Nie, no ja rozumiem...

31.05.11, 20:49
Ja wszystko rozumiem chociaż może nie wyglądam.
Ja rozumiem, że bez czapki uszy w kwietniu może zawiac jak ''zdradliwy wiaterek'' zawieje.
Ja rozumiem, że za gile trzeba winic ten cień co sie pokazuje jak sloneczko sie schowa.
Ja rozumiem, że 25 kwietniowe to nie to samo do lipcowe i że to jest zimniejsze 25.
Ja rozumiem, że niektórzy się nie odważą na lżejsze ubieranie dzieci niż rajtany, polar i czapa jak pogoda niepewna i termometr nie pokazuje 40st od miesiąca.

Ale kurde matko bosko!
Dziś w Gdansku było upalnie gorąco.UPALNIE!
A ja w tramwaju widzialam dwoje dzieci jedno w grubych rajstopach i bluzce z długim. Drugie na CZARNE rajstopy miało nalozone ogrodniczki, ciepłe buty, bluzke z dlugim i czapę szczelne zakrywającą uszy, wiązaną pod brodą itp.
MASAKRA!!!!!!!!!!
    • tygrysiatko1 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 20:58
      ja też widziałam dziś w Wawie i zimno wcale nie było, dziecko w bluzie polarowej, oczywiście zapiętej pod szyję i z kapturem na głowie...
      • scarlet_s Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 23:26
        Też widziałam i nie omieszkałam znajomej uwagi zwrócić, że jej się dziecko ugotuje wink
    • antyg-ona79 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 20:59
      i pot im twarzy nie zalewał? Bo moja by odpłynęła w takim stroju...
      • 18_lipcowa1 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 21:02
        antyg-ona79 napisała:

        > i pot im twarzy nie zalewał? Bo moja by odpłynęła w takim stroju...


        nie, no lezaly jak kukły w wózkach bo pewnie nie mialy siły ani ochoty sie ruszyc
        • ylunia78 Re: Nie, no ja rozumiem...ale proszę... 31.05.11, 21:09
          Po co ciągle te wątki o przegrzewaniu dzieci?To nudne już jest.tongue_out
          • martinkowa Re: Nie, no ja rozumiem...ale proszę... 31.05.11, 21:10
            Znowu ten sam wątek. Ile można?
        • a.zagrodzka Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 21:16
          Lipcowa Ty nie miewasz innych problemow?? Wiecznie o tym samym piszesz.....
    • kawka74 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 21:46
      Weź Ty się uodpornij.
      Przegrzewane, leżące jak mumie, wrzeszczące albo próbujące się rozebrać dzieci, opakowane w pierzynki i dla pewności przewiązane wstążeczką, żeby się nie rozkopały, spiętrzone na dziecku futrzane kocyki itd. itp. widuję codziennie, rano, wieczór i w południe. Matki, babcie, opiekunki tak robiły, robią i będą robić, dopóki będą wierzyć, że zapalenie uszu bierze się z przewiania, dziecko musi mieć minimum jedną warstwę więcej na sobie, niż dorosły, a dziecko śpiące trzeba przykryć kanapką z kocyka, pieluszki i kołderki. Nic tego nie zmieni.
      Także przyzwyczajaj się, już chyba najwyższy czas.
      • batutka Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 22:33
        jesteś monotematyczna
      • atrapcia Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 22:42
        Uodpornienie wiele nie daje, przynajmniej nie zawsze... Bo jak tu nie zemdleć, kiedy - jak lipcowa napisała - w Gdańsku upał, że podeszwy stóp w sandałach się topią - moja córka w lekkiej (na dodatek białej żeby odbijała słońce) sukieneczce na ramiączkach, sandałkach, w luźnej i cienkiej jak papier toaletowy kapeluszo-czapce (bo łysawa, ale nie na tyle żeby łeb nakremować filtrem a budki nie lubi) a jakiś babsztyl podczas lekkiego, przynoszącego częściową ulgę wiaterku pyta się mnie CZY JEJ PRZYPADKIEM NIE PRZEWIEJE???
        I jak tu być odpornym jak w jeden z poprzednich ciepłych wieczorów wracając od pradziadków (2 bloki dalej) dostałam ochrzan, że nie ma czapeczki bo "maj to najgorszy dla zatok miesiąc i czapkę powinna mieć"? Już pomijając to, że nie wiem skąd bym miała wytrzasnąć LETNIĄ czapę, która zakrywałaby zatoki...
        Czasem nie da się uodpornić na głupotę...

