pa.prot.ka1
24.05.11, 17:47
Ręce mi opadają. Syn ma 2 l i 2 mies., nigdy nie umiał się bawić sam. Próbowałam go nauczyć, nieważne, tu nie o tym. Muszę (chcę) się bawić z nim, ale to od jakiegoś czasu jest masakra. Rysowanie polega na tym, że zrobi kilka kresek i wstaje, więcej nie chce. Chce kolorować, ale bazgnie dwa razy i koniec. Auta- ruszy z dwa razy w tę i z powrotem- koniec. Z puzzli połączy dwa kartoniki i zostawia. Wszystko trwa 1-2 minuty, czasem nawet pół minuty. Klocków ostatnio w ogóle nie chce ruszać. Poza tym snuje się po mieszkaniu bez sensu, widać, że się nudzi, zajrzy to tu to tam, ale wszystkie kąty dobrze znane. Mam wrażenie, że męczymy się oboje. Wydaje mi się, że nie brakuje mi pomysłów, wymyślam zabawy i zabawki, przeszukuję internet, wszystko jest na moment i jednorazowe. Co się dzieje?