz, jak byś się czuła, gdyby do Ciebie tak ktoś mówił: no pozłość się jeszcze, bo za mało... No jak byś się czuła? To a propo Twojego tekstu: "sadzam i mowie, poplacz sobie, jeszcze glosniej, no jeszcze, nic nie slysze. " Przypomnij sobie. To Ty napisałaś.

                > a po uslyszeniu, no jeszcze jeszcze- jakos placz ustaje. wiec metoda w naszym p
                > rzypadku jak najbardziej skuteczna
                Tak? Ciekawe tylko jaki osiągniesz skutek długodystansowy...
        • exotique Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 12:13
          okrutne? nie wydaje mnie sie. dyskutowac w trakcie histerii nie bede, sadzam i moze plakac do woli.
          jak sie wyplacze i wykrzyczy- przychodzi do mnie i sie przytulamy.
          kazda reakcja typu- nie placz kochanie, bo nie ma powodu, nie placz kochanie daje odwrotny skutek i histeria sie wydluza- bo jest reakcja z mojej strony-zatem ona mi pokazac chce, ze to ona wyznacza granice. a tak nie jest i nie bedzie.
          • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 19:35
            exotique napisała:

            > kazda reakcja typu- nie placz kochanie, bo nie ma powodu, nie placz kochanie da
            > je odwrotny skutek
            To oczywiste, bo skoro dziecko płacze to znaczy, że ma powód. Ty lubisz jak ktoś Ci mówi: nie denerwuj się bo nie masz powodu? Ja nie znoszę i wkurzam się jeszcze bardziej.

            > ona mi pokazac chce, ze to ona wyznacza granice. a tak nie jest i nie bedzie.
            Gdybym chciała to skomentować musiałabym użyć niecenzuralnych słów, więc przemilczę.
        • futro.1 Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 14:19
          być może i okrutne ale u mnie też skutkuje i to od razu. wystarczy, że powiem "głośniej, bo sąsiedzi nie słyszą" i jest cisza i spokój. nie naigrywałabym się gdyby miał poważny powód do wrzasku.
    • lilly811 Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 08:03
      Mój syn wprawdzie histeryk nie jest- może na to jeszcze za mały, bo ma półtora roku ale jak zrobił raz histerię o piłkę na placu zabaw to go wzięłam pod pachę i wyszliśmy a dziecko już za płotem było spokojne. Ja jestem osobą o dość słabym charakterze- przynajmniej tak mi się wydaje ale przy wychowywaniu synka wciąz mam w głowie "spokój i konsekwencja"- jak powiem , że czegoś nie wolno to nie wolno i nie zmieniam zdania ale też nie daję zbyt dużo zakazów tylko te na których mi bardzo zależy.
      Jakby mnie dziecko uzeżyło łopatką to bym powiedziała, że nie wolno a za drugim razem już byśmy wychodzili z placu bez gadania żadnego odczekiwania itd- reakcja-skutek
    • namrata86 Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 15:06
      Mój 2 latek ma takie histerie 2-3 razy w tygodniu. Z różnicą,że mnie nie bije i nie pluje. Zazwyczaj jak już zacznie histerię, to niestety trwa to bardzo długo zanim się uspokoi. Wiele razy próbowałam go przytulić, uspokoić, zająć czymś innym, czy wytłumaczyć. Zazwyczaj nic to nie daje, na każde moje słowo, dostaje jeszcze większej histerii. Gdziekolwiek nie jesteśmy, zawsze skutkuje zabranie go z danego miejsca, albo do wózka, albo go po prostu wynoszę. Czasem mi głupio,że niosę takie rozdarte, czerwone itd dziecko... a wszyscy się na nas gapią, jakbym mu krzywdę robiła. Ale skoro tylko to działa. Po jakimś czasie przechodzi mu samo. W domu, zanoszę go do jego pokoju, kładę w łóżku i wychodzę. Gdy mu przejdzie, przychodzi sam. Z piaskownicy nie wyjdzie, będzie stał i darł się. Czasami zaczyna aż wymiotować, jest aż tak zdenerwowany. Co do znajomych, mało kto coś mi radzi w tym temacie. Zazwyczaj słyszę rozpieszczone dziecko, przylać w dupę lub zostaw niech sobie ryczy. Wszystkie tez rzeczy są bez sensu, więc po co kogoś słuchać.
    • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 19:58
      Trochę o szeroko pojętej metodzie time out
      • exotique Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 20:37
        OCZYWISCIE ZE TIME OUT TO KARA.