        A ostatnio w taki gorąc widziałam mamuśkę z dzieciakiem w dżinsach, bluzce/bodziaku, kurtce wiatrówce, leżące (!!) w wózku na kocu, z nogami przykrytymi drugim kocem, z obowiązkową grubszą czapą na głowie, wyglądające na zrezygnowane, gdy moja w tym czasie z miną człowieka wygranego pod każdym względem, uśmiechem jakby co najmniej wygrała w totka, miała na sobie krótkie spodenki, bluzkę na ramiączkach i cienkie bolero z krótkimi rękawami (asekuracyjnie, bo tak jej po ramionach prażyło słońce), aż oczy wielkie zrobiłam i musiałam sobie "chuchnąć" z wrażenia. I czemu tej idiotce nikt nic nie mówi, skoro wszyscy chętnie by się do naga rozebrali, tylko sami topiąc się czepiają się mnie, że mi moje zadowolone dziecko marznie w 40 stopniach?
        A może faktycznie ją wychładzam za bardzo? I moje dziecko ma coś nie tak z głową, że sama mi pokazuje, że chce ubrać bluzę/kurtkę dżinsową, albo ją sama zdejmuje jak jej za ciepło? Kurka no... uncertain
    • camel_3d to szkoda ze nie bylas tutaj.. 31.05.11, 22:42
      dzis bylo w sloncu 36...
      rano jechalem do pracy w t-shircie na rowerze..o 8 rano bylo juz kolo 25.
      na skrzyzowaniu mama z maluchem w wozku (tak ze 3 lata) ---futerko (!!!!!) taka kurtka futerkowa. przykryte kocykiem..a mama w t-shircie...

      • agazagie Re: to szkoda ze nie bylas tutaj.. 31.05.11, 22:58
        Na pewno w słońcu? Temperaturę zwykle podaje się "w cieniu". W Poznaniu było dziś 30. W słońcu to chyba z 50 i jeszcze taka "przedburzowa duchota".
        • camel_3d Re: to szkoda ze nie bylas tutaj.. 01.06.11, 08:31
          sorry masz racje.
          tylko ta temp poranna byla w "sloncu" bo sprawdzalem na termomentrze, ktry wlasnie w naslonecznionym meijscu rano stoi (na zewnatrz) .)
    • ewcia1980 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 22:52
      dzizas.....ileż można podniecać się tym samym tematem!!!
      • iskierka40 Re: Nie, no ja rozumiem... 31.05.11, 23:29
        lipcowa następnym razem oczy zamknijsmile
    • best.mandarynka Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 00:09
      lipcowa powinnaś zacząć łykać jakieś prochy bo masz natręctwo wątkowe ciągle o tym samym...
    • girasole01 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 00:40
      Widzialam dzisiaj pod Sulejowem dzieciaka w cieplych rajstopach i w czapce. Bylo goraco. Jestem oburzona - jak zawsze. Czy powinnam zalozyc na ten temat nowy watek, czy moge podczepic sie pod ten?
    • koza_w_rajtuzach Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 07:13
      a mnie tam te bluzki z długim rękawem już tak nie dziwią, chociaż trochę dziwią wink, ale się przyzwyczaiłam, ale to, że część dzieciaków jeszcze nie ma sandałów i chodzi w adidasach/półbutach/trzewikach. To koszmar dla stóp.
      • pradziadka a ty koza... 01.06.11, 08:41
        tez w rajtuzach...
        • koza_w_rajtuzach Re: a ty koza... 01.06.11, 10:55
          fakt, ale w kilku miejscach już mi się podziurawiły, więc mam przewiew.
      • minerwamcg Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 11:45
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > a mnie tam te bluzki z długim rękawem już tak nie dziwią, chociaż trochę dziwią
        > wink, ale się przyzwyczaiłam, ale to, że część dzieciaków jeszcze nie ma sandałó
        > w i chodzi w adidasach/półbutach/trzewikach. To koszmar dla stóp.

        A co zmienią sandały, które w większości wypadków są tak samo pancerne, jak trzewiki? Z tyłu zabudowane, żeby usztywniać piętę, z przodu zabudowane, żeby chronić palce, z boku osłonięte bo tak, z góry osłonięte, bo gdzieś musi się zmieścić zapięcie, do tego podeszwa, którą można rozdeptać aligatora. Kajdany, nie sandały!
        Żeby znaleźć normalne sandały obeszłam pięć sklepów z butami dla dzieci. Znalazłam cudownie wygodne, ale za to najki - cena z dopłatą za firmę.
        A moja córka i tak najbardziej lubi szmaciaki. Na szczęście z pasków smile
        • koza_w_rajtuzach Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 13:22
          To fakt, że ciężko znaleźć normalne sandały, szczególnie dla małego dziecka.
          Mnie również dziwi to, że w letnie upały dzieciaki latają w bardzo zabudowanych sandałach, bo takie owszem może się przydają, ale jak jest chłodniej. Dwulatkowi wybrałam odkryte sandałki, lekko zabudowane po bokach, ale i tak były najbardziej odkryte ze wszystkich butów w sklepie. 5-latka sama sobie obuwie wybiera, nie wnikam w to, choć obie pary sandałków ma odkryte, ale dla takich dużych dziewczynek znalezienie takich bucików to już nie jest duży problem.
    • zabulin Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 08:13
      Lipcowa, nastepnym razem ulzyj sobie i zasięgnij informacji u źrodła. Zapytaj matki takiego dziecięcia, czemu ona tak go ubiera.
      Zapewne odpowie że guzik cie to obchodzi, ale przynajmniej zapytasz.

      To musi byc strasznie dla ciebie frustrujące: jechać kilka przystankow, patrzeć na grubo ubrane dziecko i dusić w sobie ta ciekawość.
      • aretahebanowska Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 08:49
        Ja tam Lipcową trochę rozumiem - przynamniej jesli chodzi o wczoraj. W Trójmieście było naprawdę GORĄCO. I jak nigdy mnie takie rzeczy nie bulwersują, tak wczoraj też mało nie umarłam. Odprowadzałam młodych do przedszkola, obaj krótkie spodenki, koszulki z krótkim rękawem i tyle. No i przede mną idzie mamusia - sama w bluzce na cienkich ramiączkach, w płóciennych, lekkich spodniach i sandałach. Dzieciak - polarowa bluza z kapturem, na to kurtka dżinsowa i dżinsowe, długie spodnie. No dobra, czapki nie miał. Mamusi naprawdę przygrzało. Niby jej i dzieciaka biznes, ale sama z jakiegoś powodu tych polarów nie włożyła.
        • zabulin Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 10:27
          No, ok, tylko ja o czymś innym.

          Lipcowa ma na punkcie przegrzewania dzieci prawdziwa obsesję.
          regularnie plodzi watki o tym jak ubrane dziecko zobaczyla wczoraj/przedwczoraj w parku/autobusie/tramwaju/zoo.


          Tylko co z tego, ze ona tu wysmaruje 100 watkow nt??
          Dlaczego ona pyta NAS, czemu TAMTA matka tak ubrala TAMTO dziecko?

          NIE wiem, niech lipcowa zapyta TAMTA matkę tudzież ją naprowadzi na własciwa droge.
          Chociaz wtracanie sie w to jak kto ubiera dzieci w realu jest znacznie trudniejsze niż wysmarowanie 100 wątków nt tutaj.
    • misia_matysia Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 11:08
      Ja nie widziałam wczoraj żadnego przegrzewaneo dziecka. Wszystkie które spotkałam były ubrane lekko z cienkimi czapkami, kapeluszami lub chustkami na głowie. Najczęściej popijające wodę mineralną z butelki. Gdańsk to dziwne miasto musi
      • minerwamcg Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 11:49
        No więc ja w Warszawie też żadnego polarnego misia nie widziałam! Szorty, koszulki, krótkie sukienki. Czapki, chusteczki. Sandały, trampki, bose nogi. Jedno, co mnie rozwaliło, to wiązane pod brodą kapelusiki i czapeczki z obowiązkowymi klapkami na uszy - po jaką cholerę???
        • kawka74 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 12:50
          Jedno,
          > co mnie rozwaliło, to wiązane pod brodą kapelusiki