        a teraz chcialabym, bys poradzila, jak wychowac dziecko, ktore nie uznaje granic bez karania. a i wsiekle histeryczne dziecko. straszenie kara czy obiecanie kary- zakaz zabaw czy odmowa czegos na co dziecko czeka-a nie zasluzylo- to tez kara.
        oswiec te okrutne matki prosze
        • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 25.05.11, 21:22
          exotique napisała:

          > OCZYWISCIE ZE TIME OUT TO KARA.
          >
          > a teraz chcialabym, bys poradzila, jak wychowac dziecko, ktore nie uznaje grani
          > c bez karania.
          Może zweryfikować swoje podejście do tych granic i zastanowić się, czy one są rzeczywiście konieczne w takim kształcie i ilości jak Ci się do tej pory wydawało?

          A poza tym to co Ty myślisz na ten temat to już tylko Twoja sprawa. Nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać i dyskutować tu z Tobą.
        • joshima Re: Dobre rady "znajomych" 26.05.11, 00:15
          exotique napisała:

          > OCZYWISCIE ZE TIME OUT TO KARA.
          >
          > a teraz chcialabym, bys poradzila, jak wychowac dziecko, ktore nie uznaje grani
          > c bez karania.

          Aha i jeszcze o granicach
    • judytka01 Re: Dobre rady "znajomych" 27.05.11, 20:51
      Nauczyłaś twoją małą ze na płacz nie reagujesz ale na odruchy wymiotne już tak więc ona to robi. Ja na twoim miejscu w tej konkretnej sytuacji po tym jak cie uderzyła zabrałabym do domu. Poczekaj aż się wydrze. Możesz podejść sprawdzić czy wszystko gra ale przytulając ją do siebie pokazujesz że to co mówiłaś wcześniej już się nie liczy. Nie ustępuj jej. Jak bedziesz konsekwentna w tym co mówisz to ją w końcu przełamiesz.
    • b.bujak Re: Dobre rady "znajomych" 27.05.11, 23:16
      a jakbyś się rozpłakała z bezsilności to jak zareagowałaby Twoja córka?
      spróbuj kiedyś w domu... na mojego syna to działało - mówiłam mu co czuję, wtedy się uspokajał i zaczynał uspokajać mnie smile oczywiście nie była to moja rutynowa metoda, ale czasem tak wychodziło... dobrze piszą dziewczyny o tym, żeby nazywać uczucia - ale nie koncentruj się tylko na jej uczuciach - pokazuj i nazywaj również swoje! podkreślaj, że te ogromne emocje biorą się z głębokich uczuć (" bardzo cię kocham córeczko, dlatego mi bardzo przykro, kiedy tak robisz")
      • tata.po.30 piękne! 30.05.11, 01:18
        > a jakbyś się rozpłakała z bezsilności to jak zareagowałaby Twoja córka?
        > spróbuj kiedyś w domu... na mojego syna to działało - mówiłam mu co czuję, wted
        > y się uspokajał i zaczynał uspokajać mnie smile [...]
        > ale nie koncentruj się tylko na jej uczuciach - pokazuj i nazywaj również swoje!
        > podkreślaj, że te ogromne emocje biorą się z głębokich uczuć (
        > " bardzo cię kocham córeczko, dlatego mi bardzo przykro, kiedy tak robisz")

        Piękne! Modelowy szantaż emocjonalny! Książkowy przykład.
        • jaad33 Re: piękne! 30.05.11, 10:04
          A tak coś bardziej konstruktywnego?
          • tata.po.30 No właśnie 30.05.11, 12:30
            > A tak coś bardziej konstruktywnego?

            No właśnie -
Inne wątki na temat:
Pełna wersja