          A co w nich dziwnego? Rozumiem czepianie się uszanek, ale osłanianie głowy przed wściekłym słońcem jest chyba normalne?
          • minerwamcg Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 13:23
            Kawko, trzeba było doczytać zdanie do końca. Nie kapelusiki mnie rozwaliły, popieram w całej rozciągłości bo słońce wali w łeb i nie ma zmiłuj, tylko te klapki na uszy!!! Trzydzieści stopni w cieniu, wiaterek anemiczny albo wcale, ale uszy zasłaniać trzeba szczelnie, bo do nich nawieje! A jak nawieje, to zapalenie uszu murowane.
            • kawka74 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 13:54
              Doczytałam do końca, ale konstrukcja pozostawiała wątpliwości - teraz rozumiem.
              Moje dziecko miało taki kapelusik, nosiło go późną jesienią ;p
            • atena12345 Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 08:29
              minerwamcg napisała:

              > Kawko, trzeba było doczytać zdanie do końca. Nie kapelusiki mnie rozwaliły, pop
              > ieram w całej rozciągłości bo słońce wali w łeb i nie ma zmiłuj, tylko te klapk
              > i na uszy!!! Trzydzieści stopni w cieniu, wiaterek anemiczny albo wcale, ale us
              > zy zasłaniać trzeba szczelnie, bo do nich nawieje! A jak nawieje, to zap
              > alenie uszu murowane.

              Bo niestety te kapelusiki ze sznurkami wszystkie maja nauszniki - ja w swoim obciełam, ale nie zwsze chyba sie da.
              A nosi ze sznurkiem, bo wszystko niewiązane ściąga po sekundzie. Zwykle chodzi bez czapki, ale na ostrym słańcu podejmuje ciagłe próby nakrywania mu łba wink
              • kawka74 Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 17:05
                Bo niestety te kapelusiki ze sznurkami wszystkie maja nauszniki - ja w swoim ob
                > ciełam, ale nie zwsze chyba sie da.

                Nie wszystkie, gwarantuję.
                • atena12345 Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 17:33
                  kawka74 napisała:

                  > Bo niestety te kapelusiki ze sznurkami wszystkie maja nauszniki - ja w swoim ob
                  > > ciełam, ale nie zwsze chyba sie da.
                  >
                  > Nie wszystkie, gwarantuję.

                  no to swietnie
      • kikakg Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 12:04
        no to ja wczoraj widziałam...swoje wink
        moja 2 letnia corcia hustala sie na hustawce w cieniu, powiedziala, ze jej zimno i chce bluze, wiec zalozylam sweterek. gdy przestala sie hustac juz go nie chciala sciagnac. tlumaczylam, ze jest goraco i ze wszystkie dzieci na placu zabaw sa w krotkim rekawku, ale nie pomoglo. spojrzenia innych matek na przegrzewajace sie dziecko mnie zabijaly, ale mam to w dupie. ostatnio cora ma faze na dobieranie sobie ubranek. o ile nie przegina to pozwalam na to, ale dzis przegiela... chciala rekawiczki wiec cala droge do zlobka byla histeria, bo jej zimno w paluszkiwink
    • asienka95 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 14:01
      Byliśmy dwa dni temu na plaży (w Gdańsku).
      Mój mąż ochoczo ruszył z Młodym (2 lata) do wody.
      Zimnej jak cholera. wink Mimo że tylko brodzili... Mówiłam, żeby sobie odpuścił.
      I dziś Młody ma katarro. Ale frajdy było sporo...wink Poza tym skoki na trampolinie. smile
    • duzeq A ja nie rozumiem: 01.06.11, 15:01
      >Ja rozumiem, że 25 kwietniowe to nie to samo do lipcowe i że to jest zimniejsze 25

      Oczywiscie pisane to z ironia, wiec ja sie pytam powaznie: jak mozna byc tak ograniczonym, zeby nie wiedziec, ze 25 kwietniowe nie musi byc jak 25 lipcowe?
      • q_fla Re: A ja nie rozumiem: 01.06.11, 16:04
        Albo 18lipcowe big_grin
        • duzeq Re: A ja nie rozumiem: 01.06.11, 16:26
          No dokladnie wink.

          Lipcowej malo bylo Fahrenheitow i Celsjuszy. Musiala jeszcze dodac swoja skale temperatury mierzona wlasnie w lipcowych (temperatura:ilosc ubran obowiazkowo sciaganych z dziecia).
          25 lipcowych oznacza, np., automatyczne sciaganie z dziecia koszulki i pozostawienie go w majtkach, natomiast przy 18 lipcowych dopuszczalny jest tylko krotki rekaw i majtki do kolan.
      • futro.1 Re: A ja nie rozumiem: 01.06.11, 20:42

        > Oczywiscie pisane to z ironia, wiec ja sie pytam powaznie: jak mozna byc tak og
        > raniczonym, zeby nie wiedziec, ze 25 kwietniowe nie musi byc jak 25 lipcowe?

        a ja pytam, jak można być tak ograniczonym, żeby nie wiedzieć że 25 kwietniowe i 25 lipcowe to ta sama temperatura?
        a może 33 w cieniu na początku czerwca to nie to samo 33 w cieniu w lipcu?
        • agazagie Re: A ja nie rozumiem: 01.06.11, 23:42
          > a ja pytam, jak można być tak ograniczonym, żeby nie wiedzieć że 25 kwietniowe i 25 lipcowe to ta sama temperatura? a może 33 w cieniu na początku czerwca to nie to samo 33 w cieniu w lipcu?

          Skoro tak jest to wykąp się w jeziorze przy 25 C w kwietniu i 25 C w lipcu. Dam sobie rękę uciąć, że jednak zauważysz różnicę.
          • zjawa1 agazagie 02.06.11, 00:33
            agazagie zrozum!!!smile Futro i pani Lipcowa.. w sposob odmienny interpretuja 22 stopnie.
            Otoz one zapewne maja termometr w ,,sloncu" ustawiony! Samo poludniesmile
            Tak wiec, jesli w srodkustycznia, choc mrozy siarczyste, te widzac stopnie na termometrze w sloncu widza plus 15-sciesmile I chartuja male, swoje dzieciaki w rajstopkach, bo kmbinezon definitywnie zabronionysmile Wieie dziw sie im, ze po takim ,charcie", dzieciaki smigaja w kwietniu do jezior polodowcowychsmile przykladowo przy tem w kwietniu, w ciagu dnia 22, a w nocy minimum minus 1!
            Ty tego nie zrozumiesz, nawet nie probuj, ty nie chartujesz wiec nie fikaj, ze swoimi madrosciamismile)))))
            • futro.1 Re: agazagie 02.06.11, 19:17
              popłakałam się ....ze śmiechu. ty naprawdę nie umiesz pisać
          • pitu_finka Re: A ja nie rozumiem: 02.06.11, 09:25
            Agazagie, ty tak na serio? Różnica we wrażeniach owszem, jest. Ale z uwagi na różnicę w temperaturze wody, nie powietrza. A o temperaturze wody wszak nie rozmawiamy.
            • agazagie Re: A ja nie rozumiem: 02.06.11, 12:24
              Ale co za różnica? W końcu temperatura ta sama więc tak samo się wszystko nagrzewa, prawda? Skoro woda może być w kwietniu nienagrzana to ziemia chyba też? Nie jestem zwolenniczką rozbierania dziecka wraz z pierwszym promykiem słońca i temp. powyżej 10 stopni. Nie jestem też fanką futrzanych czap w maju. Ja po prostu nie rozumiem jak można tego nie rozumieć? Ale tu chyba nie chodzi o zdrowie dzieci tylko wyścig, kto pierwszy rozbierze dziecko po zimie. No i oczywiście kto je ostatni ubierze przed... bo wiadomo, że jak w listopadzie jest 10 stopni to ewentualnie zakłada się skarpety a t-shirta zamienia na bluzkę z długimi rękawami. Oczywiście cienką.
              • pitu_finka Re: A ja nie rozumiem: 02.06.11, 13:26
                Ja również nie jestem ogarnięta obsesją rozbierania. Ale ja nie wiem jak Ty możesz mówić że sk0oro temperatura na dworze ta sama to woda tak samo nagrzanatongue_out Ubawiłaś mnie. Jest też różnica pomiędzy stąpaniem w butach po nienagrzanej ziemi a zanurzaniem się po szyję w nienagrzanej wodzie. Po prostu przykład którego użyłaś był zupełnie bez sensu.
              • futro.1 Re: A ja nie rozumiem: 02.06.11, 19:25


                > Ale co za różnica? W końcu temperatura ta sama więc tak samo się wszystko nagrz
                > ewa, prawda? Skoro woda może być w kwietniu nienagrzana to ziemia chyba też?

                OMFG!!!! słyszałaś o czymś takim jak temperatura rzeczywista i temperatura odczuwalna?

                a swoją drogą to o jakiej temp jest mowa? odczuwalnej czy rzeczywistej? a jeśli odczuwalnej to przez kogo przeze mnie zmarzliucha czy przez "morsa"?

                • futro.1 Re: A ja nie rozumiem: 02.06.11, 19:35
                  bo ja przy 25 w lipcu czasem narzekam na zimno (optymalna dla mnie letnia temp to 30st w cieniu) a zimą w morzu to chyba bym zamarzła, natomiast taki mors to przy 25 narzeka raczej na upał a kąpiel w przerębli to dla niego frajda.
                  to było o lipcu, w kwietniu zaś to 25 dla mnie oznacza, że jest cieplutko i przyjemnie i czas się nagrzać po ciężkiej, długiej zimie a jak "mors" odczuwa tą temp to już jego spytajcie wink

                  tym wywodem chciałam wyjaśnić kwestię odczuwalności temp. przez ludzi z dwóch skrajnych grup. dziękuję za uwagę. big_grinbig_grin
                • agazagie Re: A ja nie rozumiem: 03.06.11, 12:28
                  > OMFG!!!! słyszałaś o czymś takim jak temperatura rzeczywista i temperatura odcz
                  > uwalna?

                  No właśnie ja słyszałam. Dlatego 25 kwietniowe nie jest dla mnie tożsame z 25 lipcowymi.
                  To nie ja nie umiem pisać, tylko ty czytać. Ze zrozumieniem.
    • mikams75 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 15:42
      o rany.... znowu ten sam temat?
      Spytalas mame (czy kto tam byl) dlaczego tak ubrala dzieci czy wolalas zalozyc po raz kolejny podobny watek na forum?
    • kumyko Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 20:49
      nie masz większych zmartwień?
      • monia111175 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 22:38
        Kurcze-a na mojego znowu patrzyli wszyscy jakby z kosmosu był---boso-w spodenkach-w koszulce na ramiaczach-bez czapki(ofkors)chusteczki,bejsbolówce- i biegał po placu,po trawie i do samego domu szedł boso bez butów-nie przeszkadzały mu ani kamieni-ani roztopiony asfalt
        tylko maszerwał,biegł--a ludzie tylko zerkali spode łba--co za mtka 13 w południe--zamiast siedziec w dmu z dzieckiem-to on az nim lata po osiedlu no-na dodatek bososmile
        No i takim sposobem--na przyszły rok będę miała 3 pary sandałów do sprzedazy --jak nowesmilesmile
    • futro.1 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 22:56
      nie dziwię się, że się dziwisz; od kiedy wróciłam z młodym z tzw cywilizacji do domu czyli na wieś zabitą dechami nie widuję takich "kwiatków" co cieszy mnie ogromnie - co z oczu to z serca. czego i tobie życzę big_grin
    • a_weasley Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 23:29
      18_lipcowa1 napisała:

      > Ja rozumiem, że 25 kwietniowe to nie to samo do lipcowe
      > i że to jest zimniejsze 25.

      A wiesz, coś w tym jest. Istnieje zjawisko ubierania się wedle kalendarza, a z tego, co obserwuję, daleko pospolitsze jest ubieranie dzieci wedle kalendarza.
      • zjawa1 Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 23:41
        A ja zastanawiam sie czy Wy zarty sobie robicie z tym brakiem rozroznienia 22 stopni temp z poczatkiem kwietnia, a 22 temp w lipcu?
        Nie wiem, nie uczono Was w szkolach podstawowych na czym polega roznica klimatu? Wplyw i proporcje temp. w nocy wzgledem ewentualnej tem w ciagu dnia? Oraz ewidentynych tego konsekwencji?
        Jesli nie, to empiryczne doswiadzcenia tez macie w jakis sposob zablokowane?
        Nie wicie jaki ma to wplyw na temp gruntu( patrz zabawa w przykladowaje piaskownicy w kwietniu, kiedy w ciagu dnia temp dobija maks 22 stopmni, a noca spada do -1) podczas gdy w lipcu temp srednio utrzymuje sie ok 16 lub 18 stopni w nocy, a w dzien dobija nawet do 30 w cieniu!
        Sorry... bez komentarza
        • agazagie Re: Nie, no ja rozumiem... 01.06.11, 23:56
          Nie noooo.... temperatura jest przecież taka sama bo ilość kresek jest taka sama na termometrze. Ale żeby tak samo odczuwać tę temp. to chyba trzeba lewitować 3 metry nad ziemią. W kwietniu przy 25 nie siądę sobie po turecku na trawie bo mi dupsko zmarznie, w lipcu raczej to nie grozi.
          A Lipcowa zamiast koszulki dziecku, zakłada wątki jeden za drugim. O tym samym. Do wyrzygania.
          • zjawa1 Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 00:06
            Widocznie nie ma innych problemow jak osberwowanie i wylapywanie skrajnych przypadkow od ogolusmile Tez jakis sposob na zyciie, niby posrednio przydatny teoretycznie naukowosmile)))
    • pajesia Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 00:13
      w mojej okolicy dzieci są najprzeróżniej ubierane. zwykle za ciepło. choć nie zawsze.

      Ale śmiać mi się chciało, i ilekroć przypomnę sobie, jak to było przed paroma laty w wakacje: po kilku tygodniach temperatury ok 30 st ochłodziło się do 20 st. Wiele dzieci dostało bluzy z długim rękawem (często polarowe) , długie spodnie, często to były dżinsy, nierzadko z polaru.
      Moje do kompletu spodenki krótkie i t-shirt dostały .... skarpetki. i było nam ok.
      jak chłopaki byli malutcy - zupełnie nie wiedziałam jak ich ubierać - w szpitalu kazali ciepło (bo wcześniaki) - w dodatku mnie zawsze zimno - więc ubierałam w tyle warstw co siebie - a potówek nie potrafiłam odróżnić od innych wysypek ...
      • zjawa1 A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 01:17
        ...wiele mowi o niej samejsmile
        Ciaza=L4, stereotypy albo klimat lipcowejsmile Ja pracowalam do ostatnich 2 tygodni przed planowanym rozwiazaniem!
        Na 2 tygodnie przed trafilam na patologie gdzie przebywalam jakies 5 dni....
        ,,Szwy i do roboty" no jesli ktos mial cesarke ( i wyciagniecie z brzucha dziecka), to jasna sprawa ( tym bardziej, ze ostatnio modne staly sie takie lajtowe, niby prody za doplata), bez porownania z naturalnym porodem, z komplikacjami i nacieiem krocza!!!!
        Jesli dobrze przeprowadzili cesarke, to po 10 dniach i bez komplikacji kobiet w stanie jak przed!
        Natomiast bazjac na opini mojej mat, ktora urodzila troje dzieci w tym jedno przez cesarskie ciecie,( oraz na opowiesciach kobiet z patologii ciazy, wielorodek) cesarka to faktycznie pikus! Ja zdychalam i usiasc nie umialam ( ze nie wsponie po podstawowych potrzebach fizjologicznych typu-siusiu czy kupa) przez ok 2 miesiace! Z nadcisnieniem, natruralny porod, ktory trwal przeszlo 24 godziny wyczerpal mnie maksypalnie. Chodzilam jak zombi. wiec najpier pokonaj trud naturalnego porodu przeszlo 24-godzinnego z rozcieciem krocza, a potem wypowiadaj sie na temat tego, co to znaczy naprawde urodzic dziecko!
        • leneczkaz Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 12:33
          A co to ma do tematu? Ja nie pracowałam w 2 ciążach ani dnia. Teraz pracuję, ale dlatego, że gin nie da mi zwolnienia. Jak da to od razu idę i cieszę się wolnym..
        • pysio.koszmarek Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 12:56
          Nie rozumiem za bardzo Twojego problemu. Jeśli nie miałaś cesarki to jak się możesz wypowiadać na ten temat? Porównać można 2 rzeczy jeśli się obydwie zna z autopsji. Niestety świętą nie zostaniesz tylko przez to, że Ci nacięli krocze...
          • pitu_finka Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 13:28
            Wiesz, Zjawa poczyta chwilę w internecie i zawsze wie abslutnie wszystko na każdy tematwink
            • pysio.koszmarek Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 13:41
              Ekspert od cc wink))
        • 18_lipcowa1 Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 13:54
          zjawa1 napisała:

          > ...wiele mowi o niej samejsmile
          > Ciaza=L4, stereotypy albo klimat lipcowejsmile Ja pracowalam do ostatnich 2 tygodn
          > i przed planowanym rozwiazaniem!



          nie czaisz ze to ironia?
          • futro.1 Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 19:14
            obawiam się, że taka oryta w wiedzę internetową osobistość jak zjawa nie czai tak prostej rzeczy jaką jest ironia. a do zmiany tematu jest pierwsza wink
            • futro.1 Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 19:15

              > obawiam się, że taka oryta w wiedzę

              obryta miało być smile
        • atena12345 Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 02.06.11, 17:37
          rozwalił mnie ten wykład na temat porodów, nacięc i cc big_grin
          Mój 1 poród trwał 4,5 godziny, drugi jakies 40 minut od pierwszego bolesnego skurczu i w życiu nie zamieniłabym sie z dziewczynami po cesarce.
          Ale generalnie cały post zjawy jest kompletnie od czapy i "duzo mówi o niej samej"
        • mikams75 Re: A, tak z innej paki...Sygnaturka lipcowej 03.06.11, 13:00
          ja tez pracowalam do prawie samego konca, przez cala ciaze mialam nadmiar energii, wyzywalam sie w sporcie - tydzien przed terminem mialam dopiero wolne, urodzilam po terminie. Co do kondycji po porodzie to roznie bywa - ja po sn wstalam, wzielam prysznic, bylam w stanie zajac sie dzieckiem, generalnie mnie energia rozpierala (sila hormonow, po paru dniach oklaplam), z checia przyjmowalam gosci itd.
          Szpitalne kolezanki po cesarkach niestety miala problemy z samodzielnoscia.
          Nie mialam ciezkiego porodu, troche popekalam, bylo co zszywac, musialam sie na nowo uczyc robis siusiu itd. Do roboty nadawalam sie jednak bardziej niz pocesarkowe dziewczyny, ktorym to ja w szpitalu pomagalam.
    • tsaria Re: Nie, no ja rozumiem... 02.06.11, 20:35
      Jak dzis młodego ze żłobka odbierałam, obserwowałam jak druga mamusia ubiera synka, trochę starszego od mojego, na oko 2,5 - 3 lata. Na koszulkę z krótkim rękawkiem założyła mu koszulkę z długim rękawem, na to polar, ściagneła mu krótkie spodenki i założyła długie, na głowę czapa. Pani mama sama ubrana była w spódnicę i bluzeczkę na ramiączkach. Mój mały jak i inne dzieci w krótkim rękawku, krótkich spodenkach i sandałach.
      Myślałam, że takie ewenementy jak Pani mama istnieją tylko na gazetowym forum.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja